X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Dodaj do ulubionych
‹‹ 2 3 4 5 6 ››

4 września 2013, 13:29

dzięki :)

4 września 2013, 18:51

Ostatnio odkryłam, że coraz mniej już na mnie działa gadanie innych o ciąży, i że już pora itd. itp. Jest tego tyle, że już grę aktorską mam opanowaną. Za to widzę, że mojemu mężowi chyba z tymi całymi problemami i gadaniem coraz gorzej, niestety.. Równowaga musi być.. Jednak tym, co z pewnością by mnie ruszyło, to ciąża wśród bliskich osób..nie to żebym życzyła komuś źle, po prostu ja bym sobie z tym nie radziła..
Z drugiej strony: że inni ludzie nie mają wyczucia... chciałabym im wszystkim to kiedyś powiedzieć, jak to jest...jakie to przyjemne.. zrobię to! jak zajdę w ciążę i będę bliska porodu to to zrobię! postanowione!
Hehhehe i jeszcze jedno: już sobie wyobrażam plotki w pracy jak pójdę do szpitala na laparoskopię i zwolnienie będzie podpisane przez ginekologa! :D cudowne :) hehehehe

4 września 2013, 21:31

oczekiwanie na @...
wszystko mi się przesuwa, cykl wydłuża...niedobrze
jak ma przyjść to niech przyjdzie jak najszybciej..

5 września 2013, 10:45

no i przyszła
i zaczynam ósmy cykl na ovu
może urlop coś pomoże :)

5 września 2013, 23:29

czytam i oglądam wykresy osób, które dopiero zaczynają próbować i przypominam sobie..jak to fajnie było nie wiedzieć o tym wszystkim, o czym wiem teraz i żyć ze świadomością, że pewnie niedługo się uda, ze przecież nie musi od razu.. Rozumiem w pewnym sensie intencję lekarza, który mówił, żeby spokojnie próbować, a robienie badań po kilku miesiącach nie pomoże..No jak do tej pory nie pomogło, ale też nie żałuję, bo jednak problemy są i to poważne..Jakie życie było wtedy piękne, gdy jeszcze nic nie wiedziałam...
Tak się boję, że nie będziemy mogli mieć dzieci. (In vitro nie wchodzi w grę). Czasem żartuję, ze moje "przeczucia" się sprawdzają, ale tego "przeczucia" bardzo się boję, bo nie jest pozytywne...Boże, błagam Cię, daj nam dzieciątko..

7 września 2013, 23:34

Hej dziewczynki...a propos radzenia sobie z pytaniami o ciążę i dziecko...
mój mąż dzisiaj pojechał do swojej babci, była tam też dalsza rodzina
przyjechał do domu i mówi mi, ze mnie pozdrawiają
ja do niego: dzięki, pytali czy jestem w ciąży?
on: no, pytali
ja: i co odpowiedziałeś?
on: no że jesteś - przed pierwszym miesiącem :) :) hehhehehe
cudowne to jest, mnie juz śmieszy ta troska o powiększenie rodziny :D
jeszcze trochę i czekają mnie zapewne poważne rozmowy o tym, ze czas ucieka...
ja im wszystkim na prawdę wygarnę...niech tylko zajdę w ciążę... :)

16 września 2013, 22:24

Dzieci się rodzą, w ciążę zachodzą....
Boże mój - pomóż...
W środę wizyta - aż strach się bać...Cudu nam trzeba...

17 września 2013, 23:18

jutro z rana wizyta...stresik jest...
moja koleżanka - równolatka wczoraj urodziła..zaszli w pierwszym cyklu..
zaciskam zęby i nie mówię nic..niech maleńka rośnie...niech im będzie dobrze... :)
i niech już będzie koniec świata...bo co to za świat..

18 września 2013, 17:55

Już po wizycie.
Trwała prawie 1,5 godz. Bardzo dokładny wywiad. Lekarz przejrzał wyniki zarówno moje jak i męża, zlecił DUŻO nowych badań i mi kazał powtórzyć niektóre hormony. Z moich hormonów nie spodobało mu się moje FSH - pomimo, ze w normie to dość wysokie (tak jak sama myślałam), dodatkowo stwierdził, że progesteron najlepiej byłoby gdyby był trochę wyższy (miałam 14), najlepiej ponad 18 w 21-23 dniu cyklu. Dodatkowo podejrzewa u mnie problemy z prolaktyną (też u siebie podejrzewam:) Co do niedrożności to stwierdził, że mam iść na tą laparoskopię, choć też przyznał, że gdyby on miał to wszystko od początku prowadzić, to najpierw zająłby się polepszeniem parametrów nasienia mojego męża, a w międzyczasie bądź już po poprawie planował laparo. Ale skoro mam termin itd itp, to żebym szła. Analizował wnikliwie wykresy z owu które mu przyniosłam, stwierdził, że mój PMS z takimi objawami jak opisuję nie powinien trwać nawet do 14 dni, tylko 4 dni. Zrobił mi USG i stwierdził, że owulacja już była, najprawdopodobniej z lewego jajnika (ten z niedrożnym jajowodem).

18 września 2013, 18:06

CD
no i tu jest kolejny problem, bo ja rzeczywiście jakiś śluz odnotowałam, ale skoku temp. to jak na razie za bardzo nie. Wczorajszy test owu też nic nie potwierdził. Co do śluzu to w końcu zobaczyłam u siebie śluz rozciągliwy :) hip hip hurra! jeszcze nigdy go nie widziałam :) ale pokazał mi go lekarz hehehe przyznał, że rzeczywiście trochę go mało, ale jest :)
co do mojego męża, to również nie jest lekko...badania nasienia tak jak myślałam kazał powtórzyć wraz z posiewem od razu. Co do wodniaka, który mój M. ma no trzeba go operować, ale w sumie nie spytaliśmy, czy ma on wpływ na wyniki. Lekarz powiedział, że po operacji i braniu witamin (o ile nic innego nie wyjdzie), nasienie powinno się poprawić (jeśli przy powtórzeniu badania wyjdzie złe) po jakichś 4-5 miesiącach (!!!!!) Dodam tylko, ze mój M. stwierdził, ze z oparcją ze względu na pracę jeszcze kilka tyg. poczeka......

18 września 2013, 18:11

CD
badania, które ja muszę zrobić:
analiza moczu
anty TPO
anty TG
test obciążenia - insulina i glukoza po podaniu 75 g glukozy i na czczo (ze względu na przypadki cukrzycy w rodzinie - dziadek miał)
prolaktyna+prolaktyna po obciążeniu
wit. D3
żelazo
wit. B12
FSH
LH
CA 125
Estradiol
progesteron
testosteron

Badania mojego małżonka:
analiza moczu
morfologia krwi
glukoza
testosteron
TSH
anty TPO
anty TG
vit. D3
PSA
FSH
LH
PRL
badanie nasienia z posiewem

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2013, 02:02

18 września 2013, 18:22

Ja dostałam na razie zalecenie, że mam pić na poprawę śluzu 2,5 litra wody dziennie, łykać wit. B6 0,05 G 3 razy dziennie po 3 tabl. oraz dostałam tabletki FLAVAMED, które mam łykać od 6 dc. do 2 po owulce.
Mój małżonek dostał na razie kwas foliowy, androvit, kwas alfa liponowy (0,1G) i l-carnitynę. Co do androvitu to może zacząć brać jak mu się te dotychczasowe witaminki (FertilMan) skończą, pozostałe już (w tych wit. tego za mało).
No i z wynikami za jakiś miesiąc mamy przyjść, w międzyczasie zastanowić się nad ewentualnie spotkaniami z instruktorem metody Creightona czy jakoś tak, jeśli chcemy w pełni iść ich typem leczenia.
Nie zapytaliśmy o nasze szanse, bo na razie te wszystkie badania trzeba zrobić.

18 września 2013, 18:45

Najgorsze jest to, że mój mąż dostał zalecenie pomyślenia o innej pracy, żeby uniknąć wysokich temp. bo naopowiadał, jakie ma temp. w pracy. Wkurzyłam się, bo mi co innego mówił, jak z nim o tym rozmawiałam, na wizycie co innego, teraz znowu co innego gada...że on na krótko w wysokiej temp. przebywa, ze nie zawsze, ze sezonowo i takie tam szmery bajery.. :( o szukaniu innej pracy, mimo, ze ta jak najbardziej go niesatysfakcjonuje słyszeć nie chce..trochę sie nie dziwię, ale też wkurza mnie zakładanie, że nie znajdzie, jak nie szuka.. No poza tym pozostaje kwestia, że tu ma umowę na stałe, ja natomiast nie i wcale sie nie zdziwię, jak mi jej na stałe nie przedłużą. Oczywiście umowa na stałe niczego nie gwarantuje, ale jednak..Jak ja nie będę miała pracy, to on żeby chociaż miał..choć temat z pracą jest zawsze trudny i nawet gdyby nie te starania itd. to i tak trzebaby coś pomyśleć, zmieniać itd. bo masakra..juz o tym kiedyś rozmawialiśmy, ale temat z moim mężem ciężki, oj ciężki..
Zapłaciliśmy DUŻOOO...ale niczego innego się nie spodziewałam.
Łudzę się jeszcze, że chociaż wyniki męża może będą w miarę ok..gdyby nie te wyniki męża, moze byłoby krócej z tym wszystkim..A on jeszcze ten zabieg pewnie będzie odwlekał znając życie..
Jak na razie wniosek mam tylko jeden: DŁUGA DŁUGA droga przed nami...
No ale lekarz pochwalił to, że przyszliśmy szybko..

18 września 2013, 18:48

Jeszcze jedno - dziewczyny, czy Wy też macie tak że drukując wykresy z poprzednich cykli nie drukuje sie czas współżycia? Mi nawet na bieżącym sie nie wydrukował - nie wiem o co chodzi?

20 września 2013, 15:56

jestem tak wkurzona, ze masakra!
wczoraj byłam na badaniach - pokazałam babce w laboratorium kartkę i pokazałam, które ze zleconych badań chcę zrobić, był tam m.in. poziom glukozy i insuliny przed i po obciążeniu glukozą. Ok, wszystko zrobiłam. Po południu sprawdzam przez net wynik - jest tylko glukoza. Postanowiłam zadzwonić - może jeszcze ta insulina się pojawi, a jeśli nie, to niech zbadają tą insulinę - jeśli jeszcze się da, przecież miała byc też insulina. Pani laborantka stwierdziła, że przecież nic takiego nie mówiłam, że ona nie spisywała z kartki, tylko ja jej dyktowałam (co nie było prawdą, bo jeszcze pytałam, czy mogę już wziąć kartkę), ale stwierdziła, ze jeszcze sie da tą insuline zrobić i ze mi dorobią, będę musiała zapłacić 25 zł. Ok, dobra, najbardziej mi zależało aby nie tracić znowu połowy dnia na katowanie sie glukozą i łażenie bez celu przez 2 godz. Pani stwierdziła, no ze tak, rzeczywiście jest to niekomfortowe. Dziś sprawdzam wyniki - oczywiście, jest i insulina - ale tylko przed obciążeniem!!! Dzwonię - pani wraca do wczorajszej śpiewki, że insuliny miało nie byc po czym twierdzi, że oni poziomu insuliny po obciążeniu glukozą nie badają !!!!!!
Nie będę przytaczać dalszej rozmowy, bo mi ręce opadły!!! Na koniec jeszcze wyszło, że "no jakby Pani mogła to trzeba przyjść i zapłacić te 25 zł. za insulinę".......
Najbardziej mnie wkurzyło, że straciłam mnóstwo czasu...na darmo...kończy mi sie ten urlop i zamiast pisać pracę jak zamierzałam, to ja jeżdżę po laboratoriach, lekarzach wydaję kupę kasy i tak na darmo....Noż kuźwa..Kolejne dni urlopu juz teraz wiem gdzie spędzę - w innym laboratorium! Bo przecież jak będę chodzić do pracy to nie ma siły, nie będę miała kiedy tych badań zrobić...

21 września 2013, 01:59

wyszło mi dużo za wysokie żelazo...kiedyś długo anemia a teraz co? hmm myślałam, że to może nawet lepiej, ale czytam, że wręcz przeciwnie..no i jeszcze wyczytałam, ze przed tym badankiem kilka dni trzeba odstawić preparaty zawierające żelazo, jeśli się je przyjmuje, a ja przecież moje witaminki łykam hmmm - chyba jeszcze raz wyłożę kaskę na badanie. Popatrzyłam jeszcze raz na skład witaminek a tam 200% dawka żelaza no cóż - jak się nie pomyśli, to tak jest..Z drugiej strony dlaczego w laboratorium nie spytają, nie powiedzą, jak sie przygotować do badania. Jak byłam to juz po pobraniu krwi kobieta sie pyta - ale Pani na czczo jest, tak? no TAAAK...ale rychło w czas... :)
No a co do witaminy D3 to trochę tragicznie..duży niedobór - trzeba się będzie zaopatrzyć, bo jak tak czytam to ona ma duże znaczenie dla owulacji. Poza tym jak na razie ok, ale jeszcze nawet za połową tych badań nie jestem, więc zobaczymy co dalej.
czytałam trochę o tej prolaktynie z obciążeniem i spotkałam się ze zdaniem, że już się takiego badania nie robi..nie wiecie dlaczego?
Moze czas iść spać..hmm..kiedy mi sie najlepiej o tej porze pisze hehheehe..moze jeszcze z godzinkę... :) śpijcie dobrze śpiochy :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2013, 02:00

23 września 2013, 12:44

dziś znowu badania - prolaktyna z obciążeniem
nie wiem czy to pobieranie krwi, czy ten specyfik na obciążenie, czy ta pogoda - ale zasypiam na siedząco..masakra...jak ja kiedyś krew honorowo oddawałam? może to motywacja na mnie działała, że czułam się dobrze? :)

23 września 2013, 17:01

obejrzałam na stronie tvn-u krótki filmik z porodu i się popłakałam...
kolejne do odstawienia - bo niekorzystne dla psychiki..

24 września 2013, 14:19

Kuźwa....ze człowiek jest taki pokręcony! Tym razem cykl wygląda na owulacyjny i niestety czuję, że sie będę nakręcać pod koniec...żeby tak umieć zachować dystans...no nie potrafię chyba, nie teraz. Moze jakbym sie winka napiła...ale w drugiej fazie lepiej nie - i kolejne nakręcanie...kuźwa..pokręcone to jest. Macie jakieś sposoby na dystans, nie wchodzenie zbyt często na owu, nie patrzenie na swój wykres po stokroć....?

24 września 2013, 14:21

Muszę sobie to jakoś wytłumaczyć, przetłumaczyć, odciągnąć myśli...ale nie mam na razie żadnej koncepcji jak..ehhh
‹‹ 2 3 4 5 6 ››