Przekopałam pół internetu ... historie są różne, ale większość kończy się dobrze... walcz mój okruszku.. 🙏 zrobimy wszystko co się da, żeby dać Ci szanse na normalne życie 🙏🙏
12+6 WS (05.12)
Bez pomiarów, bo były 2 dni temu, ale na usg widać te pętle jelit... strach o malucha rosnie
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca, 13:57
Mam wynik panoramy .. tutaj nie wyszło nic, czym mogłabym się martwić.. gdyby nie to usg byłam naprawdę szczęśliwa, wiedziałabym że czekam na drugiego syna...
Niby myślałam że to dziewczynka, a to dla chłopca mam wymyślone imię... tatuś jeszcze nie wie, ale mi się marzy mały L... czy tak będzie, nie wiem... na razie się boję... Boże błagam, nie zabieraj mi tego malucha, a młodemu brata... 🙏 Błagam, niech to będzie coś, z czym będzie mógł normalnie żyć...
14+4 (16.12) genetyk
Długo myśleliśmy co zrobić, decyzja finalnie musiała być moja, ale byliśmy zgodni, trzeba zrobić amniopunkcje, żeby wiedzieć co to właściwie jest...
Wyniki pappa wyszły źle, ale to wiedzieliśmy...
Zaskoczeniem było tylko niskie jak dla mnie ryzyko Zespołu 1:1295, pozostałe cóż, T18 1:4; T13 1:10...
14+6 WG (18.12)
136g
W końcu schodzimy z leków, od dzisiaj co 3 dni mniej o 1 duphaston (3x1), a potem po 2 luteiny (3x2). Cyclogest zostaje że względu ma amniopunkcje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca, 14:13
Dzisiaj mam wrażenie, że niezależnie czy wigiliq jest u nas, czy wyjazdowa, zaczynam ja traktować jak zwykła kolację... jedyne co, to trochę więcej jedzenia i parę rzeczy których nie robi się codziennie...
To chyba ten ogólny konsumpcjonizm i fakt, że już nie trzeba czekać cały rok na te przysłowiowe pomarańcze, tylko w każdej chwili można iść do Lidla czy innej biedronki... obserwowałam kilka dzieci, ja w ich wieku skakałabym z radości n takie prezenty, dla nich to norma, bo zabawek pełno, tez się ciągle kupuje cos nowego...
Poza tym?
U mnie nie może być dobrze...
Jest lepiej, bo przynajmniej mam szansę skończyć rok bez kolejnych strat...
Czy jest lepiej niż rok temu? Ciężko powiedzieć, to też było trudny rok, czekałam na styczeń na nową procedurę, w marcu okazała się porażka, gdy nasz jedyny zarodek miał wady genetyczne ... w maju byl moment szczęścia, gdy mieliśmy 4 zdrowe ... czerwony transfer się nie odbył, bo prog urósł za bardzo mimo estrofemu... Lipiec stan zapalny w zębie, sierpień niespodziewany okres w trakcie urlopu... wrzesień byl nasz... 4ty transfer, 5ta ciąża... dlugo nie chciałam uwierzyć, a jak już zaczęłam się cieszyć, przyzwyczajać do myśli że mam drugiego synka, dostałam w pysk ta przepuklina...
Jedyne czego chce od nowego roku, to szansy na normalne życie dla niego, Boże błagam...
Trzymajcie kciuki za moją amniopunkcje, niech to będzie dobry koniec tego roku... 🙏🙏🙏🙏
16+4 Amniopunkcja (30.12)
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca, 14:10
Jaki był 2025? Z jednej strony ch*wy, bo przecież miałam urodzić drugie żywe dziecko przed 40tka, drugi transfer dał mi nadzieję, przecież okruszek miał się urodzić tuż przed... dziecko z 3 transferu miało urodzić się koło dnia matki, też go nie ma...
Początek roku miał zacząć się od nowej procedury, przeciągnęło się do lutego, była szansa na zarodki przed 40tka, skoro nie dzieci, to chociaż, zarodki... był jeden, po PGTa kolejny cios od życia... w maju udało się, mamy 4 zarodki po PGTa, jest nadzieja, pierwszy raz od październikowego szpitala uwierzyłam że to może się udać...
Transfer miał być w czerwcu, zamiast tego był rosnący progesteron mimo estrofemu
W lipcu stan zapalny w zebie,
W sierpniu cykl był tak krótki że wpasował się w urlop...
We wrześniu w końcu się udało, był transfer... 4dpt wieczorem zobaczyłam wymarzony wynik testu...
Bałam się pozamacicznej, pęcherzyk był w macicy
Bałam pustego jaja, usłyszałam serduszko
Byly krwawienia, plamienia, L4....
Względny spokój był do I prenatalnych, Bałam się,przeplywow, były dobre... ale 😢 maluch przepuklinę pepowinowa z jelitem...
Stary rok skończył się amniopunkcja, która powiedzieć czy to tylko to, czy genetyka...
Od 2026 nie oczekuje za wiele, mam wrażenie że mnie już nic dobrego nie czeka w życiu... jedyne czego chce, to żeby maluch byk zdrowy genetycznie i zabieg był najgorszym co nas czeka w 2026..
Błagam, Boże, daj mi urodzić żywe dziecko... 🙏🙏
17+5 WG (07.01)
Dodatkowa wizyta po amniopunkcji, komplikacji brak
17+5 WS
Wieczorem jeszcze planowa wizyta i wielki szok - na usg nie widać tej przepukliny... 🤯
18+6 WG (15.01) - od 20.01 Odstawiamy po 1 cyclogescie na dzień co 3 dni, kończymy najgorsze leki, w końcu... ale czego to się nie robi dla Nunusia 🥹
19+0 genetyk
Genetyk stwierdziła, że amniopunkcja nie potwierdza sugerowanego wcześniej zespołu Beckwitha-Wiedemanna, ale nie jest w stanie GP wykluczyć... mamy 95% szans na zdrowego malucha...
20+3 II prenatalne (26.01)
21+4 SOR_1 (03.02) - białko w moczu, wiadomo co ja mogę myśleć... 🫣
22+2 SOR_2 (08.02) - 🤢
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca, 16:35
W pierwszej ciąży już nie byłam... wieczorem powoli docierało co się właściwie wydarzyło...
Dzisiaj w 27+3 nadal jestem w ciąży, czuje ze mlody nadal tam jest.... 🙏
29+4 (31.03)
III prenatalne,
Coś tam widać, ale nie wiadomo do końca co...
Wygląda raczej na pusta przestrzeń, jelit najprawdopodobniej tam nie ma...a może to tylko galareta Whartona... wizją zabiegu Nunusia coraz bardziej sie oddala 🥹 ale... pierwszy raz padła sugestia SN... argument był słuszny, bo być może będę chciała wrócić po kolejne zarodki, nawet jeśli teraz o tym nie myślę teraz, starsze ode mnie wracają 🤯
30+3 SOR nr 4 (06.04) - na szczęście fałszywy alarm, ale wydawało mi się że odpływają wody... ponieważ odpłynęły wcześniej w pierwszej ciąży, spanikowałam, to tylko fałszywy alarm, przestałam liczyć który już w tej ciąży... przynajmniej zapisali na patologię na 39+0... wbrew pozorom to już niedaleko, 2.5mca😱
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca, 16:52
Milion razy zbierałam się, żeby cokolwiek tu napisać, ale jak było dobrze, to po prostu tu nie zaglądałam, jak było źle, to nie miałam siły...
Nadal nie wierzę, że jestem w tej ciąży tyle dłużej niż wtedy z młodym... jest po północy, więc to już 3.06, to dzisiaj, jak wstanę to będzie czas oczekiwania na telefon i na szpitalne łóżko... za kilka dni CC i znowu poczuję w ramionach malucha, takiego całkowicie bezbronnego i zależnego ode mnie i moje największe szczęście...
Boże, błagam, niech to się wszystko uda, żebym za kilka dni mogła napisać, że Nunuś jest z nami, cały i zdrowy...
Podobnie jak poprzednio, wczoraj nie doczekałam się łóżka na oddziale... ale dzisiejsza noc już na oddziale...
W ostatnim usg 3850 🥹 i jutro rano cc 🥹 nie wierzę, że jutro Nunuś będzie juz że mną 🥹🥹
Boże, błagam niech to się uda 🙏🙏🙏🥹
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca, 21:52
To dzisiaj, za kilka godzin widzimy się z Nunusiem 🥹
4080g klocka juz że mną... Nunus, witaj na świecie 🥹
24.09.25 - 4️⃣ FET ❄️4AA
4dpt. ⏸️; 5dpt 6.18 ; 7dpt 26.7; 10dpt 160; 12dpt 389; 14dpt 995; 17dpt 3976🥹; 30dpt 💓 9.3mm; 7+4 11mm; 9+0 25mm; 10+4 43mm 🥹 [...] 16+4 209g ; 18+6 332g; 24+5 884g; 25+5 1006g
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca, 15:43
16+4 A 206g (17+4)
17+5 G 241g (18+5)
17+5 S 214g (18+3)
18+6 G 332g (20+1)
20+3 II 468g (21+5)
21+3 S 529g
22+6 G 674g (24+0)
23+5 S 720g (24+5)
24+5 G 884g (26+2)
25+5 S 1010g (27+0)
27+0 G 1198g (28+5)
27+5 S 1320g (29+5)
29+0 G 1500g (30+6)
29+4 III 1770g (31+4)
30+5 S 1927g (33+1)
31+4 G 2101g (33+5)
32+5 S 2313g (34+6)
33+4 G 2619g (36+0)
34+5 S 2728g (36+4)
35+3 G 3013 (37+4) - pierwsze KTG poza IP
36+5 S 3210 (38+3)
37+4 G 3719 (39+5) - KTG
38+3 G - KTG i ostatnia wizyta w tej ciąży 🤯🥹 nie wierzę ze to już...
38+6 przyjęcie na patologię - 3850g
39+0 - CC - 4080g i 58cm Nunusia 🩵
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca, 17:10
Mnie dojeżdża jeszcze co innego...
Zostały 3 zarodki i chyba źle mi z tym że muszę je oddać...
Z tym, że jestem za starą na myślenie o kolejnej ciąży, bo gdybym się zdecydowała za jakiś czas po Cc, to miałabym 43-44 i 3cia cesarkę...
Chyba też dociera, że żadne kolejne nie wypełni tej pustki... miałam 1, czułam że powinnam mieć 2, mam 2, czuje ze brakuje tego trzeciego... miałabym 10, czułabym że powinnam mieć 11...
Do tego gdzieś podświadomie czuje żal, że nie udało się mieć tej dziewczynki która straciłam...
Nie potrafię o tym nje myśleć, zamiast cieszyć się że po tym wszystkim mam Nunusia, czuje jakiś żal do życia że to już koniec... 6 lat starań po malej i chyba nje potrafię z tego wyjść... z drugiej strony, czas myśleć o tym co mam, dać trochę siebie dzieciom, a nie wieczna depresję, wizyty u lekarza, ciąże itp... wrócić do normalnego życia, bez klinik itp...
Wiem, że najlepiej byłoby oddać te zarodki jak najszybciej i "zamknąć ten rozdzial" ale boje się, że będę zalowac... jak każdej decyzji, która będzie "ostateczna". A co jeśli zajde w ciąże i ja stracę? I zamiast kończyć starania "sukcesem" jakim jest Nunus, będę je kończyć depresja po kolejnej stracie...
Czas też życia normalnie, "odchowac" te które mam, i po prostu żyć...
Mnie dojeżdża jeszcze co innego...
Zostały 3 zarodki i chyba źle mi z tym że muszę je oddać...
Z tym, że jestem za starą na myślenie o kolejnej ciąży, bo gdybym się zdecydowała za jakiś czas po Cc, to miałabym 43-44 i 3cia cesarkę...
Chyba też dociera, że żadne kolejne nie wypełni tej pustki... miałam 1, czułam że powinnam mieć 2, mam 2, czuje ze brakuje tego trzeciego... miałabym 10, czułabym że powinnam mieć 11...
Do tego gdzieś podświadomie czuje żal, że nie udało się mieć tej dziewczynki która straciłam...
Nie potrafię o tym nje myśleć, zamiast cieszyć się że po tym wszystkim mam Nunusia, czuje jakiś żal do życia że to już koniec... 6 lat starań po malej i chyba nje potrafię z tego wyjść... z drugiej strony, czas myśleć o tym co mam, dać trochę siebie dzieciom, a nie wieczna depresję, wizyty u lekarza, ciąże itp... wrócić do normalnego życia, bez klinik itp...
Wiem, że najlepiej byłoby oddać te zarodki jak najszybciej i "zamknąć ten rozdzial" ale boje się, że będę zalowac... jak każdej decyzji, która będzie "ostateczna". A co jeśli zajde w ciąże i ja stracę? I zamiast kończyć starania "sukcesem" jakim jest Nunus, będę je kończyć depresja po kolejnej stracie...
Czas też życia normalnie, "odchowac" te które mam, i po prostu żyć...