X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Czekając na powrót Anioła... wróć do Nas bąbelku... Moje 2 piękne Aniołki czuwajcie nad Nami (*)(*)
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5
WSTĘP
Czekając na powrót Anioła... wróć do Nas bąbelku... Moje 2 piękne Aniołki czuwajcie nad Nami (*)(*)
O mnie: Mam 29 lat i jestem szczęśliwą mężatką od 4 lat. Dzieci się jeszcze nie doczekaliśmy, ale nie tracimy nadziei. Nasz aniołek jest w niebie i czuwa nad nami.
Czas starania się o dziecko: Staraliśmy się o dziecko pół roku i udało się, lecz szczęście nie trwało długo. Koniec 9 tc okazał się dla nas koszmarem i tragedią. Poronienie zatrzymane. Dwa lata później zaszłam w upragnioną ciążę , wszystko było dobrze , serduszko biło jak należy. Pewnego dnia poczułam niepokój i czułam co się dzieje. Koniec pierwszego trymestru... dramat znów to samo poronienie zatrzymane... Ból po stracie niewyobrażalny.
Moja historia: Zaraz po ślubie nie zdecydowaliśmy się na dziecko, ponieważ straciłam pracę i chcieliśmy poczekać. Po pół roku udało mi się wrócić do pracy i to na stałe. Mój mąż chciał zmienić pracę, bo źle się działo u niego w firmie i trzeba było się ewakuować. W końcu się udało i postanowiliśmy się postarać o dziecko. Zaczęliśmy starania pod koniec 2013 roku. Po pół roku (kwiecień 2014) poszłam do lekarza, ponieważ miałam torbiele i chciałam sprawdzić czy wszystko jest ok. Torbiele zakłócały mi cykle i czasem opóźniały miesiączkę. Pomyślałam, że tym razem jest tak samo. Przed samą wizyta zadzwoniła do mnie moja siostra czy może jechać ze mną. Oczywiście się zdziwiłam i zapytałam co się stało. Okazało się, że jest w ciąży i zaczęła krwawić. Nie chciała mi mówić, bo wiedziała , że się staramy i nic nie wychodzi. Pojechała ze mną. Kiedy była moja kolej powiedziałam, że znowu chyba torbiele dają się we znaki, bo przesuwają mi miesiączkę. Na co pani doktor, że to nie torbiele, jest Pani w ciąży... Łzy płynęły mi po policzkach ze szczęścia w ogóle się tego nie spodziewałam, to był szok. Ucieszyłam się ogromnie. Ja i moja siostra byłyśmy w ciąży ja w 5 tc ona w 6tc. Szczęście ogromne. Cztery dni później zaczęłam plamić trafiłam do szpitala. Zaczął się strach co to będzie, ale nie traciłam nadziei ani wiary. Po tygodniu spędzonym w szpitalu postanowiłam wyjść. Położyli mnie w pokoju z 6 łóżkami, w którym tylko ja walczyłam o dziecko, bo reszta dziewczyn była już po poronieniu lub w trakcie. Przeżywam tragedię i gehenne siedząc i słuchając ich płaczu i krzyku. Myślałam, że zwariuje. Lekarze ciągle nie dawali mi odpowiedzi co się dzieje, czy coś jest nie tak czy jest dobrze. Jeden lekarz wpisując mnie do domu powiedział mi że jak będę następnym razem to mam przyjsc ze skierowaniem. Byłam w szoku co on do mnie mówi jak tak można. Jakim trzeba być członkiem, żeby mówić takie rzeczy komuś kto walczy o to maleńkie życie. Przyrost hcg był różny raz niewielki raz spory. Po wyjściu ze szpitala nagle wyniki były super i pomyślałam, że głupi lekarz chciał mnie zdenerwować i że się pomylił, bo ciąża się rozwija. Nadszedł 9 tc i było trach. Co drugi dzień byłam na wizycie u lekarza z wynikami hcg. Pod koniec 9 tygodnia pani doktor , nie mogło jej przejść przez gardło, oznajmiła, że musi mi wystawić skierowanie do szpitala, bo ciąża się nie rozwija. Doszło do poronienia zatrzymanego. Ciążą przestała się rozwijać w 6tc. Pamiętam ten ból , myślałam, że nie dam rady wyjść z gabinetu. Była ze mną moja siostra, jak tylko wyszłam to już wiedziała. Było to dla niej trudne , bo sama była w ciąży. 29 maj 2014 najgorszy dzień w moim życiu, Nasz aniołek Nas opuścił. Następnego dnia tj.29 maj pojechałam z mężem do szpitala. Zrobili mi wszystkie badania i podali tabletki na wywołanie poronienia. Przez godzinę musiałam leżeć bez ruchu. Byłam całkiem sama , mąż musiał jechać do pracy. Podali mi jedna kroplówkę potem następną. Zanim wszystko się zaczęło mąż już był ze mną. Przyjechała moja mama, przyjaciółka i siostra. Każdy patrzył na mnie z bólem w oczach a ja czułam się jeszcze gorzej. Przez wiele godzin nic nie chciało odpuścić. Więc wyszłam do łazienki, żeby trochę pochodzić, ruszyć to. No i zaczęło się. Zaczęłam krwawić tracić nasze maleństwo. Ten przeszywający ból , złość , że tak długo muszę czekać. Czekałam ponad 10 godzin, aż lekarz mnie zbadał i stwierdził , że można zacząć zabieg. Moja siostra i mąż ciągle byli ze mną, pomimo , że kazano im wyjść, w końcu była już godz. 21. Usunęli ze mnie nasze dziecko. Kiedy po zabiegu ok. 22 się przebudziłam stała nade mną siostra łzy lały się same nie mogłam ich powstrzymać, to uczucie pustki.
Moje emocje: Ból Żal Pustka Tęsknota Wegetacja Brak sensu życia...

26 września 2015, 01:14

Po dwóch tygodniach od zabiegu wróciłam do pracy. Te dwa tygodnie w domu były dla mnie koszmarem. Tylko łóżko się dla mnie liczyło i to żeby z niego nie wychodzić. Wszyscy byli ze mną i przy mnie na zmianę, ale ja chyba byłam w innym świecie. Postanowiłam wrócić do pracy, żeby nie dostać w głowę. Dom mnie przytłaczał.
Po miesiącu od zabiegu wyjechaliśmy do Chorwacji na wakacje, no cóż były prawie udane. Mój nastrój nie pozwalał nam się oderwać i zapomnieć o tym co przeżyliśmy. Ale były momenty gdzie jakoś udało się odciągnąć moja uwagę. Po mału zaczęło wszystko wracać do normy, o ile można nazwać takie życie normą. Minęły 3 miesiące, zdecydowaliśmy się spróbować. Pamiętam jak dziś, 1 września jestem w pracy wszystko jest ok. Nagle wstałam od biurka podeszłam do szafki i coś poczułam. Zdążyłam tylko wziąć ręcznik i pobiec do toalety. Było już za późno, zaplamiłam całą podłogę biegnąc do łazienki. Koleżanki były przerażone. Przybiegły za mną pytając co się dzieje bo na sali jest mnóstwo krwi. Pojechałam do lekarza dostałam tabletki na zatrzymanie krwawienia. Cóż się okazało, polip.
Dostałam skierowanie na histeroskopię, z wyników pani doktor odczytała, że pozostawiono resztki płodu i na tym zrobił się polip. Kolejny koszmar, strach i złość , że lekarze poprzednio spaprali robotę a ja musiałam przechodzić wszystko od nowa.

26 września 2015, 01:20

Później byłam poddana 3 miesięcznej kuracji hormonalnej, żeby już nic się nie działo. W lutym tego roku mogliśmy zacząć się starać.
Mój mąż zrobił wszystkie potrzebne badania. Jest zdrowy i nie ma problemu. Niestety co miesiąc jest rozczarowanie i płacz , złość. Jesteśmy oboje zdrowi a ciąży jak nie ma tak nie ma.
Ale nie tracimy nadziei i staramy się dalej.

26 września 2015, 01:30

Ustaliliśmy z panią doktor, że dwa następne cykle będą pod kontrolą, jeśli owulacja będzie prawidłowa poddam się hsg. Zobaczymy może pomoże i w końcu skończysz się nasza udręką i tęsknota za naszym Aniołem.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 21:05

28 września 2015, 21:07

Dziś 4 dzień @. Muszę umówić się na wizytę, bo 14 dnia trzeba sprawdzić co się dzieje i jak owulacja.

1 października 2015, 17:28

8 października idę na wizytę, żeby sprawdzić czy jest owulacja i jajeczko czy nie ma. Oby wszystko było dobrze i oby w końcu nam się udało.

3 października 2015, 12:20

Zaczynam się dziwnie czuć jakby na owulacje, ale to za szybko. Chyba zaczynają się dni płodne. Temperatura zaczyna rosnąć, śluz dziś też się pojawił. Zaczęłam pić siemie lniane, żeby trochę pomóc mojej naturze.

3 października 2015, 12:23

Mam takie mieszane uczucia, z jednej strony bardzo chce być mamą i robię wszystko, żeby tak było. Z drugiej strony już czasem brak mi sił, kolejne niepowodzenia sprawiają, że nie chce mi się już starać i walczyć.

4 października 2015, 00:50

Coś podbrzusze mnie boli i nie wiem co to jest. Jak na ból owulacyjny to trochę szybko. No cóż czas zacząć starania :) buziaki dla wszystkich oczekujących na dwie kreseczki. Dobrej nocy Wam życzę :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2015, 00:50

4 października 2015, 10:26

Dziś po przebudzeniu przypomniało mi się, jak jechałam do lekarza i tego dnia usłyszałam, że muszę jechać do szpitala i usunąć ciążę, bo się nie rozwija, że właśnie tej nocy śniło mi się moje dziecko. To była dziewczynka o karmelowych włosach i z pięknymi niebieskimi oczami. Była u mnie w brzuszku i się tak cudnie do mnie uśmiechała. Była piękna. Po chwili widziałam na jej twarzy inny uśmiech mówiący , że "tym razem nie będę Twoja" taki lekko ironiczny. Jak jechałam do lekarza opowiedziałam ten sen mojej siostrze, która była przy mnie. Na początku milczała a później powiedziała, że to na pewno nic takiego. A może to był znak, który już gdzieś przeczuwałam. Nie wiem, akurat dziś mi się to przypomniało.

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2015, 10:27

5 października 2015, 20:48

Dziś 11dc czekam na wizytę to już w czwartek i zobaczymy czy pęcherzyk jest i jaki duży. Ciężki dzień mam za sobą. Moja praca mnie wykańcza ciągle jakiś kwas. Chyba trzeba zmienić pracę bo dzięki niej nie mogę zajść w ciążę. Ciągły stres i napięcie. No cóż jutro jest nowy dzień.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2015, 20:49

7 października 2015, 17:55

Dziś 13 dc jutro wizyta u lekarza juz nie mogę się doczekać wizyty. Ciekawa jestem czy wszystko jest w porządku. Mam nadzieję, że te dwa cykle będą ok i będę mogła mieć hsg. Czas pokaże mogę tylko czekać i mieć nadzieję, że będzie dobrze.

7 października 2015, 19:36

Dziwnie się dziś czuje jakoś tak...hm
Może dni płodne się zaczynają. Podbrzusze mnie pobolewa. Zobaczymy jutro czy juz się zaczyna czy jeszcze chwilę.

8 października 2015, 23:08

Dziś wizyta u lekarza. Byłam i wróciłam załamana. Zaczęłam monitoring cyklu i okazało się, że nie ma pęcherzyka. Cykl bezowulacyjny. Ten ból, który poczułam po wyjściu z gabinetu przywołał wszystkie złe wspomnienia. Łzy znów leciały jak oszalałe nie mogłam się uspokoić. Po mału brakuje mi sił. No cóż pozostaje mi czekać na następny cykl, może będzie dobrze.

8 października 2015, 23:10

Choć czasem już tracę wiarę. Zastanawiam się wtedy czy to nie są jakieś znaki. Roi mi się mnóstwo myśli w głowie. Muszę sobie wszystko przemyśleć i poukładać.

9 października 2015, 19:57

Kolejny dzień mija a ja czuję się jakbym była gdzieś indziej to wszystko jakoś do mnie nie dociera. Ciężko mi że kolejny cykl trzeba czekać. Dla wszystkich to takie proste, zobaczysz co będzie za miesiąc nie przejmuj się przecież tak może się zdarzyć, że nie każdy cykl jest owulacyjny. Tak wiem ale dla mnie to trudne. Bo tracę nadzieję, że kiedyś będę trzymać w ramionach swego wyśnionego Aniołka.

10 października 2015, 19:37

Mija kolejny dzień. Jest już trochę lepiej. Ochłonęłam trochę i emocje opadły. Wiem, że się nie poddam i będę walczyć dalej. Czasem trzeba poczekać dłużej na szczęście :) ale jak już przyjdzie to oszaleję ;)
Tak to był mój pierwszy monitoring cyklu gosia89 ale nie ostatni i mam nadzieję, że następny będzie owocny :)

11 października 2015, 12:10

Dziękuję Wam kochane za słowa otuchy są dla mnie ważne :)

11 października 2015, 16:53

Cały czas jestem jakaś posępna. Z jednej strony nie chce się poddać i nadal wierzyć i mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze a z drugiej strony nic mi się nie chce czasem nawet oddychać już.

11 października 2015, 20:31

Dziękuję adora za ciepłe słowa :)

11 października 2015, 23:12

Życzę Wam dobrej nocy :) i oby w końcu wstało dla Nas słońce w naszych sercach, myślach, w naszym małym świecie.
1 2 3 4 5