X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Czeskie życie, Czeskie sprawy
Dodaj do ulubionych
1 2 3

22 października, 20:53

Wracam.
Chyba znowu mam doła. 31 DC, 3cs. Wszystkie wyniki poza lekko podwyższoną prolaktyną ok. Wzrosła nagle i bez powodu, wraz z wyciekiem z piersi.
Oznak owu brak. Szyjka wędruje z góry na dół, otwiera się i zamyka. Przedwczoraj była wysoko, wczoraj była otwarta ale już średnio wysoko, dzisiaj już nisko i zamknięta, śluz co się zrobi bardziej rozciagliwy, to zaraz wraca do kremowego lub lepkiego. Temperaturowy wykres wygląda jak EKG, a testy co ściemnieją lekko to zaraz znowu bladziochy.
Czekam na wyniki z voucherów z OF i dodatkowo wykonanych estradiolu i proga, żeby zobaczyć co się dzieje w środku. I poniedziałek - wtorek jak będzie można to jadę zobaczyć do ginka te swoje jajniki. Mam nadzieję że coś będzie rosło. 😔
Raz plamilam, nie wiem czemu, ucichło szybko i dalej nic nie wiadomo. Jajniki kłują, podbrzusze kłuje... Temperatura wariuje.

Człowiek czeka dwa miesiące na szansę kolejną a ma z tego aktualnie figę z makiem. Nawet owu nie ma. 😬

Skupiam się na kobietkach z wątku październikowego, pozwalają mi nie myśleć o mnie i aktualnej sytuacji oraz cieszyć się szczęściem innych i skupiać na pozytywnej odmianowe zazdrości. 🤗

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października, 20:54

23 października, 14:24

Zrobiłam sobie test ciążowy dzisiaj mając na uwadze plamienie kilka dni temu.
Jakas tam nadzieja się tliła że może przez stres, niedobór snu w ostatnich dniach ten pomiar temperatury leży.
No ale biało, nie wiem czego się spodziewałam w sumie. :D
Dalej w sumie liczę że może to jednak owulacyjne, nadzieja umiera ostatnia w końcu.

Jutro w końcu będą już jakieś wyniki, w sumie szybko leci ten czas.
Rozważam czy nie iść na badanie kortyzolu i magnezu, żeby zweryfikować podejrzenia niedoborów magnezu (po każdym odstawieniu suplementacji mam obajwy niedoborów) i stan stresu.

24 października, 15:37

No i cóż.
33 dc
USG od 10.10 bez zmian, błona śluzowa macicy wygląda na drugą fazę cyklu. Brak pęcherzyków dominujacych.

Badania z piątku:
-Estradiol 54 pg/ml
-prog 0,49 ng/ml
-shbg 40,35 nmol/l (zakres 32,4-128) kapkę niskie
-androstendion 3,05 ng/ml (zakres 0,4-3,4) przy górnej granicy
-dhea-so4 271 ug/dl (98,8-340)
-testosteron 46,70 ng/ml (6-82)

I nie wiem. Czy to ma szansę jeszcze ruszyć? Jajniki co rusz cholernie kłują. W poprzednim cyklu miałam podobny estradiol w 21 dc, owu przyszła w 33/34. Nie wiem tylko jak wyglądala błona śluzowa... Nie wiem czy warto czekać te dwa tygodnie, czy na pewno nie ma szans na owu w tym cyklu i trzeba poprawić koronę, zacząć żreć luteinę na wywołanie krwawienia. 🤕

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października, 15:37

25 października, 00:09

Pozwoliłam zadać sobie pytanie na jakiejś stronie z lekarzami o to, czy z endometrium o wyglądzie "drugofazocyklowej" jest szansa aby zrobiła się owu. Przeanalizowałam zdjęcia USG macicy wraz z danymi na tej stronie i jednak obawiam się że nie ma co odwlekać luteiny. https://www.esterclinic.pl/cykl-owulacyjny-przez-pryzmat-usg/
Umówiłam się też na USG piersi w czwartek. I to chyba będzie tyle z tego cyklu.

Plan od nowego cyklu:
🥤picie minimum 2l wody dziennie (nie jest to problemem ale muszę się pilnować),
🥗 mocne pilnowanie diety aby zrzucić w końcu te nadmiarowe kilogramy, dbanie o zróżnicowaną dietę męża,
🍬 słodycze jak już to raz na tydzień w mocno ograniczonej formie,
🥃 won z alkoholem!
🍵zielona herbata/oxy tea raz dziennie,
🛌 spanie minimum 6h (najlepiej 7h),
🌡️ codzienne pomiary temperatury, zmiana godziny na 8:00,
🧘 minimum dwa razy w tygodniu gimnastyka słowiańska (zapisałam się na zajęcia online), wprowadzenie medytacji, dołożenie jogi w razie potrzeby,
🏃bieganie minimum 2 razy w tygodniu,
🏋️ pilnowanie planu ćwiczeń 5 razy w tygodniu po 20 minut z OXY,
🧃wprowadzenie koktajlu wspomagającego nadnercza od "Kasia o hormonach" dla mnie i męża,
💊 standardowa suplementacja: PrecaCare Complete, Fertistim, olej z wiesiołka (z Wit. A i E) od 1dc do owulacji, NAC 1200mg cały cykl, magnez+b6, witamina C, mąż: Fertilman Plus, witamina C, NAC, magnez+b6,
🌱 zwiększenie dawki niepokalanka do 0,5g, rozważenie wprowadzenia naparu z siemienia lnianego,
💉 badania krwi w 3-5dc: magnez, prolaktyna, kortyzol, żelazo, ferrytyna
💉badania krwi obojętnie kiedy: kwas foliowy, żelazo, witamina B12, homocysteina
💉 powtórzenie morfologii i badanie moczu w ramach programu profilaktyki z pakietu medycznego,
🥼 konsultacja z endokrynologiem w przypadku wciąż za wysokiego poziomu prolaktyny z prośbą o wdrożenie leków,
🔎 monitoring minimum raz w tygodniu u ginekologa,
🧫 codzienne testy owu (Horien Medical),

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada, 00:21

25 października, 21:20

Zmodyfikowalam liste badań. 🤗

Przyszedł też już kamień winny na kokta nadnerczowy, jutro wleci na śniadanie.

Ja dzisiaj byłam pobiegać, udało mi się przebiec 6km. 💪 Mogłam dobić do 7 ale nie chciałam przesadzić na start. Jak już byłam się po biegu rozchodzić to tak mnie zaczal uciagac jajnik, że kuśtykałam. Po bieganiu się rozciągnęłam konkretnie a potem wleciała praktyka gimnastyki słowiańskiej na nów księżyca. Już mi pozycja świata dolnego zaczyna pasować i łokcie nie bolą jak oszalałe.

I cóż... Z luteina poczekam do piątku chociaż, bo nie chce mieć nabrzmiałych piersi na USG. Zrobię też estradiol w czwartek przed USG żeby upewnić się że nic nie rośnie. Zwłaszcza że dzisiaj znowu pojawił się rozciągliwy, lekko tylko mętny śluz i już zglupialam. Zobaczymy czy się wyklaruje coś do piątku. :) Szyjka twarda, zamknięta, średnio wysoko, wilgotna dość ale wodno-kremowym, nierozciagliwym śluzem.

28 października, 09:48

Cycuchy ok, jedna ze zmian którą obserwujemy nie powiększa się od kilku lat. :) Przewody mlekowe może minimalnie powiększone w niewielkich odcinkach, ale równie dobrze mogą to być zatoki mlekowe. Mam kolejne zalecenie badań pod kątem guza przysadki.

Wczorajsze wyniki:
-Magnez 0,87 mmol/l (zakres 0,66-1,07)
-Estradiol 69 pg/ml (poprzednio 55)
image001.png

Wczoraj mięśnie przez cały dzień dały mi popalić, skakały, pojawiły się mikro-skurcze, a magnez ponoć dobry. Pytanie zasadnicze: może szukam problemu w magnezie a on jest gdzieś w cynku, selenie, potasie? Muszę się zorientować.
No i estradiol. Teraz mam zagwozdkę czy brać luteinę, bo on rośnie. Może nie jakoś spektakularnie, ale jednak... Może coś dojrzewa... Może warto poczekać do poniedziałku/wtorku i zbadać go jeszcze raz w poniedziałek/jutro?

Aha no i w busie jakiś dziadek smarkał i chyrlał, w efekcie od wczoraj babram się znowu z katarem...

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października, 11:33

28 października, 18:48

Miałam bardzo skomplikowane procesy myslowe. 🤣

Patrząc na to ze w 27dc miałam plamienie (pierwszy raz w życiu w ciągu cyklu, pierwszy cykl z NAC) i patrząc na moje wcześniejsze domniemania o dwucyklowym cyklu (patrząc na zachowanie śluzu i szyjki), to w sumie poniedziałkowe badanie estradiolu może mnie w moich rozważaniach utwierdzić, jeśli wyjdzie tak jak się spodziewam lub jeśli przyjdzie teraz owulacja.

Załóżmy że 27dc plamienie oznaczało koniec poprzedniego cyklu i start nowego (27-28dc), nie wnikajac czy poprzedni był krótszy bo byi bezowulacyjny, czy "standardowej długości", ale nie miało się co złuszczać więc się nie złuszczyło i miałam tylko plamienie. Temperatura unormowała się (nie skacze jak durna, pomijając dzisiejszy dzień, bo jak prześpię cały poprzedni dzień to rano mam taką niską temperaturę jak dzisiaj i przypomina bazową z poprzedniego cyklu) po "teoretycznej" miesiączce, czyli plamieniu i dodaniu kilku dni, w 5-6dc, czyli gdy estradiol ruszył do 50. Teraz byłabym teoretycznie w 11-12 dc, więc idąc standardowym cyklem 28 dyniowym, owulacja lub pik LH powinny przyjść zanim zbadam estradiol (mam fazy lutealne 14-15 dni), albo estradiol w poniedziałek (14-15dc) powinien być już dużo większy, jeśli owu byłaby w ok 20dc.
I wtedy okazuje się, że NAC jednak mocniej zmotywował mojej jajniki niż one działają standardowo, bo doprowadził do plamienia w 27dc, czego nigdy wcześniej nie miałam.

Ale to takie moje teoretyczne rozważania, które kurna, mam ogromną nadzieję że okażą się prawdziwe! 😶 No nic, zobaczymy jak dostanę wyniki z poniedziałkowego testowania.🤔

31 października, 14:55

Ok.
Byłam w Diagnostyce w mieście na badaniu estradiolu i LH. Wyniki w środę.
Śluz wodnisty, przy szyjce która jest otwarta i coraz bardziej miękka, rozciągliwy.

Testy owulacyjne Horien Medical te różowe doprowadzają mnie do szału, cały czas je zalewam a już trzymam 6 sekund w moczu! 😑

I kupiłam Prenacaps Multi1 + DHA, dobra cena, kompleksowy skład. Polecono na forum, a i tak kończy mi się PrenaCare i jod, chciałam dodać cynk i selen, więc nic tylko brać.

2 listopada, 10:49

To się dzieje. Moja owulacja przychodzi w 40-którymś dniu cyklu. Dobrze że nie zaczęłam brać tej luteiny na wywołanie okresu, że miałam czuja że coś się dzieje...
Estradiol 148 w poniedziałek. 🥰 Dzisiaj test jeszcze nie pikowy, ale pozytywny. Nie wiem czy złapię pik i czy w tych testach w ogóle mogę złapać pik. Niemniej, do wczoraj na pewno estradiol urósł do minimum 200. Wierzę w to. 🤞

Zakładając, że w 27-28dc miałabym miesiączkę (plamienie w 27dc), byłabym dzisiaj w 15-16 dc. Ciekawe czy teoria dwucyklowa będzie prawdziwa.
IMG-20221102-093110-edit-335703116121690.jpg
1667381075230-image001.png

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada, 10:56

3 listopada, 13:07

Trochę przeorganizuję pierwszy post pamietnika. Wpadną tam na początek wyniki badań jakie mam do tej pory, aktualna suplementacja i plan na bieżący cykl i kolejny.

Wczoraj przy ♥️ mój jajnik został pobity konkretnie. 🙈 Dzisiaj dobrze byłoby poprawić dla pewności, ale chyba nie dam rady wytrzymać takiego maratonu jak wczoraj. 🤣
Oprócz tego wczoraj jajniki konkretnie uciagały.

Dzisiaj co jakiś czas prawy jajnik konkretnie pobolewa, dodatkowo kłuje podbrzusze. Pojawił się nawet jakiś rozciagliwy śluz ale w marnej ilości.
Ogólnie w tym cyklu marnie że śluzem mam. Przy szyjce chociaz jest, więc tyle dobrze. No i mamy Concieve plus, więc się ratujemy.

Rozważałam rezygnację z Fertilman Plus i zmianę na Fertistim dla mężczyzn + dodatkowe tabsy, ale po analizie wyszło, że lepiej zostać przy obecnej formie suplementacji bo Fertilman Plus ma naprawdę fajny skład, a chłop nie będzie łykał 20 tabletek. Lepiej zostać przy obecnym planie.

5 listopada, 15:49

Boże ale mnie znowu nawala jajnik. 😳 Tzn do przeżycia, to takie uciaganie i kłucie, ale nigdy mnie tak nie bolały.

A na dodatek jeszcze jak w trakcie owu miałam sucho, tak teraz mnie zalewa co rusz śluzem mętnym ale dobrze rozciągliwym, (rano kremowym) a szyjka wczoraj znowu była wysoko i się slimaczyla. Dzisiaj zmiękła i dalej się lekko ślimaczy. 🥴 Jakiś taki kompletnie dziwny ten cykl. 🧐

Pro forma robię testy owulacyjne, gdyby jednak tamto to nie był pik czy cos.
Proszę, żeby ta owu była faktycznie w tym cyklu. 🥺

8 listopada, 12:18

Miałam sobie nic nie wmawiać w tym cyklu. Nie doszukiwać się objawów, które już miałam nie raz i nie wypaliło, które już miały inne dziewczyny i nie wypaliło, bo wiem, że każdy ma inaczej, każdy cykl jest inny i wszystko się może zdarzyć.

To rozsądek swoje, a serce swoje. A bo może to ukłucie w podbrzuszu to implantacja. A bo może ten rozciągliwy śluz to oznacza. A bo może wczorajsze mega bolesne wzdęcie to to. A bo może to uciąganie jajnika ma znaczenie.

Jeszcze daję radę trzymać te myśli na wodzy, co się pojawią to je od razu duszę. Nie chcę spodziewać się NIC ponieważ nie chcę przeżyć dużego rozczarowania. A spodziewałam się przez ten dość krótki okres czasu dwóch kresek zarówno na ciążowych, jak i na owulakach. :)

Na razie jestem zadowolona ogólnie z samej owulacji. Temperatura ładnie wysoko w górze, w czwartek dreptam badać proga, ciekawe czy wyniki uda się uzyskać w ten sam dzień w mojej pipidówie.
Oprócz tego mam dość dobry humor bo sporo ćwiczę: biegam, uprawiam gimnastykę słowiańską która mnie relaksuje jednocześnie, wykonuję serie ćwiczeń z diety i zdecydowanie czuję różnicę zarówno w formie, wyglądzie jak i czuciu swojego ciała. Pozycje gimnastyki słowiańskiej nie sprawiają już problemu, mąż mówi, że schudłam (i nie tylko on)... Szkoda tylko, że waga stoi, ale wiem że to efekt zmiany tłuszczu na mięśnie, bo obwody czuć po ciuchach że lecą, chociaż ich nie mierzę bo mi się nie chce. 😅

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada, 12:18

10 listopada, 21:29

Udało mi się wyrwać dzisiaj na badania profilaktyczne coroczne (morfologia, mocz, glukoza, do tego wrzuciłam lipidogram zamiast samego cholesterolu całkowitego i prog bo dzisiaj 7dpo) i do dermatologa. :) Dermatolog z moimi zmianami na paznokciu wysyła mnie na badanie mykologiczne metodą PCR do dermalabu we Wrocławiu. We wtorek się wybieram więc i będziemy działać.

Pokrótce rozpiszę może tu wszystkie badania jak leci, może ktoś coś mądrego doradzi.
Jeśli coś będzie w normie, dostanie ptaszka, jeśli blisko górnej/dolnej granicy, dostanie czerwony znak zapytania, jeśli będzie poza normą, dostanie czerwonego X.

💖Progesteron: 15,20ng/ml (norma f. lut. 1,83-23,9)

Morfologia:
✔️Leukocyty 7,39 tys/μl (3,98-10,04)
✔️Erytrocyty 4,16 mln/μ (3,93-5,22)
✔️Hemoglobina 13,0 g/dl (11,2-15,7)
✔️Hematokryt 37,8% (34,1-44,9)
✔️MCV 90,9 fl (79,4-94,8)
❓ MCH 31,3 pg (25,6-32,2)
✔️ MCHC g/dl (32,2-35,5)
✔️Płytki krwi 281,00 tys/μl
✔️RDW-SD 38,4 fl (36,4-46,3)
❌RDW-CV 11,6% (11,7-14,4)
✔️PDW 12,6 fl (9,8-16,2)
✔️MPV 10,8 fl (9,4-12,5)
✔️P-LCR 31,8% (19,1-46,6)
✔️PCT 0,30% (0,17-0,38)
✔️Neutrofile 4,05 tys/μl (2-7)
✔️Limfocyty 2,55 tys/μl (1-3)
✔️Monocyty 0,64 tys/μl (0,29-0,71)
❓ Eozynofile 0,09 tys/μl (0,02-0,5)
❓ Bazofile 0,03 tys/μl (0,02-0,1)
✔️Neutrofile 54,8% (40-80)
✔️Limfocyty 34,5% (20-40)
✔️Monocyty 8,7% (2-10)
❓ Eozynofile 1,2% (1-6)
❓ Bazofile 0,4% (0-2)
✔️Niedojrzałe granulocyty IG% 0,40% (0-0,6)
✔️Niedojrzałe granulocyty IG il. 0,03 tys/μl (0-0,09)
✔️NRBC% 0% (0-0)
✔️NRBC# 0,0 tys/μl (0-0,03)

Badanie ogólne moczu:
✔️Przejrzystość - przejrzysty
✔️Barwa - jasnożółty
✔️Ciężar właściwy 1,023kg/l (1,005-1,03)
✔️pH 5,5 (5-7)
✔️Glukoza - nieobecna
✔️Ketony - nieobecne
✔️Urobilinogen - w normie mg/dl
✔️Bilirubina - nieobecna
✔️Białko - nieobecne
✔️Azotyny - nieobecne
✔️Erytrocyty - niewykryto
❌Leukocyty - obecne

Osad moczu
❓Erytrocyty 4,00 /μl (0-30,7)
❌Leukocyty 108,60 /μl (0-39)
❌Nabłonki płaskie 68,10 /μl (0-45,6)
❌Nabłonki okrągłe 11,40 /μl (nie powinno być!)
❓ Wałeczki 0,27 /μl (0-2,4)
✔️Kryształy - brak
✔️Plemniki - brak
✔️Komórki drożdży - brak
❌Pasma śluzu - 0,55 /μl (nie powinno być!)
❌Bakterie 906,30 /μl (0-385,8)

✔️Glukoza 91,60 mg/dl (70-99)
❓Cholesterol całkowity 188 mg/dl (115-190)
✔️Cholesterol HDL 60 mg/dl (>45)
❓Cholesterol nie-HDL 128 mg/dl (<130)
❓Cholesterol LDL 110,6 mg/dl (<115)
✔️Trójglicerydy 87 mg/dl (<150)

Wniosek z tego krótki: coś nie gra ewidentnie mocno w osadzie moczu. Ja nie odczuwam kompletnie żadnych dolegliwości od strony układu moczowego. Więc albo to nie moja próbka (nie prosiłam o osad!), albo próbka została zanieczyszczona, albo mam infekcję, która już uszkadza mi kanaliki nerkowe i jest kompletnie bezobjawowa.
W przyszłym tygodniu idę wykonać posiew moczu pod kątem bakteryjnym...

12 listopada, 17:59

Miałam nie myśleć. Miałam być rozsądna. Miałam podejść na chłodno do tego cyklu. Miałam przetestować dopiero w 14dpo.

I co?

I jajo.

Raz że od wczoraj zaczęłam testować, wyszedł cień cienia cienia na Facelle który dzisiaj się nie powtórzył... Ale to jeszcze nie złamało mnie i w ogóle nie ruszyło.
Co mnie ruszyło?
Od 3 dni mam mdłości i zawroty głowy (te dzisiaj nasilone), zgagę, cycek podswędzi, zakłuje mniej lub bardziej w podbrzuszu czy jajnik uciągnie czy napadnie ogromne zmęczenie i senność, niezależnie od tego ile tak naprawdę śpię w ciągu dnia. Ale to jeszcze nic. Naprawdę nic. Da się to zignorować i być zwyczajnie ciekawą.
Ruszyło mnie tak naprawdę to, że dzisiaj zaliczyłam spadek temperatury z 37,02 na 36,72, a do tego w nitce bardzo gestego, kremowego, rozciągliwego śluzu obecna była strużka krwi. I przy kolejnych wizytach w toalecie w rozciągliwym śluzie również są strużki krwi.

I już wiem że do ewentualnej porażki w tym cyklu nie podejdę na chłodno. 🙈

Przepadłam.

PS Aha warto dodać do tego że dzisiaj rano najpierw byłam zirytowana i zdrzazniona na męża, potem się popłakałam jak zostałam na chwilę sama w pokoju, a na końcu zaczęłam śmiać z czegoś bardzo zabawnego. 🙄 Ale nie wiem czy już na tym etapie w ogóle mają prawa być jakieś wahania nastroju, czy to tylko moja podświadomość.

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada, 18:19

13 listopada, 19:22

Zdecydowałam że jak jutro znowu zastanie mnie biel wizira na Facelle to testuje dopiero w czwartek, w 14dpo. To dzień spodziewanej miesiączki/plamienia.

Zamierzam się tego trzymać.

Od wczoraj jestem płaczliwa. Smucą mnie białe testy, smucą mnie nadchodzące święta, smuci mnie niewiadomo co. Potrafię sobie zapłakać bez powodu. I nie, nie wywołuję tych wahań nastroju świadomie.

18 listopada, 11:35

1dc 4cs, około pół roku starań za nami.
Marchewka faktycznie zmniejszyła lekko bóle menstruacyjne. Dwa miesiace temu w pierwszy dzień się skrecalam z bólu. Teraz mam dyskomfort.

Jem NAC 1200mg dziwnie, 3-8dc będzie 1800mg. I oby jajniki ruszyły normalnie a nie w 40dc.

W 5dc idę na estradiol (zobaczyć czy jest w fazie "ruszenia"), prolaktynę (kontrol) i mocz (powtórzenie).

Zaktualizowałam plan na ten cykl, żeby spiąć się finansowo.

I chyba zmienię awatar forumowy na bitmoji, mało stała jestem w takich detalach.

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada, 11:36

19 listopada, 11:40

Potrzebuję małej porady.

Dostałam voucher do Invicty na bezpłatną konsultację, a po konsultacji zniżka 50% na AMH i podstawowe badanie nasienia.

Planowałam realizować badania w Invimedzie z vouchera Ovu Friend + badanie nasienia rozszerzone w pełnej cenie (nie mają podstawowego), bo wynosi tyle, ile w innych klinikach podstawowe badanie.

Próbuję porównać zakresy badania podstawowego w Invicta i badania rozszerzonego w Invimed, jednak nie znam się na tym i słabo mi idzie. Udało mi się dowiedzieć, że w Invimed jest ocena budowy plemników chyba jakaś dokładniejsza, niż procentowe badanie morfologii.
Czy ktoś jest w stanie głębiej się wypowiedzieć gdzie warto się wybrać?

Moj wewnętrzny Januszex każe mi iść na darmową wizytę do Invicty a potem skorzystać z badań za 50%.
Istotne może będzie to, że wizyty i badania chcę realizować we Wrocławiu.

To co udało mi się znaleźć:
Invimed:
Rozszerzone badanie nasienia (seminogram):
-to z podstawy: objetosc i lepkość, upłynnienie, pH, wygląd nasienia, liczba w ejakulacie, liczba 1ml, odsetek żywych i poruszających się plemników, aglutynacja; to z rozszerzenia: budowa plemników i proporcja między prawidłowo zbudowanymi oraz uszkodzonymi

Invicta:
Badanie ogólne nasienia z morfologia plemników (seminogram z oceną budowy plemników):
-uplynnienie, objętość, liczba w ejakulacie, liczba w 1ml, ruchliwość, ruch progresywny a+b, żywotność, morfologia

22 listopada, 07:42

Badam dzisiaj mocz, prolaktynę i estradiol.

Prolaktyna to jakiś taki słaby pomysł, ale muszę to zrobić dzisiaj bo nie mam kiedy później...
W nocy spać nie mogłam, a jak już zasnęłam to miałam stresujące sny, dzisiaj od rana sam stres... Dobrze, że odpuściłam wysiłek i nie piłam alkoholu... 🙄 Pomiaru temperatury chyba nawet dzisiaj nie wpisuję, bo wywalony w kosmos jest.

Wkurzają mnie trochę te kliniki. Zdecydowałam się na tę Invicte, w końcu gratis to uczciwa cena.
Zaznaczyłam w formularzu zgodę na kontakt tylko i wyłącznie mailowy, bo pomna przygód z Invimedem, wiedziałam, że będę miała problem, aby odebrać (w Invimedowym formularzu też zaznaczyłam kontakt mailowy, nie telefoniczny, ale cóż...).
I co? I jajo, dzwonią uporczywie, mimo, że zgody na kontakt telefoniczny nie wyrażałam. :) Dzwonią rano, w godzinach pracy, gdzie telefonu nie mogę odebrać, a jak już to dosłownie na kilka sekund.

Edit: mocz git majonez, nic tam nie ma.
Prolaktyna 21,6ng/ml więc spadła i jest w normie!
Estradiol 38pg/ml - bez szału, ale to więcej niż w poprzednim cyklu w 3 dniu, a przy 52pg/ml po 14 dniach wystąpiła owulacja, więc może coś się faktycznie ruszyło. 🤞🍀

Wizyta w Invicta 9.12.2022

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada, 13:29

27 listopada, 18:49

Trzy dni temu, dokładnie kilka minut przed północą, wędrując z budowy do koni aby standardowo nałożyć im siana i naszykować kolację (zboża, pasza, witaminy itd.), zastałam przy płocie rudą (Dracena). Okazało się, że poroniła.

Nie czułam nic, chyba tylko lekkie zaskoczenie.

Wzięłam sprawy w swoje ręce, chłodno do wszystkiego podchodząc. Zweryfikowałam czy płód z łożyskiem wyszedł w całości, czy srom i drogi rodne klaczy są całe. Zleciłam mężowi zrobienie zdjęć, bo mój aparat szwankuje, zbudziłam swoją weterynarz (niestety). Wyniosłam płód poza okólnik, a ruda nie odpuszczała mnie na krok. Byłaby dobrą matką, widziałam to wtedy po jej zachowaniu.
Na przykaz weterynaryjny rozcięłam łożysko, aby udało się nam zweryfikować, czy płód nie owinął się pępowiną, czy nie została ona skręcona niefortunnie. Od razu pozwoliłam sobie z ciekawości spojrzeć na małe zawiniątko i doszło do mnie, że to była mała, docelowo ruda klaczka o białych skarpetkach i białym pasku na łebku. Duża strata, taka klaczka by z nami została...

Potem zawiozłam płód do weterynarz, ponieważ miałam możliwość wysłać tkanki na Uniwersytet do badań, praktycznie za darmo (koszty odczynników jedynie pokrywam). Zrobiłyśmy małą sekcję, pobierając co należy.

Jak to przetrwałam? Nie wiem. Wiem, że rozkleiłam się zupełnie dopiero jak zostałam sama, w samochodzie.
Czy to mnie boli? Owszem, moje konie to członkowie mojej rodziny.
Czy są poważniejsze tragedie? Owszem. Wiem, że z perspektywy kobiet, które doświadczyły tego samego, poronienie u konia ma dużo mniejszą wagę i ja to szanuję. Dlatego też pozbierałam się dość szybko do kupy i zajęłam rudą - niedoszłą matką.

Ruda na szczęście ma się dobrze. Nie występuje żadna infekcja, temperatura jest w normie. Nie potrzeba na ten moment żadnej interwencji weterynaryjnej.

To zdarzenie zweryfikowało wiele rzeczy, w tym plany na najbliższy sezon hodowlany. Wiem, że teraz mam idealny czas, by zając się rudą, a siwej zrobić przerwę. Chciałabym całą sobą zapewnić rudej w kolejnym sezonie i kolejnej ciąży jak najlepsze samopoczucie psychiczne i fizyczne, więc wrócimy do stałej pracy.
Mam też wybranych potencjalnych kawalerów. Zaczniemy sezon jak najwcześniej, ponieważ konieczne będzie pobranie wymazów z pochwy i wdrożenie leczenia.

Siwa dostanie przerwę po porodzie i skupimy się na wycięciu czerniaka (niezłośliwego guza siwych koni).

Mąż bardzo mnie wspierał po wszystkim. Sprawdzał jak się czuję, czy mocno przeżywam stratę (niestety - to mroczna strona hodowli, tu trzeba być twardym, nie "miętkim") i uświadomił jedną ważną rzecz.
Mogło być dużo gorzej, a tak straciliśmy tylko dość wcześnie płód. Mogła poronić za kilka miesięcy, a wtedy prawdopodobnie byłoby sporo komplikacji (i nie moglibyśmy tak szybko zacząć sezonu jednak). Mogła paść podczas porodu wraz ze źrebakiem (kilka lat temu zdarzyło się to u sąsiada, robili wszystko by pomóc, jednak nie udało się nikogo uratować...).
A tak? Mam wciąż zdrową, silną, młodą klacz i stracony "tylko" jeden sezon hodowlany. Ale tu koń jest dla mnie najważniejszy, nie "produkcja" źrebiąt. :)

29 listopada, 23:32

Z rudą koniczynką dobrze. Aktualnie nic się złego nie dzieje, więc już raczej się nic złego nie zadzieje. :) Wyniki badań tkanek płodu będą albo pod koniec tego tygodnia, albo w przyszłym tygodniu.

Odstawiłam wiesiołek, bo sprawa wyglądała tak, że rano mam śluz po przebudzeniu (kremowy z reguły), biorę wiesioła i po godzinie przez x czasu jest Sahara, wieczorem śluz znowu wraca, czasem nawet jakiś taki wodnisty, czy kremowy-rozciągliwy, czasem szyjka się zaślimaczy, a potem jak znowu wezmę wiesioła na wieczór to znowu Sahara jest do rana. :D

Jadę w czwartek z samego rana na szkolenie, nie będzie mnie do piątku. Słabo mi się chce, wolałabym posiedzieć w domu i potulać się z mężem.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada, 23:33

1 2 3