X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze?
Dodaj do ulubionych
‹‹ 2 3 4 5 6

19 grudnia 2021, 21:40

W czwartek mialam moj trzeci transfer. Do tego podejscia mialam juz troszeczke rozrzeszorza diagnostyke i zalecenia od Pasnika.
Dwa dni przed transferem mialam wlew z accofilu i dodatkowo biore encorton, acard, accofil, kwas foliowy metylowany, wit D3, witaminy z grupy B i omega 3. Nie bede ukrywac z kazda godzina moj sceptycyzm rosnie. Dzisiaj obudzilam sie z bolem takim tempym w podbrzuszu. Zawsze tak mam przed @. Do tego teraz to juz kluje mnie caly czas z prawej strony plecow :(
To oczywiscie spowodowalo, ze caly dzien lzy mialam w oczach i ciezko bylo mi sie ogarnac. Do tego maz w UK, bo nie mogl do mnie dolaczyc przez cholerny Covid. Wiem, ze kazdy bol, klucie moze onaczac wszystko, ale to jest zbyt podobne do siebie. Dodatkowo wstrzyknelam sobie accofil i zobaczylam, ze troche juz i tak malej dawki zostaje w strzykawkach!!! Jutro mam kontrolna morfologie dla Pasnika no i zobaczymy co tak wyjdzie. Dodatkowo teraz zazylam nospe, bo te plecy mnie troche mecza, ale stwierdzilam, ze nie zaszkodzi.

Wiem, ze musze byc silna i stawic czolo przeciwnosciom zwlaszcza, ze widze jak moja rodzina przezywa widzac mnie cierpiaca. Tak bardzo chcialabym, zeby sie udalo i moc obdarowac moich rodzicow wnukiem/wnuczka!!

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2021, 21:42

20 grudnia 2021, 13:26

Beta <0.1

Nic nie ruszylo. Leki nie pomogly. Mialam mala nadzieje, ze chociaz nawet jak sie nie uda to chociaz troche beta ruszy.
Snieg zaczyna padac za oknem, czuje sie pusta jakby moja dusza opuscila cialo i obserwuje mnie z boku. Jestem na autopilocie. Nie wiem co jeszcze mozna zrobic. Wyslalam morfologie to Pasnika, bo poprosil o wynik.
Moja nieplodnosc jest jak ta cholerna pandemia nie ma zamiaru sie konczyc. Kolejne Swieta z widmem kolejnego nieudanego transferu.

22 grudnia 2021, 10:35

Powoli odchodze od zmyslow, wsluchuje sie we wszystko w moim ciele. Myslalam, ze dzisiaj rano zrobie test, ale stchorzylam.
Stwierdzilam, ze jutro rano polece do laboratorium kolo domu i nie jade do kliniki. Wynik im przesle jak juz je odczytam. Mysl o jutrze mnie przeraza, nie moge spac.Rano obudzilam sie z suchym pyskiem jak Sahara i wiem, ze to wynik stresu....to taki standardowy objaw dla mnie.

Mysl o jutrzejrzym dniu mnie przeraza. Czasami zastanawiam sie czy tylko ja sie tak zachowuje, ze nie panuje nad soba i ciezko mi oderwac mysli od transferu. Moi rodzice i siostra strasznie to przezywaja i to powoduje u mnie poczucie winy i od razu mam lzy w oczach.

A tak ogolnie to czuje sie normalnie, tylko z typowymi objawami na okres, bol plecow i podbrzusza.

Po poniedzialkowym badaniu progesteron mialam 14.79 wiec lekarz zwiekszyl mi dawke lutinusu na 3x2. Podczas dwoch ostatnich transferow mialam pierwsze brazowe plamienia 5/6dpt i teraz wydaje mi sie ze zostaly powstrzymane przez podniesienie dawki progesteronu.

Wiecie do bym chciala najbardziej, zeby beta nie wyszla 0, bo wtedy mialabym jakas nadzieje, ze cos sie tam minimalnie zadzialo.

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2021, 10:37

23 grudnia 2021, 21:31

7dpt
Beta 0.478

Kolejne Swieta w cieniu walki o dziecko. Nie wiem nawet co napisac, bo czuje wewnetrzna pustke. Splakalam sie z mama i tata gdy wynik przyszedl. Tak mi ciezko, ze znowu zawiodlam a moje cialo jest terminatorem i walczy z moimi kropkami. To wszystko jest takie nie fair, zlosc jest we mnie przeogromna, ze mam ochote pluc jadem. Nawet jak czytam pamietniki, ktore obserwuje odkac dolaczylam to wiekszosc dziewczyn zaszla i ciesze sie, bo walczyly, ale boje sie ze zostaje gdzies tam z tylu.

Jednego co sie dowiedzialam, to ze progesteron po transferze zaczal mi leciec na leb na szyje, wiec to bedzie trzeba jakos ogarnac. Zanim wyjade to zrobie sobie jeszcze kilka badan, homecystoine, kwas foliowy i wit b12. Pasnik napisal, ze mamy z mezem teraz sprawdzic Allo-MLR i cross match.

To jest jedyny egzamin, ktory oblalam juz poraz trzeci.

20 marca, 21:48

@szatynkowo w listopadzie byly zapisy do Pasnika i wyslalam maila. Nie sadzilam, ze sie uda,ale panie odpisaly po paru dniach,ze mam wizyte w kwietniu. Mialam nadzieje, ze nie bede potrzebowac tej wizyty, ale niestety kolejny transfer sie nie udal.
Napisz do APC czasami zwalniaja sie terminy i polecam do przylaczenia sie do grupy na Facebooku " starajac sie z pomoca doktora P immunologia"

@Sisi85 dziekuje za pamiec. Obecnie jestem w stanie zawieszenia. Staram sie normalnie funkcjonowac i nie myslec o starania, ale czas powoli ucieka.

8 kwietnia, 20:24

Po ostatnim fiasco czuje w sobie jakas wewnetrzna pustke. Po powrocie z Polski rzucilam sie w wir pracy i to jakos pomoglo mi dojsc do siebie. Ostatnio moja szefowa mi powiedziala, ze wygladam na szczesliwsza (wie o moich staraniach). Po tym komentarzu stwierdzilam, ze dobrze sie kamufluje. Po transferze klinika powiedziala mi ze powinnam podejsc do kolejnego transferu bo jestem juz bardzo szczegolowo pod wzgledem immunologicznym. Nie do konca mam do nich zaufanie jezeli mam byc szczera. Napisalam do Pasnika, ktore zlecil mi zrobienie Allo-MLR i cross match.
Ostatnia porazka o wiele mocniej dotknela mojego meza, powiedzial ze stracil totalnie nadzieje, ze sie uda. Gdy wrocilam do UK pierwsze dwa tygodnie byly tak ciezkie, ze w ogole nie poruszalismy tematu staran. Z czasem wyrzucilismy z siebie emocje co nas boli i to byla bardzo ciezka ale jednoczesnie oczyszczajaca rozmowa. Cudem udalo mi sie przekonac meza, zeby pojechac zrobic badania. Dodatkowo tydzien przed wyjazdem do Warszawy wybuchla wojna na Ukrainie i oczywiscie wszyscy odradzali mojemu mezowi wyjazd do Polski.

Wyniki przyszly w zeszlym tygodniu:
*cross-match ok
* Allo-MLR - 25%

Konsultacje mialam z Pasnikiem w poniedzialek. Zlecil mi dwa szczepienia limfocytami i powiedzial, ze potem mam podchodzic do transferu. Czy mam nadzieje, ze tym razem sie uda? Czytajac fora i grupe na Facebooku wielu dziewczynom pomoglo. Mam nadzieje, ze bede w tej grupie szczesliwcow......

19 maja, 17:12

Dzisiaj nie bedzie o staraniach.

Obudzil mnie krzyk o 3.45 rano, to byl moj sasiad wzywajacy pomocy. Przez okno zobaczylam trzy radiowozy i dwie karetki pogotowia i jego w poranniku na boso. Chwile pozniej pojawili sie jego rodzice i mama mowiaca nie nie mogles zrobic.
Wtedy dotarlo do mnie, ze jego partnerka prawdopodobnie targnela sie na swoje zycie. Mowie do meza jest pogotowie wiec napewno przezyje. ukradkiem z mezem spojrzelismy w okno i zobaczylismy jak medycy wyszli, zabrali tlen i puste nosze i cos szepneli do policji. To praktycznie dalo mi pewnosc, ze udalo jej sie odebrac sobie zycie. Po godzinie otrzymalismy wiadomosc na grupowym sasiedzkim what's upie, ze Holly odeszla :( Tak naprawde jej nie znalam, tylko wiemienialysmy uprzejmosci i usmiechy, ale smutno mi, ze nie udalo jej sie wygrac z "demonami" i nie widziala juz innej drogi jak odejsc.
Codziennie na swojej drodze spotykamy setki ludzi i kazdy z nas tak naprawde nosi maske i toczy nieustanna walke o cos. Nie zdajemy sobie sprawy ile ludzi jest na krawedzi kazdego dnia. Mam nadzieje, ze Holly gdziekolwiek jest ma poczucie spokoju, ktorego pewnie tak bardzo pragnela gdy zyla. Po pracy skocze kupic kwiaty i znicz i poloze je kolo ich domu.

Dziewczyny dbajcie o siebie....wszystkie jestesmy tutaj bo od miesiecy, lat prawadzimy ta nierowna walke z nieplodnoscia. Sama mowie z doswiadczenia jak czujecie, ze juz nie dajecie rady to szukajcie pomocy, badz napiszcie tutaj. Mnie samej dziewczyny pomogly sie podniesc po kolejnych nieudanych probach. Ostatnio jednak stwierdzilam rowniez, ze trzeba porozmawiac z terapeuta. Czekam na druga wizyte.

Pozdrawiam.

6 czerwca, 15:41

Smieszne jak my staraczki w pewnym momencie zaczynamy sobie wkrecac. Jestem po drugim szczepieniu limfocytami i rozmwowie z doc. Pasnikiem. W miedzyczasie wyszlo mi, ze mam hiperinsulinemia i Pasnik powiedzial, ze mam skontaktowac sie z diabetologiem. Nie podchodzic do transferu przed uplywem miesiaca od rozpczecia brania ich. Wszystko wyjasnione i oczekuje [email protected], ale moja glowa zaczyna grac sobie zupelnie inna melodie. Po przeczytaniu tylu historii, ze po szczepieniach dziewczynow udalo sie naturalnie mimowolnie zaczyna zwracac uwage na sygnaly z mojego ciala. No i pytam sama siebie "Odbilo Tobie, nakrecasz sie niepotrzebnie ", bo chwila moment to juz zaczne miec wszystkie objawy ciazowe :D Nie wspominajac, ze mam KIR AA, hiperinsu cos tam :D, tabletki zaczne brac dopiero od dzisiaj i jeszcze do tego niski progesteron w drugiej fazie cyklu.......aaaaaahhhhhhhh irytuje mnie ten moj mozdzek! Do tego obudzilam sie z bolem gardla. Mam za swoje za paradowanie w sukience w sobote na zewnatrz wieczorem jak bylo tylko ok 15stopni.

11 czerwca, 15:55

Od czwartku leze w domu kompletnie rozlozona tak chora nie bylam od chyba 2018. Robilam test na Covid i jest negatywny, ale teraz sie zastanawiam, bo od mojego szczepienie (30.05) nie minely jeszcze dwa tygodnie i zastanawiam sie czy to przeziebienie nie wlynie na wszystko negatywnie. Chyba jestem w lekkim dolku emocjonalnym.... czuje sie zle, okres sie zbliza i znowu zaczelam miec brazowe plamienia, mocniejsze niz ostatnio. DO tego w srode plamienie bylo zywa jasna krew i zaczynam sie zastanawiac jak ogarnac te plamienia [email protected] . Kazdy lekarz u ktorego bylam mowil, ze to normalne, ale zaczynam w to watpic. Wiem masz Hashimoto i hiperinsulinemia. Laparoskopie mialam w 2018 i wyszla cala czysciutkio, ale co jezeli cos przeoczyli. Moze sama juz sie w glowie nakrecam i szukam wciaz czegos innego co odpowie mi na pytanie, ze sie nie udaje. Powiedzcie mi prosze, jezeli mialyscie plamienia przed okresem to jak to ogarnelyscie i czy mam sie czym martwic przed kolejnym transferem? Czy mam poprosic lekarza a jakis specjalny progesteron?

15 czerwca, 23:09

Dziewczyny dziekuje bardzo za odpowiedzi. Bede musiala to dokladnie omowic z lekarzem przed transferem.
Chorobsko przetyralo mnie niesamowic, caly weekend (sloneczny jak nigdy) przelezalam w lozku, od poniedzialku w pracy ale jeszcze mnie trzyma konkretnie. Na dodatek @ sie zaczal, wiec czuje sie jakby mnie ktos zlal kijem bejsbolowym :D a jutro ma byc 30 stopni i akurat do Londynu musze jechac do pracy!

Zaczelam brac metmorfax (glucophage zaczne brac od soboty, bo czekam na dostawe z Polski) i mam lekkie skutki uboczne, ale do przezycia. Najwazniejsze, zeby mi sie cukier uregulowal. Kolejnym krokiem jest zastosowanie diety z niskim ig a to juz bedzie gorsze, bo to jednak duzo szukania, obliczania itd. Powoli przymierzam sie do diety pudelkowej, bo to jednak oszczedzi mi czas i wymyslanie posilkow. Moze sprobuje na jeden tydzien i zobaczymy jak pojdzie.

6 lipca, 23:44

Wczoraj mialam piekny sen...snilo mi sie, ze zrobilam test ciazowy i pokazal dwie kreski. Bylam w takim szoku we snie, ze zrobilam kolejny test i rowniez pokazal dwie kreski. Jakies to bylo cudowne uczucie zobaczyc ta pojawiajaca sie druga, magiczna kreske.....Rano wstalam i zrobilam sobie test....i powrot do rzeczywistosci- biel wizera!!!!! Ah gdyby mozna bylo pstryknac i sen by sie spelnil.

13 lipca, 17:15

Nie bede ukrywac liczylam na ten naturalny cud po szczepieniach limfocytami. Wyszlo jak zawsze, @ przyszla idealnie o czasie. Wczoraj lekkie plamienie, dzisiaj rano zakomunikowala swa obecnosc z wielkim hukiem. Siedze w pracy i zdycham z bolu, wzielam ibuprofem 600 and paracetamol, ale na niewiele sie zdalo. Jedyny plus to nie mialam moich standardowych plamien przed okresem, tylko bardzo minimalne ledwo zauwazalne. Oczywiscie sokolim okiem wszystko sprawdzalam :D Moze to wplyw glucophage, ktory przyjmuje od poczatku czerwca?
Mial byc transfer w lipcu, ale nie bedzie. Z mojej winy, bo sie nie zorganizowalam porzadnie. Chcialam pierwsze usg i badania zrobic w UK, przeslac i skonsultowac z klinika. Jednak jak to bywa w UK, nikt nie mial wizyt porannych na usg a jak juz mieli to wyniki hormonow nie bylyby dostepne przez 24h!!!! Stwierdzilam, ze nie bede jechac 2h w jedna strone gdzie zrobiliby mi te badania i potem leb na szyje, zeby polaczyc sie na zoom. Powiedzialam klinice przekladamy, ale oczywiscie moj doktorek bedzie na wakacjach przynajmniej na poczatku. Nie czekam, bo wiem, ze sie boje i bede szybko szukac nowych wymowek.
Jak na razie nikt o moich planach nie wie nikt.....nawet maz!

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca, 17:17

18 lipca, 13:51

Nie wiem jak to jest u Was, ale u mnie w pracy gdy rodzi sie komus dziecko to w pewnym momencie przychodzi sie z bobaskiem w odwiedziny. Dzisiaj mojego kolegi zona podskoczyla z ich malenstwem. Cudne malenstwo, ale nie dalam rady wziac go na rece. Dotknelam tylko te malutkie raczki i nozki. Mam nadzieje, ze bedzie mi dane miec takie moje male, wielke szczescie w rekach.

18 sierpnia, 17:36

Dzisiaj naszly mnie takie przemyslenia, ze wokol mnie jest pelno osob, ktore nie maja dzieci. Czy to jest jakis znak dla mnie z gory????? Moja siostra nie ma bobo z wyboru, moja szefowa nie moze, bo meza plemniki plywaja w kolko a nie chce invitro, bo mama zmarla na raka jajnikow, moje dwie kuzynki, bo poznaly partnerow po 40tce, przyjaciolka miala invitro nie udalo sie i ma dosyc. Nawet moja asystenka, ktora zatrudnilam w luznej rozmowie powiedziala, ze nie chce dzieci (ma 25 lat). Jak tak sie pododaje te osoby to troche ich jest i nie ukrywam, ze to mnie zastanawia. Kazda ma inna historie i doswiadczenia i uwazam, ze kazda z nich jest wyjatkowa!

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia, 09:49

30 sierpnia, 16:43

Z ogromna skrupulatnoscia planowalam kolejne podejscie do transferu. Wszystko utrzymywalam w tajemnicy przed wszystkimi, tylko garstka osob wiedziala, ktora mi pomagala. Transfer w tajemnicy i organizujac wszystko mieszkajac w UK nie nalezy do najlatwieszych. Wszystko szlo dobrze do soboty. Bedac na cyklu sztucznym zaczelam miec brazowe plamienia. Z poczatku myslalam, ze moze sobie cos uszkodzilam aplikatorem, ale minela niedziela, poniedzialek i plamienia nie ustepowaly. Wczoraj zrobilam hormony, dzis usg i konsultacja z lekarzem. Mimo, ze wszystko wyglada dobrze, lekarz powiedzial, zeby chyba lepiej odpuscic ten cykl. Wiem, ze lepiej nie ryzykowac i stracic zarodek, ale to trzeba miec szczescie!!!!!
Te plamienia nie daja mi spokoju, zwlaszcza ze rowniez mam je przed okresem, wiec z lekarzem postanowilismy zrobic histeroskopie przed kolejnym transferem.
Coz moge zrobic................nic a tylko zaczac planowac kolejny przyjazdy do Polski i miec nadzieje, ze zdaze z transferem zanim szczepienia limfocytami straca waznosc. Ostatnie mialam 30 maja!

Ahhhhhhhh los jest okrutny!

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia, 16:44

22 września, 13:30

We wtorek mialam histeroskopie w Gdansku, dzisiaj juz z powrotem w UK. Nie pamietam juz ile razy w tym roku latalam do Polski i z powrotem. Ciesze sie, ze mam tak fajna szefowa, ze moge to sobie wszystko zorganizowac, bo moge jej powiedziec z dnia na dzien, ze musze jechac i nie robi mi zadnego problemu. Jestem ciekawa czy histero cos wykaze. Ogolnie zabieg przebiegl szybko i sprawnie. Nie przeszkadza mi narkoza, wrecz lubie ta drzemke po ktorej bardzo szybko dochodze do siebie. Czas leci nieublaganie, wiekszosc osob zaszla w ciaze, lub zachodzi juz z kolejnymi. Staram sie nie zadreczac tymi myslami, ale jak patrze jak dzieciaki rosna to widze, ze wciaz stoje na tej samej stacji.
‹‹ 2 3 4 5 6