Miłego dnia
Pozdrawiam Was cieplutko
Mam znowu tak dziwny nastrój że nawet nie wiem jak nazwać go słowami......chyba najgorsze z tego jest to, że nie mam już nadziei.....czasami mam zrywy i myślę sobie dlaczego miałoby się nie udać?jedni dokładnie sobie planują i się im udaje, dlaczego nie nam????????
Zaliczając kolejne doły dałam sobie czas do końca roku, koniec roku się zbliża......staram się nie myśleć o owulacji itd......ale wczoraj wypadał 13 dzień cyklu byliśmy tak padnięci, że był post.....a wg wszystkich kalkulatorów dni płodnych owulacja była wczoraj.......więc jak będzie miesiączka będę miała wyrzuty ze jednak wszystkiego nie zrobiłam.....Niedługo skończę 35 lat i nic badziej mnie nie przeraża.........
Pozdrawiam
Miłej niedzieli
P.S Wczoraj posiedziałam sobie w Kościele i trochę lżej mi się zrobiło:)
Dawno mnie tu nie było.........ale jakoś nie mam weny ostatnio..........Ale po kolei......miałam ostatnio straszne bóle brzucha ( tak myślałam) prawa strona potwornie kłuła, bolała....Do swojego gina nie wybierałam się bo i po co przecież wszystko ok.....nawet wizytę przed Świętami odpuściłam:( ale wczoraj coś mnie naszło i zadzwoniłam, oczywiście ludzi mnóstwo, ale jakoś mnie sympatyczna Pani "upchnęła" no i pogadałam sobie z moim ginem....po pogawędce badanie i okazało się, że ból prawej strony to nie żadna kolka tylko narośl krwotoczna na jajniku i dupa 3 miesiące w plecy biorę Proverę na wchłonięcie dziadostwa:( bierze się 10 tabletek miesiączka, kolejne 20 tabletek miesiączka...tabsy pobudzają jajniki, ale działają jak tabletki antykoncepcyjne:( i MASAKRA!!!!!!dół na maxa.....bo czas leci:(zapytałam go jeszcze o pozytywny test który mi wyszedł i powiedział, że przy moich cyklach jest to możliwe, że była to ciąża, ale jajeczko się nie zagnieździło:( i z tych wszystkich złych informacji akurat ta jest pozytywna....bo jednak coś się dzieje.....
Mojemu M już powiedziałam, że ma szukać innej kobiety, bo obawiam się, że przy moich humorach tak długo nie pociągniemy.....po co jemu ktoś taki? jeszcze zadzwoniła dzisiaj koleżanka, ona zawsze wyczuje moje nastroje, a ja kompletnie nie miałam dzisiaj ochoty z kimkolwiek gadać W ogóle załamałam się nie mam na nic ochoty, nawet kupiłam karnet na fitness, żeby wyjść z domu i nie myśleć:(nie mam siły, nie wierzę że się uda......i znowu kolejny rok minie na odliczaniu i sama chyba oszaleję:(kładę się spać.......
Dzisiaj koleżanka napisała mi maila,znamy się od 7 roku życia więc już sporo, zadręczam ją moimi problemami........ta koleżanka nie może mieć dzieci i pogodziła sie z tym, zyje dla siebie i meża, kupiła psa i twierdzi że tak jest bardzo dobrze.....napisała mi dzisiaj że ona wszystko rozumie,moją formę, ale mam przemysleć czy na prawdę trzeba tak przeć na to dziecko...co zrobię jeśli faktycznie się uda i urodzi się chore?????lub będzie roślinką?????no i znowu dała mi do myslenia...może natura tak chce, tak ma być????
Pozdrawiam
I chyba będę próbowała normalnie żyć.....stwierdziłam, że z nerwów, stresu i totalnej paniki nic dobrego nie wyjdzie.....Będę regularnie odwiedzała lekarza, piła grzecznie ziółka i prowadziła fajnie życie jak do tej pory, postaram się nie nakręcać i nie wariować jak kolejna miesiączka przyjdzie....a wiek???? w tym roku stuknie mi 35 lat, trudno, będę musiała się z tym uporać............Uwielbiamy podróżować i na tym się skupimy, poza pracą i szarą rzeczywistością:)No i zaczynam intensywnie ćwiczyć może tj jakiś pomysł na zabicie czasu?
Pozdrawiam
Miłej niedzieli
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2015, 21:33
Zdziwiła mnie moja przyjaciółka dzisiaj oaza spokoju, która nie prze na dziecko wczoraj dostała miesiaczkę i zwariowała......ma takie parcie, że jej nie poznaję jedna skończyła panikować, a druga zaczęła...role sie odwróciły, teraz ja muszę jej tłumaczyć i podtrzymywać na duchu:)
Padam dzisiaj na twarz, pozdrawiam
Dzisiaj M w pracy przewróciłam dom do góry nogami , bo ostatnio same imprezy i nie było kiedy sprzatąć:(poza tym w pralni totalna masakra....wogóle ostatnio dziwny czas, moja dobra koleżanka jest zazdrosna o inna moja koleżankę, masakra ona chyba innych problemów nie ma !!!!!
Zaraz się kładę i czekam na M
Miłej niedzieli:)
Długo byłam spokojna, cierpliwa, ale znowu nawiedził mnie jakiś demon i nastrój ostatnio fatalny, pewnie przez zbliżające się urodziny:(pod wpływem przyjaciółki zadzwoniłam do kolejnej kliniki i jutro mam wizytę i niech w końcu będzie czarno na białym, albo albo.....po już zaczyna mnie to mega irytować, niech mi powiedzą niech Pani zapomni nie da się lub jest nadzieja itd....bo takiego zawieszenia chyba nie zniosę......nie mam 20 lat i nie ma a co czekać......
Dzisiaj rano moja przyjaciołka robiła test starają się,ale na razie na lighcie.... i tak sobie pomyślałam, że jakby wynik był pozytywny chyba by mi serce pękło z zazdrości....nienormalne zamiast się cieszyć, byłabym zazdrosna.
Nie mam siły. nie nastawiam się jakos specjalnie na jutrzejszą wizytę, bardziej jestem na nie, tzn na cuda nie liczę.......
Czekam na M zaraz powinien być w domu pooglądamy film zjemy naleśniki i juz będzie jutro
Póki co trzymajcie kciuki
Ze starych badań najgorszym wynikiem była rezerwa janikowa 1,45 norma od 1,40 -7, więc zleciła mi dodatkowe badania wymazy) i poprosiłam ją jeszcze o zrobienie raz rezerwy.....Wyniki miały być do 10 dni, ale coś mnie tkneło po 5 dniach i zadzwoniłam czy wyniki już są.....i były żadnych bakterii , a rezerwa janikowa 3,29:) więc ja totalny szok, po paru godzinach znowu zadzwoniłam i poprosiłam i potwierdzenie badań......i faktycznie norma która zanika w moim przypadku się zwiększyła:) chyba cud:)
Kolejne badania pomiędzy 1-5 dnim cyklu, wcześniej muszę podesłać wszysykie badania z poprzedenije kliniki i lekarza prowadzącego:) wszytko mam i czekam, tzn jeszcze tarczycowe badania muszę zrobić.......Po wynikach rezerwy jakoś nabrałam wiary.....poza tym na wizycie rozmawialiśmy nt in vitro i zapisaliśmy się z M:) Inseminacja ma zbyt mały pocent powodzenia więc nie ma na co czekać.....Niedługo miesiączka ma przyjść czekam z niecierpliwością.
Poza tym M namówił mnie do odmawiania Nowenny Pompejańskiej i wiecie co nie wyobrażam sobie teraz dnia bez Nowenny:)
Pozdrawiam i życzę Spokojnych i Mega Pozytywnych Świąt.....
znajomi którzy pobrali się w sierpniu zeszłego roku od dwóch miesięcy starali się o dzidziusia koleżanka załamana bo 2 miesiące i nic, faszerowała się kwasem foliowym i okazało się, że zaciążyła mój M przekazał mi tą wiadomość, bo z kolega razem pracują.....Jak się dowiedziałam czarna rozpacz zaliczyłam takiego doła, że myślałam, że się nie podniosę, a jeszcze wybieraliśmy się razem na obiad....Nie wiem jakim cudem dałam radę, jeszcze musiałam udawać, że nic nie wiem.......ale sobie pomyśłałam spokojne my też niedługo będziemy się cieszyć
Wszystkie badania dostarczone, monitorujemy cykl, były tabletki, był zastrzyk i czekamy......jak przyjdzie @ to następny cykl chyba odpuścimy bo nie wstrzelimy się nijak z zastrzykiem bo wylatujemy na urlop......sama nie wiem co mysleć, od wczoraj mam doła, nie liczę na żadne cuda....jedynie co "ciągnie " mnie za uszy to Nowenna Pompejańska......polecam
Moja przyjaciółka , która namawia mnie na wizyty, kliniki, badania itd.....stwierdziła niedawno, że do końca roku musi zajść w ciążę......miła straszne problemy z miesiączką, nieregularne, poza tym kupulują się jak króliki jak ona to nazywa, czyli bardzo małe szanse na zajscie w ciążę bo plemniki słabe:(Non stop mi truła, że to ja będę niedługo w ciązy, że mam robić test itd......Wiedziała, że 16 lecimy na wakacje więc stwierdziła, że także polecą. W piątek test zrobiłam ja oczywiście negatyw, ona za moja namową zrobiła w środę, wszytskie objawy miała więc nie było innej opcji jak wynik pozytywny......i wiecie co zrobiła po przyjściu do pracy długo do mnie się nie odzywała napisałam i zapytałam co tam.....a tu hasło: będziemy mieli dzidziusia......w tym momencie jeden wielki płacz, histeryczny płacz, o co ja poczułam w tym momencie tego nie da się opisać.....jakbym dostała w twarz.......i jak tu się cieszyć????? myslałam, że się zwolnie z pracy i pojadę do domu i będę ryczała i sobie w łeb strzelę......troszkę się pozbierałam, ale nie potrafię się cieszyć...jest mi cholernie trudno, ona stwierdziła, że teraz mnie trzeba do celu doprowadzić....ale powiedziałam jej, że na temat mojej ciąży nie rozmawiamy......nie będę jej informowała i rozmawiała na temat moich wizyt, obaw, rozterek.......nie chcę nie mogę, nie będę.....poza tym dowiedziałam się wczoraj, że moja przyjaciółka jest nielojalna......to był cios.....ale nie takie ciosy od życia otrzymuję.....
Przede mną kolejna wizyta w klinice czekam na @ i przygotowuję się do inseminacji....dałam sobie czas do lipca. Przed każdym cyklem jest iskierka nadziei, na chwilę obecną jestem spokojniejsza dzięki modlitwie.....
Jest ciężko, bardzo trudno, czasami zastanawiam się czy to co się dzieje jest za karę?a może tj sprawdzian??? nie wiem póki co na razie nikt mi na to nie odpowie.....
Pozdrawiam
Nie wiem czy jestem zdołowana czy zrozpaczona wiem, że ryczeć mi się chce......
O dziwo przed ta miesiączką żadnych bóli pleców nic żadnych symptomów nadchodzącego nieszczęścia.......ale winą obarczam ćwiczenia, chodzę 5 x w tygodniu na odstresowanie się....czymś sobie czas muszę zajać
M w pracy i właśnie zapytał mnie dzisiaj czy jest sens podchodzić do inseminacji.....Pani doktor powiedziała, że trzeba spróbować, wszystkiego próbujemy,ale skoro inseminacja jest tak jakby stosunkiem to w zasadzie lepiej chyba się mechanicznie bzykać?
Nie wiem dziewczyny jak Wy ale ja chyba jestem na skraju załamania nerwowego.....wszystkie w ciąży wkoło, ja czuje się jak trędowata, co mam jeszcze zrobić, żeby zobaczyć te 2 kreski na teście?Bardzo żałuję, że nie mam charakteru olewającej wszystko dookoła.....niestety, nawet nie mam ostatnio chęci,żeby iść do Kościoła......
Nie wiem co jutro ustalimy, ale M nie chce zbytnio podchodzić do inseminacji.....jeśli już zrobimy jedną...a jak kolejny raz będzie rozczarowanie to od razu zapisuje się do dobrego psychologa......
Miłego dnia
Przed wyjazdem do kliniki poszłam do Kościoła:) tam się totalnie wyciszam:)
We wtorek jadę na usg:)oby wszystko ładnie pękło:) i miało trafić tam gdzie powinno:) trzymajcie kciuki, miłego weekendu
Trzymajcie kciuki:)
Innej opcji nie ma musi się udać
Dzwoniła dzisiaj koleżanka, modli się za mnie:)
Dzisiaj miałam obawy, czy nie jestem za pozytywnie nastawiona, ale stwierdziłam, że nie, dlaczego miałoby sie nie udać?
Pozdrawiam