X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki starania Na wszystko jest czas pod Słońcem.
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5 ››

21 sierpnia 2014, 19:40

5cs
19dc
5dpo
czwartek

Znów ćwiczyłam dziś :)

Poza tym nie dzieje się nic.
Brzuch pobolewa jak zawsze u mnie.
Uważam, że pierwsze 10 dni po owulacji jest najgorsze. Trzeba tylko czekać, czekać, czekać.


Żaden wzrost, czy spadek temperatury nic nie znaczy. Żaden objaw tj. ból brzucha, ból piersi, śluz nic nie znaczy.

Chyba lepiej byłoby nawet nie mierzyć temperatury od 4dpo, od wyraźnego skoku. Tyle tylko, że jak się uda w końcu i fasolka zakiełkuje, to potem będę żałować, że nie wiem jakie to były temperatury i jak to wszystko wyglądało.

Czekanie. Mierzenie. Czekanie... Do 10 dpo na pewno bez emocji...

Boże jak ja nie cierpię czekać. Ile ja się w życiu naczekałam już w różnych dziedzinach... Zaczęliśmy się starać w maju 2014. Moja najbliższa koleżanka z pracy w czerwcu wyjawiła mi sekret, że jest w ciąży, choć za bardzo się nie starali... Za tydzień powrót do pracy (pracuję w Szkole) i ona wróci już z brzuszkiem maleńkim... a my? Dalej czekamy.

Przykro.

21 sierpnia 2014, 20:42

Dostaję z portalu mateusz.pl codziennie na maila czytania kościelne dnia następnego. Rzadko je czytam. Przed chwilą się skusiłam, a tam:

(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

i jeszcze raz:
A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.

i jeszcze raz:
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.

Kwintesencja wiary i nadziei.

23 sierpnia 2014, 10:49

5cs
21dc
7dpo

Badanie progesteronu zrobione. Nawet udało mi się męża namówić na profil lipidowy, więc pojechaliśmy oboje i jego też kłuli. Wyniki w poniedziałek.

Obudziłam się dziś z ogromnymi zawrotami w głowie. Jeszcze trochę się kręci, ale już lepiej. Nie wiem czy mnie brzuch nie bolał w nocy, bo śniło mi się, że mam straszy skurcz jajnika i we śnie mnie okropnie bolało, ale nie wiem, czy to sen, czy jawa była. :)

Trochę mniej aktywna jestem na ovu, bo strasznie nie lubię tego okresu lutealnego. Nic się nie da zrobić, tylko trzeba czekać. Odwiedzam profile dziewczyn, które są w tej samej fazie i cóż ja mogę im napisać? Czekamy, trzymam kciuki za każdą z Was, ale 7dpo, 10dpo, a czasami i 12 dpo nie da się wyrokować, że będzie tak czy siak...

Helutka i ołowiana wrona dziś poszybowały wysoko, na 3 fazę temperatur; utrzymajcie dziewczyny, utrzymajcie! :)


Odebrałam wyniki progesteronu (25 sierpnia, poniedziałek). Jest źle. Za nisko, a owulacja była (monitoring był, usg potwierdziło).
Mój progesteron wynosi tyle ile 2 cykle temu tj.

10,68 ng/ml przy normie 1,7 - 27 w fazie lutealnej, ale podobno powinno być min. 20, żeby potwierdzić owulację. A ja mam 10. :(
Podane też są normy dla kobiet w ciąży I trymestr - 16,3 - 48,4. Wiem, to nie beta hcg, ale w ciąży to ja nie jestem patrząc na poziom progesteronu :( Tylko na @ czekać.

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2014, 18:18

25 sierpnia 2014, 05:23

5cs
23dc
9dpo

Brzuch zaczął mnie boleć jak na @ :( Do tego pojedyncze ukłucia tak jakby 5cm poniżej pępka i 3cm w lewą stronę. Zaczęły się wczoraj rano, trwały cały dzień, noc i dziś nadal ukłucia odczuwam. Wstałam pół godziny temu i doszedł mi dość silny ból miesiączkowy. :(

Temperatura nieco wyższa niż w poprzednich cyklach, ale i tak pnie się jakby chciała i nie mogła.

Bardzo bolą mnie też piersi (jak co miesiąc o tej porze cyklu). Wczoraj wieczorem nie dałam się do nich dotknąć memu M.


godz. 11:50
Brzuch mnie naprawdę mocno boli... od rana. W taki sposób boli mnie zawsze od 2-4 dnia cyklu podczas okresu. Przestało kłuć poniżej pępka.

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2014, 11:52

25 sierpnia 2014, 18:32

5cs
23dc
9dpo
poniedziałek

Usg tarczycy ok.
Taka rozmowa wstępna: :)
- Czemu pani robi usg tarczycy, co się dzieje?
- Wie, pan, staramy się o dziecko i nic... Mam podwyższone TSH, trafiłam do endokrynologa i ona zleciła mi usg tarczycy kontrolnie.
- A ile wynosi TSH?
- 2,7.
- To w normie.
- Nie dla staraczek.
- Dla kogo?
- Dla osób, które się starają o dziecko.

Slang ovufriendowski.

Poza tym:


Mój progesteron w 7dpo wynosi 10 ng/ml, co jest o połowę za mało. :( Owulację miałam, bo było monitoring. Czyli poziom progesteronu nie zmienił się (taki sam był 2 cykle temu w 8dpo).
Podejrzewam, że mam niewydolność ciałka żółtego, a mój gin po prostu zapomniał mi przepisać luteiny, po tym jak pęcherzyk pękł. Zła jestem. Nie pójdę więcej do niego. Zmieniam lekarza. Dla niego to po prostu: "upppsss zapomniałem" albo "dobra olejmy temat" a dla mnie to kolejny miesiąc rozczarowania. :(

wywiad z lekarzem na temat niewydolności ciałka żółtego - bardzo ciekawe, polecam
http://m.edziecko.pl/edziecko/1,113153,14865080,Coraz_krotsze_cykle_menstruacyjne__To_moze_byc_poczatek.html

Boże, ja chyba minęłam się z powołaniem. Powinnam raczej zostać ginekologiem. Po paru miesiącach bezowocnych starań, wiem chyba wszystko na temat hormonów, pęcherzyków, owulacji, ciałka żółtego, przyczyn bezpłodności. Nawet mąż jak z nim ostatnio rozmawiałam na ten temat to stwierdził, żebym mu to tłumaczyła językiem potocznym, bo slangiem medycznym już zasuwam. :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2014, 18:37

27 sierpnia 2014, 18:48

5cs
25dc
11dpo
środa

Temperatura nie spada, co jest bardzo nietypowe, bo w poprzednich obserwowanych cyklach 11dpo temperatura już leciała w dół. Rano o 4:30 było 36,70 (najwyższa po owulacji w tym cyklu). Kontrolnie zmierzyłam temperaturę przed chwilą, żeby sprawdzić czy już zaczęła spadać. Wyszło 37,03. Zawsze wieczorem jest o około 0,20 wyższa niż rano, więc wygląda na to, że jeszcze nie zaczęła spadać.

Brzuch mnie boli 200% typowo jak na okres. Identycznie jak co miesiąc. IDENTYCZNIE.

Rano robiłam test ciążowy, którego nie zaznaczam, bo wyszedł cień cienia cienisty. Tzn. praktycznie drugiej kreski nie ma, ale jest. Nawet mąż potwierdził, że jest wyraźniejsza niż wczoraj. Test ciążowy z wczoraj to totalny negatyw. Dziś negatyw, ale z cieniem cienia.

Nie chcę się nakręcać, bo rozczarowanie taaakkkkkkk bardzo boli. To taki mechanizm obronny. My dorośli nauczyliśmy się korzystać z mechanizmów. Dziecko cieszyło by się całym sobą, wrzeszczało z radości; a w razie rozczarowania wyło by, łzy wylewało. A my dorośli mamy opanowane te mechanizmy chroniące nas przed wielkim bólem.

Nie ekscytuję się więc za mocno. Czekam. Na jutro i pojutrze.
A nawet jak coś się udało zmajstrować w tym miesiącu, to mam strasznie niski progesteron :(, bo parę dni temu tylko 10. :(

Jeśli temperatura utrzyma się i test ciążowy będzie wyraźniejszy i nie przylezie @ do piątku, to w piątek mam wizytę u gin i wtedy mogłabym dostać Luteinę.

Zostało nam czekać.

Napisałam to wszystko, aby nic nie umknęło.

28 sierpnia 2014, 05:07

5cs
26dc
12dpo
czwartek

no i pozamiatane... Temp spadła.

Cały miesiąc oczekiwań, nadziei, obserwacji jak psu na budę.

Przykro.

29 sierpnia 2014, 13:14

5cs
27dc
13dpo
piątek

Plamienia dzień drugi. Dziś mocniej. I tempka spadła na łeb na szyję.

Byłam u ginka na NFZ. Zobaczył wykresy, badania, usg. Stwierdził, że jestem zdrowa jak rydz i trzeba działać i czekać. :( :(
Wg niego progesteron jest jak najbardziej w porządku, a skurcze macicy po dostaniu się do środka nasienia w okresie okołoouwlacyjnym to bardzo dobry objaw (skurcze jak na @ trwające po kilka kilkanaście godzin).
Kazał brać Metformax zgodnie z zaleceniem lekarza prywatnego i hormon tarczycy zgodnie z zaleceniem endokrynologa prywatnego.
Powiedział, że mąż powinien zrobić badania nasienia, bo ja jestem zdrowa. Nie dał skierowania, bo stwierdził, że nie może. Mąż ma zrobić badania i udać się do androloga.
Jak badania nasienia wyjdą ok, to za 2-3 miesiące mam przyjść do niego, dostanę skierowanie na hsg.
Lekarz na koniec mówił, żebym się wyluzowała, bo za bardzo chyba chcę i to mnie blokuję i życzył powodzenia.

Czyli nic nowego się nie dowiedziałam. Nic, nic kompletnie nie dostałam od niego. Wychodząc czułam smutek, że po prostu NIC nowego pod słońcem i że olał progesteron.

A może mam dobry progesteron? Dziewczyny pomóżcie. Czy progesteron na poziomie 10 w 7dpo, 21dc jest ok?

Od razu zapisałam się na kolejne wizyty, bardziej ze względu na to, że jak zajdę w ciążę, to żebym mogła ciążę prowadzić również na NFZ (a nie czekać 2-3 miesiące na wizytę), niż ze względu na pomoc jaką mogę dostać.

Chcesz mieć dzidziusia? Rób badania, płać za nie i sama się diagnozuj prywatnie, bo gin NFZ czeka chyba na moją menopauzę. I tyle w temacie.

Dodatkowo pokłóciłam się z mamą. Jak to ona stwierdziła: "Wypadałoby żebyśmy się z mężem wyprowadzili skoro jestem we wszystkim przeciwna jej".
Odrzekłam: "Aha, dobrze." I poszłam do siebie.
Za 30 minut przyszła i przeprosiła. Pierwszy raz w życiu mnie przeprosiła. :(

A ja już zdążyłam portale z mieszkaniami przejrzeć.
I szczerze: nie chcę tu mieszkać. Bardzo chętnie się wyniosę.
O ile się nie wyprowadzimy na wynajem, to mam nadzieję, że emigrujemy za 10-11 miesięcy do Szwecji.

Z rodziną to najlepiej widywać się na święta.

30 sierpnia 2014, 09:56

to już właściwie 6cs, 1dc, ale czekam na dowody ;)

Zapisuję, żeby nie zapomnieć:
- 3,09. zrobić badania TgAb, TSH, 25OH D3, Ca, CRP na wizytę u endokrynologa,
- przy okazji tamtym badań zrobić Prolaktynę po obciążeniu, Testosteron, Mg i Fe
- umówić się na wizytę do gin prywatnie (podobno najlepszy w okolicy) na 4 lub 5.09.
- 09.09. godz. 18:40 wizyta u endokrynologa,
- 16.10. godz. 17:00 wizyta gin B. NFZ (podobno najlepsza w przychodni, czekałam 4 m-ce),
- 31.10. godz. 18:40 gin w Ivimed i jeszcze jedna wizyta wcześniej, ale nie wiem kiedy muszę zadzwonić (gdzieś na początku października),
- 6.11. godz. 9:15 gin E. NFZ (jak nie będę w ciąży, mam dostać tu skierowanie na HSG).

3 września 2014, 19:06

6cs
5dc
środa

3 dni temu rozpoczęłam nowy rok szkolny w pracy. Od poniedziałku ledwo zipię, nie mam siły nawet talerzy pozmywać, a co dopiero pisać na ovu. Wydaje się, że najgorsze za mną. Papierologia, zebrania, sprzątanie, przygotowanie.

Za kilka dni wrócę do świata żywych.
Od jutra mierzę temp.
Pozdrawiam koleżanki z ovu, które idą ze mną łeb w łeb w boju. :)

6 września 2014, 13:13

6cs
8dc
sobota

W tym cyklu jeszcze nie mierzyłam temp. Ciągle zapominam, wypadłam z rytmu. Może od jutra zacznę - no wypadało by, skoro owulacja za ok. 4 dni.

Byłam dziś na badaniach krwi: TgAb, TSH, 25OH D3, Ca, CRP, żelazo i magnez. Badania z 20% zniżką kosztowały mnie 120 zł. Wyniki we wtorek.

Prolaktynę i testosteron na razie zostawiłam w spokoju. Dogadałam się z mężem, że zrobimy najpierw badanie nasienia, za 2 tygodnie. Mój mąż należy do tych, co nie musiałam go przekonywać, na szczęście.

Jak wyjdzie u niego ok, to będę dalej ładować kasę w diagnozowanie siebie.

A poza tym muszę pisać pracę dyplomową... rzygam nią. :( :( :(

8 września 2014, 18:34

6cs
10dc
poniedziałek

Mąż miał sen. W jego śnie urodziłam syna: 30.08.2015.
Niech to będzie sen proroczy.

"Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich."

Jest nas dwoje: ja i mąż.
Uzgodniliśmy, co chcemy.
Prosimy Ojca w imię Syna.
Czekamy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2014, 18:40

8 września 2014, 18:58

6cs
10dc
poniedziałek

Umówiłam się do nowego lekarza gin. Z polecenia.
Udało się na środę godz. 10:30, a więc 12 dc, prawdopodobnie OWULACJA. :)

Cieszę się. Po owulacji byłoby pozamiatane... a tak, może lekarz zrobi usg i obejrzy pęcherzyki.

9 września 2014, 14:01

6cs
11dc
wtorek

Wyniki badań:
Wapń 2,31 mmol/l (norma 2,2-2,55)
Magnez 1,76 mEq/l (norma 1,4 - 2,1)
Żelazo 80,48 ng/dl (norma 37 - 145)
CRP 3,98 mg/l (norma <5)
P-ciała p/tyreoglobulinie 18,1 IU/ml (norma <115)

TSH 1,550 mU/l (norma 0,27 - 4,2), na początku sierpnia miałam 2,7, Letrox działa, TSH spadło. :)

witamina 25-OH D3 -> wynik: 14,52 ng/ml
wartości: niedobór <20
niska 20-30
prawidłowa 30-50
podwyższona 50-100
potencjalnie toksyczna 100-150
toksyczna >150.

TSH spadło, super. Mogłoby jeszcze spaść, tak do 1.
Sprawdziłam sobie też magnez i żelazo, bo nie wiedziałam, czy brać dodatkowo preparaty z tymi minerałami. Ale wszystko w normie, więc nie ma co się faszerować.

Niedobór witaminy D3 ogromny. Badanie zleciła mi endokrynolog, pewnie dostanę suplemenetację. Dziś wizyta.

Urywek artykułu na temat witaminy D3.
Nie ulega wątpliwości rola w układzie odpornościowym, niedobór D3 może skutkować:

■skłonnością do banalnych infekcji
■poważnymi chorobami na tle autoagresji (reakcji immunologicznej przeciwko własnym tkankom), jak stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów czy cukrzyca typu 1.;
■zwiększoną częstością zachorowań na nowotwory złośliwe – przede wszystkim piersi, jelita grubego, prostaty i nerek.
■zaburzeniami gospodarki węglowodanowo-tłuszczowej - cukrzycą typu 2 i innymi zaburzeniami metabolicznymi jej towarzyszącymi.
■zwiększoną częstością zachorowań na choroby układu sercowo-naczyniowego, jak zawały serca i udary mózgu.

10 września 2014, 08:20

6cs
12dc
środa

Tak z innej beczki. Kończę pisać pracę dyplomową. Nienawidzę jej, choć już zaczynam się cieszyć, że koniec widać. Jeszcze z 10 stron. Koncepcja jest, tylko trzeba pisać, a wolniej idzie, bo po angielsku, akademicki język, blee.

O 10:00 wychodzę. Wracam o 18:00. Wieczorem muszę ją wysłać do promotorki. Nie wiem jak to zrobię, ale muszę.

Do piątku muszę złożyć pracę w dziekanacie.

Nigdy więcej studiów. To były ostatnie w moim życiu.

Boże, jak ja już chcę to mieć z głowy.
Nawet jak się nie obronię w terminie, to w tym tygodniu dokończę pracę. Zostało tak niewiele.

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2014, 20:42

12 września 2014, 06:33

6cs
14dc
piątek

Wczorajszy dzień uważam za wyjęty z życia. W nocy pisałam pracę dyplomową (do 5:30 nad ranem), drzemka 1,5 godziny i wio do roboty. Po pracy musiałam jechać do promotorki po podpisy. Do domu wróciłam o 20:00. W międzyczasie załatwiłam obiegówkę, zrobiłam zdjęcia do dyplomu, przelewy za dyplom, no i byłam w pracy...

Jestem dziś nieprzytomna. Jeszcze trochę przede mną. Teraz ostatnie poprawki (szukanie literówek), drukuję w domu, binduję w pracy. Potem wycieczka (a nogi mnie tak bolą od biegania cały dzień wczoraj, że nie wiem jak będę funkcjonować dziś), a po wycieczce mam 2 godziny na dojazd na wydział i złożenie pracy. Potem jeszcze wsiadam w busik i jadę 70 km do teściowej.

I koniec. :) KONIEC siedzenia godzinami nad tą pracą, gapienia się w ekran, koniec zawieszania się i twierdzenia: no po prostu nie wiem co dalej pisać... KONIEC. Boże, jaka ulga. Mój pierwszy weekend od roku, który jest naprawdę mentalnie WOLNY. Ja już zapomniałam jakie to uczucie mieć naprawdę WOLNY weekend. Bez zajęć na uczelni i bez myślenia: PISAĆ pracę.

A co do starań, to wczoraj nie było siły. Z resztą mężowi zasugerowałam, żeby zanocował u teściowej mojej, bo ma bliżej (znacznie bliżej) do pracy, a ja mam dojechać dziś.
Prawdopodbnie owulka wczoraj lub dziś. Raczej miesiąc stracony, ale ten miesiąc miał inny priorytet, który właśnie ostatnimi siłami realizuję. :) Na horyzoncie koniec studiów. Obrona prawdopodobnie pod koniec września. :)

16 września 2014, 20:17

Jakoś nie mam serca do prowadzenia regularnego pamiętnika, do udzielania się na forum, do przeglądania ovufriend...

Taki etap, widać.

Dziewczyny, bardzo wam kibicuję. A sama, troszkę się wycofam z aktywności... przynajmniej do kolejnego cyklu.

19 września 2014, 09:17

6cs
21dc
6dpo
piątek

Dziś ostatni raz mierzyłam temperaturę, aż do 6 dnia 7-go cyklu starań. To chyba wyjdzie mi na zdrowie. Nie będę się niepotrzebnie nakręcać - przynajmniej taką mam nadzieję.

13dc byłam u nowego (podobno najlepszego w okolicy) ginekologa (oczywiście prywatnie). Zrobił ze mną naprawdę szczegółowy wywiad, było usg, badanie ginekologiczne. Na usg okazało się, że w prawym jajniku (tak jak myślałam, że w prawym, bo mnie kilka dni pobolewał) jest pęcherzyk dominujący 18mm, ale lewy wygląda mu na policystyczny jajnik, bo było kilka małych pęcherzyków po obwodzie.

Super wrażenia na mnie nie zrobił, w sensie podejścia do pacjenta. Był raczej zdawkowy, chłody i zasadniczy. Ale przebadał mnie szczegółowo. Stwierdził, że problemy z zajściem w ciążę stwierdza się dopiero po 2 latach starań i że jeszcze mam czas. Ale zapytał, czy chcę czekać, czy działać w sensie medycznym. Wybrałam to drugie, bo okropne są comiesięczne rozczarowania w postaci @.

7cs o ile przylezie ma być stymulowany. Dostałam już receptę na Clostylbegyt (który mam brać od 2 do 6dc po 1 tabletce) oraz na Duphaston (który mam brać po pęknięciu pęcherzyka udowodnionym na monitoringu u niego). Poza tym zalecenie: brać folik, jakieś witaminy, żeby uzupełniać niedobór d3 oraz zalecenie numer 1 - redukcja masy ciała. Do następnej wizyty mam zrobić badanie androstendion, testosteron, DHEA SO4. Dodatkowo chyba zrobię prolaktynę po obciążeniu, bo tylko to mi zostanie do zbadania.

No właśnie trochę z tą redukcją masy ciała odpuściłam w 6cs. Biorę się za siebie, może nawet od dzisiaj. Dużo mi trudniej jeść zdrowo i ćwiczyć regularnie jak wróciłam do pracy po wakacjach. Nie wspominając o tym, że pisanie pracy lic całkowicie zaburzyło moją codzienną rutynę.

Chcę:
- ćwiczyć 5-6x w tygodniu (tak jak kiedyś, zimą zaczęłam, piękne to było, 8 tygodni pięknego życia),
- basen 1x w tygodniu,
- ryba na obiad - min. 1 x w tygodniu,
- zero słodyczy i słonych przekąsek.

Jak zwykle mój wpis jest dłuuugiiii.

22 września 2014, 14:29

6cs
24dc
9dpo
poniedziałek

Nic mnie nie boli, co jest co najmniej dziwne. Zwykle w tym dniu cyklu odczuwam już bóle miesiączkowe. Chciałabym, żeby tak u mnie wyglądał 3 tydzień ciąży... ale nie nakręcam się, tylko taka iskierka nadziei się pojawiła, no bo przecież kiedyś musi się udać.

Strasznie cera mi się popsuła od kilku dni. Wypryski.

Obrona 30.09. :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 września 2014, 14:29

25 września 2014, 10:16

6cs
27dc
12dpo
czwartek

Brzuch delikatnie pobolewa, jak przed nadejściem @. Okropnie to przygnębiające, że już 6 cykli naprawdę się staramy i nic. Z drugiej strony, cieszę się, że 1 dzień cyklu nr 7 nadejdzie w sobotę - bo w pracy było by ciężko... Chociaż tyle łaskawości z Nieba.

Mam zaleconą stymulację CLO od 7cs, monitoring i Duphaston, ale jakoś nie jestem do tego przekonana. Ostatnie 3 miesiące miałam usg i mam pęcherzyk, rośnie. Po co CLO? Wydaje mi się, że nie w tym problem. Uważam, że najpierw powinno być badanie nasienia, potem hsg, a potem jak się okaże, że nasienie jest ok i drożność ok, to można stymulować. Naczytałam się na forum o przestymulowaniu, o torbielach wielkości 6,5 cm. Trochę się boję. Cykle mam regularne od lat, co 25-29 dni. Od 3 miesięcy monitoring jest i pęcherzyk rośnie. Po co lekarz zalecił CLO? Nie wiem, co mam robić.

Od 7cs biorę się za odchudzanie, zdrowe odżywianie. Nie chodzi tylko o odchudzanie, ale o sprawność ciała, której mi brak. Dobrze to ja tylko chodzę, siedzę i leżę. Z resztą czynności typu: podskakiwanie, zeskoki, naskoki, gibkość, biegi, wytrzymałość itp. jestem na bakier. Totalne dno osiągnęłam w tym zakresie.

Suzi Hoover (uczestniczka programu "The biggest looser" sprzed kilku lat) zamieściła na facebooku taki wpis, który mnie bardzo motywuje:

"Odchudzanie jest trudne.
Utrzymanie zrzuconej wagi jest trudne.
Bycie grubym jest trudne.

Wybierz swoje "Trudne"."

No właśnie...

We wtorek obrona. Wow. I to już będzie koniec mojej 3-letniej co weekendowej mordęgi.

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2014, 10:23

1 2 3 4 5 ››