Pamiętniki Napro -ostatnia nadzieja Fumow Fochow
Dodaj do ulubionych
‹‹ 2 3 4 5 6

30 listopada 2019, 15:02

Byłam w październiku u doktora B. Potwierdził,że mam brac to co doktor G. plus zalecił duphastone w drugiej fazie.
No ale w listopadzie prawie nic nie brałam bo jakoś tak choruje już miesiąc.Zaczęło się od tego,że ujawniło się wysokie ciśnienie i rodzinny zapisał mi betabloker.Czułam się po nim koszmarnie więc mi łaskawie zamienił na inny ale po nim też się źle czuje. Do tego przytrafiło się najpierw przeziębienie a potem zapalenie żołądka i zapalenie mięsni. Chodzę jak zombi, lekarstwa odstawiłam, poza tymi na ciśnienie bo żołądek szaleje. Masakra.
Do tego dowiedziałam się od teściowej,że rodzina się powiększy.Brat Fuma ,ten sam,który zaliczył z żoną wpadkę i potem wiecznie byli z czegoś niezadowoleni a ta żona to własnym dzieckiem zainteresowała jak skończyło rok bo wczesniej podrzucała komu się dało.No i teraz wpadli drugi raz. I znowu rozpacz bo jak sobie teraz poradzą,przecież z jednym dzieckiem ledwo dają radę.Już więcej dzieci nie planowali ale tak jakoś się zdarzyło.Kurczę, chyba wiedzą skąd się dzieci biorą? Jak nie chcą to może by się jakoś zabezpieczali albo co. I nie chodzi tu o kasę bo oboje dużo zarabiają tylko o to jak tu ogarnąć dwoje dzieci.Normalnie tragedia/
I jeszcze przykazali teściom,żeby nam nie mówili bo czasem im oczarujemy z zazdrości.Super ,ze nasze uczucia mają w d... tylko zabobony są ważniejsze. Paranoja.

Umówiłam się do doktora B. na grudzień, chociaż jeszcze badań nie mam ,może coś tam porobię jak się lepiej poczuję.Idę do niego głownie ze względu na tarczycę bo nie wiem czy znowu nie wariuje.

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2019, 15:03

14 stycznia, 18:08

W 2013 roku zaczęliśmy starania,to już siedem lat.Ile przez ten czas się dzieci urodziło,tylko nie nam.
Przed Świętami byłam u doktora B.Nie do końca jestem zadowolona z wizyty bo była godzina spóźnienia i doktor się spieszył.Dał mi skierowanie na jakieś badania do Centrum Onkologii,sprawdziłam sobie,że to chyba chodzi o NK.Niby miałam wysłać do doktora maila a on miał napisać jak się przygotować.No to wysłałam maila a doktor mi wyskoczył z jakimś HLA -C,ze mam zrobić ja i Fum na Marcelińskiej.Wysłałam mu zeskanowane skierownie na badanie i zalecenie z wizyty bo chciałam mieć pewność,że dobrze go rozumiem.Ale odpisał,że tak o to chodzi a jak się przygotować do tych badań na Garbarach dalej nie wiem.Przy czym to HLA-C to chyba drogie jak cholera, będę musiała poczekać aż się trochę kasy uzbiera.
Cóż póki co muszę zrobić te badania w Centrum Onkologii, też ich jest dużo, pewnie też zapłacę jak jak za zboże.
Święta minęły tak sobie.Ogólnie nie było by źle ale rodzinka zadbała o to,żeby mnie wkurzyć.
Bratowa Fuma już w widocznej ciąży ale wiecznie marudząca jaka to ona jest biedna i jak sobie poradzi z dwojgiem dzieci.Do tego opowiadała jak gdzieś były z teściową i spadła ze schodów.Spadła bo wszędzie się spieszy i tak schodzi,że się ślizga piętami.Zleciała z połpiętra i jeszcze upadła na brzuch. Teściowa o mało zawału nie dostała.Ale podobno z dzieckiem wszystko ok.
Każdy też uważał,że musi swoje mądrości wygłosić.Najpierw teściowa opowiadała jak jedna kuzynka Fuma zrobiła in vitro i ma dwoje dzieci.Tylko,że tam przyczyną był brak jajnikau a u mnie nie wiadomo co.Kuzynka miała jakąś cystę czy coś i wycięli jej razem z jajnikiem.Teściowa jej ponoć mówiła,żeby nie szła na tą operację bo jeszcze nie ma dzieci i będzie miała potem kłopoty, ale nie posłuchała jej no i proszę.Tak. bo na pewno by się doczekała bez operacji,przecież taki jajnik już i tak dobrze nie pracuje.No ale tak to jest jak ktoś się nie zna ale musi się mądrować.przy czym w jej wyobrażeniu in vitro to tez tak wygląda,że idziesz uśmiechnięta do kliniki,tam ci podają zarodek i ty hyc z fotela i już jesteś w ciąży.I wielkie zdziwienie bo ona myślała,ze to ma skuteczność 100%. Każdy jednymi drzwiami wchodzi a drugimi wychodzi z dzieckiem.A to nie ma nawet 50% gwarancji no toż to zdzierstwo za takie pieniądze .Dalsza dyskusja jest bezcelowa.
No a moja mama znowu odwrotnie - twierdzi,że dajcie już sobie spokój z tymi staraniami bo to i tak nie ma sensu.Jak byście mieli mieć dzieci to już byście mieli, Nic na siłę.I tak starzy już jesteście.A jak ja sobie w ogóle wyobrażam ciąże przy tylu dolegliwościach.Bez dzieci przecież można żyć. Tylko,że ona ma i nikt kto ma dzieci nie jest sobie w stanie wyobrazić jak to jest ich nie mieć więc swoje rady może sobie wsadzić gdzieś.Już to słyszałam kilka razy od różnych ludzi ale kazdy z nich dzieci ma.Ich teorie,że mogę się realizować w innych sposób: podróżować,pieska sobie kupić, jakieś hobby znaleźć.Już nawet na to nie odpowiadam bo bym musiała bardzo nieładnie się wyrazić.

Na razie plan jest taki: jadę do Poznania zbadać te Nk,mam nadzieję,że rejestrować się tam jakoś z wyprzedzeniem nie trzeba. Potem Fum powtórna badanie i jedziemy do doktorka G.Chyba,że badanie by wyszło bardzo źle to do androloga.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia, 18:12

12 maja, 11:59

Chyba będę się stąd zabierać bo straciłam juz nadzieję,że się uda. Nie ma to już chyba sensu tym bardziej,że przez cholernego koronawirusa nawet porządnych badan nie mogę zrobić.Nie wyobrażam sobie,żebym mogła się pogodzić z tym,ze nie będę miała dzieci, chyba się załamię albo coś.
Ogólnie to wszystko się wali, pod koniec stycznia przeżyłam wielki szok bo bardzo się zawiodłam na teściowej.Nie była może idealna ale jakoś się z nią dogadywałam.Tymczasem okazało się,że to fałszywa żmija.Jak u niej bylismy to dostała jakiegoś wścieku i nawrzeszczała na mnie,że nie dbam o Fuma i mam go w dupie.Bo jej zdaniem to powinnam od rana do wieczora wkoło niego skakać.Według niej to synowe i chłopak córki są tylko od tego,żeby jej dzieciom usługiwać.To co wczesniej mi jej córka marudziła to pewnie mamusia ją podpuściła ,żeby na nią nie było.
Dowiedziałam się,że to moja wina,że Fum choruje bo jak się żenił to był zdrowy (akurat, był tak samo chory tylko do lekarza nie chodził bo po co). A mi się nie chce wstać o szóstej rano,zeby mu śniadanie zrobić, bo czy ja wiem co on je na śniadanie ? Nie wiem. I powinnam mu robić kanapki do pracy a nie,żeby sobie sam robił. I poprzedniego dnia powinnam mu uszykować w co ma się ubrać.Bo to oczywiście moja wina,ze on się ich zdaniem źle ubiera.Spytałam się czy on jest dorosły czy to dziecko,zebym mu ubranka szykowała.Poza tym mój Fum to jest taki uparty,że i tak się ubierał w co chce.
Teściowa się rozkręcała..Obraziła moją mamę, moją rodzinę i mnie. Powiedziała,że to przez mnie zeszliśmy na dziady bo ja teraz nie pracuje.I oczywiście Fum mnie utrzymuje ( co jest nieprawdą). Ja powinnam zapierdzielac,żeby jej synowi się dobrze żyło a nie że on musi pracować.Bo to moja wina,że takie byle jakie mieszkanie kupiliśmy i teraz biedny Fum ma kredyt na 20 lat.Nie wiem co jej zdaniem miałam robić ? Za gotówkę to miałam kupić czy co? I tak połowę kasy na mieszkanie dali moi rodzice a kredyt nie jest duzy. Na 20 lat bo Fum się tak upierał bo ratę chciał mieć mała . Ja byłam temu przeciwna. Ale moi rodzice dali kasę bo chcieli się pokazac,ze są od teściów lepsi, wiadomo. Bo przecież moja mama jak się tylko rano budzi to pierwsze co to sobie planuje jakby tu dzisiaj pokazać, że jest lepsza od teściowej córki.No i jakby teściowa wiedziała ,ze ja jestem taka chora to by się w zyciu nie zgodziła na ten ślub ( bo wiadomo nie mogę zaperdzielać na utrzymanie jej syna).No i nie dobralismy się bo nie podoba mi się miejscowość ,w której mieszkamy a powinnam przecież piać z zachwytu.Moze dla nich to awans bo z zapadłej wsi są ale dla mnie to obskurna dziura i jestem tu tylko dla Fuma bo ma tu pracę.Przy czym gdyby moja bratowa sie w jakimś miejscu źle czuła to mój brat by zmienił pracę i miejsce zamieszkania w oka mgnieniu.No ale Fum jest przez nią tak nauczony,że jak ma pracę na stałe to jej za nic nie zmieni bo przecież na pewno już drugiej nie znajdzie.Bo wiadomo,ze pracę się dostaję raz w życiu i jak ją stracisz to już i nnej nie ma , mogiła umierasz z głodu.Tak ich nauczyła.A Fum jest informatykiem,żeby było smieszniej. Mógłyby zarabiać jak mój brat kupę kasy jako programista ale po co skoro jest praca na stałe.Co prawda za grosze i wyczerpująca psychicznie ale to święty etat.A ja mogłam jej zdaniem iśc pracować bo u rzeźnika szukali. W tym czasie to ja byłam taka słaba,że ledwo się na nogach trzymałam a ona mi codziennie przez dwa tygodnie przyłaziła i siedziała po kilka godzin i kazała się zabawiać. Na pewno by mnie wtedy przyjęli, na pewno.
Nie padło to głośno ale się domyśłiłam,że to na pewno moja wina,że dzieci nie mamy bo jakby Fum miał inną żone to już by mu pewnie ze 3 urodziła ( to akurat nie prawda, bo Fum też nie ma dobrych wynikow) ale wiadomo jej dziecko nigdy nie winne.
Wyszłam z stamtąd i trzasnęłam drzwiami.Nawet wyleciałam na ulicę i zadzwoniłam do domu.Moja mama już mi mówiła :wracaj do domu. Już chciała dzwonić do mojego brata,żeby po mnie przyjechał.Alezależy mi na Fumie, kocham go, che z nim być.Fum jest ok, może ma swoje narowy jak każdy ale bardzo go kocham a on kocha mnie.
Fum tylko pozbierał rzeczy i wyleciał za mną. Zabraliśmy się i pojechaliśmy do domu.Dwa dni płakałam i przez trzy miesiące się nie pokazywałam u teściów.Teraz byłam, teściowa znowu miła ,fałszywa małpa.Dałam im szansę ze względu na Fuma, chciaż moja bratowa i przyjaciółka mówiły,że ich noga już by po czymś takim tam nie postała. Ale jak mi jeszcze raz z czymś takim wyskoczy to już jej nie chcę oglądać.
Ona już po weselu pokazała na co ją stać bo jak tam pojechaliśmy to skrytykowała dosłownie wszystko.Jeszcze się z czymś takim nie spotkałam,zeby matka tak zjechała wesele swoejgo dziecka. Przy czym wszytskim innym się podobało tylko nie jej.Jedzenie niedobre,sala brzydka,orkiestra źle grała, goście nie tańczyli,wychodzili na dwór ( czemu jest winna moja bratowa bo się osmieliła wyjśc na zewnątrz jak było gorąco a inni poszli za nią).A wszyscy chwalili oczywiście dlatego,że tak wypadało a naprawdę na pewno im się nie podobało.
Albo jak zaprosiliśmy tesciów i moich rodziców na obiad jak wynajęlismy mieszkanie to teściowa cały czas coś miała do mojej mamy. Co mama nie powiedziała to teściowa z agresją Do niej :" a Bzdury". Albo jakieś inne pretensje. A naprawde moja mama jej nic nie zrobiła, nic nie powiedziała niemiłego i to raczej ona powinna byc na teściowa obrażona bo po weselu teściowa się z tesciem zabrali i ani do widzenia ani pocałujcie mnie gdzies.
Szkoda gadać. Ten ostatni występ to już wszystko przebił, co sobie pomyśle to mnie wnerw bierze.
Dla Fuma trzeba jakoś dobre stosunkie zachować, tym bardziej,że niby mamy jechac do brata Fuma oglądać jego nową córeczkę.Już się nie posiadam z radości.
W piątek mamy wizytę u doktora G. bo doktor B. znowu porosił o konsultacje, to jedziemy.Czy coś z tego wyniknie to nie wiem.

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja, 12:08

1 lipca, 14:11

Doktor G. stwierdzil,ze nie ma rady,tego mięśniaka trzeba wyciac. Nawet się nie zdążyłam dobrze zastanowic i juz bylam w szpitalu.Juz po operacji,byla laparoskopowa, dzięki Bogu udalo się zachowac macicę.Przy okazji doktor sobie obejrzal wszystko i znalazl mi za macicą spore ogniska endometriozy,które usunął.Teraz pozostaje wracac do zdrowia, poczekac na zielone światlo i spróbować ostatni raz,moze sie uda.
‹‹ 2 3 4 5 6
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.