Pamiętniki Nikt nie powiedział, że to (nie) będzie łatwe
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

3 września 2016, 08:58

Nic, zero, biało....siedzę i ryczę. Bo dlaczego akurat mi miałby się trafić wynik fałszywie pozytywny?!
Kurwa!! A może to przez to, że wczoraj test był czulszy? Myślałam iść na betę, ale teraz zgłupiałam...Do dupy z tym wszystkim :(

4 września 2016, 08:11

Dziś znowu zrobiłam ten czulszy test (10) i raczej nic tam nie ma :/ Nawet się nie dopatrywałam bo przecież poprzednią zobaczyłam bez problemu...Śniło mi się, że wyszła piękna kreseczka. Pierwszy raz śniło mi się cokolwiek ciążowo-staraniowego! Obudziłam się i akurat była 7, więc zmierzyłam tempkę( która nadal trzyma poziom) i poleciałam robić sikańca...Czekałam jak na szpilkach na tą wyśnioną krechę i nic :( Ehhh to czekam na @...dziś ostatni cukierek, więc około wtorku powinna być.

Dalej czuję się podle. Najgorszy PMS na świecie!

14 września 2016, 12:59

Zamówiłam testy owu i wracam do mierzenia temperatury. Co mi z pustego wykresu jeśli i tak domyślam się kiedy jest owulacja...pierdolenie kotka za pomocą młotka! Nie umiem sobie odpuścić myślenia o staraniach.
Byłam u nowego gina...wizyta koszmarna! W dupie mam tych lekarzy. Tylko pieniądze pieniądze...ona mnie nie będzie leczyć od razu...najpierw 3 m-ce monitoringu bez wspomagaczy. 3 wizyty po 150 zł każda...badania? Nieee, dopiero po tych 3 miesiącach. Może kurwa po wpływem nacisku mój organizm sam zniweluje plamienia i wydłuży sobie fl, a owulacja sama magicznie przeskoczy na wcześniejszy dzień cyklu. Bo oczywiście po co przejmować się moimi wykresami. Na pewno gówno wiem i pierwszy monitoring chce mi baba robić w 13 dc...następna...co z tego, że cykl w cykl owu około 20 dc. Więcej wizyt, więcej hajsu. Powiedziała to wprost...usg co 2 dzień to na pewno ją złapiemy jeśli będzie...czyli w pierwszym cyklu z nią co najmniej 5-6 wizyt po 150 zł...Prawie tysiak!!! I to jest super polecany lekarz...A zapomniałabym...z diagnostyki bardzo chętnie by mi zrobiła HSG za 650... To jest chore!! W mojej okolicy nie ma chyba żadnego dobrego lekarza. Poza Gynacentrum, gdzie też zależy na kogo trafię...

I co ja mam teraz robić? Wrócić do ginki, która nie umie stwierdzić czy owulacja była czy będzie? Albo każe brać progesteron przed owulacją bo MOŻE to COŚ da?! "Może" to ja mogę gdybać, ale nie lekarz! Jestem w ciemnym zaułku i trafiłam na ścianę...może tutaj ktoś coś? Dobry ginekolog z okolic Bielska-Białej? Nie mega drogi i nie naciągacz...

15 września 2016, 16:32

No i będę miała okulary :o Póki co tylko do jazdy samochodem i przed komputer :) Dostałam receptę, ale nic mi to nie mówi co tam jest napisane...Sfera na obu -0,25, a cylinder -0,5. Powiedziała tylko, że to malutka wada, ale lepiej zawczasu "leczyć" okularami. Cóż, jak byłam młodsza marzyło mi się być okularnicą...teraz nie mam wyjścia ;)

18 września 2016, 00:55

Nie wiem, ja już nie radzę sobie z emocjami. Sama nie wiem czy mam siłę cokolwiek opisywać. Dla nas to wyśniony cud którego nie możemy się doczekać, choć tak bardzo go pragniemy...a dla kogoś innego ot dzieciak...problem...coś co jest i już...tyle emocji, a tak mało słów :(

21 września 2016, 13:16

Kolejny wysyp ciąż...jakby podliczyć to średnio co druga moja znajoma/koleżanka jest w stanie odmiennym. Już przestaje gratulować bo zawsze kończy się pytaniem "A wy?", "Przecież zawsze chciałaś mieć młodo dzieci!", "P. byłby świetnym tatą.". Nie wiem kiedy pęknę i po prostu odpowiem "Chcemy, ale nie wychodzi. Więc się odpierdol od mojej pustej macicy!!" Mam ochotę wydrapać sobie oczy jak widzę te cholerne brzuszki :(

26 września 2016, 10:25

Nosz kurczę! Przegapiłam sobie owulację? 18 dc...no nie spodziewałam się ;) Fakt faktem, że 17 dc miałam prawie pozytyw na teście owulacyjnym, a następnego dnia już prawie biały negatyw. Jakoś wyluzowałam z obserwowaniem śluzu i gdzieś mi to wszystko uciekło. Aktualnie rozważam zmianę pracy, więc w momencie jak zacznę szukać aktywnie, zawieszamy starania...mam nadzieję, że się jednak teraz uda! :D Marnie nam <3 wypadły przy tej przegapionej owu, ale może jednak.
Moja mama mnie zadziwia! Kiedyś miała takie rozsądne podejście do mojej ciąży. I przelała to na mnie. Wiecie, praca, małżeństwo, odpowiedzialność, zarobki, warunki. Teraz mi powiedziała, że nawet jakby zaskoczyło wtedy kiedy nie powinno to nie koniec świata. Bo zasiłek dla bezrobotnych, kosiniakowe, 500+ i hop rok minie i szukam nowej pracy :) Sama nawet tego nie rozważałam, ale ma rację. Te rzeczy należą się mi tak samo jak i innym. Jeśli zajdzie taka potrzeba to skorzystam z tego. Do antykoncepcji na pewno nie wrócimy(tylko kalendarzyk!!), więc zawsze możemy wpaść :P
W tym cyklu pokusiłam trochę los. Zaszalałam i zamówiłam 50!! testów owu na allegro i mega paczkę tampaxów 2x48 szt. :D Więc cóż @ nie przychodź :D

29 września 2016, 13:14

Jakoś w tym wszystkim zapomniałam o luteinie...a jak już sobie przypomniałam to nie mogłam jej znaleźć :P Mąż zrobił porządki w szafce z lekami i nie pamiętał gdzie mi ją dał. Znalazła się pogryziona pod łóżkiem w sypialni, pies podczas sprzątania musiał mu pojemniczek ukraść. Pogadanka jak z przedszkolakiem na temat "Dlaczego trzeba uważać żeby pies nie zjadł lekarstw" :)

Wczoraj byłam u ginekologa poleconego przez kuzynkę...i żenada! Tak go zachwalała bo przygotował ich do drugiej ciąży(pierwszy cykl-złoty strzał)...a mnie obraził w ciągu pierwszych 5 minut kilkukrotnie. BUC! Powiedziałam o moich badaniach hormonalnych(wszystkie w normie), badaniach nasienia(idealne), pozytywnych testach i prawdopodobnie biochemicznych, plamieniach przed i po @...przerwał mi wpół zdania "A może by tak schudnąć? Grubaski zawsze mają problem z zajściem w ciążę." Myślałam, że mu strzelę w twarz. Ja rozumiem zasugerować odchudzenie się, ale nazywając mnie grubaską?! Tym bardziej, że wcale nie wyglądam mega grubo. Nie dorastam do pięt obecnym standardom plus size. Potem powiedział mi, że skoro nasienie jest ok to mamy pewność "że brak ciąży to tylko Pani wina". To kurwa też można chyba inaczej powiedzieć. Na koniec był szczyt. On mi nie pomoże. Może najwyżej zasugerować inseminację lub in-vitro. "Ale wie Pani...programu refundacji już nie ma, ale zawsze ewentualnie możecie próbować podchodzić do adopcji." Tu ewidentnie bił do mojego statusu społecznego. Podjechaliśmy na parking równocześnie, więc widział moją 13 letnią gwiazdę. Mój wygląd też mu nie pasował. Skomentował i dresowe spodnie(czy nie zdążyłam się przebrać...) i zabandażowany nadgarstek("na interesującej imprezie musiała Pani być" powiedziane z pełną powagą)...Dojechałam 50 km do niego, zapłaciłam 150 zł, nie doprosiłam się USG, nasłuchałam niemiłych komentarzy pod moim adresem i nic nie załatwiłam.

Zrażam się do lekarzy. Boję się pójść do kliniki...boję się naciągania na pieniądze, boję się, że pomimo wydawania u nich grubej gotówki będę zbywana i nikt nie zainteresuje się mną...nami...boję się, że nawet jak już zostawię im wszystko co mogę to się nie uda...i będę żałowała wydanych setek, tysięcy na porażkę...

Nie tak miało być, nas ten problem miał nie dotyczyć...mieliśmy już dawno mieć maluszka. Mieliśmy planować pierwsze święta we trójkę. Mieliśmy już myśleć o kolejnym. Mieliśmy już wydać majątek na urządzenie pokoju i kupienie mnóstwa zbędnych rzeczy, a nie zastanawiać się czy wydać majątek na próbę posiadania promyczka w naszym popieprzonym życiu. Tak miało być. Nie czuję tej fl, nie mam nadziei, nie mam siły skupiać się na głosach mojego ciała, nie umiem próbować się modlić. I tak się nie uda...

30 września 2016, 19:49

Wszystko mnie wkurza!! Mąż ze swoim brakiem zrozumienia, że po owulacji moje libido oscyluje wokół zera, matka z wiecznymi pytaniami (po kilka razy dziennie!) czy dzwonili z ofert pracy na które odpowiadałam, galeria wykresów bo wszystkie jakie widzę są po 2,3,6 m-cach starań, nawet pies bo za "głośno" bawi się z kotem...na dodatek właśnie zerknęłam na fb i koleżanka z liceum urodziła...

Wkurzam się>>płaczę z nerwów i bezsilności>>wkurzam się, że beczę bez sensu>>płaczę z nerwów na samą siebie :/

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2016, 19:48

1 października 2016, 10:37

Coś mnie chyba bierze...wczoraj wieczorem temp. 37.5, katar i trochę gardło zaczynam czuć :/ Tylko tego mi brakowało :/

2 października 2016, 14:06

Plamienie...taaa...nie mam nawet siły pozostawiać sobie złudzeń. Mąż mówi, że jeszcze nie mam okresu, a już odwalam szopki. Po nim to jak po kaczce spływa...
Jedyna różnica tego plamienia z poprzednimi jest taka, że jest bardziej obfite. Poprzednie cykle kończyły się brunatnym śluzem w środku,a teraz i na bieliźnie są pojedyncze plamki i papier po każdym korzystaniu z toalety jest pokryty tym brązowym śluzem.
Nie mam już łez, żeby nad sobą się użalać...

Mam straszny spadek nastroju :/ Widzę po sobie, że z cyklu na cykl radzę sobie coraz gorzej. przedtem popłakałam i było ok...teraz...nie umiem tego nawet opisać.

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2016, 16:06

18 października 2016, 09:52

Okres zmiany pracy wykorzystam na ostatnie marne próby ogarniania organizmu. Póki co jestem na etapie co ma być to będzie. Zaczynam ratować się witaminami, odstawiam luteinę. Zamówiłam witaminę C (200 i 1000 mg), zestaw wit. B, cynk, A+E, castagnus. Cały zestaw mam z polecenia koleżanki.
Będzie tak:
Przed owulacją
A+E, C 200mg, B, cynk, castagnus, wiesiołek, kwas foliowy, acard(po @), magnez.
Po owulacji
Odstawiam wiesiołka, a wit.C zmieniam na 1000mg.
Luteinę zastąpi wit. C, która ma wydłużyć fl.
Serduszka regulujemy mniej więcej co 2 dzień, bez szału "bo owulacja" :)
Temperaturę mierzę bo lubię wiedzieć kiedy się spodziewać @ :D
Mam nadzieję, że wyluzowanie da pozytywne efekty w kombinacji z witaminami :)

Chciałam się dostać do ginekolog z polecenia na NFZ. Mam umówioną wizytę na 19 grudnia...żenada :/

20 października 2016, 18:26

Chyba miałam owulacje w 16dc :o Przegapiłam kompletnie, tyle co jakieś 1 <3 się tam przypałętało...
Na samą myśl o fl i @ nastrój mam -100...wiem, że zapewne będzie kolejne rozczarowanie, ale nie umiem się na to przygotować. Już się denerwuję na zapas :/ Dziś zrobiłam test owulacyjny i wyszedł typowy poowulacyjny bladzioch. Gdyby owu dopiero miała być to byłby ciemniejszy. W poniedziałek mam dzień próbny w nowej pracy i jak wszystko będzie ok to składam w obecnej wypowiedzenie(tu się sprawa trochę komplikuje bo nadal siedzę na L4:/) Cała ta akcja, że po owulacji mam zmieniać pracę dodatkowo mnie stresuje :/ Chociaż nawet gdyby trafiło się w najgorszym możliwym momencie byłabym przez szczęśliwa :D

20 października 2016, 18:26

Chyba miałam owulacje w 16dc :o Przegapiłam kompletnie, tyle co jakieś 1 <3 się tam przypałętało...
Na samą myśl o fl i @ nastrój mam -100...wiem, że zapewne będzie kolejne rozczarowanie, ale nie umiem się na to przygotować. Już się denerwuję na zapas :/ Dziś zrobiłam test owulacyjny i wyszedł typowy poowulacyjny bladzioch. Gdyby owu dopiero miała być to byłby ciemniejszy. W poniedziałek mam dzień próbny w nowej pracy i jak wszystko będzie ok to składam w obecnej wypowiedzenie(tu się sprawa trochę komplikuje bo nadal siedzę na L4:/) Cała ta akcja, że po owulacji mam zmieniać pracę dodatkowo mnie stresuje :/ Chociaż nawet gdyby trafiło się w najgorszym możliwym momencie byłabym przez szczęśliwa :D

23 października 2016, 18:53

Mam dziś okropne mdłości...wszyscy uważają, że jestem w ciąży...a to dopiero 5dpo. I nie dadzą sobie przemówić :D Także tego...dziś zmieniło mi dzień owulacji na 18dc. Moim zdaniem to na 100% był 16dc. Więc liczę nadal po swojemu, że dziś mamy 5 dpo. 18.10 miałam okropny ból prawego jajnika, szczyt szyjki i śluzu, a następnego dnia duży skok temperatury. Z kolei dwa dni później wręcz przeciwnie. Kłócić się nie będę, to tylko moje zdanie ;)

27 października 2016, 01:24

Dziś(wczoraj :)) oficjalnie się zwolniłam i od 2 listopada rozpoczynam przygodę w nowej pracy :)
Troszkę panikowałam, że jak na złość się akurat uda. Ale coś tam pomału zaczyna się rozkręcać. Za szybko ta @ przychodzi, ale to cykl bez luteiny. Podejrzewam, że rano już obudzę się w nowym cyklu ;) Codziennie wieczorną temperaturę miałam 37,5-37,7, a teraz ledwie 37,07. Mam nadzieję, że nowa praca pomoże mi wprowadzić zmiany w stylu życia. W końcu będę miała regularny czas pracy 9-17. Chciałabym w końcu schudnąć te wymarzone 20 kg. Ach taki marzyciel ze mnie :P

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2016, 01:22

18 listopada 2016, 10:23

No i jak szybko przyszło tak szybko minęło ;/ aktualnie jestem bezrobotna...prosta bajka pt.: "Jak pracodawca lubi lecieć w chuja". Mijał 3 tydzień pracy, a ja nadal nie mogłam się doprosić umowy. Inne warunki zatrudnienia były mi przedstawione podczas rozmów, a inne były sugerowane przez współpracowników. Szef nie miał zamiaru się do tego ustosunkować i dziś ostatecznie powiedział, że on nic negocjować ze mną nie będzie. Mąż zasugerował, że mam tym jebnąć. Jakoś damy radę z jedną wypłatą. Więc wyszłam. I nie mam pracy.

19 listopada 2016, 21:02

Dziś zaczął mi się typowy PMS. Jestem rozleniwiona, ciągle głodna i przewrażliwiona na emocje. Pomimo, że teoretycznie się nie staramy siedzi we mnie jakaś iskierka nadziei :( To jest uzależniające, nie umiem ot tak przestać myśleć o dzieciątku...no cóż.

21 listopada 2016, 22:27

Mam taką straszliwą zgagę :( Aż mnie naciąga ciągle...masakra. Leżę i jęczę małżowi jak to mi źle ;)

21 listopada 2016, 22:27

Mam taką straszliwą zgagę :( Aż mnie naciąga ciągle...masakra. Leżę i jęczę małżowi jak to mi źle ;)
1 2 3 4 5