Pamiętniki Nikt nie powiedział, że to (nie) będzie łatwe
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

27 lipca 2017, 14:08

Nakręcenia ciąg dalszy :D Jednak pomyłam okna skoro mam dzień wolny :) Przy okazji zrobiłam małe przestawianko w salonie. Niby nic, a jednak wygląda inaczej i cieszy ;)

Przy okazji sprzedam tu mój sposób na mycie okien, kilka lat temu znajoma mi to poleciła i szczerze to nigdy nie miałam takiego efektu "wow" na szybach.

Najpierw myje ramy i szyby po prostu wodą z płynem do mycia naczyń, czekam aż wszystko wyschnie i wygląda paskudnie(zacieki, mazy itp.), teraz zaczyna się magia :D W buteleczce z atomizerem rozrabiam wodę(najlepiej demineralizowaną) z octem, w proporcji mniej więcej 5:1, do tego na oko dolewam NABŁYSZCZACZA DO ZMYWAREK( na 1,5 szklanki wody i 1/3 szklanki octu daję około 1/4 szklanki nabłyszczacza). Wszystko doprawiam dwoma plastrami cytryny lub kilkoma kroplami olejku zapachowego, co by całe mieszkanie nie waliło octem ;) Całe okna(z ramami!) obficie spryskuje mieszaniną, ramy wycieram bawełnianą szmatką, szyby przecieram i spryskuję jeszcze raz, teraz do gry wchodzi ściągaczka do wody :D (nie byle jaka, polecam takie z metalowym "stelażem" bo nie uginają się, przez co nie zostają smugi). Po każdym przejechaniu ściągaczką wycieram gumowe pióro z wody. Na końcu trzeba jeszcze raz przetrzeć szybę na łączeniach z ramą bo lubi tam zostawać wilgoć, a to kończy się nieestetycznym zaciekiem. Przy częstym myciu wystarczy użyć ściągaczki po pierwszym użyciu mikstury i wymyciu szmatką :) Wiem, że to super prosta metoda, ale może ktoś jej nie zna i pokocha ją jak ja :D

30 lipca 2017, 16:05

No i się zaczyna :P 8 dpo, a Ania się nakręca :D Chyba jednak za duże nadzieje pokładam w tym cyklu. Czasami łapie się na tym, że jestem pewna powodzenia. A przez to porażka może być podwójnie gorzka...Dziś rano zrobiłam test owulacyjny. Po co? Sama nie wiem. Bo a nuż coś się tam pokaże :P Chyba tylko po to. Wieczorami w głowie zastanawiam się co będzie z pracą jeśli się uda. Leże w łóżku i dopinguje kropka co by się zadomowił u mamy :D Mąż się śmieje, że skończę w psychiatryku :D Dziś rano przebudziłam się na mierzonko i nie mogłam zasnąć. No bo podskoczyła ;) Czaruje te objawy jak szalona...Bo mnie śluz zalał, bo jajnik kłuje, bo śluz taki, a nie inny. Szok!

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2017, 15:59

31 lipca 2017, 19:24

Moje C Y C K I !!! Bolą jak diabli :/ Jak nigdy, ale to pewnie zasługa luteiny.

2 sierpnia 2017, 00:23

Korci mnie żeby rano zatestować. Mąż mi w tym wtóruje i mamy klops. Zobaczymy, jeśli tempka poleci na pysk to oczywiście będę pokornie czekała na @. Chyba ;)

2 sierpnia 2017, 10:10

Teścior za mną. Jak zawsze coś mi tam miga, ale nie doszukuję się. Negatyw. Tempka utrzymała się na wczorajszym poziomie, ale przezornie najpierw sprawdziłam jeszcze szyjkę i czy przypadkiem już nie ma brunatnego śluzu. Wszystko grało, więc...no cóż. Muszę uzupełnić zapasy testowe :P Może jutro nie, ale pojutrze powtarzamy :) O ile oczywiście @ nie będzie się zbliżała.

3 sierpnia 2017, 16:00

Nie testowałam, nie było weny. Okres chyba się zbliża bo pojawiło się plamienie. Cóż...

15 sierpnia 2017, 14:40

A może po prostu nie jest nam dane zostać rodzicami? Może by tak to odpuścić i cieszyć się wolnością? Dobrze nam tak jak jest i może nie potrzebujemy tej wersji "lepiej bo 2+" Takie mamy ostatnio przemyślenia. Oboje jakoś się nie garniemy do takich usilnych metod. Sama pomoc lekarza nas przerasta, a gdzie tam jakieś kliniki. Tylko jak pomyśle o przyszłości to trochę smutno, ale może tak ma być? Może to najlepszy sposób. Odpuścić sobie, może samo zaskoczy za miesiąc, rok lub nawet 10. Teściów tylko szkoda. Bo tylko od nas mają jeszcze szansę się doczekać wnuczka. Ehhh może faktycznie jest tak, że skoro nie mam kasy na leczenie i z czasem też kiepsko, to nie mam też kasy i czasu na dziecko? Ostatnio rozmawialiśmy o marzeniach. Po prostu. I tak bardzo się one pokrywają. Oboje fantazjujemy o mieszkaniu na wsi, kurczaki, grządki, mały domek z oborą/stodołą przerobioną na garaż ;) Małż pracujący, a ja krzątająca się po ogródku z paczką ziomków :) Bo tak...w marzeniach mamy dużo dzieci(3+ jak nic). W marzeniach stać nas na dzieci, stać nas na budowę domu, stać nas abym mogła się spełniać jako kurwa domowa. Bo wiecie co? Nie wstydzę się tego mówić. Moim marzeniem jako kobiety od zawsze było zajmowanie się domem. Nigdy jakoś poważnie nie myślałam o pracy zawodowej. Nie satysfakcjonuje mnie ona. Kilka branży już miałam przyjemność liznąć i ŻADNA praca nie dawała mi satysfakcji. Ktoś powie, że to lenistwo. Ale dla mnie najlepszy dzień to taki, kiedy mam posprzątane mieszkanie, w kuchni unosi się zapach obiadu i słodko miesza się z aromatem ucieranego ciasta z owocami, a popołudniu mąż z uśmiechem mówi jaki pyszny obiadek zrobiłam. Wieczorem mogę się rozłożyć na tarasie z laptopem i poskrobać co nieco. Teraz takie dni mam raz na kwartał. Obiady robione na szybko, mieszkanie sprzątane na raty, urlopy osobno, wieczne zabieganie i zmęczenie. Czas wolny dzieli się na ten przed i po pracy.

26 sierpnia 2017, 12:57

Ja ja kocham te nieszczęsne testy. Mąż dziś rano powiedział "Rób test kobieto bo będzie się dziś alkohol lał". No to co...robię. I jak zawsze coś nam majaczy tam. Wg. mnie negatyw, małż się doszukuje. Dlaczego ja nie mogę mieć zawsze bieli vizira? Zawsze coś tam majaczy, jakiś cień. Zakładam, że to miejsce w którym może się wybarwić kreska.

28 sierpnia 2017, 05:30

Czyżby?
10xvvvd.jpg
Boję się uwierzyć!

28 sierpnia 2017, 10:57

Nadal nie wierzę . Jutro powtórzę test i jeśli mnie nie oszukało to polecę na bete. Tyle myśli i jedna wysuwa się na pierwszy plan...nie wiarygodne, w końcu. Tak bardzo boję się uwierzyć w to szczęście.

28 sierpnia 2017, 23:12

Cały czas zerkam na test. Taka wyraźna, nie może się mylić prawda? Powiedziałam małżowi, ale nie chciałam go nakręcać, więc tak na luzaku. Że to nic pewnego i będę powtarzać test. Ciągle sobie powtarzam, że to niemożliwe. Nagle w 26cs samo zaskoczyło, nie spodziewałam się tego. To miał być nasz ostatni staraniowy cykl. Mieliśmy zamiar odpuścić na kilka miesięcy, zebrać siły na klinikę, w ogóle nie pokładałam nadziei w tym cyklu, czekałam na @. Zmierzyłam rano temperaturę(o bezbożnej godzinie 4:30 :/), wyszło mega nisko, to nic. Nie testuję, jutro przyjdzie @. Poszłam do łazienki, a tam czekał przygotowany test. Stało się...i mam nadzieję, że jutro stanie się znowu, a @ zawiesi działalność. Piszę bo nie mogę myśleć o niczym innym, ale nadal panikuję, że jutro będę te wpisy kasować opieprzając się za brak cierpliwości :)

29 sierpnia 2017, 07:31

Mamy to. Stało się :) Zaznaczam zieloną kropkę <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2017, 07:32

29 sierpnia 2017, 07:31

Ciąża rozpoczęta 4 sierpnia 2017
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
1 2 3 4 5