Pamiętniki Nikt nie powiedział, że to (nie) będzie łatwe
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5
WSTĘP
Nikt nie powiedział, że to (nie) będzie łatwe
O mnie: Mamy po 26 lat i w sierpniu 2015 roku pobraliśmy się po 5 latach związku :) Od razu po ślubie postanowiliśmy postarać się o maleństwo, póki co bezskutecznie.
Czas starania się o dziecko: 26 cs
Moja historia:
Moje emocje:

19 listopada 2015, 11:54

Wiem, że 4 cykle starań to nic. Wiem to, ale nie mogę nic poradzić na moje nerwy. Chodzę przygnębiona i widzę po mężu, że on też to przeżywa na swój sposób. Niby mówi "co ma być to będzie", ale gdy dostałam teraz @ to on czepiał się nadziei pazurami.
-może to zagnieżdżenie?
-Kochanie przy implantacji nie ma skrzepów.
-No ale można mieć taki niby okres jak się jest w ciąży. Ja czytałem. Tak może być.
Najgorsze jest zrozumienie dlaczego akurat my nie możemy się wstrzelić w ten moment. Wśród znajomych mamy wysyp nie planowanych ciąż. Wam pękła gumka, zwyciężyła namiętność jeśli jej nie mieliście, rozregulował się cykl i trafiliście akurat w dni płodne. Koleżanka mi powiedziała: Jak nie chcesz ciąży to zachodzisz tak-pstryknięcie palcami-, a jak chcesz to się okazuje, że masz na to kilka godzin w miesiącu. Przyjaciółka odstawiła pigułki przed ślubem. Tydzień przed weselem skończył się jej okres i udało im się począć syna w noc poślubną. Mają pewność bo w tym cyklu było to ich jedyne serduszkowanie. I złote rady takich osób. Po prostu uprawiajcie seks! Nie no wiecie co my trzymamy się za ręce i liczymy na niepokalane. Syty głodnego nie zrozumie. W sytuacji płodności jest analogicznie.

22 lipca 2016, 16:49

Owulacja leci sobie ze mną w kulki. Jak tylko ustąpią objawy płodności odstawiam wiesiołka i zaczynam progesteron. 8 sierpnia mamy rocznicę ślubu, jak ten czas leci. Marzył mi się piękny prezent, który najprawdopodobniej skończy się na złudnych nadziejach.
12 cykl jest taki trochę przełomowy. Gdy zaczynaliśmy wczytywałam się w informacje mówiące "w ciągu roku w ciążę zachodzi aż 80% kobiet starających się o dziecko". Jak widać chyba mamy to 'szczęście' być w tej grupie 20% :/ Wcześniej starałam się nie dopuszczać do siebie tej myśli, ale skoro w rok się nie udało to jednak coś jest na rzeczy. Ten cykl spisuję na straty. Przynajmniej się nie zawiodę, ewentualnie będzie miła niespodzianka :)

22 lipca 2016, 19:41

Chciałam się umówić na wizytę do gina jeszcze w tym cyklu i lipa. Terminy dopiero na połowę sierpnia bo ma urlop. Jednak będę musiała zdecydować się na kolejną wizytę u starej ginekolog. Jeśli zajdzie potrzeba clo nie chce stracić następnego miesiąca tylko od razu zacząć stosowanie. Jak się uda to podejdę jeszcze profilaktycznie na prolaktynę. Kwestia tylko jak będę pracowała w przyszłym tygodniu.

Trochę jestem dobita i zrezygnowana :(

25 lipca 2016, 18:03

Mam nadzieję, że owulacja faktycznie była. Tak czy siak do 2.08 biorę lutka, a 3.08 testuję. Obyśmy się w końcu doczekali naszego małego cudu na rocznicę ślubu <3 Jestem dobrej myśli :)

27 lipca 2016, 16:35

Kurde tak to wychodzi, że jeśli @ się nie pojawi przed odstawieniem luteiny to będzie okres na urlop :( Nie chce :( W ogóle go nie chce! Czuję się parszywie :/ Wczoraj użądliły mnie osy i jako alergik mam cały szereg skutków...luteina chyba też swoje dokłada. Mam mdłości, zawroty głowy, bolą mnie mięśnie karku, jestem senna i ogólnie mam takie uczucie rozbicia. Teraz cały czas leżę bo jak stoję za długo to zaczynają mi drętwieć nogi. Kilka razy w ciągu dnia pojawił się lekki, ćmiący ból w podbrzuszu promieniujący do spojenia łonowego i dalej do pochwy. Byłam dziś w aptece po coś na te użądlenia i korciło mnie, żeby kupić testy ciążowe. Ale powiedziałam sobie "Stop! Bo nie doczekają nawet do weekendu!" :D

29 lipca 2016, 19:14

No i kupiłam testy...głupia wycieczka do Rossmanna i taka też wpadka :/ Już stałam w kasie trzymając kurczowo dezodoranty i check&go x2, niczego nieświadoma wmawiałam sobie po cichutku "To nic złego, zrobisz dopiero za kilka dni" ;) i jak nie rykneło mi coś za plecami...nie zdążyłam się zreflektować co trzymam-nikt nie wie o staraniach, jeb bratowa. "Ooooo wpadka?"...nosz kurwa jaka ona jest zabawna. To już nie ten wiek żebym mogła się wymówić prostym "to dla koleżanki" :D więc coś tam bąknęłam, że nie, nie to tylko tak wiesz dla pewności. Ledwo weszłam do domu, a tu telefon od teściowej...X dzwoniła, że jesteś w ciąży :P I tłumaczenia, nie mamo jeszcze nie robiłam, tak na pewno Wam powiemy pierwszym :D

1 sierpnia 2016, 09:30

No i nie wytrzymałam...10dpo i zrobiłam test. Niestety...negatyw 100%, tak bielutki, że nawet nie było jak złapać się złudzeń :/ Ale! Jest jeszcze czas. Powtórzę za dwa dni o ile wytrzymam i nie zrobię tego jutro :)

2 sierpnia 2016, 15:05

Sypie się, załamuję...zawsze myślałam, że jestem silna. Ale wychodzi na to, że niekoniecznie :/ Znowu się nie udało...czuję to. Budzę się z wewnętrznym przeczuciem, że gdyby nie luteina to @ by się już rozkręcała. Co miesiąc się podnosiłam i walczyłam dalej, TA prawdziwa walka się jeszcze nie zaczęła, a ja nie mam sił żeby się podnieść. Trafiłam na mur i nie umiem go przejść. Ja wiem...to dopiero rok, ale nie mam już siły :(

3 sierpnia 2016, 14:15

Dupa dupa dupa!!!!! A nie cud na rocznice...zamiast się cieszyć, będę rozpamiętywać każdą z tych 12 porażek. Z każdym negatywnym testem traciłam jakąś cząstkę siebie...dziś straciłam kolejną :( Do tego wszystkiego nie mogę się dostać do żadnego ginekologa na już :/ Miałam nadzieję coś zdziałać z tą późną owulacją :/ Z cyklu na cykl coraz później się pojawia...już sama nie wiem dlaczego nie zaskakuję ten trybik i nadal się nie udaję :(

3 sierpnia 2016, 17:55

Bloki reklamowe to katorga. Siedzę i beczę bo zewsząd dzieci! Każda reklama, wszystko sprzedają uśmiechnięte dziecięce buzie...to dla mnie za dużo.

18 sierpnia 2016, 19:19

Dziś była moja najlepsza rozmowa z mamą od bardzo dawna. Nawet nie sądziłam, że tak się martwi tymi naszymi staraniami. Powiedziała żebyśmy dali sobie spokojny czas. Trochę wytchnienia między tym zgiełkiem. I faktycznie...teraz wisi nade mną szansa awansu. Stres trochę się daje we znaki :/ Spróbuję odpuścić jako takie ciśnienie na te 2-3 miesiące dopóki nie wyjaśnią się sprawy zawodowe. Tylko witaminki i do przodu. Co ma być to będzie.

18 sierpnia 2016, 19:19

Dziś była moja najlepsza rozmowa z mamą od bardzo dawna. Nawet nie sądziłam, że tak się martwi tymi naszymi staraniami. Powiedziała żebyśmy dali sobie spokojny czas. Trochę wytchnienia między tym zgiełkiem. I faktycznie...teraz wisi nade mną szansa awansu. Stres trochę się daje we znaki :/ Spróbuję odpuścić jako takie ciśnienie na te 2-3 miesiące dopóki nie wyjaśnią się sprawy zawodowe. Tylko witaminki i do przodu. Co ma być to będzie.

21 sierpnia 2016, 19:35

Od dziś nienawidzę rodzinnych spotkań :/ Nie ma to jak wyciągnąć przy wszystkich (nawet tych którzy nie wiedzą o naszych staraniach) nasze intymne problemy i je prać. Alkohol i ogólnie luźna atmosfera nie jest wytłumaczeniem! Zostałam zdiagnozowana i zmieszana z błotem jak nigdy. Wszystko jest oczywiście winą naszego stylu życia. Jestem grubą alkoholiczką, palącą fajkę za fajką, nie odmawiającą sobie narkotyków...o ile w ogóle uda mi się zajść w ciążę to na pewno zdrowego bobasa się nie doczekam...i to wszystko od tak bliskich nam ludzi. Najgorsze jest to, że rodzice, o ile nie brali czynnego udziału w tej farsie, przyznali racje. Bo faktycznie nie żyjemy zdrowo. Poczułam się urażona do żywego :(
Btw. Znajomi spodziewają się dziecka...planowana wpadka. W ich przypadku zagranie na maxa nieodpowiedzialne. Niesprawiedliwe w chuj :/

25 sierpnia 2016, 01:00

Jestem okropną osobą :/ Nie umiem sobie poradzić z wiadomością o ciąży przyjaciół...o ile większość takich nowin umiem owiać chłodną obojętnością, tak tego nie mogę zdzierżyć...
Dlaczego? Ponieważ to nie fair! Po prostu.

Nie powinni się w ogóle na to zdecydować. On niedawno stracił pracę i zanim znalazł kolejną było krucho...bardzo. Przy życiu utrzymywała ich Jej matka i pożyczki od znajomych. Zrezygnowali z "luksusów". Papierosów i...antykoncepcji. Sami się z tego śmiali...bo co ma być to będzie. Nawet teraz żyją baaardzo skromnie. Co to jest najniższa krajowa, kiedy Ona nie pracuje, a mają na utrzymaniu jeszcze dwie córeczki z Jej poprzednich związków.
Po dwóch miesiącach bez zabezpieczania "wpadli".
Mąż był na oblewaniu tegoż poczęcia. Ponoć ktoś mu zwrócił uwagę, że to nie odpowiedzialne z ich strony...z umową agencyjną co dwa tygodnie, tak ciężką sytuacją i po ledwie roku znajomości płodzić kolejnego malucha. Zbył ich i poprosił czy nie mógłby oddać im wszystkich długów po porodzie. Bo wiecie...kosiniakowe, becikowe, 500+...

I z tego wszystkiego rodzi się moja przeogromna frustracja :/
My mając tak dobrą sytuacje, warunki i chęci do przyjęcia maleństwa na świecie, nie możemy się o nasz cud doprosić :( A oni...afff nawet nie posądzałam się o taką zawiść, zazdrość i pokłady złych myśli...jestem okropna :(

Btw.
Owulacja w tym cyklu daje o sobie dobitnie znać. Chciałam o niej nie myśleć i mieć święty spokój, a ona wyjątkowo szaleje z objawami ;) Dziś na przemian pobolewały oba jajniczki, dodatkowo bóle w podbrzuszu i morze, OCEAN śluzu(i to już 3 dzień!) ;). Powiedziałam mężowi o bólach w obu jajnikach to tylko rozbłysły mu oczka i z nadzieją w głosie zapytał "To może...bliźniaki?" :D

28 sierpnia 2016, 14:28

Moje życie zawodowe pozostawia wiele do życzenia...dałam sobie i mojemu pracodawcy mniej więcej 3 miesiące. Albo zajdę w ciążę, albo dostane awans, albo szukam innej pracy. Aktualnie coś przebąkują o uruchamianiu nowego oddziału produkcyjnego. Ostatnio zdarzyło mi się przez ponad miesiąc zastępować urlopujące się kierowniczki z działów produkcyjnych i montażowych. W tym czasie nasza główna przełożona coś tam mówiła, żebym się przyzwyczajała bo jak będą potrzebni kierownicy to jestem na początku kolejki. Niby spoko bo właśnie po to tyle lat się starałam, szłam ścieżką od pracownika produkcji, przez kontrolę jakości, magazyn po biuro. Tyle się uje*#łam z tym wszystkim, tyle wiedzy, umiejętności, a pieniądze prawie takie same...i tak nikt nie docenia. Przed ślubem chciałam startować na stanowisko logistyka(ale zajmującego się tylko naszymi wewnętrznymi dostawami i odpowiadającego za zarządzanie ciągłością procesu produkcji)...powiedziano mi wtedy, że wolą kogoś z zewnątrz bo spojrzy obiektywnie na nasze metody i je usprawni. Taaaa...po byku. Już teraz pomału zaczynam przeglądać oferty pracy, ale straszna posucha...

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2016, 22:42

28 sierpnia 2016, 23:04

Klasycznie, w fazie oczekiwania na (nie) przyjście @ planuję pokój maluszka. Mniej więcej od pół roku co miesiąc przeglądam internety i zapisuje w moim tajnym folderze "Bobasowe inspiracje" zdjęcia :) Mam tam całe pokoiki, różne diy na dekoracje i łapacze kurzu, pojedyncze mebelki, pościele, a nawet konkretne kolory farb ;) Dziś jestem na etapie foteli. I jestem zakochana w JENNYLUND z Ikei w kolorze jasnoniebieskim.
102jnro.jpg
O ile nie jestem jakąś fanką szwedzkich mebli, to akurat ten fotel zawładną moim serduchem :D

Mąż się ze mnie śmieje, że trzymam się za brzuch jakbym już była w tej ciąży. A moja ręka odruchowo zmierza na podbrzusze, bo jeśli maluszkowi się udało i teraz szuka miejsca na mieszkanko...to ja go wspieram i dopinguję. Mam nadzieję, że głaszcząc i skrobiąc się po brzuchu pomogę szczęściu ;)

30 sierpnia 2016, 00:19

Mam ciągłe uczucie napięcia w podbrzuszu. Cały czas "czuję" jajniki. Nie jest to ból jako taki, po prostu je czuję(czasem coś tam mnie ukłuje). Raz jeden, raz drugi, a w między czasie delikatne bóle a'la miesiączkowe. Wiem, że to zapewne sprawka lutein, ale w poprzednich dwóch cyklach z lutkiem miałam tylko lekkie ćmienia w podbrzuszu. Jajniki to raz czy dwa tylko dały o sobie znać. A teraz non stop się coś tam dzieje :/ Boję się, że to coś złego :/ A jeszcze bardziej boję się sobie pozwolić na myśli, że to objawy czegoś baaardzo dobrego...nie mam siły się łudzić i czuć potem ten gorzki smak porażki :(

2 września 2016, 00:20

Co za akcja. Śluz mnie tak dziś zaatakował, że szok...wkładka do wymiany, ale nie miałam. No i całe majtki mokre! Najgorsze jest to, że mieliśmy w pracy jakichś fachowców od wodociągów i przez 3h!! kibelki zamknięte (ani się powycierać ani nic)! Do tego niemiłosierny upał, jeansy i...no cóż...odparzyło mi pachwiny :/ Ból straszny przy każdym kroku, a pracy chodzącej jak na złość mnóstwo. Dorosła baba i ma odparzenia od wilgotnej bielizny -.- Mąż się ze mnie śmieje jak głupi :D W ogóle dziś czuję się podle...bolą mnie stawy, żre jak świnka i jeszcze to podbrzusze. Ciągle coś! Jak nie miesiączkowe bóle, to jajniki, coś źle podniosę albo źle stanę to już ciągnie. Masakra! Do tego wieczorem jakieś złe przeczucia, że się pewnie znów nie udało :( Już na zapas robię się płaczliwa :( Znalazłam jakiś zapomniany test i już mnie korci co by rano zerknąć czy COŚ w "trawie" piszczy ;)

2 września 2016, 09:39

JEZU!!! Chyba się udało...Powiedziałam sobie przed snem, że jeśli temperatura będzie większa niż 36,70 to zrobię ten cholerny test. Było 36,75 więc... Obsikałam co miałam obsikać i poszłam do salonu. Kawa, tost i o zgrozo papieros :/ Zapamiętam tą gazetkę NETTO, którą przeglądałam do końca życia chyba :D Od niechcenia obejrzałam test...i jak byk mamy cień! W 9dpo! Dostałam takiego ataku histerii, że pies nie wiedział co się dzieje. Beczę i śmieje się na zmianę :D Pierwszy raz nie musiałam wysilać wzroku. Po prostu tam jest. Cień taki, że aparat go nie łapie, ale kurde w realu widać! Kupie testy i będę powtarzać! Z nerwów rozbolał mnie brzuch, a serce tak kołacze, że chyba mam jakiś mikrozawał :D Test robiony wcześnie, więc mam nadzieję, że nie wyskoczy z tego jakaś biochemiczna :( Z zaznaczaniem na wykresie się wstrzymam do ładnej drugiej kreski. Tak samo z mówieniem Mężowi. Już tak rozbudzałam jego nadzieję, a potem był okres :/ Albo pojadę jutro na betę! Zobaczę jeszcze :D

2 września 2016, 12:26

Nie mogę dojść do siebie! Ciągle zerkam na ten test czy nic nie znikło :D Zapobiegawczo umówiłam się do ginekologa na 26/09. Już od dawna miałam upatrzoną tą Panią doktor, ze staraniami do niej nie szłam bo ponoć jest bardzo pro-ciążowa. I właśnie ciężarne prowadzi najlepiej, a w reszcie jest średnia ;) Mam nadzieję, że wszystko będzie ok i dotrę do niej jako przyszła mama :D Dodatkowo pracuje również w szpitalu co na późniejszym etapie chyba będzie plusem :) Na 14 do pracy, wyjadę wcześniej i podjadę do Rossmanna po testy. Jestem taaaka oszołomiona! Nie mogę uwierzyć i straszliwie się boję, że jutro już tej kreski nie będzie :/
1 2 3 4 5