Pamiętniki O Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!!!
Dodaj do ulubionych
‹‹ 12 13 14 15 16

23 listopada 2020, 10:34

6 tygodni

Jak ten czas leci. Jeszcze nigdy tak czas mi nie leciał jak teraz. Jestem tak zmęczona że zasypiam mega szybko. U nas bardzo dużo się zmienilo.
Ponad 10 dni temu męża złapała grypa wziął jeden antyybiotyk nie ustapilo, ja przeniosłam się z małym do innego pokoju. Kolejny antyybiotyk i nic. Ale po kolkach i nie przespanych nocach bo nawet po 1 h tylko spałam. Mąż musiał mi pomóc bo byłam słaba i z braku snu aż się trzęsłam. Aż też mnie dopadło przeziębienie nic dziwnego jak człowiek przemęczony. Mi po 3 dniach grupa minęła a mojemu nie lekarz kazał zrobić test na koronę. I co wyszło zarażenie. Cieszę się że od samego początku do małego podchodziliśmy w maseczkach. Za to mamy kwarantanne. I niestety spacerów nie będzie 😟 jedynie na taras i to wszystko. Tylko teraz silne wiatry ehhhh
W zeszłym tygodniu byliśmy na USG bioderek wszystko jest dobrze. Zmieniliśmy mleko, prawdopodobnie skaza białkowa. Od rodzinnego dostaliśmy refundację. Zobaczymy jak to na tym mleczku będzie. Kołek codziennie nie ma na szczęście. Dużo pomaga masaż brzuszka i termofor z wiśni.
Zaczęła mu się robić płaska główka bo od małego tylko kładzie się na prawą stronę. Zamówiłam poduszkę ortopedyczna może coś pomoże.
Zamówiłam mu pałąk do wózka. Bo już po woli interesują go zabawki. Nie weźmie ich w ręce ale się patrzy, tv też go zainteresował.
Kąpiele bardzo lubi ale na brzuszku leżeć zależy jak jest głodny to nie. Jak mu się chce ćwiczyć to ćwiczy jeśli nie to leży.
Uparty chyba to po mnie 🤣 więc go nie zmuszam 😁
Sapka jest do tej pory. Nie pomaga niska temperatura w pokoju. Pewnie potrzeba czasu.
Po kwarantannie chcemy iść do fizjoterapeuty. Niech go sprawdzi bo jego ciało lubi iść w kierunku prawej strony. Więc lepiej sprawdzić niż by było coś złego się stać.
Dostałam od ciotek pieniążki chce kupić małemu leżaczek a potem matę do zabawy.
Zamówiłam książeczki kontrastowe i piłeczki sensoryczne na święta.
Myślałam że mój kot zaakceptuje malucha. A ten zajrzy do wózka czy łóżeczka i ucieka. Boi się go, a szkoda bo myślałam że będą razem spać.
Do 5 tygodnia dokarmialismy się moim mlekiem. Z racji podejrzenia skazy zrezygnowaliśmy tym bardziej że dziennie ściągałam już tylko 20 ml mleka na dzień. Cieszę się że tak długo małemu dawałam.
Ważymy już 4100 gram.

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2020, 12:32

14 grudnia 2020, 09:57

2 miesiące+5 dni waga 4900gr

Ostatnie 2 tygodnie były istnym koszmarem. Kolki są mega bolesne bardziej niż wczesniej i częstsze nawet 4-5 razy w tygodniu. Tak mi małego żal tak się męczy. A on tylko z rąk do rąk leci. I czasem po prostu nic nie pomaga. Mam dość. Ostatnio raz ja miałam ciche dni potem mąż. Załamka na całego. Dużo nam rozmowa pomogła. Widać że jak mały płacze on sobie nie radzi. Bo to ogromy krzyk aż uszy bolą.
W ten weekend mąż zrobił mi pół dnia wolnego w końcu się wyspałam spałam od 24 do 10. W niedzielę odwiedziłam siostrę. Trochę się zrelaksowalam ale to na krótko.
Dziś w nocy znów kolki 1,5 godziny snu, naprawdę mam ich dość. Najgorzej że każdy mnie pociesza że kolki szybko się nie kończą że trwają do 6 miesiąca. Ekstra na a ja wytrzymam te 4 miesiące. Trafię szybciej do wariatkowa.
Do tego znów kolejny problem.
Mama miała się małym opiekować jak pójdę do pracy. I kolejna kłoda pod nogi . Ojciec ma zaawansowany stopień ajzhajmera. Trzeba przy nim nom stop być. Nie potrafi się ubrać, trzeba go karmić do tego agresja.
Nie wiem co będzie z małym, trzeba będzie szukać żłobka prywatnego . Męża nie zostawię z małym bo wątpię aby on się nim opiekował jak trzeba. Jak on mało się małym zajmuje, jedynie mleko uśpić i odbić dlatego woli nocki przejmować.
A teściowa ostatnio z tekstem co mały tak mało śpi. Ty spałeś cały dzień i noc on też powinien. Myślałam że ja zamorduje.
W środę mamy szczepienia wybraliśmy 6 w1
Oczywiście teściowa swoje grosze powiedziała żeby nie szczepić bo dziecko umrze albo nie będzie mówić.
mam ja w dupci i robię po swojemu.
Święta zamiast się cieszyć będę walczyć z kolkami ehhh za rok będzie lepiej.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2020, 09:58

18 grudnia 2020, 21:52

Mamy już 10 tygodni. Jutro będziemy się ważyć ale to będzie ponad 5 kg bo ręka już boli.
Wczoraj pojechaliśmy do łodzi na USG. Bo przez kwarantanne nie mogłam jechać. Na szczęście wszystko jest ok. Okresu nie widać. Rana po CC ładnie zagojona. Przynajmniej mogłam odetchnąć.
Ginekolog chciał mi przepisać antykoncepcję bo po cesarce nie można szybko zachodzić. Nie zgodziłam się twierdząc że jak przez 4 lata nie zaskoczyło to jakim cudem teraz by miało zaskoczyć. Jak mój nawet motyla nie zaplodni a mój organizm jest z innej bajki. I oczywiście powiedziałam że za rok w okresie listopad styczeń wracam po maluszka. Choć nie wiadomo czy Się uda bo ivf to jedna wielka loteria. Teraz cudem się udało ale nie znaczy to że kolejnym razem też zaskoczy. Napewno porobie badania immuno i zobaczymy co los da.
Jak wczoraj wyjechaliśmy o 11 to wróciliśmy o 19. Prosiłam siostrę aby pomogła mamie po pracy. A my trochę odpoczęliśmy. No i młodemu kupiliśmy kilka ubranek w promocyjnej cenie.
Ostatnio 3 dni odpoczęliśmy od kolek. Stwierdziłam że jak mąż ma wolne i nocki on przejmuje to nie ma kolek a jak idzie do pracy to niestety. No i moja teoria się sprawdza dziś do pracy poszedł a ja walczę z kolkami. Teraz trochę zasnął ale na krótko.
Mam cichą nadzieję że jak przekroczy próg 3 miesiąca kolki się skończą.
Małemu najbardziej podoba się karuzela, jest nią zachwycony zawsze to 10-20 min spokoju gdzie coś można zrobić.
Leżaczek tez jest fajny czasem na nim zasypia. Po niedzieli zaczynamy zabawy na macie.
Jeheria dziękuję zmieniliśmy smoka na 1 . Testujemy butle Avent classic nawet jest niezła. Wcześniej używaliśmy natural tylko smok nr 2 i 0. Co numerem 0 się denerwował a 2 ulewal bokami podczas picia. Za to 1 jest idealna

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2020, 21:55

27 grudnia 2020, 10:12

11 tygodni dokładnie 2,5 miesiąca waga 5500

Pierwsze nasze święta miały być cudowne. Jednak rzeczywistość była inna kolki od kilku dni się nasiliły trudno było małego uspokoić. W wigilię przyszła siostra dopiero poznała co to są kolki , stwierdziła że miała szczęście że ich nie doznała. Na święta już nie przyszła nie chciała przeszkadzać. Myślę że przeraził ja płacz bo naprawdę idzie zwariować.
Przez ten tydzień czuję się jak zombie. Mało śpię, do tego na punkcie płaczu jestem przewrażliwiona. Boję się kiedy nastąpi atak.
Co dziwne już nic nie pomaga ani mleko ani leki na kolkę ani termofor. Brzuszek tak mocno się spina że nie chce odpuścić, jak odpuści to za chwilę to samo.
Wątpię aby te kolki skończyły się do 3 miesięca jak one tylko się nasiliły.
Ja już psychicznie wysiadam. Mój to już dawno wysiadł i już nie radzi sobie.
Na początku jakoś zasypiał nocki, teraz budzi się co 3-4 godziny na jedzenie.
Jednak lepiej mieć dzieci w młodszym wieku niż koło 40. Chyba że trafi się spokojny egzemplarz. Gdyby nie te kolki byłby to spokojny maluch.
Coraz więcej rozmawia, śmieje się. Skupia się na zabawkach. Lubi karuzelę. Niedługo będzie chwytać przedmioty.

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2020, 10:12

2 stycznia, 19:57

Dokładnie rok temu zaczęłam przygodę z ivf. Jak ten czas leci. To rok, nie mogę w to uwierzyć. Gdyby ktoś wtedy powiedział że za to o tej porze powie że będę mieć dziecko nie uwierzyłbym.

9 stycznia, 23:46

3 miesiące waga 5680

Już minęło 3 miesiące. Z jednej strony szybko ale z innej wolno. Te 3 miesięce dały mi nieżle popalić. Wcześniej macierzyństwo wydawało się być prostsze ale jednak nie jest. W każdym miesiącu uczysz się czegoś niego o dziecku.
Np do miesiąca sam i szybko zasypiał, mogłabym go włożyć do spiworka i było ok. A teraz w żadnym razie bo się wybudzi i klapa. Teraz to muszę go brać i tulić 2-2 godziny by zasnął a potem modlić się by szybko się nie obudził.
Dziś dał mi piękny prezent poszedł spać o 24.40 wstał o 7.00 zjadł i spał do 10.30.
I co zrobiłam spałam korzystałam bo mogę takiej szAnsy nie mieć. Pierwsza noc która odesłałam od tego czasu.

Od wczoraj mały nom stop ślini się i trzyma ręce w buzi. Czy to oznaka poznawania części ciała, a może zaczyna znakować. I teraz trzeba się domyśleć co jest. Od 2 dni marudny. Ogólnie mało śpi, ma sińce pod oczami. Pewnie te kolki go wymęczyly.
A pisząc o nich mam nadzieję że znikną w tym między. Bo mam ich dość.
Ostatnio ciotka przyjechała. Ma odchowanych swoich 4 dzieci i 4 wnuków. Akurat trafiła na kolkę stwierdziła że tak silnego bólu nigdy nie widziała. Ale umiała mu pomóc w 10 min tak go wymasowała że ból ustąpił a on zasnął.
Na brzuszku nie chce leżeć. Do miesiąca starał się ładnie już podnosił. Potem były kolki i nie było jak, potem zaczęłam go kłaść na brzuch to zaraz kółka się pojawiała. A teraz leży i tylko reke gryzie. Nie ma na niego mocnych.
Pisząc to korzystam z okazji usypiając go liczę że pospi do tej 5.
Mam nadzieję że ten zły czas odejdzie a będzie tylko lepszy.

10 stycznia, 11:38

Wczorajsza noc była okropna.
Mały kręcił się w lewo i prawo nie pająk tylko kładł rączki do buzi. Stwierdziłam że może to ząbki. Rano wstałam zajrzałam do buzi i podniebienie białe i lewą strona dziąseł. Zadzwoniłam do ciotki stwierdziła pleśniawki. Więc do apteki i coś na pleśniawki kupiliśmy.
Jutro zapewne lekarz. Wysmarowalam małego po jeddzonku zasnął. Czy to jest pewnie to.
Ciotka powiedziała że najlepszy sposób to zebrać trochę jego moczu i wydostawać te naloty i szybciej zejdzie niż leki.
Więc nie pozostanie mi nic innego niż spróbować.

12 stycznia, 11:06

W końcu okres przyszedł choć było mi dobrze bez niego. Jest obfitszy niż wcześniej. Musiałam użyć podpaski a nie wkładki.
Mały wczoraj dostał antyybiotyk nystetyne do picia i smarowania. Do tego smaruje moczem i cebioben, choć ten drugi działa lepiej po wysmarowaniu nim mały już nie grzebie w buzi i zasypia.
Oby to szybko minęło. Niestety szczepienia znowu zostały przesunięte. Bo zawsze jest jakaś przeszkoda. Jutro mamy wizytę u fizjoterapeuty a w poniedziałek USG bioderek.
Ostatnio dobrych i przespanych nocek nie mam budzi się co 3 godziny. Zje i idzie spać a ja już rozbudzona jestem. Wczorajsza noc u mnie to tylko 3 godz spania a wieczorem miałam straszne zawroty w głowie.
Szkoda że idzie mróz nie będzie spacerków. Dziś wiatrzysko gdyby nie to .. . Uwielbiam spacery poznaje nowe miejsca ulice itd

15 stycznia, 10:32

3 miesięce + 6 dni

Byliśmy u fizjoterapeuty+ osteopaty.
Znalazł mega napięcie w okolicach głowy.
Stąd też przekręca głowę na prawą stronę.
Asymetrii już nie ma. Brzuszek mniej napięty więc nadzieja że kolki nie wrócą. Ostatni raz kółka była w zeszła środę.
Dostaliśmy 2 ćwiczenia mamy ćwiczyć i za 2 tyg kontrola.
Z tymi pleśniawkami to.masakra.
Zarządałam wizyty u pediatry aby go obejrzała bo dodatkowo nie podobała się większą chrypka u niego. Sapka jest ale to jakby większa. Pediatra zgodziła się.
Został przebadany zmian na płucach nie ma, ale za to pleśniawki nadal i zapalenie gardła.
Więc dostał antyybiotyk i inne leki Tantum verde, fenistil, cebion, + inhalacje mamy robić. To powinno też pomoc na sapke. Dodatkowo kazała kupić anaftin na zęby. Kto wie czy z tym nie będzie problemu wkrótce.
Zobaczymy jak to będzie.
Mały jest niespokojny rano nie chce mleka wypijać, pewnie gardło go boli. Sapka też swoje robi.
Oby leki tylko pomogły. W poniedziałek USG bioderek nie wiem czy nie przestawić wizyty o za tydzień lub dwa, bo wozić go na mróz ehhh tylko w sumie w samochodzie i na szybko do budynku ehhhh masz dziecko to stale coś. Jak nie urok to....

Jak ten czas leci dokładnie rok temu tego dnia miałam punkcję. Przeżywałam ogromne stresy a tu już jest że mną 3 miesięczny szkrab

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia, 20:41

30 stycznia, 22:17

3 miesięce 3 tygodnie waga 6200

Czas bardzo szybko leci. Wcześniej kiedy był mały bardzo mi się dużyło
Co przez ten czas. W miniony weekend odwiedziła nas teściowa, no cóż nie lubię jej. Ale przecież to babka i ma prawo do małego. Niestety kiedy przyjechała Piotruś spał potem jak się obudził był mega marudny. Więc kobita nie nabawiła się. Zaczął bardzo dużo spać. Pobawi się z godzinę i 1,5 godz drzemki i jedzenie . Do tego kładzie się spać między 22-23 wstaje 4-5 na butle potem albo śpi albo marudzi. Kolejna butla to zabawa. Gryzie smoka, śmieje się itd.

Po marudnej niedzieli stwierdziliśmy że ma że jest chory że może nadal problem z gardłem. Zapisano go w poniedziałek do lekarza. Pediatra stwierdziła że nic ciekawego nie widzi jedynie drobne pęcherzyki w gardle. Kazała zrobić morfologię crp i mocz. Wtorek pobranie krwi na szczęście ludzie nas przepuścili. Ale pobranie to katastrofa płacz nie z tej ziemi. Nawet w domu przez 3 dni wybudzal się i płacz jakby go zabijali. Na szczęście wyniki wyszły dobrze. Zrobiłam mu dodatkowo żelazo i cukier. Ulga nie ma anemii. A że jest blady to uroda po mnie.
Środa kolejny fizjoterapeuta bo ten mi się nie spodobał. Musieliśmy dojechać 26 km. Tym razem fajna dziewczyna nam się trafiła. Nic nie mówiliśmy a powiedziała z czym maly ma problem
Poćwiczyła z nim i dała ćwiczenia do domu. Na chwilę obecną raz w tygodniu bedzie wizyta.
Oczywiście cwaniak raz chce ćwiczy raz nie. Musi mieć nastrój.
A dziś natklam się w necie, że kolega ma 4 skok rozwojowy.
Marudny, jest bardzo. Płacze bez powodu, na rękach źle, tu się śmieje a zaraz płacz. Śpi bardzo dużo i nawet lepiej bo bym oszalała gdyby cały czas marudził. Zabawa trochę bo go już nudzi. Sam nie wie czego chce. Ćwiczenia fajne na 5 min potem spadaj.
Oby tylko w nocy spał. Bo inaczej będzie zoombie cdn
Z ciekawostek dostałam okres po 16 dniach od ostatniego. Ekstra żniw coś się popierdzielilo z organizmem. Żałuję że nie wzięłam antyków od gina. Jeszcze jeden taki cykl a jadę na USG i po antyki na 3 cykle bo Się wykoncze. Niestety okres po porodzie mam obfity już wkładek nie używam. Nie ma to jak skąpy okres, teraz mnie zalewa ehhh
Kobiecie nie dogodzisz.

9 lutego, 16:33

4 miesiące waga 6500g

Skończyliśmy 4 miesiące jak to zleciało. Dopiero co się urodził a to już. Jeszcze trochę a będzie chodził. Czas tak szybko leci.
Co ciekawego u nas. Chodzimy do fizjoterapeuty kobitka super go ćwiczy. W końcu jestem zadowolona. Ostatnio wytrzymał u niej na ćwiczeniach 45 min.
A w domu cwaniak ćwiczyć nie chce wymorduje go z 15 min i idzie spać. Od 2 dni przewraca się z brzuszka na plecy i już to jest powód do tego by jak najmniej ćwiczyć na brzuszku. Uparty jak mama 😁
Będziemy musieli zadzwonić do pediatry moze w końcu będzie szczepiony. Bo od grudnia stale coś.
Ostatnio staram się wprowadzać mu stale godziny chodzenia spać między 22-23 posiłek ostatni 21-22.
Udaje mu się wytrzymać do 5-6 rano. Potem wypić butle albo z godzinę pobawić się albo dalej spać. Ostatnio po 8 wstaje już gotowy.
Nie wiem jak to będzie kiedy dnia będzie przybywać i będzie o 4 widno czy nie będzie wstawać wcześniej.
Wkrótce musimy usunąć Mojżesza bo już ledwo się mieści. A szkoda bo fajnie w moim spał i polubił je. Nie wiem hak zareaguje na powrót do łóżeczka.
Teraz te mrozy są wróciliśmy do spania w śpiworki, na szczęście nie grymasi bo ostatnio 3 miesiące temu miał zakładany.
Udaje mi się go uśpić w Mojżeszu już nie muszę tuląc na rękach.
Bo jakoś na rękach nie jest chętny by go nosić jedynie jak chce coś zwiedzić to tak.
Bardzo szybko rośnie wzrostowi i wagowo. Nosimy jeszcze rozmiar 62 ale to już na styk. Od tygodnia pije już 140-150ml czasem wiadomo mniej. Wagowo i wzrostowo dogonił rówieśników. Teraz tylko aby chętnie ćwiczył. Głowę już super podnosi, przekręca się na bok. Coraz większą siłę ma. I oczywiście nadal marudzi.
W dzień zasypia na 20-30 min godzinę lub 1,5 po każdym karmieniu a raz dziennie ma drzemkę 2h.
Typ zmarzłego jak ja, stale nogi i ręce zimne. Lubi się cieplej ubrać.
Ostatnio z moim pokłóciliśmy się wrócił z nocek po 12h pracy i spał w sobotę do 17 niedzielę do 11. Wyzwalam go jak się małym zajmuje. Wkoncu nawet nie będzie go znal. Ten znów ma ciężki okres w pracy depresja jak nic. Kazałam mu szukać nowej roboty bo nic dobrego to nie wróży.
Do tego pokłóciliśmy się że on do roboty łazi a ja mam lepiej. Kurde ciekawe jak, wstawanie na karmienie cały dzień z małym. Przerwa tylko wtedy kiedy śpi. Czasem mama pomoże , wtedy na szybko śniadanie zjem itd. podczas drzemek też dużo nie zrobię . I kto na lepiej. Jak wrócę do pracy niestety bedzie musiał z nim siedzieć.
Kot do tej pory boi się małego. Zawsze do niego zagląda , popatrzy się i ucieka. Długo potrwa ta akceptacja. Nadal zazdrosny jest ehhhh

15 lutego, 22:54

4 miesiące + 6 dni

Mija dokładnie rok od transferu. A mój dziabcia ma już 4 miesięce. Aż trudno mi w to uwierzyć że się udało, dla mnie nadal to abstrakcja. Jak tylko spojrzę na małego przekonuje się że jednak to prawda.

18 lutego, 10:37

4 miesiące + 9 dni 18 tydzień waga 6.760

Dziś przed nami pierwsze szczepienia. Zawsze była przeszkoda. Aż się boję, znając życie będzie płacz i histeria.
Załatwiliśmy chrzciny będziemy mieć 18 kwietnia. Impreza będzie w domu - catering. Tylko 11 osób i dobrze chodzi by było jak najmniej.

Wczorajspotkałam się z koleżanką z pracy. Sytuacja w pracy coraz gorszą. Zabrali nam premie od chorobowego i motywacyjna do tego chcą zabrać stażowe. Super zostanie tylko czysta pensja 1000 zł poleci w dół.
Kierownik pytał się jej kiedy wracam bo oczywiście nawet nie zadzwoni i się nie dopyta. Powiedziała że w maju. Myślałam że się zdenerwuje bo miałam wrócić w marcu. A ten zadowolony na rękę mu to gdyż na moje miejsce jest wzięty chłopak który jemu pomaga. Niestety osobom które nie mają stałych umów nie przedłużają kilka osób ma wylecieć kilka odchodzi za rok na emeryturę, więc im na rękę aby jak najmniej osób było.
Koleżanka o dziwo kazała mi przemyśleć sprawę i przedłużyć urlop rodzicielski do końca lipca albo sierpnia i zostawić na potem te 5-8 tyg. Albo wziąć do końca tym bardziej że mnie teraz i tak nie zwolnią.
Pensja będzie już 60% ale z 2 strony kiedy pracowałabym to musiałabym te 40% zapłacić ciotce za opiekę , bo zgodziła mi się pomóc. I od wczoraj jestem w kropce nie wiem co zrobić. Jaką decyzję podjąć. Mam czas do kwietnia aby złożyć wniosek albo pójść do pracy. Zawsze wiedziałam co robić a teraz sama już nie wiem.

19 lutego, 15:44

Wczoraj przeżyliśmy 1 szczepienia było okropnie. Kiedy inne dziecko było szczepione i strasznie płakało mój z miejsca w poczekalni zaczął płakać. A kiedy go kłuli wił się z bólu. Nie mogłam go uspokoić. Tak płakał. W domku szybko zasnął. Na szczęście skutków ubocznych brak. Jedynie lekko czerwone uda, ale je smaruje powinno być dobrze. Nocka ładna. Choć 4 razy się wybudzal ale szybko zasypiał. Tak pewnie będzie przez kilka dni. Kolejne szczepienia za miesiąc. Już się stresuje.
Do tego znów teściowa zaczeka się wtrącać. Przed szczepieniami dzwoni abym małego nie szczepila na rotawirusy i pneumokoki bo dziecko zachoruje itp. nie miałam ochoty z nią gadać powiedziałam że na to nie szczepie i miałam spokój 😁
Niutek, Jaheria, Otylka macie rację praca nie zająć nie ucieknie. Coraz bardziej myślę aby jednak zostań z nim. Wiadomo opieka jest męcząca ale czas leci szybko. Za 2-3 lata kiedy będzie starszy będę tęsknić za tym okresem i może zawieść że nie zostałam dłużej. A może on będzie moim jedynym dzieckiem. W życiu nigdy niczego nie przewidzisz. Siostra mi mówiła że kiedyś tak nie było krótki macierzyński i do pracy teraz lepiej. Fakt wypłaty będę mieć małe najwyżej mąż będzie brał nadgodziny w pracy . Bo i tak długo z małym siedzieć nie chce, on będzie żałować tego okresu nie ja. I oczywiście mały bedzie za mną nie za nim 😁 A o to zawsze mi chodziło.

A z miłych informacji dziś mija dokładnie rok kiedy na teście ujrzałam 2 kreski.
Pamiętam jak wstalam do pracy wzięłam stary test i powiedziałam silne sobie aby udowodnić że zobaczę tak jak zawsze jedna krechę. Jakie było je zdziwienie kiedy po 15 minutach wyszła lekka kreska. Spakowałam test poszłam do pracy włożyłam do szuflady. Po kilku godzinach widzę krechę to mówię ten test po terminie, gdzie tam krecha nie mam objawów.... Dopiero beta 2 dni później uświadamila że to jednak prawda. Jestem w ciąży
e2c8a0f88965.jpg

Jakie to były emocje, niepowtarzalne chwile. Bardzo bym chciała abym doczekała się jeszcze jednego malucha. Życie pokaże. Na chwilę obecną chce się Piotrusiem nacieszyć 😉
A dziś odbyliśmy wspólny spacer po miesiącu 😉

3 marca, 12:52

4 miesiące 3 tygodnie waga 6900

Maluch rośnie jak na drożdżach 🤗
A glodomor z niego okropny. Zjada po 160 ml mm. Wczoraj dałam 180 ml na noc wszystko wypił. Pewnie 200 też by wypił. Od kilku dni do południowej porcji mleka dosypuje kleiku ryżowego myślałam że dłużej wytrzyma z głodem, jednak się myliłam po 3 h czy 2,5 mega płacz z głodu.
Od soboty chyba mamy kolejny skok rozwojowy. Bez powodu potrafi pół godziny czy godzinę krzyczeć tak głośno jakby go mordowali. I tak codziennie. Nad ranem kiedy się budzi na śniadanie też mega krzyk ale z głodu.
Ma problemy z zaśnięciem kiedyś pomagały ręce teraz już to jest złe. Usypiam go w łóżku a potem przenoszę do łóżeczka.. Za ciasno w łóżku byłoby tym bardziej że ręce rozkłada i śpi mega niespokojnie.
Za to kot zaczął bardziej do niego podchodzić a ten go wodzi wzrokiem. Ostatnio bawili się nowa zabawka kotu też się spodobała.
Choć ostatnio w Biedronce widziałam mate dla kota 🤣🤣
Co do męża.
Po ostatnim poście co pisałam miałam z nim ostra rozmowę. Przyznał się że faktycznie zaniedbał syna że wszystko go przerosło i się poprawi. Dostał z pracy ,2 tyg wolnego. Od rana spędza z nim czas, niekiedy wyjdzie z nami na spacer.
Teraz nie uciekam na dół z mym jak zawsze to robiłam tylko po przebudzeniu kładę go do łóżka i niech mój też będzie niewyspany jak ja. Może to zabrzmi brutalnie. Ale zawsze on nakarmił raz małego w nocy potem ja z nim cały dzień siedziałam, on zwykle spał do 11 więc się wkurzyłam. Może egoistycznie ale tak być nie może. Teraz chce czas wolny do południa a on po południu niech śpi i robi co chce. Ale serio faceci są mało ogarnięci w kwestii dzieci uciekają boją się itd.

9 marca, 19:41

5 miesięcy waga 6950
Skończyliśmy właśnie 5 miesięcy jak ten czas leci.
Ostatnio zakupiłam mu kilka zabawek fajne ubranka na lato, wzięłam 2 rozmiary większe. Bo on i tak szybko rośnie a lepiej większe niż mniejsze.
Teraz ubrania mamy na 62/68
Na chrzciny zakupiłam 74 najwyżej rękawki się podwinie.
No i oczywiście mamy słynny regres snu. Pierwszy raz pojawił się prawie 2 tyg temu ale pojawiał się co kilka dni. Przez obecne 2 dni jest codziennie. Między 20-24. Biedulka w dzień nie może zasnąć męczy się długo by zasnąć, drzemka trwa 15-20 min. Jedynie na spacerach zaśnie dłużej koło godziny 30 min na próbę zaśnięcia. Wczoraj tak głośno krzyczał że nie dało rady go uspokoić, jak lekko się złagodziło to włożyłam go do łóżka aż zasnie. Kiedy zasnął przełożyłam go do łóżeczka. Za małe łóżko mamy aby on się zmieścił do tego z nami jeszcze kot śpi.
Myślę nad zakupem dużego łuzka tylko jak się w małym pokoju zmieścimy. 🙈🙈🙈
Teraz mam nadzieję że ten regres szybko minie bo się wykoncze. 6 tygodni po tych kolkach było super. Może w 6 miesiącu bedzie lepiej.
A oto mój kochany Skarbek
472114fe51e4.jpg


25 marca, 10:46

5 miesięcy 2 tygodnie waga 7260

Od tygodnia mamy istny armadegon. Nie dość że małego kolki okropnie męczyły to teraz to ząbkowanie.
Tak tragicznie to przechodzi. Całe dnie krzyczy płacze, wszystko jest w buzi. Żele nie pomagają. Na noc daje paracetamol bo inaczej pobudki mega częste...
Kiedy te zęby wyjdą, bo mnie szlak trafia.
Z mężem w zeszłym tygodniu mieliśmy ciche dni. Stale o coś awantura. Już myślałam że go spakuje i wynocha. Jednak to ząbkowanie wszystkim się udziela.
Dziś kolejne szczepienia. Wiem co będzie, istny horror.
Grunt że wczoraj u fizjo był spokojny i nie płakał.
150 ml mleka już mu nie starcza . Co 2 godziny już głodny może z tego bólu czy co. Na noc daje 180 ml mleka budzi się o 4 a wcześniej o 6. Jak wstawał o 8-8.30 to teraz po 7 pobudki. Czasem nie mam sił wstać.
Myślę aby po niedzieli rozszerzyć dietę ale może się uda zacząć od poniedziałku wielkanocnego. Kleik czy kaszka nie zaspakaja głodu.
Usypianie jest okropne, powrót do usypiania na rękach.
Ubrania 68 na styk dobrze że kilka tylko miałam ubieramy już 74. Oby tylko tak szybko nie rósł bo garnitur na chrzciny na 74 😉 szybko przeszedł z 62 na 74 rozmiar. A spodnie mieści się jeszcze w 62, albo zawyżone albo ma krótkie nogi 😉
18 chrzciny a więc nie długo. Menu ustalone zamówiłam więcej jedzenia dodatkowe z myślą nie o gościach tylko o obiedzie na kolejne dni będzie z głowy. Akurat mój ulubiony barszczyk czerwony i paszteciki.
Oczywiście sukienki nie kupiłam nic fajnego nie ma. Teraz galerie zamknięte. Przez neta upatrzyłem fajne ale ciężko z rozmiarem utrafić bo 38 może być za szczupłe a 40 za duże.
Ciekawe czy przez covid fotograf będzie aktualny. I czy faktycznie ksiądz odprawi mszę . Tyle nie wiadomych.
Do pracy wracam w październiku. W poniedziałek składam wniosek kadrowej. Ciotka o ile się nie zmieni będzie się nim opiekować. Wiadomo nic za darmo. Ale lepsze to niż nic. Bo w żłobku kolejki a prywatny drogi.

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca, 10:49

20 kwietnia, 18:25

6 miesięcy 11 dni waga 8 kg

W ostatnim czasie bardzo dużo u mnie się wydarzyło.
Dzień przed świętami wielkanocnymi zmarła moja ukochana babcia miałam piękne lata bo aż 94.
Niestety Piotruś jej nie poznał, a sama ja widziałam prawie rok... Śmierć babci bardzo się odbiła na mojej psychice
Potem znowu problemy z mężem aż zaczął brać leki antydepresyjne. Może one trochę pomogą.
Potem rozpoczęliśmy przygotowania do chrztu, jak zwykle wszystko na szybko. I 3 dni przed chrzcinami kolejny cios. Mojemu tacie choremu na ajzhajmera zaczeka bardzo szybko choroba postępować aż wszedł do łóżka. W chwili obecnej jest w stanie agonii, czekamy na najgorsze.
Chrzest się udał choć nie w takiej atmosferze jakiej być powinien. Oczywiście Piotruś na początku spał potem go przebudziliśmy i zaczął płakać aż do samego ochrzczenia dopiero potem się uspokoił..
Dostał pieniążki, własnie to lepsze niż prezenty.
Szkoda mi że Piotruś nie pozna prababci i dziadka.
Urlop rodzicielski mam przedłużony do 30.09.
Poinformowałam kierownika że wrócę dopiero później. Myślałam że mnie zlinczuje. A jednak było inaczej....powiedział że rozumie moja sytuację że mam prawo być na macierzyńskim do końca, że mniejsce pracy na mnie czeka. Zapytał się jak się czuje, jak się czuje mały. Byłam mega pozytywnie zaskoczona.

28 kwietnia, 13:02

6 miesięcy 19 dni
Czas szybko leci. Ostatni tydzień był dla mnie bardzo ciężki. Dokładnie tydzień temu zmarł mój tatuś. Do tej pory ciężko mi z tym. Nigdy nie myślałam że będę tak przeżywać. Tym bardziej że jestem twarda. Na pogrzebie nie uronilam łzy ale potem płakałam jak bóbr. Ten rok naprawdę jest mega ciężki.
Powoli wracam do normalności. Przez tydzień snułam się jak cień..nawet z domu nie wychodziłam. Dobrze że jest mały zawsze to jakaś odskocznia. Tak samo mama siedząc trochę z małym na jakiś czas zapomina.
Mam pół roku wolnego więc chciałbym wszystko wysprzątać w domu.
Bardzo się zdziwiłam kiedy na pogrzebie u taty był mój kierownik który specjalnie przyjechał z innej miejscowości. A jednak... Może chłop się zmienił......


U malucha ok..ma swoje grymasy płacze itd.
Wprowadziliśmy 3 tyg temu jedzonko. Z początku jadł.nie chętnie. Teraz że smakiem. Bardzo lubi owoce. Jedynie szybko robi się głodny i chce mleka.
Jakiś czas temu budził się o 1-2 w nocy na mleko. A ostatnio przed 6 a potem nie śpi.
Za to ja śpię po 5-6 godzin. Istne zombie.
Po mału wyrzynają mu się zęby. I to 4 na raz. Po prawej i lewej stronie górne. Stąd pewnie jest marudny.
Oczywiście jest leniwy i robi wszystko po swojemu. Obroty go nie interesują leżenie na brzuchu też nie. Woli rączki i obserwacje ściąganie ze stołu.
Za to teraz kocur mega zazdrosny. Nigdy nie lubil spać na kolanach. To teraz kiedy małego karmię bach i kot na kolanach. A sierści wszędzie bo jeszcze teraz linieje.

9 maja, 11:46

7 miesięcy waga 8350g
O matko to już 7 miesięcy. Jak to szybko minęło. Gdyby nie te zęby byłoby super.
Na koncie 0 zębów od tygodnia płacz podczas każdego posiłku. Czasem noce zarwane bo płacz na śpiocha więc zaczęłam dawać paracetamol wtedy lepiej śpi.

Po śmierci taty mąż wziął się za remont piwnicy coś myślę aby nie siedzieć z małym który od 2 miesięcy jest strasznie marudny.
Ostatnio mówi do niego kiedy ty dorośniesz wtedy będziemy bawić się samochodami żołnierzami. Chyba to jest główny powód tego że nie chce z nim przebywać.

Długo na ten temat myślałam. Zdecydowałam się na szczepienia na covid. Miałam się nie szczepić ale tak czy siak do ivf będzie to wymagane albo znów będę musiała robić testy za 500 zł. Więc w środę pierwsze szczepicie pfizierem.
Napisałam do Pasnika kiedy po szczepieniach mogę zrobić badania i jakie badania mam zrobić do kolejnej procedury. Spodziewałam się że nie odpiszę bo wiadomo priorytet to kobiety w ciąży. A jednak odpisał. Więc na chwilę obecną we wrześniu badania a wizyta na październik / listopad. Jutro muszę się dodzwonić do łodzi bo zapisy już są na październik. Chciałabym między styczniem- marcem zacząć. Zobaczymy. Gdyby nie moj wiek z rok bym poczekała. Bo jednak nie mam dużo sił. Piotruś pochłania cała moja energię. Jedno jest pewne mam tylko 2 szanse jak się nie uda to Piotruś będzie jedynakiem.
A szkoda byłoby gdyż byłby najmłodszy potem w rodzinie kolejne dziecko dziewczynka ma 9 lat potem już 16+
Byłby sam, ja mimo że miałam rodzeństwo ale starsze 12+ różnicy więc sama się bawiłam i czułam się samotnie.

Oczywiście Piotruś nie pełza, nie siedzi , nie obraca się nie robi podporu. Słaby jak nic albo leniuch. Ale myślę że słabe mięśnie ma.
Za to nogi do buzi bierze, zwala zabawki na podłogę i się patrzy. Lubi wszystkich nie boi się obcych. Taka przylepa. Nie lubi sam się bawić zawsze ktoś musi być. Najbardziej lubi spacery. Raz jak go ubrałam miałam wyjść a zaczęło padać to się popłakał że nie wyjdziemy. Szkoda że pogoda nie dopisuje.
Jak nie wieje to pada i tak w koło.
‹‹ 12 13 14 15 16
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego