X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki O Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!!!
Dodaj do ulubionych
‹‹ 13 14 15 16 17

15 maja 2021, 12:13

7 miesięcy 6 dni 31 tydzień waga 8500

Ostatni tydzień to istny koszmar. Mały budzi się w nocy spiąć i płacze i to co 10-15 min i tak prawie całą noc. Ledwo już chodzę. Zeszłej nocy dałam paracetamol więc dziś pospalam ale i tak się budziłam.
Myślę że to zęby, na skok za wcześnie.
Naprawdę chciałabym aby te zęby już wyszły bo on cierpi a ja ledwo chodzę.
Wczoraj pojechaliśmy do Łodzi na odczulanie, kupić buty zobaczyć spacerówki i zapisać się do immunologa. Nie idzie się dodzwonić. Instna tragedia.
Oczywiście na odczulanie się spóźniłam bo okropne korki. Butów nie kupiłam bo albo za małe albo za duże. Noga moja nadaje się do obcięcia a to przez większego palucha u lewej nogi.
Wózek spacerowy upatrzyłam. Kupimy Valco snap 4 . Ale jeszcze nie teraz na razie jeździmy w spacerówce z baby design bo siedzenie jest od przodu więc go widzę. Jak będzie siedział wtedy mu kupię tamten lekki.
Oglądaliśmy też foteliki do samochodu niby polecana od 9-36 kg ale nie wiem czy taki jest ok. Czy nie lepiej kupować 9-15 kg i od 15 do iluś tam. Temat do poczytania.
Do immuno terminy już na jesień. Super dobrze że ktoś mi powiedział inaczej bym się zapisała po nowym roku. A tak wizyta 12 października. A we wrześniu mam zrobić badania. Cieszę się że Paśnik mimo dużej ilości pacjentek odpisał mi na e-mail jakie badania mam wykonać.
Plus za to że można wybrać wizyte albo telefoniczna albo spotkanie na miejscu.
Ja wybrałam na miejscu 70 km mogę dojechać i tak się odczułam więc ....
Do gina pójdę już po tej wizycie u immumo.
A jeszcze z 10 zabiegów Aku + zioła bym chciała ale to od połowy września.
Jak wczoraj wyjechaliśmy o 8 do wróciliśmy na 20. Mały cały dzień , babcia. Dała radę więc jest dobrze.

W środę zaszczepiłam się na covid , myślę że zrobiłam dobrze..miałam wątpliwości ale jak immuno kazał znaczy że nie powinno zaszkodzić.
Na szczęście skutkow ubocznych nie miałam jedynie na 2 dzień ręka mnie bolała.
Tydzień był śliczny pogoda dopisywała duzo spacerowaliśmy aż nabawiłam się alergii na a słońce i teraz wojuje z tym cała w wysypce jestem. Jadę na lekach alergicznych bo inaczej bym padła. Teraz tydzień chłodu więc dojdę do siebie.

27 maja 2021, 20:39

7 miesięcy 28 dni 9 kg

Czas tak szybko leci. Dopiero teraz zaczynam się cieszyć z macierzyństwa. Długo to trwało . Pierw kolki teraz zęby. Mały jest coraz bardziej aktywny, taki kochany. Bardzo lubi się bawić, zaczepia przy tym wszystkim. Ostatnio śmiał się jak pani w tv mówiła myślał że pewnie do niego mówi 🤣🤣
Kota zaczepia, śmieje się do niego. Może będzie lubił koty jak ja.
Ostatnio dostaliśmy od znajomej ubranka od 68-74. Te 74 są na styk. Jej synek 74 nosił jak skończył rok. A mój już od miesiąca.
Więc mamy obecnie rewie mody 🤣🤣🤣
Wczoraj mieliśmy szczepienia, nie obyło się bez płaczu. Na szczęście w domku było dobrze.
2 górne jedynki zaczynają się przebijać. Wkrótce wyjdą może skonczy się na jakiś czas okres marudzenie. Picie kolacji zajmuje mu 40 min i nie daje rady do końca wypić. Tak płacze z buli. W nocy kilka pobudek ale do przeżycia wcześniej było gorzej.
Mam nocnego marka ostatnio usypia po 23.
Uczę go zasypiać samemu. Jak widzę że oczka robią się śpiące wkładam go do łóżeczka daje maskotkę i idę się myc przychodzę a mały już śpi. 😉

Wczoraj był dzień matki do tej pory trudno mi uwierzyć że jestem mamą, to dla mnie jakaś abstrakcja.
Mąż postanowił zmienić pracę. 1,5 roku się w niej męczył aż nie wytrzymał psychicznie i się zwolnił. Ciekawe czy uda mu się w miarę szybko coś znaleźć. Tym bardziej że ja już dostaje 60% wypłaty. Nie lubię zmian.

4 czerwca 2021, 23:20

7 miesięcy 26 dni 9070g 34 tydzień

Koszmar nocy letniej trwa. Od około 2 tygodni mamy codziennie pobodki a od 3 dni co chwila. Wczorajszej nocy spałam tylko 30 min to rekord pobity. To nie jest regres snu lecz te cholerne zęby. One dają mu się w kość. Od 3 dni nie może pić mleka. Wypije 50ml -80ml . Zaś od godz 15 ani kropli bo od razu płacz. Więc daje zupki owoce a na kolację kaszkę. Przez co trudniej o kupę. Pić nie chce, biedak jeszcze się odwodni. Wpycham mu na siłę strzykawką. Dziś jeszcze uszkodził sobie podczas gryzienia dziąsło. Nawet kaszki na wieczór nie chciał jeść. Czytałam w necie że takie wyżynanie gdzie są zalążki zębów mogą trafić do miesiąca. Rany boskie tyle czasu, on mnie zamorduje. Spacery które kochał, teraz są bolesne, płacz więc szybko wracamy do domu. Chciałabym aby ten horror szybko się skończył.

Kiedy Piotruś śpi zaczęłam układać ubranka, i wystawiać na sprzedaż. Bo troszkę się tego uzbierało. Naszykowalam też torbę w razie gdybym miała kolejne dziecko wtedy bym nie kupowała już. Ale czy to czasem nie przynosi pecha. Takie pakowanie i przechowywanie ubrań. Nie wiem czy czasem nie sprzedać wszystkiego, choć mój każde mi te ładniejsze rzeczy zostawić. A jak się nie uda wtedy sprzedać.

Mamy czerwiec za pół roku być może startuje 1 lub 2 razy. Boję się bardzo. Boję się niepowodzenia. Co jeśli się nie uda.....
Kiedyś myślałam że będzie mi łatwiej że mam jedno dziecko to pod kolejne ivf będe mogła podejść że spokojem. A tak jednak nie będzie. W głowie znowu czuję zamęt i ten strach co zawsze. Dlaczego tym razem miałoby się udać, przecież limit szczęścia wyczerpałam.

1 lipca 2021, 08:00

8 miesięcy 22 dni, 37 tygodni waga 9,4 kg

Ostatnio bardzo dużo się wydarzyło.w moim życiu.
Zacznijmy od Piotrusia. Mamy już 6 zębów 4 górne i 2 dolne. Ostatnie 2 wychodziły dzień po dniu. Nocki nieco lepsze. 2 -3 na tydzień przespane. Zaczyna mi wcześniej usypiać po 21 i wstawać 6-7. Choć ja chodzę stale nie wyspana bo nie kładę się szybko spać, a potem mniej godzin snu a jak dodać nocne pobudki to snu bardzo mało.
Leniuch kiedy chce sam się przekręca z brzucha na plecy i na odwrót tylko musi chcieć. Czasem lubi zaskakiwać.
Za to nowe twarze lubi bardzo. Mnie widać ma dosyć potrzeba mu nowych ludzi. Ostatnio uwielbia ciotki jak zaglądają do mamy. Jaki wtedy zadowolony.

Maz znalazł.nowa pracę dziś zaczyna. Zobaczymy jak to będzie.

Mój ukochany kot Maciek ostatnimi czasami za bardzo obsikiwal mieszkanie. Nie wiadomo od czego, bo kot wykastrowany zdrowy. Może to potrzeba silnego wyjścia na dwór. Kilka razy mi uciekł.z domu. Ostatnim razem kiedy mój pomalował a ten znów obejszczal ścianę miałam dość. Akurat udało.mu się z domu zwiać. Co się okazało kot przeżył metamorfoze nie musiałam go gonić szukać. Na podwórku mizial się, cieszył się że jest na wolności. I tak od tygodnia po 7 latach spędzonych w domu Maciej jest na podwórku. Raz wrócił pogryziony ale ranę przetarlam i już się goi. Wiem że on już będzie na dworku to jego życie. Za to ja czuję się sama . Codziennie ze mną spał, leżał na kolanach, brakuje mi jego obecności.
Od dawien dawna marzyłam o kotku syjamskim. Maciek bym do jego mega podobny z charakteru oprócz gryzacej jego natury.
Rozmawiałam w domu że potrzebuje kotka. Ale takiego spokojnego który nie ugryzie Piotrusia. No to odpada Syjam bo on ma temperament. Kolejny wybór padł na Maine coon, ładne koty tylko wielkie. I w ostatniej chwili wybór padł na radgolla. Spokojny kot, podobny do syjama. I oczywiście znalazłam w Łodzi osobę która ma kotkę. Tym razem kotka gdyż kocham kocurki ale boje się obsikiwania.
Kiedy byliśmy w Łodzi na moim odczulaniu alergii na słońce, już rezultaty widać.
Pojechaliśmy obejrzeć kotki. Oczywiście jedna panna przypadła mi do gustu i ona mi też. Więc prawdopodobnie w niedzielę powitam Fionę. Akurat do powrotu do pracy ja odchowam a Piotruś będzie wychowywał się wśród niej. Ponoć ta rasa jest super dla dzieci z autyzmem na terapię.
Ciekawe jak to będzie z Maćkiem, w razie co jak zechce wrócić pójdzie do weterynarza i wróci do domu. Po 7 latach nie zostawię go.

21 lipca 2021, 10:06

9 miesięcy 12 dni, 40 tydzień waga 9600

Oj jak ten czas leci. Szkoda tylko że noce jakie były takie są. Nic w tym kierunku się nie zmieniło. Jak obliczylam 2 godziny snu w łóżeczku ma potem już pobudki od 1-5. Czasem i już nie liczę ile.
Mamy już 8 zębów. 2 dni temu wyszła dolna dwójka. Za to znowu pojawiły się biegunki i opuchnięte 3 górne, więc znów długi czas płaczu i pobudek mnie czeka. Szybko te zęby mu idą, szkoda że tak bolesne są
No i jednak wzięłam kotkę rasy Ragdoll, bałam się. Starszy Maciek po wielu próbach ja zaakceptował. Ale za stary na zabawy jest więc ucieka albo na podwórze albo na górę spać. Za to mała to istny diabeł , wszędzie jej pełno. Chodzi za człowiekiem jak piesek. Niestety nie śpi ze mną bo lubi się w nocy bawić i Piotrusia by przebudzała.
Za to uwielbia Piotrusia a on ją. Dzięki niej polubił leżeć na brzuszku, wszystko robi aby ją dosięgnąć, złapać. Dzięki temu już zaczyna przesuwać się do tyłu. Może koło września zacznie raczkować. Taka mam nadzieję.
Obecnie mamy 2-3 drzemki ale po 30-40 minut. Nie jest dużo ale dobre i to. Zwykle nie może zasnąć i trzeba go usypiać.
Kaszek za bardzo nie lubi smak mu się zmienił. Mleczko pije już 3 razy dziennie.
4-5, potem 12 i 21. Reszta to owoce i zupka. Nie lubi pić wody, musiałam kupować sok jabłkowy dla niemowląt i mieszać go z wodą bo inaczej nie wypije. Tez mi się trafil gagatek. Za to wielka z niego maruda. Coś mu nie pasuje i zaraz płacz historia. Coś mu dać i zabrać płacz. Chyba wie że jak będzie płakać to dostanie to co chce.
Dziś otrzymałam dywan dla niego. Przyda się jak będzie starszy i teraz. Bo mate już rozkłada na czynniki pierwsze.
Czasem chce by był starszy aby było łatwiej ale ten wiek dziecka jest niesamowity. Przecież niedawno był taki malutki a teraz dziś zakładam body na 74 za małe, więc szukałam 80. Już 80 🙈🙈🙈

5 sierpnia 2021, 19:02

9 miesięcy 27 dni, 42 tydzień waga 9370 77 cm

Półtora tygodnia temu zaraziłam Piotrusia jelitowka. W nocy z niedzieli na poniedziałek strasznie wymiotował. Jedynie co mogliśmy to kupiliśmy elektrolity i mu oddawałam strzykawka bo inaczej nie chciał. Na drugi dzień zadzwoniłam do lekarza. Dostał leki na biegunkę co nie pomagały. Zalecono picie wody i jedzenie marchewki. Oczywiście wody nie chciał pić, za to pil elektrolity i mleko. Oczywiście marchew i kleik jedź sama nie chciał jeść. Istny horror. Najważniejsze że po tygodniu się wyleczył i uniknęliśmy szpitala. Za to spadek na wadze był aż O,5 kg teraz nadrabiamy.
Młody przyzwyczail się spać w luzku. Kładkę go w łuzeczku a koło 2 płacze i go przenoszę i tak do rana. Ehhh te nocne pobudki to wszystko zrobiły.

Zapisałam się na badania immuno.na 15.09. 2 tys poleci z kieszeni.
Coraz mniej na koncie oby tylko starczyło do procedury.
12.10 wizyta u Pasnika i od niego zależeć będzie kiedy startujemy.
Od minionego cyklu pilnuje owulacji bo muszę się z badaniem NK wbić w 2 fazę blisko okresu. Jakoś człowiek z wprawy wyszedł. Kiedyś mierzyłam temperature robiłam testy a teraz jakoś mi się nie chce.
A tak naprawdę. Już mamy sierpień. Jak ten czas leci. Młody rośnie wkrótce rok, zaraz kolejne podejście ehhh. Jak ten czas leci. A za rogiem powrót do pracy a co tam się dzieje to szkoda gadać, oby burdel tam się skończył do mojego powrotu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2021, 19:04

1 września 2021, 11:18

10 miesięcy 23 dni waga 9600

Ostatnie tygodnie były dla mnie mega ciężkie.
Dowiedziałam się że mąż w okresie styczeń czerwiec brał narkotyki. Sądzę że brat go namawiał. A ten głupi robił wszystko co tamten gadał. Aby nie stracic braciszka i jego kontaktu. A ten i tak ma go głęboko....
Nie dość że zrujnował swoje małżeństwo to zacząć ćpać. A jego nowa luba na to pozwala. Ale niech robią co chcą. Z moim miałam tak wielkie awantury. Już blisko było spakowania i wylotu z mega rozwodem. Do tego traf że w tym okresie mieliśmy jechać na urlop do Wrocławia za bon turystyczny. Tego dnia tak wojowalismy że o mało nie doszło do wyjazdu. A tak to lepiej nie mówić. Aż zabrałam małego i poszliśmy do galerii. Kupiłam sobie sok z imbiru i zjadłam gofra od razu lepiej na sercu było. A ten po długim czasie zaczął nas szukać. Gdybym miała tam kogoś z rodziny napewno zostałabym tam na noc.
Oczywiście jakby nie było obiecał poprawę zauważyl że źle robił itd. od razu powiedziałam jeszcze jedna akcja i wylot nie wiem gdzie czy do mamy czy do brata czy pod post. Mnie to zwisa i oczywiście bez praw do syna i może ćpać czy pić do woli. Wszystko co miałam na sercu wyrzuciłam. Nawet zaczął się małym na urlopie zajmować choć jest kapryśny i ciężko było aby go uśpić. Za to na spacerach był mega zadowolony. 10 godzin w wózku to było to co lubi.
Po powrocie do domu zauważyłam zmianę na lepsze. Przy okazji skończył remont w piwnicy nie do końca reszta za rok. To go wygoniłam aby posprzątał na dworzu potem niech robi schody i zabezpieczenia dla małego. Oj pokazałam swoje prawdziwe oblicze. Więc on wie czym to wszystko pachnie.

A tak co u Piotrusia po przyjeździe zaczęły mu puchnąć wszystkie 4. Więc mega marudzenie jest. Staram się go kłaść do łużeczka ale jak już płacze to przenoszę do nas. W zeszłym tygodniu kiedy całe noce płakał przeniosłam się z nim na dół. Nie dlatego aby mój się wyspał ale chciałam znów spać z moim kochanym kotem. I tak było .
Piotruś bardzo się uśmiecha zaczepia innych zwłaszcza kobiety i dzieci. W zoo chwycił nawet dziewczynke za włosy a ta myślałam że to konik. Za to mężczyzn nie lubi płacze.
Oczywiście mojej teściowej nie lubi zbytnio. Na jej widok nie śmieje się nie wygłupia. A wystarczy że przyjedzie ciotka raz na miesiąc a ten w siódmym niebie.
Co podejście do podejście.
Od poniedziałku kolega zaczął raczkować wiec musiałam kilka rzeczy już wynieść. Ale atrakcją są fieranki. Niestety krótkich nie mogę założyć gdyż jest na to okno balkonowe. Ruszył swoją dupcie dzięki kotce. Biedulka teraz ucieka przed nim bo ja goni a jak złapie to morduje.
Czasy spokoju się skończyły teraz to się zaczyna dziać. A powiedzieć nie. To zaraz płacz i obrażanie ehhhh.

4 września 2021, 16:12

10 miesięcy 26 dni 9600 wagi

Piotruś jest coraz bardziej aktywny, mniej płacze chyba że coś go wkurzy. Teraz numer jeden jest raczkowanie po domu i psocenie.
Mówię nie ruszaj tej fieranki a on bardziej. Mówię nie idź tam a ten szybciutko i się śmieje. Zaczyna się wspinać, ale żeby wstał daleka droga nie ma sił.
Ostatnio byłam dumna do 5 spał sam w łóżeczku. Nareszcie się wyspałam i mogłam spać jak trzeba a nie na skrawku.

Cykl miesiaczkowy mi się rozjechał. Miałam wszystkie badania immuno zrobić 15.09 a wyszło jak zawsze inaczej. Owulacja przyszła szybko chyba 8dc i tydzień wcześniej muszę 2 badania zrobić ehhh jak zawsze coś. Mogłabym pod koniec września ale znając życie wyników na wizytę by nie było. Od razu chyba po obu zaczęłam plamić ekstra brzuch bolał jak na malpiszona, na szczęście po 3 dniach znikło. W ciąży nie jestem od ponad miesiąca nie było bzykania nie byłam w stanie przez kiepskie noce i spanie małego z nami.
Do tego mój ma szczęście do pracy. Czuję że w poniedziałek go zwolnią. Tylko dlatego że poszedł na chwilę z kimś pogadać. To jest pretekst. Tym bardziej że firma ma się za 2 tygodnie otworzyć. A pewnie szukali ludzi aby wyłożyli towary a potem zegnaj. Tym bardziej jak inni rozpoczęli pracę w lutym.mieli szkolenia itd a mój zaczął w lipcu i bez niczego. I od samego początku byłam przeciwna tej pracy , teraz stwierdził że miałam rację. Kobieca intuicja. Więc zapewne będzie musiał szukać dalej. A przez te pandemię bardzo obniżyli pensje teraz patrząc 2200-2300 do ręki i jak z tego wyrzyc.
U mnie w pracy nie lepiej coś obiło się o uszy że kto wie czy nie zlikwidują stanowiska pracy. Zawsze z koleżanką mieliśmy ręce pełne pracy a teraz ona się nudzi. Wszystko robią aby jak najwięcej ludzi pozwalniac. Serio ale teraz przydałaby się druga ciąża abym kasę na prawie 2 lata miała. Bo tak naprawdę nie wiadomo co będzie. Kierownik sam mi powiedział że wracam do pracy kiedy jest największy bałagan i zamieszanie. Ehhhh odchodziłam były zmiany sale nie takie jak teraz. Wariatkowo jak nic będzie.

10 września 2021, 22:08

11 miesięcy 1 dzień waga 9800g

Jak ten czas leci. To już 11 miesięcy, jak to zleciało. Najgorsze w tym wszystkim powrót do pracy jak odnaleźć się tam, po tylu miesiącach, a tam tylko zmiany na gorsze. Ostatnio zwolnili z naszej grupy chłopaka bo stale na L4 był z powodu operacji nogi. Super..... Na mniejszy etat nie mam co liczyć, nie dali by go jedynie wypowiedzenie nawet nie będę się starała latwic by godzinę wcześniej z pracy wracać jako że karmię piersią. Nie ryzykuje. Po niedzieli dzwonię do kadr i wszystko latwie. Pewnie wybiorę urlop zaległy cały albo połowę . To albo wrócę w połowie października albo pod koniec. Mąż na szczęście został nie wiadomo jak na długo. Ale dobre i to. Bo bałam się najgorszego.
Jadąc na badania pojechałam do ginekologa na USG przez te plamienia. Wszystko jest dobrze, nic złego nie widać. Nawet endometrium ładne 10mm. Tylko pytanie kiedy owulacja była czy 8 DC czy później. Wydaje mi się że tego dnia ale czy faktycznie nie dam ręki uciąć. Oczywiście poprosiłam lekarza o tabletki antykoncepcyjne jakby znowu coś złego działo się z organizmem i oczywiście o viagrę. Te samą co kiedyś Niki mi wysłała i to zaowocowało pięknym endometrium podczas transferu. Za co jestem jego ogromnie wdzięczna.
Pierwsze badania immuno zrobione 920 zł z kieszeni poleciało.
Oczywiście już mam pierwsze wyniki. Komórki NK jak zawsze wysokie 17% przed ciążą 2 lata temu były 25 ale to przez alergię na słońcem, na początku ciąży było 15%. Czekam na kolejne wyniki.
Reszta badań w tym allo mlr robię w środę. Od tego też będzie zależało co dostaje do transferu. Ale pewnie encorton i accofil standardowo.
Myślę że muszę się przygotować dobrze gdyż 1 szanse mam. Nie liczę na zarodka z 6 doby, mało komu się udaje.
Myślę czy brać tabletki anty i wprowadzić się w menopauzę czy nic nie kombinowac. Zostawić wszystko tak jak jest.
Fakt ginekolog powiedział że mając już dziecko jest łatwiej startować. Ale myślę że tak nie jest. Bo jednak chciałabym aby Piotruś miał rodzeństwo aby nie był sam w życiu. Mam siostrę chociaż starsza o 12 lat a kontakt mamy super. Jedyny minus ze przez dużą różnicę wieku sama się wychowywałam i to jednak bolało mnie najbardziej. Więc chciałabym, ale się boję. Znów ten sam strach co kiedyś mnie otacza. Czym czas pędzi do przodu tym bardziej się boję.
Jeszcze spróbuję akumpuktury tak jak wtedy, a może czasem ...
Niestety apetyt rośnie w miarę jedzenia.

16 września 2021, 21:50

11 miesięcy 7 dni

A miało być tak pięknie i cudownie. Mój czar o 2 dziecku prysł jak bańka mydlana.
Wyniki są tragiczne. Mam bardzo silny organizm który wszystko atakuje. Nawet mam uczulenie na męża. Lepiej być nie mogło. Już nawet nie wiem czy się śmiać czy płakać z tej bezsilności. Naprawdę przy Puotrusi miałam szczęście. Wyniki wtedy były najlepsze z możliwych w tamtym czasie. A teraz istny koszmar. Co się stało od czego skąd ta agresja. Co jest nie tak. Ponoć gadali że w 2 ciążę łatwiej zajść taaaaa w moim wypadku musiałabym nie wiem co zrobić. Chyba zrobić tatuaż przed crio.
Immunolog dopiero za 3 tyg. Czekam na allo mlr. I pewnie wynik nisko będzie. Żegnaj przygodo z ivf taki będzie finał..

d19ebed716d9.jpg

ac2ba4801b62.jpg

40c033184430.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2021, 21:55

28 września 2021, 12:07

11 miesięcy 19 dni
Już niedługo roczek. A mój biedny Piotruś złapał chorubsko. W zeszły poniedziałek gorączka która trwała 2 dni. Potem objawy minęły a w czwartek na wieczór pojawił się kaszel. Byliśmy w piątek u lekarza. Dostał syrop i robię inhalacje. Niestety nadal kaszle i smarcze na dodatek zaraził i mnie . Mam zapalenie krtani, katar straszny ledwo żyje. W nocy spać nie mogę sobie na 3 poduszkach jak jakaś babcia. Istny koszmar oby szybko się skończylo. Choć u mnie 2 tygodnie murowane chorowania.

Dostałam ostatni wynik z immumollgi. Allo mlr na poziomie 0 czyli brak hamowania.
Naprawdę ta pierwsza ciąża to istny cud.
Z takich wyników ciąży nie będzie od razu organizm zniszczy zarodek.
Kiedyś na takie wyniki bym się załamała teraz patrzę na to inaczej. Psychicznie i fizycznie przygotowuje się do szczepień od dawcy. Bo to mnie pewnie czeka. Gdyby alko mlr było wyżej pewnie by mnie to ominęło.
Niestety wiele par tak ma jak ja. Pierwsze dziecko cudem przy lepszych wynikach a w staraniach o 2 nagle wychodzą szopki niewidy. I mając nawet 10 zarodków super jakości bez leczenia nie da się ciąży uzyskać. Coraz bardziej myślę że Piotruś będzie jedynakiem. Nie wiem czy szczepienia dadzą radę jak mój organizm jest porąbany. Nie podejdę do transferu dopóki nie zrobię powtórki badań . Więc zamiast stycznia lutego może wyjść styczeń luty ale 2023. Ale wolę poczekać niż stracić ostatnia szansę na ciążę , ostatniego zarodka, ostatnie moje dziecko.

11 października 2021, 07:10

Rok + 2 dni waga 10,5 kg

O matko to już rok. Jak to szybko zleciało.
Aż trudno uwierzyć że ten mały berbeć skończył rok.
Ja tu pisze a on śpi wtulony we mnie. Dziś wyjątkowo dobrze śpi nie kreci się jest spokojny. Korzystam z tych chwil bo już 28 wracam do pracy i już takich przyjemności nie będzie. Zostawiłam tylko urlop z tego roku. W grudniu wykorzystam 10 dni na urlop pod gruszą.
Wczoraj mieliśmy imprezę urodzinową. Piotruś mega zadowolony . Dostał motorek i kasę a od nas basen z kulkami. Samochodu się boi a kulki idealny trafiony prezent.
Z pieniędzy co zebrał coś mu kupię. Choć wiadomo kokosów nie ma ale na kilka zabawek starczy. Serio ale jest mega rozpieszczany. Takie małe oczko u wszystkich.
Charakter dominujący mój 😁
Wada chodzi późno spać koło 22 wstaje 7. Dziś może dłużej pospi taka mam nadzieję.
Ostatnio kupiłam mu na olx welurowy pajac myślałam że to kolor beżowy bo tak wyglądało. A to byl kolor różowy. Czy to jakiś znak 😁
Jutro wizyta u Pasnika, zobaczymy co zaproponuje stawiam na szczepienia. Trzymajcie kciuki , stracha lekkiego mam, ale co na być to i będzie.

Po ostatniej mega kłótni z mężem między nami jest nieco lepiej. Bardziej troszczy się o małego. Może będzie już lepiej.

Oto mój kochany Piotruś, moje oczko w głowie
https://naforum.zapodaj.net/5cae526079f9.jpg.html

13 października 2021, 09:12

Rok + 4 dni
Zostało nam ostatnie 2 tygodnie, wkrótce do pracy. Z jednej strony chce wrócić z drugiej fajnie jest być z małym.
Choć nocki są różne. Wczoraj uśpiony został o 21 a o 22 wstał oczy zamknięte i płacz i to samo o 2 w nocy. Co my było trudno powiedzieć. Ale już do nocnych pobudek się przyzwyczaiłam. Kiedyś było mi trudno teraz nie.

Wczoraj pojechaliśmy do Łodzi do Paśnika i zakupy..

Teraz relacja u Pasnika. Niesamowite ale doktor ma doskonałą pamięć. Kiedy weszłam do gabinetu, przywitał się i po wiedział dawno Pani nie widziałem co słychać. A ostatni raz byłam przecież 2 lata temu.
Bardzo zadowolony był że mi się udało. A ja się przyznałam że zmieniłam jego zalecenia. Myślałam że mnie skrzyczy. A on powiedział że ceni takie pacjentki że słuchają własnego organizmu.
Wszystko zapisał. Dawki leków w ciąży , tc porodu. No i obejrzał świeże wyniki. I myślał nad sposobem leczenia. Stwierdził że stosunek cd4/cd8 mam lepszy niż wtedy i tak samo komórki NK. Tu wiedziałam że nie jest źle. Białko s i c dobre, homocysteina 5,6 super, insulina 7, cukier 82. Ana ujemne,
Oczywiście stanu zapalnego brak. Organizm jest tu spokojny. Za to brak ochrony zarodka Intel 10 , słaba 228 Intel 2 wysoka 69 czyli to co organizm niszczy. Stwierdził że tu powinien pomóc encorton.
Wskaźnik ifn/il10 super 0,2 jak i ostatnio. To jakieś szanse daje.
Allo mlr 0 czyli organizm zapomniał że był w ciąży a pomaga mu w tym cross match dodatni. Mój organizm jest wrogi na wszystko na obcych i męża. Więc od razu powiedział że szczepienia odpadają zapytałam się dlaczego. Powiedział że jak się zaszczepie organizm stanie się jeszcze bardziej agresywny. A tu trzeba obniżyć agresywność. Przyda się tu encorton. Zapamiętal że mój organizm lubi duże dawki leków. Stwierdził że pójdziemy podobnym schematem co ostatnio lecz wprowadzimy kilka zmian.
Pytałam się go co wybrać scratching czy wlew z accofilu. To nam wybrać to albo to. Powiedziałam jak było ostatnio więc stwierdził że możemy tym samym schematem iść choć uważa że bardziej wlew tu pomógł .
Zmiana kierunku kolejna wcześniej miałam brać encorton 10 DC z transferem ja brałam od 2 DC.
I teraz też bierzemy od 2 DC. Zaczynamy od 10mg ale będziemy zwiększać dawkę co 3 dni By 8 DC już brać 20 mg a wtedy w dniu transferu było 20 mg. Gdyby się udało zwiększamy na 25 mg jak wyniki będą dobre to do 30 mg.
Accofil ta sama dawka co ostatnio. Wcześniej dzień po transferze miałam wziasc 1 dawkę ,ja wzięłam tego samego dnia
Więc zostajemy przy tym że tego samego dnia nam brać. I dawka będzie uzależniona od leukocytów. Bo encorton jak i accofil powodują wzrost leukocytów. Ostatnio max 25 tys miałam więc idealnie. Więc może tak być i teraz. Tu będę pilnowana. I heparyna do końca ciąży jak ostatnio.
Więc dostałam zielone światło z tej strony.
Choć poprzednim razem Paśnik mi powiedział szanse są duże, tym razem próbujemy. Więc wiadomo , nie jest pewny na tym bardziej że mój organizm jest nieprzewidywalny. Doczepił się gronkowca aby on mi nie przeszkodził. Ale tu się odczułam. Więc źle nie powinno być.
Na końcu zaśmiał się że chce dzieci aby były urodzone blisko siebie. Ja stwierdziłam że chce by kolejne urodziło się 2 tygodnie po Piotrusiu 😁 Życzył mi teraz córeczki aby była parka. Choć dla mnie to jest mało ważne. Chciałabym aby się udało. A płeć nie jest ważna, choć nie ukrywam że czuje że może to byc córka. Mam takie przeczucie.
Od minionego tygodnia zaczęłam akumpukture a od dziś pić chińskie zioła. To samo co wcześniej.
Teraz tylko pytanie kiedy podchodzić do transferu. Czy styczeń czy luty. Myślę na przełomie stycznia/ lutego jak ostatnio.

Po Pasniku pojechaliśmy na zakupy. Kupiliśmy małemu czapeczkę jest idealna na jesień i na wiosnę powinna pasować.
Tunel i domek w IKEA. Ale bardziej kotu pasuje. Do tego pluszaka owczarka niemieckiego. Jaka była radość małego z prezentów.
Walka o rodzeństwo rozpoczęta.



19 października 2021, 17:12

Rok , tydzień+3 dni waga 10,5 kg

Jak ten czas leci. Już prawie koniec października. Młodego coraz bardziej męczą zęby jak wyliczalam w listopadzie powinny wyjść. Nocki o niebo lepsze.
Mówi sie że bunt dziecka jest w wieku 2 lat. Mój ma teraz. Wali głową o krzesło. Jak czegoś nie chce krzyk wygina ciało, płacze histerycznie , po prostu wymusza. Uparty jak wół. Oby to się szybko poprawiło. Biedna kotka najbardziej ona obrywa ale i tak jest przy nim....coby nie było.

Za tydzień w czwartek idę do pracy 🙀🙀🙀
Jak mnie to wszystko przeraża. Dostałam skierowanie na badania kontrolne okresowe już w poniedziałek popsuli mi humor. Bo kontrolne robią okresowe nie. Potem zaczęłam kombinować. Zapisałam się na kontrolne na piątek. Potem kierownik wystawił na okresowo kontrolne to umówiłam się na infolinii. I co fajne mam twin na piątek o 9.40 i drugi termin 10.30 pójdę rano bo napewno dostanę opierdziel za 2 terminy. Ale dogadać się tam nie idzie. Nie miłą baba i tyle.
Dziś osbuiealam papiery w pracy, niektórzy zadowoleni że wracam. Kumpel się zapytał czy wracam na stałe czy robię kolejne dziecko. Co miałam powiedzieć wiesz nie wiem podchodzę do ivf jak się uda to pójdę na L4 jak nie to będę siedzieć na stałe. Co tam się będę tłumaczyć i rozczulać powiedziałam że na stałe a w myślach miałam co innego.
Jakby wszystko ułożyło się po mojej myśli w lutym mogę być w kolejnej ciąży. Gdyby oczywiście dopisało mi szczęście. Bo to loteria jak nic. Choć czyje że tym razem będzie córka takie mam przeczucie. Wtedy czułam że synek.

20 października 2021, 10:51

A miało być tak fajnie.
Młody wczoraj nie mógł zasnął udało mu się. Nie podobało mi się jego wiercenie. A po 24 mega płacz biorę go a on rozwalony. Lecę po paracentamol i picie. Kiedy gorączka zeszła zasnął taak do 1 się bawiliśmy. Spał do 7, ale o 10 gorączka wróciła znów paracetamol. Teraz pytanie od czego to. Czy znowu grypa czy to może zęby. Przecież dopiero 10 dni temu skończył antybiotyk. Tragedia.
Jutro zapisze go do lekarza bo w piątek będzie inna doktor ta co wcześniej nie pomogła . To przynajmniej sprawdzę płuca i gardło. Oby to były zęby. Bo ostatnio mocno go męczą. A jak to zawsze bywa nie chcą wyjść. Siostra mi powiedziała że kiedy wracała do pracy po macierzyńskim też jej syn się rozchorował. Może te pogody może spacery. Wczoraj stopy mu zmarzły mimo że miał rajstopy i ciepłe niechodki. Kocem nie okryty bo zwala ehhh. Trzeba będzie śpiworek założyć do wózka bo inaczej się nie da. Jak nie urok to sraczka, ....

29 października 2021, 11:55

Rok 2 tygodnie waga 10,2 kg
Ten tydzień jest okropny. Młodego tak męczą zęby że w nocy spać nie może.
Przez to jest bardzo marudny.
Od wczoraj poszłam do pracy. Próbuje się odnaleźć ciężko jest prawie po 1,5 roku przerwy. Pierw robię szkolenie online oczyszczam poczty i inne korespondencje. W następnym tygodniu czeka mnie nauka nowych rzeczy.
Ranne wstawanie jest tragiczne tym bardziej po nockach pełnych płaczu. Dziś np spałam godzinę. Położyłam się spać o 23.30 a młody rozpoczal ceremonię o 24.30 zlany do pasa nie wiem jak on sika. Potem żeby go męczyly i nie mógł spać. Dobrze że mąż idzie na 13 do pracy wtedy młody dłużej pospi a babcia coś tam porobi. Choć w następnym tygodniu idzie rano jak ja. Nie wiem jak to będzie. Młody jak płacze wkładem go do łóżka do nas. Wiadomo samego go nie zastawie w łóżeczku się obudzi. Cóż babcia będzie miała pobudkę koło 6. Bo nie wiem jak tu zagrać aby młody spał dłużej. A i tak musze go znieść na dół bo babcia z nim nie zejdzie. 😩😩😩
Widać że rozłąki nie przeżywa. Bardzo dobrze mu z babcią. Wczoraj poszdl na spacer ze starym i przyszli pod mój zakład pracy i co. Nie było radości tylko jedziemy dalej bo nudno jak się stoi.
Wczoraj do tego go skrzyczalam bo zaczął mi mocno ciągnąć włosy do tego bił po twarzy i ściągnął i chciał wiginac okulary. Więc powiedziałam że nie wolno. To od razu płacz i do babci na rączki. Ehhhh trzeba już go uczyć bo mu się wydaje że wszystko można i wszystko jest jego.
Ciężko będzie pogodzić pracę a potem małego ale wiadomo życie. Trzeba się przyzwyczaić do nowego życia. Marzy mi się praca zdalna dużo plusie bym miała. Jak pandemia przyspieszy to może się uda.....

30 listopada 2021, 09:02

Rok, 1 miesiąc 3 tygodnie waga 10.800

Dawno mnie tu nie było. Bardzo dużo zmian u mnie nastało.
Zacznijmy po kolei. Po wszystkich świętych okropnie pokłóciłam się z moim znowu poszło o narkotyki. Nie chciałam go nawet słuchać. Pamiętam że był to piątek szykowałam się do pracy nie wytrzymałam i wywalilam go z domu. Miałam naprawdę dość wszystkiego tych kłamstw, kombinowania. Teraz myślę że dobrze zrobiłam, tego chyba było potrzeba.
Na drugi dzień mój zadzwonił że przyjeżdża po resztę rzeczy itd. kiedy przyjechał zaczął mi się tłumaczyć, prosić o wybaczenie i takie tam. Oczywiście nie wierzyłam w nic. Więc zabrał mnie do swego kumpla oddał mu to co było jego przy jego żonie. Powiedział mu że przez niego przez jego ukrywanie jego związek się posypał i nie będzie go kryć przed nikim juz. I tak skończyła się ich przyjaźń. Ten przyrzekał że nic nie brał od tego czasu kiedy mi obiecał. Mogę powiedzieć że nie zauważyłam zmian stwierdzających że brał.
Wkurzona byłam dlaczego bronił kolegi powiedział że był głupi a ten go błagał by żona nie wiedziała. Wszystkie kontakty z przeszłości powywalal. Jak ktoś zadzwoni ze starych znajomych blokuje numer.
Ja twardo powiedziałam że jeśli chce wrócić to ma spełnić moje warunki. I faktycznie od tego momentu słowa dotrzymał. Zmienił się na lepsze, odcięty od złych kolegów którzy nim manipulowali. Zaczął często przebywać z Piotrusiem ktory zrobił z niego nosidełko.
Po powrocie do pracy czas szybko zauwa. Praca dom praca dom. Nieprzespane noce czasem w pracy bym się przespała.bo.nie mam sił po tych nocach. W ciągu miesiąca kilka przespanych miałam. Ostatnio mam wrażenie że młody ma uczulenie na łóżeczko, budzi się patrzy gdzie jest i płacz. Najlepiej w łóżku. Od 2 tygodni wstaje do mebli czy krzesła ale na chodzenie za wcześnie bo się tyłek trzęsie. Do tego bardzo nerwowy i obrażalski. Musi mieć to i koniec. Do tego przez te 3-ki które nie chcą wyjść gryzie wszystko co się da. Czasem mam go dość, przebrać nie można bo się wykręca w każde strony świata ubrać nie, wszystko na nie.
Zauważyłam że babcia też umordowana, przecież nie ma 50 lecz 72 lata. Stwierdziłam że ma ADHD wszędzie go pełno, zabawki dobre na 5 min, potem kolejna, umeczyć kota, który już ucieka od niego.. czasem by go uspokoić włączam piosenki na smartfonie..
Lubi zabawę w berka za to moje kolana cierpią. Wiedziałam że z niego wyrośnie ziółko. W brzuszku anioł.a tu diabełek.
Kochany jest jak smacznie śpi. Wtedy tak słodko można na niego się napatrzeć..
Wkrótce mam urlop 2 tygodniowy trochę odpocznę i babcia również. Choć to będą przygotowania do świąt. Cykle mam krótkie chyba menopauza za rogiem. Robiłam hormony przed powrotem do pracy i już jest obniżona płodność. FSH 12. Okazało się że mojej babci mama miała wczesna menopauzę ehhhh i zawsze coś na mnie trafia. Ostatnio z moim rozmawiałam czy wracamy po rodzeństwo czy dajemy spokój. Bo koleś nam się daje we znaki a tym bardziej że jak się uda to już mnie z pracy wywalą. Ale kto powiedział że się uda. Po tym szczepieniu na covid organizm mi zgłupiał. Więc ..... Jakoś nie wierzę nadziei że się uda, wtedy mi się poszczęściło cudem. Nie chce się nastawiać bo będzie boleć. Miałam jechać na screatching przed świętami ale organizm robi swoje, więc może po trzech krolach się uda jechać.

28 grudnia 2021, 14:20

Rok 2 miesiące 2 tygodnie + 5 dni waga 11,3 kg
Jak ten czas leci. Dopiero co byłam na urlopie a to już końcówka. Święta zleciały i to migiem. Odpocząć nie odpoczęłam choć chciałam. Nocki były ostatnio straszne. Okazało się że młodemu wychodzi 8 zębów na raz. Powtórka z rozrywki. 4 trójki już po mału widać ale to duże żeby więc trochę minie jak wyjdą całe. Jedna czwórka też a 3 spuchnięte. Biedny mały ile on się musi wycierpieć. Ostatnio nie chce wcześniej się kłaść. Wczoraj ledwo na siłę o 23 go uspilam mój już spałzował nie dał rady.
Piotruś przyzwyczail się że byłam z nim 20 dni a w czwartek do pracy ehhh biedulek znów będzie się budził rano. Dobrze że stary na 13 do pracy to troszkę pospi.
Dziś pierwszy raz od dłuższego spał sam do 6 rano. Bo zwykle ląduje w łóżku. I czas pomyśleć o większym luzku bo ciężko się pomieścić tym bardziej że nóżki lądują na twarzy starego a głową na mnie. A przestawić się go nie da bo zaraz pobudka.
Ostatnio przed świętami wybrałam się do gina. Stwierdziłam że może transfer pod koniec stycznia bo potem gin na ferie.
I jak zawsze przeszkody. Gin tym razem poparł metody Pasnika uwierzył w immuno i będziemy postępować jak ostatnio. Co dziwne zgodził się na ten plan co Pasnik. Pierw screatching cykl przerwy i transfer. Ale tym razem screatching bez leków zabezpieczających przed nie będzie. Więc wszystko się przesuwa. Po prostu tak musi być to nie ten czas. Więc kolejny cykl styczniowy screatching cykl przerwy z luteina tak aby okres wypadł podczas jego urlopu i transfer. Bo tak naprawdę nie chciałabym chodzić na monitoringi po różnych lekarzach . Lepiej niech jeden ocenia niż 5.
Więc jak wszystko wypadnie jak trzeba transfer będzie w marcu. Jeśli się nie uda, nie robimy przerwy kolejny od razu będzie. Więc jak dobrze pójdzie do końca kwietnia zakoncze starania. Albo z wynikiem pozytywnym albo negatywnym. I tak wszystko zostawiam w rękach Boga. Jeśli mi dane będzie zostać po raz ostatni matka to będę jeśli nie to wiadomo. Najgorsze z tego wszystkiego że już menopauza blisko FSh już 12. Kurde a tu nawet 40 nie mam. Ehhhh

7 lutego, 11:02

1 rok 4 miesiące waga 12,2kg

Dawno nic nie pisałam. Tak naprawdę nie mam zbytnio czasu praca dom cały czas jest co robić. Mało snu, wiecznie niewyspana. Na szczęście nocki zaczynają się robić lepsze niż wcześniej. Pobudki aby zabrać z łuzeczka do łóżka, potem np jak się zechce pić, albo mleko 5-6 chociaż niedługo będę chciała aby mleczko było później albo już mleczne śniadanie. Ale zobaczymy jak wyjdzie. Może gdybym do pracy chodziła na 7-8 to bym mogła eksperymentować. A tak 5.30 wstaje.
Oczywiście dźwigać jest coś jak stale je to nie ma co się dziwić . Bardzo lubi owoce, więc codziennie na podwieczorek je dostaje.
2 dni temu zrobił pierwsze 2 kroczki sam. Dupsko się chwieje ale najważniejsze że próbuje. Więc może jeszcze z miesiąc i ruszy do boju. Choć to straszny łobuz. Wszędzie go pełno. Jak czegoś nie dostanie to się kładzie i wali głową o podłoge. Ehhh ciekawe czy wszystkie dzieci tak mają.
Zęby ładnie się wyrzynają. Więc niedługo będzie 16 zębów. Wczoraj po raz pierwszy się nie ślinił to może wkoncu przestanie.

Z pozostałych rzeczy. W styczniu byłam na screatching endometrium... Dostałam rozpiskę leków na lutowe crio. Oczywiście cykl przerwy. Więc kolo 21 lutego o ile nie będzie problemów rozpoczynam crio.
Jakoś narazie nie przeżywam i się nie stresuje. Nie ma takiego parcia jak 2 lata temu. Myślę że emocje dopiero nadejdą. Może transfer w połowie marca będę mieć. Oby tylko covida nie zdobyć. Bo teraz większość osób chorych. Ja odpukac od roku nie chorowałam. Ale to tez źle bo organizm znowu mam silny.
Zostawiam wszystko w rękach Boga.

11 lutego, 08:01

Cały czas przeszkody. Miało być wszystko bez przeszkód a jednak. Nieoczekiwanie w 15 DC dostałam okres. Wiadomo ekstra. Niestety do crio nie podejdę bo lekarza jest na urlopie. A kto się spodziewał.tak..krotkiego cyklu... Chyba powinnam bo to już nie pierwszy raz. Menopauza szybciej idzie niż myślałam..
Takie cykle mam kiedy jest cykl bezowulacyjny. No cóż. Wzięłam tabletki antykoncepcyjne które miałam na czarną godzinę. Przynajmniej cykl będzie normalny. I wizyty muszę o tydzień przesunąć.
Myślę teraz że tak musiało być.
Do tego wszystkiego koleżanka z pracy zachorowała na zapalenie krtani, prosiłam ja aby poszła.na L4 ale nie posłuchała mnie i dziś mnie złapało, teraz kwestia czasu kiedy złapie Piotrusia. W razie co mam antybiotyk który mi został z czasów ciąży. W razie co on mi pomoże jakby ze mną było tragicznie. Więc kolejne 2 tygodnie mam atrakcje w postaci grypska.
I jakby teraz doszło to transferu, to by odwołali. Ponieważ u mnie 2 dni przed transferem bada się covida. A znając życie wyszedł by. Więc teraz myślę że nic nie dzieje się bez przyczyny. Dlatego nigdy nie ma sensu planować.
2 lata temu planowałam ivf w październiku wyszedł styczeń. Teraz planowałam grudzień/ styczeń wychodzi marzec.
‹‹ 13 14 15 16 17