Pamiętniki Tak bardzo bym chciała....
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5
WSTĘP
Tak bardzo bym chciała....
O mnie: Cóż można by tu rzec, pisanie o sobie to nie jest łatwa sprawa, ale spróbujmy :P. Lat mam prawie trzydzieści, kod kreskowy zmienię w kwietniu tego roku :P. Mężatka od sierpnia 2013. Uwielbiam czytać książki, słuchać muzyki, oglądać filmy. To tyle o mnie tak w telegraficznym skrócie.
Czas starania się o dziecko: O maleństwo staramy się od grudnia 2013.
Moja historia: Można by rzecz, że jestem kobietą po przejściach. Życie mnie nie oszczędzało i nie raz dało mi w kość, ale zawsze znajdowałam w sobie siłę żeby iść dalej, nie poddawać się. W końcu zaczęło się układać - znalazłam wspaniałego faceta, który teraz jest moim mężem, dostałam pracę - nie tą wymarzoną, nie idealną, czasem wkurzającą :P, ale mimo wszystko lepsze to niż siedzenie w domu. Do całkowitego szczęścia brakuje jeszcze malutkiego szkraba biegającego po mieszkaniu i tu znowu życie postanowiło, że nie będzie to takie proste. Czemu nam nie wychodzi tak właściwie to nie wiemy. Na razie staramy się bez większych konsultacji medycznych, chociaż przymierzamy się do tego. Ja mam zdiagnozowaną niedoczynność tarczycy i podwyższony poziom androgenów (androstendion i DHEA-S - czym to jest spowodowane w zasadzie nie wiadomo). Mój mąż okaz zdrowia, ale na badanie nasienia postanowiłam go wysłać :P, nie tylko ja będę się badać :P. Po roku nakręcania się, wyszukiwaniu objawów ciążowych, robieniu testów ciążowych, nadszedł moment gdy powiedziałam sobie dziewczyno dość, wyluzuj bo się wykończysz. Myślałam, że będzie ciężko, ale jakoś daję radę i stwierdzam, że tak jest łatwiej, rozczarowanie przychodzącą @ jest mniejsze niż bywało. Ciekawe jak długo taki stan będzie trwał....
Moje emocje: Żal, rozczarowanie, bezsilność, bezradność, czasem samotność i niezrozumienie.

28 stycznia 2015, 21:06

9 dc

Do dni płodnych coraz bliżej, ale w tym cyklu raczej nic z tego nie będzie. Postanowiłam wysłać męża na badanie nasienia, miał je robić dzisiaj, ale wyszło inaczej i idzie w poniedziałek - prawie, że sam środek dni płodnych. Niby ovu w prognozie cykli wyznaczyło owulkę na 5 lutego (moje imieninki :D), ale z organizmem nigdy nic nie wiadomo. Także w tym miesiącu wrzucamy na jeszcze większy luz :).

29 stycznia 2015, 16:05

Taki piękny dzień się dzisiaj zapowiadał, takie piękne słoneczko rano było, a potem znowu zrobiło się pochmurno i szaro. Szkoda, tak bardzo brakuje mi słońca. I w pracy dzisiaj jakiś taki zapierdziel, ale mimo to jakoś dużo pozytywnej energii we mnie i nawet chce mi się coś robić, a nie tylko leżeć i leżeć :P. A jutro już piąteczek i dwa dni wolnego :D, po prostu żyć nie umierać :).

30 stycznia 2015, 07:09

Faceci i ich tok rozumowania - jak to mnie czasami dobija. Oni chyba rzeczywiście są z marsa. Do nich trzeba łopatologicznie, bez żadnych podtekstów i aluzji, bo inaczej nie zrozumieją. No chyba, że to ze mną jest coś nie tak...

Od rana kipię złością, mam nadzieję, że szybko przejdzie, bo jak nie to w pracy nie wróży to niczego dobrego ehhhh.

W pracy moja złość przemieniła się w głupawkę. Czasami zastanawiam się jak te moje koleżanki ze mną wytrzymują :P, zwłaszcza w piątki, bo wtedy najczęściej mi odbija :P. Mieszkanko posprzątane, można rozpocząć leniuchowy weekend :D.

Dzisiaj pojawił się rozciągliwy śluz, jakoś wcześnie, przy mojej długości cykli. Ciekawe czy owulka przyjdzie wcześniej niż w dwóch ostatnich cyklach. A znając złośliwość mojego organizmu, pewnie tak będzie, bo jakby mogło być inaczej. No ale cóż, sama chciałam żeby mąż zrobił badanie nasienia, co prawda miał je zrobić wcześniej, ale wyszło jak wyszło. No nic nie ten cykl, to będzie następny.

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 21:19

31 stycznia 2015, 17:32

Sobota, z jednej strony fajnie nie trzeba iść do pracy, można odpocząć i poleniuchować. Z drugiej strony lipa, za oknem smutno i ponuro, wychodzić się nie chce, w domu też nic się robić nie chce. A główka pracuje, myśli wirują, nachodzi smutek i zwątpienie. I znowu w głowie mnóstwo pytań, ale głównie jedno: dlaczego to znowu ja? Czemu chociaż raz nie może być normalnie, bez przeszkód, przyjść od tak po prostu? Widać nie jest mi to pisane, widać za mało dostałam po dupie od życia. Tylko ile jeszcze będę musiała znieść, żeby w końcu było dobrze?

No i łzy pociekły, do bani z takim weekendem...

1 lutego 2015, 17:13

Dzisiaj już jest trochę lepiej, myśli nadal są, ale nie aż tak strasznie dołujące jak wczoraj. Bardzo zastanawia mnie skąd dzisiejszy wzrost temperatury, na owulację jeszcze za wcześnie, a może jednak? Zobaczymy co będzie jutro.

4 lutego 2015, 21:42

Ehhh w ogóle nie wiem o co chodzi - skok tempki trochę za wcześnie, wczoraj bardzo mało śluzu rozciągliwego, dzisiaj więcej. I nie wiadomo czy owulka już była czy jeszcze nie. Mam nadzieję, że ten cykl nie będzie krótszy niż dwa ostatnie, bo wypadnie mi @ na wizytę u gina, a tego bym nie chciała. Wyniki badania nasienia bez rewelacji, nie jest strasznie źle, ale mogłoby być lepiej. Zobaczymy co powie lekarz jak je zobaczy. Na razie staram się nie myśleć za dużo i powtarzam sobie, że będzie dobrze. Przecież w końcu kiedyś musi być dobrze...

5 lutego 2015, 20:04

Imieniny - niby wszystko fajnie, a jednak nie do końca. Te wszystkie życzenia o spełnienie marzeń, a moje największe marzenie nie chce się spełnić. Niby powinnam być radosna,a chce mi się ryczeć. Bez sensu, to wszystko jest bez sensu. Mam dość i coraz bardziej zaczynam odczuwać, że brak mi sił. Za dużo już tego było w moim życiu, za dużo sił to wszystko nadszarpnęło. Ile jeszcze? Jak długo jeszcze?

10 lutego 2015, 21:52

Opętała mnie niecierpliwość, tak bardzo bym chciała być już po poniedziałkowej wizycie u gina, a tu tyle dni trzeba jeszcze czekać, chociaż gdzieś tam głęboko we mnie tkwi świadomość, że to nieprawda, przecież poniedziałek już blisko. Może szybko zleci :). W pracy jest trochę roboty to czas leci, a w domu też da się czas wypełnić, zwłaszcza że ostatnio wróciła chęć na czytanie. Gdyby tak jeszcze mężu nie chodził taki nabuzowany. Słowem się do niego nie można odezwać, bo wszystko odbiera jako atak na swoją osobę. I tylko chodzi i wzdycha. Chyba przydałby mu się urlop, ale to dopiero w czerwcu - szybko zleci :P, a przynajmniej taką mam nadzieję :).

12 lutego 2015, 11:20

Moja cierpliwość jest na skraju wyczerpania, już tylko czekam kiedy nie wytrzymam i wybuchnę. Dwa dni z rzędu pracy z panią G. mnie przerasta. Pocieszający jest fakt, że jeszcze tylko 2,5 godziny a może nie tylko a aż, zobaczymy co z tego będzie. Oby starczyło mi cierpliwości, bo mogę powiedzieć kilka słów za dużo. Byle do 14.

13 lutego 2015, 11:42

Piątek 13 - nigdy nie byłam przesądna, dzisiejszy dzień zaczął się pięknie. Choć wstawać się nie chciało, ale myśl że dzisiaj piątek pobudziła do działania :). Nawet poranne skrobanie szyb humoru nie zepsuło :). W pracy cisza i spokój, za oknem piękne słońce, czego chcieć więcej :). Jeszcze dwie godzinki w pracy, potem sprzątanie mieszkanka i weekend będzie można rozpocząć :D.

19 lutego 2015, 09:41

Szpital - dzień pierwszy. Po poniedziałkowej wizycie u gina, złość na wszytko opadła. Podejrzenie - policystyczne jajniki, pierwsza reakcja co jest ku**a przecież chodziłam na usg i nikt mi nic nie powiedział, a przecież pytałam czy wszystko jest ok i niby tak było. Dobrze się złożyło, że u lekarza byłam przed samym okresem. Dostałam skierowanie do szpitala na badania. I tak o to nastał 3 dc, więc jestem w szpitalu. Krew pobrana do 22 mam święty spokój podobno. Może nie umrę tu z nudów :P.

22 lutego 2015, 17:50

No i jestem w domku. Badania zrobione, teraz 2 tygodnie czekania na wyniki, a potem jeszcze dwa na wizytę u lekarza.

Dzisiejszego dnia nie mogę zaliczyć do udanych. Rozkleiłam się totalnie i w głowie pada ciągle jedno pytanie: dlaczego to znowu ja? Czasami mam wrażenie, że mam tak zrytą głowę, że trzeba by mnie zamknąć w wariatkowie. Już dawno widok ciężarnej nie doprowadził mnie do takiego stanu, może to dlatego, że to koleżanka mojego męża, która za mąż wyszła z pół roku później. Nie wiem. Chciałabym się wyłączyć i już nie myśleć, przestać się obwiniać za wszystko, niestety coraz trudniej jest mi wyluzować. W dodatku zaczyna pojawiać się myśl, że nigdy nie zajdę w ciążę i teściowa mnie znienawidzi. Bo nie dość, że jej syn ożenił się ze starszą to jeszcze nie jest w stanie urodzić mu dziecka. Wiem, że to głupie, ale takie myśli zaczynają pojawiać się w mojej głowie. Nie wiem, po prostu nie wiem już co mam ze sobą zrobić...

28 lutego 2015, 21:22

Sobotnie, trochę leniwie, trochę kłótliwie, ale tylko troszeczkę i przez chwilę, zakupowo i odwiedzinowo u brata.

Dzień mogłabym rzec bardzo udany. W domu luz, bo mieszkanko ogarnięte wczoraj, tylko obiad trzeba było zrobić. Po obiedzie wybór okularów, bo od jakiegoś czasu rozmazują mi się literki na telewizorze i podczas oglądania filmów z napisami. Strasznie szybko mi wzrok poleciał, ostatnia wizyta u okulisty w listopadzie i wszystko było ok, także wzrok poleciał w niecałe 4 miesiące. Bałam się, że nie znajdę okularów, bo po wczorajszej wizycie u optyka byłam załamana. A jednak dzisiaj się udało, najzabawniejsze jest to, że wybrałam oprawki z "działu" dziecięcego, ale cóż poradzić, że jestem drobna i mam niedużą głowę, a duże okulary mi nie pasują. Najważniejsze, że już wybrane i że w końcu będę widzieć normalnie :). Po zakupach odwiedziny u brata i jego rodzinki - i tego bałam się najbardziej. Brat ma dwóch synów - kocham i uwielbiam chłopaków, ale po ostatniej niedzieli bałam się jak zareaguję na dzieci. Całe szczęście było spoko, bez żadnych głupich myśli i zazdroszczenia. I tak sobie pomyślałam, że jak nam się nie uda to przecież mam ich. Dwa kochane szkraby, które można wyprzytulać, wyłaskotać i spędzić z nimi fajnie czas :).

4 marca 2015, 23:19

Czasem mam wrażenie, że moje życie to jakiś cyrk. Jak już zrobi się spokojnie, poukładam sobie w głowie i myślę, że będzie ok, to oczywiście coś się musi wydarzyć. Wracamy dzisiaj z mamą do domu, a tu zamki w drzwiach wyłamane, rzeczy z szafek, szuflad i szaf powyrzucane, czyli jeden wielki burdel i oczywiście kilku rzeczy brak. Załamka totalna. Wiem, że to głupie, ale boję się przebywać we własnym mieszkaniu. Ciekawe czy uda mi się zasnąć, mam nadzieję że tak, bo jestem wypompowana całkowicie, a jeszcze jutro czeka mnie ciąg dalszy sprzątania ehhhh

8 marca 2015, 20:48

Powolny powrót do normalności. Staram się nie myśleć za dużo o tym co się wydarzyło, ale nie do końca mi się to udaje niestety. Każdy powrót do domu, gdy wszyscy z niego wyszliśmy, to powrót z duszą na ramieniu i myśl że znowu zamki będą wyłamane. Mam nadzieję, że z czasem mi to minie. Jedynym plusem całego zamieszania jest to, że nie miałam czasu myśleć o wynikach badań, na które czekam. Dobrze, że jeszcze tylko dwa dni, czyli byle do wtorku i zobaczymy co tam moje hormony sobie wyprawiają w organiźmie.

10 marca 2015, 16:08

No i odebrałam wyniki, niektórych nie jestem w stanie zinterpretować, ale chyba nie jest dobrze :(. Postanowiłam sobie, że do wizyty u lekarza postaram się o tym nie myśleć i nie zadręczać się. Za dużo stresów ostatnio miałam, nie będę sobie dokładać następnych, zwłaszcza, że nie jestem lekarzem.

moje wyniki:
Morfologia i krzywa cukrowa wyszły w porządku.

TSH 2,11 - wzrosło bo jak robiłam ostatnio było poniżej 1
FT3 4,14
FT4 1,37
anty-TPO <10
estradiol 26 pg/ml
FSH 4,03 mlU/ml
LH 4,30 mlU/ml
kortyzol 25,40
prolaktyna 42,90 ng/dl
testosteron 26,94 ng/dl
DHEA-S 614,80 jak zwykle dużo ponad normę
17 - OH progesteron 2,44 ng/ml
androstendion 4,76 ng/ml
SHBG 32,99 nmol/l
testosteron wolny 5,57 pg/ml

Z krwi pobieranej w nocy:
prolaktyna:
22:00 - 11,40 ng/ml
2:00 - 33,70 ng/ml
6:00 - 80,60 ng/ml
kortyzol:
22:00 - 4,60
6:00 - 26,20.

Nie pozostaje mi nic innego jak czekać do 23 marca (to tylko dwa tygodnie hehe) i żyć zgodnie z zasadą co Cię nie zabije to Cię wzmocni.

14 marca 2015, 09:58

Sobota zapowiada się leniwie. Mieszkanko sprzątnięte wczoraj, mięso na obiad przygotowane. Mąż wyjątkowo w pracy, normalnie w soboty nie pracuje, ale terminy gonią, a projekty same się nie zrobią. Ja mam przynajmniej chwilę świętego spokoju :P, choć pewnie jak wróci to będzie marudził i zrzędził hehe, może to jakoś przeżyję. Pogoda za oknem paskudna - szaro i pada, nie pozostaje nic innego jak walnąć się na łóżko pod kocysiem i poczytać książeczkę :), no i czasem zerknąć co tam no ovu słychać :P. Miłej soboty wszystkim życzę :).

14 marca 2015, 18:04

Jakoś tak dziwnie jak M. nie było pół dnia, a jutro też będzie szedł do pracy :(, ale cóż poradzić jak mus to mus. Chyba go dzisiaj zmolestuję :P, a co, niech się trochę wyluzuje i odpręży :).

Tak przyglądał się dzisiaj moim pomiarom tempki i stwierdziłam, że jak nie mam abonamentu wykupionego to jest mi lepiej, nie nakręcam się objawami, bo ich nie zaznaczam, nie patrzę ile mam punktów za objawy, w ogóle jakoś tak mi lżej :).

17 marca 2015, 16:08

Jakieś straszne zmęczenie i senność mnie dopadła, tylko nie wiem czemu. W pracy nie miałam kiedy się zmęczyć, bo byłam krótko - wszystko dzięki wizycie u endokrynologa (Tsh mi spadło do 1,36 i bardzo się cieszę z tego powodu, ale pani doktor stwierdziła, że jak staram się o dziecko to zwiększymy jeszcze trochę dawkę leku. No i spoko, w końcu nie będę musiała się zastanawiać jaki mamy dzień tygodnia i czy brać całą tabletkę czy tylko pół :)). Po lekarzu szybko do domku, więc ja się pytam skąd to zmęczenie. Czyżby reakcja na zmianę pogody, jakieś przesilenie wiosenne czy co? I jeszcze brzuch mnie zaczynać boleć, czyli @ już blisko, mogłaby już przyjść, przynajmniej cykl nie byłby długi i miałabym już ją za sobą.

19 marca 2015, 11:53

No i przyszła franca, zresztą tak jak przewidywałam, no nic zaczynamy nowy cykl. Jakoś tak nawet spokojnie, bez nerwów i irytacji. Chociaż wczoraj jak nie mogłam zasnąć to różne myśli przychodziły do głowy, całe szczęście udało się je stłumić. W poniedziałek wizyta u lekarza z wynikami, może w końcu coś ruszy do przodu i będę wiedzieć czemu nadal nie jestem w ciąży. Pewnie wpływ ma prolaktyna,ale zobaczymy w poniedziałek. Jeszcze tylko przetrwać dzisiaj i jutro i weekendzik :)
1 2 3 4 5
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego