Pamiętniki W oczekiwaniu na wiatr, który rozwieje burzowe chmury...
Dodaj do ulubionych
1 2 3

27 sierpnia, 13:19

Przetrwałam wesele ale oczywiście na lekach, bo głowa nie odpuszcza. Męczyłam się z odczynami po szczpionce, bo bardzo pieką, a tam nie miałam możliwości schładzać lodem.

Ale to wszystko to pikuś. Kilka godzin przed weselem stary poparzył dłoń. Widok tego co zrobiło mu się na palcach był potworny. Oboje się trzęśliśmy nie wiedząc co robić. Byliśmy 150 km od domu, sami u kuzynostwa, w szczerej wsi , bez kierowcy, 20 km od większego miasta i żaden lekarz w pobliżu nie chciał nas przyjąć. Uratował nas lekarz, znajomy mojej mamy, który na podstawie zdjęć mówił co należy robić. Dziś dłoń wygląda okropnie ale przynajmniej nie wyje z bólu. Będzie się paprało tygodniami. Także były porządne chwile grozy.

Po weselu stwierdziłam, że jestem stara. Bawiłam się średnio, ziewałam i patrzyłam na zegarek, czy już wypada wyjść. A dziś, pomimo że piłam tylko herbatkę, jestem nieprzytomna. Zamierzam przeleżeć dzień na kanapie.

30 sierpnia, 16:37

Pierwszy dzień w pracy po urlopie i płakać mi się chce 😢 Już nawet nie chodzi o nawał roboty i zaległości, bo na to byłam nastawiona. Mam zmienione godziny pracy i zakres obowiązków. Będę wstawać o 4 rano i każdego dnia będę mieć kontakt z setkami ludzi. Do tej pory jeździłam autem z teściem, a teraz muszę przesiąść się w komunikację miejską. Przeraża mnie to, ponieważ w trakcie szczepień i najlepiej do transferu nie mogę być chora. Nie uchronię się kilka miesięcy, bo zawsze chłonę wirusy jak gąbka. Stanie na przystankach jesienią i zimą zawsze kończyło się źle. Już dziś wróciłam do domu zmarznięta i cała mokra. Szlag mnie trafi jeśli przez przeziębienia wszystko przesunie się w czasie albo co gorsze, szczepienia pójdą na marne.

Oczywiście dziś również bardzo boli mnie głowa. Mam dość. To trwa już nieprzerwanie dwa tygodnie 🙁

Naprawdę przelewa mi się już od tego wszystkiego 😢

Tymczasem jutro szpital i kolposkopia.

31 sierpnia, 18:17

Szłam dziś na kolposkopię żeby potwierdzić, że zgodnie z dwiema ostatnimi cytologiami, nie ma już żadnych niepokojących zmian na szyjce macicy.

Okazało się, że są i to na tyle brzydkie, że od razu lekarz zrobił łyżeczkowanie. Bolało k*rewsko!!! Finalnie zasłabłam. Teraz czekam na wyniki histopatu. Mam nakaz siedzenia tydzień w domu ale to niemożliwe, bo muszę być w pracy 😔

Nie wiem, czy jestem bardziej zmartwiona, czy zła. Dr twierdzi, że część szyjki należy wyciąć ale muszę najpierw urodzić. A że nie wiadomo kiedy i czy w ogóle urodzę, koło się zamyka.

Boję się czy szyjka będzie zregenerowana za miesiąc żeby zrobić scratching endometrium. Oszaleję jeśli przez to transfer znów się przesunie.
Czy coś w końcu zacznie się układać? 😢

14 września, 07:12

Dziś trzecie i mam nadzieję ostatnie przed ciążą szczepienie limfocytami partnera. Za 3 tygodnie badanie allo mlr i zobaczymy czy coś z tego będzie. Mam nadzieję, że męczarnia po silnej reakcji na szczepienia nie pójdzie na marne.

Trochę zaczynam panikować, bo widzę się też z doktorem P. po zalecenia do transferu. Jestem na takim etapie zmartwienia, rezygnacji, zwątpienia, że chciałabym dostać wszelkie medykamenty, które mogą pomóc. Upatrzyłam sobie szczególne szansę w accofilu na brak kirów i wysokie nk. Wcześniej dr o nim nie wspominał więc boję się, że go nie zleci. Będę prosić żeby dał wszystko, co zmaksymalizuje szanse na powodzenie transferu 🙏

Edit. Nie wiem, czy jestem usatysfakcjonowana zaleceniami od doktora. Na pewno nie jestem spokojniejsza 😕
- heparyna od dnia transferu do 12 tc
- do rozważenia wlew z accofilu 4 dni przed
transferem
- do rozważenia scratching jeśli nie będzie
podawany accofil
I tyle...
Decyzja o transferze lub doszczepianiu za 6 tygodni 😔 Zaraz zastanie mnie kolejny rok. Minęło 7 miesięcy od poprzedniej ciąży, a nadal jestem daleko w dupie 😢

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września, 17:41

1 2 3
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego