Pamiętniki W pogoni za marzeniami ...
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
W pogoni za marzeniami ...
O mnie: Ja - 31 lat - wszystkie badania do tej pory w normie. On - 36 lat - azoospermia, podwyższone hormony, mała wielkość jąder (usg), w dzieciństwie zabieg na wnętrostwo.
Czas starania się o dziecko: Starania od czerwca 2018 roku
Moja historia: Z mężem jesteśmy parą od 2008 roku. w 2018 roku się pobraliśmy i od razu po ślubie zaczęliśmy myśleć o powiększeniu rodziny. Początki były na luzie, po prostu seks jak najczęściej bez zabezpieczania... potem zaczęłam bardziej obserwować swoje ciało, bo może nie trafiamy w dni płodne... no i tak zaczęło się mierzenie temperatury, sprawdzanie śluzu płodnego, testy owulacyjne.. nic to nie dawało.. Gdy bo około 7 miesiącach niepowodzeń zaczęłam chodzić po lekarzach (na początku na NFZ, potem prywatnie) zawsze była gadka, że do roku może to potrwać u każdej pary.. Robiłam badania, monitoring cyklu, wszystko ok... ale dziecka nadal nie było. Mąż w końcu się dał przekonać na badanie nasienia... Odebraliśmy wyniki.. same zera.... jedynie po odwirowaniu znaleziono jeden nieruchomy plemnik... Zapisaliśmy się do urologa, który po zrobieniu usg stwierdził, że jądra są bardzo małej wielkości, powiedział, że mąż na 99,9 % nie da mi dziecka... Załamka.... wcześniej zrobiliśmy badania hormonalne: Estradiol 33,06 (0-25) Fsh 20,69 (0,9-7,0) Lh 17,56 (1,4-7,7) Prolsktyna 36,16 (3,0-16,5) Testosteron 6,20 (2,27-9,76) Tsh 1,819 (0,55-4,78) prawie wszystko ponad normę.... Zapisaliśmy się do androloga.... i w między czasie powtórzyliśmy badanie nasienia, które dało jednoznaczny wynik: AZOOSPERMIA :( Co będzie dalej?? czas pokaże ....
Moje emocje: Z jednej strony strach że się nie uda, z drugiej strony wiara i nadzieja...

26 lutego, 21:02

Po wszystkich przeciwnościach związanych z naszymi problemami postanowiłam rozpocząć pisanie tego pamiętnika.. Wiem, że czeka nas długa droga, ale mam nadzieję, że warto ją przebyć... Moje emocje przynajmniej opiszę w tym pamiętniku.... A bywają różne... Jednego dnia jestem pełna nadziei, że się uda, że przytulimy w końcu nasza mała kruszynkę do siebie, że będziemy mama i tata... Już nawet mamy imiona dla naszych dzieci.... Jeśli będzie dziewczynka to Basia, a jeśli chłopczyk, nazwiemy go Wojtuś 😊. Niestety przychodzą również takie dni, w które po prostu płaczę....

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego, 21:23

27 lutego, 22:09

Dziś byłam na zakupach... Będąc w pepco miałam zamiar kupić jakiś ciuszek dla mojej szwagierki już dla jej córeczki (6 miesiąc) przeglądając te malutkie ubranka nie dałam rady jej nic kupić ☹️ bo aż mi łzy w oczach stanęły na myśl czy kiedykolwiek będzie mi dane kupić takie coś dla naszego dziecka... No niestety nie dałam rady tego kupić.....
Wizyta u androloga zbliża się wielkimi krokami.. Tak się boję co tam usłyszymy ☹️
Codziennie modlę się o to, żeby znalazł się jeden zdrowy plemnik u mojego męża, który będzie w stanie mnie zapłodnić... I że urodzę nam zdrowe i silne dziecko.. Tak bardzo się boję... Często myślę o tym jak będziemy strasi... To co wtedy??? Nie będziemy mieć nikogo bliskiego, kto nas odwiedzi nawet... No kurcze ciężkie to wszystko jest...
Zaczynając starania nikty bym nie pomyślała, że to się tak potoczy... Ze dotknie nas ten problem niepłodności.. A może nawet bezpodności....
Ale się rozpisałam dziś... Wcześniej zawracałam głowę moimi wywodami i żalami dziewczynom z forum, teraz na nie tylko zaglądam i podczytuję.. One mają jeszcze nadzieję, ja coraz mniejszą niestety, a nie chce ich dołować moimi dołującymi przemyśleniami... W sumie dobrze, że zaczęłam pisać ten pamiętnik... Przynajmniej wyżale się sama przed sobą....

1 marca, 21:47

Dziś byłam w kościele były dwa chrzty... A mi normalnie oczy się zaszkliły aż... Takie to piękne... Tylko czy nam będzie dane przeżywać taka chwilę jako rodziców dziecka??? Czy będziemy kiedyś mogli tak jak Ci rodzice dzisiaj przynieść nasze dziecko do świątyni żeby je ochrzcić???? Ksiądz dziś powiedział tyle pięknych słów w kierunku tych rodzin... Ze przynieśli małe dzieci... Że to najpiękniejszy dar od Boga... Że owoc ich miłości.... Ze od nich będzie zależeć jak wychowają swoje dziecko... Powiedział na prawdę wiele... Że naucza go jak się przeżegnać, naucza go modlitwy, którą zna każde dziecko do Anioła Stróża... No piękne było to kazanie.. A dla nas tak bolesne........
Dziś pojawiło się już plamienie.. Czyli za chwilkę okres... No przecież to było pewne... Przecież bez plemników się nie uda.......

2 marca, 20:34

No i przyszła @... No ale to przecież było wiadome, że się pojawi...
Jej.. Jak mnie irytują zdjęcia usg wstawiane często przez moich znajomych na Facebooka 😐 rozumiem, że się cieszą i w ogóle.... No mi jest przykro jak patrzę na te szczęście, które im tak łatwo przyszło...
Jutro wizyta u androloga.... Żeby dała nam jakaś nadzieję.......

3 marca, 13:34

Dziś o 19:30 mamy wizytę u androloga w klinice leczenia niepłodności... Bardzo sie boje... Boję się że potwierdzi słowa urologa☹️☹️☹️ że tu się nie da nic zrobić... Że tylko dawca....

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca, 13:34

3 marca, 19:43

Siedzę właśnie pod gabinetem lekarskim, czekam na mojego.. Stres ogromny... ☹️
Boże kochany spraw aby była nadzieja...... Maryjo wstaw się za nami...

3 marca, 21:44

Dzisiejsza wizyta dała nam cień nadziei 😊😊😊 wszystko prawidłowe na usg wyszło, tylko że jądra małej wielkości... Ale 17 marca mamy zrobić kariotyp i to on o wszystkim przesadzi... Jestem pełna nadziei, że jednak wyjdzie dobrze 😍😍😍

9 marca, 15:38

Miałam wspaniały sen... Śniło mi się że byłam u siostry w Warszawie, byłyśmy w galeri handlowej na zakupach, nagle mi się zrobiło słabo... Siostra wypaliła że może to ciąża i zebym test kupiła, a ja się w głowę puknęłam i powiedziałam że na pewno nie, że my nie możemy mieć dzieci, ale po długich namowach kupiłam ten test w aptece i zrobiłam go w jednej z toalet w galeri.. A tam moim oczom ukazały się grubalachne krechy!!! Ale nie mogłam sie doczekać aż wrócę do domu i powiem mężowi że udało się i że będzie tata... Już wracałam do domu jak na skrzydłach a tu trach.... I się obudziłam.....

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca, 15:39

13 marca, 20:19

Koronawirus......
Ostatnio myśli o dziecku jakoś odeszły na bok.. W głowie jedynie strach... Nie wiem czy to co się dzieje ten strach w nas potęguje... Jedni się śmieją a drudzy się boją... Do wczoraj inaczej do tego podchodziłam, ale zobaczyłam co się dzieje w sklepach... Brakowało podstawowych towarów...
Nie boję się tak o siebie, najbardziej boję się o moich bliskich ☹️☹️☹️
Moja siostra mieszka w Warszawie, codziennie musi jeździć do pracy Komunikacja Miejska, a tam wiadomo różni ludzie się przewijają... Ona jest najbardziej narażona na to że może się zarazić.. Boję się o moją mamę, jest kobieta w wieku kobiety która zmarła niedawno, a do tego ma cukrzycę...
Nie wiem może wyolbrzymiam wszystko ☹️ ale serio się boję ☹️

17 marca, 14:16

No po dłuższym zastanawianiu się... Jechać czy nie jechać... Wybraliśmy się jednak do kliniki na badanie kariotypu... Trzymaliśmy się zdała od innych. W klinice też pełne bezpieczeństwo.. Od razu po wejściu mąż musiał umyć i zdezynfekować ręce. Zmierzyli mu też temperaturę. Teraz najgorsze będzie czekanie na wynik.... Najwcześniej ma być on za 14 dni, ale może być i później że względu na tą pandemie... Aby tylko ten kariotyp wyszedł dobrze....

31 marca, 14:56

Wczoraj były wyniki kariotypu męża ☹️☹️☹️☹️
Kariotyp nieprawidłowy, dodatkowy chromosom X, zespół klinefeltera 😪😪😪😪 nie wiem co dalej 😪😪😪😪
Wczoraj powiedział, że jakby wiedział, że tak jest to by się że mną nie ożenił, bo tylko mi życie zmarnował i że tacy jak on nie powinni się rodzić w ogóle 😪😪😪😪😪
Wyć mi się chce niemiłosiernie 😪😪😪😪😪😪

12 kwietnia, 20:22

Wielkanoc.... W tym roku trochę inna, spędzona w domu, z dala od rodziców, rodzeństwa... Dziś w tym dniu tak mi smutno... Dostałam od siostry filmiki jak dzieciaki się wygłupiały i aż mi łzy popłynęły... Pomyślałam sobie, że tyle matek narzeka na balagan, na brak spokoju, na brak ciszy... Ale według mnie te kobiety to prawdziwe szczęściary... Posiadają największy dar jaki mógłby dać Bóg kobiecie.... Też bym chciała mieć balagan w domu, brak spokoju, ciszy... Jednak nie wszystkie marzenia się spełniają 😪😪😪

13 kwietnia, 17:14

Drugi dzień tych smutnych tegorocznych świąt....
Siedzę i myślę...
Myślę o tym co dalej.. Czytałam kilka artykułów nawet na temat adopcji dziecka... Przeglądałam jak codzień Facebooka... Patrzyłam na zdjęcia całych rodzin, na te uśmiechnięte twarze rodziców i rozradowane buziaczki ich dzieci.. I patrzyłam do kogo są podobne.. Do taty czy mamy... I w myślach znowu to samo... "Jakim jesteś szczęściarzem/szczęściarą"
Jak dobrze, że jutro już będzie po świętach....

23 kwietnia, 19:35

Niedługo przyjdzie na świat córeczka mojej szwagierki... Dziś teściowa zapytała czy bym nie kupiła dla niej jakiegoś ciuszka bo chcą jechać do niej i zawieść coś, żeby do szpitala wzięła dla maleństwa... Zgodziłam się, ale teraz tak myślę, że jak będę kupować to cudo to chyba serce mi pęknie z żalu, że to nie dla mnie... Poprosiła mnie dlatego bo od tej pory co jest koronawirus boi się chodzić po sklepach. Wiem, że to nie było złośliwe, dlatego zgodziłam się od razu. Kurcze ale też myślę z drugiej strony, że powinnam sobie potrafić radzić w takich momentach... Przecież to że my mamy problem to nie jest wina wszystkich wokół. Powinnam nauczyć się z tym żyć... Tylko to tak cholernie trudne jest....

25 kwietnia, 21:58

Wczoraj z mężem poruszyłam temat starań, a mianowicie był to temat "co będzie jeśli się okaże że nie da rady od niego w żaden sposób pozyskać plemników". Powiedział, żebym się tak ciągle nie martwiła, że co ma być to będzie. I padł temat adopcji.... Chyba bym wolała adoptować dziecko niż obcego dawce. W tej chwili tak myślę, ale co będzie??? Tego nie wiem... Mam tylko nadzieję, że ten koronawirus się jak najszybciej skończy, bo w tej chwili to cały czas tkwimy w martwym punkcie.... Ech...

28 kwietnia, 10:35

Dziś urodziny mojego męża... Jeszcze rok temu dziś zrobiłabym test ciążowy z nadzieją na prezent... A tak??? Czekam na okres? Pogodzona z losem??? Nieeeeee!!!!!!! Z tym się nie da pogodzić!!!! Wszędzie piszą że z tym kariotypem nie jest możliwe przywrócenie płodności ☹️
Zadzwoniłam do kliniki bo już wznowili wizyty u specjalistów, nie wiem czy się cieszyć czy nie ale akurat na dziś zwolnilo się jedno miejsce do androloga... I jedziemy. Mój mąż już załamany, że to będzie pewnie już jego ostatnia wizyta u niego.. ☹️☹️☹️ Bardzo się boję ☹️☹️☹️

28 kwietnia, 21:44

Już po wizycie... Nie była zbyt optymistyczna... Dostał witaminy... Androvit Plus, witamina C 1000, Koenzym Q10 200 mg.
Ma zrobić powtórkę badania nasienia po około 2,5-3 miesiącach...
Biopsja owszem ale w jego przypadku wiąże się z dużym ryzykiem, choruje na nadciśnienie i na lekka wadę serca, która przy tym zespole mogłaby się nasilić.. Dajemy sobie na wstrzymanie z tym wszystkim do czasu jak skończy te leki brać i powtórzy badanie..
A ta wada jest wrodzona i wyleczyć się jej nie da.. Tyle w temacie... Na pewno naturalne zapłodnienie nie wchodzi w grę..

29 kwietnia, 15:37

Dzis naszła mnie taka myśl... Jak to jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Jeszcze niedawno byłam zupełnie anty in vitro.... Dziecko tak, ale naturalnie poczęte z miłości... A teraz???? Nie wiem co będzie dalej...
W głowie mam dwie opcje... Albo wydarzy się cud... I pojawią się jednak plemniki.. Nawet nie zastanawiałabym się, że to sztuczne zapłodnienie by było... Od razu bym w to poszła...
Druga opcja adopcja... Ale jest jedno ale.... Wolałabym żeby to było małe dziecko do roku, niemowlak, abym sama go mogła wszystkiego nauczyć ... Wychować....
Jest jeszcze trzecia opcja in vitro z nasieniem dawcy.... Ale ta opcja jest najbardziej odległa... Boję się że mąż inaczej mógłby na to dziecko patrzeć... Teraz mógłby powiedzieć że to będzie jego bo on będzie wychowywal, ale co jeśli po urodzeniu będzie inaczej??? Co jeśli jednak będzie patrzył na to dziecko jak na obcego... Czytałam kiedyś artykuł na ten temat... Przez in vitro rozpadło się małżeństwo... Oboje byli pewni tego i zdecydowali się na in vitro z dawca... Cała ciąża było ok, maz był w niebo wzięty... Ale po porodzie cos w nim pękło... Nie chciał się zajmować tym dzieckiem, od żony też się oddalił...
Czasami nawet myślę że na górze jest plan dla nas i wszystko samo się potoczy jakoś, że wyjarzy się cud... Ze ten czas jaki teraz przeżywamy jest po to aby nas umocnić i przygotować na najpiekniejsze chwilę... Ale potem za chwilę wracam z marzeń na ziemię.... I nagle myślę... Jaki cud.... Przecież z pustego to i Salomon nie naleje....

1 maja, 10:41

Dziś z samego rana nad naszym domem krążyły 3 bociany... Tak niziutko nad dachem, potem jeden usiadł na słupie energetycznym i sobie klekotał... 😊 Przez głowę mi przeszła myśl, że to może jakiś znak od Boga, żeby się nie poddawać, żeby wierzyć.... Ze cuda się zdarzają przecież.... Jak ja bym chciała, żeby przyniosły nam dobra nowinę.... Najpiękniejsza jaka mogłaby być... No ale póki co to mam jeszcze okres..

2 maja, 22:06

No dziś nasi nowi przyjaciele (bociany) chyba postanowiły się troche zadomowic 😀😀😀 rozpoczęły budowę gniazda na słupie energetycznym zaraz koło domu 😀😀 może jak zamieszkają blisko i nas polubią... To może nam kiedyś coś podrzuca.... 😀😀😀😘 Bardzo bym chciała...
1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.