X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki W pogoni za szczęściem... Dogoniłam 😍💪
Dodaj do ulubionych
‹‹ 9 10 11 12 13

5 grudnia 2021, 01:20

NIEDZIELA
Zdarzył się cud. Mamy 2 blastki. 4aa i 2aa ❤️❤️❤️
Nie mogę w to uwierzyć 🥰
Jest nadzieja na lepsze jutro ❤️ wreszcie! 😍

12 grudnia 2021, 22:42

NIEDZIELA
Inaczej patrzę w tym roku na zbliżające się święta. Nie z rozpaczą, że znów tylko we dwoje... Nie wspominam ile musialam przejść, ile porażek poniosłam, ile razy mowilam, że już nie dam rady... Ile razy podnosilam się, poprawiałam korone i szłam dalej 💪 sama nie wiem skąd mialam na to sile 🤷‍♀️
Teraz patrzę na święta z ogromną nadzieją 😍💖 z nadzieją, że coś wreszcie ruszy, że jesteśmy coraz bliżej celu... W drodze do spełnienia marzeń! 🥰 Wydają się być już tak blisko... Na wyciągnięcie ręki... A jak będzie? Tego nikt nie wie 🤷‍♀️ ale po raz pierwszy od 4,5roku starań widzę jakieś światełko w tunelu 💖

Jestem tak pozytywnie nastawiona, że się zastanawiam czy jestem gotowa znieść kolejną porażkę w razie czego 🤔 i na to pytanie nie umiem sobie odpowiedzieć. Chcę wierzyć, że nie będę musiała kolejny raz tego przeżywać 🙏 że to ostatnie samotne święta... 🙏 Że Nowy Rok przyniesie nam Nowe Życie 🍀💖

Byle do stycznia 🥰

23 grudnia 2021, 23:31

CZWARTEK
Ja tylko na chwilę. Między makowcem a sernikiem wpadłam Wam co nieco pożyczyć 😉

Spokojnych, zdrowych Świąt, abyśmy chociaz w ten krótki wyjątkowy czas potrafiły docenić i cieszyć się tym co mamy, a nie skupiać się na tym czego nam brakuje... 🎄🎁⛄ MERRY CHRISTMAS 💖

31 grudnia 2021, 08:00

PIĄTEK
Nowy Rok Nowe Nadzieje!
U mnie poczwórne 🥰
Roku 2022 bądź dla mnie łaskawszy 🙏
Szczęśliwego! 🥳🥂🎇🎉
Oby nasze historie wreszcie dobrze się skończyły! 😉

11 stycznia, 22:27

WTOREK
Nowy Rok jak zwykle pod górkę :/ czemu mnie to już nie dziwi... Najpierw trzeba było na cito usuwac guzka z piersi... Tak poszłam do onkologa i to on zadecydował, że po tych stymulacjach ten guzek nie wygląda źle, ale cholera wie co z nim się stanie po ciąży czy po kolejnych stymulacjach hormonalnych... Na szczęście sie udalo, jestem juz po zabiegu, już się ladnie goję :) potem złapała mnie jakaś infekcja i znowu antybiotyk i heja. Czuje sie troche pozbawiona energii, zmęczona. No co tu dużo ukrywać, jestem jeszcze chora, a transfer za pasem :/

A psychicznie u mnie oczywiście rolercoster emocjonalny! Normalnie jazda bez trzymanki!
W jednej chwili jestem szczęśliwa, w drugiej mam depresję. Ostatnie dni depresja w zdecydowanej części przeważa. Stwierdziłam, że jednak idę do psychologa. Sama sobie nie poradzę, szczególnie wtedy gdy transfer okaże się totalną klapą... A ten... nadchodzi wielkimi krokami!!!
W czwartek podgląd i w przyszlym tygodniu nadejdzie dzień X...
Boję się jak cholera... Strach mnie tak paraliżuje, ze nie potrafię się cieszyć z tego, że tym razem mam wreszcie jakiekolwiek szanse na pozytywne zakończenie!
Marzę... żeby historia się już wreszcie zakończyła... Przecież ileż można! No i chciałabym móc normalnie zacząć żyć...

15 stycznia, 15:49

SOBOTA
Endo slabiutko rośnie. W 10dc tylko 6mm... <kurtyna>
🙄😵☹️😭🥴🤐😑😤😠🙈🤦🏻‍♀️

17 stycznia, 22:14

PONIEDZIAŁEK
Mamy to 💪💪💪 endo 9 mm 😍❤️
Transfer w poniedzialek!
Boje się, boję się... 😵😵😵

20 stycznia, 12:46

CZWARTEK
Jak żyć... Jak żyć... Jak żyć...

Jestem chora 🤧🤒😷🥵
Kaszel, katar, suchość w gardle, ledwo mowię...
Antybiotyk poszedł w ruch...
Czemu akurat teraz? Czemu? Czemu? Czemu? 😭😭😭

Transfer stoi pod znakiem zapytania ❓❔❓❔❓❔

23 stycznia, 10:23

NIEDZIELA
Niestety nie jest lepiej. Dopadają mnie jakieś spazmy kaszlowe, nos zatkany, dalej średnio mówię, nagłe poty mnie oblewają, jestem oslabiona... W ogóle jakas masakra 😭😭😭

Z wielkim bólem serca podjęłam decyzję że odwołujemy transfer... 😭😭😭 Tyle lat walczyłam o te zarodki że nie wybacze sobie jeśli przez infekcje się coś stanie z moim najlepszym siłaczem 😭😭😭
Tym bardziej jestem na antybiotyku i wspomagana innymi lekami których w ciąży brac nie można i musiałabym wszystko odstawić ☹️

Trudno. Przeżyje jakoś ten miesiąc. Muszę. Aczkolwiek serce mi rozrywa na dwie części jak to pisze... Pech że akurat teraz na kilka dni przed transferem mnie dopadło... Ale może tak miało być. Może tak będzie lepiej? 🤧

Eh... Poproszę meza żeby na pocieszenie kupił mi ptasie mleczko śmietankowe 😋

27 stycznia, 19:39

CZWARTEK
1dc! 💪💪💪 Zaczynamy podejście nr dwa! 🤣🤣🤣🙈🙉🙊

10 lutego, 22:41

CZWARTEK
Transfer we wtorek, proszę o ogrom kciuków Dziewczyny ✊✊✊🙏🙏🙏🍀🍀🍀

Emocje różne. Głównie strach i nadzieja naprzemian 😅 oszaleje przez te 2 tygodnie najblizsze 🤣

15 lutego, 18:03

WTOREK
I jesteśmy w dwupaku :)
zabrałam swojego najładniejszego siłacza/siłaczkę. I teraz pozostaje tylko czekać :) oby to był mój czas...

21 lutego, 20:41

PONIEDZIAŁEK
To jest poniedzialek mojego życia. Czekałam na tę chwilę i ten wpis od prawie 5 lat <3
Od rana ryczę :) najpierw z rozpaczy, ze test znowu biały, po dłuższej chwili (chyba mocniej przeschnal) zauwazylam, ze cos tam prześwituje bladego. Zrobilam drugi dla pewnosci z innej firmy... tez widac bledziutką kreseczkę!!! I znów w ryk :D
Mężowi wysłałam zdjęcie, a on pyta co to? :D jak to chłop oczywiście nic nie widzi. NIC. ZERO. :D ale i tak go kocham <3
Beta nie pozostawia złudzeń. 6dpt beta 22 <3 <3 <3
Rośnij kropeczku, bo już jesteś całym moim życiem <3 <3 <3
i znowu rycze jak to pisze :D

26 lutego, 23:23

SOBOTA
Wydarzenia zza wschodniej granicy mną bardzo wstrząsnęły. Jestem przerażona. Nie takiej przyszłości chciałam dla tej kropeczki 😭 oby to się skończyło jak najszybciej 🙏🙏🙏 obysmy mogli normalnie żyć 🙏🙏🙏

6dpt beta 22
8dpt beta 78
10dpt beta 152 ❤️❤️❤️
Kropeczka rośnie 🥰

Dzisiejszy test :
42bdf0059362.jpg

Trochę jestem zielona w tej kwestii, nigdy nie byłam w ciąży 😅 nie przygotowalam sie na taka ewentualnosc 🙈 jakieś rady dziewczyny? Dziś 4+2 wg kalkulatora z neta 😍 mąż tez juz zakochany, mówi do brzucha, całuje go hehe 🥰

27 lutego, 20:13

Porada
Na prośbę Wiki
Cała moja historia w skrócie (mam nadzieje, że samej mi sie juz nie pomiesza :D)
-> 25 cykli starań naturalnych. Nasienie mamy ok, morfologia waha się miedzy 4 a 6%. HBA nieco obniżone 70%, fragmentacja DNA 6%, reszta wszystko w normie. W tym czasie tona też moich badań hormonalnych (wszystkie ok, poza podwyższonym TSH - dostałam Letrox), wykrylismy ureaplasme, wyleczylismy, potem laparoskopia wraz z histeroskopia i drożnością wykazuje, że wszystko ok poza tym, że jest endometrioza 2 stopnia
->26cs jedyne IUI na cyklu naturalnym wspomaganym Puregonem nieudane
->1 in vitro w Katowicach Angelius dr Paliga, długi protokół na Puregonie i Menopurze (+gonapeptyl), mamy 6 komórek, zarodków 5, blastek zero. Jeden zarodek w 3 dobie podany, świezy transfer... niestety lipa. Bralam tez Fertile chip do selekcji plemnikow, aktywacje oocytow i wlew z Tractocille na ewentualne skurcze macicy no i heparyna
->w miedzyczasie ide do Paśnika, robie badania immuno. Paśnik mówi, że mozemy pomyslec o szczepieniach ale na brak zarodków nie jest mi w stanie nic poradzic. Nie chcę szczepień.
-> i teraz kilka miesiecy suplementacji, diety, zapisalam sie na siłownie itp. mąz tez wspomagany suplami dzielnie łykał
->2 procedura Novum, Warszawa (odradzam!!!!!!), znowu długi protokół, Gonal F i Menopur(+gonapeptyl), mamy 11 komorek, 8 zarodków, jakościowo zarodki fatalne, duzo gorsze niz w Angeliusie, zamrożono mi 3 słabiaki 6c, 7c, 7b, reszta nie dotrwala do blastek znowu. Podano dwie siódemki (kriotransfer na cyklu naturalnym), 6c sie nawet nie rozmrozilo. Do tej procedury nie mialam żadnych dodatkow, procz heparyny i proga. Nawet selekcji plemnikow nie wzielismy.
-> konsultacja z prof Malinowskim, tona badań immunologicznych. Nabralam sie na to, bo twierdził, że zna przyczyne mojego braku zarodków... no cóż... Wiec zrobilismy tonę badań, wydalismy tyle kasy co na kolejne in vitro... zrobilismy szczepienia limfocytami męża, dostalam obstawe prografem do nastepnej procedury i do transferu accofil i encortolon dodatkowo jeszcze.
-> w miedzyczasie wykrywam sobie sama IO oraz hiperinsulinemie, licząc, że to jest przyczyna! Dostaje metformine 3x500. Znika mi trądzik, przestaja wypadac wlosy, poprawia sie samopoczucie, znika przewlekłe zmęczenie. Jest ekstra! :) ale nic sie nie wydarza w tym czasie w kwestii ciąży
->zakładam instagrama, zeby opisać swoja historie, wyrzucic z siebie emocje... i poznaje tam dziewczynę która sie okazuje, że też jest ze mną u dr Paligi i razem będziemy zaczynac procedury :)
->powtarzamy nasienie męża, wszystko tak samo, ale okazuje się, że fragmentacja DNA spadła na łeb na szyję 29% aż!!!!!
-> 3 procedura, powrót do dr Paligi, na szczęścia kobieta-anioł przyjęła mnie z powrotem pod swoje skrzydła. Tym razem protokół krótki, procedura na Elonvie plus Menopur(+orgalutran), mamy 8 komorek i 8 zarodków jak dobrze pamiętam. Decyzja że nie podglądamy ich w 3 dobie, zeby nie zaburzac im środowiska. W 5 dobie wszystko padło, została jedna słabiutka blastka 1BB. Na całym forum znalazlam tylko jedną udaną ciążę z takiej blastki... :( do tej procedury wzielismy aktywacje oocytow i fertilechip. Kriotransfer na cyklu sztucznym, po 2 miesiacach wyciszania endometriozy Diphereliną... Nieudany standardowo.
-> za kazdym razem do transferu bralam embrioglue
-> Pani doktor każe pomyślec o adopcji zarodka, ze wzgledu na to, ze nie mamy pojęcia od którego z nas moze być przyczyna padania zarodków. Podejrzewa, że być moze coś z nasieniem nie tak, ale równie dobrze mówi ze to moze byc od komórki. Ale nie jesteśmy w stanie już tego w żaden sposób zbadać
-> nie moge sie z tym pogodzic, jestem załamana, wizyty u psychologów niewiele pomagają, idę jeszcze do dr Matej Butrym, bo zrobilam ponownie krzywe (glukoza i insulina), które tuż po nieudanym transferze wyszły FATALNIE, wskazując na cukrzycę :/ dostaje Metformine 3x1000 i mam zakaz podchodzenia do kolejnych procedur poki nie wyrównam cukrów :D
->dziewczyna którą poznałam na instagramie, z którą się zaprzyjazniłam internetowo pisze mi o cudach w Czechach, gdy jej mówie o tym, że Pani Doktor nie widzi szans na dalsze leczenie. Podsyła linki. Czytam historie dziewczyn. I nie wierze w to. Nie wierze. Jedna historia, druga, trzecia, piąta... Mniej więcej wszystkie podobne do mojej: brak zarodków w PL, w Czechach mają blastki, są już w ciązy, bądź niektóre już mają dzieci. Przecież to niemożliwe? Mówię mężowi... decydujemy się spróbować. Ostatnie podejście. Ostatnie. I idziemy w dawstwo komórkowe jak sie nie uda. Mam dość walki.
-> w tym czasie też odstawiam wszystkie suple, przestaje ćwiczyć, rzucam dietę. Mam dosyć. Nawet kwasu foliowego nie jestem w stanie łykać
-> trafiamy do Ostrawy, Eurofertil, dr Lachcina. Na pierwszej wizycie wytknął błędy w stymulacjach (niezbyt mi sie to spodobalo tak szczerze). Więc tak. Wg niego po pierwsze stymulacja poprowadzona złymi dawkami leków. Po drugie on nie blokuje tak mocno jajnikow (gonapeptyl czy orgalutran), daje Proverę która jest delikatniejsza, co daje lepsze efekty. Po trzecie. Trzyma stymulację do końca. Możliwie jak najdłużej, po to, żeby komórki były możliwie jak najbardziej dojrzałe. Po czwarte jako trigger nie daje ovitrelle tylko diphereline, bo uważa, że po diphereline komórki lepiej dojrzewają.
Niech robi co chce. Jedyne na co sie uparłam to na ministymulację, a doktor sugerował agresywną (inne dawkowanie leków zupełnie).
-> procedurę 4 zaczynamy od razu, pomimo zakazu od diabetolog :D w dodatku bylam chyba wtedy w trakcie zwiekszania tej dawki metforminy :P
->Leki ktore mam brac: Provera 2x1, Clostilbegyt 3x1 przez 5 dni i do tego Menopur 75 codziennie, po skonczeniu Clostilbegytu, zwiekszam Menopur do 150 dziennie i tak długo biore ta dawke az pecherzyki urosną jak trzeba. Na 36h przed punkcją biorę 2amp Diphereline 0,1 dawka (jakos tak, taka mała dosyc). Idę na punkcję. Mamy 7komorek, 6 zarodków. Jedna blastka 4AB. CUD !!!! nie moge w to uwierzyć.
-> doktor decyduje, ze lecimy od razu z drugą ministymulacją pod rząd, więc 6dni po punkcji, 1 dzien po wyniku rozpoczynam kolejną ministymulację, dokładnie takimi samymi lekami i takim samym schematem. Tym razem chyba doktor za pozno punkcje wyznaczył i niestety mamy tylko 2 komórki, 2 zarodki... z ktorych jest jedna blastka 2BB :) szok!
-> doktor mowi, zeby już kończyć, mąż się upiera, żeby zrobic jeszcze trzecią ostatnią jak już jestemy na fali. Ja już mam dosyc fizycznie, pierwszy raz źle znoszę punkcję. Ale ulegam. I to bylo najlepsze co moglam zrobić.
-> znowu 6 dni po punkcji te same leki, wszystko to samo prócz Menopuru (brakło w hurtowniach, ale mają zamiennik Meriofert, niby to to samo, inna firma tylko, dawki pozostają takie jak w poprzednich stymulacjach), ale sporo rzeczy idzie pod górkę. Zaszczepiłam się na covid podczas początku tej stymulacji i za jakieś 6dni się rozchorowałam mocno, skończyło się na antybiotyku Duomox i punkcja pod znakiem zapytania. Brałam Nimesil bo nie szło przezyć, a nie wolno podczas stymulacji takich leków... NIe przyznalam sie w klinice, bo sie balam ze odwolaja stymulacje. Poszłam na punkcje w trakcie antybiotykoterapii... i mamy 4 komórki, 4 zarodki i aż dwie blastki! 4AA i 2AA!!! Nie posiadam się ze szczęścia :)
-> transfer przekładany 2x, raz przez klinikę, bo poszli na urlop i nie wyrobiłabym się z transferem, dwa przeze mnie bo złapałam covida na parę dni przed transferem :) więc stymulacja zakończona w listopadzie, a w lutym dopiero transfer na cyklu sztucznym (estrofem 3x1)
-> do procedury w Czechach mialam tylko Fertilechip na selekcje plemnikow za kazdym razem
-> do transferu: szczepienia limfocytami, accofil 1/2amp codziennie, encortolon 5mg, intralipid w dniu transferu tylko, heparyna 0,4, acard 150, prolutex 1x1, agolutin 1x1, utrogestan 3x300, duphaston 3x2 (ze wzgledu na bardzo niski prog dzien przed transferem 3,8 ), ale ten sam zestaw (procz prolutexu i agolutinu) był też w 3 procedurze przy transferze i nic nie dał :)
->z takich technicznych rzeczy: do Czech mielismy 2h drogi, ale w czasie jednej stymulacji były tylko 2wizyty i punkcja, i tak za każdym razem, więc nie ma dużo jeżdzenia.

Ogólnie co pomogło? Moim zdaniem zmiana stymulacji i inne laboratorium i to, że wyhodowali mi jakimś cudem piękne blastki. Nie wiem jak Czesi to robią. Czy bez tych lekow immuno by się udało? Być może tak, nie do końca byłam przekonana co do moich rzekomych problemów immunologicznych, tym bardziej, ze Pasnik i Sydor je dość mocno zanegowali. Ale wiecie. człowiek po takich przejsciach jak widzi światełko w tunelu to weźmie wszystko co mu dają.

Czy moja głowa wyluzowała? ABSOLUTNIE NIE!!!!!!! Byłam bardzo zdeterminowana w walce i wiem, że ta determinacja mi pomogła. Zaszłam w ciążę w ciężkim momencie, cały czas chodzę zestresowana ze względu na sytuację na świecie, bardzo mocno ją przeżywam, myślę, że hormony mi wcale w tym nie pomagają. Naprawdę bywałam mega wyluzowana w czasie tych starań i nic to nie dało. W ciążę zachodzi się macicą, nie głową. I ogólnie jestem mocną przeciwniczką rad pt "wyluzuj" i zawsze będę. Nie zaszłam dzięki głowie.
Mam nadzieję, że komuś moja historia pomoże <3 trzymam za wszystkie staraczki mocne kciuki <3 warto być nieugiętym! :)
prawie 5 lat o to walczyłam <3

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego, 20:31

19 marca, 23:44

SOBOTA
Początek 8tc 😍
Mamy pięknie bijace serduszko ❤️
Nie moge uwierzyc ze to sie dzieje! 😍
Tyle lat na to czekałam 🥰

A żeby było śmieszniej, okazało się że moja siostra też jest w ciąży 😍 będziemy rodzic w podobnym czasie 😅 babka się zajedzie z dwoma bobasami naraz 😂

23 kwietnia, 10:27

SOBOTA
Jesteśmy po usg prenatalnym. Na ten moment wygląda wszystko idealnie 😍 jeszcze czekamy na wyniki pappy, oby tu nie było jakiegoś zaskoczenia 🙏
Dzis 12+2 więc wchodzimy powoli w drugi trymestr.
Malenstwo ma 6cm długości i fikalo wczoraj w brzuszku jak szalone 😍😍😍

Jestem taka szczęśliwa 🥰

Wpadłam już w szał zakupowy 🤣🤣🤣🙈🙈🙈 wykupiłam pół vinted 🤣🤣🤣 dobrze ze siostra tez w ciazy to da sie jej czesc ubranek 😂😂😂

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia, 11:10

30 kwietnia, 13:00

SOBOTA
Pappa ok ❤️❤️❤️
Kamien z serca 🙏
Mimo to dalej się boję powiedzieć rodzinie czy znajomym. Na razie trzymamy wiadomość w tajemnicy, wie raptem parę osób, w tym moi rodzice, rodzenstwo i jedna przyjaciółka i w pracy kilka os (musialam powiedziec ze ide na zwolnienie). No i forumowe kolezanki. Ale z najbliższego otoczenia nie wie nikt... Nawet nie wiem kiedy byłby dobry moment na ogłoszenie takiej nowiny...? Moze jak już ruchy zacznę czuć? 🤔 Będę się czula pewniej...

7 maja, 10:11

SOBOTA
W czwartek bylam na usg u nowej Pani Dr. To był wg transferu 14+0, a na usg wyszlo 13+0... Nie rozumiem co się stało? 2 tyg wczesniej na prenatalnych byliśmy 2 dni do przodu, maluszek miał 6cm,a teraz wyszło że ma tylko 6,7cm 😭😭😭 powinien miec min 8cm na tym etapie 😭😭😭
Czy to mozliwe ze cos zostało zle zmierzone? Ze jakos inaczej się ustawił? Ze to po prostu błąd pomiaru? Dr powiedziala tylko że "o troche za maly" i kazala przyjść za 4tyg. Spojrzalam w domu na pomiary i... Troche za maly? Tak jakby prawie nie urosl od czasu tych dwóch tygodni? Nie rozumiem jak nagle moglismy stracić az 9 dni? Jestem załamana, stresuje sie bardzo... Nawet teraz mi sie wydaje ze piersi mniej bolą niz zwykle, brzuch sie nie odzywa... Nie wiem czy to przez infekcje która przechodzilam? Przez antybiotyk ktory musialam wziac który jest bezpieczny w ciazy?
Nie potrafie sobie miejsca znaleźć tak to przezywam... Tak się cieszylam ze prenatalne wyszly dobrze, ze teraz juz powinno byc wszystko okey bo te ryzyka bardzo spadają... A tu takie cos... Jaka jest szansa ze lekarka sie pomylila, maluch sie zle ułożył czy cokolwiek innego wplynelo az tak bardzo na ten pomiar?
Tak bardzo kocham tego malucha... I tak bardzo się o niego boje ze jest coś nie tak... 😭😭😭

30 maja, 23:05

PONIEDZIAŁEK
Będzie córeczka ❤️❤️❤️
Wazy 220g, z usg kolo 18tc, czyli tak jak jesteśmy, wszystko jest dobrze na tę chwilę. Schodzimy juz z progesteronu 🥰
Mama i tata zakochani. Dziadkowie tak samo 😍
No i z takich moich osobistych sukcesów: c
Codziennie ćwiczę na piłce. 💪 Brawo ja! ❤️
‹‹ 9 10 11 12 13