Pamiętniki Wieczne czekanie
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

31 grudnia 2019, 08:01

Nie rozumiem o co chodzi. Tyle kobiet tuż przed podejściem do in vitro nagle zachodzi naturalnie w ciąży, potem twierdzą że to dlatego że odpuściły sobie.
No a co ze mną? Ja też odpuściłam, też podchodzę do in vitro, więc o co chodzi, czemu czuję okres za rogiem?

2 stycznia 2020, 19:37

24 stycznia wizyta przed in vitro. Jak wszystko będzie ok. to po kilku dniach okres i zaczynam brać zastrzyki hormonalne. Luty będzie ciężki. Zastanawiam się czy mówić komuś w pracy, bo nie wiem jak będzie z wychodzeniem na wizyty, czy zawsze po pracy uda się pójść

13 stycznia 2020, 21:28

Im bliżej on vitro tym więcej mam wątpliwości. Czy w ogóle jest sens aby próbować? Nasz świat jest okropny, tyle cierpienia naokoło. Czy to nie jest egoistyczne aby powoływać dzieci na ten świat? Po co mają cierpieć tyle co my, a przecież będą cierpiały, będą miały problemy, no każdy je ma.

14 stycznia 2020, 21:24

Mam owulację i zero ochoty na seks. Nie potrafię się zmusić. Zawsze gdy jest seks w owulację to myślę o tym, że mam owulację. Taki seks bez seksu gdy myślę, że właśnie mam owulację jest straszny. Teraz już tylko on vitro.

26 stycznia 2020, 12:05

Byłam w piątek na wizycie. Niestety okazało się, że zgubili moje wyniki badań, które im ostatnio zostawiłam, więc lekarz miała problem z oceną sytuacji. Do tego coś tam w środku urosło: torbiel lub endometrioza. Na razie mam czekać na okres. Potem tabletki antykoncepcyjne. Po 14 dniach mam iść na wizytę, aby spr. Czy to endometrioza ( torbiel powinna zniknąć przy braniu tabletek). Jeśli wszystko będzie ok. To zaczynamy pod koniec lutego. Czyli znowu beznadziejne czekanie

30 stycznia 2020, 18:11

Dziś pierwszy raz od chyba roku kupiłam test ciążowy. W ciąży nie jestem na 100%, ale jutro ma zdjęcie rtg i gdybym jednak była w ciąży to nie powinnam robic tego zdjęcia. Bezsensowne to: wiem że nie jestem w ciąży, bo nie było seksu w owulację, ale test ciązowy i tak zrobię na wszelki wypadek, bo jestem zbyt odpowiedzialna aby tego nie zrobić.

2 lutego 2020, 11:18

Dziś pierwsza tabletka antykoncepcja. Za dwa tygodnie wizyta w klinice i może w końcu zaczniemy in vitro. No bo ile można czekać i czekać.

3 lutego 2020, 18:10

Beznadziejna, dostałam okres, więc dzwonię do kliniki umówić się na wizytę, a tam nie ma normalnych terminów. Co ja w pracy znowu wymyślę.
Ogólnie to w pracy zaciskam zęby, gdyby nie on vitro to już szukałabym nowej. Traktują tam nas jak niewolników, ciągłe nadgodziny, już brak mi siły.
Co wymyślić, czemu znowu muszę wyjść

8 lutego 2020, 19:01

W tym roku nie mieliśmy nigdzie jechac na wakacje aby odłożyć na ocieplenie dachu. Ale w pracy jest tak ciężko, ze muszę gdzieś się ruszyć, bo zwarjuje. Może krótki wyjazd do Chorwacji. Nocowanie pod namiotem, może nie będzie aż tak drogo. Niby w marcu ma być in vitro, ale jakoś nie potrafię uwieżyć, że się uda. Miałam zacząć nowe życie po in vitro, ale przecież negetywny wynik w naszym przypadku to będzie tylko formalność. Już teraz planuję co będę robic po marcu 2020. To będzie koniec naszych starań nowy etap w życiu i w sumie to sie cieszę z tego końca i nowego początku naszego zycia. W końcu będziemy wolni.

17 lutego 2020, 16:01

Byłam na wizycie w invinmed. Mieliśmy zaczynać in vitro, ale lekarz miesza się w planie. Nie podoba mi się ta klinika, są beznadziejni. Na początku dostałam tabletki aby spr. Czy mam endometrioza. Teraz usłyszałam, że torbiel która chyba jest torbielą nie zniknęła więc muszę brać tabletki jeszcze 3 miesiące. Gdy podałam jej USG z kwietnia (moje wyniki badań które im zostawiłam zgubili) to stwierdziła, że ta torbiel już długo tam jest więc czekamy do okresu i jak nie urośnie to zaczynamy. Ostatnio mówiła to samo. Jak dla mnie to wyciąganie kasy. Refundacja do leków jest chyba tylko przy pierwszym in vitro. Jakiś nie ufam tej klinice, co z tego że jest dofinansowanie skoro pewnie przepadnie mi refundacja na leki i kolejna procedurę będę musiała sama opłacić w całości plus leki hormonalne. Nie wiem co robić czy podchodzić u nich i ryzykować stratę refundacji na leki czy brać kredyt i zrobić in vitro w lepszej klinice ale mieć dofinansowanie do in vitro

17 lutego 2020, 16:18

Podobno refundacja na leki jest do 3 procedur.

19 lutego 2020, 20:53

Wkrótce wiosna, niedługo będę mogła zająć się ogrodem. Chce posadzić jeszcze kilka drzewek. Magnolia bedzie z przodu domu, a wiśnie posadzę tam gdzie zostawiliśmy miejsce na piaskownice dla dzieci.

21 lutego 2020, 21:15

Czy już zawsze będę czuła się jak człowiek drugiej kategorii, bo nie mam dziecka? Dlaczego dla osób z dziećmi, jestem kimś gorszym. Czy już przez całe moje życie będę wytykana przez innych jako ta bez dzieci?
Chce wyprowadzić się w miejsce na świecie, gdzie mogą mieszkać tylko osoby bez dzieci. Czy takie miejsce gdzieś istnieje? Jeśli tak to od razu sprzedaje domu i tam jadę.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 21:24

22 lutego 2020, 21:37

Myślałam, że ciążę znajomych już nie robią na mnie wrażenia, ale gdy dowiedziałam się, że moja znajoma urodziła kolejne dziecko to wprawiło mnie to w depresje. Tak po prostu, nie chciała wracać do pracy, więc zdecydowali się na kolejne dziecko i ona od razu zaszła w ciążę. Tak po prostu. Nie rozumiem tego, muszę chyba być okropnym człowiekiem skoro to na mnie trafiło. Może we wcześniejszym życiu byłam kimś złym i teraz muszę cierpieć. Mam dość znajomych, nie chce ich więcej widzieć, nie chce kolejnych informacji o ciążach, mam dość patrzeć na zdjęcia ich dzieci. Chce nie wychodzić z domu.

1 marca 2020, 20:11

Zaczęłam symulacje do in vitro. Na razie 3 dzień i jest ok. Czasem coś w brzuchu zakłuje i tyle. Oby dalej też było do zniesienia.

2 marca 2020, 20:53

Byłam u lekarza. Wszystko szybko rośnie, nawet aż za szybko. Jutro rano robię estradiol i na podstawie wyniku zmniejsza mi dawkę. Punkcja najwcześniej w sobotę, ale raczej nie będzie w sobotę, więc nastawiam się na poniedziałek.
Chyba powiem przełożonej w pracy, że jestem w trakcie procedury. Teraz 3 dni z rzędu spóźnię się 1,5 h do pracy, bo albo badanie krwi albo wizyta. A w przyszłym tygodniu po punkcji chce wziąć zwolnienie lekarskie na chociaż 1 dzień, to po nazwie kliniki na zwolnieniu i tak od razu połapie się o co chodzi

2 marca 2020, 20:58

W głowie już mam plany co zrobię jak się uda. Nie mogę się ich pozbyć, pomimo tego że raczej za pierwszym razem się nie udaje, do tego w niepłodności idiopatycznej chyba jest mniejsza skuteczność on vitro. Nie mogę sobie pozwolić na plany "co zrobię po pozytywnym teście", bo jak się nie uda to będzie taka porażka że się nie pozbieram.
Mąż już mnie pyta w którym miesiącu ciąży będę w sierpniu, bo on by chciał pojechać na kilka dni na festiwal, ale jak będę w zaawansowanej ciąży to przecież mnie nie zostawi samej.

4 marca 2020, 17:49

Mam dość in vitro. Chce aby się skończyło, bez różnicy z jakim efektem, mam tego dość. Od pobierania krwi mam siniaki, a jutro i pojutrze pewnie znowu będę mi pobierać krew. Nie wiem jak to wytrzymam, bo już teraz ręce mnie bolą. Boli mnie brzuch i spodnie przestają się dopinać. Mam dość zastrzyków. Gdybym mogła to bym przerwała procedurę, ale już trochę za dużo się namęczyłam

5 marca 2020, 08:34

Dziś na szczęście nie pobierali już krwi. Kolejne dopiero w sobotę. Dwa dni luzu. Punkcja we wtorek. Jest ok. 10 pęcherzyków. Teraz zastanawiam się czy brać zwolnienie po punkcji, chyba wezmę dwa dni.
Jak będę zarodki to podadzą mi je w przyszły piątek i nie wiem czy brać zwolnienie lekarskie czy iść do pracy. A jeśli brać to na ile?

6 marca 2020, 21:33

Ale dziś zastrzyki bolały. Już chyba nie ma się gdzie wkłówać dlatego taki ból. Po każdym zastrzyku musiałam się położyć, bo myślałam że zemdleje. Jeszcze dwa razy. Nie wiem jak dam radę. Jutro 2 zastrzyki a w niedzielę 4. Jak ja mam zrobić 4 zastrzyki?
1 2 3 4 5
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego