Pamiętniki Wieczne czekanie
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

7 marca 2020, 21:42

Dziś trochę mniej bolało. Jutro ostatni dzień. W końcu. Jeszcze tylko muszę jakoś zrobić te 4 zastrzyki na zakończenie, a we wtorek punkcja.
Dziś pobierali mi krew. Moje żyły są tak wymęczone, że był problem aby się wkłuc. Dopiero gdy się położyłam i mąż wszedł do sali jakoś poszło. Mam na obu rękach olbrzymie siniaki po wkłuciach. Na szczęście teraz kilka dni przerwy, bo chyba w dniu punkcji nie pobierają krwi.

8 marca 2020, 22:04

4 zastrzyki nie były takie straszne. Te zastrzyki, które bierze się przed punkcja miały super igły i prawie nie bolało. Teraz odliczanie do piątku i pytanie: będą jakieś zarodki czy jednak przygoda z in vitro skończy się w tym tygodniu.

10 marca 2020, 17:00

18 pęcherzyków. Całkiem nieźle 🙂. Teraz czekam na piątek

15 marca 2020, 14:53

W piątek był teansfer. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Z 18 pęcherzyków dobrych było 9. 3 zamrożone, a 6 zapłodnionych i o dziwo mamy 6 zarodków. Jak przetrwają to w 5 dobie mrozimy. Testować mam 25 marca.
Jak na razie nic nie czuję, tzn. czytałam że te dwa tygodnie czekania na test są najgorsze. A ja po prostu cieszę się, że już jest po wszystkim. Drugi raz nie podejdę do in vitro, bo było to bardzo trudne przeżycie i drugi raz przez to nie przejdę. Po prostu cieszę się, że to już koniec. Nieważne jaki będzie wynik testu, bo podeszliśmy do in vitro i nic więcej nie musimy robić. Kończymy ze staraniami o dziecko. Jak teraz się nie uda to wrócimy po zamrożone zarodki ( jeśli takie będą) i tyle. Koniec z jeżdżeniem do lekarzy, szukaniem przyczyn, wydawaniem pieniędzy. Koniec z tym, nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa.
Teraz jem ananasa. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam że świeży jest taki dobry. Na pewno po in vitro w naszym domu zostanie przynajmniej ananas.
Mam tydzień zwolnienia i bardzo się cieszę, bo po tych wszystkich hormonach nie mogę do siebie dojść. Ciągle jestem zmęczona i spać mi się chce. Dziś spałam 12 godzin, nigdy tak długo nie śpię

17 marca 2020, 16:00

Miałam się nie stresować, ale jakoś nie wyszło. Dziś dowiedziałam się, że z 5 zarodków zamrozili w 5 dobie tylko 2. Beznadziejnie, liczyłam na więcej. Tylko 2 zarodki. Od razu stres mnie dopadł, a nie chce się stresować. Głupie to wszystko.

19 marca 2020, 22:05

Wczoraj cały dzień i całą noc bolało mnie brzucho, więc byłam szczęśliwa i brałam to za dobry znak. Dziś przed południem brzuch przestało poleć.
Miałam jutro zrobić test, ale chyba sobie daruję, bo jak nic nie wyjdzie to cały dzień będę się denerwować. Poczekam do soboty i ja uda mi się znaleźć otwarte laboratorium to zrobię badanie z krwi. Wiem, że trochę za wcześnie bo lekarz zalecił dopiero 25 marca, ale w poniedziałek wracam do pracy i w sumie chciałabym już wiedzieć zanim tam wrócę, a nie myśleć tylko o tym czy się udało czy nie. W sobotę będzie 8 dzień po transferze już chyba coś powinno być widoczne po teście z krwi. I wszędzie piszą aby nie robić za wcześnie testu, bo może wyjść fałszywie negatywny i powodować stres, który przeszkodzi w rozwoju wczesnej ciąży.hmm, może jakoś wytrzymam te kilka dni bez testowania.
Tak w sumie to dziś pierwszy raz od kilku dni czuje się w końcu normalnie. Zakładam, że to informacja że się nie udało.
Po inseminacji od razu wiedziałam, że nie udało się i wtedy nawet okres nie był zaskoczeniem, i dzięki było mi łatwiej

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2020, 22:15

20 marca 2020, 20:20

Od rana mam wrażenie jakbym miała dostać okres. Nie wiem czy przy lekach które biorę to możliwe. Ale czuję, że zaraz będzie okres. Dziś w sklepie zastanawiałam się czy kupić podpaski, ale pomyślałam, że nie ma takiej potrzeby. A jutro pewnie będę musiała jechać do sklepu specjalnie po podpaski

28 marca 2020, 10:10

Na dzień dzisiejszy wygląda na to, żer się udało. Bete rozbiłam tylko raz i wyszło 34. Nie mam gdzie zrobic ponownie, bo wszystko pozamykane. Jednak ciągły ból brzuch, oraz od wczoraj ból pleców i dziwny posmak w ustach uświadczają mnie w przekonaniu, że jestem w ciąży. Wizytę w kliniece mam chyba 7 kwietnia. Chyba, bo klinmika jest zamknięta i w sumie nikt nie daje mi gwarancji, że wizyta się odbędzie. Czekam na nią z utęsknieniem, bo przez ten ciągły ból brzucha w głowie mam tylko jedną myśl "ciąża pozamaciczna". Zobaczymy. Na razie się nie cieszę, tylko czekam na wizyte i staram się funkcjonować w obecnej rzeczywistości.

2 kwietnia 2020, 19:24

Zwariować można. Nie mogę nigdzie umówić się do lekarza. Wszystko zamknięte. Kto mi ciążę potwierdzi. Może już nie jestem w ciąży, a okresu nie dostaje, bo progesteron ciągle biorę. Jest szansa na wizytę we wtorek w klinice niepłodności, ale tylko szansa. Laboratoria zamknięte więc nie mogę zbadać nawet bety. Chciałabym już wiedzieć czy to nie przypadkiem ciąża biochemiczna lub pozamaciczna, a co jeśli to drugie przecież do szpitala jest ciężko się dostać.

2 czerwca 2020, 21:32

Jestem po badaniach prenatalnych. Robiliśmy też okropnie drogie testy genetyczne, ale przynajmniej wiemy, że na 99% zostały wykluczone choroby genetyczne.
Teraz z perspektywy czasu myślę, że udało się nam, bo liczyliśmy w sumie że chyba się nie uda i zaczniemy nowy etap w naszym życiu. Chyba jest coś w tym odpuszczeniu sobie, tylko że na to nie ma przepisu. Trzeba przekroczyć granicę swojej wytrzymałości i wtedy się dopiero odpuszcza tak na prawdę starania.
1 2 3 4 5
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego