Dodaj do ulubionych

Pamietniki / Tytuł: Wielkie chcenie ...

Autor: anemic
14 października 2016, 10:45

Nie ma okresu. Nadal systematycznie latam sprawdzić czy już jest. KAżde ukłucie to pewność, że zastanę smutne rozczarowanie. W sumie mogłam pojechać na betę, ale poczekam do poniedziałku. Ta beta nic i tak nie zmieni. Czuję, że to jednak nie był ten cykl- dziwny ten brzuch mam, ciągnie macica, pobolewają jajniki, piersi NIE bolą. Raczek klimaty okresowe. Ale nie ukrywam też, że tak głęboko na dnie mam nadzieję, że może...Ale też tłumaczę sobie, że może zastrzyk poknocił mi cykl. Zazwyczaj mam 27 dniowe. Ale- będzie co ma być.
Nikomu nic nie mówię choć bardzo pogadać bym chciała.
Dobra lecę ogarniać się do pracy.
Miłego dnia :*

2 komentarze (pokaż)
16 października 2016, 19:38

W dupie jestem nie w ciąży. W dupie!

0 komentarzy (pokaż)
24 października 2016, 21:55

Mam tyle rzeczy w dupie, że powinnam mieć dupę jak szafa 4 drzwiowa w mojej garderobie

0 komentarzy (pokaż)
26 października 2016, 20:42

Wczoraj byłam w klinice. Z różnych powodów nie udało się podejść do inseminacji. Odłożyliśmy ją na listopad. Wolimy na spokojnie. Muszę jeszcze zrobić badanie na różyczkę i toksoplazmozę.
Po stymulacji lamettą mam 4 pęcherzyki od 20-23 mm. Jak się okazało- za dużo. o zależy nam na ...2. Kurwa naturalnie mam 2-3 pęcherzyki. Ale spokojnie. Gin uprzejmie poinformowała mnie o RYZYKU ciąży mnogiej. A można prosić o jakąkolwiek ciążę?
Dostałam pregnyl. W poniedziałek monitoring bo zdarza się przy takiej ilości pęcherzyków, że nie pękają, robią się torbiele i trzeba będzie przeleczyć to... tabletkami antykoncepcyjnymi...Boże za jakie grzechy.
Po zastrzyku, dzisiaj powinny pękać. Niby powinno być boleśniej niż ostatnio. Nie czuję nic. Kochaliśmy się przed wczoraj wieczorem i wczoraj rano. I dopiero dzisiaj.

Mam spadek formy. W pracy nic mi nie idzie. Siedzę w niej bo może zajdę w końcu, a ona dobrze płatna, wszystko na umowie, no i socjal. Dupa. Powinnam ją zmienić, rozwijać się.
Chciałabym pójść na studia. Zrobić dodatkowo jakiś kierunek. Ale nie bo jak zajdę to będę musiała studia przerwać...
Przez 2 tyg urlopu "nie zdążyłam" pójść do fryzjera i kosmetyczki.
Nie mam ochoty spotykać się nawet z przyjaciółkami bo mnie wkurwiają (choć to najlepsze przyjaciółki na świecie). U nich coś się dzieje. Zachodzą w ciąże, rodzą, rozwijają się. A ja ciągle w tym samym punkcie.
I co ja mam zrobić? Już nawet D. doprowadza mnie do szewskiej pasji, choć nie robi nic innego niż zwykle.
Czuję się stłamszona. Może powinnam wyjechać na jakiś czas. Sama. Odpocząć. D. byłby mocno niezadowolony.

5 komentarzy (pokaż)
29 października 2016, 19:00

Myślę, że pęcherzyki niepopękały. Żadnych objawów. A mówiła gin, że będzie "mocno odczuwalne". Sranie w banie. W poniedziałek monitoring. Zostały mi do wykonania różyczka i toksoplazmoza ( czemu klinika w ostrawie tego nie wymagała a ci tak??) więc załatwię to w poniedziałek.

Byłam dziś na cmentarzu u Babci. Babcia to była najmądrzejsza osoba jaką znałam. Taką mądrością życiową. Nie miała lekkiego życia. Pochowała syna, męża i zięcia. Nigdy nie słyszałam żeby Babcia narzekała. Hodowała kozy, kury, miała piękny ogródek, szklarnię. W sezonie trudniła się zbieractwem ( grzyby, owoce), a zimą robiła na drutach. Znała się na ziołach, ptakach, zwierzętach. Nigdy się razem nie nudziłyśmy.
Zawsze powtarzała: "pamiętaj, żebyś do kołyski przez okulary patrzeć nie musiała". No, a ja w wieku 14 lat nabyłam okulary, a mając 30 lat nadal nie wiem czy będę miała jakiekolwiek dzieci.
Zmarła w wieku 68 lat. Dlaczego dobrzy ludzie odchodzą tak wcześnie?

0 komentarzy (pokaż)
31 października 2016, 19:32

Miałam dzisiaj monitoring. W prawdzie nie czułam pękających pęcherzyków, ale popękały wszystkie :) Mamy 3 piękne ciałka żółte :)
Zrobiłam na wszelki wypadek toksoplazmozę i różyczkę ( z resztą w ciąży też się przydadzą) :))

Zmartwiły mnie tylko przeciwciała tarczyczne.
We wrześniu P/c anty TPO: 172,20 (norma 0,00-8,00). Gin. przepisała mi pabi-dexamethason. Dzisiaj powtórka badań i wynik... 231,90 Któraś z Was tak miała? No przecież zwariować można.
Co to może znaczyć? Steryd nie działa? Jakby nie działał to może przynajmniej by nie podwyższały? Ale że działają od dupy strony?

8 komentarzy (pokaż)
1 listopada 2016, 18:19

Czytam sobie o laparoskopii. Docieram do info o inseminacji i tam takie info: "SKUTECZNOŚĆ INSEMINACJI DOMACICZNEJ NASIENIEM DAWCY ŚREDNIO WYNOSI 11,9% A Z NASIENIEM PARTNERA 9,6%"

Kurwa, że lepszy wynik z nasieniem dawcy? 9,6% prawie jak szansa wygrania w lotto.
Chyba w dupie mam te IUI -.- Kuzwa 9,6% nie wierzę... Żeby może napisali chociaż 10%???? NIE. Idę beczeć.

12 komentarzy (pokaż)
3 listopada 2016, 18:05

Wczoraj rozmawiałam z moją gin. Kazała się skonsultować z endokrynologiem. Jak jej powiedziałam, że moja endo nie uważa za skuteczne obniżać przeciwciał zamilkła i kazała skonsultować z innym. Szaleństwo. Ale mówi, że trzeba będzie ogarnąć tarczyce, skoro ona robi co chce.
Jutro mam wizytę u nowej endo. Tzn endo mojej siostry.
Gin wspomniała, że przy próbie zajścia w ciążę wszystkie tematy autoimmunologiczne utrudniają sprawę i ich nie chcemy. No to fajno, bo ja jestem oryginalna i mam oryginalną tarczycę.

I smutno mi. Bo myślę, że raczej nic z tego cyklu nie będzie skoro przeciwciała tak skaczą.

Objawy ciążowe: brak. Zdarzają się ukłucia jajników. Sporadyczne, ale już wiem, że to nic nie znaczy. Gazy, męczące, ale gin wytłumaczyła mi ostatnio, że w trakcie i po owulacji to najzupełniej normalne. I nie świadczy o niczym. Piersi nie bolą.

I nie wiem czy jest sens podchodzić do inseminacji w listopadzie.
Tym bardziej mi przykro.

1 komentarz (pokaż)
4 listopada 2016, 19:05

Endokrynolog:
na tarczycy torbiele 8 i 5 mm. Pół roku temu ich nie bylo.
TSH podskoczyło (3,6).
Endo nie rozumie dlaczego na obniżenie przeciwcial dostałam steryd (kurwa). Badania kliniczne potwierdzają, że na obniżenie przeciwciał pomaga selen jedynie (kurwa). Przepisała mi więc selekn, którego nie mają u nas w aptekach ani na hurtowniach (kurwa).
Do tego euthyrox.
Mówi, że przeciwciała skoczyły bo wykorzystały obniżoną odporność. Ja kurwa raczej odpornością nie szastam. Więc spokojnie przeciwciała róbcie co chcecie. Mam was w dupie.
Endo mówi, że przy takim tsh marne są szanse na ciążę... Za miesiąc kontrola. Więc chyba nici z IUI w listopadzie.
Pokłóciłam się z teściową. Pokłóciłam się z siostrą. Pokłóciłam się z D. D. tlumaczy, że odczekamy i się uda, że teściowa nic złego nie miała na myśli, że ja niepotrzebnie się denerwuję, że kocha i będziemy mieli jeszcze dzieci. Dupe będziemy mieli nie dzieci. Dupę.
Beczę. Bo w sumie mogę. Beczę od 3 godzin. Pewnie PSM mi sie bliza. No to mogę.
Nienawidzę wszystkich.

TSH: 3,740 (norma 0,27-4,2)
FT3: 5,78 (norma: 3,10-6,80)
FT4: 16,930 (norma: 12-22,00)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2016, 20:30

18 komentarzy (pokaż)
6 listopada 2016, 22:28

Czuję zbliżającą się miesiączkę. Boli mnie prawa strona podbrzusza. Może jajnik. Zdałam sobie sprawę, że od dawna nie bolą mnie piersi przed miesiączką. Nie mam śluzu oprócz płodnego, z resztą tego też nie ma za dużo.
Jestem smutna. Bezradna. Do tego teściowa życie nam uprzykrza. Kłócimy się z D. o nią. Tzn ja mam pretensje. D. wie, że mam racje, ale stara się mnie nie nakręcać i raczej łagodzić atmosferę. Ścinamy się. On zazwyczaj wyciąga rękę na zgodę. Nie możemy uwierzyć, że nasze "miejsce na ziemi" nie jest naszym azylem.
Moja Mama zawsze powtarza, że rok przestępny jest rokiem do dupy. Dobrze, że się kończy!
19 wyjeżdzamy na kilka dni bo musimy złapać oddech.

1 komentarz (pokaż)
9 listopada 2016, 10:37

Jak to możliwe, że na 3 pięknych, pękniętych pęcherzykach, doskonałym nasieniu nie wychodzi?
Płakałam tylko chwilę.
Tera nie wiem czy w tym cyklu robić IUI, przy takim TSH, czy może odczekać miesiąc. D. mówi,że ten miesiąc nas nie zbawi. A może jednak zbawi.
Cykl był 26 dniowy. Czyli dupy.

5 komentarzy (pokaż)
28 lutego 2017, 21:55

W czwartek inseminacja. Stymulaja lametta (3-5 dc). Środa 15.00 zastrzyk z ovitrellu.
Po inseminacji kroplówka z intralipidu.

Długo mnie tu nie było. Ale śledzę Wasze pamiętniki.

Mam problem z hashimoto. Przeciwciała rosną. Przyjmowałam pabi dexamethason. Niestety przeciwciała nadal wzrastały. Więc byłam na konsultacji u innego endo. Endo zdziwiła sie, że przepisano mi steryd i odstawiła mi go. Kazała przyjmować selen. Wprowadziła euthyrex 25. Dzisiaj u gin ( jest również endo) zdziwienie, że nie przyjmuje pabi :/ Z resztą przeciwciała i tak wzrosły znowu. Więc zdecydowaliśmy się na wlew z intralipidu. Kosztuje 350 zł więc tragedii nie ma, a może warto. Podobno jest to działanie doraźne ponieważ skutecznie wypłukuje przeciwciała, ale na krótko. Nie wiem czy coś zrozumiałyście z tych wypocin.
Gdyby któraś z Was stosowała intralipid to będę wdzięczna za opinie.

D. zapracowany. Ja zapracowana.Chociaż finansowo odżyliśmy, ale Ostatnie 3 msc to ledwo się widywaliśmy. W kwietniu wyjeżdza na delegację do Londynu.

Moje Przyjaciółki porodziły przecudne dzieci. Kocham je bardzo.
Ostatnio nawet nie miałam czasu myśleć o swoim bezpłodnym życiu.

0 komentarzy (pokaż)
1 marca 2017, 21:08

Rano dzwonili z kliniki. Dr Czerwińska się pochorowała i musieli mi zmienić termin inseminacji na 9.30
Wpadłam w panikę ponieważ miałam zrobić zastrzyk na 24h przed IUI. A była już 10.00 Więc galopem po zastrzyk (dobrze, że miałam go ze sobą) i pach. Więc nie miałam czasu na strach :) Chwile po zastrzyku zadzwonili znowu z kliniki, że dr Czerwinska jednak będzie i mogę przyjechać na 15 :D Ale zostałam już przy tej porannej godzinie. Dariuszowi również bardziej pasuje. Niestety, da wszystko co najlepsze z siebie ( :D) i musi jechać. Oczywiście martwię się, że będę sama wracac po IUI i wlewie, ale coż. Takie życie wybraliśmy.
Gdyby udała się ta IUI, to rozwiązanie planowane byłoby a jakieś 27.11. Darko urodziny ma 19.11 :) Może byłby to najpiękniejszy prezent :)

0 komentarzy (pokaż)
3 marca 2017, 20:36

Wczoraj.
Przyjechaliśmy do kliniki 8.30 Mnie podpięli pod intralipid ( 1,10 min). Dariusz wypełnił dokumenty i oddał wszystko co najlepsze z siebie :) Inseminację wykonywał lekarz, którego pierwszy raz widziałam. Ale wydawał się być doświadoczny w inseminacji, żeby nie powiedzieć, że podszedł do tematu rutynowo.
Moment wydawał się idealny, w trakcie USG prawdopodobnie pękały jajeczka. Endometrium piękne. 24 mln plemników. Inseminacja była dość bolesna, ale do przezycia. Po, leżałam z 20 min.Podano mi jeszcze pregnyl, tak na wszelki wypadek, żeby pękły wszystkie. Z resztą ovitrell 160 zł, a pregnyl 14 zł... Od niedzieli dopochwowo, przez 2 tyg progesteron.
Wczoraj krwawiłam troche, ale to chyba z podrażnienia.
Psychicznie... spokojna jestem. Może dlatego, że lekarz powiedział, że jakby warunki były idealne. Czyli na ten moment już nic więcej nie zrobie. Myślę sobie, że w tym momecie wędruje sobie komóreczka i szuka miejsca do zagnieżdzenia. Ale to już proces samoistny. Zrobiłam wszystko co mogłam.
Pozostaje czekać.

8 komentarzy (pokaż)
8 marca 2017, 20:45

Próbuje doszukiwać się objawów zagnieżdżenia. Nie ma. Niby się nie nastawiam, ale wiadomo jak jest. We wtorek jadę zrobić betę i wszystko się okaże.

2 komentarze (pokaż)
10 marca 2017, 16:12

Zaczęło się.
8 dpi:
1. macam sobie cycki, sprawdzając czy bolą. Bolą, ale raczej od tego dennego miętoszenia ich,
2. zmierzyłam wyjątkowo temperaturę rano - 37,2 -po pół godz. wiercenia się w łóżku i zabawy z kocurrem
3. odczuwam ból podbrzusza, najpierw po IUI, co raczej zrozumiałe,obecnie - raczej urojenia,
4. zaglądam na wykres ovu jakbym tam miała zobaczyć wynik bety
5. Jestem psychiczna.

Do tego czuję swędzenie pochwy. Najlepiej jak się przypałętała jakaś infekcja. Chyba, że to po progesteronie, który stosuję.
Oby był już wtorek.


1 komentarz (pokaż)
12 marca 2017, 21:29

10 dpi.
1.Cycki bolą. Ale tylko pod naciskiem. Brak obrzmienia.
2.Dzisiaj kochaliśmy się pierwszy raz po IUI. Mam jakąś opuchniętą macice. Możiwe, że to przez ten progesteron?
3. Nadal swędzenie pochwy. Do tego upławy,upławy i upławy.Ale to pewnie przez te globulki.
Dobrze, że pakuję sobie ten progesteron, to mogę wiele na niego zrzucić.
4. Nadal dziwnie odczuwam podbrzusze.
5. I ulubione gazy i zgaga. Oczywiście nadmienię od razu, że jedno i drugie mam permanentnie :)

Więc choćbym jak mówiła, że nie, to jednak tak,mam nadzieję, że się udało. Myślę, że psychosomatyka też robi swoje. Dzisiaj miałam mdłości. Robi mi się tak "dziwnie"- ni to ciepło, ni to słabo.
Oczywiście nie mam aż takiego parcia jak ostatnio. Nie noszę się jak święta krowa. Jak Darko pije piwo, zdarza mi się załyczyć. Chce mi się zjeść chipsy to jem chipsy. Staram się nie podnosić ciężkich rzeczy, jeść regularnie, wypoczywać.

W sumie dzisiaj 10 dzien. Nie powinnam już otryvillu mieć w organizmie. Ewentualnie pregnyl jeszcze. We wtorek zrobię bete.
Mam dziwne przeczucie, ze niestety się nie udało.

4 komentarze (pokaż)
14 marca 2017, 18:21

Beta negatywna

7 komentarzy (pokaż)
15 marca 2017, 19:30

Niestety nie udało się. Zdecydowaliśmy się podejść do in vitro. Gdyby któraś z Was korzystała z in vitro gyncetrum to mialabym kilka pytań :) Dajcie znać.

Wczoraj popłakałam trochę. Dzisiaj już lepiej. Dariusz jest olbrzymim wsparciem.

1 komentarz (pokaż)
20 marca 2017, 22:50

Oboje z D. jesteśmy bardzo zapracowanymi ludzmi. Mało czasu spędzamy razem. Ale mimo to ostatnio była prawie sielanka.
Teraz wziełam 2 tyg urlopu i kurwa to am nie słuzy.
Mieliśmy wyjechać gdzieś na kilka dni i jak zwykle się nie udało. Wczoraj D. miał wolne i kurwa się rozchorował. No niby nie jego wina,ależ mnie kurwa chuj trafia.
No i dzisiaj cd. Ale już na noże. I on mi mówi że on nie musi nigdzie jeździć żeby "być lepszym " yyy. Aha. Czyli ja ta próżna diva dla poczucia lepszej wartości muszę się bujać po borabora.
A ja kurwa chciałam wyskoczyć do zakopca na 3dni. Żeby pobyć razem i pogadać. Po chuj tyramy jak dzikie świnie. Aa no tak kurwa, żeby kiedyś mieć dziecko. Albo i nie.
W związku z tym, że jestem chodzącą bombą, chciałam rano zjechać z nim i umówić się z przyjaciółkami na wino. Dygresja: mieszkamyw takim chujowym miejscu, że dojazd tu tylko samochodem. No i mamy. Ba nawet kurwa 3 mamy. Ale ciężko nimi jeździć jak się chce chlać wino! A on mi, że przecież mogę sama zjechać. No tak. Sama mogę też mieszkać, zarabiać, jeździć na wakacje, chlać i mieć wszystko w dupie.
Oczywiście teraz jak powlókł się do sypialni to mam wyrzuty sumienia, że jestem okropna. On umiera ( bo wiecie przeziębienie) a ja jestem wredna. Nosz ale kurwa niebędziemi mówił, ze mam wygórowane oczekiwania chcąc zrobic wypad na 3 dni.
A nawkajacje lecimy na Madere. Zawsze mogę bez niego leciec.
Dupek. I jeszcze ma chujowego laptopa bo spacjaniedziała .


2 komentarze (pokaż)
UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)