Pamiętniki wielkie nadzieje...
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4

7 lipca 2015, 20:59

Znowu się jakoś opuściłam w pisaniu. Życie leci dzien za dniem. Nawet nie wiemy kiedy. Rano wstajemy, oboje idziemy do pracy, wracamy - jakis obiad, cos szybkiego do jedzenia, troche ogarnac czy cos - w taki wlasnie sposob dnie zlatuja. W pracy jest coraz fajniej ;) z Paniami sie juz dobrze dogaduje ;) od razu lepiej sie pracuje, nikt nie patrzy na mnie jak na dziwolaga ;p

Jesli chodzi o nasze plany to jakos wszystko narazie ucichło, sadze ze to z braku czasu oraz ze zmeczenia. Nasza decyzja sie nie zmieniła. Jak myśle o tym wszystkim to ciesze się, że jesteśmy coraz bliżej spełnienia naszego marzenia. Na pierwsza wizyte umowimy sie pewnie na listopad albo grudzien jesli by sie udalo :) Mam nadzieje że i nam wszystko się wreszcie ułoży.

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2015, 21:03

28 stycznia 2016, 22:06

Kolejne miesiące już za nami... Nic niestety się nie zmieniło.

4 marca 2016, 13:00

Wczorajszy dzień należał do przełomowych:) wreszcie coś się u nas zaczęło dziać. Jesteśmy tacy szczęśliwi:)

16 kwietnia 2016, 23:48

Doczekałam się wreszcie @ :) wczoraj zaczęłam brać proszki i mam nadzieję, że pomogą. Wiąże wielkie nadzieje z tym cyklem, wierzę, że jesteśmy na dobrej drodze do pełni szczęścia.

17 kwietnia 2016, 16:32

dziś piękna pogoda :) aż chce się cokolwiek robić :) na Mszy było tyle dzieciaczków wokół nas, zastanawiałam się kiedy wreszcie pojawi się u nas. Chciałabym, aby to był ten cykl... Odkąd pracuję z dziećmi jakoś łatwiej znoszę to czekanie, nie mam aż tyle czasu na rozmyślanie. Tyle dobrego bo do tej pory to już bym chyba zwariowała:)

30 kwietnia 2016, 20:04

ah tyle się dzieje ostatnimi czasy. W pracy zawirowania i niepotrzebny dla mnie stres:/ Niestety akurat teraz kiedy jestem po inseminacji wszystko zawala mi się na głowę. Każdy czegoś ode mnie oczekuje, chciałabym gdzieś się schować...

Teraz cały czas żyję nadzieją. Niestety nie wiem czy do owulacji w ogóle doszło, nie czułam tego:/ Wcześniej po zastrzyku wiedziałam, że to to. Cały czas od wtorku pobolewa mnie podbrzusze, jest mi wilgotno, szczególnie teraz kiedy biorę lutinus. Mam mieszane uczucia, chciałabym, żeby wreszcie się udało. Ostatnio jak robiłam test owulacyjny (płytkowy) pierwszy raz wyszedł mi pozytywny. Śmiałam się do M, że to moje pierwsze 2 kreski w życiu :)

Obawiam się, ze znowu się rozczaruję - to jest niestety najgorsze. Chciałabym aby mój organizm dał mi jakoś znać, że wszystko idzie w dobrą stronę ale to niestety jeszcze za wcześnie :( Czekanie jest w tym momencie nieznośne. Nie mogę się do końca skupić na tym co powinnam robić. Moje myśli krążą gdzie indziej:/

4 maja 2016, 18:36

Kurcze ten czas tak wolno leci... Ciężko mi się ogarnąć, mam tyle do zrobienia a wszystko odkładam na dalszy plan :( Boję się, że nic nie wyszło. Jeszcze parę dni muszę wytrzymać zanim pójdę na bhcg:/ albo wcześniej dostanę okresu :/ Cały czas mam wrażenie, że już dostałam @.

4 maja 2016, 20:27

ech...Chciałabym zniknąć, zaszyć się gdzieś :( Nie mam ochoty na nic:(

4 maja 2016, 21:12

Przed chwila w toalecie na papierze widziałam taką cieniuteńką czerwoną niteczkę. Mój mózg już wymyśla, wszystko interpretuje jako sygnał, że coś pozytywnego się dzieje. Boje się myśleć pozytywnie, nie chcę kolejnego rozczarowania. To tak bardzo boli :( A może mój organizm po prostu sygnalizuje to czego ja oczekuję? No i powstaje takie błędne koło :/

8 maja 2016, 22:02

Nadchodzi ten sądny dzień... Jutro wybieram się na bhcg. Będzie to 11dc więc chyba powinno już coś wykazać. Tak się boję :( kolejne rozczarowanie :( Chyba popadnę w depresję :( Wiem, że moje negatywne myślenie źle wpływa na moją psychikę, ale wolę myśleć negatywnie i ewentualnie (JAKIMŚ CUDEM) być pozytywnie zaskoczoną. Będzie mi lżej znieść porażkę. Niestety mam cały czas przed oczami moje wcześniejsze wyniki:( co miesiąc to samo.

Moje ogóle samopoczucie jest jakieś dziwnie. Od samego momentu inseminacji, jak już wracaliśmy czułam bóle podbrzusza. Wtedy nie brałam jeszcze lutinusa. Może po prostu tak się zadziało po zabiegu? Nie wiem. W każdym razie później było całkiem normalnie, jedyna różnica że miałam dużo śluzu taki kremowy, wodnisty. Ciężko go było określić. Teraz mam wrażenie, że jest go mniej. Ostatnimi dniami mam zaparcia. Nigdy wcześniej tak nie miałam w 2 fazie cyklu ale akurat za ten objaw mogę winić lutinus. W sumie za wiele innych też...

Jutrzejszy dzień w pracy będzie ciężki do przeżycia. Zaraz po pracy będę sprawdzała wyniki. Najdłuższe 8 godzin. Albo będzie radosna nowina albo wielka rozpacz i czekanie na @ :(

11 maja 2016, 22:49

Już czekam na @. Czuję, że nadchodzi wielkimi krokami :(

29 maja 2016, 19:34

Miałam nosa, 12 maja dostałam @. Nie miałam leków na stymulację więc wyszło małe zamieszanie. Jakoś się udało, mój Mężuś jak zawsze wszystko załatwił :* 12dc poszłam sprawdzić jak się sprawy mają, wyszłam zszokowana. Pęcherzyk miał już 24mm. Dowiedzieliśmy się czy jest w ogóle sens się jeszcze do nich wybierać, okazało się, że jeśli jeszcze pęcherzyk nie pękł to tak. Więc w środę, 14dc pojechaliśmy na kolejną inseminację. Strasznie długo tam czekaliśmy, już myślałam, że o nas zapomnieli. Około 15 wróciliśmy do domu. No i teraz najgorsze - czekanie. Dziś jest 4 dzień po. Niestety sama musiałam sobie wyznaczyć owulację bo wiem, że była właśnie 14dc,(ovuf wyznaczał mi na 12, 13 lub 15 dc) jak wróciłam z kliniki strasznie bolał mnie brzuch, nie dawałam rady chodzić :( Z resztą w klinice jak robił mi usg powiedział, że jestem przed samą owulacją lub już się zaczęła, ponieważ pęcherzyk jest już nieregularny.

Na pewno czuję się inaczej niż ostatnio, nie miałam do tej pory żadnych plamień tak jak to było w tamtym cyklu. Od dwóch dni pobolewa mnie czasami brzuch, jajnik/i. Narazie myślę pozytywnie. Na 100% nie pójdę na bhcg, źle to przeżyłam :( Niestety jeśli teraz się nie uda (chociaż mam nadzieję, że tak nie będzie) to z kolejnymi próbami będziemy musieli się wstrzymać, brak kasy :(

Mam jednak cichą nadzieję, że tym razem będziemy się cieszyć :*

2 czerwca 2016, 23:03

Czekam, cierpliwie czekam.

5 czerwca 2016, 06:03

już moja nadzieja odlatuje ;( brzuch mnie boli od paru dni tak jak na @ ;( wiekszość "objawów" a raczej moich urojeń chyba ustepuje. Czas wracać do rzeczywistości, ja już odpuszczam. Nie chce sie juz dalej męczyć i łudzić ;( życie jest okrutne, ale musze sie pogodzić z faktem że raczej nie zostane mamusia ;(

Teraz zostaje nam jedynie adopcja, ale w tej sytuacji, pełna żalu i rozgoryczenia nie wiem czy byłabym w stanie pokochać inne dziecko ;(

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2016, 06:05

6 czerwca 2016, 16:56

Boje się.

7 czerwca 2016, 13:50

Porada dnia
Jeśli po owulacji zażywasz progesteron (pamiętaj nigdy nie bierz żadnych lekarstw na własną rękę, bez konsultacji z lekarzem) nie ufaj oznakom Twojego ciała przewidującym ciążę. Progesteron w lekarstwie daje podobne obajwy, które towarzyszą ciąży.

Niestety, pewnie wszystko to wina lutinusa ;(

7 czerwca 2016, 13:54

Wczoraj myśląc, że robie test ciążowy zrobiłam owulacyjny. Zastanawia mnie fakt dlaczego wyszedl pozytywny? <szok>

7 czerwca 2016, 18:13

Jestem w szoku! Jutro ide na bhcg.

7 czerwca 2016, 18:19

Ciąża rozpoczęta 12 maja 2016
Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
1 2 3 4
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego