Pamiętniki Zanim wszystko się ułoży, jest pod górę.
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
Zanim wszystko się ułoży, jest pod górę.
O mnie: Rudzielec marzący o dużej rodzinie i psie.
Czas starania się o dziecko: Od września 2017.
Moja historia: PCOS, niedoczynność tarczycy, insulinooporność. 2 poronienia zatrzymane, 6 ciąż biochemicznych. Kariotypy ☑️ profil antyfosfolipidowy ☑️ trombofilia ☑️ histeroskopia ☑️ hormony ☑️ MUCHa☑️ ANA☑️mąż ☑️ immunologia - brak ochrony zarodka 🚫➡️szczepienia limfocytami 💉
Moje emocje: Strach, niepewność, głęboki smutek, brak nadziei, że może być lepiej 😔

30 stycznia, 23:37

W końcu, przypadkowo, odblokowałam sobie pamiętnik. Wywędrował na fioletową stronę po aktywacji trybu ciąża w listopadzie. 😅
Ale już go mam z powrotem, niuniuniu
tenor.gif?itemid=8827368

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia, 23:39

31 stycznia, 20:49

Jestem rozdarta.
Nie wiem czemu, ale podświadomie czuję, że moje bóle brzucha zostaną olane przez lekarzy.
W histopacie pewnie nic nie wyjdzie.
A moje jajka się marnują.
GlisteningHandyBangeltiger-small.gif
I chociaż wiem, że muszę najpierw wyeliminować problem bólu, bo mi słabo na samą myśl, że w ciąży mógłby się zdarzyć, to podświadomie chcę tej ciąży już, teraz. 😭
Mieliśmy się zabezpieczać cały miesiąc i co?
Gumka : Bez gumki
1 : 2
Nie umiem w gumki. 😩
To jest jakiś koszmar 😁
Czy tylko ja mam tak, że po nastu miesiącach starań użycie gumki to katorga? 🤔
Słabo zapatruję się na przyszłość z tą metodą antykoncepcji...

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia, 20:50

3 lutego, 22:18

Ten cykl ciągnie mi się w nieskończoność i frustruje mnie strasznie to, że nie wiem kiedy się skończy...
Nie wiem kiedy była owulacja i czy w ogóle była.
Brakuje mi kontroli.
Dzisiaj 29 dc, zwykle cykl trwa ok. 31 dni. Niech już się skończy.
tenor.gif

4 lutego, 11:30

Siknęłam na patyk.
Tak, zrobiłam to.
Zapytacie: po co?
Nie wiem.
giphy.gif

5 lutego, 14:09

Wczoraj nie mogłam spać już od 4:00, za to dzisiaj wstałam po 10:00, ale z wielkim trudem, bo od rana okropny ból głowy.
I od razu sobie pomyślałam, że jest i ona.
giphy.gif

Cóż, mój organizm jest mądrzejszy od nas, bo 🐝 bez zabezpieczenia były w tym miesiącu tylko dwa razy, w tym raz (wychodzi na to) w dzień owu. 🙈😅
giphy.gif

Jest jeszcze opcja, że cykl był bezowulacyjny. Nie wiem. Nie dowiem się nigdy. 🤷
No nic, ulżyło mi, szczerze powiedziawszy.

W przyszły piatek będę dzwonić i dopytywać czy już może jest mój histopat żołądeczkowy i polecę na szybką wizytę, może mi gastrolog zrobi też od razu USG, żeby sprawdzić czy coś w woreczku się zmieniło.
Albo wylezie jeszcze jaka inna cholera w tym badaniu histopatu. Nawet nie chcę o tym myśleć.
tenor.gif?itemid=17484217

Ale powiem wam, że tak jak nigdy po jedzeniu mi się nie odbijało, tak po tej gastroskopii non stop! 😭😭😭 Już nie mogę tego wytrzymać, to jest okropne! Mam nadzieję, że mnie nie uszkodzili, a to tylko chwilowy efekt uboczny.
Albo cały czas efekt zjedzenia w poniedziałek chlebka bananowego...😢
Czy ktoś miał też taki efekt uboczny gastroskopii? Powiedzcie, że tak, ech.
giphy.gif

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego, 14:15

6 lutego, 20:36

Schowałam w końcu dzisiaj choinkę i wszystkie ozdoby. Zrobiło się tak ciemno i pusto...
I smutno.
Może dramatyzuję, ale tak się trochę nawet czuję w ostatnim czasie. I nie opuszcza mnie uczucie niepokoju. Nie umiem się na niczym skupić. Nic mi nie sprawia przyjemności. Nie chce mi się jeść (a przepraszam! słodycze wpierdalałabym najchętniej cały czas). Uśmiecham się na siłę.
I czuję fizycznie uciekający czas.
I przeraża mnie to, że nigdy mogę nie mieć dzieci.
I próbuje sobie to wyobrazić, ale nie mogę.
A później myślę, że nie nadawałabym się na matkę skoro mam problem, żeby podjąć decyzję o wzięciu psa ze schroniska. Tak bardzo bym chciała, a mnie to przeraża.
Całe moje życie tak wygląda - chciałabym, ale się boję...
Jak ktoś taki jak ja może być matką? Przecież nie dam rady...

I nie umiem zdobyć się na to, żeby pójść do lekarza i coś zmienić. I tylko wciąż o tym gadam, że muszę, muszę, muszę...
Jak już, przeglądam dostępne terminy i prawie się umawiam, to zaczynam się zastanawiać czego ja w ogóle chcę i co ja w ogóle nam powiedzieć.
No i nie wiem.
2zuE.gif

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego, 20:37

7 lutego, 22:30

Wykupiłam sobie znów dietę z Vitalii.
Za pierwszym razem dało mi się schudnąć ponad 10 kg, może tym razem też mi się uda zrzucić.
Chociaż 5 kg. 🙏
Nie proszę o wiele.
Będę fit.
tenor.gif
Okresu nadal nie ma...🤦

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego, 22:31

10 lutego, 22:10

W końcu przyszło 🐒. Długi kazało na siebie czekać. Całe 35 dni. To o 4 dni dłużej, niż zazwyczaj. 😩 Ale dobrze, że już jest. Czuję, jakby całe ciśnienie ze mnie zeszło.

Wracam do mierzenia temperatury, bo dziwnie mi bez tego. Jakby mi czegoś w życiu brakowało. 🙈

Ogólnie dzisiejszy dzień to ewenement. Przetrwałam go jedynie o śniadaniu. Nie wiem jak to się stało, w ogólne nie czułam głodu. Wydawało mi się, że mój żołądek jest cały czas pełny. Nie było to przyjemne uczucie.
Jakieś pół godziny temu zjadłam dopiero kolację. Jedna z moich ulubionych sałatek w ostatnim czasie:
- mix sałat
- halloumi,
- pomarańcza,
- opcjonalnie jeszcze granat i pestki dyni/słonecznika.
Do tego sok z wyciśniętej jednej pomarańczy z oliwą i octem winnym.
tenor.gif

Wczoraj zaczęłam jeździć znów na rowerku stacjonarnym. Ciężko się wraca. Zwykłe 5 km jest problemem, ale myślę, że do niedzieli już się rozjeżdżę. Mam zamiar jeździć codziennie. Na razie na liczniku 11 kilometrów. Słabo, biorąc pod uwagę, że potrafiłam wykręcić i 20 km jednego dnia.

Jutro spotykam się z koleżankami. Robimy sobie combo tłusty czwartek, bo połączony ze światowym dniem pizzy. Nie wiem jak przeżyje to mój brzuch, ale postaram się być racjonalna i zażyć przed jedzeniem essentiale forte jak na grzeczną dziewczynkę przystało. 😁

A po powrocie:
giphy.gif

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego, 22:11

11 lutego, 22:24

Bilans dnia: 2 pączki (budyń i toffi), 3 faworki, 3 kawałki pizzy i 7 przejechanych kilometrów. Słodko-gorzko. Albo jak to pisze Arlena #raztakraztak #różnieiróżowo👍👎

Jestem tak potwornie zmęczona, że u koleżanki prawie zasnęłam. Oczy na zapałkach. Wykończy mnie ta praca. Albo dojazdy. No, ale byle do wakacji, a coś powinno się wyklarować. Wraca koleżanka z macierzyńskiego, będzie nas wtedy troszku za dużo, komuś może zostać podziękowanie albo ktoś sam może zrezygnować. Może przyjdzie mi szukać nowej pracy. Wtedy na pewno będę szukać czegoś bliżej. Teraz tracę tak dużo czas na dojazd. 😢

Plecy mnie dzisiaj tak nieziemsko bolą, że cieszę się, że jutro już w końcu piątek. 😪 Byle przeżyć jutro.

giphy.gif

15 lutego, 19:28

Walentynki?
BEST.SEX.EVER
217189344005202.gif?to=min&r=640

16 lutego, 12:26

Nadal nie mam moich wyników histopatu po gastroskopii... Zdążyłam się już dzisiaj zestresować, bo mam na jutro umówioną wizytę u gastrologa i już dzwonili ja potwierdzić. Musiałam mówić, że nie wiem czy jutro będę, jest mi tak źle z tym, ale umówiłam się, że oddzwonię jak już będę wiedziała, co z wynikiem - jest czy nie ma.
Czas oczekiwania na wyniki 14 dni roboczych jak przy każdym histopacie. Dzwonię więc do przychodni, pytam, pani liczy i mówi:
- Dzisiaj 15-ty dzień roboczy. Jutro przyjeżdża kurier to jutro będą wyniki.

Kurtyna
f980d961b7d6460d54fc48d28ea569fa.gif

18 lutego, 21:27

Byliśmy dziś z mężem na zakupach. Tyle przecen jeszcze w Housie. 😅 Nie myślałam, że w wieku 30 lat będę się tam ubierać, ale ostatnio tak się składa, że co wchodzę to z czymś wyjdę. 😅
Kupiłam sobie długą, zimową kurtkę za 75 zł. 😵
36969501570588225baae6cd5dd3edb1.gif

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego, 21:29

19 lutego, 19:01

Odebrałam wyniki histopatu po gastroskopii. Na pierwszy rzut oka wychodzi, że jestem celiakia free. 😅 Jest tylko "skąpy naciek zapalny", ale nie dziwi mnie to - żółci w żołądku było bardzo dużo, na pewno zrobiła swoje.
Jutro wizyta u gastrolożki i zobaczymy, co powie. Ciekawe czy zrobi mi USG jamy brzusznej, żeby sprawdzić jak tam mój woreczek... Już prawie drugi miesiąc nie daje o sobie znać. 🤷 Boję się, że jak znów zaboli to nie będę miała siły podnieść małego palca u stopy...
giphy.gif?w=340&h=394

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego, 19:02

20 lutego, 10:43

Byłam u gastrolożki. Przejrzała wyniki, zrobiła USG. uwidoczniła więcej złogów, niż babeczka w styczniu. Dostałam leki na dwa miesiące. Mam powtórzyć teraz próby wątrobowe, brać leki, za dwa miesiące znów powtórzyć badania i zrobić USG. Jak złogi nie znikną to czeka mnie usunięcie kamieni.

Zapytałam, co w przypadku gdybym zaszła w ciążę. Leki mogę brać, ale gdyby trzeba było usuwać kamienie to byłby problem, dlatego rekomendowała, żeby się wstrzymać z ciążą do czasu wykonania tego USG za dwa miesiące.

Mąż się wkurzył strasznie, że niektórym tak łatwo powiedzieć, żeby odłożyć ciążę na później. Mnie też szlag trafia, bo ile można... Już raz robiłam bezsensowną przerwę na rok na diagnostykę. Tylko czas straciliśmy.

Wyślę jeszcze te wyniki do znajomego rodziców. On pewnie od razu by wyciął ten woreczek...

I nie wiem jaka decyzja byłaby dobra... Czy brać leki i próbować to zlikwidować w ten sposób? Czy lepiej wyciąć woreczek i mieć problem z głowy na zawsze?

A co jeśli teraz znajdę w ciążę?!

tumblr_n2t0pqzpIy1ts7f01o1_500.gif

A i mam trzymać przez te dwa miesiące dietę bezglutenową, bo tak wyszło w badaniu tym genetycznym... Chyba sobie machnę jeszcze ten cały panel badań na celiakię, od którego tak naprawdę powinnam za znać ewentualną diagnostykę... Jak wyjdzie ok to pierdolę ten gluten.

fyN8.gif

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego, 10:44

24 lutego, 06:58

Kontaktowałam się z moim ginekologiem w sprawie tego pęcherzyka. Powiedział, że w moim przypadku priorytetem jest ciąża, a pęcherzyk może, ale nie musi dokuczać. W krytycznym przypadku można zoperować w trakcie ciąży (wiem, duże ryzyko).
Będę się jeszcze konsultować z dwoma chirurgami, jak oni to widzą. Zobaczymy co powiedzą, ale jestem trochę spokojniejsza i gotowa na każdą decyzję. Może zrobię sobie pierwsze USG już za miesiąc, żeby zobaczyć co i jak.
Także mamy działać z ciążą! 💪🙂

Edit: pierwszy chirurg też mówi, żeby na razie nie operować tylko robić swoje. 😁 No to razem z gastrologiem 3:0. Nie wiem w takim razie czy iść jeszcze do tego drugiego chirurga. Jeszcze się zastanowię. 🤔
zen.gif?format=1500w

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego, 15:11

28 lutego, 14:56

Człowiek jest stary i chudnięcie przychodzi mu tak trudno... Zamówiłam dietę 7 lutego. Ważyłam wtedy 69,1 i byłam przed okresem. Jestem na diecie 2 tygodnie i dupa blada. Waga w tym czasie skakała jak chciała...
Robiłam dwa pomiary:
1) 19.02 zakończył się wagą 67,4,
2) 26.02 z wagą 68,2.
Halo, co jest! Trzymam dietę, jeżdżę na rowerze, pije wodę, biorę metforminę... Zdecydowanie nie powinno być takiego wyniku!
d57c419b86ecd577fa0b537701e1d4b1.gif

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego, 22:22

3 marca, 22:17

Ból w podbrzuszu nie odpuszcza. Cały czas czuję ucisk/spięcie/rozpieranie... Nie wiem jak to nazwać. Do tego dochodzą kłucia jajników obu na raz. Albo raz lewego, a raz prawego. 😵 Nigdy tak nie miałam, zwariuję. Ciągle coś. W pracy nie mam pojęcia jak siedzieć. W domu najlepiej mi się funkcjonuje leżąc na brzuchu, wtedy nie czuję tego "czegoś". Kill me.
giphy.gif

5 marca, 21:06

Dwa albo trzy dni temu powiedziałam do mojego męża, że jestem w ciąży. Ja nie wiem jak to działa, ale wyczuwam to zapłodnione jajko chyba nosem.

Pierwszy test zrobiłam już chyba w poniedziałek, bo nie wierzyłam mojemu wykresowi. 🙈 I od poniedziałku do dzisiaj test wychodził biały. Jakoś ciężko mi było w to uwierzyć, a zapas testów jakoś szybko zaczął topnieć. 🤣 Obsesyjnie chciałam udowodnić sobie, że mam rację i wysikam w końcu tą drugą kreskę. 😂

No to jest. Kreska numer dziewięć. Straszna to liczba. W sumie chciałam zrobić test dopiero w poniedziałek, ale stwierdziłam, że chce się napić wina i nie zaszkodzi siknąć. Pierwsza myśl to było: no nieee. Później takie: meh.

Przyszedł mąż, mówię, że nie napiję się tego wina, patrzy na test i mówi: meh, życzę ci wszystkiego najlepszego. I poszedł. 🤣

To wszystko mówi o naszym aktualnym podejściu do tych dwóch kresek. Myślę, że jest całkiem zdrowe. 😂

A tu zdjęcie w celach pamiątkowych: Dzieć nr 9, niewiadomoilednipoowu, wg ostatniej @ 3+2 (24 dc)
3c021d4e6d17.jpg

Update kresowy:
06.03
688c76f456aa.jpg

08.03
8bca0a8b3508.jpg

09.03 3+6, 28 dc
a25d1e21a62a.jpg
Jutro i w piątek beta. 🙈 Jeszcze jestem spokojna...

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca, 05:42

10 marca, 07:02

Beta dziś, czyli pierwsze być albo nie być.
Boję się.
😔

16:21
Nadal nie ma wyników. Kim trzeba być, żeby się tak znęcać nad ludźmi
Dr.-Who.gif

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca, 16:23

11 marca, 05:42

Serio, tylko mi moglo się to przydarzyć. 😂

Cały dzień czekałam na durne wyniki, a ze mną cały lutowy wątek, a okazało się, że były dostępny pod numerem zlecenia, a na konto mi nie podpięli...🤦

Beta 246,
progesteron 34,8 (na luteinie 2x200),
glukoza 74,5 (wspaniała!),
insulina 7,21 (wspaniała!),
TSH 3, ale już biorę wyższa dawkę Euthyroxu,
FT4 1,6,
żelazo 116,
ferrytyna 28,
kwas foliowy 7,5 - tu nie wiem, co myśleć, ale na wszelki wypadek dorzucę dodatkowy.

To najwyższa beta od sierpnia 2018! Czyli od 2,5 roku. 😭 Oby rosła! 🍀

My się jeszcze nie cieszymy, trzymamy dystans do bezpiecznego tygodnia. Mimo to jest lekka radość, że w końcu coś bardziej drgnęło.

I jeszcze krechy z dzisiaj, 30 dc, 4+1
d4348d8ce4a2.jpg

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca, 07:20

1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego