41 Maksowy Dzień, piątek , 1luty 2016
Piąteczek minął Nam u przychodni. Najpierw USG bioderek. Denerowałam się trochę ale na szczęście stawy mojego synka sa prawidłowe
Strasznie dużo dzieciaków z rodzicami czekało, normalnie spęd jakiś istny. A moje Dziecię jak nigdy nic w poczekalni zaczęło walić kupsko na moich rękach i to chwilę przed Naszym wejściem Tak perfidnieee głośno zabulgotało Najpierw z beki nie mogłam a potem zaczęłam biegać po przychodni w poszukiwaniu przewijaka. Oczywiście jako takiego w wc nie znalazłam, był jedynie na korytarzu. Zimno jak pierun, no ale cóż, dupkę przebrałam rachu ciachu i biegiem pod gabinet. Na szczęście zdążyłam wejść. Potem była jeszcze wizyta w innej przychodni u dermatologa. Nie chciałam opierać się na opinii tylko jednego lekarza - pediatry i pokazać skórę specjaliście. Pan doktor stwierdził, ze skaza może być ale nie na 100 % a póki co Maks ma dużo potówek - to to i ja wiedziałam
Mam go nie oliwkować bo zatykam pory i właśnie też przez to krostki wyskakują i kupić balsam do ciała np. johnsona/ Przepisał mi tez taki balsam do skóry dla atopików ale nie uważam by Maksowi jakoś specjalnie był potrzebny. Zobaczymy jak skórka będzie wyglądać dalej 
Maks kończy 6 tygodni - 42 i 43 dzień, piątek, sobota
6 tygodni Szczęścia z Nami 
Może i ekspertem nie jestem ale jestem Mamą !!! Widzę jak Maksiu z dnia na dzień pięknie się rozwija, jaki jest silny, mądry i śliczny, jak potrafi wyrażać już swoje ' zdanie'. tak tak, jak ma już dość na przykład głaskania mamy to potrafi odepchnąć moją dłoń rączką albo gdy jakaś zabawka mu nie pasuje - odwraca od niej główkę 
A tak podsumowując osiągnięcia Maksa :
- potrafi trzymać sztywno główkę za brzuszku( w poziomie), na naszym ramieniu ( w pionie)
- trafia paluszkami do buźki, namiętnie je wtedy ssie, zdarza Mu się nawet włożyć jednego do noska
- głuży pełną parą, wydaje z siebie prześmieszne dźwieki ' gmch' 'ggg' 'agu' 'au' 'łee'
- bardzo dużo się uśmiecha, szczególnie przy cycu, zasypianiu i siusianiu
- przekręca się z plecków na boczki i odwrotnie, trzeba go bardzo pilnować bo ostatnio włożył już nogę w szczebelki łóżka
- puszcza bąbelki ze śliny i nauczył się pierdzieć ustakami - sprawia mu to niezwykła radość
- jest bardzo spostrzegawczy, ostatnio polubił lustra i gapi się w swoje odbicie namiętnie, nawet z większej odległości
- odruch Moro zdecydowanie zanika, nie spowijamy już Maksa w kocyki a tylko lekko opatulamy do snu i śpi spokojnie
- Maks nadal kocha smoczki i to te z największymi tarczkami
- Synek wyrasta nam z rozmiaru 56, juz sporo ciuszków 62 jest w użytku
- Pampersów używamy już 2-ek
- Spacery po dworku trwają bitą godzinę
- Budzi się regularnie co 2,5 godziny na karmienie w nocy a w dzień domaga się co 2 h
- Kupki bardzooo się uregulowały Z czego jestem mega zadowolona. Przez ostatnie 3 dni walną nam aż 7 Nadal podaje Bobotic na bączki, które są głośne i wychodzą bezboleśnie
- Waga Naszego Maluszka pokazuje 4010 kg a obwód główki 38 cm ( urodził się z 34 cm)
Kocham Go
43 Maksowy Dzień, niedziela
Spokojnie, cudownie wręcz spędzony weekend Cała rodzinka zrelaksowana, domek posprzątany, wspólny spacer, zakupki, nadrobione zaległości w filmotece ( Joy, Creed ), na obiadek postanowiliśmy zamówić pizze ( dla mnie bez sera i sosu czosnkowego bo nie mogę) tak by nie stać przy garach. Po obiadku wpadła do Nas ciocia O z wujkiem M. i Twoim bratem ciotecznym A. Trzymała Cie po raz pierwszy w ramionach I zachwycała się jaki jesteś malutki, leciutki, a jaki spokojny a jak mocno smoka ssiesz I stwierdziła, że chce mieć jeszcze takiego maluszka - jej synek zaraz kończy roczek. Tak w ogóle to muszę rozejrzeć się za jakimś prezentem dla kuzyna, bo mamy zaproszenie na tą imprezę Tak na Was razem popatrzyłam i stwierdziłam pewne Twe podobieństwo do ciotki ot co...
W sobotnim wpisie miałam poruszyć pewną kwestię ale zapomniałam - a dokładnie tego jak matki z dzieckiem są odbierane przez społeczeństwo i jak się w nim same czują. Jako, że od niedawna zaliczam się do tej elity jestem w temacie. Wychodząc z domu z wózkiem przeważnie spotykam się z sympatią - a to Pani w piekarni pochwali czterokołowiec Maksa - jaki ładny, mama z ciekawskim 2-takiem spotkana w kwiaciarni pokazuje synkowi mojego maluszka a ten mówi' Dzidzia pi, ćsiii ' zaglądając pod budkę, pani w przychodni wychodząc z gabinetu patrzy na mojego synka roztkliwionymi oczami, pewnie przypomina sobie jak jej na oko 9-letnia córa była taka malutka i życzy Nam ' Niech się zdrowo synek chowa', pewien starszy pan w markecie, chcąc przejść przez kasę, chciał popchnąć mój wózek z zakupami w którym był fotelik ze śpiącym Maksem - kiedy go dostrzegł, natychmiast zastyg i zaczął ' 'Ojej jaki maluszek, jaki słodki' delikatnie odsuwając wózek, czmychnął za kasę. Mężczyźni starsi i młodsi którzy przytrzymują mi drzwi kiedy wchodzę do sklepu, przychodni, apteki, Moje sąsiadki, starsze babeczki które co i rusz dopytują się o Małego a czy zdrowy ? , a jak się chowa ?, a jaki grzeczny jest bo wcale nie płacze ... To wszystko jest bardzo miłe.... Ale ostatnio całą tą dobroć powaliła na kolana jedna wredna baba w mięsnym:/ Od początku jak weszłam do sklepu z wózkiem krzywo na mnie zerkała ale ją zignorowałam. Kiedy przyszła jej kolej kupowania ( a stała za mną ) stwierdziła ze smakiem że ona nie ma jak wędlin obejrzeć bo jej wózek zasłania. I żeby powiedziała to do mnie bezpośrednio to nie byłoby tak głupio/przykro przecież bym wózek odsunęła. A ona z tym tekstem walnęła do ekspedientki olewając mnie totalnie... Poczułam się tak jakbym nie miała prawa tam być z dzieckiem To nie wiem miałam go chyba zostawić samego w domu albo przed drzwiami sklepu by paniusi nie przeszkadzał. Tłok, mało miejsca ja się zgodzę na wszystko ale co miałam z synkiem zrobić, jesteśmy nierozłączni A ludzie są bezczelni, oschli i wyzuci z uczuć. Tyle.
44 Maksowy Dzień, poniedziałek
Szczepienia. Jednym słowem M.a.s.k.r.a.
Wizyta na 10:00. Badanie u pediatry -wszystko ok,można szczepić. Przechodzimy do punktu szczepień. Krótka rozmowa z pielęgniarką. Wybrałam szczepionki sanepid-owskie plus dodatkowo rotawirusy i pneumokoki. Te ostatnie z myślą o żłobku Maksa, bo kiedy ja wrócę do pracy mały będzie do niego uczęszczał, najprawdopodobniej jak skończy roczek. Chciałabym Go w ten sposób trochę uodpornić na wszelkiego rodzaju zapalenia ucha, gardła, płuc, oskrzeli i inne zielone katarki i gile... Zapytałam się piguły czy muszą być od razu na raz 4 wkucia - ona że tak Mały najpierw dostał syropek z rota. Potem pierwsze wkłucie - rączka, płacz ale umiarkowany, drugie wkłucie - druga rączka, płacz. Wzięłam go na ręce i w takiej pozycji dostał kolejne dwa ukucia w udziątkach. I to był horror. Moje Dziecko w całym sowim życiu, nigdy tak nie krzyczało. Nawet przy porodzie. Te ostatnie szczepionki były domięśniowe a więc bardzo bolesne. A ja musiałam go przytrzymywać by się nie poruszył. I to Jego spojrzenie prosto w moje oczy ' Dlaczego mi to robisz ?? ' Płakałam razem z nim. Odwracałam głowę by nie widzieć jak go kuje i wyłam...Wiem, że szczepionki są dla Jego zdrowia, że chronią przed zachorowaniem lub łagodzą objawy choroby niby wszystko to wiem i rozumiem ale dla mnie jako matki to było traumatyczne doświadczenie. Ironia losu - płacić tyle kasy żeby zobaczyć cierpienie własnego dziecka...Maks tak strasznie płakał że aż się zapowietrzył, musiałam mu dmuchnąć w buźkę. To wszystko nie ludzkie. Opatuliłam go kocykiem i po chwili zasnął. Przez całą drogę do domu płakałam. Nie mogłam się uspokoić. Co ze mnie za matka ? ... W domu po kilku po ok. 4 godzinach od szczepienia zaczął się regularny krzyk na zmianę z płaczem. Maks był mega wystraszony. Za każdym razem kiedy go kładłam na płasko chyba myślał że zmów jest w gabinecie i krzyczał ze strachu. Cały dzień na rączkach i przy cycu A wieczorem dostał temp 38,5 . Znów byłam przerażona. Zadzwoniłam do mamy z zapytaniem czy dawać już czopka czy co ? Potwierdziła żeby dać i schładzać główkę. Koło 18:00 dałam czopka a zaraz potem Maks zrobił kupkę, na szczęście czopek nie wypadł. Temp. spadła ale nie na długo zauważyłam że lepszy efekt niż lek dawały chłodne okłady na główkę i karczek Malutkiego. Koło 0:00 daliśmy drugi czopek. Synek przespał całą noc, my nie. Przerażeni spaliśmy jak zające pod miedzą Biedny mój malutki. Tak mi go szkoda było
45 Maksowy Dzień, wtorek
Drugi dzień po szczepieniu. Maks nadal marudny ale już nie płaczliwy. Temperatura w granicach 37,3-37,8 więc organizm walczy nadal ze szczepionką ale ja nic nie daje. Synek śpi i je normalnie ;-)Zdjęłam wszystkie cztery plasterki, Maks nawet nie zakwilił. Ech dzielny ten mój chłopak normalnie jest !!! I posmarowałam każde msc po wkłuciu altacetem - tak mi radziła pielęgniarka w przychodni. Swoją drogą patrze na Maksowy koszyczek z lekami na komodzie - strasznie szybko się zapełnia, coraz więcej w im specyfików a to na katarek suchy, a to na wysypkę, kolki, kupki, przeciwgorączkowe no i wit D3+K.... Nie wychodziłam tego dnia na spacer, zresztą taka pogoda że szkoda gadać, piździ że ho ho 
46 Maksowy Dzień, środa
Moje dziecię zaczęło przysypiać przy cycu, ale jaaak. Nie pomaga dmuchanie na buźke, smyranie po pleckach, głaskanie po policzku czy zabieranie sutka...Śpi i koniec. Odkładam go do łóżeczka a Ten za 20 mi znów się budzi bo przecież się nie najadł i głodny...Ech to chyba kolejny ' cudowny efekt' szczepień. Był płacz i rozdrażnienie, marudzenie a ten dzień sponsoruje apatia i ospałość... I to dziwne bo moje dziecię zawsze energiczne, wiercone-kręcone wręcz... Znów się denerwowałam ze coś z Nim nie tak i cały czas sprawdzałam temp. ale była w normie, maksymalnie 37,6.
Wykorzystałam jego długie drzemki - jednak meeega 1,5 h co jak na Maksa to jest wyczyn i wypucowałam na błysk całe mieszkanko - kuchnia - blaty, szafki, lodówka, zlew, kurze w pokojach, odkurzyłam, zmyłam podłogi, wstawiłam pranie, zrobiłam obiadek, wyszliśmy też na zakupy bo kilka rzeczy w domu mi zabrakło. Tak wiało ze bałam się, ze wiatr wyrwie mi w końcu wózek, prawie musiałam się na niego kłaść by nie odfrunął 
Straaasznie lubię jak w domu błyszczy, to takie moje wypaczenie. W ciąży nie mogłam się forsować a z maleńkim Maksem nie miałam na to czasu by tak dokładnie sprzątać, dlatego teraz jestem taka zadowolona z efektów Kocham ten ' czysty' stan. I chociaż wiem ze jak synek podrośnie to o czystości nie będzie mowy - jak to z dziećmi to teraz napajam się tą chwilą Zrobiłam przyjemne z pożytecznym bo w nazajutrz ma wpaść do mnie koleżanka z dawnej pracy - mieszkamy niedaleko a jakoś od dwóch lat nie możemy się spotkać.
Wieczorem czekały na mnie dwie niespodzianki - najpierw Synek zrobił kinder suprise i przekręcił się sam samiuśki z plecków na boczek a z boczku na brzuszek !!!! na naszym łóżku - trzeba było widzieć moją zdębiałą minę a on jak gdyby nigdy nic banan na buźce Kochany mój zdolniacha a potem mama zadzwoniła i powiedziała, ze wpadnie na tydzień do nas i do siostry, która ma ciążę leżącą
Ucieszyłam się strasznie, tym bardziej, że widziała tylko raz Małego w święta. Moi rodzice mieszkają dosyć daleko, wysyłam im mnóstwo zdjęć Maksa ale to nie to samo co obecność dziadków....
47 Maksowy Dzień, 4 luty
No i już wiem, że te dziwnie długie drzemki Maksa i przysypianie przy cycu nie były normalnie. Jednak intuicja matki nie zawiodła. Dziś Synek jakby w letargu, cały czas spał, a jak nie to oczka załzawione i bardzo spokojny był - jak nie On, nawet na głód nie płakał. Do tego doszła znów wysypka na buźce no i nieszczęsna kupa ze śluzem. Za namową koleżanki - doświadczonej już mamy 3,5 latki - popędziłam do przychodni. Full ludzi, same dzieciaki, naczekaliśmy się, Maks spał. Lekarka obejrzała Maksa skórę na ciałku, buźce, dupce, gardełko oczka, główkę, osłuchała, zbadała odruchy - tak jak synek budzi się w domu od każdego szmeru tak w gabinecie ani drgnął na hałas. Wystraszyłam się brakiem kontaktu z Nim....Normalnie zawał serca... Cały czas łączyłam to ze szczepieniami. Pani doktor po wszystkim stwierdziła że senność, apatia i brak apetytu to również efekt alergii na białko mleka krowiego i laktozę ( cukier mleczny) razem i u niektórych osób może wywoływać taki efekt a już kupa i znów wysypka utwierdziła ją w tym przekonaniu. I znów winne mleko - wczoraj zjadłam odrobinę kaszki mannej na tym mleku bez laktozy. Bo podobno mogłam je pić - no to już nie mogę. Dostaliśmy skierowanie do szpitala w razie jakby sytuacja się pogorszyła albo nie było poprawy... Wróciłam do domu, rozbudziłam na siłę Maksa, dałam mu butle mm i od razu zasnął. Potem walnął trzecią już dziś kupę, znów butla zaczął reagować, uśmiechać się, głużyć, machać rączkami - wróciło moje dziecko. Mleko to taki silny alergen, nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Minie 24 h od zjedzenia kaszki dopiero dam mu cyca. Musimy go nadal bacznie obserwować czy nic się nie dzieje ale na szczęście widać że czuje się już lepiej
Także u nas zawsze się coś dzieje Szkoda że umieram wtedy po 1000kroć. Mój Kochany Maluszek
48 Maksowy Dzień, piątek
Synek ma się już coraz lepiej, krostki na mordce powolutku znikają. Szybko je posmarowałam - wiedziałam jak już je ' potraktować' Podajemy jeszcze fenistilka i wapno ale Maks się nie drapie, przynajmniej nie tak jak poprzednio. Za to Jego plan dnia przez te rewelacje po-szczepienne i alergiczne totalnie się rozjechał. Z rana najchętniej co godzinkę przy cycusiu by był a jak nie to na rączkach
A mnie już te rączki czasem naprawdę opadają
Jeszcze jakiś tydzień temu byliśmy już na takim cudownym etapie że Maksiu jadł ochoczo i regularnie co dwie godziny, rano przysypiał jeszcze ze mną w łóżku a każda następna drzemka - sam zasypiał w swoim. Teraz się buntuje, woła dosłownie co kilka minut, wypluwa smoka, ewidentnie bardzo pragnie bliskości. A i z jedzeniem nie jest super, przysypia przy cycu, nie najada się... Z jednej strony to takie cudowne że jestem mu tak potrzebna z drugiej czasem naprawdę płaczę razem z nim....i brakuje mi sił.... Najlepszy jest weekend kiedy P. jest dłużej w domu i może mnie odciążyć. Jem wtedy śniadanie o normalnej dla mnie porze czyt. 8:00 a nie chodzę głodna do 10:00, spacer jest ogarniany na spokojnie mam chociaż chwilę na drzemkę czy czas dla siebie. W tygodniu niestety teraz synek mi na to nie pozwala...A było już tak dobrze ....
W ogóle mam ostatnio jakieś słabe dni...Euforia poporodowa minęła i czuję się jak w pułapce... Karmienie, odbekiwanie, przewijanie,usypianie Maksa i czas zabawy z Nim,przygotowywanie kąpieli, spacerów, podawanie witaminek, wszelkie czynności pielęgnacyjne, przebieranie pobrudzonych mlekiem, siusikami, u lub kupką ciuszków, albo ich zapieranie, mycie butelek, smoczków, laktatora, , prasowanie Małego ciuszków, wstawianie pralki z kolejnymi... To wszystko zajmuje mi tyle czasu że nic nie zostaje dla mnie... Wiem wiem, na pewno zostanę tutaj zrugana przez większość z czytelniczek, co ze mnie za matka ? A te które nadal się starają - wykrzykną - Nie masz co narzekać, masz upragnione dziecko - powinnaś się cieszyć !!! I cieszę się, kocham Maksa najbardziej na świecie ale jestem baaardzo zmęczona... Gdyby P. nie musiał spędzać tyle czasu w pracy, byłoby o niebo lepiej...No ale cóż taka rzeczywistość ktoś musi zarabiać w tym domu ;-)A tak większość obowiązków spada na mnie. I to nie tak że mąż nie pomaga, stara się jak może, sprząta, prasuje, robi większe zakupy, tankuje auto, rano obiera mi ziemniaczki na obiad, parzy ziółka na karminie, w nocy myje laktator, wstaje do małego ale i tak czasem rąk mi brakuje...
Ten mój stan potęguje fakt, że niestety tu gdzie mieszkam jestem zdana praktycznie na siebie - moi rodzice mieszkają dosyć daleko, teściowa nie żyje, moja siostra musi leżeć bo sama ma zagrożoną ciążę, szwagierka - 12-miesięcznego synka i mnóstwo obowiązków a siostrzenica akurat teraz sesje i też się małym nie ma jak zająć. Jakoś fatalnie też się składa że gdzie bym nie chciała wyskoczyć, tam wszędzie ktoś chory, gorączki, zielone gile, zapalenie oskrzeli, antybiotyki i takie tam....Do tego Maks na cycu wytrzymuje tylko 2 godziny, nie chcę go dokarmiać w dzień butla bo mleko mi zaniknie, a wychodząc gdzieś odliczając czas karmienia i przewijania zostaje mi na wyjście około godzina i muszę lecieć z jęzorem na brodzie, bo przecież jest zimna. Nie wyciągnę cycka na ławce w parku i Mu go nie podam
Tęsknię za swoim życiem, za byciem niezależną i dobrze zorganizowaną, za poukładaniem i czystością w domu, na pracą...tak bardzo tęsknie za moimi dziećmi w pracy, za ciepłą pogodą - wtedy miałabym więcej możliwości wyjść z synkiem. Źle mi. Mam nadzieje, ze to minie... Musiałam się wyżalić, w końcu to mój pamiętnik i nie zawsze będzie kolorowo. Jeżeli kogoś uraziłam - przepraszam
3majcie się kochane cieplutko 
49 Maksowy Dzień, sobota
Maksiu kończy 7 tygodni !!!
Nie mogę w to uwierzyć jaki mój chłopczek jest już duży ;-)i dłuuugi Hehe powoli nie mieści mi się już na poduszce do karmienia Zajmuje o wiele więcej miejsca w wanience, łóżeczku czy wózku, po prostu rośnie Nam w oczach Nowe osiągnięcia u progu skończonych 7 tygodni:
- Maks 'dobitnie ' wyraża swoje emocje - jak się śmieje to pełną 'gębą' i pokazuje te swoje słodkie dziąsełka a jak płacze to na maksa głośno, dobitnie, domaga sie swego. Ze łzami w oczkach. Opanował do perfekcji robienie tzw. ' łepmy' kiedy jest mu źle,
przykro;-)
- Bardzo stabilnie trzyma główkę jak go nosimy pionowo, jak leży na Nas to też ją dźwiga co nie miara
- Pięknie zaczyna chwytać zabawki, przytulać je do siebie, miziać, odpychać
- Ślicznie głuży, umie poleżeć dłuższą chwilę ( nawet 15 min) sam w łóżeczku i gadać razem z uśmiechaniem się do fototapety nad swoim łóżeczkiem a raczej do zwierzątek z niej
- Zdecydowanie na rączkach woli pozycję pionową, leżenie na rączkach jak dzidziuś to tylko do cycania
- Wszelki światełka i dźwięki obdarza miłością pierwszą
50 Maksowy Dzień, niedziela
Pięknaaa pogoda...Wybraliśmy się z tatowym na spacer do pobliskiego parku. Na co dzień tak bardzo brakuje tego wspólnego czasu .. tego dnia znów cyckałeś co godzinę więc mleko nie wyrabiało się i na spacer dostałeś butlę mm, bo w mleczarni pustka Za to spałeś jak zabity jakieś 1,5 godziny a my mieliśmy czas na wspólne konwersacje Oczywiście spałeś, póki wózek był w ruchu Jak usiedliśmy na ławce trza było kołami ruszać Moja czujka Kochana Po obiadku ogarniętym przez P. udaliśmy się w długo oczekiwane odwiedziny do Twojej prababci Z. Zachwytom i przytulańcom nie było końca, ' a Jakie Ty masz maleńkie stópki' ' a jakie śliczne blond włoski' ' ale podobny to Ty i tak jesteś do taty ' Prababcia ma około 80 lat ( dokładnie nie wiem ) Jest jeszcze zupełnie ' na chodzie' ale ostatnio podupadła na zdrowiu i bardzo mi zależało by poznała Małego. Maks zapoznał się też z Pradziadkiem
Z. trzymała Naszego maluszka cały czas na kolanach a Maks wgapiał się w nią jak zaczarowany W końcu sama wychowała dwoje dzieci, ma pięcioro wnucząt i pięcioro prawnucząt ( razem z Maksem) więc wie jak zagadywać do Takich maluszków
Maksiu został obdarowany ' pieniążkami za urodzenie' na początku odparłam ze nie trzeba ale babcia kazała brać W sumie fajnie, przydadzą się do kupna wiosennej kurteczki i czapeczki dla Małego
Także dzień jak najbardziej udany Aaaa i zapomniałabym, wieczorkiem kiedy Syneczek walnął już w kimę, było Nasze pierwsze od porodu Straaaasznie się bałam bólu, tym bardziej że póki karmie tam na dole mam pustynię, ale jakimś magicznym sposobem nagle zrobiło się 'sprzyjająco' i było cudownie. Dla mnie seks wcześniej, w ciąży wcale nie oznaczał ekstazę nie z tej ziemi, raczej wiecznie się bałam o zdrowie Małego a potem już z wielkim brzucholem było mi po prostu niewygodnie. Za to tego wieczoru przypomniałam sobie jak to kiedyś między Nami było Dobry humor wrócił, odprężenie i spokój ducha teeeż Zabawnie było użyć znów prezerwatywy ( nie zabezpieczaliśmy się od prawie dwóch lat) i poczuć ten dreszczyk emocji czy aby nie pęknie bo ciąża teraz byłaby dla nas meega wyzwaniem Nie zdecydowałam się jeszcze na tabletki przepisane przez lekarkę. W ogóle to szczerze powiedziawszy boją się znów przyjmować jakichkolwiek hormonów, skoro moje własne były nieźle rozregulowane. Do tego połóg się skończył, było już czysto a po badaniu ginekologicznym znów zaczęłam jakoś plamić na brązowo, delikatnie i nic nie boli, to raczej nie okres ale trwa już przeszło 1,5 tygodnie i nie wiem za bardzo czemu tak jest... Zobaczymy o z tymi tabletkami będzie, może od przyszłego miesiaca się zdecyduje. Póki co cieszę się chwilą.
51 Maksowy dzień, poniedziałek 9 luty
Babcia M i Dziadek J. przyjechali !!! I przywieźli mnóstwo pysznego, domowego jedzonka, które i nawet mama na diecie zjeść mogła Dostaliśmy też sporo ciuszków 68 i 74 po moich siostrzeńcach Babcia biega miedzy moim domem a siostry, żeby troszkę nasz odciążyć i zostaje aaaż cały tydzień Dziadkowie bawili się z Tobą, tulili a wieczorkiem babcia uczestniczyła w kąpieli. Matka za to miała wychodne - popędziłam do Akpolu w poszukiwanie balsamu do ciała dla Maksa. A właśnie synek nam się strasznie łuszczy pod paszkami i na cycuszkach, myślałam ze to zaraz przejdzie ale dermatolog zabronił oliwką smarować bo zatyka pory, to kupiłam balsam johnsona bad time - kilka dni było ok ale P. zauważył że w miejscu tej suchej skórki po smarowaniu skóra jest czerwona i zaogniona a Maks się dże jak opętany. W innym miejscach a ciele tak nie ma. Więc już kurde zgłupiałam i szukałam emulsji z emolientami. Emolium jakoś takie promowane strasznie jest przez pediatrów a tak na prawdę drogie to to i chemii ma całkiem sporo jak na preparat dla atopików. Oliium z firmy Oceanic - całkiem nowe na rynku i opinii za bardzo jeszcze nie ma od użytkowników no to kupiłam Oliatum emulsję do ciała od 1 dnia życia. Zapach ma delikatny, konsystencję całkiem spoko - sprawdziłam na sobie, zobaczymy jak podziała na skórę Maksa. Naszukałam się tego w wielu sklepach ( w akpolu nie było) i znalazłam wreszcie w aptece. Mam nadzieje że się sprawdzi. W sumie to i tak nie mam co narzekać bo Maks prócz krostek od alergii ( bo matka zżarła mleko) i potówek ( bo matka przegrzewa jeszcze czasem) ze skóra raczej problemów nie ma. Toleruje wszystkie kosmetyki jakie mu kupiłam, proszki,płyny do płukania, pampersy, chusteczki - ostatnio spróbowałam Dady naturals paka 2+3 opakowania za 14,99 tylko ten balsam johnsonamu nie podpasywał. Ale to nic, jego zapach jest śliczny to sama będę się nim smarować
Humor i samopoczucie mam już lepsze. Niewątpliwie mąż i rodzice się do tego przyczynili
Zaczęłam też ćwiczyć z Mel B . Wyzwanie 30 dni. Na razie brzuch i biust, zamierzam jeszcze uda. Chciałabym wrócić do formy sprzed ciąży. Najbardziej ucierpiał mój brzuch. Marzę by do lata był taki jak kiedyś Póki jest chłodno będę ćwiczyć tylko w domu a potem planuję zapisać się na zumbę, wyskoczyć na basen i rower Muszę zadbać o swoje ciało które przez starania, ciążę i poród dostało mocno ' po dupie' Kupiłam też sobie kosmetyki Tołpy Dermo Body Mum - serum liftingujące do biustu i balsam antycellullitowy do ciała coby zadbać o skórę. Trzymajcie kciuki za powodzenie i 'dostępność czasu' na to wszystko Buziaki
52 Maksowy dzień, wtorek
ZACZAROWANA BABCIA - ZACZAROWANY WNUCZEK
Moja mama ma chyba jakieś magiczne moce Koło 10:30 zabrała Maksia na spacer i mimo wietrznej i dżdżystej pogody dała rade odbębnić bita godzinę, tak jak widnieje w palnie dnia Królewicza Ja w tym czasie miałam godzinkę dla siebie - haha taaa dla siebie - szybki prysznic, II śniadanie i zabrałam się za prasowanie ciuszków, pościeli i baldachimu do łóżeczka Maksa. Wszystko zdążyłam ogarnąć. Jak się jest matka, czas jakoś tak się rozciąga jak guma w gaciach, i człowiek jest w stanie zrobić tak wiele w tak niewielkim jego zakresie
Babcia wróciła z wnusiem, gobndolką kazała postawić jeszcze przy otwartym oknie by Maks dospał. Troszkę mi się nie chciało wierzyć w takowe cuda, bo przecież moje dziecie w domu śpi jak zając pod miedzą a na dworze - tyle ile chodzę. I tu mnie syn zaskoczył. Spiłyśmy razem herbatkę, mały śpi, babcia poleciała do D robić obiadek, mały śpi - i jak spał jeszcze przez kolejne prawie dwie godziny, czyli z dworem prawie trzy Normalnie oczy przecierałam ze zdziwienia i biegałam co 15 min sprawdzać czy oddycha Babcia chyba małemu coś na smoczka posypała że tak ładnie spał Ogarnęłam cały dom, posiedziałam przy kompie, zakupiłam zaproszenia i podziękowania na chrzest, pogadałam przez tel i.... nudziłam się. Tak 3 godziny bez mojego dziecka to zdecydowanie za długo. Jestem od Nie go uzależniona 
W wolnej chwili gadżeciarskie zapędy me odżywają i wyszukałam takie oto cudeńka na chrzest Maksa:
Zaproszenia na chrzciny będę rozsyłać jak tylko do mnie dotrą
53 Maksowy Dzień, środa
1 Dzień wyzwania z Mel B - środa
Rozgrzewka/Brzuch/Cardio/Nogi/Pośladki - 57 min
* waga 60,5 kg
* brzuch w najszerszym msc 93,5 cm
ZWARIOWANY DZIEŃ
Mimo iż wieczorem padłam wyczerpana – kocham TAKIE dni ! Po porannym cacusiu Synek uciął sobie drzemkę do 9:20 potem powtórka z rozrywki przy mleczarni, szybka zmiana pampka, i mniej szybkie dwie zmiany garderoby ( obrzygałem się mlekiem i obsikałem ) Matka się ogarnęła czyt. zjadła, umyła, ubrała, uczesała i umalowała, spakowała mantle do torby wózkowej a do kosza dwie siaty ciuszków 56 i 50 z których Maks już wyrósł i pognała na spacer. Ciuszki przygotowała dla mojej siostry D. która termin porodu z Ninką ma na 26-tego kwietnia i już syndrom wicia gniazda działa !.
Spacerek po naszej dzielni i parku spokojny. Poprawiam sobie spodnie – bo mi z dumy zaczęły zjeżdżać a tu ktoś do mnie krzyczy – „Poprawiaj poprawiaj bo Ci dupa wisi „ hehe – szwagierka O. na spacerze ze sowim synkiem. Śmiałam się że chyba ma na mnie jakiś radar, bo po raz kolejny spotykamy się w tym samym miejscu i o podobnej porze. Mały A. nie chciał spać, łaziła z nim już przeszło 1,5 godziny a sen nie nadchodził Plotom, śmiechom i chichotom nie było końca. Szwagierka obrała już kierunek do ale tak szybko nie pozwoliłam jej odejść A to zagadałam o przyszłej imprezie roczkowej jej synka, a to o prababci Maksa, która niedawno odwiedziliśmy a to o tym że moi rodzice przyjechali a to o leżącej ciąży mojej siostry. Zawsze jak się spotykamy, biadolimy a to na kupy maluchów, sikańce, krótkie drzemki, wybrzydzanie jedzeniowe, marudzenie albo „wybitny - rodzinny „ charakter naszych brzdąców. Dobrze mieć kogoś kto „ Zna ten ból” . Odprowadziłam O. pod sklepik do którego chciała jeszcze zajść i strzała dalej na spacer. Chciałam żeby Maks jeszcze troszkę pokimał to dreptałam, potem szybka wizyta w spożywczaku po chleb i biegiem do siostry.
W między czasie zadzwoniła jeszcze do mnie koleżanka ze szkoły rodzenia. No to dawaj kolejne rundki po osiedlu, bo potem z małym na rękach nie pogadam. Synek nie zaważając na naszą konwersację sfajdolił się w gacie aż zabulgotało Także czas mojej rozmowy uległ skróceniu i poleciałam do siostry szybciej. D. mieszka w wieżowcu z windą. Taką starszego typu. O matko jak ja się namęczyłam żeby do niej wjechać z wózkiem. Nasza karoca jest bardzo zwrotna i manewrowanie nią to nie problem ale winda ciasna, wąska i drzwi ciężkie – masakra ;/ Maks dospał jakieś 20 minut przy otwartym oknie a my pogadaliśmy na spokojnie. Potem wszyscy Go obstąpili, nosili na rękach – najpierw D. z racji tego że musi leżeć – na leżąco się z Nim pobawiła, potem babcia M, kuzyn F. i na koniec głupkowaty wujek K. Ona zawsze wydurnia się z dziećmi, gada śmiesznym głosem, a dzieci to kochają ! Moje nie jest wyjątkiem Siostra roztkliwiała się nad ciuszkami które jej przyniosłam, a że takie malutkie a jakie słodkie ( jej starszy synek ma już prawie 9 lat i zapomniała jak to Est ) Dla mnie taki rozmiar ciuszków to już chleb powszedni Srutu tutu i tak minęły jakieś 2 godziny. Mały po cycku śpiący, to musiałam spadać na chatę – nie chcę go przyzwyczajać do spania w gondoli w domu. Pędząc z wózkiem oczywiście – na głodniaka – bo matka nie ma czasu zjeść, słabo mi się zrobiło. Wpadłam szybko do sklepu kupiłam batona – niestety czekoladowego i podniosłam sobie cukier. A to ze w moje zachłanne raczki wpadła jeszcze Napoleonka – to już szczegół Nauczona ostatnimi doświadczeniami z Maksa wysypką nie dałam już mu tego dnia piersi – został na butelce a ja mleko ściągnęłam i wylałam. Chyba się udało ominąć kłopoty – bo wysypki brak
Szybki obiad, Mały zasnął na dworze więc dosypiał jeszcze w sypialni przy oknie, ja miałam chwile odsapnąć. Nie na długo jak się okazało, bo od kilku godzin dobijała się do mnie najstarsza siostra A. koniecznie chciała pogadać A na 16:30 umówiona byłam po odbiór fotek z sesji noworodkowej Maksa. Także znów butla, pielucha, zapakowałam Małego do fotelika i dawaj w drogę. Sprawnie szybko poszło bo chwilę po 17:00 byłam w domku
Zdjęcia są booooskie zresztą same zobaczcie Napatrzeć się nie mogę na mojego Maluszka, jak już urósł. Na sesji noworodkowej miał 16 dni – teraz ma prawie 8 tygodni !!!! Czas zapier*** ja oszalały. Nie zdążyłam się nimi nacieszyć a już nadszedł wieczór, czas na kąpiel Synka , ogarnianie mieszkania, wstawianie prania, mój maraton z Mel B – dziś wyzwanie środowe – Rozgrzewka, Brzuch, Cardio, Uda i Pośladki, całe 57 minut wypocin, szybki prysznic, balsamowanie się, kolacja, ściąganie cycucha – niestety znów w kibel przez słodycze z mlekiem, chwilka przytulańców z P i już 23:00 pora spać
Mimo szalonego tępa – jak pisałam – kocham TAKIE dni
54 Maksowy Dzień, czwartek
2 Dzień wyzwania z Mel B - czwartek
Rozgrzewka/Brzuch/Plecy/Pośladki - 37 min
Moje Dziecko Jest Super Mądre ! I nie tylko ja tak twierdze ! Babcia M., ciocia D. i oczywiście tata P. też są takiego zdania Wiem, że każda mama ma tendencję do idealizowania swojej latorośli I ja nie jestem wyjątkiem w rozpływaniu się nad Maksem
Wiem też, że naprawdę jest wyjątkowy To jak silnie unosi głowę, jak pięknie operuje paluszkami u rączek, ćwicząc swoją motorykę małą, jak przekręca się z boczków na plecki, jak gada do zabawek, jak poklepuje mnie po cycu w czasie karmienia i wtula się w ramię kiedy go noszę do odbąknięcia jest cudowne ! Potrafi przeleżeć na macie już sporo czasu sam – nawet 20-25 minut, gadając po swojemu, kręcąc główką na prawo i lewo i wierzgając nóżkami i rączkami. Ma na niej takiego powera, że położony na samym środku, po kilku minutach takiej aktywności transportuje się poza matę Dziś wracając z kuchni znalazłam go leżącego w połowie na podłodze. Nie mamy w salonie dywanu, ale najwidoczniej chłód w dupsko Maksowi nie przeszkadzał
Po kolejnej drzemce synek wylądował z kolei na kanapie w towarzystwie grzechotki – rybki i sensorycznej książeczki Mom’s . Ułożyłam książeczkę tak że zwisała nad Nim. Maks tak długo machał rączkami aż ją ściągał na siebie i to nie jeden raz ! To nie mógł być przypadek Ale radości nie było końca - i mojej i Jego
Zaczyna chwytać przedmioty ten mój mały Królewicz Drzemki w ciągu dnia są już spokojniejsze, jest ich aż 5 i łącznie trwają jakieś 4,5-5 godzin co jak na moje dziecko jest to wyczyn Zauważyłam też na cycusiu przesypia dłużej, przerwa między karmieniami może być nawet 2,5 godzinna. Dorasta nam chłopaczyna. A najlepsze są uśmiechy którym obdarowuje mnie Maks zaraz po przebudzeniu i nie ważne czy akurat jest dzień czy środek nocy – uśmiech jest Kochany mój 
55,56,57 Maksowy dzień, pt-niedziela - * 3 i 4 Dzień wyzwania z Mel B
Maks Kończy 8 tygodni - 13 luty 2016 r.
Dni raczej z tych aktywnych. Tyle się działo, ze nawet nie miałam jak zrobić wpisu !
Przygotowania do chrztu małego idą pełną parą. Zaproszenia w większości już rozdane. Udało się nam kupić śliczny komplecik z kurteczka dla Maksa a dla jego taty nowy gajerek i super dopasowaną koszulę. Także chłopacy moi ubrani i przygotowani na wielki dzień Z ciuszków Maksa się cieszę bo są słodkie i śliczne, ale najbardziej z garderoby Jego taty - bo niestety ciężko jemu coś dobrać ze względu na szczupłą sylwetkę
Tego dnia odwiedziła Nas tez spotkana po drodze ciotka O. Bawiła się z Tobą i przytulała do cyca a ja zajmowałam się małym A. - jej synkiem taka wymiana
Osobiście mając doświadczenie z dziećmi jeżeli chodzi o opiekę nad maluchami to zdecydowanie wolę takie już co najmniej roczne berbecie - przynajmniej można się z nimi pobawić na całego Puszczaliśmy sobie bańki mydlane - maluch jeden i drugi byli zachwyceni 
Niedzielny czas poświęciliśmy też na zakupy - najpierw dziecięcy - kupiliśmy wiosenną czapeczką dla Małego, kilka pierdół do Maksowych zapasów i adaptery wo wózka. Musze się przyznać że będąc jeszcze w ciąży byłam strasznie przeciwna wożeniu synka w foteliku wczepionym na stelażu wózka - tak robią ludzie spędzający całe dnie w galeriach, nowobogaccy, myślałam A jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się że siedząc cały dzień sama w domy z dzieckiem, muszę robić zakupy I to nie tylko w małych, pobliskich, osiedlowych sklepikach ale i czasem też muszę wyskoczyć do marketów. I co jeżeli w te duże wózki sklepowe fotelik się nie zmieści ? Targać go cały czas na rękach ? Wozić i jedno i drugie - fotelik i wózek ?? - O nie nie... Przyszłam w końcu po rozum do głowy. Mój kręgosłup jest zbyt cenny
I kupiliśmy adaptery by połączyć nasz Shell Eko z Be Safe Izi Go Pani w sklepie skwitowała moją radość na widok adapterów s stelażu - ' Dwa kawałki plastiku i życie od razu staje się piękniejsze ' Ha ha jak trafnie ujęte 
Swoją droga jak różne są wyobrażenia o tym jak będzie wyglądało nasze codzienne życie z ciąży i po niej, jak ma się już to dziecko Kubeł zimnej wody.
Po zakupach dzieciowych wyskoczyliśmy do Agaty na szybki research kompletów mebli do przedpokoju - straaaasznie takowych brakuje u nas w mieszkaniu, buty walają się po całym przedpokoju i czas to ogarnąć Fajnie było jeździć po sklepie z Maksem w foteliku. Szubko wszystko obczailiśmy i w drogę !
Następnym przystankiem było mieszkanie cioci mojego męża. Chcieliśmy wpaść tam koniecznie z Małym, zapoznać z nim rodzinkę
A przy okazji wręczyć zaproszenie na chrzciny. Szybka herbatka i do domu ;-)My odprężeni a Maks zaliczył kolejną udana wizytą rodzinną I był bardzo grzeczny zarówno w gościach jak i w podróży. Ech dorasta to moje dziecię. Zaraz będzie miał 2 miesiące pełne... Kiedy to minęło ???
Mel B oczywiście ćwiczyłam, trening piątkowy i niedzielny zaliczony. Sobotę niestety ominęłam bo byłam padnięta wojażami 
Ps. Pamiętniki i fora już nigdy nie będą takie same bez Ciebie Feśka, tęsknimy i pamiętamy o Tobie ;-(
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2018, 17:10
Dziś byłam u diabetologa. Bardzo miła pani doktor, wszystko mi wyjaśniła i powiedziała konkretnie jak mam jeść i co. W końcu jakoś to sobie poukładałam. Będziemy się starać dietą utrzymywać glukozę w normie, żeby nie trzeba było przyjmować insuliny. Jakoś muszę dać radę dla dobra maleństwa 
Rozmawiałam dziś z koleżanką z pracy. Jestem rozczarowana moimi koleżankami. Niby są matkami, powinny zrozumieć, że ciąża i co się z tym wiąże, a parę z nich było złe, że musiały mi pomagać w ciężkich pracach, zanim poszłam na zwolnienie. Nie rozumiem tego. Nigdy nic nikomu nie zrobiłam, pracowałam, pomagałam a tu takie coś. Zazdrość, bo inaczej nie umiem tego wytłumaczyć. zazdrość o moje stanowisko, o dobre kontakty z kierownictwem, dobre kontakty z pracownikami, o to że praktycznie każdy mnie lubi. Jeju, jestem taka naiwna. Myślałam, że każdy mnie lubi. ehh. Teraz między sobą się gryzą, kto po mnie przejmie stanowisko. Masakra. Atmosfera tam okropna. Nie wrócę tam. Ale nie żałuję, że powiedziałam od razu o ciąży. Za długo na to czekałam, żeby się przejmować fochami fałszywych bab.
05 PAŹDZIERNIK - 3 miesiące i 4 dni oczekiwania na KOSMITĘ
Dużo czytam, wkręciłam się w temat adopcji. Jedne książki są lepsze inne trochę gorsze, ale wszystkie bardzo pouczające. Uspokaja mnie czytanie na ten temat. Dużo się dowiaduję jak sobie radzić z nieciekawymi sytuacjami, które mogą się pojawić. Sytuacje te dotyczą raczej otoczenia niż samego dziecka. Wniosek z tego całego czytania: jesteśmy normalni, tacy sami jak miliony par, małżeństw, rodzin na świecie. Stworzymy z Kosmitą zwykłą rodzinę, nic w nas nadzwyczajnego. Jedyne co nas będzie odróżniać od innych rodzin to sposób w jaki poznamy NASZE Dziecko. Nie będzie to sala porodowa.
Nie mogę doczekać się telefonu, informacji jaki jest, gdzie jest, ON czy ONA..... Nie mam obsesji, nie żyję od 7 do 15 (godziny pracy OA). Nie dostaje też zawału na dźwięk telefonu
Bardzo chciałabym by Kosmita odnalazł się jeszcze w tym roku, choć czuję gdzieś w środku, że tak nie będzie. Kolejne Święta spędzimy sami.... Może mam jakiegoś doła jesiennego a może wizja kolejnych świąt jest tak bardzo przerażająca. Wszyscy znajomi , zwłaszcza w pracy twierdzą , że jestem jakaś spokojna, szczęśliwa, że bije ode mnie radość. Dobrze się maskuje czy złe myśli dopadają mnie w samotności? Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość...... Spotkaliśmy ostatnio w sklepie znajomą z rodziny adopcyjnej, przytuliła mnie mocno i zapewniła, że już niedługo... hmm niedługo? Moja bratowa twierdzi, że na pewno w tym roku nam się rodzina powiększy, oby
Marcinowi już dwa razy śnił się Kosmita. Raz był mały a raz duży ( taki około 6 lat). Śmialiśmy się , że bardzo szybko rośnie. Moja mam zaczęła się wczuwać w rolę babci, jak jej powiedzieliśmy imiona, które mamy wybrane to stwierdziła, że są brzydkie i ona sie nie zgadza by tak sie nazywało
To chyba dobry znak
Przedstawiła nam swoją listę oj ciekawe są na niej propozycje, niektóre bardzo ciekawe. Oczywiście nie do zaakceptowania 
14cs
5dc
Dzisiaj zaczynam już 4 cykl z Clostilbegyt. Wcześniej miałam dwa cykle na prawy niedrożny jajnik i jeden na drożny lewy, gdzie po wizycie u gin potwierdziła, że jajeczko pękło. Niestety bez rezultatu.
W poniedziałek chce umówić się do nowego gin, moja wcześniejsza gin zrobiła dużo, ale niestety wizyta raz na 2 miesiące jest dla mnie niewystarczająca.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2018, 12:59
35dc.
Obudziłam się dziś wcześniej niż zwykle. Siku. I od rana stres bo znów plamienia. Brązowo czerwone. Pojechałam na betę potem miałam zamiar pojechać do lekarza żeby mnie przyjął bez kolejki. I tak miał mi wypisać receptę na fraxiparine. Ok przyjął mnie choć Pani w rejestracji nie była zadowolona. Przepisał mi fraxiparine i duphaston. Mam się nie przejmować plamieniami dopóki nie ma bólów brzucha i żywej krwi bo beta ładnie rośnie. Ok uspokoiłam się. Wyszłam z gabinetu pojechałam do domu. Kroki... Sprawdzam wyniki beta dziś 19. Nie wiem jak dojechałam do domu. Ale dałam radę jeszcze napisać do lekarza czy jest sens brać te lekarstwa. Nie odpisał jeszcze są co to zmieni. Miałam je brać w ciąży. Jest mi nie dobrze. Nie dam rady więcej na razie pisać.
22 MIESIĄCE MAKSOWE
19 pażdziernik
Waga Maksa – ok. 14 kg
Wzrost – 90 cm
Rozmiar ciuszków – 92
Rozmiar bucika - 22/23
Rozmiar pieluszek – pieluchomajty 5
Ilość zębów – 14
Ilość drzemek – 1
Czas żłobkowy - 2 mc
Co tu dużo gadać. Piknie nam się Nasz Chłopaczek rozwija i ruchowo i poznawczo i intelektualnie i społecznie a nawet i manualnie. Spostrzegawczość, pamieć i uwaga pierwsza klasa, podobnie jak i umiejętność wyprowadzania rodziców z równowagi - też pierwsza klasa
Gdyby tylko tak często Nam nie chorował - odkąd poszedł do żłobka zaliczyliśmy już katar, trzydniówkę, zapalenie zatok, jelitówkę i teraz znów mamy katar
. Stosujemy inhalacje,Katarek +, maść rozgrzewającą i majerankową, kropelki do nosa, stałe leki p.alergiczne plus suplement na zatoki zato grip zamiennie z pelafen + eloprine na infekcje+ vit D3 + dopajamy herbatką z lipki, miodem i sokiem z malin. Wietrzymy mieszkanie, nie przegrzewamy ciuszkami, dużo spacerujemy i czekamy na wyleczenie. Kupiłam tez Maksowi żelazo, bo i bez badań coś czuje że podobnie jak rok temu ma jego niedobór. A w przypadku alergików niedobór tego pierwiastka= niska odporność.
Jedzenie - Maks przeprosił się z butlą mm i od 3 dni znów pije ' z gwinta' meko. Tyle że już nie w łóżeczku sam a w salonie na bajce, potem kąpiel i spać. Nie ukrywam, że jestem zadowolona bo krowiego nie zamierzam jeszcze mu podawać więc niech pije takie bo mleka potrzebuje. Poza płynną kolacyjką Maks lubi kanapeczki z serem/wędlinką/pasztetem, jajo na twardo,jogurciki, czasem dostaję parówkę, owoce, warzywa je wszelkie podobnie jak kasze, makarony, ryże i mięso oraz rybki zajda ze smakiem. Lubi po prostu wsystko
Drzemki - Nadal są. Na szczęście w żłobku śpi do 1,5 -2 h między 12:30- a 14:30 w domu zasypia koło 12:00 na 1-1,5. Nadal sam
PO odstawieniu smoczka - i tu pełen sukces bo nie używa już go całkowicie od ponad tygodnia, zasypianie trwa dłużej, Mały sobie gada podśpiewuje, kręci się a potem pada tak po pół godziny sam. W nocy śpi tak średnio od 21:00-6:30
Spacery - Na noga i w wózku, zależnie od humorku mości Panicza Ale koniecznie ' do dzieci', tam gdzie są one jest i Maks.
Zabawa - Synek uwielbia skakać, biegać, szaleć na nami na podłodze, zabawę w konika i jazdę na kocu, slalomy między kręglami i rzucanie piłkami. Z zabawek królują wozy strażackie i wszelkiego rodzaju auta, pieczątki z tuszem, kolorowanki, ciastolina z wyciskaczem oraz książeczki, które sam pod nosem ' czyta' . Nauczył się też bawić w berka i kółko graniaste w żłobku i teraz trenuje non stop na Nas
Poza tym od jakiś 3 tygodniu zauważyłam że Maks zaczyna myśleć abstrakcyjne - nadaje różnym przedmiotom cechy zabawek i bawi się nimi jak prawdziwymi - np dmuchany balon może być wiertarką, patyczek samolotem, ciastko autkiem a rura od odkurzacza jeszcze czymś innym
Mowa i inne - Pędzi i rozwija się na łeb na szyję, związki przyczynowo-skutkowe, zlepki kilku słów w zdania to jest to, używanie określeń na górze na dole - dziś np. powiedział Kocham albo ' Plasiam mama jechać' - Przepraszam, mamo chcę przejechać autkiem. Używa zwrotów grzecznościowych tj. dziękuje, proszę, przepraszam. Mówi ' Tędy' i pokazuje gdzie chce iść. Potrafi pokazać kolor żółty....
Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność ale oczy się już kleją, jutro praca, piątek weekendu początek Ale nie dla mnie bo w niedziele pierwszy już egzamin na uczelni. 3 majcie kciuki 
LISTOPAD 2017
22 Miesiące i 13 Dni Maksowych
1 listopad
My niestety znów po chorobie, zapalenie zatok i bakteryjne zapalenie oka Maks przytargał do domu. Antybiotyk, inhalacje, sporo suplementów, szlaban na żłobek i na wychodzenie na dwór przez 1,5 tygodnia praktycznie. Na szczęście tfu tfu jest już dobrze, ale to kolejny antybiotyk tej jesieni co mnie martwi....
Synek pięknie rozwija swoją mowę składa mnóstwo słów razem, o to niektóre z przykładów :
" Ratunku, mama padam"
" Tata choć tutaj"
" Mama choć tam"
" Mama podaj rękę"
" Cztery szukam"
Za nami zabawa podwójna zabawa halloweenowa - jedna w domu ze znajomymi - zrobiłam dekoracyjną pajęczynę, powiesiłam balony i napis, upiekłam ciasteczka dyniowe dla dzieci a druga w żłobku z maluchami, dłubaniem w dyni i "łapaniem pajączka"
A dziś dzień wolny. Dzień zadumy nad bliskimi, którzy odeszli. Niestety sporo mam takich bliskich...
3 KOMENTARZY
Etuś / 2 listopada 2017 10:47
Hej ja dodaję zdjęcia w postimage (wpisz w Google). Ale i tak mam problemy z dodaniem kilku zdjęć do jednego wpisu. Wczoraj chyba z 5 razy edytowałam wpis. A to tylko pierwsze zdjecie sie dodało, a to mi się poprzestawiało, a to znowu coś nie tak. Teraz będę po prostu kopiować wpis zanim dodam żeby w razie czego szybko zedytować. Ta zmiana na KidzFriend wcale nie wyszła im na plus
Mój Jasiek właśnie się wykurował. Co prawda jeszcze w swoim życiu nie brał antybiotyku (tfu tfu) ale od kiedy poszedł do żłobka (od pazdziernika) już 2 razy po tygodniu spędził w domu... masakra...
Magic / 5 listopada 2017 11:31
Oj kochana to faktycznie. Mi lekarz zalecał probiotyk dla dzieci po chorobie. Choć mam sporo zaleceń od innych mam-tran,wit c,warzywa i jabłka codziennie,po powrocie do domu np ze żłobka myjemy ręce i psikam im w nos wode morską-to odkryłam nie dawno. Zobaczymy. Trzymam kciuki byście już nie chorowali. A co do 1 listopada... sciskam.cię bo to ciężki dzień;(
dzabuch / 6 listopada 2017 07:23
przytulam mocno! To ciężki czas a Maksio to cudowny chłopczyk, aby tylko zdrowie mu bardziej dopisywało!
Dodaj komentarz
22 miesiące i 18 dni Maksowych
6 listopad
W zeszły wtorek pojawiły się 2 kolejne ząbki, obie dolne trójki i booolą a do tego chyba jeszcze męczą malucha na górze piątki. Stan uzębienia na dzień dzisiejszy 16 ząbków.
Pojawił się też jakiś suchy kaszel u Maksa, i chrypka... Kurujemy się domowymi sposobami. Już nie mam siły walczyć z jego odpornością...Co chwile coś... Obecnie stosujemy inhalacje z soli Nebudose by nawilżyć drogi oddechowe, leki p/alergiczne, Eloprine p/wirusowo, vit d3+dha, zatogrip syropek z czarnym bzem na odporność oraz psikam hascoseptem by nic w gardełku się nie rozwinęło, do noska woda morska w spray'u a pod nosek maść majerankowa. Chrypkę poniekąd Maks ma na własne życzenie, bo przez zęby cały tydzień jest mega płaczliwy/krzykliwy/złośliwy i po prostu się drze, budzi w nocy, popłakuje a w dzień wymusza wszystko musi być po jego myśli. Jak nie to wrzask...
A z nowości do synek pięknie bawi się w zabawy tematyczne, potrafi wyobrażać sobie różne rzeczy Kupiliśmy mu takie miekkie warzywka z Ikea o teraz ciągle gotuje nam obiadki i karze jeść ze sobą
Albo bawimy się w spanie i wtedy każdy musi "pppać" i rozumie słowo jeden - np. jednej kręgiel - chodzi i ciągle powtarza jeden - pokazuje 
Dziś w żłobku była zabawa - Dzień postaci z bajek. Maka przebranie zrobiła, i synek był bohaterem bajki Tomek i przyjaciele
7 listopada 2017 
No i mamy katar
Już trzeci tej jesieni....Póki co biały. Maks poszedl do żłobka z odciągaczem katarku na odkurzacz...Myślę, że katarzysko jest związane też z wychodzeniem kolejnych ząbków. Poprzedniej jesieni było podobnie i bez żłobka....
Za tyg. mamy wizytęu alergologa to pocisnę ją o może inne leki bo te dostał jak mial 13 mc i cały czas na nich leci, może już tak nie działają jak kiedyś no i muszę wreszcie zrobić wyniki moczu, morfologii i żelaza, może to jakaś bakteria albo niedobór ale obstawiam terazęby.
avatar
dzabuch / 7 listopada 2017 10:49
u nas też zęby zawsze przynoszą ze sobą katar! Dużo zdrowia i siły Wam życzę!
Dodaj komentarz
22 miesiące i 20 dni Maksowych
18 listopad
No to gwoli wstępu się wyładowałam...A co mój pamiętnik, to mogę pisać co mi ślina/palce na język/klawiaturę przyniesie
A ogólnie jestem załamana - Maks wstał dziś rano taki biedny zachrypnięty, z zatkanym całym noskiem i rzężącym kaszlem już
Tak mi go szkoda było. Nie puściłam do żłobka chorowitka. Tel do pracy, sms do żłobka z informacją o nieobecności i zostaliśmy w domku Od 12:00 przyjmuje nasza p. pediatra to podjedziemy na wizytę, niech malucha obejrzy. Synek był zdrowy całe 1,5 tygodnia
. Muszę się wziąć w garść i pocisnąć tą lekarkę, niech pogłówkuje co jemu może jeszcze być, gdzie uderzyć/w co by Go wzmocnić i uchronić od tak częstych infekcji. Ogólnie obstawiam zęby, zdarte gardło od krzyków było też łatwą pożywką dla bakterii plus pewnie Maks uodpornił się już na leki alergiczne i ich działanie osłabło a myślę, że i ma znów niedobory żelaza. Tak jak w zeszłym roku się okazało. Teraz kurcze miałam zrobić mu badania ale był tak krótko zdrowy, że nawet nie zdążyłam....Poszedł teraz wcześniej na drzemkę. Mały cholernik poza chorobą i tak ma mnóstwo energii do psocenia...
Ja nie wiem...Czy tylko mi trafił się taki "wyjątkowy " egzemplarz ??? Mądre to to za czterech innych dzieciaków, wszystko Ci powie, pokarze, naśladuje a szkódny...chyba za dziesięcioro
Jestem czasem tak nim umęczona,że nie pytajcie.. I nie chodzi tu o zwykłą opiekę , jaką ma każda mama, czy nawet o te ciągłe podawanie i pamiętanie o lekach, syropkach, odciąganiu noska jak jest chory.... Tylko o to że Maks jest strasznie niecierpliwy, nieusłuchany, zawsze bierze akurat to czego mu nie wolno a ja tłumaczę, proszę aż cała buzia boli ale nie dociera i i tak robi co chce. O to, że w zabawie nie ma kompletnie wyczucia siły i potrafi tak przywalić z liścia albo i nawet z główki aż człowiekowi słabo się robi. Wszędzie jest Go pełno, wszystko dojrzy, wszystko ściągnie... Czasem brakuje mi już kryjówek na niedozwolone rzeczy. Muszę być szybsza od niego, stale kontrolować co ma w rękach, bo i dorwał już nóż i nożyczki - na szczęście nic się nie stało. I to wszystko jest strasznie męczące. Ta stała, wyczulona uwaga i przechytrywanie do w zamiarach. Tak mój syn to taki mały wampir energetyczny. Zdecydowanie. Ja nie wiem w kogo On się wdał.
Moja mama twierdzi, że ja byłam grzeczna jako małe dziecko ( albo wyparła inne fakty z pamięci prze te ponad 25 lta ) , teściowa kiedyś mówiła ,że mąż to był istnym aniołkiem. No to ja się pytam, czemu mnie trafił się diabełek ???? I mam wrażenie, ze tylko moje dziecko jest takie nad aktywne....Od zawsze taki był, na każdym etapie swojego rozwoju, jeszcze nawet za czasów noworodka nie chciał przecież spać w dzień, ucinał sobie drzemki po pół godziny a reszta to był czas "aktywności". I tak mu zostało. Już się boje co to będzie w przedszkolu albo w szkole... Matka - nauczyciel, wiecznie na dywaniku u dyrektora i swojego dziecka wychować nie potrafi. A no tak innymi się zajmuję, prowadzę terapię a do swojego czasem brakuje mi siły, cierpliwości i już czasem pomysłów jak Go okiełznać ....
Vika / 8 listopada 2017 13:11
Jeżeli chodzi o odporność to głównie kwestia jelit. Czy dajesz Maksiowi probiotyki? Polecam filmik na yt Jerzego Zieby o jelitach tam jest dużo informacji dot odporności. Być może po dobrych probiotykach i alergie małego znikną lub zmaleja oczywiście każdy przypadek jest inny ale mysle ze warto spróbować bo jest to nieszkodliwe. Pozdrawiam
zielińska / 8 listopada 2017 17:11
U mnie częste choroby, od wczesnego dzieciństwa były spowodowane nieleczoną celiakią. To baaardzo szeroki temat, ale może warto porozmawiać z lekarką? Zrobić badania krwi na przeciwciała? Niedobór żelaza też nasuwa takie podejrzenia, a wbrew obiegowej opinii, celiakia nie musi się objawiać ciągłymi biegunkami i wychudzeniem. Możesz sprawdzić podstawowe informacje na stronie www.celiakia.pl
Pozdrawiam Was
madu / 8 listopada 2017 20:35
Współczuję chorobska:* u nas kaszel alergiczny związany z reaktywnością roztoczy i lecimy na sterydach do inhalacji i odpukac działają...niestety nasza alergolog wprowadziła nam profilaktykę przeciw astmie...niestety pokarmowki lubią się zmieniać w alergię wziewne a od tych blisko do astmy mam nadzieję że Maxowi jednak przejdzie bez wytaczania ciężkiego działa. Siły i zdrówka dla Was:*
Etuś / 14 listopada 2017 15:42
Zdecydowanie Kidz jest na duży minus
ja też bardzo jestem niezadowolona z tych przenosin. W ogóle nic mi nie wyskakuje że ktoś coś napisał, wpisy siędziwnie publikują, są problemy ze zdjęciami... No w ogóle do du*py to jest
cieszy mnie że nie tylko ja mam takie odczucie :p
Współczuję choroby. Mój dopiero co wyzdrowiał i dziś pierwszy dzień do żłobka poszedł. Zobaczymy jak długo pochodzi...
Postanowiłam sobie zrobić przerwę na jakiś czas i tu nie zaglądać, ale wróciłam niestety. Miałam nadzieję, że przez te kilka miesięcy stymulacji - część nawet udanych i ładnych- zajdę w ciążę... Nic bardziej mylnego. Zdawać by się mogło, że walczymy o mnie z moimi problemami. Okazało się jednak inaczej. Pomimo moich problemów okazało się, że mój mąż także je ma i to dosyć poważne. Szczerze powiedziawszy nie mam już nadziei. Skoro i ja i on to chodzące defekty to jak chcemy być rodzicami? Mam 25 lat i świat załamał mi się bardziej niż za pierwszą diagnozą. Czekamy oczywiście na wizytę u lekarza, ale nasze szanse są pewnie niewielkie... Koniec końców tracę nadzieję, która zawsze za każdym cyklem gdzieś się tliła. Tracę ją i mam wrażenie jakby mnie już nic nie czekało. Jesteśmy młodzi, zawsze byliśmy pełni nadziei, pełni ochoty. Kiedy to się właściwie stało? Co się z nami dzieje? Kim jesteśmy? Czy zawsze już będziemy tylko we dwoje? Dlaczego właśnie my....?
58,59, 60 Maksowy Dzień poniedziałek-środa
*5 i 6 dzień z Mel B
wtorek < abs, brzuch, pośladki>
środa < nogi, brzuch,abs, pośladki>
Wreszcie wyczekiwana wizyta cioci Z. !!! podczas której za bardzo nie dałeś nam porozmawiać dwa razy wisiałeś na cycu, marudzenie w łóżeczku też było i kupa również Ale i tak Cię kocham Synciu
Ciotka obejrzała Cie, potrzymała na rękach i stwierdziła ' Jaki Ty jesteś malutki' Ja się pytam jaki malutki ? Toż to chłop na schwał, waga już pewnie ponad 4300 kg ( ostatnie ważenie), tak już urosłeś na długość że zaraz nie będziesz się mieścił na przewijaku Poniedziałkowym wieczorkiem mama miała wychodne Udałam się na długo wyczekiwany poporodowy basen Fajnie było się wyżyć w wodzie W tym miejscu zaczynałam swoją przygodę z pływaniem ponad 10 lat temu, jeszcze na studiach
I dzięki tym zajęciom umiem teraz jako tako pływać
Szatnie, suszarki, niecka basenowa nic się tam nie zmieniło przez ten czas
Jednocześnie zdałam sobie sprawę jaka ja już jestem stara I niestety jak moje ciało się zmieniło po ciąży
Nie jest już takie jędrne i sprężyste jak kiedyś na brzuchu mam oponkę Co prawda na basenie były praktycznie sama starsze panie na zajęciach aerobiku wodnego, wiek mojej mamy coś około i trochę takich 40-tek na moje oko, każda jakoś tam styrana przez życie ale uśmiechnięta... No i niestety widziałam wśród nich jakby siebie za kilka lat..Niesamowite jak ciąża zmienia człowieka i psychicznie - jesteś w stanie oddać życie za Tą małą istotkę, kochasz ja całym sercem, poświęcasz cały swój czas, energię, siłę no i nie oszukujmy się pieniądze również. I fizycznie - Twoje ciało już nigdy nie będzie w 100 % takie samo jak przedtem
To niestety jest smutnym i przytłaczającym aspektem mego stanu Oczywiście mam się z czego cieszyć bo nie zrobiły mi się rozstępy, bo przytyłam 16 kg z czego 10 już zrzuciłam - inne tyją więcej bo moje piersi są nadal ładne a karmię ale brzuch, boczki i talia są w fatalnym stanie Dlatego ta Mel B, dlatego po zakończeniu KP chcę przejść na dietę a jak będzie ciepło zacznę jeździć intensywnie rowerem ... Chciałabym mieć nadal swoją sylwetkę 
We wtorkowe przedpołudnie urządziłam sobie godzinny sprint z wózkiem do hurtowni kosmetycznej w celu zakupienia farby do włosków I mimo ze nasz wózek nie jest typowo dla biegaczy
To szybkim truchtem szło mi się naprawdę bardzo dobrze
W powrotną stronę wracałam nawet szybciej, bo byłeś już nieziemsko głodny prawda ?
A środa to luksus dla mamy - wreszcie mogłam podskoczyć do fryzjera dzięki dobroci mego mężusia który z Tobą został Skarbie
Włoski ścięte, wymodelowana i co najważniejsze pokryta moja siwizna W czwartek jedziemy razem do endokrynologa. Zobaczymy co powie na temat mojej po ciążowej tarczycy i tego że nie mogę zrzucić pozostałych kg. 3majcie kciuki za pomyślną wizytę
61 Maksowy Dzień, czwartek
*7 dzień z Mel B, czwartek *
Wizyta u Endokrynologa można powiedzieć, że udana
Zważywszy na fakt że miałam spory kawał drogi do Niego i była to pierwsza taka długa podróż sam na sam z moim dzieckiem to jestem z nas dumna ! Mama nie pobłądziła, synek praktycznie całą drogę i wizytę przespał
a autko dało z siebie wszystko co najlepsze w korkach i wąskich uliczkach
Ogólnie to b. bardzo lubię jazdę autem z Maksem i w roli kierowcy i pasażera, z tym że w tej pierwsze strasznie się o Niego boję. Niby jestem raczej dobrym kierowcą i pewnie czuje się za kółkiem, ufam sobie, ale nie ufam innym na drodze, i martwi mnie że gdyby kos zajechał mi drogę, zmienił gwałtownie pas to synek siedząc z prawej strony może na tym najbardziej ucierpieć No nic taki los matki - wieczne zamartwianie się i wielozadaniowość...
A co do samego endo - mam porobić świeże wyniki tsh, glukozę i morfologię i zobaczymy. Wagą mam się nie przejmować - pewnie stracę ale na spokojnie, nie głodzić się jak to lekarz powiedział Ważny ruch i racjonalne jedzenie... Tylko kurde ja bym chciała teraz natychmiastowy schudnąć. Tym bardziej że przez ponad 10 lat ważyłam tyle samo - 54 kg nie miałam problemów z tyciem i mogłam jeść co dusza zapragnie a teraz taka zmiana Nie mieszczę się większość swoich ciuchów - spodnie bo w obwodzie więcej a góra - bo cycki duże Martwię się czy aby z niedoczynności nie wpadłam w nadczynność po ciąży... No nic zobaczymy. Następna wizyta w kwietniu, zrobi mi też usg tarczycy ponowne, euthyrox 25 mam nadal brać.
Dziewczyny moje kochane co do waszych komentarzy:
Julita - a Ty jakąś specjalną dietę masz, czy po prostu mniej jesz i liczysz kalorie?
RofTW - Mam nadzieje, ze pomogą Piję sporo wody, głównie przez KP, więc 2 w 1
Magic - chwytam się wszelkich sposobów żeby rozruszać trochę swój tłuszczyk , żeby tylko czasu i kasy było więcej
...
Mandi - Mój P. też sporo czasu spędza przez telefonem i wkurza mnie to nieziemsko Takie czasy kurde nastały 'nowoczesne' Co do efektów ćwiczeń to jeszcze nie wiem. Ćwiczyłam wcześniej tydzień sam brzuch i teraz lecę tydzień wyzwanie. Mam wrażenie jakby tyłek się jakiś taki okrąglejszy robił, ale on mi tak nie przeszkadza, jest ok - za to brzuch ani drgnie. Waga też Ale ja jestem uparta i ćwiczę dalej - mam cel - Za dwa miesiące chrzciny i chce wyglądać ładnie, Za miesiąc planuje zapisać Maksa na pływanie dla maluchów - trzeba jakoś wyglądać no i lato, plaża niedługo Nie chcę leżeć na piasku jak wieloryb
Maks kończy 2 miesiące
piątek - 19 grudnia 2015/19 luty 2016
* 8 dzień z Mel B
Osiągnięcia synka:
- Bardzo lubi pozycję na brzuszku, wytrzymuje w niej 5 minut nawet, ochoczo unosi główkę, stabilnie utrzymuje się na rączkach ale lubi też wygodnie się ułożyć i poleniuchować na płasko
- Umie zająć się sobą dłuższą chwile, bawi się wtedy szeleścikami lub rączkami a mama ma czas np. zjeść a jednocześnie baaardzo lubi się przytulać i być blisko mamy i taty, najlepiej na cycuchach
- Zauważa swoje ręce, manipuluje paluszkami, świadomie przysuwa je do twarzy i przygląda im się, wkłada do buźki, ciumka, dotyka mojej piersi kiedy się karmimy, lubi patrzeć się na swoje odbicie w lustrze
- Jest bardzo silny i zręczny, przebieranie pieluch to nie lada wyzwanie, odpycha się mocno nóżkami od nas i wędruje po całym przewijaku
- Wodzenie główką za osobą czy zabawką – oponowe do perfekcji
- Świadome uśmiechy - cudowne i o każdej porze dnia i nocy są! Z głosem nawet !
- Głużenie i różne dźwięki – Auuu, Aguu., Eee, Yyy dzisiaj chyba z okazji 2 miesięcznicy kiedy leżał sam na naszym łóżku jakieś 20 minut strasznie się rozgadał do swojej rączki i poduszek, aż serce się raduje
- Przekręcanie się plecków na boczki - opanowane do perfekcji, na brzuszek – póki co jednorazowa akcja;-)
- Leżąc w łóżeczku zaczyna kopać w zabawki zawieszone na karuzeli i trafia a rączkami chwyta zabaweczki, przytrzymuje smoczka w buzi, przytula misia-t ulisia przed snem i ciumka jego rogi
- Uwielbia jak się z nim gada, dosłownie, kocha przeróżne dźwięki i próbuje je naśladować, wyjmuje wtedy tak śmiesznie języczek na bródkę
- Robi przezabawne miny, czasem z P. nie możemy ze śmiechu
- Jasno i dobitnie manifestuje swoje emocje - niezadowolenie ( łęmpa) zmęczenie ( marudzenie) głód ( krzyk) ból (płacz ) radość ( uśmiech, otwieranie buźki, machanie łapkami i nóżkami)
Kwestie „techniczne” mego Dziecia:
-waga 4300 kg (tydzień temu)
- długość ciałka ok. 60 cm,
- dł. stópki 8,7 cm ( rozm 16), obwód główki ok. 39 cm
- rozmiar ciuszków 62 rozkręcił się na dobre,
- pieluszki – Pamperchy rozmiar 2,
- chusteczki – najlepsze dla nas to Johnson’s Extra Sensitive lub Dada Naturals ( paka 2+3)
- kosmetyki Johnsona – do kąpieli i krem na zimno królują, do dupki krem z Rossmana a do buźki Linomag różowy, do ciałka trafiliśmy w końcu na coś co działa i koniec z sucha skórą – Emulsja Oillatum 
- Karmimy się nadal piersią co 2-2,5 godziny, na noc Maks dostaje jedną butelkę mm i nie zamierzam z niej rezygnować, pije z niej ładnie i ładnie przybiera,
- Zasypiamy samiutcy w łóżeczku, najlepiej na boczku i ze smoczkiem i okrytą lekko buźką kocykiem lub pieluszką a czasem i z palcem mamy/taty w dłoni. W nocy dwie/trzy pobudki na karmienie a w dzień 4-5 drzemki.
- Chodzimy codzienne na spacery ( które przesypiamy) i codziennie się kąpiemy (uwielbiamy to)
- Zapełniamy pieluchę chętnie i często nawet 9 sztuk dziennie w tym jakieś 3 kupy
- Z zabawek miłością pierwszą są nadal kostka sensoryczna, grzechotka rybka i wszelkie szeleściki, mata edukacyjna jest the best, huśtawka i leżaczek już mniej 
A poza tym Maks to śliczne, grzeczne, słodkie Bobo, które kocham miłością wielką. Jest strasznie do mnie podobny – wszyscy tak uważają He he Codziennie mocno go przytulam, głaszczę, tulę, mówię Mu że go kocham, że jest moim szczęściem i że jestem dumna z Jego osiągnięć Dziękuję Bogu że Synek z nami jest....że zaszłam w upragnioną ciążę, że ją szczęśliwie donosiłam, dobrze zniosłam poród i mam zdrowe i piękne dziecko
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2018, 17:14
63 i 64 Maksowy dzień
* 9 dzień z Mel B
* 10 dzień z Mel B
Moje Dziecie miało/ma chyba kolejny skok rozwojowy
Ten z 9 tygodnia
Od czwartku nam marudził, skrzeczał, jęczał, łóżeczko zaczęło Go 'parzyć' tylko na rączkach i przy cycusiu Spać w dzień nie chciał w takich porach jak zawsze a już w sobotę to było apogeum. Zawsze po kąpieli zasypiał mniej więcej 19:30 a ten ryk, zasnął przy konsumpcji mleczka, do łóżeczka, bach gały otwarte i ryczy, łóżeczko parzy i tak kilka razy... W końcu wzięliśmy go do salonu na leżaczek przykryliśmy pieluchą i tak w nim siedział do 21:00 bez snu Oglądał z Nami film Room - dramat, nominowany do Oscarów, całkiem całkiem życiowa pozycja o tym jak nie ufać obcym i potrzebie bezgranicznej ochrony własnego dziecka
Polecam. Wreszcie koło 21:00 Maks zaczął ziewać, trafił do siebie i zasnął w 3 minuty. Ja nie wiem ale tak już mam/mamy że jak Maks się rozregulowuje to cały dom jest dosłownie 'przekopany do góry nogami' a my chodzimy zestresowani i wkur****ni. Bo przecież wieczorem kiedy śpi najwięcej obowiązków mamy do zrobienia - sprzątanie, zmywanie, pranie, prasowanie, obiad na następny dzień, nie rzadko zakupy a trzeba jeszcze zjeść kolacje, wykąpać się ja muszę ściągnąć cyca podczas Jego snu i poćwiczyć. A jak syn nie śpi to wszystko bierze w łeb
3 dni pod rząd tak świrował z tym spaniem
Na szczęście wczoraj zasnął już normalnie po kąpieli i się nie przebudził zaraz potem a dopiero 23:30 na moje mleczko ściągnięte potem standardowo 3 i 5:30. Wczoraj też byliśmy na roczku kuzynka Maksa - A. Synek brylował na salonach, to była jego pierwsza taka impreza poza domem
Wszyscy sie mu przyglądali, nosili, ciuciali dostał nawet gify od ciotek - śliczne ciuszki - mimo ze to nie jego urodziny były Pewnie dlatego że go wymęczyli - padł normalnie wieczorem
A my w końcu mogliśmy sie do siebie poprzytulać jak małżeństwo
A z innej beczki zauważyłam, że chyba wreszcie ćwiczenia przynoszą rezultaty, co prawda obwód brzucha się nie zmniejszył ale wydaje mi się, że wizualnie jest go mniej, mój mąż właśnie też to zauważył, i mówi ze tłuszczyk zamienia się w mięśnie. Mam nadzieje
Tylko czekam kiedy zmieszczę się znów w moje S
Ciotki na urodzinach też mnie zachwalały jak ja ładnie wyglądam 2 mc po porodzie, ze wróciłam do swojej figury - hehe wszystko kwestia odpowiedniego ubióru i odwrócenie uwagi od mankamentów ciała. Nogi ma dosyć długie i już szczupłe wiec krótka sukienka rozszerzona w miejscu brzucha i kozaczki muszkieterki załatwiły sprawę, nie było widać 6 dodatkowych kg. Schudnąć i tak jednak muszę, taki mam cel 
65 Maksowy dzień, poniedziałek
* 11 dzień z Mel B < rozgrzewka/cardio/abs/brzuch >
Skoku jakby ciąg dalszy ! Wieczorem po kąpieli hehe tata do niegrzecznego, nieśpiącego i wierzgającego się synka : ' No synek to se przesrałeś ' zawinął malucha w kocyk ścisło, tak jak go spowijaliśmy gdy był noworodkiem i bach 5 minut śpi i to do 0:30
Pogoda jakaś takaś paskudna się zrobiła wietrznie, pada deszcz z gradem, spacery na spidzie mamy i człowiek jakiś takiś wkurzony chodzi, wszystko szybko. Nie zje i biegiem bo lunie ulewa. A jak nie zje to i słabo się robi, niestety, tak jak w ciąży. Musze zacząć nosić ze sobą coś energetycznego i picie by nie powtórzyła się historia z omdeleniem jak w ciąży 
66,67 Maksowy Dzień, wtorek-środa
* 12 dzień z Mel B
Dziecię moje pokochało miłością bezwzględną swoje piąstki ! Kosztuje je przy każdej nadarzającej się okazji I to bardzo intensywnie, czasem aż boje się czy przez nie się nie zrzygoli Ewidentnie też ' zaczepia' zabawki wiszące nad nim
Puka je raczkami i obserwuje co się dzieje Robi tak z przyjaciółmi na macie i z karuzeli
Komiczny widok
A i jeszcze nowa umiejętność- kaszelek, taki na siłę wymuszany którym daje do zrozumienia ' czy ktoś do mnie przyjdzie ' hehe Nasz mały absorbujący człowieczek
Poza tymi nowinkami u Nas spokojnie. Chodzimy codziennie na spacerki, wiatr, chłód czy drobny deszcz Nam nie straszny Maks na cycu wytrzymuje nadal tylko 2-2,5 godziny więc zanim się nakarmimy, odbekniemy, przewiniemy, ubierzemy i zapakujemy w wózek zostaje tylko jakaś godzina spaceru
Ciężko w tak krótkim czasie spokojnie pospacerować i jeszcze załatwić coś na mieście, zrobić zakupy
No cóż ale mama daje radę Jakoś
Synek śpi nadal krótko w dzień, na spacerze praktycznie zawsze a w domu są 4 drzemki po 30 minut, dosłownie Moje dziecko ma w dupce normalnie zegarek i budzi się tak regularnie na karmienie. Próbowałam je wydłużyć, ale niestety nie da się. Położna i pediatra są zdania że taki już jego urok Ech mam wyjątkowe dziecko, po prostu
A co u mamy ? Ćwiczy nadal, mam nadzieje że chudnie, ostatnio waga pokazała pierwszy raz od kilku miesięcy 5 z przodu a mianowicie 59 kg, zobaczymy czy to nie jakaś pomyłka ;-)Chodzi regularnie z Maksem w goście do wszystkich ciotek ;-)I zarejestrowała sie w końcu do laryngologa celem zrobienia wreszcie porządku ze swoja krzywą przegrodą nosową która już nie pozwala jej normalnie oddychać w pozycji leżącej Trzymajcie kciuki za szybkie terminy w szpitalu
Buziaki
68-73 Maksowy Dzień /25 luty-1 marca/
*13,14,15,16 dzień z Mel B
Troszkę Cię zaniedbałam pamiętniczku Aktywnie spędzanie czasu z moim Maluszkiem, natłok spraw do pozałatwiania i chroniczny brak czasu na wszystko robią swoje :-)Więc po kolei. Ostatni lutowy czwartek i piątek spędziliśmy standardowo - cycusianie, przewijanie,przebieranie , zabawa na macie, w kąciku zabaw który sama Ci organizuje , spacerki, kąpiele i mnóstwo przytulania, głaskania, miziania, czułych słów wypowiadanych pod Twoim adresem Skarbie .... W między czasie gotowanie obiadów, prasowanie Twoich ciuszków i zapieranie kolejnych, generalne porządki w domu jak co każdy weekend i drobne zakupy.
W sobotę ugościliśmy u Nas Twoją ciocię O. i wujka M. wraz z małym A. Jaki ten roczniak jest słodziak i spryciarz. Twój kuzyn dotykał Cię, sprawdzał czy czujesz, ściskał Twoje kolanko hehe i chciał włożyć paluszka do twojego oka, ale mama nie dała Nie mogę się doczekać jak troszkę podrośniecie i będziecie razem broić A jest między Wam równiuśko 10 miechów więc tylko patrzeć jak będzie sajgon Cieszę się że kontakty mojego P. z siostrą się ociepliły, teraz tylko chwilo trwaj
Dostałam od niej naleweczki własnej roboty - malinową i czereśniową podobno pycha Już nie mogę się doczekać kiedy ich spróbuje Wybrałam się też na zakupy uzupełnić Twoje zapasy ciuszkowe Błyskawicznie zacząłeś wyrastać z ciuszków rozmiar 62 to już normalka, 68 tez pasuje
Kupiłam ci bodziaki na krótki rękaw, skarpetki frotte i dwie bluzy - jedna z tygryskiem z Disneya a druga cieplutka misiowa z uszkami i rozpinana ze Smyka, troszkę większa więc posłuży za kurteczkę na wiosnę
Niedzielne popołudnie obfitowało w rodzinny spacerek - pogoda była cudowna i cudownie delektować się czasem we troje, szkoda, że tak rzadko jest Nam to dane. Odwiedziliśmy też Twoja drugą prababcię A. To taka babcia z prawdziwego zdarzenia - piecze, gotuje, robi słodkie winka , szydełkuje i zawsze ma ciekawe opowieści w zanadrzu Kocham ja jak własną babcię
Wytuliła Cię i trzymała za rączki
Po raz kolejny usłyszałam jaki jesteś do mnie podobny Dostałeś od niej misia - Twojego pierwszego a mama ciepluśkie kapciuchy wełniane i przepiękny koszyczek dziergany na szydełku
Będę miała w czym trzymać Twoje skarby
W poniedziałek podskoczyłam do przychodni zarejestrować się do laryngologa ( skieruje manie na zabieg prostowania przegrody nosowej) wizyta 21 marca więc super, złożyć wreszcie deklaracje wybory pielęgniarki środowiskowej i zważyłam Cię przy okazji - ważysz 5050 kg Magiczna piątka z przodu. Mój malutki syneczek nie jest już TAKI malutki Pani pediatra powiedziała, że przybrałeś bardzo dużo nawet za dużo jak na Ciebie ale ja tam się nie przejmuje Karmić się cycusiem mamy nadal tak ja do tej pory, jak chcesz co dwie godziny to masz tak dostawać - widocznie sam sobie to regulujesz i tak Ci wystarcza często jeść. Martwiąłam się KP i szczerze to miałam ostatnio chwile zwątpienia, chciałam już przestać karmić, wydawało mi się że mój pokarmi Ci nie wystarcza że jest za chudy ale skoro waga idzie w górę, TY jesteś zdrowy, uśmiechnięty i zadowolony to nadal chcę karmić.
Wtorek upłynął Nam pod tytułem - Składanie podania do żłobka. Najeździłam się z Tobą troszkę po mieście musiałam odwiedzić filię i główną siedzibę, pogadać z p. dyrektor o Twoim przyjęciu. Niestety od tego roku weszły przepisy dzięki którym nie mogę złożyć jeszcze zgłoszenia, bo jesteś jeszcze za mały. Jednak ja jak to ja pogadałam i dogadałam się że wyśle je tak ' na lewo' za jakieś 2-3 mc, by nabierało mocy prawnej Jakbyś się dostał do państwowego żłobka byłoby cudownie
1 marca - wtorek - to pamiętna data - po raz pierwszy sam schwytałeś grzechotkę i bawiłeś się nią całą minutę A jaka radość przy Tym była, nas obojga Nakręciłam oczywiście filmik słodki
W tym tygodniu skończyłeś też 10 tygodni - Już nie jesteś takim cichym, spokojnym dzidziusiem gadasz praktycznie cały dzień, najczęściej ' a gieee ' hehe żebym tylko wiedziała co to znaczy ??? Uśmiechasz się cały czas, najczęściej do cycka, jak próbuje Cie nakłonić do jedzenia, nazywam Cię ' Dziąsełko' bo Twój uśmiech ukazujący dwa silne dziąsełka to najpiękniejszy widok pod słońcem Kiedy się cieszysz - łapki i nóżki latają jak opętane, a na przewijaku robisz rewolucje i wszystko ściągasz I tak ślicznie wtulasz się w moje ramię kiedy się odbekujemy.... Twoje oczka robią się pięknie niebieskie, a nie są już szaro-niebieskie jak po porodzie. Idziesz w ślady babci M. bo ona ma takie oczka 
A co u mamy ? Troszkę słaba jest ostatnio...Biorę witaminki dla karmiących ale i tak przez dietę bezmleczną chyba brakuje mi bardzo wapnia, białka i wit z grupy b, raczej magnezu i żelaza podejrzewam też - zresztą wyjdzie w morfologii czy faktycznie mam anemie jak po porodzie. Kupiłam sobie wapń w kapsułkach i biorę. Do tego walczę z aftą w buzi i nadwyrężonym nadgarstkiem
A z dobrych wieści, w końcu zmieściłam na palcu obrączkę pierścionek nadal czeka na chudsze palce
I nauczyłam się ściągać palcami mleczko z cycusia - sposób cichszy niż laktator więc mogę to robić kiedy śpicie i jak na moje oko nawet szybszy. Staram się opróżniać piersi po Twoim karmieniu i tym sposobem zamroziłam już dwie torebeczki mleczka na późnej 60 i 75 ml To tyle u Nas. Do Następnego !
74-81 Maksowy Dzień /2-9 Marca/
Kochane ! Od pięciu dni jesteśmy u moich rodziców Jest cudownie Babcia Maksa ukocha, ponosi, obiadek mam ugotowany, poprane i posprzątane, dziadek zakupy zrobi, wózeczek zniesie !! Normalnie high life, żyć nie umierać, tylko taty nam tutaj brakuje No ale ktoś musi na Nas syneczku zarabiać Mama, czyli Ja w końcu troszkę może odsapnąć Mam czas na spokojne poczytanie, poszperanie w necie, relaksującą kąpiel czy ćwiczenia i przestrzeganie diety A no właśnie, co do ostatniego, stwierdziłam że ćwiczenia z Mel B sa super ale nie dla mnie przynajmniej póki nie spalę tłuszczu Mąż wyszukał mi inne uważa że dla mnie lepsze ćwiczenia Fat Burning Cardio, typowy intensywny trening na spalanie tłuszczu 30 min intensywności Aż dupa się poci i pot po wszystkim spływa ! I o to chodzi ! Na rzeźbę z Mel B jeszcze przyjdzie czas. na razie najbardziej chodzi mi o wagę i centymetry ! Oczywiście nie ma treningu bez diety - prowadzę sobie taki zeszyciki a w nim zapisuje wszystko co zjem. Przyjęłam zasadę 2/3 zapotrzebowania energetycznego dla kobiet czyli ok 1333 kcal tak aby resztę mój organizm dostarcza sobie z zapasów I tak się organizuje już 6 dzień Efekty jakby też już były ( razem z wcześniejszymi Mel
ale na bank samopoczucie jest lepsze 1000 % endorfin Odebrałam też wyniki morfologii i tarczycy - i o dziwo wszystko w normie i morfo i cukier i tsh - 1,74. Także mój nadmiar tłuszczu to nie przez tarczycę ale mój organizm ma taki ot kaprys To tyle co u mamy. A co u Synka ???
Maks to zdrowy 11 TYGODNIOWY uśmiechnięty i rozgadany berbeć, pchający wszystko do buziaka i powoli chwytający dłońmi różne rzeczy - w tym mamy włosy ( ałć). Niedawny kryzys laktacyjny związany chyba z kolejnym skokiem rozwojowym ( bo w przeciągu kilku dni powyrastał z wielu ciuszków) póki co zażegnany i harmonogram dnia poukładany na nowo Pory karmień nam się pięknie wydłuży do 2,5 godzin a drzemki w ciągu dnia do 1 h. W nocy liczba pobudek na jedzonko też zmalała do 2 z czego się cieszę niezmiernie Dzięki temu jestem bardziej wyspana. Nie odciągam już pokarmu na noc laktatorem, przez co mam wieczorkiem więcej czasu dla siebie i męża. Ćwiczyć też staram się w dzień i tak wykradam sobie czas No ale miało być o synku Wrasta już z rozm 62 i 68 to jest to !!! Aaa i zmieniliśmy pieluszki na rozm 3 - próbujemy Dady Pierwsze odczucia sa takie - nie przecieka ani kupka ani siku, nie odparzają ale za to pieluszki wydają mi się sztywniejsze i mniej delikatne oraz gorzej dopasowane od klasycznych pampersów. Najbardziej jednak wkurza mnie zapach - w pampersach mogło być zalane do pełna i nie śmierdziało a w dada czuć po prostu moczem
No zobaczymy. W przyszły poniedziałek czeka nas kolejna porcja szczepionek, już kurka wodna mać nastawiam się psychicznie:/ Tym razem postawie na swoim i podzielę je na pół tak, żeby wkłuć nie było aż tyle za jednym razem a za 3,5 tygodnia chrzciny naszego Pisklaczka Tyle u nas mamuśki !!! Uciekam robić z mamą gofry z mlekiem owsianym na kolację Buziaki
3 KOMENTARZY
kaarolaa / 9 marca 2016 18:41
my jestesmy tylko na dada i nie zamienilabym ich na inne, kilka razy mialam tylko pampers ale tylko wtedy kiedy trafila sie promocja lub ktos sprezentowal...pozniej w 4 masz dwa rodzaje dady, jedne sa sztywne drugie mniej i ja wybieram te mniej sztywne z hipopotamem fioletowe i te mniej przeciekaja bo te sztywne bardziej przeciekaja...a jak szybko on rosnie, a taki malusi byl jeszcze niedawno, super chlopak, a my do rodzicow jedziemy jutro na weekend
dzabuch / 9 marca 2016 20:54
Tylko nie przesadzaj z tą dietą i pamiętaj, że karmisz ( gadam jak własna babcia). Maksio to duży chłopak, my dopiero od niedawna nosimy 68, niektóre ciuszki wciąż są za duże. Ja nie wiem, mi pampersy jakoś zawsze przeciekały i używam dad.
madu / 10 marca 2016 09:36
Zapach moczu tez sie zmienia im dziecko starsze, wiec może ten moment nałozył się Wam ze zmiana pieluch My od poczatku stosowaliśmy Dady na zmianę z pampersami i na początku w dadach też czuć nie było
82 Maksowy Dzień /czwartek/
* 7 dzień Treningu Fat Burning Cardio i diety 2/3 porcji kalorii
Moje Dziecię przechodzi samego siebie w spaniu !!! Dziś w nocy pobił własny rekord i po jedynej butli wypitej 19:30, zasnął koło 20:00 i spał równiusieńko do 2:00 w nocy !!! Czyli bite 6 godzin. W dzień drzemki też się przeciągają Przedpołudniowa - 1,45 h a około południowa 2,5 h !! I to już na moim cycu. Po prostu bajer. Nie wiem czy to tutejsze wiejskie powietrze, wszechobecna miłość dziadków czy brak stresu i wyluzowanie mamy mu się udziela ale po porostu Mam Złote Dziecko do Spania Trzymajcie kciuki oby tylko czar nie prysł po przyjeździe do domu. Gdyby Maks tak przesypiał drzemki również w domu, mogłabym wszystko w ciągu dnia ogarnąć i wyjścia na spacer czy też na zakupy nie byłyby już maratonem z przeszkodami W ogóle to On tutaj na tym wyjeździe tak strasznie się zmienia, tak gada a śmieje się do rozpuku do babci jak go nosi na rączkach i dziadka - jak widzi jego okulary. W dzień śpi w gondoli ( nie braliśmy łóżeczka) z zasłonięta pieluszką budką i wyobraźcie sobie, że skubany jak się budzi nauczył się zaciągnąć pieluszkę do środka i chichrać się albo gadać w głos sygnalizując- już się budziłeeem A jak pięknie operuje paluszkami, jak mały pianista, śmiejemy się że ciągle coś na nich przelicza
No i minki - Jego minki są przesłodkie, jak jest głodny to nie płacze a - robi taka małpkę ściubia usteczka w dzióbek i wydaje takie śmieszne dźwięki ughu ughu ughu a jak się śmieje wystawia jęzorek i układa go w łódeczkę, trąbkę albo taki trójkącik, a na przykład jak się komuś lub czemuś przygląda z zaciekawieniem - tak śmiesznie unosi czoło i brwi Moja mama wciąż powtarza że miny to On ma jak dorosły człowiek już W ogóle dziadkowie nas rozpieszczają, wyręczają we wszystkim, babcia smakołyki mamie pod nos podstawia, dziadek też dogadza i wciąż chwalą jaki Ty grzeczny i pogodny jesteś, a że mało płaczesz i jak to ładnie sam zasypiasz( hehe mamusia nauczyła Całują i tulą..... Co by nie gadać chyba w opiece i wychowaniu nad Maksem odwalamy kawał dobrej roboty ( póki co) i sprawdzamy się w tym z mężem skoro dziecko takie zachwalane A zdanie rodziców dużo dla mnie znaczy no i tak poza tym KOCHANYCH RODZICÓW MAM
2 KOMENTARZY
dzabuch / 10 marca 2016 19:32
No to mały spryciarz z tego Maksia! Na pewno jesteście świetnymi rodzicami, to nie podlega wątpliwości. Fajnie jest patrzeć jak dziadkowie wariują na punkcie wnuka!
rybka33 / 10 marca 2016 21:47
Tacy dziadkowie to skarb dla Was i Waszego synka
83 Maksowy Dzień /piątek/
*8 Dzień z Fat Burning Cardio i Diętą 2/3 kalorii
Dzień Smakosza
Pizzę domową z mamusią przygotowałam taką z mlekiem owsianym i warzywkami i bez sera dla mnie, pyszotka 
Mężuś dziś przyjeżdża , juź nie mogę się doczekać
A Maks dla tatusia zrobił niespodzianke i sam złapał i włożył zabawkę do buziaka. Robi postępy robi ten mój Maluch 
1 KOMENTARZY
dzabuch / 12 marca 2016 09:19
Kochany spryciarz! Te pierwsze razy są super!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.