2dpt
Zastanawiam się coraz częściej, czy powinnam coś czuć. Czasami kłują mnie jajniki, ale przecież to nie ma nic wspólnego z tym, czy Maleństwo z nami zostanie. Były dziś również chwilę, że czułam ból jak na okres. Zaczelam co 5inut chodzic do łazienki, oglądać wkładkę i podcierac się 🙈

Zaczynam również myśleć o zrobieniu zapasu testów, tylko czy jest po co? Narazie w domu mam tylko 1.

Byłam dzisiaj na monitoringu:
12 dc
Endometrium 6 mm
Pęcherzyk dominujący 16 mm w jajniku prawym.
Zalecony kolejny monitoring w czwartek 😞
Troszkę się podłamałam 😞

2dpt...
Świrowania ciag dalszy... siedzę w pracy i myślę co by było gdyby... szukam jakichkolwiek objawów sukcesu lub porażki.... 🤯 tak, zabijcie, wiem że 2dpt to po prostu niemożliwe 🤯

Błagam, niech to się uda 🙏🙏🙏 jeśli to możliwe błagam o sukces🌈, jeśli nie, błagam naucz mnie żyć po porażce 😢

5+2 i pierwszy kryzys, strach. 2 godziny temu zaczęło boleć mnie podbrzusze, trwało to może godzinkę, i przeszło na jeden jajnik 😔 Wzięłam drugą nospe. Nie czułam jeszcze takiego bólu w tej ciąży i mam złe przeczucie 😔😔😔 Oby zaraz przeszło i jutro się nie powtórzyło.

Aurore Wyboje mojego życia. 30 czerwca 2024, 16:48

22cs 1dc

W końcu się doczekałam.
Poprzedni cykl był trzecim po odstawieniu Aromka. Myślałam, że dużo szybciej dopadnie mnie powrót do nieregularnych cykli, ale myliłam się. Z Aromkiem cykle miały równiutko 32 dni, a ten już 38 czyli wracam do swoich standardów.

Odpuściłam kwestię starań. Czuję, że spakowałam cały ten temat do jednego wora i schowałam go głęboko w szafie - zupełnie tak jak chowa się wszystkie szmatki, których żal jest wyrzucić, bo może kiedyś nadarzy się okazja żeby coś z nich założyć.
Być może jest to mój mechanizm obronny.

Zaliczyłam ostatnio dość niemiłą wizytę w klinice, bo postanowiłam sama zrobić profilaktyczne badania m.in. tarczycy. Wynik wyszedł dramatyczny i jak już go zobaczyłam to trochę spanikowałam. Moje TSH wyniosło 0,040... Tak niskiego jeszcze nigdy u siebie nie widziałam. Zaniepokojona skontaktowałam się ze swoim dr prowadzącym z pytaniem co z tym zrobić, bo chyba wartoby było podjąć jakieś działania przed kolejnym podejściem do inseminacji.

I tak oto pojawiłam się w gabinecie, ale moje emocje totalnie się ochłodziły.
Nie jestem już tak przygotowana jak kiedyś. Nie łażę z teczką pełną badań i w sumie to nawet nie wiedziałam jaka była data ostatniej miesiączki, czym sama się zaskoczyłam.
Doktor zapoznaje się z moimi wynikami. Skrupulatnie je notuje, bo dostałam zalecenia, żeby zrobić jeszcze dodatkowe parametry, które wyszły bardzo dobrze. Zadaje dużo pytań dotyczacych historii chorób w rodzinie i tylko tam próbuje szukać punktu zaczepienia. Nie może przyczepić się do mojego stylu życia, bo nie mam nadwagi, zdrowo się odżywiam, ćwiczę praktycznie codziennie i od 4 lat nie piję żadnego alkoholu.
Postanawia mnie zbadać ginekologicznie, żeby zobaczyć w jakim miejscu w cyklu jestem oraz żeby poszukać nowej torbieli (o czym informuje mnie od razu, gdy siadam na fotel, bo jedną torbiel mam już w swojej historii). Wnioski z tego badania są dość skąpe - pęcherzyk był jeden na 14mm, ale lekarz określił jego jakość jako słabą. Wydało mi się to dziwne, ale nie wchodzę w zbędne dyskusje. Nie widać żadnych torbieli, żadnych ognisk zapalnych ani niczego niepokojącego. To dobre wieści, więc myślę sobie, że jest dobrze.
Lekarz każe mi się ubrać, a ja słyszę jak dzwoni do kogoś prosić o konsultację. Czeka na mnie, a kiedy tylko otwieram drzwi on oznajmia mi, że musi wyjść porozmawiać na mój temat z kolegą. Siedzę więc sama w jego gabinecie dłuższe 5 minut, a jak już przychodzi postanawia wyśpiewać mi całą litanię.
Zmienia zdanie co do mojego stanu. Dotychczas słyszałam, że mam wszystko czego potrzebuje kobieta żeby począć i urodzić dziecko. Nie było dużego czepiania się moich owulacji, czy tego jak wyglądają moje jajniki. Nagle to wszystko się zmienia i słyszę, że wszystko co mam jest... "słabe". Słabej jakości jajeczka, słabe owulacje, osłabiony jajnik po wycięciu potworniaka... Nagle z tym wszystkim mam się szykować pod in vitro. Nagle nie widać już sensu do kolejnych podejść do IUI. "No wie pani, możemy podejść dla czystej zasady, bo taki był ustalany plan na poczatku, ale jedno podejscie ivf da pani tyle szans co normalnie pół roku naturalnych czy wspomaganych starań."... Myślę sobie... Czy on tu za mało jeszcze pracuje i za mało naoglądał się przypadków, gdzie dziewczyny traciły wszystkie zarodki?
"Teraz jest rządowy program." - i jak ma mnie to pocieszyć? Gwarancja pieniędzy ma mi dać gwarancję na powodzenie skoro uznał, że nagle wszystko u mnie jest takie słabe?

Wybił mnie z rytmu tymi wieściami. Byłam spokojna i opanowana, a po tym co usłyszałam czułam jedynie odrętwienie, bo nie potrafiłam tak szybko przerobić tych informacji i stawić im czoła. Wypisuje mi na kartce zalecenia:
1/ kontynuacja starań naturalnych,
2/ ograniczenie soli w diecie (tłumaczył mi ten podpunkt, ale ja miałam tylko jedną odpowiedź na to - ja nie solę nawet pomidora na kanapce, więc nie wiem co jeszcze mam zrobić - temat się urwał, a zalecenie zostało),
3/ powtórka badań w sierpniu i jeżeli będzie źle to skieruje mnie na scyntygrafie w celu poszukiwania tkanek nowotworowych, które mogłyby odpowiadać za taki stan.
______
Nie ukrywam, że przeżyłam jakiś dziwny rodzaj załamki.
Jest już dobrze.
Modliłam się o to, żeby przestać cokolwiek czuć - w tym instynkt macierzyński, jeżeli rodzicielstwo ma nie być mi dane. I znowu jest lżej.

Nie podchodzę do kolejnych prób inseminacji.
Nie podchodzę do in vitro.
Na ten moment mam inny cel w życiu, któremu chcę się poświęcić.

Potrafię nie czuć się już pusta w środku i zafiksowana na dziecku, ktorego przecież nie ma. Nie muszę dopasowywać życia pod ciążę, ktorej też nie ma.
______
Dziękuję za każde słowa wsparcia.
To miłe, że tyle z Was o mnie pamięta.
Mam jednak mniej chęci do udzielania się w tej społeczności niż kiedyś.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2024, 17:11

Meggy88 Moja codzienność 🌿 3 marca 2024, 13:20

Jutro o 9 punkcja 🍀

Do tej pory wszystko idzie dobrze, jest sporo pęcherzyków, wczoraj już o 21:25 był ovitrelle.
Estragon wczoraj 1700, progesteron 0,49.
Wysłaliśmy krew na badanie kariotypu. Na 99% bedziemy badać dwa zarodki. Czyli pewnie transfer w maju.
Sama stymulację znoszę dobrze.
Nie czytałam skutków ubocznych, bo oczywiście wszystkie bym sobie wkręciła 😁🙈

Postaram się napisać, co się działo od ostatniego wpisu...
17.06 byliśmy na wizycie i okazało się, że jajeczka są oporne. W prawym mamy jedną komórkę, w lewym trzy. Niby ładne, równe, ale mało ich i jescze nie dojrzale. Punkcja przesunięta z soboty 19.06, ponieważ w ten dzień mielismy kolejny podgląd. Oczywiście dostałam dodatkowe zastrzyki - mensinorm. Podobno to to samo, co menopur.

19.06 mamy już większe jajeczka, w prawym bez zmian, w lewym widać kilka mniejszych. O 21 ovitrelle i w poniedziałek 21.06 punkcja.

21.06 pobrali mi 4 kumulusy. Sama punkcja bezbolesna, przebiegła szybko, po narkozie moment doszłam do siebie. Dostałam luteine i duphastan 3x1 oraz neoparin 1x1. A takze... Receptę na relanium i pyroxicam, które mam wziąć 1h przed transferem. Czekamy...

23.06 oczywiście musiałam zadzwonić do embiologow 😅 mamy 4 zapłodnione komórki. 3 mają po 4 blastomery, 1 jest wolniejsza i ma 2.

25.06 kolejny telefon. 2 komórki przeszły już w stadium moruli, 2 są wolniejsze. Jutro transfer!!

26.06 to już ten dzień!! Przyjechaliśmy do gamety, oddałam krew na progesteron. Wzięłam tabletki i ... Sam transfer to chwila, jak badanie ginekologiczne, nic nie boli. Dostałam zarodek 4.1.1 czyli świetny! Skorzystałam tez z opcji embrioglue. Jeden zarodek mamy także zamrożony, zrozumiałam, że również 4.1.1, ale jak się okazało dzień później nie. Dostałam także kolejna receptę, tym razem na prolutex.

27.06 1dpt Nasze Maleństwo jest z nami i bardzo bym chciała, żeby tak zostało. Czasami nic nie czuję, a czasami jakbym wiedziała, że jestem w ciąży. Chyba musze przyzwyczaić się z myślą, że to dzieje się naprawdę. Od pierwszej wizyty w Gamecie 2 miesiące temu wszystko zleciało tak szybko, że większość dni pamietam jak przez mgle. Żyliśmy od wizyty do wizyty, od badań do badań, od zastrzyków do zastrzyków. A teraz to już za nami. Fizycznych objawów nie mam, co pewnie jest normalne, jednak chciałabym je mieć, najlepiej od wczoraj 😅 dzwonili dziś embriolodzy. Mamy zamrożone 3 zarodki : 4.2.2., 3.1.1, 2.1.2

Kiedy będę testować? Nie mam pojęcia.

Proszę Maleństwo Nasze, zostać w moim brzuszku 🙏🙏🙏

Spuromix A może to już czas? 17 grudnia 2021, 12:02

Mija kolejny dzień w ciszy :(
Mąż udaje że nic się nie stało.... ALE.... stało się, zero seksu bo nie ma ochoty, zero jakiegokolwiek kontaktu cielesnego, unika mnie jak ognia....
Widzę, że go to męczy i boli ale nie chce ze mną o tym porozmawiać. Nie chcę na niego naciskać, nie chcę narzucać tematu.... wiem że sam w końcu powie, albo sam w ciszy przeboleje. Dam mu czas. Kocham mojego wariata, ale mój kochany wariat gdzieś zniknął.....

Boli mnie, rozdziera mnie od środka, chcę krzyczeć, jestem bezradna.... nie chcę pokazywać tego mężowi, chwilowo jakoś się udaje, płaczę w ciszy, krzyczę w ciszy i czekam.....

Linka, Ala dziekuję za słowa pocieszenia, ja wiem że będzie dobrze, wiem że da się to zrobić ale do tego musimy być we dwoje, a chwilowo mąż stał się inną częścią. Dziecko stało się tematem tabu, lekarze i badania stały się słowami klucz do kłótni.....

Skupiam się teraz na rzeczach miłych i przyjemnych, wracam do malowania obrazów :) wszystko przygotowane, płótno naciągnięte, szkic zarysowany, akwarele już dobrane i poukładane, pędzelki wyjęte, brakuje tylko czasu? weny? lepszego jutra? Może w niedzielę się za to wezmę :)

Eveee Bezsilna 27 czerwca 2021, 17:59

W piątek rozpoczęłam stymulację. Gonapeptyl a także w większej niż ostatnio dawce Menopur. Hormony ok, USG też. W 3dc widać było 8 pęcherzyków. Od 2 miesięcy nie pije kawy i czarnej herbaty więc liczę, że będzie to miało wpływ na jakość jajeczek, lekarz powiedział, że to dobra opcja i powiedział, że mogę jeszcze łykać koenzym Q10 i l-karnitynę. Kupione- już łykami ;) Dodatkowo pokazałam mu wyniki badania na trombofilię- również mnie uspokoił i nakazał ocenić kwas foliowy na inny i co mutacji pai-1 powiedział, że przy embriotransferze podadzą mi heparynę, no i potem clexane. Póki co, do tego czasu nie mam nic robić.
Tym razem nawet fajnie rozmawiało mi się z doktorem. Kilka razy się nawet uśmiechnal- a to u niego rzadkość ;)
Teraz podchodzę do procedury zupełnie inaczej. Pewnie dlatego, że wiem co mnie czeka i wiem jak negatywnie wpływał na mnie stres. I - trochę boje się powiedzieć to glosno- ale czuję, że będzie dobrze. Czuję, że dobrze się przygotowuje i da to efekt. Czuję, że już musi się udać i będzie dobrze.
Byłam dziś w kościele, i podczas ewangelii ksiądz zaakcentował zdanie :"Nie bój się! Wierz!". I tak dobitnie usłyszałam to zdanie, że wierzę, że zostało skierowane do mnie.
Pozytywne myślenie ćwiczę nadal. Nie jest to łatwe, ale krok po kroku zmieniam myślenie i zaczynam wierzyć w moc podświadomości ;)
A za Was dziewczyny trzymam kciuki. Będzie dobrze! :*

Ostatnio te tygodnie nam lecą jak szalone.. nawet ciężko już robić tygodniowe zdjęcia brzuszka... jesteśmy już w 33 tc.. i robi się co raz bezpieczniej :) na ostatniej wizycie Lekarz stwierdził, ze może z ta waga to nie będzie tak złe, bo na Jego oko to około 3300 g, więc całkiem, całkiem luzik. Nie powiem Jego oko mi się podoba ;) udało nam się zrobić sesje ciążowa, chociaż mój Mąż był oporny, mieliśmy z tym tez trochę zamieszania, bo ostatecznie zmieniliśmy fotografa, nasz wybrany byłby dostępny dopiero od drugiej polowy lipca.. a jednak nie chciałam tego zostawiać na 9-ty miesiąc ciąży... takze udało się i zrobiliśmy! i uważam, ze to była świetna decyzja. Jasne, ze nie jest to tanie, oczywiście można te kilka stówek wydac na coś z wyprawki dla dziecka, rozumiem tez jak ktoś się nie czuje fizycznie albo zdrowotnie na siłach żeby robić, albo po prostu nie czuje się dobrze w swoim ciele w ciąży... ale u nas było w sumie wszystko na TAK ;) także zaszalałam i jeszcze wzięłam profesjonalny makijaż ;) także zwarci i gotowi ruszyliśmy. Sama sesja trwała ponad 2 godziny, ale Mąż i butelka zimnej wody i daliśmy radę ;) Mamy różne ujęcia, kilka stylizacji, bardziej lub mniej zakrywających ciało, a co tam! jak nie teraz to kiedy? kolejna sesja to noworodkowa, więc tam już nasz Synuś będzie w centrum a my to wersja naturalna na pewno, ale liczę, ze jakiś delikatny makijaż to sobie zrobię w przerwie miedzy ogarnianiem Maluszka ;)
Nadal udaje mi się korzystać z gimnastyki ciążowej, niestety jednak moje spacery przy tych upałach to mi nie wychodzą... Chyba powoli rozumiem jak różne osoby mi mówiły, ze 2-gi trymestr jest taki wspaniały, a w 3-cim to już chce się urodzic.. I przyznam, ze momentami, powoli powoli tez taka myśl mi czasem przejdzie przez głowę.. Dalej nie powiem, ze jest mi ciężko, bo w zasadzie u mnie to plus 7 kg, więc nie jest to jakoś dużo, tylko ze wróciły mi problemy żołądkowe... i bywają noce, gdzie przychodzi sen dopiero po wymiotach... także nie raz wole czegoś nie zjeść niż się potem męczyć... ale nie wiem czy to kwestia tylko jedzenia, czy jednak nie ucisku jakiegoś... ale tak czy siak szczęście nadal jest! co do wyprawki, to wychodzi na to, ze powoli, powoli idzie do przodu, chce zamknąć temat z końcem lipca no i potem już ewentualnie jakieś drobiazgi kupować. Czekamy na nasz Skarb, ale niech sobie ładnie doczeka do momentu ciąży donoszonej ;)

Zbieram się do złożenia wypowiedzenia w pracy, chyba zrobię to jutro. To jedna z trudniejszych decyzji jakie ostatnio podjęłam. Wiem, że jest dobra i słuszna, bo w końcu będę mniej pracować, znajdę czas dla siebie, przestanę narzucać jeszcze większą presję na starania, żeby jak najszybciej zniknąć z pracy, odejdzie mi dużo stresu i nerwów dnia codziennego, przemęczenie. Obecna praca ma dużo plusów, jest ciekawa i spotykam mnóstwo ludzi, ale czasami muszę być nie do końca fair, wymaga zbyt wiele ode mnie, dotarło to do mnie gdy pomyślałam o sobie jako o matce, gdy popatrzyłam na kolegów, którzy są ojcami i tak mało czasu mają dla swoich rodzin. Złamało mnie jak kolega nie mógł jechać nad morze z żoną i dwójką dzieci, w noc wyjazdu jedno z dzieci przyszło do jego łóżka i spytało czy może się z nim położyć bo chciałoby spędzić z nim chociaż trochę czasu. Powiedziałam sobie koniec. Czas na zmiany. Może nie jest zmiana na pracę idealną ale spróbuję czegoś innego. Mam wspaniałego męża, który mnie dopinguje i motywuje więc damy sobie radę jakby się dalej to nie potoczyło. Decyzja jest o tyle trudna, że nie porzucam starań więc pozostaje wiele niewiadomych.
Czuję, że składając wypowiedzenie poczuję ulgę, a może i zwolnię blokadę jaką założył we mnie stres.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 10:26

believer Trudna walka o dziecko z KD 29 czerwca 2021, 09:42

No i nie udało sie po raz 10. Test z rana negatywny a to dziesiąty dzien po transferze. Beta to formalnośc. A dzis urodziny męza. Nie powiem mu nawet nic dzisiaj, mam nadzieje ze dam rade ale mysle ze tak bo mam juz wprawe w radzeniu sobie z takimi wiesciami Tak w skrocie to do dupy to wszystko.

Hej! Mam 39 lat i tworzę po latach nowy wpis bo teraz, jestem staraczką z pomocą IVF i chciałabym wymieniać się doświadczeniami.
U mnie to drugi transfer mrożaczka ❄️ zarodek 5 doby stadium 4 2.1

Dziś niedziela 3.03.2024 6️⃣ doba po transferze i test bladzioch ✅️
Beta 8.05 (tak udało się zrobić w niedzielę)

Transfer mrożaczka ❄️ najwyżej klasy czyli zarodek 4BA stara nomenklatura Bl.4.2.1
odbył się w poniedziałek 26.02.2024
W 2dpt zrobiłam pierwszy test - nic kompletnie czysto nawet pod światło 🙈
W 3dpt jakiś zarys - wkręcam sobie? 🤷‍♀️
W 4dpt nadal jakby coś tam.... 😀
W 5dpt nie no chyba sobie nie wkręcam, ale no coś tam widzę!🤦‍♀️
Dziś! 6️⃣ dpt MAMY TO! Jest bladzioch, ale widoczny gołym okiem! 🩷 Widzi nawet mąż (a proszę mi wierzyć on to dopiero pesymista) 😅
Poleciałam ponad 20km na Betę z rana, na czczo, byle zdążyć od razu i wyszło 8.05 więc to poczateczek! Misiu (bo tak nazwała Pani w klinice mrożaczka) przyjął się! Oby się utrzymał. Bo z tym u mnie jest problem....

Invitro robię w Vitrolive w Szczecinie (prowadzi mnie Dr.Brelik).
Nigdy wcześniej nie miałam potrzeby by z tego korzystać bo zachodziłam sama w ciążę, ale... nigdy ich nie donosiłam 😞
A teraz? Nawet nie mogłam zajść bo Lewy jajnik (jedyny z jajowodem) oddał robotę prawemu a tamten choć pięknie działa nie ma jajowodu 🤦‍♀️ ot I myślę sobie ok Katarina musisz iść na IVF

Krótko o mnie

💔2010 - ciąża pozamaciczna (nie wiedziałam, że jestem w ciąży)... usunięcie prawego jajowodu (krwotok wewnętrzny, ledwo uszłam z życiem)
💔2011 - ciąża się zatrzymała, nie usłyszałam bicia serduszka
💔2020 - historia z 2011
💔2021 - biochem
💉💔2024 - pierwsze podejście do IVF nieudane
💉💚26.02.2024 - drugie podejście IVF będzie dobrze!
🧬 test pink 6dpt blada kreseczka + 🩸 Beta w tym dniu 8.05

Leki:
Rano:
💊 estrofem x1
💊 Encorton 10mg
💊 Oestogel x2 naciśnięcia (małe endometrium)
💊 duphaston x1 (problem z niskim progesteronem)
💊 Utrogestan dopochwowo x1
💊 Tenfertil Ona x2
💊 wit C x1
💊Folian Solgar 400 x1
💊Metformax 1000 x0.5 tbl. (Niby jakieś początki insulinooporności)

Obiad:
💊duphaston x1
💊 estrofem x1
💊 utrogestan x1
💊wit. D x1

Wieczór:
💊estrofem x1
💊acard 75mg x1
💊duphaston x1
💊Utrogestan x1
💊oestrogel x2 naduszenia pąpką
💊Tenfertil Ona x2
💊 folian 400 x1
💊Metformax 1000 x0.5 tbl
💉 prolutex 1 ampułka o 21:00
💉 clexane 600x1 (już dzien przed transferem)

5dpt
Podjęliśmy decyzję jutro beta. Dziś mam już wrażenie, że padnę na zawał, nie wiem, jak przeżyje jutrzejsze oczekiwanie. Oddam krew rano, wyniki będę koło 16... Tyle godzin...

Bardzo się boje, że pęknie mi serce... Mam dzis zle przeczucia. Do tego nie czuje już "boli miesiączkowych". Chyba one dawały mi nadzieję...

17dc, 2dpo? - coś w ten deseń ;)

Nie prowadzę jakiś większych obserwacji owulacji, swój organizm znam już na tyle że bez większego wysiłku wiem kiedy zbliża się owulacja. Stałe "objawy" u mnie to - wrażliwe sutki zaraz po owu, czasami bóle owulacyjne , ale to nie zawsze, plamienia okołoowulacyjne - właściwie na stałe zagościły w moim organizmie od kiedy przeprowadziliśmy się do Abu Dhabi, na początku były bardzo silne - wręcz lekkie krwawienia, ale teraz już na szczęście jest to tylko plamienie.
Czasami mam cykle kiedy w trakcie owulacji mam dość mało śluzu, czytałam i słyszałam ze często ten śluz jest, ale w środku i tylko na bieliznę nie wypływa , a że ja paluchów nie pcham tak gdzie się nie powinno to nie będę weryfikowała tej tezy ale brzmi ona sensownie. W tym cyklu jednak mogę wręcz powiedzieć ze mnie zalało. Tyle śluzu i to takiego książkowego płodnego to u siebie od dawna nie widziałam, aż czułam ze mi mokro . Nie wiem kiedy ten śluz dokładnie występuje czy w dniu owu czy dzień-dwa przed, w każdym razie u mnie najwiecej było go 2 dni temu i wczoraj tez jeszcze trochę, ale już bardziej wodnisty jak rozciągliwy.
No ale tak, owu owu i po owu. Teraz 2 tygodnie czekania najprawdopodobniej na następna @.
Myślę ze w ciążę kiedyś jeszcze zajdę, bo w sumie czemu nie, w dwie już zaszłam, ale czy będą one zdrowe i donoszone to już inna kwestia. Czy są szanse na ciążę w tym cyklu? Oczywiście ze tak. Kochamy się z O. regularnie przez cały miesiąc, ja mam tez ostatnio większe libido więc good for me, w ruch ruszyła tez z powrotem sexy bielizna, która zawsze sprawia ze czuje się jak 100 mln w łóżku :) ALE czy nastawiam się na @ czy na dwie kreski? No z doświadczenia oczywiście ze na @. Obydwie moje ciążę były raczej z zaskoczenia więc nie wyobrażam sobie ze zajdę w ciążę wtedy kiedy o tym myślę, głupie to no ale tak już w głowie mam i nic z tym nie zrobię. Nastawiona jestem znowu na długie "starania" a co będzie to będzie :)

believer Trudna walka o dziecko z KD 26 października 2022, 16:26

Kolejny transfer nieudany. Dwunasty. Niby na tym samym zestawie na ktorym poprzedni zaskoczyl. Powoli ide na rekord z ilościa transferów. Czy można byc większym pechowcem?

Telefonu z poradni genetycznej wciąż brak...
Ale zauważyłam światło w tunelu🔦 moja druga połówka zgodziła się na badania genetyczne prywatnie w kwietniu 💥 ogromny krok na przód ❤️

Za kilka dni 30.06, ci którzy mnie znają, wiedza co dla mnie znaczy ta data...
W tym roku tymbardziej mial to być wyjątkowy dzień... miałaś być tu z nami, miałabyś prawie 5 miesiący, a tymczasem prawie 8 odwiedzam Cię tylko na cmentarzu...
Co czuje? Pustkę, która próbuje wypełnić codziennością... praca która kiedyś dawała satysfakcję, a teraz stała się sposobem ba przeżycie kolejnego pustego dnia; zakończeniem remontu... A tak naprawdę ciągle się zastanawiam czy już zawsze tak będzie, czy poczuje kiedyś coś więcej niz ta cholerna pustkę? Czy gdzies czeka na mnie jeszcze żywe dziecko?

Byłam na monitoringu w 12 dc - na lewym jajniku jajo 21 mm
Dzisiaj jest 16 dc i na wykresie brak skoku temperatury.
Obudziłam się z potwornym bólem jajnika. Nie mogę chodzić ani dotknąć się w brzuch z bólu.
Dzwoniłam do ginekologa i potwierdził zespół LUF 😔
Mam brać od dzisiaj dupka zgodnie z planem i nospe.
Mogę jechać na izbę przyjęć do jego szpitala, ale tam zrobią mi tylko USG i zalecą to samo 😢
Także od przyszłego cyklu włączamy zastrzyk ovitrelle na pęknięcie 🙏🏻


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2021, 21:10

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)