Forum Poronienie Ciąża po poronieniu...
Odpowiedz

Ciąża po poronieniu...

Oceń ten wątek:
  • Mysza1986 Autorytet
    Postów: 2026 1575

    Wysłany: 6 czerwca 2018, 17:47

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Phnappy wrote:
    Hej Dziewczyny :) Chciałabym napisać kilka słów - wiem jak sama mocno potrzebowałam czytać takie historię jak przechodziłam przez poronienie...

    Rok temu - 17 maja na badaniach prenatalnych dowiedzieliśmy się, że nas fasol przestał się rozwijać jakieś 4 tygodnie przed badaniem :( Nic nie wskazywało, że coś jest źle - zero plamień, zero bólu brzucha... serduszko pięknie biło, nie za wolno, nie za szybko... stało się. 21 maja miałam zabieg łyżeczkowania.

    Po zabiegu długo nie mogły mi wrócić cykle do normy, miałam same bezowulacyjne. Jak miałam zacząć stymulację clo, to przypałętała się ogromna 6cm torbiel, więc kilka cykli na marne :(

    W międzyczasie porobiłam badania - jedyne co wyszło to mutacje mthr i pai, ale ostatnio jest o tym głośno i nie wiadomo tak naprawdę jaki ma to wpływ.

    Pierwszy cykl na clo był bezowulacyjny.

    Drugi - nie zdążyłam przed pęknięciem zrobić usg, bo byłam za granicą, ale owulacja była potwierdzona.

    21 marca, będąc na wyjeździe służbowym - skuszona mdłościami ;) nasikałam na test. Zobaczyłam 2 kreski. Dokładnie pierwszy dzień wiosny - tak samo jak w zeszłym roku.
    Z jednej strony - strach, że przecież idę "łeb w łeb" jak w ciąży, którą poroniłam, a z drugiej - może to jakiś znak??

    Na serduszkowej wizycie - SZOK - dwa serduszka :) niedowierzanie, bo na usg było jedno ciałko żółte, ale może drugie się schowało (mam pco, więc jajniki są "zawalone").

    Później lekko też nie było - dostałam plamienia. Od razu zaryczana jechałam na IP, okazało się, że wszystko ok... i plamienie od badania usg. Żadnych krwiaczków, nic się nie odkleja...

    Jakieś dwa tygodnie później miałam kolejne usg - WSZYSTKO idealnie, fasole pięknie rosną - ciążą 2K2O, więc najbezpieczniejsza.
    20 minut po badaniu, w tramwaju - KRWOTOK. Nie plamienie, krwotok... Od razu na IP. Tam położna mówi do lekarki "tutaj BYŁA ciąża bliźniacza"... ale ku zaskoczeniu tej wstrętnej kwoki - na usg znowu wszystko idealnie... nie wiadomo skąd krwotok, bo w macicy wszystko ok...

    Dzisiaj ponowne usg - maluchy ślicznie fikają :) rosną jak na drożdżach. Popłakałam się ze szczęścia. Nareszcie zaczynam wierzyć, że wszystko będzie ok... i nie będę musiała przechodzić tego koszmaru ponownie.

    Badania prenatalne mam zaplanowane na 21 maja - 21 maja rok temu miałam zabieg łyżeczkowania...

    Jeszcze dopiszę kilka formalności:

    do niedawna brałam acard 75, plus mam clexane 40, ale nie ze względu na mutacje - tylko ze względu na zakrzepicę u mamy.

    dodatkowo folian solgara, vegevit b12 i inne suple :)

    Wiem jak jest ciężko, wiem jak cykle się dłużą, ale szczęście na końcu tej drogi jest niesamowite... wiem, że przede mną jeszcze cała ciąża i różnie może być, ale ja BARDZO mocno wierzę, że będzie wszystko ok i na jesieni przywitam moje dwa szczęścia :)

    jakbym czytała o sobie. dopkłądnie rok temu roniłam ciążę w 6tygodniu, 2 transfery dalej równo rok poźniej ciąża i 2 pęcherzyki ciążowe- niestety krwotok niewiadomego pochodzenia- a na usg niby ok, czekam 2 tyg na usg...

    bv5tg9v.png
  • Izoleccc Autorytet
    Postów: 1550 1760

    Wysłany: 20 czerwca 2018, 14:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej,

    Ponownie dołączam do ovu.
    Mam już 2 letniego syna i zaczęliśmy się starać o rodzeństwo dla niego.
    Zanim nam się udało z młodym straciłam 2 ciąże na wczesnym etapie.
    Aktualnie jestem w trakcie ronienia kolejnej- tym razem 6tc.
    Mam tylko nadzieję że za bardzo się nie rozregulowałam bo mamy zamiar dalej walczyć.

    be6ab5e4af.png

    h84fcwa1k2s5m3a9.png
  • lilly. Autorytet
    Postów: 1231 845

    Wysłany: 25 czerwca 2018, 07:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Izoleccc wrote:
    Hej,

    Ponownie dołączam do ovu.
    Mam już 2 letniego syna i zaczęliśmy się starać o rodzeństwo dla niego.
    Zanim nam się udało z młodym straciłam 2 ciąże na wczesnym etapie.
    Aktualnie jestem w trakcie ronienia kolejnej- tym razem 6tc.
    Mam tylko nadzieję że za bardzo się nie rozregulowałam bo mamy zamiar dalej walczyć.

    Przykro mi :( a czy po tych 2 poronieniach robiłaś jakieś badania? 3 ciąże udało się donosić na lekach czy naturalnie?

    qb3c2n0a05lqpx6w.png

    3c 10cs 11.05.20 40t synek 👦🏻
    2c 10cs 06.18 (8t*) wada gen.
    1c 1cs 02.16 (8t*) puste jajo
    Niedoczynność/Endo 3cm/MTHFR 677CT hetero/PAI-1 4G4/Białko S obniżone/Wysoka homocysteina/Hp
  • Lucy2323 Autorytet
    Postów: 1123 466

    Wysłany: 26 czerwca 2018, 08:42

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej ja tez dołączam do was.
    Mam już synka na szczęście a niedawno skończyłam samoistne poronienie, ktore bylo dość skąpe i trwało 4 dni. Dzis 9 dc a od 2 dni mam bóle lewego jajnika. Wczoraj zrobilam test owulacyjny i o dziwo wyszła druga dobrze widoczna kreska choc nie tak mocna jak testowa. Ja cykle mam zawsze dlugie 35-40 dni a owulacja okolo 20 dc. Czy tak mnie to poronienie rozregulowalo? Czy poronienie liczyc jako miesiaczka i poczatek cyklu?
    Lekarz kazal ten pierwszy cykl odpuścić ale ze to bylo na wczesnym etapie bo okolo 5tc to duzo wyczytałam na necie że nie ma przeciwwskazań by nie starać sie od razu. Jak bylo u was?

    2014 - cudowny skarb-synek ♥️
    2017 - Aniołek w niebie*
    01-03.2018 - 3x nieudane IUI :(
    2018 - 2 x poronienia samoistne
    11.2018 - laparo, oba drożne, elektrokauteryzacja
    Hashimoto, AMH 5, pcos
    On morfologia 2% i mała ruchliwość
    W planach jedno IUI
    Potem in vitro Kraków
  • Arashe Autorytet
    Postów: 1907 2521

    Wysłany: 26 czerwca 2018, 09:54

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Hej Lucy, poronienie liczy się jako pierwszy dzień cyklu, ale krwawienie są zwykle Dluzsze, i regeneracja dlatego ovu też jeśli jest to może wypaść później. Mój pierwszy cykl po poronieniu trwał 40 dni z czego 12 dni fazy lutealnej, czyli w 28 dniu była ovu, potwierdzona testami i innymi wskaźnikami naturalnymi. Drugi cykl miałam 29 dni, czyli jak dla mnie normalnie już, także z ovu.
    Życzę powodzenia w staraniach :)

    Lucy2323 lubi tę wiadomość

    l66prp8.png
    Aniołek [*] 12.04.18 - 11 tc
    pglyfv7.png
  • Pati28M Ekspertka
    Postów: 184 74

    Wysłany: 27 czerwca 2018, 08:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Lucy 2323 mój pierwszy cykl po poronieniu miał 41 dni. To bardzo mi się rozregulował, teraz zaczął się drugi i zobaczymy jaki będzie. Zaczynam 2 miesiąc starań. Powodzenia. Aniołek 12.04.2018

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 27 czerwca 2018, 08:33

    Lucy2323 lubi tę wiadomość

    73028db897a276a64fc2db8d746b4490.png
    Kalendarz ciąży BellyBestFriend
  • Izoleccc Autorytet
    Postów: 1550 1760

    Wysłany: 27 czerwca 2018, 19:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    lilly. wrote:
    Przykro mi :( a czy po tych 2 poronieniach robiłaś jakieś badania? 3 ciąże udało się donosić na lekach czy naturalnie?
    Badałam układ krzepnięcia, kariotypy, hormony, mąż też się oczywiście badał i wszystko mamy w normie. Nikt nie wie czemu te ciążę się nie utrzymują. Udana ciąża była obstawiona luteina, dufastonem, acardem i sterydami- nie pamiętam juz nazwy. Pamiętam za to że za komplet leków do połowy ciąży wydałam prawie 2 tys zł ;)

    be6ab5e4af.png

    h84fcwa1k2s5m3a9.png
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 20 września 2018, 13:05

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny czy któraś miała lyzeczkowanie samej szyjki bez jamy macicy? U mnie po poronieniu pecherzyk zostal w szyjce i chodził ze mna 2 tygodnie.. od pierwszego krwawienia po 3 dniach macica była już czysta jednak szyjka się zamknęła i maluch nie zdazyl wyjść  konieczny był zabieg  czy po lyzeczkowaniu szyjki też muszę odczekać 3-6mcy?

  • MonikA_89! Autorytet
    Postów: 6786 9086

    Wysłany: 20 września 2018, 14:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kate_______ wrote:
    Dziewczyny czy któraś miała lyzeczkowanie samej szyjki bez jamy macicy? U mnie po poronieniu pecherzyk zostal w szyjce i chodził ze mna 2 tygodnie.. od pierwszego krwawienia po 3 dniach macica była już czysta jednak szyjka się zamknęła i maluch nie zdazyl wyjść  konieczny był zabieg  czy po lyzeczkowaniu szyjki też muszę odczekać 3-6mcy?
    Jeśli chodzi o czas oczekiwania na podjęcie starań to lekarze mówią różnie. Ja miałam zabieg łyżeczkowania macicy i jeden lekarz mówił, żeby odczekać 2 cykle, drugi że 3 a lekarka ze szpitala, że można od razu. Wszystko zależy od tego jak Ty się czujesz i czy na USG kontrolnym wszytko ładnie się zagoiło. Ja nie czekam, działam od razu :)

    6 lat starań o kropka
    _____________________
    Marzec '20 - AZ blastusia 😭
    Luty '20 - IVF z KD nowa dawczyni = nowa nadzieja
    😭
    Styczeń '20 - IVF z KD! Nie rozmroziły się komórki...
    Grudzień '19 - IMSI - brak zarodków 😭
    Październik '19 - IMSI - brak zarodków 😭
    Maj '19 - criotransfer ❄️, cb 😭
    Kwiecień '19 - IMSI, transfer bliźniaków nieudany 😭
    Wrzesień '18 - nadzieja w naprotechnologii
    Maj '18 - IVF -Poronienie zatrzymane Synek 13tc [*] 😭
    Sierpień '17- rozpoczęcie leczenia w Invimed
    Przeciwciała p/otoczce komórki jajowej, aTPO i aTG, 120mln plemników, 50% ruch postępowy, morfologia 1%, SCD 21%, MTHFR hetero, PAI homo, AMH : mar18- 1.5, gru18- 0.99, sie19-1.8, lis19- 2.2 , kir AA, NK 18%, CD4/CD8 1,62
  • MMT Koleżanka
    Postów: 53 19

    Wysłany: 20 listopada 2018, 18:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    W którym cyklu starań udało się Wam zajść ponownie w ciążę po poprzedniej straconej?

  • Jolcia1985 Autorytet
    Postów: 641 281

    Wysłany: 30 listopada 2018, 17:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Witam, dziewczyny jest to moja trzecia ciąża więc teoretycznie powinnam wszystko wiedzieć i nie pytać zwłaszcza o taki banał jak przyrost bety ale jednak.......
    Drugą ciążę poroniłam w 10 tc, maluszek zatrzymał się w rozwoju na 6 tc.
    Obecnie jestem w kolejnej ciąży. Beta robiona w dniu spodziewane @ to 487, kolejne co 48h to 1124 i 2082. Mimo, że wszystko jest w normie to martwi mnie to że procentowo drugi przyrost jest mniejszy od pierwszego. Do ginekologa jestem umówiona na 10.12. Boję się kolejnej straty :-(

    1 IUI X.2015 - :(, 2 IUI XI.2015 :(
    I.2016 - laparoskopia, histeroskopia
    05.11.2016 Antoś ❤
    20.06.2018 [*] 10tc Aniołek Basia 6tc
    10.11.2018 jest ❤️😃 bracik


  • MMT Koleżanka
    Postów: 53 19

    Wysłany: 17 stycznia 2019, 19:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    U mnie udało się zajść w ciążę w 1 cyklu starań po łyżeczkowaniu ( pół roku przerwy). Obecnie jestem w 11 tc.

  • Mitchie Debiutantka
    Postów: 9 0

    Wysłany: 24 stycznia 2019, 16:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Czesc dziewczyny!

    17 stycznia minely 4 miesiace od mojego pierwszego poronienia. Od tamtej pory wydawalo sie, ze wszystko jest ok. Macica czysta, jajniki dzialaja sprawnie, na ostatnim monitoringu lekarz stwierdzil owulacje. Pomimo ze jest niby ok to dreczy mnie przeczucie, ze cos jest nie tak. Miesiac temu okres dostalam w 36 dc, pomimo dosc regularnych 30dniowych cykli. Teraz okres spoznia mi sie dwa dni, testy negatywne, zero objawow ciazowych. Moglybyscie mi poradzic, jakie podstawowe badania zrobic przed nastepna wizyta? Lekarz zalecila mi tylko tarczyce i prolaktyne, ale moze powinnam zrobic jakies jeszcze? Jakies wlasne doswiadczenia odnosnie tego tematu? Bede bardzo wdzieczna za pomoc.

    We can live in world that we designed ✨
  • Arashe Autorytet
    Postów: 1907 2521

    Wysłany: 24 stycznia 2019, 18:16

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    MMT wrote:
    U mnie udało się zajść w ciążę w 1 cyklu starań po łyżeczkowaniu ( pół roku przerwy). Obecnie jestem w 11 tc.
    Mi się udało w 3, także po pół roku przerwy.
    Mitchie ja niestety nie pomogę, ale w wątkach na pewno znajdziesz jakieś badania wykonać warto

    l66prp8.png
    Aniołek [*] 12.04.18 - 11 tc
    pglyfv7.png
  • wikto Nowa
    Postów: 5 0

    Wysłany: 2 marca 2019, 20:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Mitchie wrote:
    Czesc dziewczyny!

    17 stycznia minely 4 miesiace od mojego pierwszego poronienia. Od tamtej pory wydawalo sie, ze wszystko jest ok. Macica czysta, jajniki dzialaja sprawnie, na ostatnim monitoringu lekarz stwierdzil owulacje. Pomimo ze jest niby ok to dreczy mnie przeczucie, ze cos jest nie tak. Miesiac temu okres dostalam w 36 dc, pomimo dosc regularnych 30dniowych cykli. Teraz okres spoznia mi sie dwa dni, testy negatywne, zero objawow ciazowych. Moglybyscie mi poradzic, jakie podstawowe badania zrobic przed nastepna wizyta? Lekarz zalecila mi tylko tarczyce i prolaktyne, ale moze powinnam zrobic jakies jeszcze? Jakies wlasne doswiadczenia odnosnie tego tematu? Bede bardzo wdzieczna za pomoc.

    Mitchie, jesteś po łyżeczkowaniu?

  • milamila Przyjaciółka
    Postów: 72 23

    Wysłany: 12 marca 2019, 21:38

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny. Mam są sobą dwa poronienia. Przy drugim w 10 tc musiałam poddać się łyżeczkowaniu. Od zabiegu minęło 5 miesięcy a mi tydzień przed miesiączka w ostatnich cyklach pojawiają się brunatne plamienia. Czy któraś z Was miała może podobnie? Możecie coś doradzić? Progesteron badałam i jest na dobrym poziomie.. Martwi mnie to, ponieważ dostaliśmy zielone światło do kolejnych starań a tu znowu coś..

  • nick nieaktualny

    Wysłany: 23 marca 2019, 17:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć wszystkim, chciałam się podzielic swoja historia. O dziecko zaczeliśmy się starac z mężem od początku 2016, byłam wtedy po dwóch laparo oczyszczajacych z endometriozy, po których lekarz powiedział że mam teraz najwieksze szanse na zajscie bo wszystko wyczyscili. Niestety, po okolo roku niepowodzen poszlam do lekarza ,zrobili mi badania I nagle w lutym zaszlam w ciążę. Baardzo się z mężem cieszylismy, niestety nasza radość nie trwala długo bo 5 kwietnia dostałam skurczy podbrzusza I w szpitalu powiedzieli że to już tylko kwestia godzin jak dojdzie do poronienia. Po dwóch dniach kolejne usg potwierdzilo obumarcie zarodka - 8tydz 3d, dostałam tabletki poronne I wrocilam do domu. Właściwe poronienie przyszło 10 kwietnia- to był koszmar, nigdy nie zapomnę jak brodziłam ręką w toalecie żeby wciągnąć mojego maluszka bo nie chciałam tak poprostu splukac go z innymi resztkami . Niestety, mimo poronienia zaczęłam mieć coraz silniejsze bóle parte. Wieczorem, mąż zawiozl mnie do szpitala, byłam w agonii. Na usg macica była czysta, ale stwierdzili że jajnik mi się przekrecil I będą musieli operowac I prawdopodobnie go usunac- kolejny szok, nie dosc że straciłam pierwsze dziecko po roku starań, mam zaawansowa endometriozę to jeszcze wytna mi jajnik, czyli szanse na zajscie znowu zmaleja!!! Na szczęście okazało się że jajnik jest zdrowy, ale wrocila moja endometrioza I musieli wszystko czyscic. Lekarz powiedział, że po ok miesiąc- jednym cyklu możemy znowu zacząć się starac o dziecko. I tak też zrobilismy. Nadmieniam, że mieszkam w UK, więc tu nie ma ogolnodostepnych ginekologow, a na prywatna wizytę u polskiego muszę jechac 60km dalej. Bardzo źle znosilam to poronienie I byłam wsciekla na angielska opieke, że nie dosc że nie zrobili nic żeby ratowac tą ciążę to po poronieniu nie zaproponowali nawet rozmowy z psychologiem!!! Pojechalismy do polskiego ginekologa, wyslala mnie na badania, ktòre wyszly ok, więc dała zielone swiatlo do dzialania. Po ok pol roku prowadzenia wykresow temp. Owulacji itp.nadal nie byłam w ciąży, więc wrocilam do mojej ginekolog, kazała zrobić badanie progesteronu w 3tyg cyklu I przyjść na badanie w trakcie okresu bo prawdopodobnie zrobił mi się polip. Zrobiłam badania, na wizytę poszlam do innego lekarza bo mojej wtedy nie było, na co on stwierdzil że zadnego polipa nie ma, na progesteron ( wynik -3) nawet nie spojrzal, a te wszystkie problemy z zajsciem w ciążę I zle wyniki to moja wina(!) bo o tym ciagle myślę!!! Powiedział też że mam przestac latać po lekarzach I robić NIEPOTRZEBNE badania bo to nic nie da! Po wyjsciu z gabinetu rozplakalam się, ale w sumie pomyslalam że on może mieć racje. Tak więc odpuscilam lekarzy I badania, ale po uplywie kolejnych 6 miesiecy stwierdziłam, że chyba jednak coś jest nie tak. Umowilam się do mojej ginekolog, na co ona stwierdzila że progesteron <3 znaczy o braku owulacji, I spytala dlaczego czekalam pół roku, opowiedzialam jej o jej koledze po fachu- była wkurzona, poprosila o zrobienie badania AMH - wynik 0.2, zadzwonila do mnie od razu I powiedziała że nie ma już na co czekać bo w wieku 33 lat powinnam mieć powyżej 1, a to znaczy że moje jajniki już się wygaszaja. Napisala mi list do gp z prośba o skierowanie na IVF. Angielska lekarka po obejrzeniu mojej historii starań i wyników od razu wystawila skierowanie do kliniki niepłodności. Przez nastepne miesiące robili mi rozne badania, usg itp. Po badaniach poprosili nas z mężem na wizytę we wrześniu, 17go I uslyszelismy, że jeden jajnik jest w ogóle nieczynny, drugi czynny ale za to jajowód jest zapchany I muszą operowac, poza tym moja rezerwa jajnikowa jest bardzo niska, do tego 1 poroniona ciąża w przeciagu 2,5 roku- ich decyzja, dostatniemy refundacje na jeden transfer z komorka dawczyni bo szanse na naturalna ciążę są miedzy 5-10% max. Rece nam opadly, i wrocilismy do domu przygnebieni. Przez nastepne dni w ogóle o tym nie rozmawialismy, nawet zaczęłam już powoli godzic się z mysla że nie dane mi będzie zostac mamą. 1.10. Miałam robione na cito usg miednicy ze względu na okropny ból. Pani sonografer powiedziała że widzi zmiany na moich jajowodach a dodatkowo na tym czynnym jajniku widzi "ciemna mase" prawdopodobnie torbiel- termin operacji 9.11. Pojechalismy, mężem na urlop. Po powrocie 15.10 powinnam dostac okresu, a tu cisza, ale pomyslalam że to pewnie opoznienie po podróży, nastepnego dnia nadal żadnych oznak a że miałam ostatni test ciazowy, więc nasikalam, odlozylam I poszlam się szykowac do pracy nie robiac sobie żadnych nadziei. Przezylam szok kiedy zobaczylam 2 kreski na tescie, po prostu nie mogłam uwierzyc w to co widzę, mąż nie chcial uwierzyc jeszcze przez kolejne 2 dni ;) umowilam się na wizytę u mojej ginekolog za 2 tygodnie- potwierdziła ciążę w którą zaszlam z tego jajnika z "ciemna masa" haha :))) Dziś jestem już w 28tygodniu I wszystko jest ok, wszystkie dolegliwosci ciazowe biore na klate I nie marudze bo przeciez sama tego chciałam a mąż bardzo mnie wspiera I już nie możemy się doczekac naszego synka w czerwcu!!! Chciałam tą historia dodac wam wszystkim otuchy, że nawet wbrew wszystkiemu I wszystkim lekarzom, badaniom, opiniom, nie traćcie nadziei. Trzymam za was kciuki. Pozdrowienia

    milamila, KatWomanDo lubią tę wiadomość

  • milamila Przyjaciółka
    Postów: 72 23

    Wysłany: 24 marca 2019, 21:09

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Natka cudowne zakończenie tej trudnej historii. Naprawdę wiele przeszłaś..
    Gratuluję z całych sił i wszystkiego dobrego Wam życzę! :) ja również się nie poddaję i walczę dalej!

    Natka1985 lubi tę wiadomość

  • baksia Autorytet
    Postów: 793 321

    Wysłany: 1 kwietnia 2019, 21:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Cześć dziewczyny. Chciałabym sie Was doradzić w pewnych sprawach. Czy warto i jeśli tak to jakie badania wykonać świeżo po poronieniu? Aby iść do ginekologa z jakimiś badaniami ?

    Moja historia :
    Mam 27 lat. Staramy się od grudnia. Szybko poszło bo już 14 lutego ujrzałam dwie kreski. Był szok bo nastawiałam się na dłuższe starania ale były również łzy szczęścia. Na początku było wszystko super. Maleństwo było o 3-4 dni do przodu niż termin według ostatniej miesiączki. Słyszałam serduszko ❤️. Niestety dwa tygodnie później ... cały dzień bolał mnie brzuch - taki ból miesiączkowy, ok godz 16 zauważyłam małe plamki krwi na wkładce. Pojechaliśmy do szpitala. Do samego końca byłam dobrej myśli. Ale niestety na usg serduszko już nie biło. Maleństwo miało tyle samo co dwa tygodnie wcześniej na wizycie. Czyli stało się to już jakiś czas wcześniej.23.03 - Przyjęli mnie na oddział, włożyli tabletki i zostawili na noc w szpitalu. Następnego dnia 24.03 na usg już maleństwa nie było. Ale miałam jakiś płyn i lekarz powiedział ze jest jego sporo i zaleca zabieg łyżeczkowania. Ok 17 wypuścili mnie do domu.
    W czasie krótkiej ciąży brałam duphaston bo już wcześniej brałam przez 4 miesiące i miałam brać cały czas jak zajdę. Witaminy.
    Jeśli chodzi o badania to tsh miałam 3,12 ale ginekolog nic na to nie powiedział..
    przed ciąża brałam dostinex 1/4 tab raz w tyg, bo miałam minimalnie za wysoka prolaktyne. I miałam od razu odłożyć ten lek jak zajdę w ciąże i tak zrobiłam.
    Czasami się zastanawiam czy nie za wcześnie zaszłam w ciąże ze powinnam wcześniej odłożyć dostinex ( według ulotki zaleca się 3 miesiące wcześniej zaprzestać brania tab), czy nie miałam tsh za wysokiego-może powinnam kłócić się z gin o to aby coś mi dał na to...głupieje czasami. Tyle pytań...

    Do gin mam iść po 4 tygodniach. Idę 18.04. Zastanawiam się czy nie zrobić badań na tarczyce i może jeszcze coś ?
    Chcemy jak najszybciej mieć dzidziusia. Oczywiście jak gin da zielone światło.
    Jak czytam niektóre wpisy ze Wam się udało to uśmiech mi wraca bo jest nadzieja ❤️

    23.03.2019 Aniołek ❤️ - 9 tc Poronienie zatrzymane
    6.06.2019 - puste jajo płodowe
    12.11.2019 Aniołek ❤️ - 8tc poronienie zatrzymane

    MTHFR C667,PAI-1 4G oba hetero
    NK 20%
    ANA dodatnie 1:2560 (tylko : silnie dodatnie dfs70)

    celiakia - ok
    czynniki krzepnięcia krwi - ok
    z.antyfosfolipidowy - brak
    antykoagulant tocznia - brak
    kariotyp (mój i M) - ok
    badanie nasienia - ok

    Pomorskie
  • MMT Koleżanka
    Postów: 53 19

    Wysłany: 2 kwietnia 2019, 19:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    baksia - TSH 3,12 zdecydowanie za dużo na ciążę! Idź do dobrego endokrynologa. Ja miałam TSH 2,6 przed staraniami o dziecko i endo powiedziała, że za dużo. Ma być poniżej 2,5...a najlepiej wg niej 1-1,5. Tuż przed zajściem w ciążę po raz 2 moje TSH wynosiło właśnie w okolicy 1,2-1,5 i endo i ginekolog powiedzieli, że idealnie. Jak zaszłam 2 raz w ciążę zmieniłam endokrynologa na innego. Jestem z niej super zadowolona. Idealnie dobiera mi dawki leku, na samym początku musiałam zrobić komplet badań tarczycowych, żeby zobaczyć czy nie ma innych chorób (mam haschimoto). Dużo endokrynologów polega jedynie na TSH... co nie jest prawidłowe. Mam koleżankę, która ma TSH w normie, ale inny wskaźnik jest zły. Dlatego też ważne jest zrobić komplet. Mi wyszło wszystko ok z resztą wskaźników, dlatego teraz kontroluję jedynie TSH co 4 tyg. Po poronieniu znalazłam bardzo dobrego ginekologa jak i endokrynologa. Nie miałam wcześniej tak dobrej opieki. Poprzedni ginekolog wydaje mi się, że bagatelizował większość rzeczy co do niego mówiłam. Większość badań prywatnie itp.

‹‹ 1030 1031 1032 1033 1034
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

Smog - czy smog w Polsce może obniżać płodność?

Polska jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych krajów na świecie. To niestety przykry fakt. Jesteśmy świadomi, że smog negatywnie wpływa na nasz organizm - płuca, serce. Ale czy może również upośledzać naszą płodność? Czy może dodatkowo obniżać parametry nasienia? Czy możemy mądrze się przed tym zabezpieczać, czy to już histeria? Zadaliśmy to pytanie ekspertom, przeczytaj co usłyszeliśmy!  

CZYTAJ WIĘCEJ

Grzybica pochwy - przyczyny, objawy leczenie

Grzybica pochwy (drożdżyca pochwy, kandydoza pochwy) jest jedną z najczęstszych infekcji kobiecego układu rozrodczego. Jak i dlaczego dochodzi do infekcji? Jakie są objawy grzybicy pochwy? Kiedy warto zgłosić się do lekarza i jak wygląda leczenie drożdżycy pochwy?

CZYTAJ WIĘCEJ

Krew miesiączkowa - kolor krwi podczas okresu

Czy to normalne, że krew miesiączkowa zmienia swój kolor i konsystencję? Czy brązowy kolor krwi podczas okres powinien Cię niepokoić, czy jest to zjawisko naturalne? Kiedy krwawienie miesiączkowe wymaga konsultacji z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.