Forum Poronienie Poród martwego dziecka
Odpowiedz

Poród martwego dziecka

Oceń ten wątek:
  • Pani Alenka Znajoma
    Postów: 18 6

    Wysłany: 20 stycznia, 22:07

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kitaja wrote:
    Moje wyrazy współczucia dla każdej z Was, to co nas spotkało jest tak bardzo niesprawiedliwe, nie tutaj nie w takich okolicznościach powinnyśmy się spotykać. Wczoraj urodzilam mojego pięknego synka Ignasia... Nie jestem w stanie nic więcej napisać, bo jestem rozbita na milion kawałków...

    Trzymaj się!
    Będzie bolało, ale pozwól sobie na te emocje. Nie da się to wytłumaczyć, dlaczego tak się stało, ale musimy z tym jakoś żyć...

    👼 Janek - ur. 04.01.2021 (41 tc)
  • Kaja05 Przyjaciółka
    Postów: 70 40

    Wysłany: 21 stycznia, 09:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dokładnie!

    Musisz z siebie to wyrzucić, nie trzymaj tego w sobie. Teraz myśl o sobie i rob to co dla Ciebie będzie pomocne w tych dniach.

    Kazdy organizm jest inny, każdy potrzebuje innego czasu i innych bodźców żeby to zaakceptować.

    A jak będziesz już miała siłę to napisz, tutaj dostaniesz bardzo dużo wsparcia.

    🍀🍀🍀🍀🍀

    Pani Alenka lubi tę wiadomość

    Aniołek 39 t.c. Luty 2020
  • Lumi86 Ekspertka
    Postów: 245 88

    Wysłany: 21 stycznia, 12:53

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kitaja, strasznie mi przykro :( znamy się z wątku "W oczekiwaniu na poronienie" i aż zamarłam jak Cię tu zobaczyłam :(

    09.2017 synek
    09.2019 [*] córeczka 40 tc
    04.2020 puste jajo płodowe
    07.2020 kolejna ciąża - nowa nadzieja <3
  • Kitaja Autorytet
    Postów: 1507 1353

    Wysłany: 21 stycznia, 16:17

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Tak Lumi86 i ja Ciebie pamiętam, chociaż wolałabym Ciebie i inne tu dziewczyny spotkać na fioletowej stronie. We wtorek urodzilam pięknego chłopca, niestety nie było nam dane być ze sobą tu na ziemi. Do tej pory mam momenty, że wydaje mi się że czuję ruchy. Dodatkowo dostałam tabletki na zatrzymanie pokarmu ale moje piersi i tak bolą i są pełne. Boję się tego dnia kiedy zostanę sama w domu teraz mam obok męża i dziś zostawiliśmy synka razem z nami, ale w poniedziałek i mąż wraca do pracy a Jaś do przedszkola i co wtedy ja zrobię ze swoimi myslami

    "Nadzieja jest płomieniem, który migocze, ale nie gasnie"

    2014 maj poronienie zatrzymane 12tc(8tc)
    2014 grudzien cb
    2015 listopad synek 🧒
    2017maj poronienie zatrzymane 12tc(9tc)
    2020maj puste jajo
    2021 styczeń poronienie zatrzymane 20tc Ignas 💔
  • Kaja05 Przyjaciółka
    Postów: 70 40

    Wysłany: 21 stycznia, 18:01

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Żadne słowa nie dadzą ukojenia. Niestety nie ma na to złotego środka. Tylko czas pokaże jak sobie z tym poradzisz. Każdy na inny sposób.

    Pamiętam jak ja dostałam maila od swojej gin ( ponieważ kiedy to się wydarzyło była za granicą na wakacjach) pamiętam jak pisała mi żebym jak najszybciej udała się do specjalisty, bo tylko leczenie farmakologiczne pomoże mi przez to przejść. I jasne, jeżeli komuś by to pomogło to wspaniale - trzeba korzystać z takich pomocy. Natomiast ja w dniu porodu ( bo do szpitala trafiłam dzień wcześniej) dostałam duża dawkę hydroksyzyny, ponieważ pękłam kiedy powiedzieli mi że będę mogła odbić w gipsie rączki i nóżki. W momencie kiedy czułam jak na mnie to zadziałało i kiedy przeczytałam maila od gin stwierdziłam że nie chce, że nie będzie mnie nic otępialo, zd chce przezyc to po swojemu chociażby serce miało mi pękać na milion kawałków.

    I to mi pomogło, postanowiłam być silna, żeby nie brać leków. Ale nie neguje tego w żaden sposób, jeśli komuś to ma pomóc to trzeba walczyć, bo życie niestety płynie dalej.

    Można iść do psychologa i się jemu wygadac.

    Mi najbardziej pomogło jednak to forum i doświadczenia wszystkich dziewczyn tutaj. Nikt tak doskonale mnie w tym jednym momencie nie rozumiał i szczerze - dalej tak jest kiedy przychodzą jakieś chwilę zwątpienia.

    Trzeba być silnym i działać dalej. Ważne żeby nie oczekiwać, że będzie kolorowo. Trzeba wiedzieć że będzie źle, że będą momenty załamania, ale też trzeba wiedzieć, że niżej już nie upadniemy, że teraz czas na odbicie się od dna.

    Breath_less, Pani Alenka, Kitaja lubią tę wiadomość

    Aniołek 39 t.c. Luty 2020
  • Mgd Koleżanka
    Postów: 75 16

    Wysłany: 27 stycznia, 14:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wczoraj minęły rowne 3 lata od śmierci mojej córeczki 😔
    Dzisiaj tak dla jakiegoś minimalnego wygadania się napisałam to do mojej przyjaciółki, że minęły 3 lata już, a że mam wrażenie jakby to było niedawno, i że jak ten czas zleciał.
    To odpisała najpierw, że fajnie, że teraz mam syna, że jest zdrowy itp, że męża z którym dobrze się układa i potem : " Nie ma co rozgrzebywać starych ran. Wiadomo serce boli ale niestety tak miało być.. A my na to już nic nie poradzimy"
    Jakoś za bardzo nie przemówiło to do mnie i pomyślałam, że jak to inni czasami nie rozumieją, że przy stracie dziecka to ta rana chyba nigdy się nie zagoi, a tym bardziej "tak miało być" 🤷🏼‍♀️

    Julka 26.01.2018🕯️💔
    Mikołaj 11.06.2019 🌈💙
  • Kaja05 Przyjaciółka
    Postów: 70 40

    Wysłany: 27 stycznia, 17:10

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Oj dokładnie, czasem lepiej nie powiedzieć nic niż próbować pocieszać na siłę. Ludzie chcą dobrze, ale po prostu nie wiedzą, że to część nasz czego życia, że nie wstaniemy pewnego dnia i nie powiem " już mi przeszlo, już zapomniałam i od dziś żyje dalej".

    My co najwyżej budząc się pewnego dnia możemy powiedzieć sobie " teraz będę żyć dalej, ale moje życie już nigdy nie będzie takie samo i już zawsze będę musiała akceptować to co się wydarzyło..."

    W przyszły piątek minie rok od śmierci mojej córeczki. Też miałam ostatnio niemiła rozmowę. To miała być szczera rozmowa. Natomiast usłyszałam, że no niestety ale trzeba żyć dalej, nie ma co się załamywać i czy myślę o kolejnej ciąży bo" lata lecą ".

    Oczywiście, że lata lecą, życie toczy się dalej, świat tylko na moment zatrzymał się dla każdej z nas, a obok wszystko tętniło. Tylko, że każda z nas musi się z tym mierzyć po swojemu. Niestety już chyba nigdy nie uda się zmienić chęci pocieszania i wyciągania nas przez ludzi z tej okropnej traumy, bo oni nigdy nie zrozumieją, że z tego nie wyjdziemy, że będziemy z tym żyć, tylko z czasem będzie łatwiej, bo będziemy chciały być tu na ziemi z bliskimi. Ale nawet jeśli z zewnątrz będziemy tryskać energia może nawet bardziej niż przed śmiercią dzieci, to nie będzie znaczyło, że już się z czyms uporalysmy. My z tym będziemy żyć.

    Aniołek 39 t.c. Luty 2020
  • Kira93 Nowa
    Postów: 5 0

    Wysłany: 27 stycznia, 21:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nigdy wcześniej nie pisałam niczego na forum internetowym. Teraz jednak jestem w szpitalu, sama. Mam wsparcie z mezu i przyjaciółce, ale poczucie niesprawiedliwości sprawia, że muszę o tym opowiedzieć komuś, kto ma podobne doświadczenia. W poniedzialek byłam na wizycie kontrolnej u lekarza. Byłam dobrej myśli, liczyłam że malutki w końcu ułoży się ładnie do zdjęcia USG, które będę mogła pokazać mężowi. Lekarz poinformował mnie, że nasz synek nie żyje. Jego serce przestało bić. Nagle zauwazyl, że malutki jest wyjątkowo drobny (32 tc, ważył zaledwie 800g). Wielokrotnie wcześniej pytałam, dlaczego wciąż mam niewielki brzuch. W odpowiedzi słyszałam, że taka już moja budowa. Synka urodziłam kolejnego dnia (wczoraj wieczorem). Poród trwał 15 godzin. Nie potrafię się z tym pogodzić. Tak bardzo go kocham. Na porodówce słyszałam płaczące dzieci za sciana, wiedząc że mój synek nigdy nie zapłacze. Mąż był przy mnie podczas porodu. Bardzo to przeżywa. Nie wiem jak mamy z tym żyć. Lekarze powiedzieli ze łożysko prawdopodobnie nie rozwinęło się prawidłowo. Konkretną odpowiedź być może poznamy po badaniach i sekcji. Mój ginekolog podejrzewa u mnie zespół antyfosfolipidowy. Nie daje mi spokoju to, że nigdy wcześniej nie usłyszałam od niego żadnych wątpliwości dotyczacych wagi naszego maluszka. Sama nie wiem, dlaczego to opisuje. Czuje że muszę. Psycholog szpitalny rzucał frazesami w stylu "czas leczy rany". Czy rzeczywiście tak jest? Jak pogodzić się z taka strata? Obecnie sobie tego nie wyobrażam...

  • Breath_less Ekspertka
    Postów: 245 111

    Wysłany: 27 stycznia, 21:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kira93 wrote:
    Nigdy wcześniej nie pisałam niczego na forum internetowym. Teraz jednak jestem w szpitalu, sama. Mam wsparcie z mezu i przyjaciółce, ale poczucie niesprawiedliwości sprawia, że muszę o tym opowiedzieć komuś, kto ma podobne doświadczenia. W poniedzialek byłam na wizycie kontrolnej u lekarza. Byłam dobrej myśli, liczyłam że malutki w końcu ułoży się ładnie do zdjęcia USG, które będę mogła pokazać mężowi. Lekarz poinformował mnie, że nasz synek nie żyje. Jego serce przestało bić. Nagle zauwazyl, że malutki jest wyjątkowo drobny (32 tc, ważył zaledwie 800g). Wielokrotnie wcześniej pytałam, dlaczego wciąż mam niewielki brzuch. W odpowiedzi słyszałam, że taka już moja budowa. Synka urodziłam kolejnego dnia (wczoraj wieczorem). Poród trwał 15 godzin. Nie potrafię się z tym pogodzić. Tak bardzo go kocham. Na porodówce słyszałam płaczące dzieci za sciana, wiedząc że mój synek nigdy nie zapłacze. Mąż był przy mnie podczas porodu. Bardzo to przeżywa. Nie wiem jak mamy z tym żyć. Lekarze powiedzieli ze łożysko prawdopodobnie nie rozwinęło się prawidłowo. Konkretną odpowiedź być może poznamy po badaniach i sekcji. Mój ginekolog podejrzewa u mnie zespół antyfosfolipidowy. Nie daje mi spokoju to, że nigdy wcześniej nie usłyszałam od niego żadnych wątpliwości dotyczacych wagi naszego maluszka. Sama nie wiem, dlaczego to opisuje. Czuje że muszę. Psycholog szpitalny rzucał frazesami w stylu "czas leczy rany". Czy rzeczywiście tak jest? Jak pogodzić się z taka strata? Obecnie sobie tego nie wyobrażam...


    💔💔💔 bardzo mi przykro... nie potrafię znaleźć słów gdy myśle o tym, ze ktoś znowu musi przez to przechodzić.
    Łzy napływają do oczy z żalu i poczucia niesprawiedliwości.
    Jak ta historia przypomina moja...
    Moja ciąża również była idealna do czasu. Do czasu pójścia na usg 3 trymestru. Miałam na liczniku 31+4 i usłyszałam, ze moja córka nie żyje. Tak nagle po prostu...
    Urodziła się ważąc 900gr.
    Tez trapił mnie mój niewielki brzuch i również ciagle słyszałam zapewnienia, ze taki mój urok, powinnam się cieszyć ze nie jestem wielka.. , ze do czasu, ze zaraz się zacznie lub taki mój urok, brzuch nie jest żadnym wyznacznikiem..

    U mnie nic nie podejrzewali- ciagle słyszałam pech i nieszczęście.
    To jednak był zespół antyfosfolipidowy i trombofilia.

    Bardzo mi przykro, ze szpital nie zadbał o Twój komfort kładąc Cie w miejscu gdzie słuchać płacz dzieci...
    Absolutnie czas nie leczy ran, jedynie do nich przyzwyczaja i jest jedynym ,,antidotum” na taka tragedie.
    Wiem, ze to mało pocieszające, ale życie po takiej tragedii jest możliwe, urodzenie żywego, zdrowego dziecka również, wymaga jedynie czasu..
    Ściskam Cie z całych sił ❤️🖤

    Kira93 lubi tę wiadomość

    —————————————
    📌Starania od 2017🍼
    📌2018- 4 IUI ❌
    📌2019- 1 IVF ✅🎈🎊
    2020- 30 tc 👼💔🥺


    08.02.21- 🙀 naturalny cud 🙏 II 🤯

    PCO, wrogość śluzu, Ana 1:320 typ ziarnisty, MTHFR_1298A>C homozyg, PAI-1 4G- hetero, czynnik V Leyden- hetero, APS

    w4sqskjoz4e4rcxi.png
  • Mgd Koleżanka
    Postów: 75 16

    Wysłany: 27 stycznia, 22:25

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kaja
    Dokładnie, czasami lepiej jakby ktoś nic nie mówił.
    I napisałam jej, ze rana nadal rozdrapna, i że mam nadzieję, że nigdy nie będzie musiała próbować zrozumieć takiej sytuacji.
    Ludzie na prawde czasami chyba totalnie nie pomyślą co mówią, że niektóre słowa to całkowity nietakt w danej sytuacji 🤷🏼‍♀️
    We mnie jakas cząstka mnie odeszła razem z małą. Mimo, że czasami próbuje myśleć "żyj dalej, w pełni ciesz się życiem" to kurcze jednak to już nie wychodzi tak w 100%

    Julka 26.01.2018🕯️💔
    Mikołaj 11.06.2019 🌈💙
  • Mgd Koleżanka
    Postów: 75 16

    Wysłany: 27 stycznia, 22:35

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kira93
    Przykro mi, że kolejna osoba dołączyła do tego forum..
    Ciężko pogodzić się ze stratą, w sumie nie wiem czy w ogóle można pogodzić się ze stratą własnego dziecka.
    Czas ran nie wyleczy, pozwoli Ci się oswoić z tym bólem i jakoś powoli z tym żyć.
    Jesli potrzebujesz to płacz, krzycz, rozmawiaj itp. Rób tak, żeby nie trzymać swoich emocji w środku, żebyś nie zwariowała..
    Początek chyba jest najgorszy do ogarnięcia co się stało, do tego że był brzuch, ciąża, dziecko, poród, a wracasz do domu i twgo dziecka nie ma, wszystkie plany z nim runęły.
    Ale można żyć, kolejne nadzieję na następne dziecko, na to że będzie lepiej..

    Kira93 lubi tę wiadomość

    Julka 26.01.2018🕯️💔
    Mikołaj 11.06.2019 🌈💙
  • Misiaa Autorytet
    Postów: 2661 3979

    Wysłany: 28 stycznia, 09:24

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kira strasznie mi przykro ze i Ciebie to spotkalo :( ja pochowalam 3 corki i jak slysze gdy ktos mowi ze czas leczy rany mam ochote odpowiedziec zamknij buzie bo gowno wiesz. Czas nie leczy ran tak jak napisaly dziewczyny, czas po prostu sprawia ze cierpimy z czasem mniej, w inny sposob ale juz zawsze bedzie Ci brakowalo synka... w pierwszym etapie podejrzewam (bo kazda z nas jest inna) ze najgorzej bedziesz miala psychicznie teraz wiosna gdy bedzie sporo mam z wozkami na spacerach itp bo po takiej stracie w jakims dziwnym wiekszym stopniu nagle dostrzega sie kobiety w ciazy, wozki, male dzieci... pozwol sobie wtedy na placz, nie dus w sobie emocji bo one sie uaktywnia ze zdwojona sila jesli bedziesz chciala je w sobie zdusic...
    Ze swojej strony moge napisac Ci ze zycie nigdy juz nie bedzie takie samo, ale to nie znaczy ze jeszcze nie bedziesz szczesliwa..jesli potwierdzi sie u Ciebie zespol antyfosfolipidowy to w kolejnej ciazy dostaniesz heparyne i acard i urodzisz zdrowe dziecko ale....o tym pomysl za jakis czas, teraz pozwol sobie na zal,smutek,placz,zalobe..
    Jesli bedziesz miala jakies pytania, smialo pytaj... i pamietaj ze nie ma glupich pytan...

    Kira93 lubi tę wiadomość

    24tc...17.05.2017 córeczka 😇💔
    26tc...02.03-19.05.2018 córeczka 😇💔
    IV.2019 CB
    24tc...11.12.2020 córeczka👼💔

    "Wtedy, gdy wydaje mi się, że już nie dam rady
    - przypominam sobie kto mi się przygląda.."
  • Krysia1411 Znajoma
    Postów: 30 14

    Wysłany: 28 stycznia, 10:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Brakuje słów, żeby opisać co myślę jak czytam kolejne takie historie... u mnie minęły prawie 3 miesiące, a cały czas mam przed oczami obraz jak wchodząc do szpitala bylam pewna, ze to tylko mnie cos takiego spotkało.. niestety jest nas tutaj tyle..
    Mimo ze żadna z nas nie powinna tu trafić, to jednak dobrze ze tu jesteś. To bardzo pomaga, bo wszystkie tutaj rozumiemy Cie jak nikt inny.
    Jak dziewczyny napisały, z czasem bedzie troche lzej, ale czas nie leczy ran, po prostu uczy nas zyc z tym co zaszło.
    Początek jest niestety najtrudniejszy, wazne jest wsparcie bliskich, ale takie jakiego Ty potrzebujesz, nic na siłę. Pozwól sobie na wszystkie emocje, masz prawo był zla, czuć nieprawidłowośc, masz prawo do placzu, chocbys słyszała z zewnątrz "nie placz". Pamiętaj ze nie jestes sama...
    Z czasem zlosc przejdzie w chęć do działania, zrobisz badania i zaczniesz powoli to sobie układać, mimo ze teraz myślisz ze to niemożliwe.
    Jak możemy Ci jakoś pomoc, to pisz, pytaj, jak napisała Misia, :"nie ma głupich pytań ".

    Breath_less lubi tę wiadomość

    27tc - 😢 [*] 11.2020
  • Kaja05 Przyjaciółka
    Postów: 70 40

    Wysłany: 28 stycznia, 14:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kira, bardzo mi przykro. Jeszcze bardziej mi przykro że dołączyłam do tego grona rok temu, i tak jak któraś z Was napisała, że myślała wychodząc ze szpitala, że jest sama z tym wszystkim, a niestety w przeciągu tego roku tyle dziewczyn tutaj trafiło, tyle tragedii się wydarzyło, to jest bardzo niesprawiedliwe. Tyle dzieci powinno żyć... W większości zwyczajnie zdrowych jak moja córeczka.

    Nie ma słów pocieszenia na takie tragedie. I tak teraz może być dla Ciebie ciężki czas że względu na wiosnę i budzenie się do życia wszystkiego. Dla mnie było to ciężkie, bo przecież na wiosnę miałam już latać z wózkiem i być taka szczęśliwa jak inni.

    Pamiętam jak wychodziłam ze szpitala i musiałam wrócić winda na górę po jeszcze kilka rzeczy. Jechaliśmy z mężem winda, zatrzymała się na odpowiednim piętrze, drzwi się otworzyły a naszym oczom ukazało się z 15 pan z wielkimi brzuchami i jakąś pielęgniarka która oprowadzała je po szpitalu. Musiałam się przecisnąć przez tą wesoła grupkę i pójść odebrać swoje rzeczy. No istny czarny humor.

    Niestety trzeba to sobie poukładać w głowie, ale to przyjdzie z czasem. Teraz nie ma co oczekiwać od siebie zbyt wiele. Każdy organizm inaczej na wszystko reaguje. Ja pamiętam że po opuszczeniu szpitala i załatwiając te wszystkie dokumenty związane z aktem urodzenia i badaniami genetycznymi śmiałam się że wszystkiego. Wszystko co mówił mój mąż mnie śmieszyło, jeszcze chyba nigdy tak bardzo się nie śmiałam z każdej głupiej rzeczy, która ktoś do mnie powiedział. Oczywiście było to związane z szokiem i z tym że nei dochodziło do mnie to, że za kilka dni będę musiała pochować wlasne dziecko ( na domiar złego pogrzeb odbył się w walentynki)



    Trzeba dać sobie czas na każdą emocje. Na wszystko. A reszta.... Sama jakos poleci, z czasem znowu życie zacznie nabierać trochę sensu i barw.

    Breath_less, Kira93 lubią tę wiadomość

    Aniołek 39 t.c. Luty 2020
  • Pani Alenka Znajoma
    Postów: 18 6

    Wysłany: 28 stycznia, 16:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    My dzisiaj wyjedzamy do Rosji na 2 tyg, żeby oderwać się trochę od rzeczywistości i zobaczyć rodziców. Takie rzeczy pomagają oswoić się z tym co się stało, a jak wrócimy - będziemy układać życie po nowemu.
    Minęło tylko 3 tygodnia z dnia porodu, a już powolutku jest lżej. Nie powiem ze nie myślę o tym co się stało, bo czasami wracam myślami, ale nie topię się w tym bólu. Bo jest wg mnie to niedobrze. Owszem, trzeba to przeżyć, ale uważając na siebie, delikatnie. Mówię sobie, że będzie jeszcze dobrze, nie teraz, ale późnej. Życie toczy się dalej, po prostu dla mnie się zatrzymało na jednym punkcie - ale nie zawsze tak będzie. Nie zapomnę nigdy, ale będę z tym żyć i będę jeszcze szczęśliwa.

    Myślę również, że będziemy jeszcze lepszymi rodzicami, niż mogłybyśmy być wcześniej. Taka strata pozwala docenić macierzyństwo zupełnie w inny sposób, bo nic już nie jest traktowane, że nam to będzie tak po prostu dane. Nie dane, tylko wywalczono.
    Ciężko szukać pozytywów, ale staram się, bo życie nigdy nie jest tylko czarne, a za nocą zawsze idzie dzień 💛.

    Zrobiłam jeszcze badanie w kierunku trombofilii, wyniki powinny być do 9 lutego, podzielę się z Wami. Lekarza mam 18 lutego, mam nadzieję że uda mi się zrobić test i wjechać do Polski bez kwarantanny.

    Breath_less, Ania 33 lubią tę wiadomość

    👼 Janek - ur. 04.01.2021 (41 tc)
  • skała Ekspertka
    Postów: 187 296

    Wysłany: 28 stycznia, 19:51

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kitaja, Kira93 tak mi przykro. Trafiłyscie tu w bardzo trudnym momencie swojego życia. Każda z nas rozumie Was i Wasz ból bardziej niż ktokolwiek inny. Wydaje mi się, że dopiero co byłam tu nowa, a już minęło prawie pół roku i kilka nowych mam przybyło. Powtórzę się za dziewczynami - bierzcie stąd tyle ile możecie dla siebie, bo to wyjątkowe miejsce i ma terapeutyczną moc. Pytajcie lub poprostu piszcie, nie ma głupich pytań, nawet powtórzonych wielokrotnie, wszystko jest ważne, jeśli przynosi jakąkolwiek ulgę i pomoc.
    Jesteście mamusiami cudownych istot, które pozostaną w Waszych sercach i pamieci na zawsze.
    Mi przynosi pewną ulgę mówienie o synku. Czuje wtedy, jakby był ciut bliżej mnie. Ale każda z dziewczyn może inaczej sobie radzić . Tak jak pisze Kaja, każda reakcja jest właściwa, choćby śmiech do rozpuku, bo każdy organizm inaczej sobie radzi.

    Alenko, dobrego pobytu z rodziną Ci życzę i szczęśliwego powrotu do Polski.

    Kira93, Pani Alenka lubią tę wiadomość

    V.2017r. -> 7 tc [*]
    15.08.2020r. - Wojtuś ❤️ [*] 38tc
  • Kira93 Nowa
    Postów: 5 0

    Wysłany: 29 stycznia, 08:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziękuję za wasze wpisy. Wróciłam do domu, gdzie jest wszystko dla mojego synka: wózek, ubranka, lozeczko. Nie pozwoliłam ich schować, bo dla mnie to będzie definitywny koniec, chce patrzeć na wózek,mimo że nie potrafię tego robić bez łez. Czuje, jakby ktoś wyrwał mi serce. Tak bardzo pragnęłam synka. Ciąża była taka piękna. Od samego początku czułam że jestem w ciąży mimo że jeszcze przez tydzień testy wychodziły negatywne, bo robiłam je zbyt wcześnie. Mówiłam mężowi że brak drugiej kreski nic nie znaczy, bo ja wiem że jestem w ciąży i wiem, że będziemy mieli synka. Miałam rację. Potem wszystko poszlo gładko: zero ciazowych dolegliwości, dobre wyniki, dobra wiadomość po wynikach badań genetycznych (rodzeństwo męża zmarło w wyniku wadze serca i malutki musiał być diagnozowany). Do dziś pamiętam radość, kiedy usłyszałam że jego serce jest zdrowe. Problemy zaczęły się w 26 tc. Miałam za wysokie ciśnienie, straszne migreny z aura, trafiłam do szpitala. Tam unormowali mi cisnienie. Migreny pozostaly ale poza tym było dobrze. Mały brzuch już mnie nie niepokoił bo lekarz wielokrotnie zapewnił mnie że taki już mój urok. A w 32 tc taki cios. Ja tego nie rozumiem. Mówicie że nie ma głupich pytań, więc chciałabym was zapytać: czy wasi lekarze na każdej wizycie informowali was jaka dziecko ma wagę? U mnie przez ostatnie dwie wizyty (kazda w odstępie miesiaca) skupiał się na szyjce, robil USG dopochwowe. Mówił że nie ma ryzyka porodu przedwczesnego i wszystko jest ok. O dzieciątku nie słyszałam nic, teraz wyrzucam sobie że nie zapytalam. Może gdybym zażądała USG przez brzuch kiedy byłam w szpitalu z nadciśnieniem to zauważyliby, że jest coś nie tak i by go uratowali. On nie miał miejsca w moim małym brzuchu. Od początku mało się ruszal, bo nie miał jak. Pewnie bardzo cierpiał. Był taki chudziutki jak się urodził.

  • Misiaa Autorytet
    Postów: 2661 3979

    Wysłany: 29 stycznia, 08:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Kira daj sobie czas....ja wozekmam caly czas w salonie,niech stoi...nie rob nicna sile.. co do Twojego pytania. Tak. Ja pytalam o wagę dziecka na każdym usg..ale bylam juz niestety doswiadczona zyciem i wiedzialam ze to jest pierwsze kluczowe pytanie...tzn pierwsze bylo czy zyje a drugie to wlasnie o wagę... w ostatniej ciąży lekarz nie podał mi wagi tylko podczas 1 usg bo mała byla zwinieta w kłębek... 2 tyg pozniej pojawily sie juz powazne problemy, tez wyrzucalam sobie ze powinnam byla bardziej nacisnac na lekarza, moze juz wtedy by cos wylapal.. tylko w mojej sytuacji nic byto nie zmienilo bo moja coreczka byla o wiele za mala... aby dziecko ratowali musi miec co najmniej te 400-450g a moja nie miala... Twoj maluch mial 800g w 32tc wiec byl hipotrofikiem w nastepnej ciazy musisz zwrocic na to uwage i wszystko bedzie dobrze a teraz placz i wyrzucaj z siebie wszystkie przykre emocje

    24tc...17.05.2017 córeczka 😇💔
    26tc...02.03-19.05.2018 córeczka 😇💔
    IV.2019 CB
    24tc...11.12.2020 córeczka👼💔

    "Wtedy, gdy wydaje mi się, że już nie dam rady
    - przypominam sobie kto mi się przygląda.."
  • LaLa900 Ekspertka
    Postów: 191 80

    Wysłany: 29 stycznia, 17:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Nie było mnie tu miesiąc, a przybyły aż 3 nowe, osierocone mamy...Mój ginekolog kiedyś powiedział, że więcej strat zaawansowanych ciąż mają w zimę. Chyba coś w tym jest. Sama straciłam córkę w grudniu.
    Bardzo Wam współczuje dziewczyny. Rozumiemy tu Was niestety doskonale.
    Prócz tego, co już zostało napisane dodam tylko jedno: nie poddawajcie się. Walczcie! Chodź będzie ciężko, chodź czasem będzie już brakować sił wyrwijcie dla siebie to szczęście! Tak jak napisała Mgd (zapale światełko dla Twojej córeczki będąc u mojej małej), zawsze już będziecie mamami po stracie, zawsze będzie bolało, ale z tęczowym dzieckiem u boku jest to już inny ból. Mój synek zaraz kończy rok. Bez niego tkwiłabym nadal w tym mroku, a tak mam swój promyczek słońca. Życzę go Wam z całego serca!

    Pani Alenka lubi tę wiadomość

    Małgosia 30 tc kocham Cię Aniołku
    Julek 39tc urodzony szczęśliwe 14.02.2020
  • Evli Autorytet
    Postów: 3388 2301

    Wysłany: 29 stycznia, 18:40

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny tez trochę mnie nie było a tyle Was przybyło 😢😢😢

    Potwierdzam słowa LaLa900, walczcie! Ból po etacie dziecka zostanie zawsze, ale z czasem będzie mniejszy, a po pojawieniu się tęczowego dziecka, inny.
    Ja już tak nie cierpię, skoncentrowałam się na córce, która daje mi tyle radości 🥰 Mimo że początki były ciężkie, musiałam sobie wszystko poukładać w głowie i przyzwyczaić się do „innego” dziecka. Wstyd mi ale były noce że płakałam że jej nie chce że chce żeby mi zwrócono zmarła córkę...musialo minąć trochę czasu. Córka przyszła na świat 9mc po śmierci pierwszej wiec to wszystko było bardzo świeże..
    Dajcie sobie czas i walczcie. Ja dziś mogę powiedzieć ze jestem szczęśliwa, może nie na 100 procent bo zawsze zostanę mamą która pochowała dziecko ale jestem szczęśliwa 💛 i życzę tego każdej z Was 😉 jeszcze będzie pięknie 😘

    LaLa900, Ania 33, Breath_less, Pani Alenka, VianEthel2, skała lubią tę wiadomość

    2019 👧🏼 [*]6mż
    2020 👧🏼🌈
‹‹ 451 452 453 454 455 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

14 faktów na temat płodności kobiety - owulacja, miesiączka, dni płodne

Owulacja, dni płodne, miesiączka - słyszymy o nich często. Ale czy na pewno mamy wystarczającą wiedzą na temat płodności kobiety? Niektóre sprawy dotyczące cyklu kobiety nie są tak jasne i oczywiste jakby mogło się zdawać. Tutaj znajdziesz 14 najważniejszych faktów, które warto wiedzieć na temat płodności kobiety.   

CZYTAJ WIĘCEJ

Jak przygotować się do ciąży i czy na pewno warto?

Czy zastanawiałaś się nad tym czy powinnaś jakoś szczególnie przygotować się do ciąży? Może odwiedzić lekarza, zmienić dietę lub styl życia? Tylko po co…tyle kobiet tego nie robi i zachodzi w ciążę?! Jednak eksperci są zgodni - kobiety, które świadomie planują swoją ciążę i przygotowują się do niej, w większości przypadków łatwiej w nią zachodzą i ich ciąża jest zdrowsza i częściej przebiega prawidłowo. Przeczytaj zatem co możesz zrobić, żeby bardziej świadomie i szczęśliwie wejść w macierzyństwo. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Plamienie i krwawienie międzymiesiączkowe - najczęstsze przyczyny

Czym najczęściej jest spowodowane plamienie lub krwawienie międzymiesiączkowe? Jak odróżnić plamienie od krwawienia z pochwy? Czy brązowe plamienie przed okresem to niepokojący objaw? Kiedy warto skonsultować się z lekarzem? 

CZYTAJ WIĘCEJ
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego