Chodźmy w sierpniu w słoneczniki 🌻wiosną będą pampersiki!
-
WIADOMOŚĆ
-
Izaiza, aaandzia, Elgenda, Marcycha, dzięki dziewczyny! Spróbuję coś podziałać. Mam kod, wyników nie ma na stronie (też kiedyś miałam przed smsem, dlatego się upewniłam).
Edit: nic z tego, ale przynajmniej przedłużyłam sobie ważność Profilu Zaufanego, bo już się skończyła 🙈🙃Wiadomość wyedytowana przez autora: 21 sierpnia, 20:27
Elgenda, Izaiza, Marcycha, Lisia00 lubią tę wiadomość
👩🏼33 🧔🏻♂️36
13.12.2024 3340 g 52 cm💙
starania o drugie 👶 od 04.2026
18.08.26 ⏸️
19.08.26 beta: 937 mIU/ml
21.08.26 beta: 1712 mIU/ml
3.09.26 pierwsza wizyta lekarska
💊 Euthyrox, Prenasol, laktoferyna, cynk, wit. C 1000, cytrynian magnezu -
J.ss wrote:Co jest ze wszystkie z taka nuda i wyciszonym brajanem 😂
Hahaha, mój brajan dziś rano się obudził. Było mi mega gorąco w nocy. I oczywiście pierwsza myśl - „oho, progesteron robi tam dobrą robotę”.
Jednak po chwili budzi się mój mąż z tekstem „ale się nie wyspałem, za gorąco w tej sypialni dziś mieliśmy”. 🤣
Wiec brajan póki co znów uśpiony. 😅😉
aaandzia, Lisia00, natix, Elgenda, Gosik0205, Aureola94, mistyreal lubią tę wiadomość
Ogród mojego serca:
• W ramionach pachnący Kwiat 💐 (2024)
• W sercu na zawsze Aniołek ☁️ (06.2026) -
Szept, ale przecież od wieków wiadomo, że facetom zawsze jest gorąco, a kobietom zimno, wiec jeśli Tobie było cieplej niż poprzednich nocy o podobnej temperaturze, to brajan jest uzasadniony 😁
Szept_Flory, Elgenda lubią tę wiadomość
04.2025 👶 🩷
Wracamy
05.26 ⏸️ (1 cs)
07.26 💔 8+5 tc puste jajo płodowe -
Hej dziewczyny, nadrobię was kiedyś ale muszę się komuś pożalić. To co się dzisiaj wydarzyło to istna abstrakcja dla mnie i cały dzień na zmianę się cieszę i płaczę bo nie wiem jak upuścić te emocje z siebie.
2 tygodnie temu czyli po nieudanej stymulacji dostałam okresu właściwie w 22dc więc dużo wcześniej. Byłam u lekarza, zmienił mi leki na te co brałam jakiś rok temu bo na ten aktualny lek i tą dawkę mój organizm przestał reagować (a była maksymalna taka jak stosuje się przy in-vitro i itak nic nie dało- starania NATURALNE)
No i dostałam te leki, zaczęłam brać. Nic się nie działo ciekawego. Do dziś. Dzisiaj miałam planowy monitoring owulacji. Poszłam do innego lekarza bo mój na urlopie a tam HIPERSTYMULACJA. Pęcherzyki mi dosłownie wyrosły z niczego (przypominam- mam bardzo niskie AMH i w USG było bardzo mało widocznych pęcherzyków antralnych). Pani doktor naliczyła CONAJMNIEJ 30 PĘCHERZYKÓW i to sporych. Jajniki mega powiększone.
No i niestety to już w drugą stronę- nadal źle bo tym razem jest ich 30x za dużo. Jako, że nie można mnie tak zostawić bo to może być niebezpieczne nawet dla życia a pęcherzyki są już za duże żeby je jakoś bezinwazyjnie zmniejszyć to trzeba je ściągnąć.
Więc Pani doktor podzwoniła po wszystkich kolegach od in-vitro z kliniki i pomimo BRAKU ŚRODKÓW W KLINICE po kilku minutach stałam się z osoby starającej się naturalnie osobą która podchodzi do IN-VITRO bo szkoda zmarnować taki wysyp pęcherzyków- tym bardziej, że od ponad roku co miesiąc walczymy o chociaż jeden pęcherzyk.
Po 15 minutach byliśmy już po podpisaniu dokumentów i badaniach do punkcji. Dostałam dodatkowe leki i w przyszłym tygodniu będę miała punkcje.
Powiem wam chyba nigdy się nie spodziewałam takiego obrotu spraw i to w ciągu kilku minut. Jadąc na monitoring przy staraniach naturalnych wychodzisz z informacją, że za parę dni będziesz czekać na zarodki (lub chociaż dobre komórki)
Pani doktor na koniec przejrzała wszystkie moje stymulacje i stwierdziła, że pierwszy raz spotkała się z taką sytuacją żeby pacjentka nie reagowała na żadne leki a nagle tyle pęcherzyków i to bez zwiększenia dawki.
Ja wiem jak działa in-vitro i, że z tych pęcherzyków równie dobrze może być 0 zarodków ale przecież WARTO SPRÓBOWAĆ skoro itak trzeba się pozbyć tych gigantów.
Ja chyba jestem mistrzem w trudnych przypadkach. 🙉🤣
Trzymajcie proszę kciuki żeby wszystko poszło dobrze i powstał jakikolwiek zarodek żeby chociaż mieć możliwość wykorzystać tą okazję od losu. 🤞🤞
Ja powinnam grać w jakieś lotto bo jaka jest szansa, że u osoby która ma problem z uzyskaniem chociażby jednego pęcherzyka na lekach nagle znikąd pojawia się ich kilkadziesiąt mimo takiej samej dawki? Jak to powiedział lekarz z którym był konsultowany mój przypadek- SZANSA JEDNA NA MILION.
Przepraszam za chaos w poście ale dzisiaj czuję się jak jakaś niezrównoważona bo to dzieje się za szybko. 🙉🙈 no a poza tym zacząć procedurę in-vitro odrazu od połowy to też wyczyn, nie? 🤣
Jest prawie 23 a my jeździmy właśnie po aptekach całodobowych w całym województwie bo muszę skompletować wszystkie leki- do in-vitro przecież te pęcherzyki nie mogą pęknąć ale muszą urosnąć, dojrzeć itp
Aureola94, Zizu952, GórskaDziewczyna, Ounai, mistyreal, Izaiza, Monia•, mommytobe, aaandzia, Nikaaa_, Szept_Flory, Kompotlinka, Gosiaczkova, natix, Remedios, Gajek, xSmerfetkax, Lisia00, Słonecznik90, Tajlandia22 lubią tę wiadomość
"𝔓𝔢𝔯 𝔞𝔰𝔭𝔢𝔯𝔞 𝔞𝔡 𝔞𝔰𝔱𝔯𝔞"
Starania od 2018r.
8 poronień, 9 ciąża donoszona (2023r). ❤️
Starania o drugie dziecko od 08.2025r
Wykryte przeszkody:
* Atrofia endometrium:
* Endometrioza IV stopnia;
* Adenomioza;
* Niskie AMH - 0,2ng;
* Mutacja PAI-1;
* Zespół antyfosfolipidowy;
* Macica dwurożna;
* Nadciśnienie;
* Niedoczynność tarczycy;
* Przeciwciała przeciwplemnikowe;
"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie". -
AnaHope wrote:Hej dziewczyny, nadrobię was kiedyś ale muszę się komuś pożalić. To co się dzisiaj wydarzyło to istna abstrakcja dla mnie i cały dzień na zmianę się cieszę i płaczę bo nie wiem jak upuścić te emocje z siebie.
2 tygodnie temu czyli po nieudanej stymulacji dostałam okresu właściwie w 22dc więc dużo wcześniej. Byłam u lekarza, zmienił mi leki na te co brałam jakiś rok temu bo na ten aktualny lek i tą dawkę mój organizm przestał reagować (a była maksymalna taka jak stosuje się przy in-vitro i itak nic nie dało- starania NATURALNE)
No i dostałam te leki, zaczęłam brać. Nic się nie działo ciekawego. Do dziś. Dzisiaj miałam planowy monitoring owulacji. Poszłam do innego lekarza bo mój na urlopie a tam HIPERSTYMULACJA. Pęcherzyki mi dosłownie wyrosły z niczego (przypominam- mam bardzo niskie AMH i w USG było bardzo mało widocznych pęcherzyków antralnych). Pani doktor naliczyła CONAJMNIEJ 30 PĘCHERZYKÓW i to sporych. Jajniki mega powiększone.
No i niestety to już w drugą stronę- nadal źle bo tym razem jest ich 30x za dużo. Jako, że nie można mnie tak zostawić bo to może być niebezpieczne nawet dla życia a pęcherzyki są już za duże żeby je jakoś bezinwazyjnie zmniejszyć to trzeba je ściągnąć.
Więc Pani doktor podzwoniła po wszystkich kolegach od in-vitro z kliniki i pomimo BRAKU ŚRODKÓW W KLINICE po kilku minutach stałam się z osoby starającej się naturalnie osobą która podchodzi do IN-VITRO bo szkoda zmarnować taki wysyp pęcherzyków- tym bardziej, że od ponad roku co miesiąc walczymy o chociaż jeden pęcherzyk.
Po 15 minutach byliśmy już po podpisaniu dokumentów i badaniach do punkcji. Dostałam dodatkowe leki i w przyszłym tygodniu będę miała punkcje.
Powiem wam chyba nigdy się nie spodziewałam takiego obrotu spraw i to w ciągu kilku minut. Jadąc na monitoring przy staraniach naturalnych wychodzisz z informacją, że za parę dni będziesz czekać na zarodki (lub chociaż dobre komórki)
Pani doktor na koniec przejrzała wszystkie moje stymulacje i stwierdziła, że pierwszy raz spotkała się z taką sytuacją żeby pacjentka nie reagowała na żadne leki a nagle tyle pęcherzyków i to bez zwiększenia dawki.
Ja wiem jak działa in-vitro i, że z tych pęcherzyków równie dobrze może być 0 zarodków ale przecież WARTO SPRÓBOWAĆ skoro itak trzeba się pozbyć tych gigantów.
Ja chyba jestem mistrzem w trudnych przypadkach. 🙉🤣
Trzymajcie proszę kciuki żeby wszystko poszło dobrze i powstał jakikolwiek zarodek żeby chociaż mieć możliwość wykorzystać tą okazję od losu. 🤞🤞
Ja powinnam grać w jakieś lotto bo jaka jest szansa, że u osoby która ma problem z uzyskaniem chociażby jednego pęcherzyka na lekach nagle znikąd pojawia się ich kilkadziesiąt mimo takiej samej dawki? Jak to powiedział lekarz z którym był konsultowany mój przypadek- SZANSA JEDNA NA MILION.
Przepraszam za chaos w poście ale dzisiaj czuję się jak jakaś niezrównoważona bo to dzieje się za szybko. 🙉🙈 no a poza tym zacząć procedurę in-vitro odrazu od połowy to też wyczyn, nie? 🤣
Jest prawie 23 a my jeździmy właśnie po aptekach całodobowych w całym województwie bo muszę skompletować wszystkie leki- do in-vitro przecież te pęcherzyki nie mogą pęknąć ale muszą urosnąć, dojrzeć itp
O kurcze Ana ale przewrotna historia! 🙉
Dokładnie tak jak lekarz powiedział szansa jedna na milion którą trzeba wykorzystać 🥹
Mam nadzieję że tym razem to Twój czas na szczęście. Trzymam mocno kciuki za punkcję a potem piękne blastki 😊✊🏼🍀M 💁🏽♀️ 28 | T 💁🏼♂️ 31 | K 🐕
• starania od 06.2025
06.26 - ciąża biochemiczna 💔
➡️ 💁🏽♀️ M
TSH: 2,11 ✅
Ferrytyna: 41,61 ✅
Witamina D3: 50,10 ✅
Suple: Pueria uno active, Feroplex, Laktoferyna Aliness,
• Euthyrox 25
• po owulacji Velenta
➡️💁🏼♂️
Suple: Tenfertil ON
• seminogram ✅
morfologia 1% 🟡
• posiew ✅ -
AnaHope wrote:Hej dziewczyny, nadrobię was kiedyś ale muszę się komuś pożalić. To co się dzisiaj wydarzyło to istna abstrakcja dla mnie i cały dzień na zmianę się cieszę i płaczę bo nie wiem jak upuścić te emocje z siebie.
2 tygodnie temu czyli po nieudanej stymulacji dostałam okresu właściwie w 22dc więc dużo wcześniej. Byłam u lekarza, zmienił mi leki na te co brałam jakiś rok temu bo na ten aktualny lek i tą dawkę mój organizm przestał reagować (a była maksymalna taka jak stosuje się przy in-vitro i itak nic nie dało- starania NATURALNE)
No i dostałam te leki, zaczęłam brać. Nic się nie działo ciekawego. Do dziś. Dzisiaj miałam planowy monitoring owulacji. Poszłam do innego lekarza bo mój na urlopie a tam HIPERSTYMULACJA. Pęcherzyki mi dosłownie wyrosły z niczego (przypominam- mam bardzo niskie AMH i w USG było bardzo mało widocznych pęcherzyków antralnych). Pani doktor naliczyła CONAJMNIEJ 30 PĘCHERZYKÓW i to sporych. Jajniki mega powiększone.
No i niestety to już w drugą stronę- nadal źle bo tym razem jest ich 30x za dużo. Jako, że nie można mnie tak zostawić bo to może być niebezpieczne nawet dla życia a pęcherzyki są już za duże żeby je jakoś bezinwazyjnie zmniejszyć to trzeba je ściągnąć.
Więc Pani doktor podzwoniła po wszystkich kolegach od in-vitro z kliniki i pomimo BRAKU ŚRODKÓW W KLINICE po kilku minutach stałam się z osoby starającej się naturalnie osobą która podchodzi do IN-VITRO bo szkoda zmarnować taki wysyp pęcherzyków- tym bardziej, że od ponad roku co miesiąc walczymy o chociaż jeden pęcherzyk.
Po 15 minutach byliśmy już po podpisaniu dokumentów i badaniach do punkcji. Dostałam dodatkowe leki i w przyszłym tygodniu będę miała punkcje.
Powiem wam chyba nigdy się nie spodziewałam takiego obrotu spraw i to w ciągu kilku minut. Jadąc na monitoring przy staraniach naturalnych wychodzisz z informacją, że za parę dni będziesz czekać na zarodki (lub chociaż dobre komórki)
Pani doktor na koniec przejrzała wszystkie moje stymulacje i stwierdziła, że pierwszy raz spotkała się z taką sytuacją żeby pacjentka nie reagowała na żadne leki a nagle tyle pęcherzyków i to bez zwiększenia dawki.
Ja wiem jak działa in-vitro i, że z tych pęcherzyków równie dobrze może być 0 zarodków ale przecież WARTO SPRÓBOWAĆ skoro itak trzeba się pozbyć tych gigantów.
Ja chyba jestem mistrzem w trudnych przypadkach. 🙉🤣
Trzymajcie proszę kciuki żeby wszystko poszło dobrze i powstał jakikolwiek zarodek żeby chociaż mieć możliwość wykorzystać tą okazję od losu. 🤞🤞
Ja powinnam grać w jakieś lotto bo jaka jest szansa, że u osoby która ma problem z uzyskaniem chociażby jednego pęcherzyka na lekach nagle znikąd pojawia się ich kilkadziesiąt mimo takiej samej dawki? Jak to powiedział lekarz z którym był konsultowany mój przypadek- SZANSA JEDNA NA MILION.
Przepraszam za chaos w poście ale dzisiaj czuję się jak jakaś niezrównoważona bo to dzieje się za szybko. 🙉🙈 no a poza tym zacząć procedurę in-vitro odrazu od połowy to też wyczyn, nie? 🤣
Jest prawie 23 a my jeździmy właśnie po aptekach całodobowych w całym województwie bo muszę skompletować wszystkie leki- do in-vitro przecież te pęcherzyki nie mogą pęknąć ale muszą urosnąć, dojrzeć itp
O mamo słonecznikowy jackpot 🌻😂
Aureola94, Marcycha, Gosiaczkova lubią tę wiadomość
-
AnaHope wrote:Hej dziewczyny, nadrobię was kiedyś ale muszę się komuś pożalić. To co się dzisiaj wydarzyło to istna abstrakcja dla mnie i cały dzień na zmianę się cieszę i płaczę bo nie wiem jak upuścić te emocje z siebie.
2 tygodnie temu czyli po nieudanej stymulacji dostałam okresu właściwie w 22dc więc dużo wcześniej. Byłam u lekarza, zmienił mi leki na te co brałam jakiś rok temu bo na ten aktualny lek i tą dawkę mój organizm przestał reagować (a była maksymalna taka jak stosuje się przy in-vitro i itak nic nie dało- starania NATURALNE)
No i dostałam te leki, zaczęłam brać. Nic się nie działo ciekawego. Do dziś. Dzisiaj miałam planowy monitoring owulacji. Poszłam do innego lekarza bo mój na urlopie a tam HIPERSTYMULACJA. Pęcherzyki mi dosłownie wyrosły z niczego (przypominam- mam bardzo niskie AMH i w USG było bardzo mało widocznych pęcherzyków antralnych). Pani doktor naliczyła CONAJMNIEJ 30 PĘCHERZYKÓW i to sporych. Jajniki mega powiększone.
No i niestety to już w drugą stronę- nadal źle bo tym razem jest ich 30x za dużo. Jako, że nie można mnie tak zostawić bo to może być niebezpieczne nawet dla życia a pęcherzyki są już za duże żeby je jakoś bezinwazyjnie zmniejszyć to trzeba je ściągnąć.
Więc Pani doktor podzwoniła po wszystkich kolegach od in-vitro z kliniki i pomimo BRAKU ŚRODKÓW W KLINICE po kilku minutach stałam się z osoby starającej się naturalnie osobą która podchodzi do IN-VITRO bo szkoda zmarnować taki wysyp pęcherzyków- tym bardziej, że od ponad roku co miesiąc walczymy o chociaż jeden pęcherzyk.
Po 15 minutach byliśmy już po podpisaniu dokumentów i badaniach do punkcji. Dostałam dodatkowe leki i w przyszłym tygodniu będę miała punkcje.
Powiem wam chyba nigdy się nie spodziewałam takiego obrotu spraw i to w ciągu kilku minut. Jadąc na monitoring przy staraniach naturalnych wychodzisz z informacją, że za parę dni będziesz czekać na zarodki (lub chociaż dobre komórki)
Pani doktor na koniec przejrzała wszystkie moje stymulacje i stwierdziła, że pierwszy raz spotkała się z taką sytuacją żeby pacjentka nie reagowała na żadne leki a nagle tyle pęcherzyków i to bez zwiększenia dawki.
Ja wiem jak działa in-vitro i, że z tych pęcherzyków równie dobrze może być 0 zarodków ale przecież WARTO SPRÓBOWAĆ skoro itak trzeba się pozbyć tych gigantów.
Ja chyba jestem mistrzem w trudnych przypadkach. 🙉🤣
Trzymajcie proszę kciuki żeby wszystko poszło dobrze i powstał jakikolwiek zarodek żeby chociaż mieć możliwość wykorzystać tą okazję od losu. 🤞🤞
Ja powinnam grać w jakieś lotto bo jaka jest szansa, że u osoby która ma problem z uzyskaniem chociażby jednego pęcherzyka na lekach nagle znikąd pojawia się ich kilkadziesiąt mimo takiej samej dawki? Jak to powiedział lekarz z którym był konsultowany mój przypadek- SZANSA JEDNA NA MILION.
Przepraszam za chaos w poście ale dzisiaj czuję się jak jakaś niezrównoważona bo to dzieje się za szybko. 🙉🙈 no a poza tym zacząć procedurę in-vitro odrazu od połowy to też wyczyn, nie? 🤣
Jest prawie 23 a my jeździmy właśnie po aptekach całodobowych w całym województwie bo muszę skompletować wszystkie leki- do in-vitro przecież te pęcherzyki nie mogą pęknąć ale muszą urosnąć, dojrzeć itp
Wow! Co za historia! Oby w tym szaleństwie była metoda! Wszystkiego najlepszego i prosimy o zdawanie relacji! ❤️🤞 -
O matulu cóż za zwrot akcji 😳 ale najwyraźniej tak miało byc🙂Teraz nic nam nie pozostaje tylko trzymać kciuki za punkcję ✊AnaHope wrote:Hej dziewczyny, nadrobię was kiedyś ale muszę się komuś pożalić. To co się dzisiaj wydarzyło to istna abstrakcja dla mnie i cały dzień na zmianę się cieszę i płaczę bo nie wiem jak upuścić te emocje z siebie.
2 tygodnie temu czyli po nieudanej stymulacji dostałam okresu właściwie w 22dc więc dużo wcześniej. Byłam u lekarza, zmienił mi leki na te co brałam jakiś rok temu bo na ten aktualny lek i tą dawkę mój organizm przestał reagować (a była maksymalna taka jak stosuje się przy in-vitro i itak nic nie dało- starania NATURALNE)
No i dostałam te leki, zaczęłam brać. Nic się nie działo ciekawego. Do dziś. Dzisiaj miałam planowy monitoring owulacji. Poszłam do innego lekarza bo mój na urlopie a tam HIPERSTYMULACJA. Pęcherzyki mi dosłownie wyrosły z niczego (przypominam- mam bardzo niskie AMH i w USG było bardzo mało widocznych pęcherzyków antralnych). Pani doktor naliczyła CONAJMNIEJ 30 PĘCHERZYKÓW i to sporych. Jajniki mega powiększone.
No i niestety to już w drugą stronę- nadal źle bo tym razem jest ich 30x za dużo. Jako, że nie można mnie tak zostawić bo to może być niebezpieczne nawet dla życia a pęcherzyki są już za duże żeby je jakoś bezinwazyjnie zmniejszyć to trzeba je ściągnąć.
Więc Pani doktor podzwoniła po wszystkich kolegach od in-vitro z kliniki i pomimo BRAKU ŚRODKÓW W KLINICE po kilku minutach stałam się z osoby starającej się naturalnie osobą która podchodzi do IN-VITRO bo szkoda zmarnować taki wysyp pęcherzyków- tym bardziej, że od ponad roku co miesiąc walczymy o chociaż jeden pęcherzyk.
Po 15 minutach byliśmy już po podpisaniu dokumentów i badaniach do punkcji. Dostałam dodatkowe leki i w przyszłym tygodniu będę miała punkcje.
Powiem wam chyba nigdy się nie spodziewałam takiego obrotu spraw i to w ciągu kilku minut. Jadąc na monitoring przy staraniach naturalnych wychodzisz z informacją, że za parę dni będziesz czekać na zarodki (lub chociaż dobre komórki)
Pani doktor na koniec przejrzała wszystkie moje stymulacje i stwierdziła, że pierwszy raz spotkała się z taką sytuacją żeby pacjentka nie reagowała na żadne leki a nagle tyle pęcherzyków i to bez zwiększenia dawki.
Ja wiem jak działa in-vitro i, że z tych pęcherzyków równie dobrze może być 0 zarodków ale przecież WARTO SPRÓBOWAĆ skoro itak trzeba się pozbyć tych gigantów.
Ja chyba jestem mistrzem w trudnych przypadkach. 🙉🤣
Trzymajcie proszę kciuki żeby wszystko poszło dobrze i powstał jakikolwiek zarodek żeby chociaż mieć możliwość wykorzystać tą okazję od losu. 🤞🤞
Ja powinnam grać w jakieś lotto bo jaka jest szansa, że u osoby która ma problem z uzyskaniem chociażby jednego pęcherzyka na lekach nagle znikąd pojawia się ich kilkadziesiąt mimo takiej samej dawki? Jak to powiedział lekarz z którym był konsultowany mój przypadek- SZANSA JEDNA NA MILION.
Przepraszam za chaos w poście ale dzisiaj czuję się jak jakaś niezrównoważona bo to dzieje się za szybko. 🙉🙈 no a poza tym zacząć procedurę in-vitro odrazu od połowy to też wyczyn, nie? 🤣
Jest prawie 23 a my jeździmy właśnie po aptekach całodobowych w całym województwie bo muszę skompletować wszystkie leki- do in-vitro przecież te pęcherzyki nie mogą pęknąć ale muszą urosnąć, dojrzeć itpWiadomość wyedytowana przez autora: 21 sierpnia, 23:20
Starania od 2022
Hashimoto, Endometrioza
💊💊💊 💊
Stałe leki:
▪️ Eutyrox,
▪️ Ascofer
▪️ Encorton
▪️ Acard
▪️ Inozytol
▪️ Kwas omega 3
▪️ Kwas foliowy metylowany
▪️ Wit. D3 4000
▪️ Neoparin 💉
Do owulacji :
▪️ Lametta (3-7 dc)
▪️ Olej z wiesiołka
▪️ Zioła Ojca Sroki 3
▪️ NAC
Po owulacji :
▪️ Cyclogest
✨ Testowanie 19/09✨ -
Ana powodzenia z lekami, oby wszystko udało się znaleźć i cała reszta przebiegła jak najlepiej! Trzymam kciuki za kiełkowanie 🌻Starania od 10.2024
Endometrioza głęboko naciekająca - MR 06.2024 - ENZIAN P0 O1/1 T2/1 A2 B3/1 C2 FI - esica, więzadło szerokie lewe, przymacicza❌
W USG 07.2026 - początki adenomiozy 💢
Drożność - 09.2025 HyFoSy - ✅
Lab:
AMH 09 2024 - 2,16 (29 l.) ✅
Cytologia 09.2024 - ✅
Tarczyca - ✅
Mikroelementy, witaminy - ✅
Kolonoskopia - ✅
Morfologia - ✅
HPV ujemny - ✅
MUCha, posiewy, wymazy ✅✅✅
BIRADS-3 - pod kontrolą już tylko USG✅
🧔🏻♂️krew ✅ nasienie ✅
Endovelle 12.2025-06.2026
Od 08.2026 - Letrozol✌🏻 -
Ana, dziękuję że się podzieliłaś tą historią, może kiedyś rozwijajace AI dotrze do niej pomagajac w jakiś sposób komuś w choć trochę podobnej sytuacji, choć to nie jest częste 😅 Ogólnie kopara mi opadła, dla mnie coś niesamowitego. Jakiś anioł stróż kozak nad Wami czuwa 😉04.2025 👶 🩷
Wracamy
05.26 ⏸️ (1 cs)
07.26 💔 8+5 tc puste jajo płodowe -
Ana, to jest niesamowite:D trzynam kciuki za powodzenie całej procedury!!33👱♀️ 34👨🦱 + 🐶
Początek starań: maj 2026
Zdiagnozowane: PCOS androgenowe + niedoczynność tarczycy + IO, hiperprolaktynemia czynnościowa, hipercholesterolemia
Leki: Letrox 125, Dostinex 0.25 mg 1x tyg, Ezen 10
Wcześniej dodatkowo: Yasmin + Spironol 50
72 kg, 168 cm wzrostu
Czynnik męski w normie ✅️ -
@AnaHope, tak musiało być! Wierzę w takie różne dziwne znaki i mam nadzieję, że Wam się uda ❤️❤️
Informuj nas co i jak!👩💼91' 🧑💼80' + 🐕
01.11.2025 - 1cs
08.03.2026 - ⏸️
28.03.2026 - 0.48cm ❤️ 6w
04.04.2026 - 0.51cm 💔
10.04.2026 - poronienie zatrzymane (farmakologia) 💔👼
🌈jeszcze będzie pięknie 🤞 -
Ana wow! Ale sytuacja 😃 powodzenia 🙏❤️
Dziewczyny, gdzie we Wrocławiu najlepiej zrobić badania nasienia? Już powoli zaczynam myśleć… ten cykl już spisuję na straty, dzisiaj powtórzyłam Pinka i biało nadal. Także we wrześniu 5cs zaczniemy. Na NFZ za wcześnie bo mam 34 lata… może być prywatnie. Może któraś z Was poleci jakieś miejsce? ❤️1cs - Grudzień 2017 - 10tc [*] - puste jajo płodowe
1cs - 👧18.01.2019 🩷 cc
4cs - 👧07.11.2020 🩷 cc
🌸 Wrzesień 2026 - 5cs
✨ 19 września - testowanie 🤞 -
AnaHope wrote:Hej dziewczyny, nadrobię was kiedyś ale muszę się komuś pożalić. To co się dzisiaj wydarzyło to istna abstrakcja dla mnie i cały dzień na zmianę się cieszę i płaczę bo nie wiem jak upuścić te emocje z siebie.
2 tygodnie temu czyli po nieudanej stymulacji dostałam okresu właściwie w 22dc więc dużo wcześniej. Byłam u lekarza, zmienił mi leki na te co brałam jakiś rok temu bo na ten aktualny lek i tą dawkę mój organizm przestał reagować (a była maksymalna taka jak stosuje się przy in-vitro i itak nic nie dało- starania NATURALNE)
No i dostałam te leki, zaczęłam brać. Nic się nie działo ciekawego. Do dziś. Dzisiaj miałam planowy monitoring owulacji. Poszłam do innego lekarza bo mój na urlopie a tam HIPERSTYMULACJA. Pęcherzyki mi dosłownie wyrosły z niczego (przypominam- mam bardzo niskie AMH i w USG było bardzo mało widocznych pęcherzyków antralnych). Pani doktor naliczyła CONAJMNIEJ 30 PĘCHERZYKÓW i to sporych. Jajniki mega powiększone.
No i niestety to już w drugą stronę- nadal źle bo tym razem jest ich 30x za dużo. Jako, że nie można mnie tak zostawić bo to może być niebezpieczne nawet dla życia a pęcherzyki są już za duże żeby je jakoś bezinwazyjnie zmniejszyć to trzeba je ściągnąć.
Więc Pani doktor podzwoniła po wszystkich kolegach od in-vitro z kliniki i pomimo BRAKU ŚRODKÓW W KLINICE po kilku minutach stałam się z osoby starającej się naturalnie osobą która podchodzi do IN-VITRO bo szkoda zmarnować taki wysyp pęcherzyków- tym bardziej, że od ponad roku co miesiąc walczymy o chociaż jeden pęcherzyk.
Po 15 minutach byliśmy już po podpisaniu dokumentów i badaniach do punkcji. Dostałam dodatkowe leki i w przyszłym tygodniu będę miała punkcje.
Powiem wam chyba nigdy się nie spodziewałam takiego obrotu spraw i to w ciągu kilku minut. Jadąc na monitoring przy staraniach naturalnych wychodzisz z informacją, że za parę dni będziesz czekać na zarodki (lub chociaż dobre komórki)
Pani doktor na koniec przejrzała wszystkie moje stymulacje i stwierdziła, że pierwszy raz spotkała się z taką sytuacją żeby pacjentka nie reagowała na żadne leki a nagle tyle pęcherzyków i to bez zwiększenia dawki.
Ja wiem jak działa in-vitro i, że z tych pęcherzyków równie dobrze może być 0 zarodków ale przecież WARTO SPRÓBOWAĆ skoro itak trzeba się pozbyć tych gigantów.
Ja chyba jestem mistrzem w trudnych przypadkach. 🙉🤣
Trzymajcie proszę kciuki żeby wszystko poszło dobrze i powstał jakikolwiek zarodek żeby chociaż mieć możliwość wykorzystać tą okazję od losu. 🤞🤞
Ja powinnam grać w jakieś lotto bo jaka jest szansa, że u osoby która ma problem z uzyskaniem chociażby jednego pęcherzyka na lekach nagle znikąd pojawia się ich kilkadziesiąt mimo takiej samej dawki? Jak to powiedział lekarz z którym był konsultowany mój przypadek- SZANSA JEDNA NA MILION.
Przepraszam za chaos w poście ale dzisiaj czuję się jak jakaś niezrównoważona bo to dzieje się za szybko. 🙉🙈 no a poza tym zacząć procedurę in-vitro odrazu od połowy to też wyczyn, nie? 🤣
Jest prawie 23 a my jeździmy właśnie po aptekach całodobowych w całym województwie bo muszę skompletować wszystkie leki- do in-vitro przecież te pęcherzyki nie mogą pęknąć ale muszą urosnąć, dojrzeć itp
Miałam ciary jak czytałam, dzięki że napisałaś ♥️ t oco pięknego i mam nadzieję, wierzę, że to wszystko było po cos i będziecie szczęśliwi.Kciuki!🫂🙎🏻♀️91' 🧔🏻♂️94'
starania od 06.2026 -
🌸 AnaHope niesamowite! Kciuki zaciskam do czerwoności. 🤞🤞👩34 👦35 & 🐕 🐕
10.25 start starań
👩
08.25 histeroskopia (polipy)
07.26 krew ✅️, USG- ponownie polip ❌️
08.26 histerolaparoskopia- polip ✂️, poza tym wszystko ✅️
👦
08.26 OAT ❌️, USG- mały ŻPN, krew⏳️
10.26 konsultacja andro?⏳️ -
🍀Ana.... wow 😮 aż brak słów na taki zwrot akcji. Wszystkie trzymamy kciuki z całych sił ✊🏻🤞🏻Starania o 1🤱👶 od maja 2021
W międzyczasie puste 🥚 płodowe
(łyżeczkowanie 9 tydz)
Psio-kocia mama 🐕 🐈
30.09.2021 -> ⏸
12.05.2022 -> Majusia ur 35 tc 💖
(Powikłana cc, leukocytoza i rosnące crp o nieokreślonym podłożu, niewydolność szyjki od 25 tc, nadreaktywność macicy, nadciśnienie w ciąży)
Kolejne starania o rodzeństwo dla 🐣 od maja 2026
7.2026 ciąża biochemiczna 💔
Leki: mama dha premium, inozytol, koenzym Q10, maglek b6 forte, velenta
Badania:
Amh 0,6 ng/ml❌
FSH 8,5
LH 4,03
Estradiol ❌
prolaktyna ❌
DHEA-SO4 ❌
testosteron ❌
SHBG ✅
17-OHP ❌
androstendion ❌
kortyzol ✅
testosteron wolny ✅ -
Mój mąż robił w Gamecie, mówił że cała procedura komfortowa 😊mommytobe wrote:Ana wow! Ale sytuacja 😃 powodzenia 🙏❤️
Dziewczyny, gdzie we Wrocławiu najlepiej zrobić badania nasienia? Już powoli zaczynam myśleć… ten cykl już spisuję na straty, dzisiaj powtórzyłam Pinka i biało nadal. Także we wrześniu 5cs zaczniemy. Na NFZ za wcześnie bo mam 34 lata… może być prywatnie. Może któraś z Was poleci jakieś miejsce? ❤️
Oczywiście komfortowa jak na charakter badania 🤪🤪
mommytobe, Elgenda lubią tę wiadomość
👩🏼31 🧔🏻♂️33
starania od 01.2026





