Forum Starając się - ogólne METODA NAPROTECHNOLOGI
Odpowiedz

METODA NAPROTECHNOLOGI

Oceń ten wątek:
  • JA75 Znajoma
    Postów: 17 15

    Wysłany: 7 listopada 2017, 20:48

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    A MZ to bardzo lubi trwonić kasę na bzdurne loga i kampanie, które nic nie wnoszą. Trzeba było dofinansować podstawowe badania hormonalne. Ja ostatnio wydałam prawie 300zl, za podstawowe badania, które powinny być na NFZ. A gdzie badania jeszcze bardziej szczegółowe i o wiele wiele droższe? Horror! Pozdrawiam towarzyszki na placu boju!

    Aishha, Emilkap11, Agafia83 lubią tę wiadomość

    JA75
  • moli5 Autorytet
    Postów: 476 461

    Wysłany: 7 listopada 2017, 20:50

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aishha wrote:
    Moli a w jakim jesteś wieku? wiem, że każda ma taki czas, tylko mi chodzi o to, że szkoda nerwów na to wszystko. Pilnowanie leków, dni płodnych, srodnych tak jak mówisz współżycia na czas. Tych kłótni i napinki. Zamiast cieszyć się każdym dniem, małżeństwem, domem itp to my niszczymy się od wewnątrz.
    No ale...:) wszystkie wiemy o co chodzi.
    O

    Mamy po 32 lata. Ja w maju skończę 33.

    Nie widzialam tej reklamy nie mamy Tv. Ale maskara z tego co piszecie :(


    mt7wfge.png
    2nn3gzu3xr2ol32b.png
    09.2015- początek leczenia (napro)
    6.06.1016- synek, nasz cud (16 mc starań)
    3.10.2017Aniołek 8tydz.6 dz.(




  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 454 508

    Wysłany: 7 listopada 2017, 21:39

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    melba wrote:
    Ej ta kampania to są jakieś jaja! Żart? Ej, a Wy znacie takie pogardliwe powiedzenia w stylu 'ci to się młócą i rozmnażają jak króliki'? Bo w mojej rodzinie jakiś taki tekst chodzi (nie pamiętam dokładnie). Jakby nie można było tej kasy na jakiś podstawowy pakiet badań hormonalnych wrzucić. Jaja jakieś.
    Mi w sumie też to bardziej pasuje na reklamę rozwiązłości seksualnej;-) Tak jak piszesz króliki są symbolem "młócenia się" z byle kim, byle gdzie, byle szybko ;-)
    I macie rację, że tą niemałą kasę można by spożytkować na badania, dofinasowania leków, czy wiele innych realnych potrzeb ludzi borykających się z niepłodnością. Tak sobie czasem myślę, że może po czarnych przyszedł czas na różowe parasolki i walkę o swoje.

    Schmetterling lubi tę wiadomość

    Endometrioza,
    2 x laparoskopia
    4 x histeroskopia,
    leczenie napro
    2 x IUI 😢
    3 x IMSI 😢
    Aniołek 15 tc [*]💔
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a 😢
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt
    <1,2 😢
    09/2021 - FET - blastka 4.2.1 beta 10dpt 5,18 12dpt 1,4 😢
    Boże dlaczego nie zasłużyłam na ten cud...
  • melba Autorytet
    Postów: 541 131

    Wysłany: 7 listopada 2017, 22:32

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Moli ja w necie obczaiłam, bo TV też nie oglądam (no może i dobrze). :P

    moli5 lubi tę wiadomość

    Endometrioza I/II
    Jajowody drożne
    mthfr 128ac, pai, v-leiden
    PCOS, niedoczynność tarczycy
    KIR AA,brak KIR implantacyjnych; hla męża c1c1



    I ciężki OAT/krypto (skąd? Nie ustalono).

    XII 2015 początek starań
  • Agafia83 Ekspertka
    Postów: 161 101

    Wysłany: 8 listopada 2017, 17:56

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Emilkap11 przykro mi że tak długo się staracie... Myślę że każda z nas, bez względu na staż starań, cierpi a takie reklamy przysparzają dodatkowego doła... Niestety w naszym kraju wiele pieniędzy wydaje się na rzeczy zbędne, wykonane bezmyślnie i nie poprawnie (politycznie)....
    Wiecie że mnie to strasznie wzburzyły czarne protesty kobiet... Bardzo egoistyczne, bez empatii....
    Mam nawet takie wrażenie, że kobiety kobietom wilkiem...
    Co do reklamy zapytałam z ciekawości męża co o tym myśli? Głupota - tak brzmiała jego odpowiedź...

    30.11.2016 Nienarodzone dzieci nie odchodzą...one tylko zmieniają datę swojego przyjścia
    na świat
  • Iwonka 87 Przyjaciółka
    Postów: 151 43

    Wysłany: 8 listopada 2017, 19:58

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczynki weszlam na flrum i takim smutasem tu zawialo ze hej!!!! Wiem, ze bywaja straszne chwile, momenty ale zyjmy tymi szczesliwymi, wiem latwo sie mowi ale ja jestem zwolenniczka tworzenia sobie alternatyw...zawsze mam plan B. To mi bardzo pomaga. Wiadomo jak plan A nie wyjdzie to jest dramat.. ale zaraz zaczynam dziac nad planem B i zapominam o tym co bylo...nie zajmuje sie rzeczami, na ktore nie mam wplywu...sa reklamy niech sobie sa jest milion strasznych rzeczy na swiecie nie bede tego rozgrzebywac. Ja jedtem tu i teraz i ja decyduje o moim zyciu to co jest obok mnie nie dotyczy i nie pozwalam aby mna zawladnelo(chodzi mi o emocje). Dziewczynki mamy swoje problemy i tylko my same sobie z nimi poradzimy albo nie. Takze glowki do gory i dzialamy albo rezygnujemy, godzimy sie z tym i zyjemy pelnia zycia ;) ale mnie ponioslo hehehe

    Agafia83, moli5 lubią tę wiadomość

    1 iui- 01.2014 :(
    2 iui- 02.2014 :(
    3 iui- 04.2014 :(
    10.2015r.- Naprotechnologia
  • Iwonka 87 Przyjaciółka
    Postów: 151 43

    Wysłany: 8 listopada 2017, 20:02

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Przyjacolka zawsze mi powtarza ze mnie podziwia ze jeszcze daje rade walczyc, co to znaczy, ze my kobiety z " obnizona plodnoscia" jestesmy mega silne !!!

    moli5, Schmetterling lubią tę wiadomość

    1 iui- 01.2014 :(
    2 iui- 02.2014 :(
    3 iui- 04.2014 :(
    10.2015r.- Naprotechnologia
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 9 listopada 2017, 11:52

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Ja pomimo wszystkiego jestem szczęśliwa. Poza problemem z brakiem dziecka, życie mnie w różnych aspektach też nie oszczędzało. Najważniejszy jest we mnie spókój, który mam teraz w sobie. Nie chcę, żeby ten cały młyn związany z badaniami,braniem leków mi go zakłócił. Cieszę się z cudownego męża, własnego mieszkania, auta i dobrej pracy, w której mam czas np. na napisanie Wam tutaj :P
    Wiele rzeczy próbowałam robić na siłę i nic z tego nie wychodziło, więc z pokorą przyjmuję każde upadki. Nie oznacza to jednak, że nie walczę, bo mam jeszcze duuużo siły!

    Co do reklamy, to też pytałam męża. Jego reakcja była następująca: "Ale o co chodzi?" :D Nie widzi nic w tym złego..

    Aishha, Agafia83 lubią tę wiadomość

  • moli5 Autorytet
    Postów: 476 461

    Wysłany: 9 listopada 2017, 12:04

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Pięknie o wszystkim piszecie. Najważniejsze żeby się nie poddawać. Aby doceniać to co się ma
    Wierzę w to ,że się Wam uda!!! Ja pomimo ,że lekarze mi mówili ,że nigdy nie będziemy mieli dzieci( już dwa razy byłam w ciąży) ciągle marzę o 4 dzieci.Moze po ludzku to nie możliwe ale dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych .

    Obejrzałam tę reklamę o ,której piszecie i rzeczywiscie mogli te 3 mln przeznaczyć na coś innego. Na moim mężu nie zrobiło to wrażenia.

    Mam pytanie czy ,któraś z Was ma stwierdzone dodatnie przeciwciała ANA?

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 listopada 2017, 13:52

    Schmetterling lubi tę wiadomość


    mt7wfge.png
    2nn3gzu3xr2ol32b.png
    09.2015- początek leczenia (napro)
    6.06.1016- synek, nasz cud (16 mc starań)
    3.10.2017Aniołek 8tydz.6 dz.(




  • Agafia83 Ekspertka
    Postów: 161 101

    Wysłany: 9 listopada 2017, 20:14

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    JA75 wrote:
    Hej dziewczyny., ja naltrexon brałam przez prawie rok i niestety żadnych odlotowych snów, a tak bardzo na nie liczyłam

    ;)
    Odlotowe tzn jakie ??? erotyczne???? Ołł jeee :D


    Dziewczyny zazdroszczę Wam tej Wiary w to, że wszystko będzie dobrze... Mnie po poronieniu tak przybiło do ziemi... Jakoś do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego Bóg odebrał mi tak długo oczekiwane dziecko, a dał je na przykład jakiejś idiotce która wyrzuciła je przez okno....
    Przepraszam to egoistyczne i małostkowe, ale tak właśnie czuję...

    Wiadomość wyedytowana przez autora: 9 listopada 2017, 20:16

    30.11.2016 Nienarodzone dzieci nie odchodzą...one tylko zmieniają datę swojego przyjścia
    na świat
  • melba Autorytet
    Postów: 541 131

    Wysłany: 9 listopada 2017, 22:12

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Agafia :-( nie wiem czy mówię w imieniu wszystkich Dziewczyn z tego wątku, ale każda przeżywa trudniejsze chwile. I tak sobie myślę, że nie można myśleć 'Bóg odebrał mi...' . Nie można obwiniać Pana Boga o zło tego świata. Ale można prosić go o wsparcie i trwać przy Nim. Mnie to pomaga.

    Aishha, Schmetterling lubią tę wiadomość

    Endometrioza I/II
    Jajowody drożne
    mthfr 128ac, pai, v-leiden
    PCOS, niedoczynność tarczycy
    KIR AA,brak KIR implantacyjnych; hla męża c1c1



    I ciężki OAT/krypto (skąd? Nie ustalono).

    XII 2015 początek starań
  • nick nieaktualny

    Wysłany: 10 listopada 2017, 00:08

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Agafia83 wrote:
    ;)
    Odlotowe tzn jakie ??? erotyczne???? Ołł jeee :D


    Dziewczyny zazdroszczę Wam tej Wiary w to, że wszystko będzie dobrze... Mnie po poronieniu tak przybiło do ziemi... Jakoś do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego Bóg odebrał mi tak długo oczekiwane dziecko, a dał je na przykład jakiejś idiotce która wyrzuciła je przez okno....
    Przepraszam to egoistyczne i małostkowe, ale tak właśnie czuję...

    Masz prawo do swoich uczuć! I masz prawo się wkurzyć na Pana Boga. Kiedyś słyszałam na rekolekcjach, że nawet z najlepszym przyjacielem się kłócimy i możemy mieć do niego żal.

    melba lubi tę wiadomość

  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 454 508

    Wysłany: 10 listopada 2017, 07:59

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Agafia83 wrote:
    ;)
    Odlotowe tzn jakie ??? erotyczne???? Ołł jeee :D


    Dziewczyny zazdroszczę Wam tej Wiary w to, że wszystko będzie dobrze... Mnie po poronieniu tak przybiło do ziemi... Jakoś do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego Bóg odebrał mi tak długo oczekiwane dziecko, a dał je na przykład jakiejś idiotce która wyrzuciła je przez okno....
    Przepraszam to egoistyczne i małostkowe, ale tak właśnie czuję...

    O jak ja Cię doskonale rozumiem :-( Kiedy straciłam dziecko, o które starałam się 7 lat przez pewien czas przestałam się modlić. Bo niby co miałam Bogu wtedy powiedzieć. W tamtym czasie na usta cisnęły mi się same bluzgi, więc wolałam z Nim wcale nie gadać. Potem, żeby nie zwariować zaczęłam podchodzić do sprawy zadaniowo. W tej chwili już nie traktuję dziecka jako "daru od Boga" tylko jako efekt procesów biologicznych w moim organizmie. Tłumaczę sobie, że nie mogę zajść w ciążę bo przeszkadza w tym moja endometrioza, bo być może w genach coś nie gra, może immunologia przeszkadza. Może takie podejście nie jest zbyt mądre, ale po prostu łatwiej mi z takim podejściem żyć i nie tracić wiary.
    Gdybym traktowała dziecko jako "dar od Boga", nie byłabym w stanie wytłumaczyć sobie dlaczego Bóg zamiast obdarować dzieckiem tych, którzy go o to żebrzą na klęczkach, "uszczęśliwia na siłę" kobiety, które potem usuwają ciąże albo mordują/wyrzucają noworodki. To tak jakby z założenia skazywał te dzieci na śmierć.

    Agafia83 lubi tę wiadomość

    Endometrioza,
    2 x laparoskopia
    4 x histeroskopia,
    leczenie napro
    2 x IUI 😢
    3 x IMSI 😢
    Aniołek 15 tc [*]💔
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a 😢
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt
    <1,2 😢
    09/2021 - FET - blastka 4.2.1 beta 10dpt 5,18 12dpt 1,4 😢
    Boże dlaczego nie zasłużyłam na ten cud...
  • Aishha Autorytet
    Postów: 2179 718

    Wysłany: 10 listopada 2017, 08:44

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Emilka, ja nie byłam nigdy w ciązy i nie wiem jak to jest przeżyć największą stratę ale każda taka sytuacja wśród moich bliskich była tłumaczona tak, że lepiej jak stracisz to dziecko niż miałoby urodzić się np bardzo chore i cierpieć. Też obwiniałabyś Boga, że nie dał Ci zdrowego dziecka. Według mnie to, że patologia rodzi dzieci to tez jest dla nich szansa od Boga i nadzieja, że zmienią swoje życie. To, że tego nie robią to już nie jest dziełem Boga bo dał rozum i wolną wolę. Każdy ma w życiu jakis krzyż, my walkę o dziecko, a ci którzy zabili itp - wiadomo jaki.

    m3sx3e3krfnotded.png

    f2wl3e5e9cqikmzp.png
  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 454 508

    Wysłany: 10 listopada 2017, 09:27

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Aishha wiele osób z mojego otoczenia pocieszało mnie w sposób o jakim piszesz, tzn. że lepiej że tak się stało niż np. dziecko miałoby się urodzić chore. Szczerze powiem średnio to do mnie przemawia. Może dlatego, że byłam już po pierwszych badaniach prenatalnych, które wyszły super i wierzyłam z całych sił, że urodzę zdrowe dzieciątko, o co zresztą codziennie się modliłam. U mnie przyczyną poronienia był jakiś idiotyczny krwiaczek. Lekarz prowadzący ciążę twierdził, że mam 95% szans na szczęśliwe zakończenie. Niestety znalazłam się w tych pieprzonych pięciu procentach. Wiec wyobraźcie sobie mój szok gdy doszło do straty. Niestety mimo, ze od tamtego czasu minęło 3 lata ta trauma wraca, za każdym razem gdy staję nad grobem mojego Aniołka :-(

    Agafia83 lubi tę wiadomość

    Endometrioza,
    2 x laparoskopia
    4 x histeroskopia,
    leczenie napro
    2 x IUI 😢
    3 x IMSI 😢
    Aniołek 15 tc [*]💔
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a 😢
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt
    <1,2 😢
    09/2021 - FET - blastka 4.2.1 beta 10dpt 5,18 12dpt 1,4 😢
    Boże dlaczego nie zasłużyłam na ten cud...
  • moli5 Autorytet
    Postów: 476 461

    Wysłany: 10 listopada 2017, 09:30

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Wiem.,ze nie każda z nas jest tutaj wierząca ale opisze Wam nasz świadectwo. Kiedyś przypadkiem w internecie wyswietliła mi się informacja ,ze jedna ze Wspólnot organizuje wieczór uwielbienia z adoracją. Spontanicznie tam pojechaliśmy i podczas adoracji usłyszeliśmy słowo poznania ,ze jer tutaj małżeństwo ,które przyszło po raz pierwszy modlić się o potomstwo. Pan Bóg chce wejść z mocą w Wasze życie ,prostujcie ścieżki Panu. Cały Kościół ludzi ale my wiedzieliśmy ,że o do nas.2 tyg. Później byłam w ciąży...nasz synek jest wymodlonym Bożym Cudem.
    Dziewczyny polecam Wam pasek Św Dominika. Św.Domonik na prawdę działa cuda...tylko trzeba wierzyć!
    My 5 tyg. Temu też straciliśmy wymodlone i wymarzone dzieciątko ale odebrałam tę stratę jako lekcje pokory od Pana Boga. Pomimo ludzkiej rozpaczy i cierpienia wierzę w to w,że Pan Bóg ma dla nas najlepszy plan ze wszystkich.Mamy teraz Aniołka w niebie i on się za nami wstawia.
    Mój mąż na początku naszej znajomości powiedział ,że nie może mieć dzieci. Brałam ślub że świadomością,ze ich nie będzie. Ale w głębi serca wierzyłam w to ,że Pan Bóg nam Pobłogosławi.
    Nie tracie nadziei!


    Wiadomość wyedytowana przez autora: 10 listopada 2017, 09:29


    mt7wfge.png
    2nn3gzu3xr2ol32b.png
    09.2015- początek leczenia (napro)
    6.06.1016- synek, nasz cud (16 mc starań)
    3.10.2017Aniołek 8tydz.6 dz.(




  • Aishha Autorytet
    Postów: 2179 718

    Wysłany: 10 listopada 2017, 09:41

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Przykro mi dziewczyny, że musiałyście przejść przez takie cierpienie. W sumie to pozostaje na całe życie :(
    Moli, my też bylismy na takich maszach o uzdrowienie i jak w pewnym momencie padło moje imie to zdębiałam...
    Strata dziecka i lata starań są ogromną lekcja pokory. Owszem, każda czasem ma załamki i dni zwątpienia, ale ja wolę modlić się i czekać niż odwrócić się i być zgorzkniałą jędzą. Bo bez modlitwy tak by było. Zawsze byłam nerwowa i humorzasta a teraz wspólne cierpienie i Nowenna Pompejańska nauczyły mnie spokoju. Mój mąz jak poznaliśmy się też powiedział, że może miec problem z płodnością, pokazał mi nawet wyniki, które wtedy jeszcze nic mi nie mówiły. I gdybym miała cofnąć czas - nie zmieniłabym nic. Czekałam na Niego tyle lat, przeszliśmy przez trudne chwile i wiem, że to co najlepsze jeszcze przed nami.

    m3sx3e3krfnotded.png

    f2wl3e5e9cqikmzp.png
  • leye80 Debiutantka
    Postów: 7 5

    Wysłany: 10 listopada 2017, 10:49

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    Dziewczyny, nie ukrywam że piszę tutaj żeby uzyskać Wasze wsparcie. W tym momencie pozostał mi tylko internet i Wy, które idziecie taką samą drogą. Jestem 6,5 roku po ślubie, staramy się od początku. 4 lata z pomocą naprotechnologi. Naprotechnolog był piątym lekarzem na mojej drodze jako jedyny zajął się problemem dokładnie. Byłam wszędzie, zrobiłam wszystko, jestem po laparoskopii z kilkoma diagnozami. W kwietniu zakończyłam walkę. Nie mam siły. Próbuję poradzić sobie z porażką. Była to dla mnie ciężka bo samotna walka, nigdy nie miałam właściwego wsparcia od męża który jest bardzo skupiony na sobie i swojej pracy. W czerwcu trafiliśmy z mężem do ośrodka adopcyjnego. Po pierwszym etapie kwalifikacji zostaliśmy odrzuceni. Przeczuwałam to że nie uda nam się ukryć problemów w naszej relacji . Kolejny cios. Zarzuty ze strony psychologów były skierowane w stronę męża i jego egoizmu. Starałam się jakoś podnieść i już od dłuższego czasu przekonywać siebie że możemy być szczęśliwi bez dziecka. Kocham męża mimo wszystko. Wiele bliskich mi osób mówi że powinnam od niego odejść.
    Dwa dni temu dostałam kolejny cios. Dowiedzieliśmy się że moja młodsza siostra jest w ciąży, udało się jej zaledwie miesiąc po ślubie... Ogromnie cieszę się jej szczęściem i tym że nie musieli przejść takiej drogi jak my ale... Same wiecie jak się czuję w środku. Widziałam jej test ciążowy z dwiema kreskami, usg z bijącym serduszkiem... Obrazy które wiele razy sobie wizualizowałam a pozostały one jedynie w sferze marzeń. Boję się wszystkiego co teraz się będzie działo- jej brzuszek, poród, odwiedziny w szpitalu, wzięcie na ręce dziecka... Takie momenty bardzo na mnie działają, dla mnie to rozdrapywanie ran a wiem że muszę się z tym zmierzyć... Bardzo to opłakałam. Ale z drugiej strony przyszła mi taka myśl że może by spróbować jeszcze raz? Może nie wszystko stracone? Przecież o niektóre rzeczy trzeba walczyć do końca...Powiedziałam o tym mężowi. Wiecie co usłyszałam? Że on przez tyle lat tolerował moje leczenie i ma dość... że nie chce ale sam nie widzi sesnu w sowim życiu bo przecież wszyscy mają dzieci... że naprotechnologia nic nam nie dała ( a dała diagnozę)... on nie będzie więcej tego znosił... sto wyrzutów, kopanie leżącego. Nie wiem co ze sobą robić, to jest kolejny dzień kiedy siedzę w pracy i chowam się przed komputerem żeby nikt nie widział moich zapłakanych oczu...Nie mam dziecka i nie mam wsparcia, nie wiem co ze sobą zrobić.

  • Aishha Autorytet
    Postów: 2179 718

    Wysłany: 10 listopada 2017, 11:22

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    leye80 nie pisałas nic o wynikach męza, z nasieniem wszystko ok? Niestety jak czytam takie swiadectwa to nasuwa mi się pytanie, czy brak potomstwa ma nam rzeczywiście zmarnować CAŁE życie? Czy jest jakiś złoty środek żeby przestać myslec i odpuścić?
    Rozumiem, że Twoje diagnozy nie wykluczają możliwości zajścia w ciąże skoro działaliście?
    Nie wiem co Ci poradzić, może nie wtajemniczaj męża i bierz leki jakie musisz a po prostu cieszcie się z serduchowania. Z drugiej strony nie rozumiem jak maz może powiedzieć, że tolerował leczenie i ma dość...Przecież jesteście z problemem razem, życie na dobre i na złe było wspólną decyzją...

    MisiaABC, Karoluś81, Emilkap11 lubią tę wiadomość

    m3sx3e3krfnotded.png

    f2wl3e5e9cqikmzp.png
  • Emilkap11 Autorytet
    Postów: 454 508

    Wysłany: 10 listopada 2017, 11:28

    Cytuj  /     /  Zgłoś
    leye80 przykre to co piszesz, zwłaszcza o braku wsparcia ze strony męża. Nie znajduję odpowiednich słów, żeby Cię pocieszyć, bo sama wiem co znaczą długie lata bezskutecznych starań i wyczerpujące się szanse na dziecko. Mogę Cię tylko wirtualnie przytulić. Dobrze że trafiłaś na to forum. My tutaj wszystkie wylewamy swoje żale i wzajemnie się pocieszamy.
    Co do Twojej relacji z mężem, jeżeli się kochacie to odejście od niego nie będzie dobrym rozwiązaniem i nie da ci szczęścia. Może jakaś terapia u specjalisty pomogłaby w waszych małżeńskich problemach.
    A i jeszcze jedno. Nie traktuj ciąży siostry jako swojej osobistej porażki. Ja ze swojego doświadczenia mogę ci powiedzieć, że na ciążę mojej siostry zareagowałam wielką radością. Teraz jej malutka córeczka jest takim promyczkiem rozświetlającym także moje dni. Całą swoją miłość macierzyńską przelałam na nią, a ona wynagradza mi to oplatając swoimi tłustymi łapkami moją szyję i szczebiocząc słodko "ciociuni koffam cię" :-)

    MisiaABC, Aishha, Karoluś81 lubią tę wiadomość

    Endometrioza,
    2 x laparoskopia
    4 x histeroskopia,
    leczenie napro
    2 x IUI 😢
    3 x IMSI 😢
    Aniołek 15 tc [*]💔
    10/2019 - ICSI - dwudniowiec 4a 😢
    11/2019 - FET - blastka 4.2.1 beta 8dpt 2,31 10dpt
    <1,2 😢
    09/2021 - FET - blastka 4.2.1 beta 10dpt 5,18 12dpt 1,4 😢
    Boże dlaczego nie zasłużyłam na ten cud...
‹‹ 305 306 307 308 309 ››
Zgłoś post
Od:
Wiadomość:
Zgłoś Anuluj

Zainteresują Cię również:

11 najczęstszych pytań o IUI, czyli inseminacja w pigułce

Czym jest inseminacja? Kiedy warto skorzystać z tej metody? Dla kogo jest szczególnie polecana? Jaki jest koszt inseminacji? Jakie są szanse na zajście w ciążę po zabiegu inseminacji? Odpowiedzi na 11 najczęstszych pytań o inseminację. 

CZYTAJ WIĘCEJ

Ciąża po 40 - jak zwiększyć szanse na zajście w ciążę

Czy starania o ciążę po 40 roku życia różnią się? Na co zwrócić uwagę i jak zwiększyć swoje szanse? Przeczytaj 5 sprawdzonych sposobów na zwiększenie szans na zajście w ciążę po 40 roku życia. 

CZYTAJ WIĘCEJ

CZYTAJ WIĘCEJ