udany transfer- ciążowe rozważania - edycja II
-
WIADOMOŚĆ
-
podczytuwalam z zapartym tchem co jakiś czas 🥹 szok po prostu jak łatwo im to przychodzi.monester wrote:Opowiem wam jaka była sytuacja na wątku kd- jedna dziewczyna miała niskie aczkolwiek prawidłowe przyrosty, lekarza prowadzącego nie było, lekarz zastępujący w 25 dtp uznał że to ciąża zatrzymana bo nie ma serduszka i trzeba odstawić leki (cykl całkowicie sztuczny). Po 10 czy 12 dniach kontrola już u prowadzącego czy doszło do oczyszczenia macicy, bo był krwotok w międzyczasie. I zgadnijcie co się okazało ? W macicy żywa ciąża 8 tyg.31.08.26 VIII FET 4bb 8dpt 25,5 10dpt 80,5 12dpt 223 17dpt 2200 🙏 22dpt USG crl 0,22cm i 💓 29dpt 0,72cm
☀️ rośnij zdrowo słoneczko ☀️🙏🍀 -
My prawie 2 h jazdymonester wrote:Ojej jakie wieści. Gratulacje Jenny!
Hope, Jenny ja mam nadzieję, że mieszkacie jakoś niedaleko szpitala i nie musicie jeździć daleko do dzieciaczków. I, że wasze szpitale zapewniają pomoc psychologiczna i żebyście skorzystały za wczasu, bo to doświadczenie przedwczesnego porodu siedzi w człowieku mocno !
Iza, trzymam kciuki za przyrosty. Ale prog super naprawdę! .
[/url] -
My na szczęście mamy blisko. Jest też możliwość skorzystania z hotelu w szpitalu o ile walczy się o laktację. Ale zdecydowałam, że wolę dojeżdżać. Jestem trochę rozdarta, bo z jednej strony to że jestem blisko i w każdej chwili mogę do nich pójść daje mi spokój a z drugiej w domu czeka synek i mocno przeżywa rozstanie. Ja też za nim tęsknię, bo nie może nas tu odwiedzać więc widzieliśmy się tyle co na kamerce. Na początku wgl nie chciał ze mną rozmawiać, płakał i uciekał co też mi łamało serce ale jest już lepiej ❤️
-
A dziewczynki są na patologi noworodka czy wymagają większej opieki?Jenny93 wrote:My na szczęście mamy blisko. Jest też możliwość skorzystania z hotelu w szpitalu o ile walczy się o laktację. Ale zdecydowałam, że wolę dojeżdżać. Jestem trochę rozdarta, bo z jednej strony to że jestem blisko i w każdej chwili mogę do nich pójść daje mi spokój a z drugiej w domu czeka synek i mocno przeżywa rozstanie. Ja też za nim tęsknię, bo nie może nas tu odwiedzać więc widzieliśmy się tyle co na kamerce. Na początku wgl nie chciał ze mną rozmawiać, płakał i uciekał co też mi łamało serce ale jest już lepiej ❤️
[/url] -
Hope na pewno na Oddziale intensywnej opieki noworodkowej w inkubatorze. U nas dopiero dzieci przy poprawnych parametrach i wadze 2 kilo szły na zwykły oddział. Hope a Ty rozkrecasz laktację ? Mały pewnie ma mleko z banku ?Hope_89 wrote:A dziewczynki są na patologi noworodka czy wymagają większej opieki?
-
Mam mleka sporo, mroze w domu. Na oddziale jest duży zapas , bo mały dostaje zaledwie 2 ml i to z przerwami.monester wrote:Hope na pewno na Oddziale intensywnej opieki noworodkowej w inkubatorze. U nas dopiero dzieci przy poprawnych parametrach i wadze 2 kilo szły na zwykły oddział. Hope a Ty rozkrecasz laktację ? Mały pewnie ma mleko z banku ?
Ciągle jest ryzyko jeszcze podłączenia do respiratora, bo jest trochę " leniwy"
[/url] -
Hope_89 wrote:A dziewczynki są na patologi noworodka czy wymagają większej opieki?
Na patologii noworodka i wcześniaka. Są w inkubatorach. Na początku były podłączone pod tlen. Teraz już odłączyli, ale z kolei zaczęła się żółtaczka więc doszły lampy. Macie bank mleka w szpitalu? U nas niestety nie ma, więc dostają to co uda mi się wycisnąć i MM cały czas za pomocą sondy. A dużo spadł na wadze? -
Właśnie dzisiaj rozmawiałam o tym z położną, że to jest niesamowity stres. W zasadzie kumulacja, bo tu się boisz 'o jutro'. Chcesz być blisko noworodka, a z drugiej strony myślimy o starszakach. Jeżeli czujesz, że sytuacja Cię już zaczyna przerastać może warto pomyśleć o rozmowie z psychologiem?
-
Ja nie wiem jak Wasze ale moja pierwsza rozmowa mnie nie satysfakcjonowała. Jak taka rozmowa ma wyglądać? To ja mam mówić ? Czy mam mieć zadane pytania?Jenny93 wrote:Właśnie dzisiaj rozmawiałam o tym z położną, że to jest niesamowity stres. W zasadzie kumulacja, bo tu się boisz 'o jutro'. Chcesz być blisko noworodka, a z drugiej strony myślimy o starszakach. Jeżeli czujesz, że sytuacja Cię już zaczyna przerastać może warto pomyśleć o rozmowie z psychologiem?
[/url] -
U nas nie było ośmiorniczek, były u Mati w Szczecinie. Zobacz na stronce fundacji tam są zdjęcia ich.
Nie było u nas tez psychologa - ja akurat temat przerabiałam z innymi mamami i razem płakaliśmy - ale nawet nie w szpitalu, prawdziwie emocje dojeżdżają też jak już weźmiesz dziecko do domu i się zorientujesz, że ojo tyle samo leżało zdany na łaskę pielęgniarek.
Ogólnie sam połóg i burza hormonów nie pomagają.
Hope lekarze wiedzą co robią na pewno ❤️
Jenny pięknie dziewczyny sobie radzą ! U nas był bank mleka ale zarezerwowany dla naprawdę skrajnych wcześniaków których mamy nie mogły rozkręcić laktacji -
Hope_89 wrote:Ja nie wiem jak Wasze ale moja pierwsza rozmowa mnie nie satysfakcjonowała. Jak taka rozmowa ma wyglądać? To ja mam mówić ? Czy mam mieć zadane pytania?
Niestety właśnie najczęściej takie rozmowy wyglądają w ten sposób, że Ty mówisz, a psycholog słucha. Jak jest dobry psycholog to też naprowadza trochę. Najgorzej jak rozmowa jest wałkowana cały czas w ten sam sposób i czujesz, że stoisz w miejscu i nic nowego z niej nie wynosisz -
monester wrote:U nas nie było ośmiorniczek, były u Mati w Szczecinie. Zobacz na stronce fundacji tam są zdjęcia ich.
Nie było u nas tez psychologa - ja akurat temat przerabiałam z innymi mamami i razem płakaliśmy - ale nawet nie w szpitalu, prawdziwie emocje dojeżdżają też jak już weźmiesz dziecko do domu i się zorientujesz, że ojo tyle samo leżało zdany na łaskę pielęgniarek.
Ogólnie sam połóg i burza hormonów nie pomagają.
Hope lekarze wiedzą co robią na pewno ❤️
Jenny pięknie dziewczyny sobie radzą ! U nas był bank mleka ale zarezerwowany dla naprawdę skrajnych wcześniaków których mamy nie mogły rozkręcić laktacji
Aaa dobra to mi się pomieszało, że to Ty pisałaś. Poprzednia fundacja już nie istnieje, ale znalazłam info, że powstaje druga tylko są w trakcie reorganizacji, która może potrwać jeszcze ok 2 miesięcy. Napisałam do nich i zobaczymy. Moje dziewczyny są bardzo niespokojne. Ciężko je wyciszyć jak już zaczynają płakać więc liczę że może te ośmiorniczki chociaż troszkę by pomogły.
Dokładnie. Wydaje mi się, że kluczem są tylko małe kroki i brak oczekiwań. Ja nawet z laktacją staram się nie nakręcać żeby nie zwariować. Nie jestem jakoś super mleczna i zdaję sobie sprawę że może być mi ciężko je wykarmić a już szczególnie być kpi przy trójce. Wyszłam z założenia, że dam z siebie wszystko, ale co będzie to będzie. My nie mogliśmy jeszcze ich kangurować. Najpierw tlen, mieliśmy obiecane że dzisiaj a dzisiaj z kolei lampy i znowu nie... Dla mnie też trudne jest to, że np zaczynają płakać i ja już bym leciała, a tutaj położne mają pod opieką więcej dzieci i czekamy a mi aż serce podchodzi do gardła że nic nie mogę zrobić -
Jenny dziewczyny leżą w osobnych inkubatorach? Gdzieś widziałam że bliźniaki dają razem bo to im pomaga się wyciszyć, tylko to pewnie wymaga dużo więcej uwagi. Z tym kangurowaniem to tez przede wszystkim wola personelu a wiadomo jak jest dużo rurek to jest dużo kabelków i dużo roboty dla nich. Jezcze jak dzieci były starsze to pielęgniarki "zabraniały" bujania ... Że potem sobie nie poradzą z dziećmi i one będą płakać. .Hope u nas jeden wczesniaczek w sali ilekroć był kangurowany to miał spadki saturacji ale to wynikało z tego, że miał taki dobry sen mocny na mamie że aż nie ogarnial,że trzeba oddychać. Jest strona/fundacja koalicja dla wcześniaka jest tam ogrom informacji i poradniki do pobrania.
-
Jenny po pierwsze gratulacje i ogromne kciuki dla małych wojowniczek. Co do tego, że są niespokojne- niektóre dzieci przez swój niedojrzały układ nerwowy muszą być na lekach uspokajających, ponieważ nie potrafią przetworzyć bodźców, które do nich docierają. Każdy dotyk powoduje niejako atak, jakby sprawiał im ból. Podobnie jak są podłączone pod cpap - zamiast lepiej oddychać, to wpadają w bezdechy. Strasznie to trudny etap, zwłaszcza dla rodziców, którzy często muszą wytrzymać kilka dni bez dotykania swojego dziecka.Jenny93 wrote:Aaa dobra to mi się pomieszało, że to Ty pisałaś. Poprzednia fundacja już nie istnieje, ale znalazłam info, że powstaje druga tylko są w trakcie reorganizacji, która może potrwać jeszcze ok 2 miesięcy. Napisałam do nich i zobaczymy. Moje dziewczyny są bardzo niespokojne. Ciężko je wyciszyć jak już zaczynają płakać więc liczę że może te ośmiorniczki chociaż troszkę by pomogły.
Dokładnie. Wydaje mi się, że kluczem są tylko małe kroki i brak oczekiwań. Ja nawet z laktacją staram się nie nakręcać żeby nie zwariować. Nie jestem jakoś super mleczna i zdaję sobie sprawę że może być mi ciężko je wykarmić a już szczególnie być kpi przy trójce. Wyszłam z założenia, że dam z siebie wszystko, ale co będzie to będzie. My nie mogliśmy jeszcze ich kangurować. Najpierw tlen, mieliśmy obiecane że dzisiaj a dzisiaj z kolei lampy i znowu nie... Dla mnie też trudne jest to, że np zaczynają płakać i ja już bym leciała, a tutaj położne mają pod opieką więcej dzieci i czekamy a mi aż serce podchodzi do gardła że nic nie mogę zrobić
Dziewczyny życzę wam ogromu siły. Bycie mamą wcześniaka, kobietą w połogu i mamą starszaka, ale przecież te nasze starszaki to wciąż maluszki…..nawet nie próbuje wyobrazić sobie jakie to cholernie trudne. Czasami psycholodzy szpitalni są krótko mówiąc do dupy. Trzeba szukać kogoś z zewnątrz. A w razie większych trudności nie bać się pójść do psychiatry po wsparcie farmakologiczne.
Super Jenny napisałaś - nie mieć oczekiwań, tylko małymi krokami do przodu. Każdy dzień przybliża was do wyjścia do domu ❤️





