CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Elza1234 wrote:Musisz tylko zdawać sobie sprawę ze wyślesz dziecko do przedszkola, jeśli uda wam się ominąć żłobek i i tak wam to nie ominie
Po prostu nie da się żyć całe życie zdala od ludzi, jeżdżąc tylko taksówką, wszędzie w masce
Ja pracowałam dotychczas zawsze z ludźmi, jeżdżąc do pracy MPK i też chorowałam maks raz w roku, czasem nawet nie
Dziecku małemu maseczki nie założysz bardzo długo a będziesz musiała z nim chodzić do lekarza
Ja po prostu nie jestem fanką takiego odcinana sie od świata, bo potem to wraca ze zdwojoną siłą - ale to moje podejście. Ja sobie nie wyobrażam jeździć wszędzie taksówką, wiecznie unikać ludzi, bo wiem że potem poszłabym na pierwsze lepsze wesele i byłabym chora po takim życiu w bańce
Ale mówię, to jest moje podejście i mojego męża
Jasne, wiem, że przedszkole przez nieodpowiedzialnych rodziców moze być problemem
Ja także jeździłam całe życie głównie mpk
w masce jeździłam podczas covida plus od dwóch kresek na teście ciążowym
Tak to normalnie bez maski i też w sumie jakoś żyłam bez chorób 😁
W ciazy inaczej jednak człowiek się boi o infekcję niż nie w ciazy. Przecież ja chodziłam w zimie na maratony fitness w wodzie 2h z masa osób, potem z nimi w ciasnej przebieralni, ledwo dosuszone włosy i autobusem do domu bez masek itp. Jakoś się uchowałam.
Podczas covida ostatnie parę dni wyrwałam się za granicę spotykając setki azjatów i podróżując różnymi środkami komunikacji, dzień po powrocie zamknęli granice i ogłosili epidemie. Złapało mnie jedynie coś ala leciutkie przeziębienie.
Jedyne miejsce zaraz to było biuro przez to że taki jeden z drugim geniuszem chcąc zaoszczędzić 5zl na l4 przyłażą z choróbskami. Najlepszym przykładem był covid, jeden zespół cały obsmarkany, kaszlący i okazało się, że mają covida więc 500 osób na kwarantannie xD
Z takich rzeczy, które robiłam przed ciążą to unikałam osób z objawami infekcji i nie mogłam się nadziwić, że niektórzy se siedzą obok kogoś kto smarka, kicha, kaszle, no ale może chcieli być chorzy.
Także nie żyje w bance, po prostu teraz muszę się uchować bez 1 choroby przez 9msc więc parę taksówek czy masek mi nie przeszkadza, normalnie aż tak nie schizuje z tym
ale jednak w ciazy nie chce być chora na nic i będę z siebie robić przewrażliwieńca jeszcze jakiś czas
Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 kwietnia 2025, 22:14
23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
No niestety, też mam właśnie takie doświadczenie, że u mnie dzieci nieraz lekko chorują a ja i mąż zdychamy. W trakcie ostatniej jelitowki, gdzie mojej młodszej córce nic nie było a starsza miała tylko biegunkę ja skończyłam na pogotowiu odwodniona i wieczór przeleżałam pod kroplówkami, a siedząc nad toaletą autentycznie z bólu się modliłam, żeby ktoś się zajął moimi dziećmi jak umrę, więc no… Jest ciekawie 🫣 Bardzo „fajnie” wspominam też covid, który mieliśmy w wakacje w czwórkę. Młodsza miała półtora roku i jedna noc wgle nie spała, bo nie spadała jej gorączka po lekach. Ja i mąż z gorączką ledwo żyjąc cala noc ją na zmianę nosiliśmy, żeby starsza mogła pospać… Moje dzieci też nie chodzą do placówek 🫣🫣🫣
-
Plus nienawidzę tłumów ludzi, sklepów w godzinach szczytu, zapchanych autobusów, takich miejsc unikam bo źle się w nich czuje, przytłaczają i męczą mnie..
Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 kwietnia 2025, 22:19
23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Karola3xJ:D wrote:Mój mąż nie chorował wcale..aż się nie dorobił syna,ktory chodził do żłobka. Wszystko łapał od niego. Ja byłam bardziej odporna.
Bo czy nie jest tak, że medycy jak nauczyciele są trochę bardziej odporni? Np moi rodzice właściwie nic nie łapią od dzieci w szkołach, żadnych gryp, jelitowek, no naprawdę nie chorują. Ale ja nie znoszę do nich jeździć w sezonie szkolnym, bo my zawsze, ale to zawsze, wracamy od nich rodzinnie chorzy… I to nie że oni na nas kichają prychają. Po prostu no tak jest 🤷♀️ -
Cel95 wrote:No mi się ogółem wydaje ze siedliska zarazy to biura, nie wyobrażam sobie pracować stacjonarnie. Odkąd pracuje zdalnie x lat to byłam chora z 2,3 razy. Mimo mnóstwa wycieczek, basenu codziennie, ciągłych zajęć fitness w tym w ciazy, spotykania ze znajomymi.
Ale ja też mam takich znajomych, że jak ktoś chyrla to przekłada spotkanie, a nie sieje zarazę
Najwięcej szkody mi zawsze przynosiła klimatyzacja latem. Ludzie co dają 18 stopni jak na polu 30. Przepis na 2 tygodnie choroby
To chyba zależy od rozsądku ludzi w biurze. Ja jestem team praca z biura (chociaż w ciąży się ograniczyłam do 60% z biura, 40% zdalnie) i generalnie nie byłam nawet mocniej przeziębiona przez jakieś ostatnie 6 lat (dopiero ostatnio mnie dopadło przeziębienie, ale wątpię, żebym to w pracy złapała, już prędzej gdzieś w autobusie albo u lekarza, no i pewnie słabsza odporność w ciąży się dołożyła). Tylko, że u mnie w pracy jak ktoś jest chory to zostaje zdalnie lub idzie na L4. -
Ja już to pisałam chyba kilka razy tutaj, ale u nas wszystkie choroby przynosi mój facet z biura. W tym roku córka z przedszkola przyniosła… dwa razy katar 😅 no ale to wyspaniale przedszkole, wyjątkowe, codziennie dzieci są na dworze bez względu na pogodę, teraz jak jest cieplej dwa razy, czyli w sumie większość dnia.
Ja też jakoś mocno nie choruje, ale nie chodziłam do biura.
Jezu to te bliźniaki niezle napakowane, jak byłam w szpitalu to wszystkie bliźniaki urodzone miały właśnie taką wagę… -
Ja całe życie chorowałam, z tym że zawsze po albo przed jakaś epidemią. Nigdy w trakcie. Odporność mi szwankuje bo za dużo ten organizm juz przeszedł. U nas to tak pół na pól w pracy chorują. Jedni łapią wszystko inni nie chorują wcale.
Cel te przedszkolne choroby to nie tylko przez nieodpowiedzialność. Czesto zarażamy już zanim mamy objawy . A u dzieci to jest tak,ze one zaczynają mieć goraczke np po obiadku i jest telefon do rodzica. W tym czasie zaraziło juz inne dzieci. To nikt nie ma szklanej kuli.
Z tym traceniem kasy na l4 to nie jest różnica 5 zł. Ja tam ide na l4 jak musze ale mój mąż za l4 jest mnóstwo kasy w plecy bo oni mają złodziejską umowę, że tracą premię na l4. A premia jest duża. On woli zdalne wziąć i jakoś oblecieć. -
Gusia_ wrote:Bo czy nie jest tak, że medycy jak nauczyciele są trochę bardziej odporni? Np moi rodzice właściwie nic nie łapią od dzieci w szkołach, żadnych gryp, jelitowek, no naprawdę nie chorują. Ale ja nie znoszę do nich jeździć w sezonie szkolnym, bo my zawsze, ale to zawsze, wracamy od nich rodzinnie chorzy… I to nie że oni na nas kichają prychają. Po prostu no tak jest 🤷♀️
Chyba trochę tak jest. Moje pierwsze lata pracy w żłobku co chwilę coś łapałam od dzieci. Z czasem nabrałam odporności i mnie omijało ale mój A. zaczął zdychać 😅
Po fotelik pojdziemy po majowce,czekamy na ładną pogode bo chcemy jeszcze wyprać tapicerke w aucie.
Co do walizki,pewnie też już po majówce zacznę pakować. Zastanawiam się czy nie wrzucić do bagaznika spakowanej na wesele brata,bo wychodzi że będę wtedy w 35 tygodniu. Teoretycznie jeszcze nie będzie czas,ale może tak żeby czuć się bezpieczniej 😅
-
Jezu,cudowne przedszkole. Zazdro (tego wychodzenia na dwór)kasssia wrote:Ja już to pisałam chyba kilka razy tutaj, ale u nas wszystkie choroby przynosi mój facet z biura. W tym roku córka z przedszkola przyniosła… dwa razy katar 😅 no ale to wyspaniale przedszkole, wyjątkowe, codziennie dzieci są na dworze bez względu na pogodę, teraz jak jest cieplej dwa razy, czyli w sumie większość dnia.
Ja też jakoś mocno nie choruje, ale nie chodziłam do biura.
Jezu to te bliźniaki niezle napakowane, jak byłam w szpitalu to wszystkie bliźniaki urodzone miały właśnie taką wagę…Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 kwietnia 2025, 22:39
-
Gusia_ wrote:Bo czy nie jest tak, że medycy jak nauczyciele są trochę bardziej odporni? Np moi rodzice właściwie nic nie łapią od dzieci w szkołach, żadnych gryp, jelitowek, no naprawdę nie chorują. Ale ja nie znoszę do nich jeździć w sezonie szkolnym, bo my zawsze, ale to zawsze, wracamy od nich rodzinnie chorzy… I to nie że oni na nas kichają prychają. Po prostu no tak jest 🤷♀️
Z nauczycielami to też zależy, znam też takich co łapią wszystko od uczniów. -
Ja po prenatalnych, wszystko w porządku, Synek 1503g
Na codzień wywija jak szalony, a na badaniu spokój, polowaliśmy na zdjęcie, ale leżał twarzą w łożysku i całej buźki nie złapaliśmy. Dostaliśmy drugą szansę po spacerze i zjedzeniu słodkiego, ale niewiele to pomogło. W każdym razie cieszymy się, że zdrowy i nie ma problemu ze znalezieniem położenia główkowego
Wrzucam ten kawałek buźki, który się udało uchwycić:
https://zapodaj.net/plik-OpvOcRlcYv
Eeemakarena, jak u Ciebie ruchy? Już w normie, czy pojechałaś na KTG?Wiadomość wyedytowana przez autora: 7 kwietnia 2025, 22:52
Truuskaawka, kasssia, Elza1234, KarolaKinga, Alex_92, przygodami66, Nineq, Werzol, Moooniii, Gusia_, Lauraa, xSmerfetkax, Margareetka, Nosa, amoze, eeemakarena, Klaudek11, Revolutionary lubią tę wiadomość
-
Dokładnie to samo chciałam napisać, że większością chorób to te dzieci zarażają jak są jeszcze bezobjawoweKarola3xJ:D wrote:Ja całe życie chorowałam, z tym że zawsze po albo przed jakaś epidemią. Nigdy w trakcie. Odporność mi szwankuje bo za dużo ten organizm juz przeszedł. U nas to tak pół na pól w pracy chorują. Jedni łapią wszystko inni nie chorują wcale.
Cel te przedszkolne choroby to nie tylko przez nieodpowiedzialność. Czesto zarażamy już zanim mamy objawy . A u dzieci to jest tak,ze one zaczynają mieć goraczke np po obiadku i jest telefon do rodzica. W tym czasie zaraziło juz inne dzieci. To nikt nie ma szklanej kuli.
Z tym traceniem kasy na l4 to nie jest różnica 5 zł. Ja tam ide na l4 jak musze ale mój mąż za l4 jest mnóstwo kasy w plecy bo oni mają złodziejską umowę, że tracą premię na l4. A premia jest duża. On woli zdalne wziąć i jakoś oblecieć. -
No ta dziewczyna co ze mną leżała w pokoju w 37 tc miała właśnie bliźniaki po 3000 gkasssia wrote:Ja już to pisałam chyba kilka razy tutaj, ale u nas wszystkie choroby przynosi mój facet z biura. W tym roku córka z przedszkola przyniosła… dwa razy katar 😅 no ale to wyspaniale przedszkole, wyjątkowe, codziennie dzieci są na dworze bez względu na pogodę, teraz jak jest cieplej dwa razy, czyli w sumie większość dnia.
Ja też jakoś mocno nie choruje, ale nie chodziłam do biura.
Jezu to te bliźniaki niezle napakowane, jak byłam w szpitalu to wszystkie bliźniaki urodzone miały właśnie taką wagę…
i mówiłam i jakie duże donoszone bliźniaki
kasssia lubi tę wiadomość
-
No z tą odpornością to ja coraz bardziej mam wrażenie że to jest bardzo związane z genami. Też to widzę że jedni łapią wszystko inni nic. I nie koniecznie to współgra ze stylem życia. Ja np. w życiu nie miałam czegoś takiego jak grypa żołądkowa 😅 a większe chorowanie wygląda tak, że wieczorem mam gorączkę wysoką a rano się budzę zdrowa.
Anabbit lubi tę wiadomość
-
Kurde takiego przedszkola to ze świecą szukaćkasssia wrote:Ja już to pisałam chyba kilka razy tutaj, ale u nas wszystkie choroby przynosi mój facet z biura. W tym roku córka z przedszkola przyniosła… dwa razy katar 😅 no ale to wyspaniale przedszkole, wyjątkowe, codziennie dzieci są na dworze bez względu na pogodę, teraz jak jest cieplej dwa razy, czyli w sumie większość dnia.
Ja też jakoś mocno nie choruje, ale nie chodziłam do biura.
Jezu to te bliźniaki niezle napakowane, jak byłam w szpitalu to wszystkie bliźniaki urodzone miały właśnie taką wagę…
W takim skandynawskim stylu, bardzo bym takie chciała🙈
kasssia, Cel95 lubią tę wiadomość
-
Ja chora chyba też byłam ostatnim razem jakoś rok temu tfu tfu tfu 🙈 a też chodzę dalej do pracy, maski użyłam raz w szpitalu jak z mamą jechałam na pulmonologię i ogólnie to nie unikam ludzi, bo wiem, że jak mam coś złapać to i tak złapie 🫠 ale potwierdzam też, że najbardziej zabójcze są dziecięce zarazki - ilekroć zajmowałam się młodą od siostry i ona „miała tylko gile” to ja potem zdychałam 2 tygodnie z gorączką w kosmosie
także super czasy przed nami 🤣🤣🤣
-
Blackapple wrote:To chyba zależy od rozsądku ludzi w biurze. Ja jestem team praca z biura (chociaż w ciąży się ograniczyłam do 60% z biura, 40% zdalnie) i generalnie nie byłam nawet mocniej przeziębiona przez jakieś ostatnie 6 lat (dopiero ostatnio mnie dopadło przeziębienie, ale wątpię, żebym to w pracy złapała, już prędzej gdzieś w autobusie albo u lekarza, no i pewnie słabsza odporność w ciąży się dołożyła). Tylko, że u mnie w pracy jak ktoś jest chory to zostaje zdalnie lub idzie na L4.
No właśnie jak ja jeszcze byłam stacjonarnie to zawsze gdzieś znalazł się ktoś wyglądający jakby miał gruźlicę, smarkajacy na 10km ale z jakiegoś powodu obecny xD ludzie z mojego zespołu raczej tak nie robili, ale z jakichś innych niestety owszem23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀















