CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Jakie żale, jak coś jest napisane nie po Waszej mysli to sie rzucacie jak wesz po grzebieniu seriooo wrzućcie na luz
Nie jestem sfrustrowana ale bawi mnie to idealne życie Gusi które nie jest realne bo serio NIE DA sie mieć wszystko tak super zorganizowane jak ona to opisuje
Ściemę wali na kilometr a Wy to łykacie jak pelikany -
Cel95 wrote:Truskawka, dajesz
Narzekam że mi ciężko,chodze w legginsach ale nie mam koczka- jestem team warkocz. Nie czuje się przez to jakaś gorsza od mamy która sie stroi i ma czas na wszystko 🤷🏼♀️ Szanuje każdą z nas,bo każda ma inne doswiadczenia,mozliwosci ale mimo to wszystkie jesteśmy najlepszą mamą dla swojego dziecka ❤️
Odnośnie żłobka. Nie zjedzcie mnie.
Proszę pamiętajcie,źe to tylko moje spostrzeżenia,obserwacja,doświadczenia które zdobyłam po kilku latach pracy i praktyk (5 żłobków).
Nie dla każdego to musi się podobać czy ze mną zgadzać. I nie dla każdego te 'rady' się sprawdzą. Możliwe też że to co pisze jest oczywiste dla wszystkich.
Tak jak piszecie- Adaptacja zaczyna się w głowie rodziców. Musicie Wy być gotowi na oddanie dziecka. Nie płaczcie przy nim z powodu złobka,nie narzekajcie na to,dziecko czuje wasze emocje i udzielają mu się. Opowiadajcie o zlobku,czytajcie ksiazeczki o nim.
Adaptacja - głownie są dwie metody- z rodzicem lub bez.
Wiem,że ta bez rodzica brzmi brutalnie,ale nie jest tak źle. Z doswiadczenia- tak małe dziecko adaptuje się szybciej. Uczy się że w szatni jest pozegnanie i idzie na sale do innych dzieci.
Jezeli jest np tygodniowa adaptacja z rodzicem,to wlasnie troche to miesza bo dziecko oczekuje ze mama zawsze bedzie wchodzic z nim na tę salę i jak okazuje się ze nie wejdzie to jest dodatkowy zapalnik a dziecko pozniej chodzi po sali i jej szuka.
Nie zgadzajcie się też na to,żeby wejsc z dzieckiem na sale i po cichu uciec jak zajmie się zabawą- to jest dla nich szok i płacz. I my równiez stresujemy się adaptacją,nie tylko Wy.
Moze tez byc tak,ze adaptacja idzie super bez problemu i nagle po miesiącu dziecko zaczyna plakac na samo slowo zlobek,nie chce wejsc nawet do budynku- to nie zawsze oznacza ze stalo się coś złego,niektore dzieci zaczynają poźniej czaić że ten zlobek i rozstania z mamą to jednak już bedzie na stałe.
Łatwiej jak tata odprowadza dziecko. Nie ma też co przeciągać pożegnań w szatni,bo to też tylko pogarsza sprawe. Rozebrac,przytulic,buziak na pozegnanie,milego dnia zyczyc i papa. Zawsze tez prosimy aby nie brać w szatni na ręce,żeby tak dziecka nie przekazywać- najgorsze co może być to takie oderwanie od rodzica. Dziecko same na nozkach albo posadzic na laweczce i my sami wezmiemy na ręce.
A po wyjściu proszę nie stójcie pod żlobkiem i nie nasluchujcie czy płacze- no pewnie bedzie płakać,takie przeważnie są początki. Ale to nie znaczy że dzieje się krzywda i trzeba biec na ratunek. Uwierzcie,jak jest źle to my dzwonimy z prośbą o przyjście. Więc nie stać pod oknami ale być w pobliżu przez te pierwsze dni gdyby zdarzyl się taki telefon.
Jak żłobek ma duzo zajęc w ofercie to tez nie do konca dobrze,taki pęd jest wtedy i brak czasu swobodnego dla dziecka. Na zdjeciach to moze wyglada super,ale w rzeczywistosci nie koniecznie.
To co dyrekcja/wlasciciel mowìą o dziecku- to też nie zawsze w to wierzcie. Oni zawsze będą wszystko przedstawiac na różowo. Najlepiej rozmawiać z opiekunkami jesli nie ma ich obok.
Nie wkurzajcie się jak dzwonią że dziecko zle sie czuje i prosimy odebrać.
Często jak rodzice odbierają dziecko,to na widok rodzica zaczyna płakać- to też nie znaczy że stało się coś złego. Jesteście jego bezpieczną przystanią i przy Was dochodzi do wyrzutu emocji.
Słowo klucz to współpraca,nie myślcie o 'ciociach' jak o wrogu 😅
Nie wiem co Wam jeszcze tu napisać,jak macie jakies pytania albo konkretnie coś interesuje to śmiało pytajcie albo piszcie na priv/fb 😉
Nineq, Grzegrzula, Milczotka, xSmerfetkax, Blackapple, Lauraa, Anabbit, KarolaKinga, Ukulele, Margareetka lubią tę wiadomość
-
Nineq wrote:Właśnie zastanawiałam się czy jednak adaptacja lepiej jak rodzic gdzieś tam jest czy jednak nie. I to mi rozjaśniło. 😁
Moja idealna adaptacja to Spotkanie z rodzicami i dzieckiem w sali-ale popoludniu,gdy nie ma już innych dzieci. I razem pokazujemy dziecku sale,zabawki.
Nastepnego dnia dziecko zostaje samo na godzinę. Później ten czas jest wydłużany stopniowo.
Dobrze też przyprowadzić najedzone dziecko i odbierać mając jakieś przekąski przy sobie-na początku dzieci przeważnie nie chcą jeść. Jak zaczyna jesc w zlobku to dla nas znak,że dziecko sie adaptuje.
Blackapple, Elza1234, Lauraa, Nineq, Margareetka lubią tę wiadomość
-
Nineq no z psychologicznego punktu widzenia to lepsza z rodzicem ale właśnie jak pracowałam chwilę w przedszkolu po studiach no to tak jak pisze Truskawka w praktyce to się gorzej sprawdzało w czasie zajęć i był też tłok w sali. Więc chyba teoria teorią a praktyka życiem. Jak mam znajome w przedszkolach nadal pracujące to one tak jak napisała Truskawka narzekają że dzieci rozstrojone i ludzie się kręcą i robią zament 🫣 więc takie spotkanie po godzinach brzmi jak rozsądny kompromis
Wiadomość wyedytowana przez autora: Dzisiaj, 16:26
-
Dziękuję bardzo Truskawka, dużo mi rozjaśniałaś z tą adaptacją.
Blondi ja też jestem człowiekiem twierdzącym, że trzeba mieć swoje pieniądze i jakoś się rozwijać. Na pewno będzie trudno bobasa zostawić, ale trzymam za Ciebie kciuki.
I nie zjedzcie mnie, ale ja czuję, że bym sobie mogła iść do pracy od maja, jeśli mój mąż by przejął pozostały urlop (rozważaliśmy taką opcję na początku). Tylko już mi się nie chce mieszać w papierach w obu pracach i denerwować mojego męża, bo to ja bardziej na początku byłam za tym, że chce brać cały rok 😅
Przy następnym dziecku chyba jednak wezmę 10 mies. a mężowi zostawię te 2 ze wspólnej puli.
-
Wydaje mi się że warto zwrócić uwage czy sa grupy wiekowe w takim żlobku, jednak jest duza różnica miedzy rocznym dzieckiem a prawie 3 latkiem, wiem że moja córka na początku sie po prostu bała tych starszych biegajacych i krzyczących dzieci, dopiero jak udało sie wydzielić grupe młodszych i starszaków przynajmniej na część czasu to bardziej sie odważyła na zabawy. No może to być minus malych kameralnych żłobków gdzie nie uda się zrobić grup bo nie ma do tego warunków.
-
Margareetka wrote:Ile stron naprodukowane od rana 😅
Ja sama nie wiem co z tym żłobkiem zrobić... Nie chce go posyłać jak będzie miał ledwo roczek, ald jeśli chce wrócić do pracy to muszę, bo zaraz po macierzyńskim kończy mi się umowa i żeby mi przedłużyli to muszę pracować. Także nawet zaległego urlopu nie będę mogła za bardzo wybrać.
To są tak trudne sprawy
jeszcze myśli o drugim bobasie i totalnie nie wiem co robić. A czasu na decyzje coraz mniej.
Moja zaczyna adaptacje w żłobku ja skończy rok i dzień, jeśli cię to pocieszy 😅
Jeśli nie uda się z ciążą to ja wracam od sierpnia do pracy, a chcę być w domu całą jej adaptację i pierwsze tygodnie żłobka, bo jeśli będzie dramatycznie i się nie odnajdzie to będę miała czas zaaplikować o wychowawczy lub szukać jakiegoś innego planu.
A jeśli zajdę w ciążę to wtedy rozważę czy prowadzac ją na parę godzin dziennie do tego żłobka czy sobie odpuścić. Musiałam podjąć decyzję jak miała dwa miesiące, bo wybrałam jej bardzo kameralny żłobek, w którym było tylko 10 miejsc na 2026 rok, a znam personalnie 3 bobasy które też idą w tym roku, więc miejsca się rozchodziły jak świeże bułeczki -
Trochę obrażasz w tym momencie niektóre dziewczyny, które mają gorszy dzień i pomarudzą czy nawet piszą, że płaczą z wycieńczenia. To nie znaczy, że chodzą obrzygane i mają bajzel w domu jak to taktownie ujęłaś. Jestem przekonana, że każda ogarnia ile może a Ciebie ponosi fantazja dzieląc mamy na te żalące się niedojdy i Ciebie idealną. Każda jest wielozadaniowcem, uwierz atencjuszko.Gusia_ wrote:No bo Laura to tak działa, że masz wielu fanów jak nie jesteś obrzyganą matką w legginsach z koczkiem z bajzlem w domu żalącą się non stop jak nie ogarniasz jak ci ciężko i jakie wszystko jest drogie, w dodatku gdy jeszcze przejmujesz się emocjonalnym rozwojem swoich dzieci.
Akurat wiszą mi opinie obcych zazdrosnych babek z Internetu 🫣
Elza no ja wiem że dla mnie moment pójścia dzieci do placówki też będzie ciężki psychicznie więc to chyba tak jest że pewną pracę musisz wykonać w swojej głowie. Nie ma co się źle nastawiać1;20716;93 -
Też nie wiem, bo mam dwójkę dzieci, codziennie zrobiony obiad, pracuję i nie mam dzieci w placówce, ale nie maluję się, czasem chodzę w dresie, no i co najważniejsze mam kłaki na podłodze żeby Klara nie wpadła w odwiedziny. Otwieram nowa kategorie 💫 chaotic good 💫
Anabbit lubi tę wiadomość
-
Anabbit wrote:Moja zaczyna adaptacje w żłobku ja skończy rok i dzień, jeśli cię to pocieszy 😅
Jeśli nie uda się z ciążą to ja wracam od sierpnia do pracy, a chcę być w domu całą jej adaptację i pierwsze tygodnie żłobka, bo jeśli będzie dramatycznie i się nie odnajdzie to będę miała czas zaaplikować o wychowawczy lub szukać jakiegoś innego planu.
A jeśli zajdę w ciążę to wtedy rozważę czy prowadzac ją na parę godzin dziennie do tego żłobka czy sobie odpuścić. Musiałam podjąć decyzję jak miała dwa miesiące, bo wybrałam jej bardzo kameralny żłobek, w którym było tylko 10 miejsc na 2026 rok, a znam personalnie 3 bobasy które też idą w tym roku, więc miejsca się rozchodziły jak świeże bułeczki
No to mój zaczyna jak będzie miał rok i trzy dni. Tylko ten żłobek jest większy akurat, ale jeden mały sąsiad też ma tam chodzić, tylko, że on z listopada, więc Józek trochę poczeka na kolegę. -
Z GŁOWĄ O SUPLEMENTACH












