CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Lauraa wrote:U nas były 3 dni adaptacji z rodzicem po godzinie dziennie. A od jutra 2h sam i tak codziennie zwiększamy o godzinkę. No chyba że coś się zesra to odbiór wcześniej 🫣 a jak u Was było Anabbit?
Swoją drogą widziałam że pytałaś o autka, u nas z tym był szał
https://www.action.com/pl-pl/p/3205778/auto-kaskaderskie/?utm_source=app&utm_medium=app&utm_campaign=product_shared
U nas ten komfort, że adoptują tylko jedno dziecko w danym czasie, więc długo to trwało, bo dwa tyg.
Pierwszy tydzień chodziłyśmy na godzinę cały,
W pon byłam z nią, wtorek wyszłam na 15 min, środę na 30, czw na 45. W piątek i poniedziałek zostala sama na godzinę.
I później wtorek - piątek już wydłużali.
We wtorek wyszła z nimi na spacer dodatkowo, w środę od śniadania była, w czwartek miała 8:30-11:00 (śniadanie, zabawa, spacer i zupa). No i w piątek ostatniego dnia adaptacji miała pełny dzień bez podwieczorku, więc jeszcze drzemka i po obiedzie ją odebrałam.
I później chodziła ponad miesiąc w tym trybie 8:30-14:30, a po miesiącu dorzuciliśmy godzinę żeby zdążyła zjesc podwieczorek no i tak chodzi do dziś.
Ja siedzę w domu to mogłaby nawet krócej tam być, ale no wtedy przepadałaby nam kasa za jedzenie, a płacimy 30 zł dniówki, więc bardzo dużo.
Mnie to stresowała najbardziej drzemka, bo ona mało śpi i ogólnie problem z zasypianiem, ale tam im zasnęła bez problemu w łóżeczku. W sumie to z trzy razy tylko mówiły, że marudziła albo bawiła się zamiast spać, a tak to raczej jest zmęczona i pada na 2 godziny. No ona wstaje nam w domu 5-5:30 a drzemkę ma o 11:30, wcześniej zajęcia, zabawa, plac zabaw to już jest padnięta na maksa 😅 -
Elza1234 wrote:Moja dzisiaj idzie na godzinę z tatą
Ale i tak się denerwuje
I jeszcze ja mam dzisiaj wykład ze specjalizacji, więc będę słuchać jednym uchem i coś robić w pracy drugim uchem i jutro to samo
A za 1.5 tyg wg fizycznie muszę jechać na kurs
Ale są plusy - byłam wczoraj tak zmęczona że przespałam ciurkiem 7 h, mąż wstawał do młodej bo ja nawet nie słyszałam
U nas też jest dzisiaj godzina z tatą a jutro ma być już sam na 1-2 godziny i mają mu wydłużać. Dobrze by było żeby za tydzień już zostawał na jakieś 5.5, bo mężowi się kończy rodzicielski, więc on będzie zaprowadzał jakoś na 8.45 a ja będę odbierać jakoś 14.15. -
Trzymam kciuki za Wasze powroty do pracy i młodzież w żłobkach ✊🏻✊🏻
Blondi ja sie czuje jak wrak,oczy od płaczu tak zapuchniete mam że szkoda gadać. A sytuacja nie wiem- jest cisza. On siedzi cały czas z małą i rozpieszcza tak że jak ja chce ją wziąć to jest płacz i ucieka do niego 🥲 Mama zła bo trzyma zasady.
Wczoraj byłam u bliźniaka z małą,od następnego tygodnia wracam już do nich i będe pilnować małego tam 3x w tygodniu i od stycznia już pełny etat. Więc spoko.
Cały czas probuje zarejestrować się online jako bezrobotna ale za cholere nie moge przejsc tej procedury,no utrudniają to czlowiekowi jak tylko mogą. A do urzedu nie pojade,nie ma szans że zostawie małą samą z nim.
-
Anabbit wrote:U nas ten komfort, że adoptują tylko jedno dziecko w danym czasie, więc długo to trwało, bo dwa tyg.
Pierwszy tydzień chodziłyśmy na godzinę cały,
W pon byłam z nią, wtorek wyszłam na 15 min, środę na 30, czw na 45. W piątek i poniedziałek zostala sama na godzinę.
I później wtorek - piątek już wydłużali.
We wtorek wyszła z nimi na spacer dodatkowo, w środę od śniadania była, w czwartek miała 8:30-11:00 (śniadanie, zabawa, spacer i zupa). No i w piątek ostatniego dnia adaptacji miała pełny dzień bez podwieczorku, więc jeszcze drzemka i po obiedzie ją odebrałam.
I później chodziła ponad miesiąc w tym trybie 8:30-14:30, a po miesiącu dorzuciliśmy godzinę żeby zdążyła zjesc podwieczorek no i tak chodzi do dziś.
Ja siedzę w domu to mogłaby nawet krócej tam być, ale no wtedy przepadałaby nam kasa za jedzenie, a płacimy 30 zł dniówki, więc bardzo dużo.
Mnie to stresowała najbardziej drzemka, bo ona mało śpi i ogólnie problem z zasypianiem, ale tam im zasnęła bez problemu w łóżeczku. W sumie to z trzy razy tylko mówiły, że marudziła albo bawiła się zamiast spać, a tak to raczej jest zmęczona i pada na 2 godziny. No ona wstaje nam w domu 5-5:30 a drzemkę ma o 11:30, wcześniej zajęcia, zabawa, plac zabaw to już jest padnięta na maksa 😅
Noo brzmi to jak adaptacja pełną gębą. U nas to widzę na głęboką wodę, ale z tego co słyszę to są dwie szkoły. Zobaczymy 😬 a z jedzonkiem jak Was nie ma albo jesteście pół dnia nie możecie zabrać na wynos do domu? Mnie to zaskoczyło, że jak jest zamówione to normalnie wydają w takich sytuacjach na pewno zupę i drugie.
Co do drzemek doskonale rozumiem, nie wyobrażam sobie tego, że on tam zaśnie. Widać, że Lila kocha jak się dużo dzieje 😅
Trzymam kciuki za zlobkowiczow i mamy 🙏
Truskawka nawet nie wyobrażam sobie jak się czujesz, mam nadzieję że szybko wszytsko się poukłada 🤕
-
No właśnie u nas nie wydają jedzenia, bo pytałam. Myślę, że dlatego że gotują sami. Przy cateringach łatwiej. Chociaż z drugiej strony co za problem spakować w plastikowy pojemnik?
-
Tanashi wrote:Moja trochę smutek zaliczyła w przedszkolu jak sobie uświadomiła że tata ją dopiero po pracy odbierze, więc oczywiste że teraz siedzę na drzemce z młodym i martwię się jak tam jest jej 😅 człowiek już się chyba zawsze będzie martwił 🙉
Myslalam że do 18stki, ale wczoraj rozmawiałam z mamą dorosłego syna i mówi że to nie mija 🫣 -
Anabbit wrote:No właśnie u nas nie wydają jedzenia, bo pytałam. Myślę, że dlatego że gotują sami. Przy cateringach łatwiej. Chociaż z drugiej strony co za problem spakować w plastikowy pojemnik?
Pewnie im się nie chce, szkoda bo 30zl to rzeczywiście mogliby wyjść naprzeciw -
Żłobek nie ma uprawnień, bo odpowiada za temperaturę i jakość do momentu podania na talerz. Spakują w pojemnik, Ty źle przechowasz - dziecko się zatruje - obwinisz żłobek. Dodatkowo, z resztek najpewniej się rozliczają, jak markety. Żłobek nie ma miejsca ani pracowników ani odpowiednich pojemników do wydawania na wynos.Anabbit wrote:No właśnie u nas nie wydają jedzenia, bo pytałam. Myślę, że dlatego że gotują sami. Przy cateringach łatwiej. Chociaż z drugiej strony co za problem spakować w plastikowy pojemnik?
Pytałam o to u mnie w żłobku. Wydają np. serki, jogurty.
Anabbit, Elza1234, Lauraa lubią tę wiadomość
-
Anabbit wrote:No właśnie u nas nie wydają jedzenia, bo pytałam. Myślę, że dlatego że gotują sami. Przy cateringach łatwiej. Chociaż z drugiej strony co za problem spakować w plastikowy pojemnik?
Już tłumacze 😅
Jedzenie jest przygotowywane do zjedzenia w okreslonym czasie i warunkach,chodzi o odpowiednie przechowywanie i transport. Np na przechowywanie posiłku ciepłego jest 2h w odpowiednich warunkach oczywiscie. Zimne posilki też jak ujrzą swiatlo dzienne to jest okreslony czas na ich spozycie jak ujrzą swiatlo dzienne 😅
Wiem ze z waszej perspektywy to moze brzmi glupio,bo przeciez wrocicie do domu i zaraz zje,wiecie jak podac dziecku jedzenie.
No ale niestety są rozni rodzice,rozne sytuacje.
A potem rodzice twierdzą ze zlobek karmi zatrutym/zepsutym jedzeniem.
Ale jesli chcecie ten podwieczorek na wynos,to mozecie sie 'wyklocic' o to- o ile w regulaminie zlobka ktory podpisaliscie nic na ten temat nie ma.
Dodatkowo- Gdy idziecie do lekarza bo dziecko np ma biegunke albo wymiotuje a uczeszcza do zlobka- to lekarz pyta do ktorego zlobka. I oni wysylaja takie zgloszenie do sanepidu a sanepid podejmuje decyzje czy robić kontrol w żłobku. -
Okej ma to sens. Faktycznie nie pomyślałam, że to jednak jedzenie dla dzieci.
Nie no ja też nie robię z tego problemu, ona zjada podwieczorek i od razu jest odbierana. Chociaż nie wiem jakie tam są porcje, bo wchodzi do domu i krzyczy am am 😂
-
Truuskaawka wrote:
Dodatkowo- Gdy idziecie do lekarza bo dziecko np ma biegunke albo wymiotuje a uczeszcza do zlobka- to lekarz pyta do ktorego zlobka. I oni wysylaja takie zgloszenie do sanepidu a sanepid podejmuje decyzje czy robić kontrol w żłobku.
U mnie w przychodni to się nawet pytają jak ja mam jakiś wirus żołądkowy gdzie pracuje, żeby zgłosić w sanepidzie 😅
Ale to już chyba trochę nadgorliwość akurat nie pracuje przy obróbce jedzenia tylko w biurze, niby mogę się tam od kogoś zarazić, ale równie dobrze w supermarkecie. -
Truskawka przykro mi jak to czytam. Trzymaj się.
Fajnie wyjaśniłyście z tym kedzeniem, bo sama się zastanawiałam i nawet bym nie wpadła, że taki jest powód.
U nas adaptacja genialnie. Dziś byłam z nią godzinę i jutro mam ją na godzinę zostawić, bo pani w ogóle nie widzi potrzeby żeby mała była tam ze mną. Od razu się śmiała i poleciała do dzieci i zabawek. Gorzej, że została okrzyknięta królową grupy i to niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu. Pobiła dwoje dzieci i wydarła się tak, że jeden chłopiec nie zszedł opiekunce z rąk dopóki nie wyszliśmy… Wstyd mi jak nie wiem. Staram się jej tłumaczyć, ale ma ciężki charakter, a nie wiem co mam robić z rocznym dzieckiem. Przecież jej nie będę biła 🥲 Tyle co mogę tłumaczyć i zabierać ręce. A tak poza tym to w grupie jest ich pięcioro i troje jest chorych. Ciekawe czy moje weekendowe plany dojdą do skutku, czy już sobie lepiej odpuścić. A tak to panie bardzo fajne. W sumie młode, takie luźne. Podobają mi się. Cały żłobek zrobił na mnie dobre wrażenie i jakoś tak jestem o nią spokojna, że jej nikt nie zrobi krzywdy. Bardziej martwi mnie jak ona będzie się zachowywać względem innych dzieci i co ja mogę zrobić żeby ich nie terroryzowała. A tak poza tym to dopiero zauważyłam jaka ona jest wysoka w stosunku do rówieśników. Nawet opiekunki zwróciły mi na to uwagę 🙈Wiadomość wyedytowana przez autora: 1 września, 11:25
-
Swoją drogą podziwiam was wszystkie jak dajecie radę ogarniać siebie i dzieci rano. My nie mogłyśmy się wyrobić. Kompletnie sobie nie wyobrażam ogarnąć się do pracy i małej na przykład w godzinę. Musiałabym mieć chyba ze dwie i pół żeby zdążyć się wyszykować na tip top żeby jechać do roboty zaraz po odstawieniu jej do żłobka. Chociaż to pewnie kwestia wprawy i po miesiącu robiłabym to w 20 minut xd
Cel95 lubi tę wiadomość
-
Kminilam to też ale drugi dzień już udało mi się jej rano nie obudzić więc jak wstanę 5:30 to się ogarnę, ja chwilę o 6, ubiorę ja, dam jakies placki żeby zjadła w drodze i jakoś się może doturlam do pracy na 7/8Blondi29 wrote:Swoją drogą podziwiam was wszystkie jak dajecie radę ogarniać siebie i dzieci rano. My nie mogłyśmy się wyrobić. Kompletnie sobie nie wyobrażam ogarnąć się do pracy i małej na przykład w godzinę. Musiałabym mieć chyba ze dwie i pół żeby zdążyć się wyszykować na tip top żeby jechać do roboty zaraz po odstawieniu jej do żłobka. Chociaż to pewnie kwestia wprawy i po miesiącu robiłabym to w 20 minut xd
-
Catering tez czasem w umowie może mieć, że nie wydawać jedzenia do domu.Lauraa wrote:To mnie zaskoczyłyście z tym jedzeniem, może jest taki luz u mnie bo mają catering. Ale dobrze wiedzieć 😬
Mi to szkoda w sumie, bo w czerwcu młody chodził przez 2 tygodnie na 2h tylko, a płaciłam pełną kwotę za posiłki. Potem jak chodził na 5h to nie jadł podwieczorku o 14.30.












