CZERWIEC 2025
-
WIADOMOŚĆ
-
Luna30 wrote:Czy wiecie może o ile wcześniej brzusio jest widoczny w drugiej ciąży? Bo ja mam wrażenie że mój juz jest Ale...wczoraj mi sąsiadka powiedziała że ostatnio schudłam:) więc to pewnie w mojej glowie go widzę xd
Ale mi też w drugiej strasznie wywaliło, a to dopiero 7+4 😂
Mój mąż się śmieje, że w takim tempie to do nowego roku bede wyglądała jak na końcówce😂 -
Luna30 wrote:Oj. Na pewno się wchłania. Najwazniejsze ze bobo zdrowe:) Niestety mus to mus. Pobiegasz tydz pozniej:) a co tak lubisz cmentarze? Ja nie lubię łazić na cmentarze no ale trzeba. Chociaz wieczorami jest przepieknie. I cmentarz cmentarzowi nierowny. Kolo przemysla sa tskie stare piekne cmentarze, z figurami swietych, aniolow...niesamowite. jako dziecko tam bywalam bo dziadek jest pochowany. I ten cmentarz jest na wzgórzach, wokół rosną wielkie drzewa takie pomniki przyrody chyba nawet. Ma klimat. Nie powiem.
Od dziecka uwielbiam ten czas, dziadkowie bardzo pielęgnowali w nas takie wspólne przeżywanie tego święta i teraz jak ich zabrakło to aż mi się serce ściska.💔 Marcysia 21t 👼 -
Luna30 wrote:Czy wiecie może o ile wcześniej brzusio jest widoczny w drugiej ciąży? Bo ja mam wrażenie że mój juz jest Ale...wczoraj mi sąsiadka powiedziała że ostatnio schudłam:) więc to pewnie w mojej glowie go widzę xd
Podobno dużo wcześniej 😄 u mnie też lekko widać a raczej ja czuję w środku takie napuchnięcie i na zewnątrz go trochę wywaliło bo nie umiem tego wciągnąć 🤭Amelia 23.12.2015 🩷
Hania 10.06.2025 🩷 -
magdalena321 wrote:Podobno dużo wcześniej 😄 u mnie też lekko widać a raczej ja czuję w środku takie napuchnięcie i na zewnątrz go trochę wywaliło bo nie umiem tego wciągnąć 🤭
Ja dopiero 6 tydz a wyglądam jak w 3msc:) nie wiem czy do grudnia ukryje. Jest lekkie wypuklenie ale głównie to chyba wzdęcia:) póki co nikt się nie domyślił. Pierwsza ciaze zaczęło być widac dopiero 4/5msc:d jakieś fajne pomysły ma poinformowanie ? U nas faworytem jest koszulka dla córki:d tylko że możliwe że od progu już corka będzie informować ( chyba że zapomni to wtedy będzie fun) -
HejAnku🌸 wrote:Od dziecka uwielbiam ten czas, dziadkowie bardzo pielęgnowali w nas takie wspólne przeżywanie tego święta i teraz jak ich zabrakło to aż mi się serce ściska.
Rozumiem. To ja najpiękniejsze wspomnienia mam z działki u babci czyli lato. Sama mam teraz ogrod co było moim marzeniem i czasem jak widzę moja córkę w rękawiczkach jak przesadza rosliny albo jak wypatruje pierwszych malin to słyszę babcie ❤️ moja babcia kochała kwiaty i moja córka odziedziczyła zarówno imie jak i miłość do kwiatow 🌷🌻🪻 przytulam🫂 mi też bardzo babci brakuje a jednocześnie to piękny i smutny czas dla mnie -
Mnie te nadchodzące święta raczej w obecnej sytuacji ogromnego wielkiego strachu o to co będzie za tydzień lekko przerażają
Już 2 razy rozmyślałam kiedy komu co powiem i jak i no wtedy nawet do pęcherzyka czy konkretnej bety nie doszło, nie daje to niestety w głowie spokoju i człowiek się boi każdego dnia..
Jak o tym rozmyślam to łzy same płyną więc muszę jakoś zacząć myśleć o czymś innymWiadomość wyedytowana przez autora: 29 października 2024, 21:32
23/24 - odkrycie przeciwciał APS, zespołu Sjögrena, 1 kir implantacyjny
Wznowienie starań 09'24
1cs ⏸️ 🎉13/10 ładne przyrosty bety
6/11 - jest 💗 147/ min CRL 9,3mm
10/11 plamienia, IP, żyjemy 💪🏻
Prenatalne 9/12 - wszystko ok🥳🌈
3/01 - 137g Córeczki 🤗💗
21/01 - 220g mistrzyni jogi 💫🦔
II prenatalne 3.02 - 330g akrobatki 🌸
7.02 - 410g księżniczki 🥰
28.02 - 615g Córeczki ze zdrowym serduszkiem ❤️
13.03 - 781 gram Maluszka 🐨
8.04 - mamy już 1368 gram 😍
14.04 - piękne wyniki III prenatalnych🌷
7.05 Ważę już 2,4 kg👶🏻❤️
5.06 Mam już 3kg🥰
🍀🍀🍀🍀🍀🍀🍀


-
Luna30 wrote:Wiesz oni po prostu realizują swoje prawo do podróży. I wygodnego życia. Kupują co chcą, podróżują od 5l po świecie...nawet w PL ich często nie ma. Dzieci są mutkie tylko chwile, najtrudniejszy okres to żłobkowy pierwszy rok. Ja poprosiłam raz o pomoc. Żebym mogła wrócić do pracy potrzebowałam msc na szkoleniach się pojawiać. Nie zgodzili się. Musiałam zrezygnować z pracy i wrócić na wychowawczy. To nie jest tak że nie mamy wcale pomocy - mam że strony rodziny męża. Od nich sporadycznie najczęściej jak chcą się pokazać to biora wnuczkę na jakieś spotkania ze znajomymi albo jak mają akurat ochotę. Niby ok. Tylko że to zdarza się jakieś 2x do roku:p i mi naprawdę nie chodzi o wciskanie dzie ka codziennie. Bardziej o poczucie ze mam na kogo liczyć. Ale jak bylam młoda w ciąży pierwszej też myślałam że wiem lepiej, dziadkowie mają prawo itp. Tyle że jakby każdy w rodzinie żył tylko pod siebie to nie jest rodzina dla mnie. Co ciekawe podobne doświadczenia ma wiele mlodych matek. Niektóre kobiety też przesadzają to fakt. Ale uważam że są w mniejszości. Dzisiejsi dziadkowie raczej nie dadzą się wrobic w opiekę i jest przesada w 2ga stronę czyli niechec do własnych wnukow
Ale żeby nie było tak depresyjne to powiem ze teściowa mam super:) I jej powiem jako pierwszej z rodzicow o kolejnej ciąży:) kiedy chcecie mówić? Ja przed świętami. Bo myślałam na wigili ale nie chce być cały wieczór w centrum uwagi jednak..2gi trymestr wypada mi 20.12
Luna30, całkowicie rozumiem Twoje rozżalenie. Ja jestem wnuczką, która miała taką prawdziwą więź tylko z jednym dziadkiem - babcia i dziadek od strony taty pomagali przy innych wnukach, odwiedzaliśmy ich nawet i raz tygodniu, ale zawsze z rodzicami, jak byliśmy tam sami, to na krótko. Od strony mamy więź była lepsza, dziadek był u nas raz w tygodniu i odciążał mamę - to właśnie ten mój ukochany dziadek - a babcia była wygodna. Coś tam pomagała, jak trzeba było, ale cóż... były to sporadyczne i podbramkowe sytuacje jak jakieś wesele (raz w życiu!) czy raz wyjazd służbowy taty. I powiem tak - bez takich spotkań sam na sam i bez troski o wnuka nie stworzy się więzi. Jak teraz o tym myślę, przykro mi, że tak byliśmy traktowani, oczywiście wszyscy dziadkowie i wszystkie babcie byli dobrymi ludźmi, jak się widzieliśmy, to było przyjemnie, tylko to nie wystarczy do takiej naprawdę dobrej i silnej relacji. Czuję pewną pustkę w sercu i cieszę się, że moja córka doświadcza prawdziwego zainteresowania ze strony dziadka i babć oraz zaangażowania. Myślę, że między innymi dzięki temu zdecydowaliśmy się na drugą ciążę dość szybko i bez większych obaw - podziwiam osoby, które radzą sobie same, bo dla mnie wioska rodzinna to wielkie wsparcie.
I tak jak pisze Luna30 - w rodzinie w naturalny sposób ludzie sobie pomagają. Jeśli nasi rodzice byliby chorzy, też zapewne pomoglibyśmy im. Okej, nasi rodzice mają dzieci odchowane, ale nie zapominajmy - my nie pchaliśmy się na ten świat i byliśmy decyzją naszych rodziców. Oczywiście, oni nie mają obowiązku pomagania nam, ale totalnie zgadzam się z Luną, dzieci są bardzo małe bardzo krótko i czasami są podbramkowe sytuacje; jak byłam przeziębiona, a mąż był na wyjeździe, mama ratowała mnie opieką nad córką, naprawdę dzięki temu mogłam spokojnie zdrowieć, było to wspaniałe, a ona biedna tego nie miała okazji doświadczyć...
W każdym razie jak najbardziej rozumiem, że ludzie na emeryturze chcą odpocząć, ale całkowite skupienie się na sobie mnie zadziwia.
Przepraszam, że wcinam się w cudzy temat (rodzę w kwietniu, więc przed Wami), ale jest to dla mnie gorący i triggerujący temat
Gratuluję pozytywnych tekstów i jako mama córki z miesiąca letniego mówię Wam - to świetny termin
Spacerki latem i jesienią, naprawdę fajny czas
Kindziukowa lubi tę wiadomość
👧👦 -
Co do Brzuchala, to jest niesamowite, wiadomo ze to wzdęcia czy jelita na tym etapie ale ja mam brzuch jak w 12 tyg w poprzedniej ciąży. Rano nie ma a od śniadania wystrzela do przodu i już do wieczora się utrzymuje 😃

Zespół Sjögrena, Endometrioza, Przegroda macicy
SYN 🩵👶🏼 12.2019
09.2021 💔
09.2024 💔
15.10.24 beta 6,26
16.10. 2024 ⏸️ na tescie w łazience
19.10.24 beta 141,7
21.10.24 beta 454,8
04.11.24 🦐 6,3 mm
21.11.24 🧸 20,2 mm
05.12.24 ❤️ 40,4 mm / usłyszałam bicie serducha
13.12.24 USG genetyczne OK 🩵 jest 6 cm chłopaka -
Dziewczyny, dzisiaj u mnie apogeum mdłości... Od północy w łazience siedzę.... Macie jakieś sprawdzone sposoby żeby sobie ulżyc? Woda z cytryną dzisiaj nie pomaga 😭
-
Ja mam typowo moje ,iście chłopskie rozwiązanie na natłok myśli ....czyli robota. Znajduje coś do roboty i sprzątam czy tam czyszcze. Od razu głowa zajęta czymś innym. Wtedy jakoś to szybciejj i bezboleśnie mija dzień za dniemCel95 wrote:Mnie te nadchodzące święta raczej w obecnej sytuacji ogromnego wielkiego strachu o to co będzie za tydzień lekko przerażają
Już 2 razy rozmyślałam kiedy komu co powiem i jak i no wtedy nawet do pęcherzyka czy konkretnej bety nie doszło, nie daje to niestety w głowie spokoju i człowiek się boi każdego dnia..
Jak o tym rozmyślam to łzy same płyną więc muszę jakoś zacząć myśleć o czymś innym
kasssia lubi tę wiadomość
-
Będziemy trzymać kciuki! 🙂magdalena321 wrote:Hejka!
Dziś to mnie już stres zeżre do tej wizyty, na 17.15 dopiero.. Tak się strasznie boję 😩🥺
I koniecznie zaraz po daj znać.
Który masz dziś tydzień ?⏸️09.10.2024
🤱💙17.06.2025💙
⏸️ 08.12.2015
🤱💓 21.08.2016 💓 -
magdalena321 wrote:Hejka!
Dziś to mnie już stres zeżre do tej wizyty, na 17.15 dopiero.. Tak się strasznie boję 😩🥺
Hejka 👋👋
Trzymam kciuki za wizyty.
Ja lecę chyba przed pracą do apteki po coś na katar bo czuję że zatoki zaraz będą zawalone. -
Cześć,jowmat wrote:Dziewczyny, dzisiaj u mnie apogeum mdłości... Od północy w łazience siedzę.... Macie jakieś sprawdzone sposoby żeby sobie ulżyc? Woda z cytryną dzisiaj nie pomaga 😭
Może taki absurdalny sposób, ale próbowałaś coś zjeść?
U mnie działają maleńkie łyczki coca- coli. Takie 2-3 i wszystko wraca do normy.
Ogólnie wiem, że cola to zło, ale u mnie pomaga naprawdę śladowa ilość .
U mnie tak jak u niektórych z Was oczywiście też takie hormon party i natłok złych myśli...
Ogólnie mam taki zjazd energetyczny, że nie za wiele jestem w stanie zrobić w domu...Wiadomość wyedytowana przez autora: 30 października 2024, 07:21
jowmat lubi tę wiadomość
-
Daisy___ wrote:Luna30, całkowicie rozumiem Twoje rozżalenie. Ja jestem wnuczką, która miała taką prawdziwą więź tylko z jednym dziadkiem - babcia i dziadek od strony taty pomagali przy innych wnukach, odwiedzaliśmy ich nawet i raz tygodniu, ale zawsze z rodzicami, jak byliśmy tam sami, to na krótko. Od strony mamy więź była lepsza, dziadek był u nas raz w tygodniu i odciążał mamę - to właśnie ten mój ukochany dziadek - a babcia była wygodna. Coś tam pomagała, jak trzeba było, ale cóż... były to sporadyczne i podbramkowe sytuacje jak jakieś wesele (raz w życiu!) czy raz wyjazd służbowy taty. I powiem tak - bez takich spotkań sam na sam i bez troski o wnuka nie stworzy się więzi. Jak teraz o tym myślę, przykro mi, że tak byliśmy traktowani, oczywiście wszyscy dziadkowie i wszystkie babcie byli dobrymi ludźmi, jak się widzieliśmy, to było przyjemnie, tylko to nie wystarczy do takiej naprawdę dobrej i silnej relacji. Czuję pewną pustkę w sercu i cieszę się, że moja córka doświadcza prawdziwego zainteresowania ze strony dziadka i babć oraz zaangażowania. Myślę, że między innymi dzięki temu zdecydowaliśmy się na drugą ciążę dość szybko i bez większych obaw - podziwiam osoby, które radzą sobie same, bo dla mnie wioska rodzinna to wielkie wsparcie.
I tak jak pisze Luna30 - w rodzinie w naturalny sposób ludzie sobie pomagają. Jeśli nasi rodzice byliby chorzy, też zapewne pomoglibyśmy im. Okej, nasi rodzice mają dzieci odchowane, ale nie zapominajmy - my nie pchaliśmy się na ten świat i byliśmy decyzją naszych rodziców. Oczywiście, oni nie mają obowiązku pomagania nam, ale totalnie zgadzam się z Luną, dzieci są bardzo małe bardzo krótko i czasami są podbramkowe sytuacje; jak byłam przeziębiona, a mąż był na wyjeździe, mama ratowała mnie opieką nad córką, naprawdę dzięki temu mogłam spokojnie zdrowieć, było to wspaniałe, a ona biedna tego nie miała okazji doświadczyć...
W każdym razie jak najbardziej rozumiem, że ludzie na emeryturze chcą odpocząć, ale całkowite skupienie się na sobie mnie zadziwia.
Przepraszam, że wcinam się w cudzy temat (rodzę w kwietniu, więc przed Wami), ale jest to dla mnie gorący i triggerujący temat
Gratuluję pozytywnych tekstów i jako mama córki z miesiąca letniego mówię Wam - to świetny termin
Spacerki latem i jesienią, naprawdę fajny czas 
Hej:) dokładnie o to chodzi. O to poczucie ze zawsze można na kogoś liczyć. Bo na kogo mamy liczyć w podbramkowej syt jak nie na rodzine? Tym bardziej że ja im pomagałam jak mieli.ciezka syt bo obłożnie chora babka na pampersach i opiekunka zachorowała to bralam dłuższe l4 w mojej 1szej pracy gdzie wiadomo że było to ryzyko jej utraty. Też mi mówili przed ciaza I w trakcie ile to oni rzeczy nie zrobią, gdzie nie zabiorą dziecka...póki co córka została na noc raz:p sama się wprosila. Bo nocowała u 2giej babci regularnie i pewnego dnia zakomunikowała że zostaje a dziadkowie nie umieli odmowic.
Teściowa jest taka super babcia na szczęście. I nawet nie chodzi o zostawienie dziecka i pojscie gdzieś sobie ale o to że jak już jesteśmy to babcia się bawi z wnuczka. Po prostu.Wiadomość wyedytowana przez autora: 30 października 2024, 07:34
-
Tak poza tematem.
Suwaczek mi źle pokazuje tygodnie j nie wiem dlaczego. Już go zmieniałam i cały czas to samo.
Mam faktycznie 9t1d. Czyli skończony 9 tydzień
Teraz mam zmieniony na odliczanie i tyle
Wiadomość wyedytowana przez autora: 30 października 2024, 07:33
-
Znowu dzisiaj miałam dziwny sen:) że zamienili restauracje z masterchefa ( jest taka w poblizu) w lumpeks. I chodziłam tam szukać kurtki dla córki:) ale były same babciowe rzeczy. I jakaś pani mi mówiła że rozmiar xxxxl będzie dla mnie to popatrzyłam w dół a tu brzuuuuuchol gigantyczny. Ps nigdy nie szukałam niczego dla dziecka w lumpku, nie że mam coś przeciw ale nie potrzebuje bo mamy dzielciucha- klub wymiany ubran z inńymi ridzicami
eeemakarena lubi tę wiadomość









