👶 Listopad 2025 👶
-
WIADOMOŚĆ
-
Któraś z was pytała o ubieranie po cc ale efekt zaniku szarych komórek jest taki że nie pamiętam 🤣u mnie sprawdzają się spodnie dresowe najzwyklejsze (używam nadal super seksi siateczkowych majtek bo są wysokie i mnie nie podrażniają ) co do zabezpieczania nigdy nie zabezpieczał nie zaklejalam psiakam raz dziennie octenisept i czekam aż wyschnie na spokojnie tak robiłam też przy pierwszej i było okej jak już rozpuściły się szwy to używałam takiego silikonowego plastra na blizny
-
No dobra. Chwyciłam się ostatniej opcji - koktajl położnych, czyli olej rycynowy z Kubusiem. Na razie zostowałam jedną łyżkę. Potem zobaczymy, może jeszcze jedną rozpuszcze. Mam tylko nadzieję, że nie dostanę mega sra.czki 😛
Asia091, Kropka89, Zumi lubią tę wiadomość
-
Mamasitta wrote:Domisiek, i tak.i.nie. pojechalam bez śniadania do szpitala po 8 rano. Po przyjeciu dostalam śniadanie. Później czekajac na rozruch skurczy dostalam obiad, ale zjadlam tylko zupę, bo skurcze juz tak bolaly i niektóre byly co minutę, że nie dalo sie jeść z bólu. Za czesto i mocno byly. W przerwach by sie dalo. Ale wtedy juz mialam 3cm rozwarcia i wzieli mnie na sale porodową. I byl moment, ze skubnęłam ciastko bo brakowalo.mi sił i czulam głód, ale zjadlam dwa gryzy i dwa pociągnięcia musu, bo z bolu i wyczerpania sie poprostu nie dalo jeść. Za to po urodzeniu kiedy czujesz ulgę kazda przekąska wchodziła jak złoto i cala pierwsza noc podjadalam wszystko co mialam, bo caly czas bylam glodna po tym wysilku. Generalnie wszystko zalezy od porodu. Przy pierwszym porodzie wiecej przekasek zjadlam w trakcie porodu. Tym razem prawie nic, dopiero po porodzie
Mialam to samo. Ja podczas porodu tez nic nie zjadlam, ale urodzilam kolo 2:00, do 4:00 kontakt skora do skory, potem jeszcze chwila na ogarniecie sie w lazience i przed 5:00 bylam na oddziale polozniczym, tuuuurbo glodna, do sniadania bylo jeszcze kilka godzin takze wyzarlam wszystkie ciasteczka, czekoladki i musy, ktore mialam. 😂 wiec mysle, ze akurat przekaski to nie jest zbedna rzecz, znajdzie sie na nie czas predzej czy pozniej. 😛
Libby o matko, ale cyrk. 🤯 przyjma cie tam dzis w ogole?
Domisiek lubi tę wiadomość
-
edka85 wrote:No dobra. Chwyciłam się ostatniej opcji - koktajl położnych, czyli olej rycynowy z Kubusiem. Na razie zostowałam jedną łyżkę. Potem zobaczymy, może jeszcze jedną rozpuszcze. Mam tylko nadzieję, że nie dostanę mega sra.czki 😛
Ja się cykam tej mikstury i chyba się nie odważę 😂12.2024 - odstawienie AH po 14 latach.
🍀 12.03.2025 ⏸️
🍀 01.04 - jest ❤️
🍀 06.05 - panorama + prenatalne = zdrowy syn! 💙
🍀 10.06 - 170g szczęścia 💙
🍀 02.07 - II prenatalne, 300g zdrowego syna 💙
🍀 12.08 - 780g 💙
🍀 09.09 - III prenatalne, 1315g kawalera 💙
🍀 07.10 - 2000g 💙
🍀 29.10 - 2500g 💙
🍀 12.11 - 2900g 💙
🍀 22.11 - 3050g 💙
💙 28.11.2025, 40+6, Leoś, SN, 3020g, 54cm, 10/10💙

-
Ja też się cykam ale właśnie wypiłam herbatę z liści malin xd daktyle się skończyły jutro kupuje xd
Dziewczyny takie mam przemyślenia że dobrze że Was tu mam🥹 nie dość że zawsze wesprzecie to do tego kopalnia wiedzy
Zumi lubi tę wiadomość
-
No chyba mnie przyjmą 🤣 opaske mam od 13.20🤣
Jestem po badaniu.
2cm rozwarcia. Szacowana waga 3980
Czekam aż po mnie zejdą
edka85, Foxy96, Zumi, Rudka lubią tę wiadomość
🙍🏻♀️39l
🙍🏻♂️41l
Starania od 08.2016
Hashimoto
Drożność ok
nasienie raz lepiej raz gorzej
Gameta od 10.2018
3 cykle stymulowane - Aromek + Ovitrelle
1 IUI 4. 04. 2019 ;(
2 IUI 29.06.2019
# 1IVF : 08.11.2019 start ; punkcja 28 kumulusow - > 13 dojrzałych ; mamy ⛄⛄⛄⛄ 😍😍
FET 18.12.2019 4.1.1.
Beta 9dpt : 82.8
12dpt : 260.1
15dpt : 654
20dpt : 3772,3
33dpt : ❤️
👧🏻 28.08.2020 😍
01.2025 —> wracamy po rodzeństwo
FET 04.03.2025 4.1.1
8 dpt beta hcg 59,61
10 dpt beta hcg 122,80
13 dpt beta hcg 468
20 dpt beta hcg 4742
27 dpt ❤️❤️❤️ CRL 0,72 cm😍😍
05.2025 - prenatalne 6cm zdrowo wyglądającej córki 🩷

-
Kalinok, będziesz jeszcze konsultowała ten wynik płytek z hematologiem albo swoim lekarzem? Przed zzo może i tak Ci zleca morfologię już na miejscu w szpitalu
-
Edka, bałabym się. Jest taka jedna tik tokerka (brewkaaa), która tego spróbowała i bardzo nie poleca 🤣💩
Domisiek, miałam przekąski, ale nie pozwolili mi jeść 😑 Pamiętam, że byłam tak wykończona, plus głodna (prawie doba bez jedzenia), że nie miałam kompletnie siły przeć 🥲Wiadomość wyedytowana przez autora: 17 listopada 2025, 19:43
Paulivvv, Kasiek7, Domisiek lubią tę wiadomość
-
Foxy96 wrote:Edka, bałabym się. Jest taka jedna tik tokerka (brewkaaa), która tego spróbowała i bardzo nie poleca 🤣💩
Domisiek, miałam przekąski, ale nie pozwolili mi jeść 😑 Pamiętam, że byłam tak wykończona, plus głodna (prawie doba bez jedzenia), że nie miałam kompletnie siły przeć 🥲
Ja umierałam z głodu zanim się poród na dobre zaczął, kolacja poprzedniego dnia o 16 w szpitalu, następnego rano miałam być na czczo i już było wywoływanie. Położna powiedziała, że ona wie, że to bez sensu, że bez jedzenia, ale takie mają standardy postępowania. Jak lekarze i personel wychodzili z sali to napiłam się chociaż jakiegoś soku i przegryzłam ciastko, bo inaczej to bym pewnie zemdlała czy coś takiego, nie mówiąc już o jakimkolwiek rodzeniu 🙄12.24 💔 6tc
01.25 💔 6tc
19.02 ⏸️
10.03 0, 53cm - serce bije!
31.03 2,5 cm - mały misio ❤️
14.04. prenatalne - 5,12 cm
25.04. 152 bpm, 13+2
14.06. połówkowe
TP: ➡️ 27.10. 🍁 -
izzou97 wrote:Kalinok, będziesz jeszcze konsultowała ten wynik płytek z hematologiem albo swoim lekarzem? Przed zzo może i tak Ci zleca morfologię już na miejscu w szpitalu
Nie za bardzo mam co z tym zrobić, u hematologa byłam i niby mam zaświadczenie że zzo i poród jest bezpieczny przy płytkach powyżej 80tys ale raz że nie wiem o ile mi jeszcze spadnie ta wartość, a dwa że anestezjolog i tak może powiedzieć że on znieczulenia nie da i tyle - jakby nie patrzeć to on jest za mnie w danym momencie odpowiedzialny, a nie hematolog. No a moja prowadząca trochę rozkłada ręce bo przecież byłam u specjalisty... Najbardziej mnie martwi że teraz na końcówce ta wartość leci jak szalona (półtora tygodnia temu miałam 110tys). Eh, jakby mało było stresów tuż przed porodem to jeszcze tego mi brakowało 😓 -
Dahlia wrote:@Zumi, Mel, łączę się w bólu z próbami KP….. jak była u mnie ta CDL, to ona z kolei była zdania, żeby butelka wcale nie była taka bardzo wolna i trudna, bo jak już dajemy butelkę, to nie ma być kolejna frustracja, że nawet tam nie leci, bo może się jeszcze bardziej dziecko zrobić rozhuśtane czy jakoś tak; my wśród kilku butelek zostałyśmy na razie na takiej Lansinoh szklanej ze smoczkiem S, niby 1 kropelka ale z niej łatwiej leci niż z Aventa tego ze smoczkiem 2 kropelki który był dodany do szklanej natural cośtam butelki. No ale to jeszcze było wtedy, kiedy plan wizyty zakładał transfer na KP, a tu czas leci i jednak wciąż jesteśmy na butelce a przystawianie to tylko takie walki i BAAARDZO rzadko jak się uda to wtedy mnie początkowo rani (aha bo i tak przez nakładkę lecimy która mi dobrała rozmiarem bo ja sobie kupiłam S z małych brodawek kiedyś, a teraz M/L)… no i nie wiem co z tego jeszcze będzie
po butelce zostaje nieukojone ssanie i ja muszę się przyznać szczerze że już raz przy dluuugiej histerii brzuszkowej po tym całym szybkim jedzeniu z butli był smoczek 😢 więc się za to obwiniam, oby jakoś dojrzała malutka jeszcze do tego ssania piersi. Jeśli u Was nastąpi jakiś przełom to piszcie i mam wielką nadzieję, że nie przeoczę wpisu.
Jednak z wyprawki w kontekście karmienia jak teraz myślę to był pewien fakap - w żadnych szacunkach nie przewidywałam takiego rozmiaru piersi, koniec ciąży już były wielkie (a normalnie B/C), a teraz co się wydarzyło to ja nie wiem… więc biustonosze bonprix te wszystkie bawełniane wygodne odpinane bym kupowała większe.
Dzięki za polecenie tej butelki od Lansinoh, bo słyszałam o niej dobre opinie, chyba ją zamówię. Niech mój chłopak próbuje, anuż mu spasuje 😊👩🦱29🧑32
08.2024 rozpoczęcie starań o pierwszą dzidzię
30.09.2024 💔 5 tydz. cb
25.01.2025 💔 6 tydz. był pęcherzyk
02.03.2025 ⏸️😍
12.03.2025 🩺⚪0,48 cm pęcherzyk 😍 (5+2)
21.03 2025 🩺💗jest serduszko, zarodek 0,55 cm (6+2)
18.04.2025 🩺🐥 3,46 cm człowieczka (10+0)
08.05.2025 🩺będzie chłopczyk 💙 (13+0)
12.05.2025 🩺 I prenatalne 7,2 cm zdrowego bobasa 💙 (13+4)
07.07.2025 🩺 II prenatalne 430 g bobasa 💙 (21+4)
02.09.2025 🩺 III prenatalne 1568 g kawalera 💙 (29+3)
termin 12.11.2025 🙏🏻
indukcja 5.11.2025 🏨
narodziny Jasia 6.11.2025
🏥Cukrzyca ciążowa, Hashimoto, MTHFR (C677) i (A1298) ➡️ hetero, Czynnik V R2 (H1299) ➡️ hetero
💊Clexane 4000 j.m, Sorbifer durules, Letrox 50/75, Prenatal Duo/Pueria Duo active, Aspargin, Sanprobi Superformula, Laktoferyna, Witamina B12

-
Kasiek7 wrote:Nadzieja jak tam?
Dupa blada, czuję teraz już tylko lekki ból jak na okres. Mam właśnie 3 raz ktg, na szczęście z Tosią wszystko dobrze, ale skurczów jakichkolwiek brak. Psychicznie słabo, bo tak sobie myślę, że może można było poczekać jeszcze z tydzień, ale z drugiej strony jednak miałam objawowe, wieczorne skoki ciśnienia. Sama już nie wiem co myśleć, szpital źle na mnie działa👩32 🧔♂️38
Starania od 01.2025
PCOS, IBS, tężyczka utajona, nieregularne cykle, arytmia
2016 usunięcie potworniaka jajnika, z zachowaniem jajnika
2024 zabieg zamknięcia PFO
20.03. ⏸️ beta 26,5, progesteron 22,9
8.04 jest zarodek z bijącym ❤️
27.05 wszystko dobrze, wyniki Sanco - zdrowa dziewczyna 🩷
3.11 3029g bobasa 🥹
17.11 indukcja z powodu nadciśnienia od 31tc

-
<a href="https://zapodaj.net/plik-TIheBOUSTf"><img src="https://zapodaj.net/thumbs/a997bebb51b30.jpg" alt=hosting zdjęć zapodaj.net /></a>
O 3:50 obudziłam się i wylało się ze mnie trochę wód. Mąż już się obudził wiec stwierdziliśmy, ze na spokojnie cos zjemy i będziemy sie zbierac. Co chwilę chodziłam do toalety bo wyciekały mi te wody i okolo 4:20 pojawiło się dużo żywej, czerwonej krwi i skurcze. Wystraszyłam się, sniadania nie zjedliśmy, przyspieszylismy tempo i o 5 byliśmy w szpitalu. Po drodze skurcze były co 5 minut ale bardzo krótkie. Na oddziale polozna mnie zbadała i zdziwiona mówi, ze mam 7cm rozwarcia. Ja w szoku. Powiedziała, ze nie ma na co czekać i na porodówkę. Tam położna na spokojnie sobie szykowała wszystko ja weszłam, zdążyłam zdjąć buty i mówię, ze czuje parcie na odbyt. Dostała takiego sprintu, kazała zdjac spodnie i juz było widać główkę. Nie zdążyłam się nawet przebrać w koszulę do porodu. Parte były krótkie ale intensywne aczkolwiek do przeżycia. Jak dla mnie to nie była kwestia bólu tylko nieprzyjemnego rozwierania. Popekałam bo Wojtuś urodził się z ręką przy twarzy i zrobił mi sie tez krwiak. Podobno sytuacja opanowana ale poki co boje się tam zaglądać. Wolę patrzeć na Wojtusia. Polozna trafiła mi się średnia ale nie trwało to długo to nie narzekam.
P.S jakby co to nie polecam jesc jednak śniadania bo na pierwszym partym zrobilo mi sie tak niedobrze, że gdyby było czym to pewnie by poszło.
wellwellwell, Kasiek7, Nadzieja32, kalinok, Kropka89, Paulivvv, nnaciaa, psaj91, Zumi, Klekotka, Domisiek, izzou97, Rudka lubią tę wiadomość
-
kalinok wrote:Nie za bardzo mam co z tym zrobić, u hematologa byłam i niby mam zaświadczenie że zzo i poród jest bezpieczny przy płytkach powyżej 80tys ale raz że nie wiem o ile mi jeszcze spadnie ta wartość, a dwa że anestezjolog i tak może powiedzieć że on znieczulenia nie da i tyle - jakby nie patrzeć to on jest za mnie w danym momencie odpowiedzialny, a nie hematolog. No a moja prowadząca trochę rozkłada ręce bo przecież byłam u specjalisty... Najbardziej mnie martwi że teraz na końcówce ta wartość leci jak szalona (półtora tygodnia temu miałam 110tys). Eh, jakby mało było stresów tuż przed porodem to jeszcze tego mi brakowało 😓
Kurcze a hematolog mowil z jakiego powodu ci te plytki tak spadaja? Podobno czasem moze to wynikac z jakichs niedoborow? B12/kwas foliowy? Moze warto skonsultowac jescze raz skoro znowu tak drastycznie spadly? -
Anilorak88 wrote:<a href="https://zapodaj.net/plik-TIheBOUSTf"><img src="https://zapodaj.net/thumbs/a997bebb51b30.jpg" alt=hosting zdjęć zapodaj.net /></a>
O 3:50 obudziłam się i wylało się ze mnie trochę wód. Mąż już się obudził wiec stwierdziliśmy, ze na spokojnie cos zjemy i będziemy sie zbierac. Co chwilę chodziłam do toalety bo wyciekały mi te wody i okolo 4:20 pojawiło się dużo żywej, czerwonej krwi i skurcze. Wystraszyłam się, sniadania nie zjedliśmy, przyspieszylismy tempo i o 5 byliśmy w szpitalu. Po drodze skurcze były co 5 minut ale bardzo krótkie. Na oddziale polozna mnie zbadała i zdziwiona mówi, ze mam 7cm rozwarcia. Ja w szoku. Powiedziała, ze nie ma na co czekać i na porodówkę. Tam położna na spokojnie sobie szykowała wszystko ja weszłam, zdążyłam zdjąć buty i mówię, ze czuje parcie na odbyt. Dostała takiego sprintu, kazała zdjac spodnie i juz było widać główkę. Nie zdążyłam się nawet przebrać w koszulę do porodu. Parte były krótkie ale intensywne aczkolwiek do przeżycia. Jak dla mnie to nie była kwestia bólu tylko nieprzyjemnego rozwierania. Popekałam bo Wojtuś urodził się z ręką przy twarzy i zrobił mi sie tez krwiak. Podobno sytuacja opanowana ale poki co boje się tam zaglądać. Wolę patrzeć na Wojtusia. Polozna trafiła mi się średnia ale nie trwało to długo to nie narzekam.
P.S jakby co to nie polecam jesc jednak śniadania bo na pierwszym partym zrobilo mi sie tak niedobrze, że gdyby było czym to pewnie by poszło.
Jeszcze raz gratulacje ❤️
Brzmi jak calkiem niezla historia porodowa?
Szkoda, ze krocze musialo ucierpiec, oby jak najszybciej sie wszystko zagoilo.
Anilorak88 lubi tę wiadomość
-
Anilorak pierwsza historia po której się nie boje (:
Wiadomość wyedytowana przez autora: 17 listopada 2025, 22:16
Anilorak88, Zumi lubią tę wiadomość
-
Anilorak88 ależ ekspresowy poród! I ja tak jak Kasiek, pierwsza historia, która nie spowodowała u mnie przerażenia 😅 mam nadzieję, że krocze szybko się zagoi. Wojtuś jest przeuroczy 😍
Kasiek7, Anilorak88 lubią tę wiadomość
👩32 🧔♂️38
Starania od 01.2025
PCOS, IBS, tężyczka utajona, nieregularne cykle, arytmia
2016 usunięcie potworniaka jajnika, z zachowaniem jajnika
2024 zabieg zamknięcia PFO
20.03. ⏸️ beta 26,5, progesteron 22,9
8.04 jest zarodek z bijącym ❤️
27.05 wszystko dobrze, wyniki Sanco - zdrowa dziewczyna 🩷
3.11 3029g bobasa 🥹
17.11 indukcja z powodu nadciśnienia od 31tc

-
Ja jadę jutro do szpitala, ale na spokojnie o 13:00 najpierw telefon do położnej jak tam to wygląda. Wszystko dlatego że poszłam dziś na wizytę do lekarza żeby tylko sprowadzić stan Stasia i okazało się że znowu te przepływy w tętnicy głowy są jakieś słabe. Możliwe że za mało wody piłam ale ekhm przecież ta historia już była, co nie? Nie wiem teraz co z tym zrobić, mam nowe skierowanie, to był zupełnie inny lekarz, nie mam żadnych podstaw aby mu nie wierzyć. Ale jestem mocno skołowana. Szyjka 35mm, zero oznak zbliżającego się porodu, łożysko nawet nie 3 ale 2 stopnia, jeszcze całkiem spoko. Ciekawe czy mnie przyjmą w ogóle jutro, może się okazać że jednak nie albo i wypuszczą po tych 3 dniach obserwacji. Cholera wie, ale bardzo bardzo jestem zła i załamana. Jutro urodziny mojego synka, dobrze że zrobiłam już mu wcześniej ale to jutro jest TA data. W ogóle zostawianie dzieci jest dla mnie turbo psychicznie ciężkie nie mówiąc o samym pobycie w szpitalu który traktuje jak zło konieczne. Znowu pewnie będzie wyśmiewanie, jakaś zakatarzona babka obok albo śmierdząca sala. Nie wiem, żałuję że poszłam dziś do tego lekarza. Na indukcję na pewno się nie zgodzę bez konkretnych wskazań co jest niby nie tak chociaż lekarz dziś kazał się jej nie bać. Niech sobie sam rodzi, ehhh no zła jestem strasznie. Na siebie też, żeby nie było.
Z GŁOWĄ O SUPLEMENTACH












