Marcowe dzieci 2018
-
WIADOMOŚĆ
-
Totoro wrote:U nas dramat, taki katar, że Lila nie może oddychać w trakcie jedzenia i tym samym nie chce jeść psikamy i ściągamy aspiratorem do porzygu i guzik nam to daje.
U nas to samo.. aż banki nosem idą.. do tego brzydko kaszle.. nie dostałam się dziś do lekarza, na szczęście na jutro na 9 się udalo.
Do tego wszystkiego nasz kot jest mega chory i jutro go usypiamy.. ech co za dzień -
AnnaIzabela wrote:U nas to samo.. aż banki nosem idą.. do tego brzydko kaszle.. nie dostałam się dziś do lekarza, na szczęście na jutro na 9 się udalo.
Do tego wszystkiego nasz kot jest mega chory i jutro go usypiamy.. ech co za dzień
O nieee ;( przykro mi strasznie ;(
A mojej z nosa nie leci absolutnie nic. Wszystko siedzi głęboko i wychodzi tylko przy użyciu aspiratora i to też bez szału
Lila przez ten katar jadła dziś o 6.20, po 12, potem po 17 parę pociagniec cycka i to jeszcze siedząc u męża na kolanach, bo na leżąco cały czas ją zatykało no i dopiero porządnie przed spaniem czyli po 18. Padla dziś tak wcześnie, bo drzemka udała jej się tylko jedna, od 10 do 12:( za to odkąd usnęła karmilam ją już 3 razy. Rany, niech je nawet całą noc, póki może oddychać przez nosek. Polecam dźwignięcie małej materaca, u nas nic absolutnie tak nie pomaga jak to. Mogliśmy ściągać katar pierdyliard razy, dopóki nie zaczęła leżeć z główką wyżej nic to nie dało. Jutro przyjdzie nebulizator, mam nadzieję, że to pomoże.
Ja też swoją drogą właśnie mleko z maslem i korzennymi popijam, bo zdycham
-
AnnaIzabela, przykro mi, przesyłam uściski.
Inhalacje- nebulizacje my też mielismy, przy gęstym katarze wystarczy solą fizjologiczną. Przy tych kaszlowych sprawach małej lekarz dał nam jakąś nebulke na B, nie mapiętam teraz nazwy.
Wczoraj makabra! Sam zabieg poszedł szybko i sprawnie, chociaż pierwszy raz w życiu mała tak okropnie wreszczała i płakała- przy upadku i uderzeniach to był pikuś, teraz to aż ciary przechodziły i z trudnoscią sama nie płakałam. Krwią opluła ściany... ale lekarz nas uprzedzał. Bolało ją mocno, cycusia brała żeby się ukoić ale jeszcze gorzej płakała, bo bolało... W domu kilka łyżeczek deserku zjadła, z piersi kilka łyczków... przed spaniem i 2 razy w nocy,mimo że podaliśmy jej paracetamol przeciwbólowo jak zalecił lekarz przy możliwym bólu. Strasznie strasznie źle mi było... czułam się strasznie widząc ten ból u córci:(
Na szczęście nad ranem zjadła cyca normalnie, z kilkoma stęknięciami, potem już okej. Miesiac mamy ćwiczyć buźkę... i przy ćwiczeniu pod językiem ogonie płakala... no ale muszę zaciskać zeby i te 8 razy dziennie po 12-15 powtórzeń robić...
Muszę się pochwalić Córcia w końcu pije z bidonu!!! A jak do tego doszło? Hah! Mój spodób z tubkami owocowymi nie przeszedł, ale Mąż wpadł na tak oczywiste rozwiazanie jak próba ściśnięcia bidonu, żeby troszkę wody wycisnąć i udało się, mała załapała i od tamtej pory popija w doidy przy posiłkach a wciągu dnia w bidonku. Dobrze, że mamy zwykły do domu i termiczny na dwór, bo tego drugiego nie da się ścisnąć. -
ZAneczka współczuję przeżyć, dobrze, że już po wszystkim.
My dziś właśnie po pierwszych przygodach z nebulizatorem - u nas sól fizjologiczna wystarczyła, żeby Lila w momencie zaczęła normalnie oddychać. Tzn. najpierw inhalujemy, niestety musimy się trochę posilowac z małą. Potem aspirator, ile da radę a reszta po prostu sama schodzi, niestety do przełyku, ale lepsze to niż zaleganie. Sam aspirator nie wyciąga dużo i kompletnie nie daje rady udroznic nosa. Dziś już miałam dość, Lila głodna, ale nie może oddychać, łapie cycka, pociągnie na jednym wdechu, wypluwa i tak w kółko, aż rezygnuje z jedzenia po prostu, ja cycki jak skała przez to jedzenie na raty. Tymczasem po nebulizacji zeszło pięknie, właśnie usnęła mi przy cycku.ZAneczka lubi tę wiadomość
-
Totoro a jaki masz aspirator? Ja używam katarek do odkurzacza i wyciąga wszystko jak zły! Gęste klejące gluty wychodzą bez problemu! Jutro jeszcze ją poinhaluje do tego, może się uda..
Co do jedzenia. Hitem jest rosół z kaszą manną! Wczoraj zjadła jakieś 3/4 dorosłej porcji! Myślałam, że obie się najy tą miska, a tu zostawiła dwie małe łyżeczki O_o
Do tego buła z białym serem i dżemem. Dziś zjadła dwie całe kajzerki bez skórki. Nie na raz, ale i tak robi wrażenie
Jutro zrobię jej sos na cielęcinie z warzywami i frytki z batata
Aaa! No i jogurt naturalny! Jadłysmy równo łyżeczka w łyżeczkę i piękna kupa po nim dzis, gdzie wczoraj dwa razy się spinała i nic nie wyszło..
Dzięki dziewczyny za słowa wsparcia, za pół godziny chłopak z nim jedzie.. ja ryczalam pół dnia. A Rysiek jak ostatnie kilka dni cały dzień siedział schowany pod łóżkiem, tak dziś od 15 się do mnie tulił.. -
AnnaIzabela my też mamy katarek do odkurzacza, ale Lili ten katar gdzieś głęboko zalega i kompletnie nie schodzi sam. Gdyby nie to, że oddycha buzią to nie byłoby nawet widać po niej, że ma katar. Psikamy wodą morską, ściągamy trochę katarkiem, trochę schodzi a reszta nadal zalega
A co mu się stało, jeśli mogę zapytać? sama mam 2 koty, kilka miesięcy temu mieliśmy sytuację podbramkową, myślałam, że się z jednym pożegnamy na szczęście się wylizal. Współczuję strasznie
-
No to dobrze, że inhalacje pomagają i katar spływa. Życzę Lilce i Jagodzie żeby jak najszybciej sobie z tymi katarami poradziły!
Rysiek był kotem białaczkowym, takiego go wzięliśmy ze schroniska i mieliśmy świadomość, że prędzej czy później trzeba się będzie z nim pożegnać. Ostatnio przestał jeść, ciągle się chował i całymi dniami nie wychodził. Wyczułam u niego guza, wczoraj chłopak pojechał z nim do weterynarza i lekarz stwierdził, że obie nerki ma zaatakowane. Dziś zrobili jeszcze USG żeby dokładnie sprawdzić, ale nie było już szans żeby go uratować. Przeżył w sumie 9 lat z czego prawie 3 u nas, jak na bialaczkowca to i tak więcej niż ktokolwiek mu dawał.. -
AnnaIzabela o rany, podziwiam, że się zdecydowaliscie na chorego kota. Szacun. A ból jest zawsze, nigdy nie ma odpowiedniego momentu na odejście. Miał ogromne szczęście, że do Was trafił. Aż się wzruszyłam ;(
Ja mam ostatnio straszne wyrzuty sumienia, jeśli chodzi o nasze koty. Kocham je bardzo, ale odkąd pojawiła się Lila mocno się zdystansowalam do nich i często strasznie mnie irytują. W ciągu dnia ciągle "Nie wchodź tu. Zostaw. Idź stąd." itd. Kotka jest aspoleczna, nie jest kotkiem do tulenia, głaskania, trzyma się z boku, za to kocur to taki pieszczoch... Zanim urodziła się Lila spał z nami, na mnie, przytulal się, czekał aż tylko usiądę na kanapę, żeby na mnie wlezc, a teraz najzwyczajniej w świecie nie mam czasu Lila skutecznie wypełnia mi całutki dzień a on często robi mi na złość, jak sądzę, żeby zwrócić na siebie uwagę co mnie wytrąca z równowagi. Yh. Muszę wygenerować dla nich troszkę czasu.Wiadomość wyedytowana przez autora: 30 października 2018, 23:35
-
Totoro u nas było dokładnie tak samo, całą uwagę poświęciliśmy Jagodzie a on był zazdrosny i robił nam na złość. Ale ogarnęlismy się, dostawal swoją porcję pieszczot, dobre jedzenie i się naprawiło koty trzeba pieszczochac i tyle
Ale dziwnie było wyjść z sypialni i nie powiedzieć "czesc Rysiek".. -
Dziewczyny, wrzucam post jednej z kwietniowek, jeśli któraś byłaby zainteresowana:
"Dziewczyny nie wiem czy którąś z was to interesuje, ale wrzucam na wszelki wypadek. Chodzi o badanie szczepionki (nr serii na zdjęciu) infarix 6w1. Jedna z mam po powikłaniach neurologicznych wysłała ją do badania i okazało się, że ma przekroczone dopuszczalne dawki aluminium. Gis do czasu zbadania powinien ja wycofać, ale tego nie zrobił. Stop nop złożyło zawiadomienie do prokuratury, ale póki co te partie są nadal w obiegu. Nie wiem czy ktoś nią szczepił/będzie szczepił.
https://naforum.zapodaj.net/137f23bb6c03.jpg.html "
-
AnnaIzabela współczuję, że musiałaś pożegnać Ryśka:( zwierzaki to jednak cząstki naszych rodzin, bez których stają się niekompletne
Ja mojego kocura przez małą i brak czasu i siły też przez ostatnie miesiące zaniedbywałam i mam mega wyrzuty sumienia biedny zwierzak nie rozumiał co się stało, że nagłe ktoś inny zajął jego miejsce przy mnie i był ciągle spychany a bok (notorycznie próbował na niej się ułożyć jak spała koło mnie)... teraz już staram się wygospodarować dla niego czas i jest lepiej ale na trzy miesiące zamilkł, a jest bardzo rozgadanym kotem...
My na katar uzywałysmy jeszcze nasivin - pediatra poleciła, ale nie wiem czy się sprawdził. Najlepszy jednak katarek do odkurzacza! Zupełnie nie wiem jak sobie ludzie radzili z katarem u niemowląt jak to urządzenie nie istniało!
Wczoraj była pierwsza próba zupki z grudkami - niestety nieudana, odruch wymiotny po każdej łyżeczce
Kupiłam też dla małej ostatnio kubek niekapek 360° tomme tippee i straszny nie wypał... nawet ja się nim trzy razy oblałam jak próbowałam skorzystać
-
Pracowałam w żłobku, dużo dzieci miało ten kubek 360... taki niekapek jak z koziej d.... Zdziwiłam się jak nasza neurologopedka zaleciła używać ten kubek zamiast lub z dodidy... Myślę,że ten 360 tak jak niekapek z dzióbkiem utrwala negatywne ruchy buzi i nie stymuluje do pracy. Polecam kubek z rurką, dziecko samo się napije, przy okazji buzia się wysila, bo to ruch ssący:)
Po tym zabiegu z wędzidełkami,mała już normalnie je, ale tylko papki, bo kawałki urażają jej wargę. Pije ładnie z kubeczka z rurką Na razie do wygojenia górnej wargi robię przerwę z doidy. Poprawa w jedzeniu amarantusa, wreszcie tym nie pluje!