Marzec 2026👶
-
WIADOMOŚĆ
-
Musze jeszcze zalatwic sobie przedłużacz . Mysle ze ten czajnik moze mi sie przydac bo jest czajnik jeden wspolny korytarzu ale trzeba sporo przejść i na dodatek jeszcze potem uzupełnić wodę.
Mąz mi tez przyniósl lampke bo jest taka ostra że nie da sie przy tym spać a jak sie zgasi to znowu trzeba przewinąć dziecko. Platne sale maja nawet lodówke na sali ale koszt to 2 tys takiej sali -
ZOSIA88 wrote:Musze jeszcze zalatwic sobie przedłużacz . Mysle ze ten czajnik moze mi sie przydac bo jest czajnik jeden wspolny korytarzu ale trzeba sporo przejść i na dodatek jeszcze potem uzupełnić wodę.
Mąz mi tez przyniósl lampke bo jest taka ostra że nie da sie przy tym spać a jak sie zgasi to znowu trzeba przewinąć dziecko. Platne sale maja nawet lodówke na sali ale koszt to 2 tys takiej sali
2k??? Nie przesadzają? To ja myślałam że żelazna w Warszawie jest droga bo 1k za noc! Na Madalińskiego na szczęście taniej 500/800zl -
A to nie ma w nocy takiego przypodłogowego światła? Mi to wystarczyło w szpitaluZOSIA88 wrote:Musze jeszcze zalatwic sobie przedłużacz . Mysle ze ten czajnik moze mi sie przydac bo jest czajnik jeden wspolny korytarzu ale trzeba sporo przejść i na dodatek jeszcze potem uzupełnić wodę.
Mąz mi tez przyniósl lampke bo jest taka ostra że nie da sie przy tym spać a jak sie zgasi to znowu trzeba przewinąć dziecko. Platne sale maja nawet lodówke na sali ale koszt to 2 tys takiej sali -
U mnie w szpitalu kazde łóżko ma swój panel i dwa światełka małe i duże, ale za to gniazdka sa bardzo wysoko trzeba bardzo długo kabel ładowarki
-
Pojechałam na SOR z tą wydzieliną bo dzisiaj miałam naprawdę dużo. Test na wody robili dwa razy dla pewności bo też stwierdzili że faktycznie dużo wydzieliny i że konsystencja bardzo płynna, kooor niby bardziej kremowy niż przezroczysty, na szczęście oba negatywne. Natomiast moje ktg to był jakiś dramat dzisiaj - moje dziecko dostało jakiejś głupawki, miał tam taką dyskotekę pierwsze 30 min że w sumie leżałam pod ktg ponad godzinę , bo nie było chwili przerwy i nie mogli złapać nawet na minutę bazowego FHR, serduszko zapisywało się non stop 155-170, on się tak wiercił jakby uciekał przed tym ktg 🙈 musiałam być chyba bardzo zestresowana, bo przyszła w końcu położna i kazała mi wdychać jakis olejek żeby trochę siebie u jego uspokoić 😐 tak mnie skopał że mnie wszystko bolało, jeszcze nigdy się tyle nie ruszał. później zaczął się trochę wyciszać to znów pojawiły się ogromne spadki aż do 110 ale takie chwilowe na max 4-5 sekund, jakby go ta dyskoteka wykończyła. Ale skurczy brak, KTG bardzo reaktywne więc nikt nie widział nic niepokojącego i odesłali mnie do domu. W ogóle nie nie spodziewałam takich rewolucji w KTG , pojechałam tam z totalnie innym problemem. Bardzo stresująca ta ciąża.
-
Dziewczyny jakie te pokoje prywatne drogie w Polsce!!! U nas 75€/doba dopłaty do pojedynczego, 120€/ doba do rodzinnego (gdybym w tym pojedynczym chciała mieć męża na dodatkowym łóżku non stop, z wyżywieniem). Masakra chyba specjalnie takie ceny żeby nikt tego nie brał
-
@Alta marea cieszę się że zostałaś uspokojona z tą wydzieliną, trochę gorzej że się zestresowałaś Ktg 😔 ale na szczęście nic nie znaleźli więc teraz odpoczywaj w domu ze spokojem

Co do sal prywatnych to są ceny wlansie za pokojerodiznne, gdzie partner jest 24/7 i ma wyżywienie. I owszem są drogie, ale tu Cię zaskoczę…. Są oblegane w 100%
nie ma gwarancji że dostaniesz jak poprosisz przy przyjęciu bo zawsze ktoś z nich korzysta. Na żelaznej jest ich 9, na Madalińskiego 11, a ma być 18. Chociaż to Warszawa więc pewnie też to ma wpływ
alta marea lubi tę wiadomość
-
Okropnie tego dużo i sama ciągle sprawdzam czy to wody...alta marea wrote:Dziewczyny jak u was teraz wygląda wydzielina na tym etapie ciąży? Ja już serio schizuję, że może sączą mi się wody 🙈
alta marea lubi tę wiadomość
-
U mnie jeszcze pobieranie krwi o 1 w nocy i o 6 mam nadzieję , że jutro juz nie bedą.
Co do wydzieliny jest róznie ale musze zmieniac majtki bo ja się poce i ogólnie wydaje mi się, że śmierdze pewnie też hornony robią swoje. -
Przeżyłam dzień z mężem, praktycznie pół dnia siedziałam z młodym w pokoju na podłodze żeby ograniczyć kontakt ale mam wrażenie że jak ma nas złapać to złapie. Zaczęłam się martwić czy fakt że też biorę ten lek na grypę nie będzie problemem ze szczepieniem na RSV, niby mogę jeszcze kilka dni poczekać ale boje się żeby nie było za późno.
Na szybko widziałam pytanie o lampkę, przy przewijaku miałam normalną z wymienioną kolorową żarówką sterowana na pilota, do karmienia nie używałam, jedynie na chwilę zapalałam latarkę w telefonie jeśli musiałam skontrolować gdzie co jest (przewijak mieliśmy w innym pokoju niż spaliśmy)
A co do wydzieliny to mam wrażenie że jest dość mokro że tak to nazwę. Ostatnio nawet powiedziałam do męża że albo mam niekontrolowane nietrzymanie moczu, albo odeszły mi wody, ewentualnie tak bardzo się spociłam. Ale zmieniłam bieliznę i na szczęście już się problem nie pojawił. I też mam wrażenie że tego śluzu jest więcej tyle że mam podejrzenie czy przypadkiem nie załapałam jakieś drobnej infekcji bo czasami mnie coś delikatnie zaszczypie.
Jeśli chodzi o pokoje to ja mam trochę kiepskie wspomnienia, więc najchętniej bym przytuliła jakiś jednoosobowy pokój, nie musi być rodzinny z miejscem dla męża bo on jednak bedzie miał też dziecko w domu a nie chce aż tak bardzo angażować rodziców do pomocy. Z pierwszą dziewczyną miałam tylko jedną noc, pomimo że to było dziecko bo nie wiem czy miała 18 lat to dość dobrze się zajmowała maleństwem, jedynie tatuś bardzo intensywne śmierdział fajkami, z resztą ona też paliła w ciąży więc trafił swój na swego. Za to druga "koleżanka" to była jakaś tragedia. Pierwsze co zrobiła po pionizacji po CC to poszła zapalić zostawiając mi dziecko pod opieką. Dopiero na drugi dzień położne kazały jej zostawiać dziecko u nich na dyżurce. Dodatkowo miała dość głośnych, awanturujących się odwiedzających. Jak miała wyjść to pół dnia chodziłam do położnych z zapytaniem czy jest bardzo duże obłożenie na bloku porodowym i jakie jest ryzyko że kogoś mi dołożą. Jak jedna z nich zobaczyła co się dzieje to zrobiła notatkę z moim numerem sali że mam zostać sama na tą jedną noc. Tak bardzo nie rozumiem kobiet które palą czy piją w ciąży a mi się od razu trafiły takie dwie w ciągu kilku dni na wspólnej sali. -
Doczytałam, że byłaś w szpitalu. Dobrze, że pojechałaś to sprawdzićalta marea wrote:Strasznie to wszystko stresujące. Człowiek chce racjonalnie podchodzić ale i tak emocje często biorą górę 😐
Ale akcja z ktg też niezła, człowiek się nie spodziewa, że takie rzeczy w brzuszku się dzieją -
U mnie podobnie z wydzieliną i poceniem, najgorzej jak gdzieś wychodzę i jeszcze mam rajstopy to wszystko zapocone i nieprzyjemny zapachZOSIA88 wrote:U mnie jeszcze pobieranie krwi o 1 w nocy i o 6 mam nadzieję , że jutro juz nie bedą.
Co do wydzieliny jest róznie ale musze zmieniac majtki bo ja się poce i ogólnie wydaje mi się, że śmierdze pewnie też hornony robią swoje.
Ostatnio jak byłam u lekarza poprosiłam o zrobienie wymazów,nic nie wyszło, więc to fizjologia -
Jeśli bierzecie ten lek to nie powinno Was złapaćKatt wrote:Przeżyłam dzień z mężem, praktycznie pół dnia siedziałam z młodym w pokoju na podłodze żeby ograniczyć kontakt ale mam wrażenie że jak ma nas złapać to złapie. Zaczęłam się martwić czy fakt że też biorę ten lek na grypę nie będzie problemem ze szczepieniem na RSV, niby mogę jeszcze kilka dni poczekać ale boje się żeby nie było za późno.
Na szybko widziałam pytanie o lampkę, przy przewijaku miałam normalną z wymienioną kolorową żarówką sterowana na pilota, do karmienia nie używałam, jedynie na chwilę zapalałam latarkę w telefonie jeśli musiałam skontrolować gdzie co jest (przewijak mieliśmy w innym pokoju niż spaliśmy)
A co do wydzieliny to mam wrażenie że jest dość mokro że tak to nazwę. Ostatnio nawet powiedziałam do męża że albo mam niekontrolowane nietrzymanie moczu, albo odeszły mi wody, ewentualnie tak bardzo się spociłam. Ale zmieniłam bieliznę i na szczęście już się problem nie pojawił. I też mam wrażenie że tego śluzu jest więcej tyle że mam podejrzenie czy przypadkiem nie załapałam jakieś drobnej infekcji bo czasami mnie coś delikatnie zaszczypie.
Jeśli chodzi o pokoje to ja mam trochę kiepskie wspomnienia, więc najchętniej bym przytuliła jakiś jednoosobowy pokój, nie musi być rodzinny z miejscem dla męża bo on jednak bedzie miał też dziecko w domu a nie chce aż tak bardzo angażować rodziców do pomocy. Z pierwszą dziewczyną miałam tylko jedną noc, pomimo że to było dziecko bo nie wiem czy miała 18 lat to dość dobrze się zajmowała maleństwem, jedynie tatuś bardzo intensywne śmierdział fajkami, z resztą ona też paliła w ciąży więc trafił swój na swego. Za to druga "koleżanka" to była jakaś tragedia. Pierwsze co zrobiła po pionizacji po CC to poszła zapalić zostawiając mi dziecko pod opieką. Dopiero na drugi dzień położne kazały jej zostawiać dziecko u nich na dyżurce. Dodatkowo miała dość głośnych, awanturujących się odwiedzających. Jak miała wyjść to pół dnia chodziłam do położnych z zapytaniem czy jest bardzo duże obłożenie na bloku porodowym i jakie jest ryzyko że kogoś mi dołożą. Jak jedna z nich zobaczyła co się dzieje to zrobiła notatkę z moim numerem sali że mam zostać sama na tą jedną noc. Tak bardzo nie rozumiem kobiet które palą czy piją w ciąży a mi się od razu trafiły takie dwie w ciągu kilku dni na wspólnej sali.
Ojej,to współczuję takich współlokatorek...mi trafiły się naprawdę fajne dziewczyny
Zresztą nie zamierzam wydawać po 1 tyś za noc, żeby mieć pokój rodzinny
-











