*~*~* STYCZNIÓWKI 2015 - łączmy się ;) *~*~*
-
WIADOMOŚĆ
-
przedszkolanka:) wrote:Selene chodzi mi właśnie o taką aktywność jak chodzenie, bieganie po sklepach, spacery, studia(może ktoś jeszcze studiuje jak ja:) ) czy sprzątanie
Przedszkolanko, na to nie ma zadnej reguly i pewnie u kazdej rodzacej jest inaczej. Ja sie do polowy grudnia oszczedzalam i lezakowalam na kanapie bo takie mialam zalecenia ze wzgledu na szyjke. Potem sie troche uruchomilam, ale delikatnie a po swietach to juz wogole sie nie oszczedzalam. Chodzenie na zakupy, schody, sprzatanie generalne mieszkania, wyczekiwane zblizenia z mezem, spacery no wszystko czego wczesniej sobie odmawialam. Brzuch mi opadl juz ze 3 tygodnie temu, szyjka juz tez dawno rozwarta i gotowa, czop odpadl juz nie pamietam kiedy, dziecko juz tak nisko ze nawet sie zmierzyc glowki nie da na usg a termin mialam na 7 stycznia... Ja sie juz przestalam sugerowac czyims porodem, u kazdej przebiega inaczej, niestety nie da sie przewidziec nic.przedszkolanka:) lubi tę wiadomość
-
Przedstawiam mojego aniołeczka o imieniu Kamilka
Wiadomość wyedytowana przez autora: 19 kwietnia 2015, 17:30
kamilaaa_88, Ag..., szpilka, rastafanka, Becia81, Malenq, MartaKD, babeczka, isabelle, Karolajla, bluegirl89, Selene, Agus89, renia83, Chanela, kafabi, Maud11, A.loth, Patrycha, M4DZI4, OliOla, blador, Wiki81, Goosiaczek2, lwuska55592, belldandy lubią tę wiadomość
Marianna [*] 08.11.2013 8tc
Kamilka 7.01.2015
Jan [*] 19.04.2016 12 tc (8/9 tc)
Weronika 11.08.2017 -
Mi się chyba nadal nie obnizył,bo zgage mam nadal:)
Ogarniam dziś cały dzień dom na mój pobyt w szpitalu, dopakowuję różne rzeczy do walizki,zaraz będę opróżniać kartę pamięci na telefonie,żeby robić fotki:)
Znajomy pyta czy jestem gotowa? no nie wiem:) pewnie tak,bo tyle czekalismy na dziecko:)
Oznak porodu brak, ciekawe kiedy by się zaczęlo gdybym nie miała cc.Pewnie bym chodziła w ciazy już zawsze:)Ag..., renia83, A.loth lubią tę wiadomość
-
OliOla wrote:Isabell, Selene muszę jutro zapytać położna środowiskową w takim razie jak z tym budzeniem dziecka w nocy.
Jest to męczące, tym bardziej, jak nie chce Oliwka się przebudzić i muszę do niej gadać, troszeczkę połaskotać...
Ja to nawet usłyszałam od położnej w szpitalu, że jak już dziecko się wybudzi samo w nocy to żeby nie gadać do niego za bardzo, przewinąć szybko przy przygaszonym świetle, nakarmić i lulu, żeby nie rozbudzać niepotrzebnie.
-
MartaKD wrote:Mi się chyba nadal nie obnizył,bo zgage mam nadal:)
Ogarniam dziś cały dzień dom na mój pobyt w szpitalu, dopakowuję różne rzeczy do walizki,zaraz będę opróżniać kartę pamięci na telefonie,żeby robić fotki:)
Znajomy pyta czy jestem gotowa? no nie wiem:) pewnie tak,bo tyle czekalismy na dziecko:)
Oznak porodu brak, ciekawe kiedy by się zaczęlo gdybym nie miała cc.Pewnie bym chodziła w ciazy już zawsze:) -
Isabelle moj po kąpaniu tez odlecial a chcialam go przetrzymac do 22 zeby zjadl i spal do 5. Obudze go za godzine niech zje i idzie spac. bo tak to nie zdąze zasnąć a on sie obudzi pewnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora: 15 stycznia 2015, 21:41
Izabelka88 lubi tę wiadomość
-
Chanela wrote:Ja dzisiaj po ostatniej wizycie u lekarza. Jesteśmy umówieni na 26 w szpitalu i 27 cc. Z samego rana bo lekarz specjalnie przyjedzie żeby mi zrobić. No chyba że wcześniej coś się ruszy to niestety ktoś inny się tym zajmie (wolałabym nie bo mój podobno pięknie szyje).
Weronika waży prawie 2800 więc lekarz stawia że w dniu urodzin będzie ważyć koło 3000-3100. Oprócz tego wszystko w porządku, w przyszłym tygodniu tylko ktg kontrolnie i wsio.
Pytałam mojego o salę na której wyląduję po wszystkim to powiedział że postara się załatwić mi miejsce w sali gdzie będzie ktoś normalny, a jak mi nie będzie odpowiadać to mnie przeniosą na inną, powie to jeszcze swojemu asystentowi żeby tego dopilnować (bo jego nie będzie), bo może też być możliwość że już w dniu przyjęcia będę na położniczym. -
brzuch i plecy troche mniej bolą więc zycze Wam dobrej nocy i długich spokojnych snów a sama idę się zabrać za dzis zakupionego trewala wędzonego, zajrze jeszcze przed snem co tam
a Gwiazdeczka27 i Ania29 dostaną karę jak sie niedlugo nie odezwą
Anutka, Fucina, Ewelina 88 i pare innych osobników również, bo my sie tu już trochę martwimy
no raz na kilka dni trzeba sie odezwac, no chociaz jakis wpis polubić, bo ja rozumiem mozna rodzić i nie miec glowy albo malenstwem się zajmowac i kazda wolna chwile na sen przeznaczac, no ale jakis mikro odzew, ze wszystko ok by sie przydałMalenq, isabelle, A.loth lubią tę wiadomość
-
Mała śpi, więc opiszę swój poród, bardziej to co było po cc.
W poniedziałek zrobiłam badania krwi i moczu, w moczu wyszła mi bilirubina. Moja ginka kazała przyjechać na oddział, przyjęli mnie na patologie, zlecili badania kontrolne. U nas w szpitalu każda ciężarna na patologii ma 2 razy dziennie KTG, miałam dietę cukrzycową, ale na szpitalnym wikcie te cukry wychodziły wysokie. Badania wyszły kwii i moczy wyszły prawidłowo i miałam w środę iść do domu, ale na porannym KTG spadło chwilowo tętno dzidziusia do 80. Zlecono mi ciągły monitoring. Akurat na dyżurze była moja ginka, zbadała mnie na fotelu, szyjka zamknięta skurczy brak i podjęła decyzje o cc. Mówiła, że mała w którejś pozycji uciska na pępowinę i stąd te zaniki tętna. Uznała za zbyt ryzykowne próby wywołania porodu SN, bo szyjka nie gotowa.
No i poszłam na blok porodowy. Tam cesarki były jedna po drugiej. W sumie było ich 5 w tym dniu. Ja przyszłam druga w kolejności, po mnie była kobitka w 33 tc, gdy ją szykowali stwierdzili, że ja jeszcze poczekam a wezmą ją, bo to będzie wcześniak. Ale w między czasie (byłam cały czas podpięta pod KTG, przez to nie zrobili mi lewatywy) znów zaczęło tętno spadać, więc podjęto decyzję że teraz mnie tną, bo byłam już przygotowana (cewnik, wenflon, kroplówki itp.)
Trzy razy mi się wkuwali w plecy ze znieczuleniem, w trakcie operacji bolał mnie lewy bark. Operacji do przyjemnych nie należała, niby nie czułam bólu ale... hmm miałam wrażenie jakby mi ktoś w brzuch przywalił kijem – byłam taka obolała, a wzgórku łonowym ma jeszcze siniaki. Miałam wrażenie, że mi wyciskali dziecko z brzucha przez to rozcięcie. Mała urodziła się zdrowa 10 punktów dostała, niby mi ją pokazali, ale że byłam bez okularów to w sumie nie wiele ją widziałam. Operacje miałam o 12:30.
Potem przewieźli mnie na sale „pocesarkowa” i tam w pięć leżałyśmy dobę. Mógł być przy mnie mąż. Nie mogłam jeść ani pić. Gdzieś po 1-2 godzinach przynieśli mi mała, już ubraną i dostawili to piersi. I ku*wa wtedy podniosłam głowę żeby ją zobaczyć, wszyscy krzyczeli że mam leżeć i nie podnosić głowy, ale to był automat, zanim pomyślałam to głowa do góry... i tak kilka razy. Jak zaczęło schodzić znieczulenie to dostałam przeciwbólowe w kroplówce.
Na drugi dzień przed południem kazali pić i zjeść kilka biszkoptów i sucharów. Pozwolili siadać, a jak wyjęli cewnik to chodzić. Mąż był przy mnie więc w miarę szybko i sprawnie udało mi się chodzić. Przenieśli mnie na normalną salę i już byłam cały czas z dzieckiem.
Czułam się dobrze, wzięłam prysznic, nawet nie bolało bardzo. Małą mi dużo i długo spała, pani od laktacji kazała budzić co 3 godziny na karmienie.
Następny dzień już nie był taki pięknyPrzed śniadaniem zjadłam 2 biszkopty i mnie zerwało na wymioty. Zjadłam śniadanie i było mi nie dobrze. Doszedł do tego ból głowy, a potem i karku. Wieczorem było jeszcze gorzej, bo w ogóle nie mogłam schylić głowy do przodu, nie było mowy o karmieniu na siedząco bo robiło mi się słabo. Na wieczornym obchodzie stwierdzono, że to po znieczuleniu. Następny dzień był wyjęty z życiorysu, nie mogłam jeść, siedzieć, było mi słabo głowa mnie baaardzo bolała. Jedynie na leżąco było znośnie. Dobrze, że była moja mama na zmianę z teściową to mi pomagały przy małej. Brzuch po zabiegu mnie nie bolał, w miarę sprawnie się ruszałam ale ten ból głowy mnie rozwalił. W niedziele po kolejnych kroplówkach nawadniających (lekarze mówili że trzeba wypłukać znieczulenie) i sposobie na jedzenie (2-3 łyżki zupy i się położyć, bo na siedząco mnie rwało na wymioty) zaczęło się poprawiać. AAAA i lekarz na obchodzie mi kazał zrobić sobie kawę. Wieczorem już byłam znów pełna życia i gotowa do wyjścia. W poniedziałek byłyśmy z córunią w domku.
Szwy mam nie rozpuszczalne, do zdjęcia 14 dni po cc.
Gdyby nie ten straszny ból głowy, że nie było tak źle, aczkolwiek gdybym miała wybór wolałabym rodzić siłami natury
Marianna [*] 08.11.2013 8tc
Kamilka 7.01.2015
Jan [*] 19.04.2016 12 tc (8/9 tc)
Weronika 11.08.2017 -
Dziewczyny jestem e szpitalu, mam tylko tel.dlatego ciężko dokładnie Was śledzić. Od 16.30 mam skurcze, były nieregularne, teraz są co 20 minut. Na o chodzie lekarz powiedział, ze jak beda regularne co 5 minut przez godzinę, to mam zgłosić.
Moja współlokatorka miała wczoraj regularne skurcze co 5 minut, juz myślała, ze urodzi ale przez noc wszystko się wyciszylo, wiec to nigdy nic nie wiadomo.
Ja liczę na to, ze to juz... 16 to mój drugi termin, wiec...
Chciałabym już bardzo, bardzo.
Bell gratulacje!!
A.loth bardzo podoba mi się w naszym szpitalu, miły personel, a lekarza w szczególności. Czysto, schludnie i smaczne bezglutenowe obiady:)
Czekam na skurcz, czy się pojawi.Malenq, A.loth, bluegirl89, belldandy lubią tę wiadomość
-
nick nieaktualny
-
Chanela wrote:Boję się tego, że będę chciała karmić a to jakiejś dziewczyny zwali się cała rodzina która będzie głośno.
Z tego właśnie powodu ja się nawet cieszyłam, że nie ma odwiedzin na położnictwie w szpitalu, w którym rodziłam. Jak któraś kobietka chciała się spotkać z rodziną i pokazać malucha to wychodziła na hol albo do takiego pokoiku odwiedzin. Komfortowe to nie było, bo faktycznie nie było nawet gdzie z mężem na chwilę usiąść i pogadać, ale za to salach położnic były cycki na wierzchu, laktatory i siatkowe gacie bez krępacji.
Chanela lubi tę wiadomość