Pamiętniki 2gie ivf, nieudane 😓
Dodaj do ulubionych
‹‹ 4 5 6 7 8 ››

27 grudnia 2018, 10:50

36dc, 18dpt /5 tc+0d


Samopoczucie w porządku, troszkę mnie z boku piersi bola, ale to przeważnie wieczorem jak poloze się, no i bóle brzucha, czasami kłucie jajników.

Wczesniej mdlosci odczuwałam lekkie, plus lekka zgaga,teraz rzadziej , ale minelo może to ze wzgl ze jade na oparach , Lutinus się skonczyl iu duphaston wiec biore Luteine, ale dzisiaj mąż pojedzie przed 15 do lekarza po receptę, i od razu zada kilka pytan tj.

-kiedy pierwsze USG - napisałam kiedy był pierwszy dzień ostatniej miesiączki, tak żeby było już widać serduszko :D

-Czy lekarstwa Lutinus i duphaston jak wypisze mam brac w takich samych dawkach

-i czy mam zrobić jakies badania przed wizyta na USG :), aby nie jezdzic w ta i z powrotem zwłaszcza ze przed sylwestrem z doktorem się pewnie miniemy, bo kiedy on ma gabint otwarty przed południem to ja mam na rano, a kiedy ma popołudniu otwarty to i ja mam na popołudnie :/ .

Ale myślę, że lepiej może kilka dni później zajść niż stresować się czy serduszko bije, albo czemu nie bije... tfuuu wypluc , Oby mój / nasz bąbelek dobrze rósł :)

A może ktoś ma jeszcze jakiś pomysł jakie później dla lekarza zadać pytania ? :) no ale mysle, że lekarz sam powie co kiedy i gdzie :)

No i nie mam pojęcia czy krecic nosemw pracy - MAM FIZYCZNA PRACE I CALY DZIEN NA NOGACH, ze dopóki lekarz nie zrobi USG nie mogę nic dzwigac, - bo i nie zamierzam oczywiście, mam bóle itd... bo nie chce powiedzieć w pracy ze w ciąży jestem dopóki nie uslysze serduszka...
Rodzicom nie mówiliśmy a tym bardziej nie będę mówiła w pracy...



Mam byś na usg tak gdzie 7 stycznia... I będę brała Lutinus :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2018, 15:33

30 grudnia 2018, 16:56

5t3d

Lutinusa 3x1 ciąg dalszy, objawy hmm... Czasami mdli, czasami lekka zgaga, a czasami jak pisze na laptopie i scisne piersi to po bokach trochę boli... Lekkie bóle podbrzusza, klucie jajników, pobolewanie krzyza nawet jak leżę... Lecz do wytrzymania wszystko jak przed @lub na samym jej początku. Czasami biegunka. Ale sutki już przed planowana @przestaly...
Za tydzień w pon w 1 dzień świąt mam pierwszą wizytę u lekarza. Boję się, bo nie wiem czego oczekiwać, czy wszystko w porządku będzie. Czasami plamie, ale wiem że to z nadzerki. Dzisiaj popołudniu świeża krew była... Więc przed 16 zrobiłam test... Wszystko w porządku, choć wiem że to nadzerka obawiam się najgorszego. Ale chyba przyszłe mamy wszystkie mają obawy.
Pewnie dopóki nie będę wiedziała, że wszystko w porządku, że bije serduszko i powoli będzie rosło wraz z moim brzuchem, nie czuję się na razie ciazowo, lecz wszystko przedemna. Teraz czuję się w miarę dobrze, ale zobaczymy jak będzie dalej.

1 stycznia, 16:02

Po dzisiejszej nocy... Która jak wiele osób wie przeżyłam ciężko... Zakładając najgorsze wysłałam męża jeszcze po 2 testy... Kupił o czułości 25, bo tylko jeden rodzaj był w aptece... Wyszły 2 kreski!!!!

Ogólnie mam dość tym moich krwawien, plamien... Za każdym razem jak tylko mocniej plamie zakładam najgorsze i robię test... Teraz oczywiście wyszły 2 kreski tłuste! Jutro z mężem dla świętego spokoju jedziemy zrobić bHCG... I sam osobiście odbierze wynik popołudniu, kiedy będę w pracy. Nie chcę czytać wyników przez internet, woli jechać i mieć czarno na białym. Przeżywam to strasznie... Jestem ogólnie strasznie emocjonalna... Ale może to dobrze mam wiele w sobie empati. Sądząc po 4 mojego rodzeństwa... Jestem druga z najstarszych... To najwięcej mam empati, wszystkim się przejmuje. Ale ktoś musi... Bo i jedynie dzięki temu mam wszystko, najlepszego męża w rodzinie, nie proszę o pomoc finansowa jak to robi 2 z rodzeństwa banda materialistow. I mam rodzinę od strony mojego ojca za sobą... Zajmowałam się od lat babcia i wiedzą że moje rodzeństwo to tylko kasa i kasa u nich...
Ale dzięki temu że taka jestem i zawsze mówię prawde, nie całuję nikogo w tylek jestem zadowolona co osiągnęłam. I nie proszę o pomoc jeśli sama z czymś mogę poradzić... Rezygnuję z wszystkiego, aby móc się leczyć i mieć moja fasolę, która będzie całym moim życiem! Planuje, rezygnuję jeśli coś nie jest mi na już potrzebne.
Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej, i zostanie z nami do końca NASZA FASOLKA, a my będziemy największymi szczęściarzami, po tak długiej drodze, która przebylismy rezygnując z naszych potrzeb.

Także jutro czekamy na bHCG a w pon tak jak ustaliliśmy z lekarzem będziemy mieli usg. Dziękuję za rady, za słowa otuchy, aby więcej złych myśli nie było! I jutro wieczorem odezwę się co do wyników!

2 stycznia, 15:40

5t 5d

BHCG 1140

1-10 tydzień 201.64 >225000.00

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia, 10:34

4 stycznia, 19:18

6t 1d


2.01.2019 beta wyniosła 1140
4.01.2019 beta wyniosła 1449


3. tydzień 5 - 50 mIU/ml
4. tydzień 5 - 426 mIU/ml
5. tydzień 18 - 7 340 mIU/ml
6. tydzień 1080 - 56 500 mIU/ml
7. - 8. tydzień 7650 - 229 000 mIU/ml
9. - 12. tydzień 25 700 - 280 000 mIU/ml
13.- 16.tydzień 13 300 - 254 000 mIU/ml
17.- 24.tydzień 4 060 - 165 400 mIU/ml
25.- 40.tydzień 3 640 - 117 000 mIU/ml


Ale i tak mały przyrost... Teraz tylko na usg czekamy... I zobaczymy co dalej...

6 stycznia, 14:05

6t3d

Srodek dnia, krew jak przy początku @. Przy aplikacji lutinusa na patyczku spora ilość krwi... Jutro będzie wiadomo czy te złe myśli... Mnie w zupełności ogarnia... A święta będę miała wręcz zepsute... Choć może oderwa święta mnie od codzienności...
Właśnie się po troszku szykuje na wigilię... Ale dosłownie to jest żółwie tempo. Miłego dnia i pewnie koło 13 jutro napisze jak poszło na usg.

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia, 14:06

7 stycznia, 12:40

6t4d

Bylam ba wizycie, pęcherzyki ciążowy 7mm, lekarz powiedział że powinien być 1 cm... Nie widać zarodka... Mam być za 1.5 - 2tygodnie i będzie decyzja. Czy zarodek ukaże się czy będzie jego brak...

9 stycznia, 20:01

6t6d

Swieta, święta i po świętach... A od wczoraj o 17.30 jak wyszliśmy do domu to nic nie piłam żadnego już napoju... Ale biegałem co ok 15 min aż do 23.15... I dzisiaj w pracy to samo lecz wypiłam tu już litra wody od 13 godziny... Na razie będę miała luz do następnego usg...
Nie wiem co myśleć, nie wiem już co wiem, i czy coś do przodu rusza czy do tyłu... Oprócz tego że znowu mi się chce siku... A po 19 byłam w WC... Koleżanka mnie udusi... Ale poczekać z 20 min i się zbiorę załatwić hehe...
Dalej czytam historie różne na forum, u której się co pokazało, że nawet 2 tygodnie w stosunku do @ są zarodki na usg, tzw wcześniejsza ciąża niż wskazuję przez @...innym puste jajo zostaje... I tak codziennie czytam i czytam.
Nie które kończą się dobrze, a inne porażka, smutkiem i żalem... W czw za tydzień mam wolne, ale chyba z mężem w sob przed moją pracą zajedziemy na usg. I razem będziemy czekać na wieści albo źle albo dobre. Co nam Bóg da, to weźmiemy na klatce i będziemy zbierać siły...

14 stycznia, 09:04

7t4d

Czekam na usg, na czwartek zapisze się, choć maz chciałby być ze mna na wizycie... Ale wolalabym jak najszybciej oraz przynajmniej będę w razie czego wiedziała co w pracy powiedzieć zanim grafik na następny tydzień będzie... Myślę, ze jak tylko odstawie Lutinusa będzie @, wyczyści mnie całą. Chociaz mam nadzieje to czuje ze będzie to nieuniknione. Dzis w nocy znowu swieza krew, oczywiście mniej niż w sylwestra.

Znalazlam odpowiedz dziewczyny na brak zarodka w 25dpt. Lekarz z kliniki NOVUM tak odpisal:
"Znalazłam z novum taka odpowiedź do kobiety która po in vitro

Pierwsze USG potwierdzające obecność w macicy pęcherzyka ciążowego standardowo wykonuje się po upływie 25. dni od chwili transferu, zaś badanie pozwalające zarejestrować akcję serca zarodka – 10 dni później."

Chcialabym, aby to mnie dotyczyło ale czuje inaczej. Na dodatek przeziebilam się, trochę gardlo mnie bolało ale poradziłam sobie z nim. Przez Astme, leki na noc które biore, i wszystkie uboczne skutki tej astmy, mam slaba odporność i co chwile przeziębienie lapie :(.
W czwartek w dzień wolny po lekarzu sobie zajde do apteki wezme tran w tabletkach i czytałam ze koenzym Q10 pomaga na lepsze jakościowo komórki jajowe... wiec będę szykowala się do następnej procedury. A na pewno nie zaszkodzi.
Coraz bardziej/ częściej czuje bol brzucha, ale lagodny. Jajnikow, czasami pdbrzusza… w czwartek będzie wyrok i to będzie kwestia dni zapewne skoro mój organizm już od pewnego czasu plata mi figle. ALbo może to nie ten czas... Mam nadzieje ze jak nie teraz to następnym razem uda się :)

Jeśli to wszystko naturalnie pojdzie to może w ciągu 2 miesięcy znowu szykowanie się do stymulacji zacznie się. Chcialabym jak najszybciej, ale wiadomo organizm musi wrócić do normy.
Ogólnie za dużo czytam wszystkiego , z jednej strony mam nadzieje, z drugiej wiem co mnie czeka. Serce co innego, rozum co innego.

Ale mąż zapowiedział się już po sylwestrze jak wpadłam panike, ze w razie czego będziemy probowac i choć nie widać po nim tego, to przyznal się ze czytal na internecie co nie co, o moim stanie , o pęcherzyku jajowym.

Choc czasami mam mdlosci, zgage, zawroty glowy, bole brzucha ale lagodne, cycki trochę powiększone brodawki troszke większe, zylki na nich, i bol przy nacisku jakby guzek był pod sutkiem to wiem ze to wina hormonow, które miną po jakimś czasie...

Pewnie odezwe się w czwartek po USG. Trzymajcie się wszyscy cieplo :) pogoda nas nie rozpieszcza. Najpierw mroz - 13 stopni - snieg, a teraz deszcz .

Edit:
W pracy masakra niezbyt dobrze się czuje plecy mi dokuczaja zwłaszcza prawy bok z tyłu. Nos zatkany normalnie przysiadlam bo stać nie mogę... Jak wrócę o 22 do domu to prysznic i łóżko. Nie mam siły chętnie już teraz bym się położyła.

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia, 19:48

16 stycznia, 15:14

Nowy rok, nowy tydzień, nowy dzień... I czekanie... Być może na wyrok... Jutro ostateczna decyzja co się dzieje... Boję się, jestem niecierpliwa, moje myśli krążą. Przestałam nawet czytać na forach... Uznałam że już wszystko jasne. A jutro to będzie tylko postawiona "kropka nad i".
Jeszcze, aby zapamiętać ta chwile, że jestem w ciąży... Ze nie nacieszylam się nią za długo... Zrobiłam sobie dzisiaj po pracy test dla przypomnienia. Moja pierwsza druga kreska. Oby nie ostatnia i nasze marzenia o naszym malenstwie nie długo była realna oraz w końcu zacząć urządzenie drugiej sypialni. Będę jedyna z rodzeństwa która jest bezdzietna. Najmłodsza siostra ma już 11 letnia córkę, najstarsza dwójkę dzieci, a dwójka młodszego rodzeństwa w drodze. Tylko ja bezdzietna. Chciałabym wreszcie, aby spełniło się moje życzenie, w końcu będę mogła żyć, planować co bardzo lubię... Staram być zorganizowana... Nie mam wspólnego języka z 3 z 4 rodzeństwa u nich tylko kasa w głowie i ich sprawy i nikim się nie interesują. W końcu chce mieć kogoś kogo będę kochać bezwarunkowo i będzie moim oczkiem w głowie.
Jutro pewnie popadnie w ogóle w depresję a przynajmniej na chwilę jak usłyszę źle wiadomości. Nie wiem czemu dobrych ludzi spotykają zle rzeczy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia, 15:15

17 stycznia, 17:24

8tc

Tak jak myslalam, musze poronić, nie widać zarodka i echa...
GS 1,03cm
YS 0,49
Musze czekac na @, w razie czego mam przyjść po zwolnienie oraz uzbroić się w tabletki :(
Dzwonilam od razu do meza i powiedziałam ze jest pęcherzyk i ciałko lecz nie ma zarodka ani tym bardziej echa. Ale będziemy mogli przy następnym cyklu szykować się do następnej procedury.
Domyslalam się, wiec dzisiaj już kupiłam koenzym Q10 , witamine C na przeziębienie, paracetamolu paczke, ibuprom mam, i wit D3 2000j.m bo się konczy.
Kolezanke z pracy powiadomiłam ze jestem w ciąży, ale nie skonczac zdania pogratulowala, a mi lzy poplynely kiedy powiedziałam ze ciaza jest nieprawidlowa, musze poronić. To były moje pierwsze lzy myslalam, ze będę silniejsza, musze to przeboleć, a wolalam dzisiaj zadzownic niż jutro o 5 rano mowic, co i jak i plakac…. od razu powiedzialam ze jak zaczne krwawic nie pokaze się w pracy, aby nie byli zdziwieni ze kogos będą musiały wezwać do pracy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia, 18:03

21 stycznia, 17:38

8t4d

Czekania ciąg dalszy, jak na razie to od czasu do czasu dziwnie brzuch boli... Krzyż ale nie za mocno., choć czuje lekki ból nawet po przebudzeniu. Zmęczenie, jakbym pół nocy nie spała.
W pracy kierowniczka wróciła z urlopu i pytała, jak się czuje... A mi w myślach klebi się odpowiedź "a jak mam się k.... Czuć?" no masakra... Powiedziałam tylko że muszę czekać... Jak samo nie przyjdzie to do szpitala w przyszłym tyg. I tyle... Nie będę się rozdrabniacz zwłaszcza że swoją zmianę zaczynałam...
W czw przez tel mówiłam koleżance, że może powiedzieć dziewczynom ale pod warunkiem że nie będzie mnie nikt pytał o to w czasie pracy., bo to dla mnie niezbyt komfortowa sytuacja i wolałabym skupić się na robocie a nie myśleć w kółko o tym samym...
Także krótko zwięźle powiedziałam zdanie, że czekam, jak nie to będę miała zabieg w przyszłym tyg.
Nikt więcej nie pytał się mnie o nic... A kierowniczka oczywiście musiała zawołać i zapytać się... Pff

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia, 17:42

23 stycznia, 08:55

1dc

Wczorajw pracy okropnie dziwny ból brzucha, śluz z odrobiną krwi, wręcz drętwienie "pipki", które ustało po kilku godzinach, może temu ze wzielam przeciwbólową tabletkę. Wieczorem jak położyłam się spać, również dziwny ból brzucha, leżąc na plecach mocniej mnie bolało , wiec zasnelam na boku, gdzie później tez coraz bardziej odczuwałam ból.
Tak, tak ! Zaczeło się, w nocy wstałam cała mokra zalana krwią. od razu po 4 napisałam kolezankce ze zaczelo się, ogólnie dobrze się czuję , tylko co chwile skurcze mam mocniejsze niż na zwykłą @. Z jednej strony cieszę się z drugiej przykro mi jest. Zasnelam dopiero przed 6 i wstałam o 8, ciekawi mnie ile to potrwa czy normalnie ok 5 dni? Dzisiaj zadzwonię do kliniki i powiem, ze doktor mowil aby do recepcji pojsc jakby się zaczelo…. poronienie. Boli glowa, ogólnie słabo się czuje ale może jak zjem cos to jakos przejdzie ? Popytam się czy w razie czego męża mogę wysłać, bo ma upoważnienie w klinice, dam tylko co trzeba mu i będę czekała aż się skończy. Boli już wszystko brzuch, jajniki raz jeden mocniej raz drugi mocniej, podbrzusze... chyba najgorsze jest ze bol odczuwam tez w plecach wręcz w nerkach, nawet w krzyżu mnie lupie, a nie dawno wstałam.

Edit:
Nie ma to jak leżenie z bólem wnętrzności... Przy filmie, którym leje się morze łez "czasem słońce, czasem deszcz"
Brakuje tylko lodów, lecz później męża poproszę o kupienie jak będzie wracał do domu. Ewentualnie jeszcze jakieś ciasto.

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia, 13:07

24 stycznia, 17:19

2dc

Zwolnienie lekarskie do 1 lutego włącznie. Pod koniec miesiąca pójdę pewnie na usg jak przestane plamic...
Będę musiała zorganizować sobie jakoś ten czas... Może książkami się zajmę, choć nie mam weny, ale rozpoczęta mam także może skończę :)

28 stycznia, 20:04

6dc

Dzisiaj spędziłam dzień na zrobieniu zapasów do lodówki i pilnowaniu babci (97lat). Moja mama cały czas musi być na zawołanie, babcia już ma demencja starcza, i co chwilę zapomina. Mama jest wykończona dopadło ja nadciśnienie i musiała pójść do lekarza że wzgl na słabe samopoczucie. Domyślam się, że jest ciężko jo ja byłam w sytuacji 3 lata temu gdy przed mamy wcześniejszą emerytura żadne z rodzeństwa nie chciało mi pomóc w opiece i przypilnowaniu babci aby zjadła coś ciepłego i wzięła tabletki. Oczywiście wtedy była w lepszym stanie. I tak między praca a swoim domem jeździłam do centrum aby podgrzać obiad, bądź coś na szybkiego zrobić. I tak przez dłuższy czas a rodzeństwo się wypielo i brało tylko kasę od babci.
Niestety i do tej pory jak coś trzeba aby mama wyszła na większe zakupy to do mnie musi dzwonić czy mam czas.
Moja babcia nas wychowała i ja z czystym sumieniem będę jak najczęściej z nią przebywac, chociaż czasami frustracja bierze gora, lecz dzisiaj zaopatrzylam się w książkę i czytałam jej... "najdłuższa podróż" oczywiście nie czytałam jej od początku, opowiedziałam jej o czym i czytałam na głos i to bardzo głośno bo jest przyglucha, czego nie przyzna. W tym czasie mama miała chwilę na lekarza, aptekę i zakupy. Nie musiała w biegu robić jak zawsze. Zwłaszcza że ostatnio, tydzień temu, wyszła śmieci wyrzucić i na dół po bułki słodkie dla babci na kolacje. Codziennie je z ciepłym mlekiem. No ale niestety babcia musiała do WC i przewróciła się, 10 min nieobecności i trzeba było do sąsiada dzwonić, 2 lata starszego ode mnie, żeby pomógł podnieść. Z jednej strony wstyd, nk babcia nie doszła do łazienki, i wiadomo co się stało...
Myślałam, że babcia zaśnie, gdy będę czytać lecz jednak zaskoczyła mnie i patrzyła się swoim zmęczonym wzrokiem na mnie.
Myślę, że w środę jak pojadę, dopóki mam wolne to obarcze mamę, żeby mogła swobodnie i na spokojnie pójść na zakupy, i jeśli uda mi się przyniosę i włączę film na podstawie tej książki, z takim samym tytułem, myślę że spodoba się jej, ja zawsze płaczę przy takich filmach.


Co do mojego stanu... Dalej leci... Ale myślę że niebawem koniec... Jutro umowie się na piątek na usg. W razie jakby w czw się nie skończyło jednak, przesune wizytę.

Milego wieczoru, a ja wracam do książki.


Edit:
Usg 7 lutego o 15.30... Mój lekarz na wolnym, a taka kolejka że hoho więc wolałam od razu zapisać się, i dla koleżanki napisałam aby mnie na rano wstawiala w ten dzień.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia, 11:06

2 lutego, 09:34

11dc

Śladu po poronieniu w sumie nie widać. Został śluz jak w dniach płodnych, jeszcze wczoraj śluz z odrobiną krwi... Dzisiaj tylko trochę pobolewa lewy jajnik, zresztą jak przez kilka ostatnich dni kiedy praktycznie śluz z krwią był. Czasami nawet i prawy zaboli. Czasami podbrzusze , lecz chwilę.
W czwartek w 16 dniu cyklu będę miała wizytę z usg i omówione zostanie co robimy dalej... Czy może zaczniemy od 16 dnia estrofem i tak do rozpoczęcia kolejnego cyklu... Czy coś zostanie zmienione.
Wczoraj wypytalam się trochę mamy co będzie miało moje rodzeństwo i kiedy będą mieli terminy.
Mój brat będzie miał syna w kwietniu termin.
Siostra będzie miała córkę i termin w maju.
Zastanawiam się czy coś kupić i zostawić po prostu mamie, aby jak się urodza dała jakiś drobny prezent.
Może i jestem poklocona z rodzeństwem, ale nie jestem bez serca, zwłaszcza że przed kłótniami byliśmy zzyci.

W poniedziałek wracam do pracy. Tak jak mówiłam koleżance w czwartek mam wolne., że wzgl na usg, chciałam mieć ranek w razie czego, a dostałam aż 2 dni wolnego (śr. I czw.). Pewnie w czw po 16 jak wrócę napisze co mnie czeka. Także do usłyszenia. Miłego weekendu!

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego, 11:28

5 lutego, 17:45

14dc

Po poronieniu miało nie być znaku... Lecz dziś przed końcem pracy, zaczęłam plamic... Wtf!?!?! Nie wiem czy to ze wzg na to że trochę nosiłam rzeczy w pracy, czy po prostu jednak coś zostało. Pobolewa podbrzusze jak przed @. W czwartek zobaczymy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego, 17:49

7 lutego, 16:59

16dc
Myślałam, ze to już koniec z tym poronieniem, lecz we wtorek pod koniec pracy znowu zaczelam plamic, az do dzisiaj.
Byłam dziś na usg…. myslalam ze od dzisiaj będę brala antyki aby przyszykować się do stymulacji... Niestety w szyjce mam jeszcze skrzepy temu od wtorku znowu plamie i boli podbrzusze.
Lekarz zastanawiał się co ze mna robić... bo nie chciał, abym szła do szpitala.... a skoro plamię, może samo wyjdzie. Szyjka jest zamknięta.
W opisie mam ze na " wysokości ujścia szyjki wew. mam skrzepy 10mm".Za bardzo lekarz bał się , że jeżeli wypisze mi tabletki może się ze mnie lać. A do szpitala nie chce ingerować bo wtedy dłużej będę musiała czekać, aby znowu zacząć starania.
Nadzieja w tym , że skoro plamie to może pozbędę się moich małych artefaktów :). Staram być optymistką.
Ale... jeśli będę gorączkować, źle będę się czuła to mam natychmiast odezwać się do niego, bo może to być zakażenie.
Mam nadzieję, że nie będzie to potrzebne i samo wyjdzie cholerstwo... Czekam, aż mąż będzie mógł rozmawiać w pracy i przekaże mu te wiadomości. Chciałabym, aby udało się, mam dosyć przeciwności :(. I w sumie jakby nie ovu… to bym dusiła w sobie, bo tylko 3 osoby wiedzą , oprócz męża, że jestem w takiej a nie innej sytuacji. A w pracy o tym nie gadam. Koleżanke uprzedziłam tylko, i raczej ona bardziej się o mnie martwi niż ja o siebie, ale ja nie lubie być w środku zainteresowań i że ze mną ciągle coś nie tak. A latka lecą.

Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego, 17:01

26 lutego, 16:16

35dc
Normalnie to bym już miała od wczoraj @, a tu lipa. Nie mam zbyt regularnych cykli i muszę dalej czekać.
Nadal plamie po poronieniu. Ale koleżanka mówiła że to normalne jak po porodzie nawet do 6 tygodni... Wrr... No cóż czekam.
Staram się być cierpliwa, lecz czasami dopadaja mnie czarne myśli. Nie wiem czy to może depresja, czasami aż mi płakać chce się. Ale staram się odganiac źle myśli i pogrąża się w serialach, albo jestem zbyt zmęczona po pracy aby myśleć o czymkolwiek, oprocz ~ zjeść i lykac tabletki.
W pracy czasami nie mam czasu aby zjeść... Wczoraj nawet wzięłam pół ciepłego chleba i między obowiązkami w pracy rwalam go i jadłam... I tak na sucho hehe jak w czasach kiedy miało się kilka lat. I to skończyłam ćwiartke chleba w domu.
Ogólnie staram się ogarnąć, przestać na stałe że słodyczami. Od czasu kiedy znowu wzięło mnie na słodycze ~ tuż przed poronieniem to mi 2 kg w brzuch poszło. Trzeba się pozbyć tłuszczu. Tęsknię za czasem kiedy byłam w ciąży i odechciało mi się słodyczy :( oby nie długo ziscilo się Marzenie :] wracam do brania witaminek ~ oczywiście z przerwami.
W weekend planuje mała imprezkę, choć na chwilę odstresowac się i zapomnieć o problemach.
Miłego i ciepłego popołudnia wszystkim.

6 marca, 17:04

1dc .Czyzby pierwszy dzień cyklu ?
W poniedziałek pod wieczor strasznie krzyz mnie bolał jak podczas poronienia, przez całą noc, az do wczoraj . Dopiero uspokoiło się przed południem . Może ostatki z szyjki macicy wychodziły to temu ? Po południu pierwszy raz plamiłam bez śladu śluzu, lecz po większym plamieniu cisza... Dzisiaj przez cały dzień plamie więcej... oczywiście bez śluzu. Może powoli się rozkręci, chyba ze to tak będzie większe plamienie- wkladka nie wystarczy, bo niestety musiałabym zmieniac zapewne co 2 godz max... aby nie poplamić bielizny.
Zobaczymy jutro.
Po 42 podajze dniach po poronieniu może wreszcie dojde do normalności i będę mogła wrócić do starań. Oby tylko jakies krwawienie było... to w piątek mysle ze na usg do doktorka się zapisze na przyszly tydzień i zobaczymy co powie.... Oby już nic nie stanelo na pzreszkodzie. :)

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca, 17:07

‹‹ 4 5 6 7 8 ››
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)