X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Ciągle w oczekiwaniu - ?
Dodaj do ulubionych
‹‹ 2 3 4 5 6

27 grudnia 2022, 12:11

6+5

Słodko gorzki ten dzień.
Serduszko puka, ale zarodek ma tylko 5 mm i wyszedł 6+1...
Jak dla mnie nie wygląda to dobrze - owulacji na pewno nie miałam później, betę robiłam już 9 dpo no i starań później nie było.
Także znowu dużo łez i czekanie - poprzednio chociaż na tym etapie było ok, a teraz już pod górkę.
Czemu nie może być idealnie?
Czy znowu czeka mnie strata?

I tak o, zdmuchnę świeczkę dzisiaj - lat 29.
a miały to być piękne urodziny.

30 grudnia 2022, 10:35

7+1

Byłam na jeszcze jednym USG.
5,5mm - 6+2 - Serduszko nadal bije, ale nie wiem ile.
0,5 mm to żaden wzrost patrząc na to że powinien rosnąć 1 mm na dobę. No ale już pomijając różnicę sprzętu - różnica między terminem z owulacji a terminem usg się powiększa.
Nie ma opcji późniejszej owulacji - także nie ma co się pocieszać.
Teraz tylko czekać aż nasze drugie serduszko zgaśnie.

Szykuje się najsmutniejsze wejście w Nowy Rok, jakie tylko mogło być.

4 stycznia 2023, 13:06

Nasze drugie serduszko zgasło.

10 kwietnia 2023, 10:14

Aż przykro, że tyle się nie odzywałam - ale, jakoś po prostu nie mogłam.
Nadal nie wiem czy to odpowiednia chwila.
To był ciężki marzec - termin porodu, którego nie było, oczekiwanie na wyniki, na wizyty, na "powrót do gry"...
Wszystko przełożyło się na ogromne problemy ze snem. Ale już jest... lepiej.

Dzień przed łyżeczkowaniem złapaliśmy wizytę do Paśnika - choć nadal jestem turbo sceptyczna, co do jego osoby - no ale zostało tylko to.
Zlecił nam allo, cross match, kiry i imk.
Pierwsze przyszły Kiry - dramat, niby BX ale z obecnych "tych dobrych" tylko 2DSD2 i 2DSD4 (del-22bp). Także nawet nie wiem, czy ten drugi się liczy. Pomyślałam - ok, to może być przyczyna, dostanę na pewno accofil.
Cross match - 14%, uf - nie jestem uczulona ma męża.
Allo - 29,9% - nie będę miała szczepień - na co i tak bym się nie zgodziła.
IMK - turbo wysoka odporność i wysokie komórki NK.

I 7 kwietnia byliśmy znowu u Paśnika - Uważa, że skoro ciąże naturalne były, że jeśli zatrzymywały się one później, że jak pojawiało sie serduszko to to nie wina Kirów.
Allo i cross, wiadomo super.
IMK - no bardzo silny organizm, ale patrząc na resztę wyników i całkiem negatywne ANA to organizm nie jest autoagresywny.

Ok. Myślałam po tych wynikach, że pewnie czeka mnie immunosupresja - której też nie do końca chciałam.
Ostatecznie dostałam tylko, encorton 10 mg od... pozytywnego testu. Plus wiadomo acard i heparyna - ale to ze względu na wcześniejsze straty. Paśnik uważa, ze allo teraz jest tak super, że ciąża powinna się utrzymać. I prawdopodobnie przy po poprzednich jeszcze dobre nie było i to powodowało straty.
Z jednej strony brak accofilu mnie martwi, z drugiej cieszę się, że nie poleciał schematem i patrzył na całość wyników i naszej historii.
Wyszliśmy z gabinetu - szczęśliwi. Pierwszy raz od tych kilku miesięcy zaświeciło słońce. Docent był dobrej myśli.

Szczęście nie trwało długo, bo tego samego dnia robiłam krzywą cukrową i insulinową - no i IO pełną gębą, insulina w kosmosie :( No ale dość szybko przepracowałam sytuacje, w piątek umówiłam się już do endo i mam nadzieję, że po prostu zwiększy mi dawkę mety i szybko się to wszystko ureguluje, no i że nie wpłynie na ponowne zajście w ciąże.

A jeśli o zajście chodzi, to Paśnik kazał nam się starać - natychmiast.
Więc rozpoczęliśmy starania, chociaż myślę że w dniu wizyty byliśmy już dzień po owulacji, ale jest szansa że ta ovu właśnie wtedy była. A, bo kolejna ciekawa rzecz - nadal mam owulacje, ba! Ostatni cykl z inozytolem trwał książkowe 28 dni. Mimo tej kosmicznej insuliny (o kosmosie mówię w kontekście insuliny po 1 i 2h, bo ta na czczo to jeszcze jak Cię mogę, chociaż HOMA wynosi równe 2,5)

No i tak, zaczynamy starania - choć bardzo się boję.
Przykro mi, że już nigdy nie będzie mi dane poczuć tej radości z tego pozytywnego testu, że będzie mi tylko towarzyszył strach i czekanie.
Z drugiej strony jestem dobrej myśli, że szybko w tą ciążę uda się zajść.

W czwartek też idę do mojego gina, porozmawiać z nim o stymulacji - co by zwiększyć szanse i mieć pewność. Paśnik też sugerował cykle stymulowane. No zobaczymy.

Choć nadal starsznie mi przykro, że nie dane nam jest zaznać spokojnych i szczęśliwych świąt - kto wie, może te kolejne będą już szczęśliwsze.

Strasznie kocham mojego męża, nie wiem, co bym bez niego zrobiła.
Ściskam Was mocno i trzymam kciuki za każdą z Was.
I ja poproszę troszkę dobrych myśli w naszą stronę.

16 kwietnia 2023, 15:13

23 dc.

Czekałam na ten moment, w którym wyjdzie u nas trochę słońca.
W czwartek byłam u gina - 20 dc, pęcherzyk 22mm - wieczorem na 99% była owulka, a że dostaliśmy totalne zielone światło do starań - także starania były.
W piątek byłam u nowego endo - zwiększył mi metę do 2x750 xr, dał recepty na 12 miesięcy + zalecenia na kartce, że rekomenduje branie metforminy przez CAŁĄ ciążę, krzywą w I trymestrze, oraz wiadomo kazał też zrobić TSH. Generalnie według niego wyniki nie były aż tak tragiczne i jest dobrej myśli :) Bardzo miło, że są tacy lekarze, co nie naciągają. Dzięki temu zyskał stałą pacjentkę - a ja wyszłam z gabinetu zadowolona.

Wczoraj, sprzedałam swoją suknię ślubną! - Pierwsza Pani która przyszła ją mierzyć (a wystawiona od 2 lat!), no i dla niej to też była pierwsza mierzona suknia. Dodatkowy zastrzyk gotówki + po prostu szczęście, że tak piękna suknia zyskała nową właścicielkę. Chociaż przyznam, że miałam w ostatnim momencie chwilę zawahania!

Jestem dobrej myśli, afirmuję się pozytywnie, wierzę w to, że się uda.
Oby to słońce nad nami świeciło jak najdłużej!

Minus taki, że chyba mnie łapie zapalenie pęcherza - łyknęłam już urosept i mam nadzieję że za chwilkę nie będzie sprawy.

Dziękuję za wiarę i dobre myśli - wiem, że mają one ogromne znaczenie i docierają do nas ze zdwojoną siłą <3

Aż wzrusza mnie to, że w końcu pojawiła się ta nadzieja.

27 kwietnia 2023, 20:07

1 dc,

jest ciężko.
jest bardzo smutno.
dawno się tak nie czułam i nie wiem, co ja sobie myślałam.

Hormony robią swoje.
Oby tylko to wszystko znowu nie trwało latami - a o to, co będzie jak już się uda, to będę martwić się później.

6 lipca, 20:41

I tak minął kolejny rok - podchodziłam do napisania tu czegoś wielokrotnie, ale za każdym razem coś mnie powstrzymywało.
Czasem wchodzę tu jednak i podglądam co u Was.

My walczymy dalej - bez kliniki, z nowym lekarzem.
Za mną laparoskopia - niby wszystko w porządku, ale prawy jajowód okazał się być zwężony.
Chodzę też do urofizjo na terapię niepłodnościową.
Za nami też stymulacja gonadotropinami - udało się wyhodować 3 piękne pęcherzyki na lewym jajniku. Wczoraj robiłam ovi, także czekamy.
Jesteśmy dobrej myśli. Jeśli się nie uda - być może zdecydujemy się na jeszcze jedną próbę z gonado, bo zostało mi leków akurat na jeszcze jeden cykl. Jeśli to nie przyniesie rezultatów to odpuszczamy do końca roku (z wyjątek terapii u urofizjo, u której w takiej sytuacji będę robiła aku + najprawdopodobniej spróbujemy z leczeniem pijawkami). Brzmi to szalenie.

Do IVF na ten moment nam się nie spieszy, pewnie będziemy o tym myśleć w przyszłym roku.

Trzymajcie się ciepło.
‹‹ 2 3 4 5 6