Pamiętniki Ciągle w oczekiwaniu.
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
Ciągle w oczekiwaniu.
O mnie: Rocznik 93, od 2019 mężatka, po studiach, z dobrą pracą, mama kochanego psiaka. Tylko dziecka brak.
Czas starania się o dziecko: Od listopada 2019.
Moja historia: Zawsze wszystko przychodziło mi w życiu łatwo, a jak było ciężej to wiedziałam, że ciężką pracą i determinacją osiągnę wyznaczony cel. Mieliśmy piękny ślub, cudowną podróż poślubną, kupiliśmy mieszkanie - dziecko miało pojawić się od razu. Przecież wszyscy zachodzą w ciążę, wpadają, wszędzie do wkoło brzuszki i wózki. Na początku podeszliśmy do wszystkiego na spokojnie, odstawiłam antykoncepcje, cykle były w miarę regularne choć długie. Nagle okres nie przychodził. Cykle wydłużyły się do 60 dni, trzeba było wywoływać miesiączkę. Ostateczna diagnoza PCOS. - brak własnych owulacji. Najprawdopodobniej od maja 2020, do grudnia nie było żadnej. Problemy z cerą, z przetłuszczaniem się włosów, do tego hirsutyzm, insulinooporność. No klasyczna postać zespołu policystycznych jajników... W sierpniu trafiłam pierwszy raz do kliniki i zaczęłam stymulacje aromkiem - nic to nie dało. Od grudnia 2020 stymulowana jestem clo. Badania nasienia bardzo dobre. Dziecka nadal nie ma.
Moje emocje: Strach, niepewność, niezrozumienie.

13 maja, 18:31

6dpo.
Zabieram się do stworzenia pamiętnika od jakiegoś czasu. Gdyby nie to forum, to czułabym się najbardziej samotną osobą na świecie. Każdy oczekuje od nas dziecka, rodzina ciągle wpatruje się w mój brzuch - a ja łapię się na tym, żeby zakładać ubrania które absolutnie nie będą wzbudzać podejrzeń. Nie chcę rozmawiać o naszym problemie z rodziną. Wie naprawdę niewiele osób - są bardzo wspierające, ale to nie wystarcza.
Coraz częściej dopada mnie myśl, że nigdy się nie uda.
Ten miesiąc jest trochę inny - mało odpowiedni na poczęcie dziecka, więc mam cichą nadzieję, że na przekór naszym planom się pojawi. Wczoraj przyjęłam pierwszą dawkę szczepienia na covid, w czerwcu mam umówioną sesje na tatuaż.
No ale, owulacja była piękna, wszystko książkowo, nasienie bardzo dobre - tylko czekać.
Po raz pierwszy nie zaplanowałam czegoś pod hipotetyczną ciążę - co z tego wyjdzie? Przynajmniej liczę na brak depresyjnego nastroju, jeżeli się nie uda, bo jednak czerwiec wydaje się być bardzo ekscytujący!

23 maja, 20:01

Przyszła @,
dziś 1 dc, 16 cs (?).

Cykl bez clo... Czy cokolwiek z niego wyjdzie?
Pamiętnik założyłam właśnie dla takich chwil jak dzisiaj, totalny spadek nastroju - pewnie związany z okresem.
Czy kiedykolwiek się uda? Czy PCOS to mój jedyny problem?
W środę idę do mojej lekarki, po stymulacje na kolejny cykl. Co będzie jak znowu się nie uda?
Czerwiec będzie fascynującym miesiącem, będzie dużo na głowie, ale potem przyjdzie lipiec. Czy po raz kolejny upadnę tak nisko? Czy się podniosę? Czemu wszyscy w koło zachodzą w ciąże, tylko nie ja?
Kiedy nadejdzie ten mój dzień? Myśl o byciu w ciąży jest dla mnie tak nieprawdopodobna, że to mnie szokuje. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej, coraz mniej wiary na to, że kiedykolwiek zobaczę wymarzone dwie kreski na teście.
Przepraszam za wpis głównie składający się z pytań bez odpowiedzi. Tak bardzo chciałabym mieć pewność, że w końcu się uda... To wszystko tak strasznie boli.

Po każdej burzy musi wejść słońce, tylko czemu ta moja burza trwa już tyle czasu?

3 czerwca, 20:52

12 dc.

Robię owulaki od kilku dni - żeby wyczuć czy ovu pojawi się sama z siebie. Dzisiaj przed południem pozytyw, wieczorem już negatyw. Także jeśli ovu ma być to albo jutro, albo w sobotę. Podobnie ovu zazwyczaj była przy stymulacji. Śluz płodny mam od wczoraj, jajniki też czuję dość mocno... No ale podczas cykli z potwierdzonym brakiem owulacji też miałam jej wszystkie objawy.
Działamy sobie co dwa dni, dla spokoju ducha. Ale jednak jestem zrezygnowana, czuję się tak jakby nigdy miało się nie udać naturalnie.
11 czerwca idę pobrać wymazy - a 30 czerwca jestem zapisana na HSG. Może to da jakieś odpowiedzi...
Planujemy wyjazd do Grecji we wrześniu. Bardzo chcemy jechać, odpocząć, zresetować się. Oczywiście wstrzymuję się z kupnem konkretnej wycieczki. Niby mówię, że teraz ceny poszybowały w górę i że zobaczymy w sierpniu... Jednak w głębi siebie wiem, że czekam na ciążę - która się pewnie do tego czasu nie pojawi...

Chciałabym zacząć żyć tak beztrosko jak przed staraniami - ale wiem, że to niemożliwe.
Kiedy los się do nas uśmiechnie? Ile jeszcze jestem w stanie wytrzymać?

15 czerwca, 21:44

24 dc.

Badałam proga po mojej wymyślonej owulacji w 20 dc - 0,98.
Owulacji nie było, czego mogłam się spodziewać bez leków. Nie wiem czemu liczyłam na jakiś cud...
Przychodzi powoli moje comiesięczne załamanie - co oznacza, że @ tuż za rogiem. I oby chociaż tak było, do piątku biorę dupka - mam nadzieję że przyjdzie w poniedziałek i będę w pełni gotowa na HSG. Czekam jeszcze na wyniki wymazów...

Jak tak dalej pójdzie to będę bez przyjaciół. Odcięłam się praktycznie od wszystkich znajomych którzy mają dzieci, czy są w ciąży. Kolejne bliższe bądź dalsze koleżanki zaczynają starania się o dziecko. Nie życzę nikomu tego, przez, co my przechodzimy. Jednak w głębi duszy czuję się bardzo złą osobą - zazdroszczę tym, którym udaje się od razu. Nie mogę przeżyć tej niesprawiedliwości losu. Czuję się po prostu wybrakowana.

Ostatnio miewam też bardzo złe sny i choć nie należę do osób, które doszukują się w nich znaczenia to jednak mnie przerażają. Wszystkie mają jedną puentę - nigdy nie będę mamą, a wszystkim w koło się uda.

Jutro druga dawka szczepienia, od poniedziałku tydzień urlopu z dala od miasta. Obym tylko nie stresowała się "spóźniającym" się okresem.
Zamówiłam sobie nowe książki - może uda mi się troszkę odpocząć od internetu.

Każda ciąża z forum mnie wzrusza i cieszy - ale te w realnym życiu doprowadzają mnie do łez. Boję się, że nigdy mnie to nie spotka.

6 lipca, 21:23

17 cs, 13dc.
Już po HSG, cudem obyło się w terminie. Oba jajowody drożne, w macicy wszystko ok.
Bolało okrutnie, do teraz się trzęsę jak sobie o tym przypomnę... Owulacji najprawdopodobniej w zeszłym cyklu nie było, jak będzie teraz? W piątek wizyta u gina, zrobię usg i zobaczymy. W poniedziałek znowu wizyta w klinice. Najprawdopodobniej czekają nas jeszcze 3 cykle stymulowane, a potem nie wiadomo.

Czy kiedyś doczekam się tych dwóch kresek?

13 lipca, 18:07

20 dc

Ech :(
Wczoraj byłam podejrzeć co tam się dzieje, o ile endo przyzwoite jak na mnie bo 8mm, to na owulację się nie szykuje. Czyli już drugi cykl bezowulacyjny... Dupek wszedł już w grę - mam nadzieję, że nie będę długo czekać na okres.
Nie wiem co jest nie tak, czuję się jak dziecko we mgle. Według wyników moje PCOS nie jest jakoś mocno zaawansowane, a te jajniki to jakiś dramat.

Następny cykl już stymulowany - czyli przynajmniej pojawi się nadzieja na 5 owulacje w tym roku... Wiążę z kolejnym cyklem wielkie nadzieje - mam nadzieję że "przedmuchane" jajowody nie pójdą na marne i w końcu zaskoczy.

31 lipca, 10:42

18cs, 7dc.
Clo wzięte, czekamy na efekty - pierwszy monit w środę.
Matko, jak ja bym chciała, żeby to był TEN CYKL. Ale jakoś brak mi tej wiary.
Nie wiem czemu ale mówię sobie, że skoro do tej pory się nie udało to nigdy może się nie udać. Nie ma już tego oczekiwania na testowanie, tej nadziei.
Może te dwa miesiące przerwy od stymulacji i HSG przyniosą oczekiwany efekt...

5 sierpnia, 07:29

12dc
Wczoraj byłam na monicie. Pierwszy raz mam 2 piękne pęcherzyki 21 i 17 mm. Endo 8, więc jest ok. Ovi podany, starania w toku.

Proszę, proszę 🙏🙏🙏

7 sierpnia, 17:23

Wydaję mi się że już po ovu. W poniedziałek monit, więc okaże się czy wszystko popękało. Bardzo odczuwałam ten jajnik, więc wydaje mi się, że pękły oby dwa. OBY TAK BYŁO.
Tak bardzo chcę, żeby to był ten cykl, że to jakiś obłęd. Dawno tak bardzo tego tak nie przeżywałam - ewentualna biel na teście może być dla mnie druzgocąca.

Proszę, niech los się do nas uśmiechnie 🙏

9 sierpnia, 20:48

16 dc,

Były dwie owulacje! Pękły oby dwa!
Endo 9,5. Teraz pozostaje tylko czekać.

🙏

13 sierpnia, 21:56

7 dpo

Próg 30,30 ng/ml
Oby to był dobry znak 🙏🙏🙏

Niestety dopadł mnie katar, ale mam nadzieję że szybko przejdzie :( może organizm zajmie się chorobą a nie zagnieżdżającym się zarodkiem? Haha, taka moja teoria 😂

19 sierpnia, 18:19

No cóż.
Fałszywie pozytywny test - zaliczony, naprawdę myślałam, że w końcu się udało.
Beta wczoraj - negatywna.
Testu dzisiaj nie robiłam, ale zrobię jutro 14 dpo. Wszystko będzie już jasne.
Jest mi okropnie źle i smutno. Przeraża mnie to, że nie jestem wstanie dokonać najbardziej naturalnej rzeczy na świecie. No ale... Już płakać nawet nie mam siły.

Podjęliśmy wstępną decyzję - jak się nie uda do końca roku, to chcemy spróbować IVF. Ale do końca roku jeszcze trochę czasu.
Skoro się nie udało, lecimy do Grecji. Nadal biorę duphaston, co by nie dostać okresu teraz. Raz - na weekend jadę do SPA, na panieński mojej najlepszej przyjaciółki, dwa - wyjazd do Grecji mamy zaplanowany na 15 września. Wypadnie to najprawdopodobniej w takim momencie w cyklu, gdzie albo wrócę z dodatkowym lokatorem na pokładzie, albo nie - no ale kto w to uwierzy...

Wiem, że te pieniądze można by wydać na badania, procedurę, na wymianę samochodu... Ale tak bardzo potrzebuję uciec od tego wszystkiego, zregenerować siły, wyczyścić głowę. Trudno, wrócimy z wakacji, będziemy się spinać finansowo i do stycznia uzbieramy część - mając nadzieję, że załapiemy się na dofinansowanie.

Nie wiem czy potrafię mieć nadzieję na to, że uda się naturalnie... Ale z drugiej strony do pełnej diagnostyki dużo nam brakuje. Niestety lekarz z obecnej kliniki widzi tylko problem w moim PCOS i braku naturalnych owulacji - nie chce szukać niczego więcej. Ale ja chce.
Dlatego też umawiam się do innej kliniki, bo potrzebuję nowej perspektywy.
Oswajamy się z IVF, dużo rozmawiamy z mężem. Nie wiem, co bym zrobiła bez tego forum. Nie wiem...

24 sierpnia, 18:30

Dupek odstawiony w niedzielę, czekam na @.

Kupiliśmy już wakacje, wylatujemy 14 września. Sam zakup tych wakacji mi pomógł wiecie? Bo teraz nie czekam na ciążę w tym kolejnym cyklu, tylko na wakacje! I mimo tego, że wiem, że to kupa pieniędzy i w tym momencie praktycznie nie mamy oszczędności - to wiem, że to była słuszna decyzja.
Oczywiście wezmę clo, pójdę na monity i już i wyjadę do cieplutkiej Grecji. Będę spacerować po plażach i jeść pyszne jedzenie! Nie mogę się doczekać. Moje zdrowie psychiczne nie może się doczekać. Potrzebuje zmienić otoczenie, przewietrzyć głowę. A jak już wrócę to wtedy będę myśleć co dalej.

Teraz jest super! Planuję nasze piękne greckie wakacje :)

26 sierpnia, 06:54

Przyszła małpa. Zaczynamy 19 cs.

29 sierpnia, 18:29

4 dc.

Biorę clo, pójdę na monit, pewnie zrobię zastrzyk i już. Pierwszy cykl od dawna z góry przeze mnie skazany na niepowodzenie. Po prostu wiem, że się nie uda.

Umówiliśmy się na 5 października do innej kliniki. Od razu kazali przyjść z mężem na wizytę. To ciekawe, bo w obecnej nikt nie chciał widzieć go osobiście, potrzebne były tylko jego wyniki. Potrzebujemy innej opinii, innego spojrzenia na nasz przypadek.

Co się dzieje? Dlaczego się nie udaje? Czy przez PCOS moje jajeczka są tak beznadziejnej jakości? Czy może oprócz tego jest coś jeszcze, co utrudnia nam dojście do celu.

No nic, mimo stymulacji uznaję ten cykl za cykl przerwy. Na pewno będzie to zdrowe dla naszych głów! Za 15 dni lecimy na wakacje <3

2 września, 18:40

8 dc

Słabo czuję jajniki, więc myślę że tym bardziej nic z tego. W poniedziałek idę na monit.

Mój nastrój? Okropny. W nocy mam dość mocne wyrzuty gorąca - myślę że to przez te wszystkie hormony.
A co do samych starań... Przychodzi taki moment że się po prostu nie chce.

6 września, 20:28

12 dc.

Dwa pęcherzyki po 22mm na lewym jajniku, jeden pęcherzyk na prawym 17mm. Endo 7,5.
Aż trzy szanse na ciąże.
Ovi podane,
A za tydzień lecimy do Grecji!
Może jednak wrócimy z pasażerem na gapę? Kurcze, to zawsze tak jest nie? Wiecie, brak nadziei a za chwile potem znowu ciepło w sercu. Góry i doliny.

8 września, 12:41

14 dc, owulacja.
Myślę że jest dzisiaj. Fatalnie znoszę tą ovu, boli niemiłosiernie, aż musiałam tabletkę wziąć bo nie mogłam ani siedzieć, ani stać, ani leżeć.
Oby do wieczornych starań się trochę uspokoiło.
Jeszcze jakaś biegunka mnie złapała z tego wszystkiego. 🙈

No nic, miejmy nadzieję że te cierpienia przyniosą efekty. W piątek monit, żeby sprawdzić czy popękało. A już za 6 dni wakacje 😍😍😍

10 września, 21:36

Pękły wszystkie TRZY.

Endo takie sobie, w granicach 8. Niby minimum jest ale dostałam estrofem.
Pożyjemy, zobaczymy.
3 dni do wyjazdu! <3

24 września, 18:17

Wyjazd był cudowny, najlepsze co mogliśmy zrobić.
W ciąży nie jestem, czekam na okres. Najgorzej że cycki nadal mocno bolą - więc próg chyba jakoś kiepsko spada...
No nic, mam jeszcze jedno opakowanie clo. 5.10 mamy wizytę w nowej klinice...

Niestety nie wierzę w to, że kiedykolwiek się uda. Po prostu nie wierzę. Zaczynamy składanie kupki pod tytułem "IVF". Myślę jednak że wcześniej muszę zrobić inne badania, bo czuję, że oprócz PCOS jest coś jeszcze.

Czuję, że nigdy nie będę mamą. Czuję, że zaraz się rozsypię... Mam ochotę przestać brać leki, przestać chodzić na monity i po prostu pogodzić się z tym, że ta rola życiowa nie jest mi dana. Jest mi bardzo źle. Wiem, że to pewnie po części PMS, ale jednak.

Czuję się po prostu fatalnie.
1 2
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego