albo to dobry znak albo bromergon tak działa i po obnizeniu prl pozegnam sie z bolem piersi. a to był taki dobry wskaznik ,, bol piersi-brak ciazy brak bolu-jest ciaza" poczekam jeszcze kilka dni i 19 juz bede wszystko wiedziała...w sumie nadzieji sobie nie robie, bo po co.dam znac koło 19 czy cos z tego cyklu wyszło, czy dalej musze czekac. dobrze, ze nie rozpaczam gdy przychodzi @, ale mam chec i dalsza motywacje zeby sie starac...
myslałam, ze jestem silniejsza, 2 lata sie staram i mam dosc. a piszac to mam łzy w oczach, ze nie moge miec dziecka...

naprawde brakuje mi juz siły na to wszystko mam dosc i odpuszczam sobie to wszystko. odezwe sie pewnie gdzies koło wrzesnia o ile w ogole wroce na ovu.
za was kochane trzymam mocno kciuki i zycze wytrwalosci w staraniach, 2 kreseczek oczywiscie i tej radosci ktorej ja narazie nie moge miec, buziaki papa
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2013, 22:07
wczoraj mialam owulke, odpowiednie kroki zostaly podjete w tym kierunku

oby teraz sie udalo, musze czekac cierpliwie do 12 sierpnia. mam nadzieje, ze malpy juz nie zobacze...
zwłaszcza jak siedze na ovu... moje przeczucie mowi mi, ze sie nie udalo, ale mimo to caly czas licze, ze cos sie rozwija pod sercem. z jakichkolwiek objawow mam tylko powiekszone piersi i czesto chce mi sie jesc. ale przeciez moga to byc objawy zblizajacej sie @do 12 juz niedaleko

radosc lub kolejne rozczarowanie...
zaczeło sie od jego pytania
"kochanie czy tym razem sie udało? "
ja mu na to, ze nie.
"a skad wiesz? moze sie udało?"
nie, bo ja znam moje ciało i poznam kiedy jestem w ciazy. w kwietniu miałam zawroty i bole głowy oraz zgage teraz tego nie mam. i zaczełam płakac.
"wiem co czujesz, ja czuje sie tak samo, moze to moja wina. 20 pojedziemy do białegostoku zrobie badania, kochanie nie martw sie i nie placz, kiedys i my doczekamy sie dziecka."
kocham Cie, kocham ponad wszystko, dziekuje Ci ze jestes i tak mnie wspierasz...
teraz zostaje mi czekac na wrzesien, 10 mam rocznice slubu, moze w koncu sie uda i bedzie taki mały prezent
a tak z drugiej beczki, 20 zaczynaja sie dni plodne, 20 jedziemy tez do kliniki na badania meza i popytam sie jak to wszystko wyglada, bo chyba przyjdzie czas sie zapisac. 24 P. jedzie na poligon na 2 tyg.
znow sama
dobra koncze kochane, zycze milej nocki...
ale jestem załamana
po wyjsciu od lekarza popłakałam sie. maz tez nie moze w uwierzyc 
za 2 miesiace moj P. musi powtorzyc wyniki, jesli chocuaz troche sie polepsza to mozemy najpierw probowac inseminacji, ale tez musze wykluczyc u mnie wodniaki na jojowodach.
jesli zas wyniki sie nie poprawia a ja na 100% mam wodniaki wtedy juz tylko in vitro.
mimo to nie bedziemy sie poddawac, na dniach ma byc owulka i walczymy dzielnie dalej
pewnie juz jej nie bedzie....
ale nic straconego bo meza nie ma, staran tez nie ma. czyli ten miesiec to luzik...
i bardzo dobrze, chociaz sobie znow psychicznie odpoczne od tej pogoni za dzieckiem....
maseczka na twarzy, swieczki w pokoju, jakis dobry film trzeba jeszcze poszukac i wieczor jest moj
jutro wieczor tez juz zajety, bo z kolezankami na nocne kino pod gwiazdami sie wybieramy... kocyk, piwko i te sprawy i bedzie fajnie
czuje sie jakos tak dziwnie, nie wiem, cały czas jest mi niedobrze, mdli mnie i tak mam od wczoraj. do tego dochodzi zgaga i taki wzdety brzuch. i jeszcze wczoraj zrobiło mi sie slabo i zakreciło w głowie. podobne objawy miałam w kwietniu... czyzby
ale nie, to niemozliwe...zdazylismy
2 razy, zanim maz wyjechał. do tego wydaje mi sie, ze nie miałam owulacji ??????głupia jestem bo cos sobie wmawiam, pewnie sie czyms strułam i tyle
taka zdenerwowana teraz jestem, ufff musze przestac o tym myslec jeszcze przez tydzien...ale chyba od tego czekania jajko zniose hihi
buziaki dla Was kochane...

niestety @ zbliza sie wielkimi krokami, do wieczora zawita na dobre...
trudno, znow rozpoczynam nowy cykl, kurcze to juz bedzie 28...
oj tam, 30 ide do lekarza i to juz bedzie pewnie ostatnia wizyta u niego, a pozniej juz zapisuje sie do kliniki, chyba ze jeszcze wyniki meza sie poprawia. ale mimo to i tak sie zapiszemy. ja nie płacze przy kazdej @, ale dusze zal w sercu i rozmyslam co jeszcze jest nie tak.
teraz wysle jeszcze meza na badanie testosteronu, niech to zrobi, przeciez nie zaszkodzi

a moze doradzicie mi jakie hormony powinien jeszcze zbadac, zebym gotowe wyniki zaniosła do lekarza? licze na Wasza pomoc kochane
pogoda nie napawa optymizmem... ale co tam ja jestem happy bo dzisiaj mija moja 2 rocznica slubu...to juz 2 lata
a ja siedze sama bo maz bedzie dopiero jutro... sama bo nie ma przy mnie mojego maluszka. gdyby wszystko było jak trzeba, to moj maluch mialby juz 19 miesiecy, a drugi byłoby w drodze... ale wiem, ze ta kolejna rocznice jak nie dzidzia to fasoleczka bedzie 
dobra trzeba sie cieszyc, to juz 2 LATAAAAAA!!!!!
a to kawałeczek wspomnien z tego mojego wyjatkowego dnia, takie wiejskie weselicho

http://www.youtube.com/watch?v=beZDf5L1Dwo
miłego dnia
ja to wiem, ze za rok juz cos bedzie pod serduchem moim siedziało i rosło i moje jedyne zyczenie sie spelni
juz w pełni ruszyła
zeby teraz cos sie uległo...jutro jade na weekend do rodzicow na wies, ciekawe czy bedzie gdzie
...tam zawsze jest problem bo mam 5 rodzenstwa i pokoj dziele z siostrami...wiem, ze jedna miała sie wyprowadzic ale czy to juz nastapiło, czy w ogole nastapi to nie wiem. nie zyje z nia najlepiej i prawie wcale nie rozmawiem. zawsze ma jakies pretensje i nie lubi mojego meza, zawsze robi mu na złosc kiedy przyjezdzamy.... z druga siostra zyje nieco lepiej, nieco bo tez nie jest tak jak byc powinno... ma niespełna rocznego synka i zyje na garnuszku rodzicow, bo została z dzieckiem sama... a robi sie okropna, powinna byc wdzieczna rodzicom za pomoc przy maluchu od chwili narodzin, ze moze na nich liczyc, mama zostaje z Filipem bez problemu kiedy siostrzyczka musi koniecznie na cały dzien jechac do miasta na piwko z kolezankami. powinna byc wdzieczna, ze ma dziecko i przyszło jej to bez problemow, ze ma cudownego i madrego synka
och te moje siostry, dobrze ze bracia maja wiecej rozumu w głowach
i lepiej moge sie z nimi dogadac niz z siostrami... dziwne
czekam...

a morfologia to tak dla sprawdzenia, bo ostatnio mialam robiona w szpitalu przed łyżeczkowaniem ponad 2 lata temu... przez jakis czas miałam problem z hemoglobina była za niska, ciekawe co mi teraz wyjdzie, oby wszystko było w normie...
gdzie sie podział moj wynik z lipca, wtedy tylko 9,7 było... jednak bez bromka sie nie obejdzie 
ale za to morfologia wzorowa
i nawet moja nieszczesna hemoglobina powyzej 14
jedna dobra wiadomosc
wiesz mnie zawsze piersi bolały juz po owulce lekko i coraz mocniej potem az do @. a jak zaczelam brac bromergon to wlasnie zaczely mnie bolec tydzien przed @
powodzenia! :)
ja jak brałam bromergon to do ok 2h po byłam kompletnie otępiała jakbym brała jakieś psychotropy :( hiperprolaktynemie odkryłyście mając normalne cykle? bo ja w ogóle nie miałam okresu. A teraz w tej Tajlandii to nie wiem za bardzo jak się badać i muszę iść z jakimiś konkretami co chcę zrobić i dlaczego.
ja mialam cykle idealne 28-29 dni a prolaktynę zbadałam sama prywatnie. i wyszla podwyzszona.
Trzymam kciuki:)