Pamiętniki Musisz dać życiu szansę
Dodaj do ulubionych
‹‹ 8 9 10 11 12

30 kwietnia, 07:44

7+4
Dzisiaj pierwszy raz zaliczyłam porcelane. Po 2 tygodniach mdłości musiało to w końcu nadejść. Zjadlam banana i go zwróciłam, ale nie przez banana, tylko brokula. Mam odrzut od wszystkiego, ale największym wstretem napawaja mnie brokuly. Nie wiem czemu rano, po zjedzeniu banana pomyslalam o brokule. Ledwo zdążyłam dobiec do kibla. Tak że wszystko jest bleee. Nie ma rzeczy która mi smakuje i na która mam ochotę. Nie ma nawet napoju który mi smakuje. I tu rozumiem Krasi w niecheci do polykania tabletek.
Poza tym samopoczucie w skali 1-10: -1. Rano czuje kaca giganta. Poty, slabo, kołatanie serca. Mdłości i ssanie w żołądku przez cały dzień. Nie mam siły ani medytować, ani modlić sie, ani czytać książek. Leżę więc i gapie sie w okno. Z okna mam widok na las, już zielony i bujny, więc to moja jedyna pociecha.
Wczoraj byłam u chirurga naczyniowego. Zbadał dopplerem naczyniaka. Złapał sie za głowę, że ktoś mi robił na to skleroterapie. Nie robi sie skleroterapii na naczyniakach! Chciał koniecznie znać nazwisko inteligenta, ale to było 6 lat temu, nie pamietam już. Wiem, że zapłaciłam 700 zl, a po trzecim zabiegu laskawie mnie poinformował, że to naczyniak, nie zylak i on nie pomoże...
Mam w zyle zakrzep. Nie wiadomo czy od ciąży, czy od skleroterapii, czy był już od dawna. Naczyniaka mam od 11 roku życia, więc nie wiadomo. Ponieważ mam zakrzep i inne problemy z krzepnieciem jak mutacje mthfr, pai i niedobór białka s, on proponuje zwiększenie heparyny do 60. I mam zrobić badanie d dimerow. Jeśli wyjdą więcej niż 1000 to nawet 2 zastrzyki z heparyny.
Trochę sie tego boje, że zacznę krwawic po takiej dawce. Z jednej strony naczyniak przestał bolec jak reka odjal po heparynie (działa!). Z drugiej, w zyle jest zakrzep. Zobaczymy co powie ginekolog.
Pytałam o refundacje. Powiedział, że z tym jest sytuacja przedziwna jak wszystko w naszym nfz. Clexane jest refundowany przy zakrzepach żył głębokich. Ja mam zakrzep powierzchniowych. No i jeszcze inne problemy z krzepliwoscia. Ponieważ musze brać heparyne do końca ciąży, jego zdaniem nalezy mi sie refundacja. Zobaczymy jak do tego podejdzie gin, bo może sie bedzie bał wystawic receptę z refundacja - są za to duże kary. Jeśli się bedzie bał to mam napisac podanie o refundacje do nfz, z zalaczeniem dokumentów medycznych. Ponoć większości sie zgadzaja na refundacje. Dlaczego? Nie jest to tani lek i może mnie nie być na niego stać. Przestanę go brać i konsekwencje mogą być poważne. Wtedy będę się sądzić, a sadzenie nikomu na reke nie jest. Kolejne kuriozum nfz, na listy z podaniami odpowiadaja urzednicy, którzy nie sa lekarzami. W jakim kraju my żyjemy?
Na zakończenie wizyty tak się jebłam kolanem w biurko, że dzisiaj nawet do rzygania nie mogłam kleknac. Takie to przygody.
Wizyta u gina w poniedziałek. Boje sie. Bardzo się boję. Ale przecież mam się nie bać! Jezus powtarzał: Nie bój się, tylko wierz.
No wiec wierzę, że jesteś tam Okruszku:**
Ps. Mam zagwoche zwiazana z estrofemem. W tym tygodniu zaczęłam już schodzic z 3x1 do 2x1, ale, cholera, skończy mi się w sobote. Jak wezmę 1 w sobote i 1 w niedziele to będzie ok? W poniedziałek już mam wizytę. Boję się trochę zmniejszac, bo jak się podchodzilo do crio na cyklu sztucznym to estrofem jest dla podtrzymania ciąży. Ale jedna tabletka w te czy we wte. Hmm a mozeby sie wcisnąć na wizyte w piątek? Co myślicie?
Ps 2. Właśnie odebrałam wynik badania moczu i dość liczne bakterie. Wymagany posiew. Czy mam się bać?

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia, 08:15

4 maja, 21:30

8 tydzien, usg. Jest Dzieć i serce bije! Ma 12 mm. Dzisiaj mi się wyprostowala macica, więc zdjecie beznadziejne. Ale mąż mógł wejść i zobaczyć serduszko pierwszy raz! Skonstatowal: "Fajne". Nosz kurde blaszka, głębokie bardzo.
Dostałam clexan z refundacja, doktor powiedział, że to oczywiste. A jednak!
Dostałam kartę ciąży - mała rzecz, a cieszy.
Ciekawostka, doktor powiedział, że pecherzyk zoltkowy idealny, co dobrze świadczy, bo to jeden z markerów wskazujących choroby genetyczne. Nie wiedziałam. Spokojniej mi teraz. Mimo, że na karcie mam napisane ciąża wysokiego ryzyka, ale to myślę że naklada sie na to ivf, zakrzepica i krwawienia. Tych ostatnich, odpukac w niemalowane, nie miałam od 2 tygodni. Doktor powiedział, że po krwiaku nie ma już śladu. Bakteriami w moczu mam się nie przejmować, bo leukocyty sa w normie, więc czekam na razie na wyniki posiewu.
Dostałam l4 na miesiąc. Nie protestowalam. Chcę wrócić do pracy, ale przy tych nudnosciach to bez sensu, nie skupie się na niczym. Zresztą tak mi słabo, że ledwo siedzę. Dzisiaj zamawiam opaske do akupresury, Krasi podsunela pomysł, myślę że to zadziała.
Myślimy nad wakacjami. W tym roku nie planowaliśmy niczego ze względu na ivf, ale gdzieś z tyłu głowy był szlak morawski w Czechach na rowerze lub Wyspy Owcze. W obecnej sytuacji zadowolimy się polskim morzem. Może Świnoujście? Może Łeba? Marzymy o Slowinskim Parku Narodowym, teraz będzie okazja.
Powiedzieliśmy o ciąży najbliższej rodzinie i przyjaciolom. Moja przyjaciółka poplakala sie z radości, a nie jest osobą wylewna. Rany, jakie to było miłe.
Jedyna skaza na tym wszystkim, u mojego męża znowu dolegliwosci brzuszne sie odzywaja. Cały czas coś go gniotlo pod zebrami, umeczony był. Miał gastro i kolonoskopie. Oprócz przepukliny przelyku i malej nadzerki nic nie znaleźli. Rok miał spokój, teraz znowu go boli. Zaczynam się bać, nikt mu nie jest w stanie pomóc. Znowu musi chodzić od Annasza do Kajfasza. Tak to w życiu jest, za idealnie być nie może. Spadam oglądać Outlanderka, dziś nowy odcinek.

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja, 21:31

7 maja, 18:28

Dziś nasza 4 rocznica ślubu! Na facebooku wyświetliło mi się wspomnienie z filmikiem naszego pierwszego tańca. Ech, nigdy mi sie nie znudzi oglądanie go. Do tej pory znajomi nam mówią, że to był najfajniejszy pierwszy taniec jaki widzieli. Co tu dużo mówić, ja też tak sądzę😀😀
Wracam wspomnieniami do tego dnia. Jaka ja byłam piękna!! Wymarzony od dziecka welon 3 metrowy, ciagnacy się po ziemi, piekna pogoda, tyle życzliwych ludzi, czadowe wesele, które wspominalo się długo i zdarzenia, które stały się rodzinnymi anegdotami. I podróż poślubna do Szkocji, z namiotami, z planem, który pisał się spontanicznie w trakcie wojaży. To były piękne dni.
A potem nastała era niepłodności i kurtyna spadla na nasze szczęście. Pierwsza rocznica wypadala tydzień przed pierwsza wizyta w klinice leczenia nieplodnosci. Staraliśmy się 10 miesiecy, ale już mnie to zaczęło niepokoić. Druga rocznica była po drugiej IUI, w oczekiwaniu na wynik. Trzecia rocznica wypadala kiedy akurat doszłam do siebie po wypadku i kilkumiesiecznej rehabilitacji.
A czwarta jest z Małym Człowiekiem w brzuchu! Wiele przeszliśmy przez te 4 lata. Nigdy nie zwatpilismy w siebie, nigdy żadne z nas nie wyrzucilo drugiemu: to przez Ciebie! I po operacjach po wypadku i po punkcji budzilam się z mężem u boku, siedzacym na krześle.
Te cztery lata to dopiero poczatek drogi i na pewno wiele w życiu nas czeka, ale kto da radę jak nie my?

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja, 10:06

20 maja, 09:43

10+2
Wczoraj byliśmy na usg. Pierwszy raz zaszklily mi się oczy. Doktor mówi: widzi pani jak się rusza? Patrze a tam na ekranie dziecko jak wypisz wymaluj, majta rączkami i nóżkami. Nie spodziewalam się, że zobacze to już tak szybko. Ruszal się jak mały krab. Ma juz 3,85 cm. Doktor zadowolony, że tyle urósł. Na usg 2 tygodnie temu mial 1,2 cm i martwilo mnie to, choć nikomu nie mówiłam. Wiek ciąży był młodszy niż wyliczylam. Ale tam usg bylo fatalne i sam doktor przyznal, że macica ulozona tak że trudno zbadac. Teraz poszliśmy do innego gabinetu doktora i tutaj już usg hula. Wiek ciąży wychodzi idealnie jak mój wyliczony. Szyjka ładnie trzyma. Ale jest jedno ale. Spora część łożyska ma inna strukturę niż reszta. Jest to albo pozostałość po krwawieniach, albo tak tez wyglada łożysko przy parvowirusie... Musze zrobić badania. Boje się, że mam to cholerstwo. Przeczytałam, że objawem jest rumień i ból mięśni. Wszystko się zgadza. Przez kilka miesiecy mialam swedzacy rumien na nodze. Myślałam, że to nawrót boleriozy, ale badania wyszly ok. Miałam też w wakacje incydent, że mięśnie mnie bolaly jakbym miala zakwasy, a nie cwiczylam w ogóle. Lekarz mi wtedy zlecil morfologie i jakies badanie pokazujące czy mam zapalenie miesni, ale wszystko wyszło ok. Rumień zniknal po maści. Boże chron nasze dzieciątko. Oby to nie był żaden wirus...
Za 2 tygodnie mamy prenatalne. Zastanawiałam się czy robić Pappe, bo sa różne opinie, ale lekarz zlecil, więc nie będę dyskutować. Czy wolna betr hcg i pappe można zrobić w Diagnostyce i potem iść z wynikami do swojego lekarza?

Ps. Samopoczucie fatalne. Mam opaske akupresurowa, ale i ona nie pomaga. Dzisiaj okazalo się, że można zwymiotowac szklanke wody. Tak, rano sie napilam i zwróciłam cala szklanke. Wiecej nie było co zwracac po nocy. Głowa mi dziś pęka. Słabość okrutna. Dzisiejszy dzień jest tym gorszym. Ale inne też sa straszne. Mój mąż cały czas powtarza: no i kto by pomyślał, miałaś mieć bezobjawowa ciążę. No miałam, ale nie wyszło. Objawów pełen pakiet, nawet cycki już bola. Czasami myślę, że już nie dam rady... I tak walcze dzień za dniem...

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja, 09:49

‹‹ 8 9 10 11 12
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.