Pamiętniki Musisz dać życiu szansę
Dodaj do ulubionych
‹‹ 7 8 9 10 11

24 stycznia, 17:58

Dziewczęta dziękuję za troskę, jesteście kochane. To czekanie mnie dzis dobijalo, w koncu na obiad poszlam w przerwie, z kolezanka. I dzwoni embriolog! Nawet jak kolezanka widziala ze wyswietlo sie: Embriolog to majac juz 2 dzieci z pierwszych cykli nie wie za Chiny co to znaczy.
- Dzień dobry, klinika Artvimed, chcialam Pania zaprosic na jutro na transfer.
- Ufff....
To było troche jak zaproszenie na pokaz poscieli albo garnkow hehe. Ale w pozytywnym sensie, przemila kobieta. Mamy 3 ladne morulki, 2 zarodki sa slabe, nierowne i nie rokuja. Tak wiec mamy trzy zarodeczki!
Nawet nie zdawalam sobie sprawy z moich emocji, dopiero jak wrocilam do kolezanki to nie bylam w stanie pokroić nozem miesa ani trafic widelcem do buzi. Kolezanka chyba to widziala, ale przemilczala.
Jak ja usne? Jak wyczekam do bety? Jutro bede miala w sobie część Nas i juz to jest dla mnie niesamowite. Prosze o kciuki i modlitwe, za Was również modlę się codziennie!

25 stycznia, 12:43

Kochane, mam juz w brzuszku nasza Kruszyne!
Jak to wygladalo? Po przyjsciu do kliniki embriolog zaprosila nas do laboratorium. Pokazala na ekranie nasze zarodki i to jak sie dzielily przez caly tydzień. Mamy 3 ladne blastki. Jedna, ta która mam w brzuchu, zrobila juz nawet sama z siebie tzw. Hatching czy jakos tak, czyli przebiła otoczke. Czytalam o tej metodzie, w cenniku kliniki jest. A nasza Blastka juz sama go zrobiła😄 Widzielismy to i mialam gule w gardle. Wzruszenie mnie straszne ogarnelo. Embriolog tlumaczyla jak sie dzielily itd. 2 slabsze zarodeczki juz sie zdegradowaly i nie beda mrozone. Czyli na 9 pobranych komórek 3 blastki. Człowiekowi sie wydaje ze bedzie tyyle ich, a tutaj sie po prostu selekcja naturalna odbywa.
Potem mialam usg. Nie bylo skurczy macicy, ale za malo wypilam. Musialam jeszcze 2 szklanki wypic. Potem transfer. Poszlo szybko, jak przy IUI. Widzialam jak nasza Kropelka trafia do mojej macicy i dostalam tez zdjecie. Pielegniarka ubrala mi majtki lol dobrze ze jakichs barchanow nie wzielam. Potem lezalam 15 minut. Transfer robila mi inna lekarka niz mój doktor prowadzacy i odmówiła mi kategorycznie przepisania relanium. Szkoda, bo mój doktor chyba przepisuje jak ktoś prosi. A ona powiedziala ze relanium w ciazy absolutnie niedozwolony, pielegniarka kiwala glowa że kto to wymyśla takie rzeczy. Pielegniarka to pani Iwonka, taka typowa pigula, boki zrywac mozna😄😄
Nie bralam l4. Nie wiem czy dobrze czy zle. Mam prace biurowa, po pracy prowadze tez lekcje ale tylko po godzinie. W pracy sie stresuje, ale no balam się brac tego l4. W razie w, managerka bylaby zla ze zostawilam ich z bagnem, bo jedna kolezanka jest na urlopie, a drugiej umarl tata. Ja dopiero w tym miesiacu dolaczylam do zespolu i managerka sie wystarala o moje przyjście. Czuje do niej dlug wdzięczności, moze niepotrzebnie. Moze niepotrzebnie zakladam różne scenariusze, ale jak sie walczy kilka lat to sie wie, ze tutaj nic nie jest oczywiste.
Kropelko, zostań z nami!

Leki: 3x1 Utrogestan, 3x1 Duphaston, 1x1 Estrofem, 1,5 tabletki Encortonu, zastrzyki z Neoparin codziennie i dwa zastrzyki Gonapeptylu
Dorzucone od siebie za zgodą dr: acard, nospa, magnez, wit b metylowane. Nie pytalam o Scopolan, ale mąż wysłany do apteki. Ciekawe kiedy sie zaczne świecić😀😀

Koszty:
Transfer: 1300 zl. Chyba ostatnio mi policzyli 500 zl wiecej, bo normalnie transfer 1800 kosztuje.
Leki: 280 zl
Łączny koszt ivf wraz z lekami i badaniami: 10 570. Koszt bez mrozenia zarodków, bo na to przyjdzie faktura. To chyba 800 zl rocznie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia, 13:07

26 stycznia, 09:23

Dziewczyny, pieknie dziękuję za wszystkie pozytywne słowa, ale u mnie już chyba pozamiatane. Nad ranem mialam jakis sen erotyczny. Bardzo rzadko mam takie sny, prawie wcale. I obudziłam sie z niego z bolem macicy. Wzielam 2 nospy, magnez i scopolan i polozylam sie. Bol sie nasilil, bolaly mnie jajniki tak jak na okres. Po 5 min przeszlo. Powtórzyło sie to co mialam raz 7 dni po IUI, tyle ze wtedy bol byl o wiele gorszy.
Moglam wziąć jednak atosiban. Wydaje mi się ze moja macica wypycha z siebie wszystko czego nie zna. Jestem zalamana, chce mi sie wyć

29 stycznia, 21:38

Od dwoch dni cmi mnie brzuch jak na okres, zwlaszcza jak sie wysikam. Oczywiscie znow mam zaparcie, boje sie pchać żeby zarodka nie wypchnac, paranoi cd. Teraz właśnie byłam sikac i rozbolaly mnie jajniki jak na okres. Powiem tak: stymulacja pikus, punkcja spoko, oczekiwanie na telefon od embriologa hardcore, ale to co sie dzieje po transferze to przechodzi ludzkie pojecie. Przynajmniej po świeżym transferze. Niedaleko nas jest dom wariatow, to mnie tam zaraz wywioza.

31 stycznia, 18:34

Beta 1.6. Koniec zludzen, koniec marzeń...

2 lutego, 08:12

W nocy znowu obudzil mnie silny ból jajnikow i mscicy. Jeszcze silniejszy niz w niedziele. Jeczalam z bólu. Bol na koncu zaczal az promieniowac na posladki. Trwalo to 10.min po czym przeszlo jak reka odjal. Zdarza sie to 2 raz po transferze, a ogolnie 3 raz w zyciu. Co to jest? Skoro zdarza sie to 2 raz w ciagu tygodnia. to nawet atosiban w dniu transferu nie pomoze. To nie jest normalny bol, coś jest nie tak.

3 lutego, 20:20

Dziękuję za troskę i pytania. Niestety wczorajszy sikaniec nie pozostawia zludzen. W srode ide na ostateczna bete. Nasza Kropelka odeszła. Ciezko to przeżywam, ale mam oparcie w mężu. Jak dojde do siebie to napisze więcej...

5 lutego, 21:17

11 dpt. Beta 0, progesteron 8.9. Dzisiaj cieszę się, że zrobiłam betę 6 dpt. Po pierwsze dlatego, że wyłapałam, że coś ruszyło (było 1.6), po drugie zdążyłam opłakać nieudany transfer i pożegnać się z naszą Kropelką. Nie żyłam złudną nadzieją do 11 dpt.
Czas na podsumowanie mojego pierwszego ivf. Nie wiem, dlaczego podchodziłam do ivf jak do jeża, dlaczego traktowałam jako zło konieczne.
Zaskoczenie nr 1: Zastrzyki i widmo igły w moim brzuchu to była dla mnie jakaś masakra. Wcześniej robiłam sobie tylko ovitrelle do IUI i prawie mdlałam ze strachu. Co się okazało? Zastrzyki idą mi jak zawodowej pigule. Mąż się ze mnie śmieje. Nawet zastrzyki z neoparinu, które wiele dziewczyn przelewa do innych opakowań, z innymi igłami, bo te fabryczne są okropne, tępe jak cholera. Ale co tam, ładowałam je przez 10 dni. W sumie przez 18 dni brałam różne zastrzyki. Brzuch mam cały w siniakach. Nie są to siniaki po stymulacji, lecz po zastrzykach po transferze: neoparinie i gonapeptylu.
Zaskoczenie nr 2: stymulację przeszłam tak szybko, że nawet nie zdążyłam ponarzekać. W 6 dc pierwsza wizyta i już lekarz przewidział, że punkcja będzie w następnym tygodniu. I była. I drugi monitoring i transfer były w sobotę, więc nawet w pracy nie musiałam świecić oczami.
Zaskoczenie nr 3: Punkcja. Punkcja? Jaka punkcja? Nic mnie nie boli, jestem wyspana, żyć, nie umierać.
Zaskoczenie nr 4: Strach przed telefonem od embriologa. Okropny, zapierający dech.
Zaskoczenie nr 5: Jesteśmy płodni. Komórka jajowa łączy się z plemnikiem, powstają dobre zarodki.
Zaskoczenie nr 6: Od kiedy dowiedziałam się, że komórki się zapłodniły czuję się mamą. Nawet mąż mówi: my tu, a one tam walczą. Nasze dzieci. Nieważne, że nie mają jeszcze serduszka i mózgu. To powstało życie z nas. Nie spodziewałam się tego uczucia w sobie, takiego instynktu macierzyńskiego jaki się we mnie narodził po telefonie od embriologa, że komórki się zapłodniły.
Zaskoczenie nr 7: czas stymulacji i punkcji wspominamy wspaniale. Czas po transferze to już koszmar, a to za sprawą koszmarnych skurczy jakie miałam w noc po transferze.

Już po tej nocy ze skurczami wiedziałam, że to się nie uda. Choć dziewczyny mnie pocieszały, że to się zdarza, że to dobry znak. Ok, dobrym znakiem są jakieś tam skurcze i bóle, ale nie takie, że człowiek się wije z bólu. Nie wtedy, kiedy wiem, że to samo miałam 7 dni po IUI i wiadomo jak się skończyło.Już wtedy w niedzielę wiedziałam, że to nie będzie tak jak sobie wymarzyliśmy i zaplanowaliśmy. Moja macica walczy i nie pozwala "obcemu" na bytowanie. A jednak w 3 i dpt czułam bóle miesiączkowe. Czułam się rozbita, ospała, brzuch pobolewał miesiączkowo, co nigdy mi się nie zdarza kiedy jestem na progesteronie. Na kolację kupiłam sobie śledzie z żurawiną i je pochłonęłam. Dopiero potem pomyślałam: śledzie z żurawiną? Przecież jesteś fanatyczką śledzi bez żadnych profanacji typu żurawina i rodzynki! I nigdy nie jesz śledzi na kolację! Ale te śledzie, tak strasznie chciało mi się przez 2 dni jeść śledzi, że wyobrażałam sobie jak wiszą, takie słone i soczyste, a ja je połykam jak pelikan. Dopiero potem do mnie doszło: ej stara, co ty tak o śledziach jak głupia myślisz, przecież tak mają laski w ciąży!
W 4 dpt wieczorem poszłam jeszcze na siku i poczułam silny ból jajników, na chwilę. Położyłam się. To były dni pełne nadziei.
W 5 dpt nie czułam już nic. Totalnie. Chciało mi się płakać, zaczęłam świrować. Dlatego 6 dpt chciałam robić test, ale namówiłyście mnie na betę, za co bardzo dziękuję. I to był już koniec. Mąż zrobił sobie zdjęcie numerku z Diagnostyki i wieczorem kiedy przyjechał do mnie do pracy wyczułam już w jego głosie, że sprawdził.
Płakałam pół nocy. Mąż już chrapał a ja kuliłam się w łazience jak dziecko i wyłam. Rano wyglądałam jak żul, a mieliśmy jechać do teściów na weekend. Kiedy przyjechaliśmy nie mogłam powstrzymać łez. Nie tak wyobrażałam sobie tę wizytę. Teściowie wiedzą, że podchodzimy do ivf, ale nie znają daty. Kibicują nam i proponowali pomoc finansową. Myślałam, że już w sobotę im powiemy, że się udało. A tymczasem miałam łzy w oczach. Nie wiem czy się domyślili. W każdym razie mimo że wieczorem nie piłam alkoholu, to teść opowiadał takie historie, że płakałam, ale już ze śmiechu. W nocy u teściów znowu koszmarne skurcze. Pomyślałam nawet: nieważne, czy będę w ciąży czy nie, niech ten ból się skończy.
Po powrocie, w niedzielę znów płakałam. Porozmawialiśmy z mężem. Było dużo przytulania. Powiedział, że najbardziej go boli jak mnie widzi jak się gryzę i jak mnie to niszczy. Powiedzieliśmy sobie, że będziemy walczyć.
Poniedziałek był jeszcze ciężki, a we wtorek obudziłam się już gotowa do walki. Wytaczam działa:
- atosiban. Podaję link do artykułu: http://artnewsletter.pl/artykuly/3/Perspektywy-zastosowania-atosibanu-w-leczeniu-nieplodnosci.php
- relanium. Czekając na dzidzię masz rację, relanium jest na skurcze. Doktor robiąca mi transfer odmówiła mi recepty na relanium. Jeśli mój doktor prowadzący też mi odmówi to i tak je zdobędę. Novum: https://www.novum.com.pl/pl/leczenie-nieplodnosci/forum-embriologiczne/pytanie/2271/
- intralipid - 2 razy przed FET według zaleceń Sydora
- embrioglue
- witaminy prenatalne z Solgar - już zażywam. Przyjaciółka miała je w zaleceniach do ivf, zaszła przy 2 podejściu
- akupunktura. Na forum Bocian znalazłam wypowiedź ginekologa z kliniki, że na skurcze może pomóc akupunktura przed i po transferze. Tak się składa, że na stronie mojej kliniki jest podana lista lekarzy z którymi współpracują, w tym lekarki od aku. Jestem umówiona już na piątek.
- sauna. Tak często jak tylko się da. Na mthfr i antystresowo - nic mnie tak nie relaksuje jak sauna.
- po transferze min tydzień urlopu. Nie wiem jak wytrzymam w domu, ale na pewno już mniej emocjonalnie podejdę do transferu, więc może się uda nie sfiksować w chałupie.
- medytacje i afirmacje. Czas procedury był tak intensywny, że zapomniałam o tym co dla mnie najlepsze i co mnie uspokaja.
- w środę wizyta w klinice. Duphaston odstawię dopiero w niedzielę, żeby 2-3 dc wypadł w dniu wizyty.
- mniej udzielać się na ovufriend. Mimo, że otrzymuję od was ogromne wsparcie, to jednak mózg cały czas na jednym skupiony. Na supersympatycznym wątku ivf dziewczyny, które ze mną podchodziły do transferu zaszły w ciążę. Statystyki ze stycznia to niecałe 70 %. Ja jestem w mniejszości. Jakoś mnie to dobiło. Nie mam serca na razie tam zaglądać.

Jak widać, doktor ma małe pole do popisu, ale może mnie czymś zaskoczy, zobaczymy.

W ten weekend planujemy z mężem kochane Tatry. Chcmey zdobyć Kopę Kondracką, bo tam nas jeszcze nie widzieli, ale zastanawiam się czy raczków nie kupić. Szlak w lecie banalny, w zimie może okazać się nie do przejścia. Choć jak wspomnę nasze zimowe wyprawy na Zawrat lub na Trzydniowiański w trekach z Decathlonu, to włos mi się jeży. Ale wtedy człowiek był przed 30-tką, to co mu tam śnieg, lawiny i przepaści.
Na Walentynki z kolei będziemy walić w tynki nad morzem. Weekend w przefajnej Gdyni. Jakoś to będzie. Ważne, że razem.

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego, 21:37

10 lutego, 07:59

Kurcze, za szybko po odstawieniu dupka dostalam @. Wczoraj plamienie, więc dziś licze jako 1dc. I mam teraz dylemat, bo wizyta w klinice dopiero w środę, czyli 3dc. Od 2dc powinnam brac estrofem, który mam w domu, ale jeśli lekarz zleci inaczej? Chyba nic mi sie nie stanie jak zjem ten estrofem, nawet jak lekarz bedzie mial inny plan?

10 lutego, 18:14

Już wiem, że beta 1,6 w 6dpt to nie był przypadek. Właśnie wydaliłam część doczesnej. Skąd wiem, że to to? A no, niestety, wiem na 100%.
W 2017 roku, po ponad roku starań przyjaciółka poleciła mi swojego gina z Katowic, miał być cudotwórcą. Jeździliśmy do niego z Krakowa 8 miesięcy, stymulował mnie i robił 2 IUI. Po drugiej IUI zalecenie miałam zrobić betę 21 dni po IUI i jak będzie negatywna to zastrzyk z pregnylu. Tylko i wyłącznie dzięki forum wiedziałam, że pregnyl zawyża betę, więc kiedy w 21 dniu beta wynosiła 0, a ja zrobiłam zastrzyk i beta była 80 to wiedziałam, że lekarz oszukuje. A jednak wierzyłam, że może ma jakiś plan. Po kilku dniach miałam znów powtórzyć zastrzyk i znów. Łącznie miałam 3 zastrzyki z pregnylu 21 dni po IUI. Lekarz powiedział wtedy, że coś jest na usg, że widać, ale że beta spada (oczywiście że spadała, bo była fałszem po lekach), więc jak dostanę okres to mam nasikać na sitko i tę błonę którą wysikam to mam włożyć do sterylnego kubka i w wodzie zimnej przywieźć do nich na badanie histopatologiczne. Kupiłam wtedy to sitko, ale popukaliśmy się w głowę, nie użyłam go. Tak się złożyło, że jak dostałam okres, to przy podcieraniu na papierze toaletowym ta błona faktycznie ze mnie wyszła. Wyglądała jak kawałek meduzy, oczywiście zakrwawionej. Zawieźliśmy to do badania i więcej się w tej "klinice" nie pokazaliśmy. Wyniki otrzymaliśmy jednak, były oznaczone jako materiał z poronienia, opis: decidua gąbczasta. Tak się nazywa błona macicy w czasie ciąży, czyli doczesna. Poszłam wtedy do innej kliniki, wiedziałam, że beta była fałszywa, ale o co chodzi z ta doczesną? Skąd ona? Gin wytłumaczył mi, że pregnyl to to samo co beta hcg, więc organizm się oszukał, hcg było, więc zaczęła rosnąć doczesna.

Teraz nie miałam żadnych pregnyli i im podobnych, a właśnie podcierając się, zupełnie się nie spodziewając zobaczyłam na papierze to samo co wtedy, oczywiście kawałek był mniejszy, bo wtedy po tym pregnylu miałam betę dużą. Ale to było dokładnie to samo. Popłakałam się, wiem, że nasz Zarodeczek walczył, że próbował. Teraz ja muszę się wziąć w garść i walczyć dalej.

12 lutego, 15:58

Wizyta w klinice po nieudanym transferze. Widziałam, że doktor sie zdziwil, podany był bardzo dobry zarodek. Ciosem dla nas jest to, że myslelismy, że mamy jeszcze 2 dobre zarodki, tymczasem jeden jest bardzo dobry, ale drugi już drugiej klasy i szanse na ciążę z niego to 20%.

Doktor powiedzial, że to niedobrze, że mialam skurcze w noc po transferze, to nie są dobre skurcze. Ja o tym wiedzialam, to sie po prostu czuje. Te skurcze 7 dni po nie sa takie ważne, te pierwsze były kluczowe. Następny transfer bedzie w oslonie atosibanem. Bede też miala 2x intralipid.

Co najwazniejsze. Za 2 tygodnie mam histeroskopie diagnostyczna. Ponieważ na ostatniej histero w szpitalu zrobili mi sama histopatologie, bez mikrobiologii, trzeba zobaczyć czy nadal mam ecole.

Mam też mieć znów wlew z accofilu, dr chce żebym była obstawiona lekami, bo podamy nasz ostatni dobry zarodeczek. Ale ja w tego trzeciego też wierze!

Relanium nie dostane absolutnie. Mam pić dwa tygodnie przed transferem melise.

Aha, i najlepsze. Wczorajszy dzień przeplakalam, bo okazalo sie, ze mam wyjazd służbowy za granice na poczatku marca. A ja planowalam crio teraz i w marcu na pewno bym nie leciala na zaden wyjazd, ale w pracy nie moge o tym powiedziec. L4 też nie moge wziąć nagle przed, bo to nieuczciwe i bilet by przepadl. A dzisiaj sie okazalo, że i tak nici z transferu w tym cyklu! Już humor mam lepszy! A mialam juz taki paskudny humor w stylu po co ja w ogóle żyje, nie jestem zdolna do niczego, bez sensu to wszystko itd. Mąż wokół mnie łazi jak wokół jajka a ja placze non stop. I wczoraj akurat natknęłam sie na kompilacje scen mojego ulubionego serialowego zwiazku: Monica i Chandler. Monika bardzo mnie przypomina: lubi porzadek, dba o gości, jest perfekcjonistka i musi wygrywac. Cala ja! A Chandler to moja ulubiona postac ever. I rozwalil mnie emocjonalnie dialog Chandlera z kobieta, od której mieli adoptowac dziecko:

"I really want a kid. And when that day finally comes I'll learn how to be a good dad. But my wife, she's already there. She's a mother without a baby."
Omg cytuje to i rycze. Czy to nie jest piękne? Jak to obejrzalam to zdalam sobie sprawę, że uzalam się nad sama soba, a mój mąż też stracil właśnie szanse na dziecko. I on mnie pociesza, a ja jego nie, ja go tylko sciagam w dol. Kiedy ja wydorosleje?

Podsylam link do scen Monika&Chandler, miodzio:
https://m.youtube.com/watch?v=TA26aE3OyNs

Buziaczki dla wszystkich i miłego dnia!

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego, 17:03

‹‹ 7 8 9 10 11
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)