X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Niecierpliwa nadzieja - 6 lat oczekiwania na cud. Warto nie tracić nadziei ❤️
Dodaj do ulubionych
‹‹ 9 10 11 12 13

22 lutego, 20:29

Dzisiaj Marysia po klubiku w ogóle nie domagała się cyca. Raz w trakcie wspomniała, ale zaraz zaczęła się czymś innym zajmować. Takie dni się już ze dwa -trzy razy zdarzyły, ale przy nocnym usypianiu przeżyłam szok. W ogóle jej nie odmawiałam. Po prostu w momencie jak mąż gasiła światło to zrobiła smutną minkę jakby się miała rozpłakać, chwilkę pochlipala i już byłam gotowa podnieść bluzkę, ale instynktownie się wstrzymałam, a córeczka położyła się na mnie tak jakby brzuch do brzucha (bo ona głównie śpi na brzuszku) i za chwilę zasnęła. Dużo szybciej niż usypiana na piersi. Jestem w szoku. Jest mi smutno. Jestem bardzo dumna z naszej dzielnej i mądrej Córeczki. Cieszę się z takiego obrotu sprawy, bo to dużo więcej niż oczekiwałam od życia w kwestii odstawienia kp. Życie zaskakuje. Dzieci zaskakują. Dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje.
Jutro idziemy rano na szczepienie i nie posyłamy jej do klubiku. Ciekawe jak nam minie dzień razem bez/z kp...

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego, 20:32

25 lutego, 22:34

Mam wrażenie, że to jakiś Matrix 🥺 że obudzimy się z tego strasznego snu.
Patrzę na Marysię i wiem że dziś nie jest świadoma tego co się dzieje na świecie, ale tak strasznie boje się, że zdąży zrozumieć co to namacalne zło nim ta wojna się skończy....boje się że nie zdąży dorosnąć 🥺 Mówią że jesteśmy bezpieczni, ale przez ostatnie lata ciągle mówili "nigdy więcej wojny". Dziś nic nie jest pewne....

Tak strasznie współczuję Ukraińcom, nie jestem w stanie sobie chyba wyobrazić co czują te kobiety z dziećmi idące na zachód, co czują ci mężczyźni którzy musieli się odłączyć od swoich rodzin by stanąć do walkiz agresorem godząc się na śmierć...

Zło zdaje się nie mieć dziś granic, ale dobro też jest wielka siłą. Jestem dumna z Polaków i ich mobilizacji.
Chociaż....wstyd mi za Polskę, bo czym różnią się marznięci przez kilka/kilkanaście godzin na kilku st. zimna Ukraińcy uchodźcy od uchodźców z Syrii, którzy przez wiele dni na mrozach odmrażali sobie kończyny, zamarzali na śmierć na polskiej granicy. Tam też były i są malutkie dzieci i kobiety w ciąży 🥺 Świąt nie jest sprawiedliwy...

Ciężko wobec dramatu na wschodzie pisać takie błahostki jak to, że Marysia gada jak najęta, o cycu w dzień zapomniała po tej jednej akcji z plasterkami. Może nie zapomniała, ale ani razu się nie domaga od poniedziałku. Za to strasznie wydziwia przy nocnym zasypianiu. A w nocy nadal daję jej pierś żeby się nie rozbudzała. Na nocne eksperymenty przyjdzie jeszcze czas. Jest cudowna ❤️

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego, 23:06

1 marca, 23:40

Po MabTherze wzięłam 2 dodatkowe dni zwolnienia od onkologa bo uważała że tyle wystarczy (i miała rację) oraz tydzień od rodzinnej żeby trochę się zregenerować i odpocząć. Przez ten tydzień czułam się bardzo dobrze. Dzisiaj wróciłam pierwszy dzień do pracy i szlag trafił dobry nastrój....
Wstałam rano z bólem stawów, ale myślałam że źle spałam. Do pracy ledwie dojechałam, bo miałam trudności z wysiadaniem i wsiadaniem do autobusu/tramwaju. Nie byłam w stanie swobodnie wstać, wejść na schody czy zejść. Po powrocie do domu musiałam ogarnąć Marysię bo oczywiście w kraju pandemia się skończyła🤦 więc mąż wrócił do stacjonarnej pracy ( dobrze że na dwa dni tylko). Jakoś dałam radę, ale tak strasznie bolały mnie stawy, że tylko marzyłam o powrocie męża. W łazience się rozpłakałam bo nie nie byłam w stanie wyjść z wanny 😭😭😭 Jestem załamana, bo chciałabym normalnie wrócić do pracy, zapomnieć że mam chłoniaka...tak miało być. A tu dwa tygodnie po podaniu pierwszej dawki umieram. Ledwie żyje. Boje się. Jutro będę dzwonić do lekarki w COI i ustalać czy to MabThera czy coś innego.
Xuj z Putinem, xuj z chłoniakiem 🤬

Marysia kocha pociągi. Mamy już trochę lokomotyw z Tomek i Przyjaciele. Zastanawiam się nad dokupieniem torów ..tak, tak Marysia nie dostaje zabawek od rodziny, ani zabawek w spadku po innych dzieciach, więc my rodzice odmawiamy sobie zakupu nowej bielizny, ale co zrobić jak kupisz lokomotywy: Tomka, Piotrusia, Basię i Nię, a w podzięce słyszysz: "o nie, nie, nie ma Emilki"🙈🤣 Myślisz sobie.. te lokomotywy kosztowały po 15-20 zł, a Emilka kosztuje 30....nic to, kupujesz więc Emilkę, a że Smart jest od 40 zł, to dorzucasz Rebecce za 30 zł...i drżysz, że usłyszysz tekst " o nie, nie, nie ma Gabrysia"😅) Portfel chudszy, ale uśmiech dziecka bezcenny 🥰🤗

4 marca, 16:03

No i wykrakałam: "o nie, nie, nie ma Kuby u misiakow"*
* misiakowo - pokoik Marysi, w którym na razie znajdują się misie i inne zabawki plus łóżko domek, w którym oczywiście nie chce spać. Czekamy na meble z IKEA, ale na razie nie ma tych które wybrałam 😐

Dzisiaj zadzwoniłam do lek. rodzinnej, bo wymiękam. Mam spuchnięte nogi, dłonie, palce i boli mnie każdy najmniejszy ruch. Do tego wiecznie mi zimno, dreszcze i mam jakąś wysypkę/wybroczyny na nogach przy kostkach😥 Boje się czy to nie poważniejsze skutki leczenia, typu jakieś zakażenie, czy zakrzepica😥 Lekarka zleciła mi szereg badań krwi i moczu. Wieczorem mają być wyniki. Trochę się ich boję 😐
Siedzę na kanapie i ruszać się nie mogę. Jakaś masakra 😥

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca, 16:03

17 marca, 14:53

Wczoraj miałam druga dawkę MabThery. Stawy zaczęły mnie boleć od razu po powrocie do domu. Widocznie mój organizm od razu się zorientował że nie lubi ciała mononuklearnego i walczy z nim😐 Zarówno moja doktor jak i lekarz który ogarnia dzienny oddział chemioterapii stwierdzili że nie powinno być skutków ubocznych, a na pewno nie tak silne, ale widocznie jestem "niestandardowa"

Ale kit z tym, że mnie stawy bolą...gorzej że kolejny raz okazało się że nasze poje... władze mają w d. pacjentów i dbają tylko oswoj elektorat...pacjenci onkologiczni do niego nie należą☹️.
No więc jakiś czas temu były prośby ze środowiska medycznego by dofinansować onkologię, ale nie..... przeznaczono 2mld zł na TVP zamiast na onkologię. W konsekwencji wycofano w tym roku ten mój lek w czystej postaci i zamówiono do Polski tańszy zamiennik, który ma inne substancje pomocnicze.
Pierwszą dawkę leku dostałam "czystą" na oddziale kliniki, a drugą (zamiennik) na oddziale dziennym. Wczoraj po ok 20 min kroplówki zaczęłam się dusić, puchnąć, tętno mi spadło i musieli mnie ratować. Wpakowali mi masę leków po których fo dziś cały dzień śpię. Specjalnie weszłam na Ovu żeby trochę zmobilizować mózg do działania ale już mi głową leci. Jestem załamana bo dr powiedziała że postara się załatwić mi lek pierwotny, a jak nie to nie jest pewna czy będziemy kontynuować terapię. Alternatywą chemia i łysina 😭😭
Nie rozumiem dlaczego nasz rząd robi oszczędności na chorych, a pieniądze rozdaje tam gdzie nie sa one niezbędne.

Aaaaa i to nie koniec. Mojego Plaquenilu na sjogren też nie ma w Polsce od stycznia, bo rząd zakontraktował zamiennik chiński, który nie ma nawet ulotki po angielsku, nie mówiąc po polsku. Same krzaczki. Aptekarka i reumatolog kazali się wstrzymać w braniu tego bo nie wiadomo co to za syf i mam szukać sobie za granicą Plaquenilu. Kur....co za durny kraj.

Ręce mi cierpią. Idę spać puki Marynia nie wróci z klubiku bo wytłumaczenie jej że mama chora jest awykonalne🙈

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca, 15:31

23 marca, 10:22

Ostatnio chłoniak zdominował moje życie i wpisy na Ovu. Ale to nie tak, że nie myslę o powiększaniu rodziny...
Z mężem tak średnio raz na 2-3 dni coś tam między wierszami mówimy w stylu
"z drugiej dzieckiem będzie..."
"Jak już Marysia będzie starsza siostrą..."
"Kiedy zaczniemy się starać znowu to.."
"Do kliniki się umówimy w..."
"Jak znowu będę na l4 ciążowym to..."
...i takie tam...

Już jak to piszę, to chce mi się płakać, bo cholerna rzeczywiść jest okrutna i mam świadomość, że te teksty są na poziomie "jak już polecimy rakietą w kosmos to..."☹️😭

Choroba nowotworowa nie ułatwia zajścia w ciążę, a w zasadzie uniemożliwia, bo nie wiem czy zdecydowałabym się podjąć ryzyko - co jak choroba wróci i będę musiała decydować leczenie czy dziecko, co jak nie przeżyję, bo nie będę się leczyć i Marysia zostanie bez mamy?
Poza tym zegar biologiczny tyka nieubłaganie - ile będę miała lat jak będziemy mogli w ogóle wrócić do starań?

Ostatnio reumatolog (nowy lekarz) zerknął na moje wyniki badań i stwierdził, że z takim wynikiem Ro to jest cud że donosilam ciążę i że dziecko nie jest chore, że nie ma wad serca itp., no cud.

Ja wiem, że Marysia jest Cudem i że jesteśmy szczęściarzami, że ją mamy❤️ ale tak bardzo bym chciała żeby miała rodzeństwo 😔 nie zasługuje na bycie jedynaczką, tym bardziej, se nie mamy rodziny i znajomych, którzy by jej to zrekompensowali.
Czy jeszcze kiedyś będę miała w rękach swojego noworodka? Tak bardzo bym chciała 🙏

22 lipca, 09:20

Moja Mała Dziewczynka pojechała dziś na pierwszą wycieczkę bez rodziców ☺️ Jak ten czas leci 😳🙈 Niby codziennie chodzi do klubiku, ale mam świadomość że mogę zejść po schodach i niewychodząc z bloku zabrać ją do domu, a tu....pojechała ( na całe pół dnia😅) i jakoś tak nie mogę sobie znaleźć miejsca🙈

31 sierpnia, 22:56

Jutro 1 września ☺️ Nasza mała Dziewczynka ma już gotową białą bluzeczkę i granatową spódniczkę 🫣🙃😜 Zaczyna swój pierwszy rok (przed)szkolny😊🥰
(żeby nie było, ten strój zalecony przez ciocie z przedszkola, a nie jakaś ambicja rodzicielska 😅 ale w sumie mi się ta koncepcja podoba☺️)
Aaaa, no i adaptacja w przedszkolu przebiegła idealnie, bezproblemowo. Pani zachwycona, że chociaż Marynia najmłodsza w grupie to radzi sobie świetnie, jest wygadana i posłuszna. No i ma cudowną ciocię, co dużo ułatwiło. A że rano przy rozstaniu są małe smuteczki, toż to dopiero 2,5 latka i najważniejsze że ciocie sobie dobrze radzą i przez okno macha mi już uśmiechnięta buźka.

W sumie żeby tu coś napisać, to bardziej natchnęły mnie wiadomości jakie dziś dostałam.
Pierwsza to moja bliska koleżanka z pracy. Młodsza parę lat. Zdrowa. Ciąża planowana krótko, książkowa. Wszystko idealnie zaplanowane. Życie ją zaskoczyło i ma wcześniaczka z 33 tc. Zdrowy maluszek, ale dzisiaj okazało się że ma jakąś infekcję, będzie żywienie pozajelitowe. Strasznie mi żal koleżanki bo wiem, że w odróżnieniu od nas ona nie była przygotowana na taki scenariusz i bardzo się martwię by już nic złego się nie działo. Ale jak słucham ich problemów, to my jednak nie mieliśmy żadnych.
I druga sprawa, Arianka💔 malutka dziewczynka której walkę o życie i zdrowie śledziliśmy i wspieraliśmy $. Już wróciła wyleczona po terapii w USA, a dzisiaj pojawiła się informacja, że wczoraj odeszła 🥺😭 Życie jest takie niesprawiedliwe😔

Jesteśmy szczęśliwcami bo mamy siebie i mamy Marysię, czy będzie ktoś jeszcze... cięgle siedzi nam ten "Ktoś" w głowie, ale na razie z powodu mojego stanu zdrowia to pieśń przyszłości, a 40tka już za 4 lata😔



‹‹ 9 10 11 12 13