Dzieci szczęśliwe, podekscytowane👍.
Mama przebudźcowana.
W pracy widzę ciemność, bo siedzę nad nią do 2/3 w nocy, żeby w dzień ogarniać krótszy pobyt w pkolu młodego i garstkę lekcji młodej. Niby są starsi, a więcej ich w domu niż przy rozkładówce żłobek i przedszkole. Jak ja teraz rozumiem niektóre filmiki wiralowe o posyłaniu dzieci do szkół, albo o męczących grupach rodziców na FB 🤣🤣🫣🤭
Dzisiaj był w tv materiał o kryzysie adopcyjnym w Polsce. Kurczę, chciałabym, ale pomijając kwestie lokalowo finansowe, to chyba bym nie ogarnęła więcej dzieci, bo z aktualnym stanem mam problem.
Marzę o emeryturze 🤭🫣😳🙆😅
Jednocześnie mąż ma problemy w pracy, bo jego chory szef postanowił zlikwidować pracę zdalną, a na pismo męża do kadr z wnioskiem o zdalną z uwagi na posiadanie dziecka poniżej 4 rż (halo kadry tu mówi kodeks pracy, czy ktoś mnie słyszy?) postanowili mu urządzić jesień średniowiecza w pracy, robiąc kontrolę logowania do systemu pracy za dewa lata wstecz i grożąc naganą (na co mąż znowu - halo halo, tu kodeks pracy, jaka nagana już dawno wam czas na te represje minął...na prawnika trafiło, lekko nie ma 🤪) no ale patrzę i nie wierzę ....urząd centralny, a mobbing sobie urządzają w biały dzień. Mąż się rozgląda za nową pracą, ale nie jest chętny do zmian, bo to jednak niewiadoma, przynajmniej na początku, a nam już nie trzeba dezorganizacji i nowości w życiu codziennym🫣
Adaptacja Małego Człowieka w przedszkolu trwała jeden dzień, w sensie na drugie pobiegł do sali ani się nie obejrzał i jest przedszkolakoem na medal.
Calineczka spina się i odrabia zadania w świetlicy, nawiązuje nowe znajomości, a ja wzbijał się na wyżyny kulinarne w przygotowywaniu lunchboxa.....w sensie robię kanapki ofc🤣