Pamiętniki Niecierpliwa nadzieja - 6 lat oczekiwania na cud. Warto nie tracić nadziei ❤️
Dodaj do ulubionych
‹‹ 7 8 9 10 11

26 maja 2020, 10:00

To już mój drugi dzień matki! Chociaż ten pierwszy był taki nieśmiały, tydzień po pozytywnej becie, prawie dwa tygodnie przed pierwszym spotkaniem na usg ❤️

Dziś moje największe Szczęście od rana się do mnie uśmiecha, a aktualnie smacznie śpi na drzemce ☺️😴

Zdaję sobie sprawę, że ten wpis może być tu na OF trochę "nie na miejscu"(?) ale w końcu to mój pamiętnik, a przede wszystkim, to dowód, że cuda się zdarzają ☺️

30 maja 2020, 21:21

Marysia dziś wkracza w 5 miesiąc, albo 4 korygowany. Nie wiem jak ten czas szybko mija, podczas gdy starania ciągnęły się w nieskończoność!

Już dzisiaj tęsknię za pierwszymi tygodniami, które mam wrażenie że nam odebrano. Po pierwsze 3 tyg. w szpitalu, a po drugie czuję niedosyt spowodowany brakiem doświadczenia w postępowaniu z noworodkiem. Położne mówiły że mam dziecka za często nie przystawiać do piersi bo się zmęczy i będzie mniej chętna na pierś🤦 dobrze że chociaż intuicyjnie ją dużo tuliłam i spała często na mojej klacie❤️
Dziś wiem, że powinnam ją niemal permanentnie karmić dla rozbujania laktacji, dla bliskości. Dziś też nadrabiamy i uwielbiam te chwilę jak siedzę w fotelu (uwaga! nie sądziłam, że w naszej małej sypialni jeszcze się coś zmieści, ale mój kręgosłup domagał się wygody i od paru dni mam wygodny fotel z Ikei 🙃 może niekoniecznie wyspecjalizowany do karmienia, ale i tak lepszy niż siedzenie na skraju łóżka w nocy) i tulę Marysię, a ona sobie je.
Dzisiaj chyba pierwszy raz na prawdę się najadła 🙈 bo nagle oderwała się od piersi i zaczęła się do mnie bosko uśmiechać. Odpłynęłam z miłości ❤️

Za to w nowy miesiąc życia córka weszła z przytupem. W ubiegłą noc budziła się co godzinę (do tej pory były dwie pobudki - koło północy i ok 3 nad ranem) a teraz jeszcze nie śpi, podczas gdy dotychczas zasypiała przed 20🤷‍♀️
Zatem siedzę w fotelu i ja karmię, a raczej robię są usypiacz ☺️

1 czerwca 2020, 08:13

Marysia przez tydzień przybrała 200g!
Waga z dziś 4960g 💪💪
To pewnie to Infantrini, ale ja też mam wrażenie że ode mnie łyka (częściej słyszę) więcej niż do tej pory.
A może to ten cholerny zum hamował jej wagę?
Nie ważne jak, ważne, że na razie waga ruszyła z impetem.
Infantrini miała pić 2x po 125ml na dobę ale w praktyce wychodzi nam jedna butelka na dzień. A że karmimy się łyżeczka i zawsze coś tam ładuje na pieluszce, czy ubranku to pewnie je 80-100 ml na dobę. Widocznie tyle wystarczy.
To Infantrini to jakieś dziwne jest. Plamy po normalnym praniu zostają na ubraniach 🙈 aż nie chcę myśleć jaki to ma skład 🙈 ale działa ☺️

A no i początek 6(5kor.) miesiąca to zmiana nawyków sennych. Na minus.... Do tej pory Maria chodziła spać 19-20 i budziła się na karmienie ok północy i trzeciej nad ranem, a później koło 6 pobudka. Teraz zasypia też ok 19-20, ale już trzecia noc pobudki są o 21, 23, 1, 3, 5....ech 🤷‍♀️ Kocham, kocham, kocham ❤️

5 czerwca 2020, 21:30

Porada
KARMIENIE PIERSIĄ
Tak sobie myślę, że warto spisać trochę "mądrości". Pamięć jest ulotna, a może mi się kiedyś jeszcze przyda taka wiedza.
A może przyda się ktrórejs przyszłej mamie (kilka lat na OF pokazuje mi że praktycznie wszystkie w końcu zostajemy mamami💪☺️), a zdecydowanie lepiej to wiedzieć wcześniej niż z dzieciem przy cycu, lub już poza cycem...

Z historii:
A) I trymestr -nie myślę o kp, bo pewnie ciąża i tak się nie uda ...
B) II trymestr - nie myślę o kp bo moje piersi są za małe, nic się nie zmieniły w ciąży, nie bolą, śpią, pewnie nie działają, zresztą pomyślę o tym w trzecim trymestrze...
C) III trymestr - zaczyna się od konsultacji onkologicznej - bezwzględny zakaz kp 🤷‍♀️😓 kp mnie nie dotyczy...
D) przed porodem lekarze w szpitalu mówią że mogę karmić. Po porodzie położna na sali pooperacyjnej wyciska mi siarę z piersi (wow) i tak zaczyna się nasza przygoda z kp...

Pomijając okres mm i kpi przechodzę w końcu na kp. Teraz trochę wspomagane Infantrini, ale nadal bez butelki 💪

Ad rem:
1. Mleko jest w głowie, nie w cyckach (mojej mamie za taki tekst jeszcze w ciąży zrobiłam awanturę zarzucając, że się nade mną znęca psychicznie. Położna środowiskowa powiedziała mi to samo - jej uwierzyłam 🤭)
Odsetek kobiet które nie mają pokarmu to jakieś 3-4% populacji. Prawie się nie zdarza!
Matki adopcyjne też czasami potrafią wybudzić w sobie laktację (wow).

2. mm nie jest złem. Ale mleka matki żadne mm nie zastąpi. Chorują dzieci na mm i na kp, ale nadal to mleko matki ma tę moc 💪 Jest czymś najlepszym co matka może dać dziecku.
I ten ufny wzrok wpatrzony w mamę podczas kp - bezcenne 😍

3. Nie dać dokarmiać w szpitalu! Dziecko się nie zagłodzi przez pierwsze doby. Ma ssać, ssać, ssać! Ma żołądek wielkości wisienki, da sobie radę. Jak dokarmią to też świat się nie zawali, ale warto mieć to pod kontrolą.
(Jeśli czasowo po porodzie dziecko nie jest z Tobą, to koniecznie praca z laktatorem co najmniej co 3h metoda 7+5+3 plus power pomping i odciągać, odciągać)

4. Mleko pojawia się na zasadzie podaż-popyt. Im cześciej dziecko będzie przystawianie tym więcej będzie mleka. Taaaak przez pierwsze tygodnie (ba, miesiące) może być non stop na cycu.
Laktacja stabilizuje się po ok 3 mc. Później są kryzysy laktacyjne itd. Nie jest różowo, ale warto 😉
Mi w szpitalu na oddziale noworodków powiedziała taka jedna mądra - "pani tak często nie karmi bo dziecko się do pani przyzwyczai. Co 3 lub 4 godziny wystarczy" No do ostrzału taką 🤦🙈🙉

5. A co najważniejsze - cyc to nie tylko jedzonko. To poczucie bezpieczeństwa, uspokajacz, usypiacz, odstresowywacz, mama❤️ Więc ---> wygodne łóżko/fotel/kanapa + woda i przekąski, + Netflix lub Kindle i jedziecie. Niech się wali, pali a Ty karm i łap chwile, szybko miną ☺️

6. Mleko matki jest idealne dla dziecka. To znaczy że nie jest nigdy za chude, za mało wartościowe, mało odżywcze. Jest idealne!

7. Jesli dziecko nie przybiera na wadze to nie jest to wina jakości mleka.
- sprawdzić wędzidełko
- skontaktować się z CDL - czy dobrze się przystawia, czy efektywnie ssie. W zasadzie jedynie CDL potrafi pomóc i dobrze ukierunkować. Ani położna środowiskowa albo pediatra nie ma do tego takich kompetencji. Pediatrze czasami coś dzwoni, ale zwykle nie w tym kościele co trzeba 🤷‍♀️
- może alergia?
- może zum?
- może inne choroby?
- mm to ostateczna ostateczność

8. Jeśli dziecko ma kolki, dyshezje, inne problemy brzuszkowe - nie zamieniać kp na mm!
Nie ma diety matki karmiacej. Od fasoli dziecko nie dostanie wzdęć 🤦🤣
Ale niestety są alergie pokarmowe i ewentualnie dieta eliminacyjna (nie jest taka zła, ja odkryłam niezłe produkty wege, mmmm🙃)

9. Jeśli pediatra zaleci zmianę kp na mm - to ZMIEŃ PEDIATRĘ, bo ... Pediatrzy g. znają się na kp. Nikt ich tego nie uczy na studiach. A koncerny mm słono płacą 🤷‍♀️

10. Jeśli już musisz dokarmiać to tylko metodami alternatywnymi! (Kubeczek Medali, Doidy Cub, strzykawką, łyżeczką, sns). Czasami butelką przejdzie niezauważona, a czasami jedno podanie butelki spowoduje że dziecko odrzuci pierś. Nie warto. NIE MA butelki która z całą pewnością nie zaburza kp. A i wyrzuć smoczek. Każdy smoczek zaburza odruch ssania.

Ot, taki dekalog mi wyszedł. Jak jeszcze coś mi wpadnie do głowy to uzupełnienię. Jeżeli Twój pediatra ma inne zdanie - to znaczy że nie zna najnowszych badań na temat kp, ma wiedzę z ery prekambryjskiej, a przynajmniej z poziomu naszych babć i mam. Tylko że w ich czasach były tylko mądrości ludowe, a my mamy badania naukowe, które wiele wypaczeń poprzednich lat prostują.

*Źródło - autopsja 🙈 fantastyczna grupa wsparcia kp na FB i blog Hafija plus kilka innych stron o kp☺️

Ufff, napisałam, bo Marysia dzisiaj wydłużyła proces zasypiania (z kp w pakiecie) do 1,5 godziny 🙈🤷‍♀️☺️

Aha, karmienie piersią zawsze wydawało mi się proste.
Dziś wiem że to nieraz łzy, flustrscja, załamania, ból, ciężka praca, stres (!), kombinatoryka stosowana, ale też wspaniała przygoda, przyjemność i miłość ❤️

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2020, 21:41

6 czerwca 2020, 09:10

Hmm, myślę, że trochę źle odczytałyście moje intencje. Absolutnie to nie był wpis typu co jest lepsze, ani nie promujący kp. Nie taki był cel.
Gdzie ja kogoś skrytykowałam? No poza lekarzami 🤭

Napisałam tylko to co można zrobić by zawalczyć o kp, by nie skończyło się po miesiącu. Jak sobie nie zaszkodzić. Zebrałam to czego się nauczyłam przez prawie 6 miesięcy przygody z kp.
Wiele kobiet chce karmić piersią, ale ciężko znaleźć w gabinetach lekarskich wsparcie w tym zakresie, a mm jest tam często remedium na wszystko. Oczywiście że nie zawsze się udaje, ale jeżeli "walka" (bo to nieraz jest właśnie na początku ciężka walka) ogranicza się do tego - pani dziecko słabo przybiera, więc proszę dokarmiać /ma kolki - pewnie ma pani niewłaściwe mleko więc proszę przejść na mm, to jest to prosta droga do zakończenia kp. a nie żadna pomoc.
Zanim się sięgnie po mm, to warto po prostu wypróbować inne rozwiązania problemu. Ja np nie miałam pojęcia o cdl, wędzidełku, ani o tym że dziecko może ssać nieefektywnie.
Nie jest to wiedza tajemna, ale nie rozpowszechniona i nieraz w sprzeczności z mądrościami ludowymi. Nie jest to 100% recepta, ale ja żałuję, że pewnych rzeczy dowiedziałam się za późno...

Że mleko jest w głowie to taki skrót myślowy typu - uwierz w siebie, ale nie samospełniająca się mantra 😜 Oczywiście od takiego myślenia mleko w cycach nie popłynie 🤣 Że mnie wpędzało takie gadanie w depresję też napisałam 🤦

Z tym że mleko matki jest lepsze od mm to chyba nie da się polemizować bo taki jest fakt. Naturalne zawsze lepsze niż sztuczne 🤷‍♀️ ale, jak napisałam, mm nie jest złem. Sama bym córki nie truła, chociaż...wiecie że to co jej teraz podaje to po godzinnym praniu nie schodzą plamy???🙉 Nie wiem co w tym jest, ale zakładam że nie trucizna 🙈

***
Kupiłam fotel, żeby mnie plecy nie bolały jak siedzę długo z Marysią.
Nie przewidziałam, że siedzisko fotela (kupowany on line) jest dużo niższe niż nasze łóżko. Teraz jak wstaje z dzieckiem na rękach (z pozycji półprzysiadu, nie podpieram się rękami) to cały ciężar spoczywa na nogach... Plecy uratowane, ale kolana mnie tak bolą, że ciężko mi nawet z kibelka wstawać. Chyba je przeciążyłam 🙄

Za dwa tygodnie robimy chrzciny. Trochę się boję bo jednak jeszcze 👑 szaleje, ale może Pan Bóg nas ustrzeże. Zapraszamy tylko nasze rodzeństwo i rodziców. Może jedna z moich babć przyjedzie, ale to wyjdzie w praniu.
Ostatni będą pierwszymi... Proboszcz nie chciał nam zrobić chrztu w poście. Przenieśliśmy na czerwiec bo maj i kwiecień już były zajęte. Wybuchła epidemia wiec w marcu i tak by tych chrzcin nie było. Teraz my mamy chrzciny JUŻ w czerwcu, a ci co mieli na maj czy kwiecień to będą mieć pewnie w wakacje. I jak tu nie wierzyć w Bożą Opatrzność ☺️☺️
Tylko ciężko mi kupić Marysi biała sukienkę
Kurczę nawet wybraliśmy się do CH, a tam same takie tafty weselne🙈🙈🙈 Znalazłam jedną taka śliczną w Smyku, ale niestety r.62 za duża 😔 Zamówiłam z allegro r.56 m nadzieję że będzie w sam raz...


14 czerwca 2020, 21:54

Dzieć nam się popsuł🙈 a raczej my jeszcze nie do końca opanowaliśmy instrukcję obsługi... wróć, nikt nam nie dał instrukcji obsługi Małego Ludka 🤯

Dzień po ukończeniu 5 miesiąca (kor.4) coś się Maryni poprzestawiało. Zamiast co 2-3h budzi się co max ok 40 min. Do tego zasypia mi przyssana na rękach, a jak odkładam ją do łóżeczka to... oczy jak spodki🤷‍♀️🤣

Taka dygresja... Mocno wierzę w mojego Anioła Stróża. (żeby nie było, nigdy w niego nie wątpiłam i mam wewnętrzne przekonanie że anioły istnieją) W tym wypadku myślę o moim nowym nabytku - fotelu mój, gdybym cię nie miała, to chyba bym tego kryzysu nocnego nie przetrwała 🙉🙊 Więc dzięki Aniele mój za natchnienie o fotelu 😉
Mąż przyniósł mi jeszcze pufę z salonu jako podnóżek i tak się nocami bujam z Marynią na fotelu. Bo oczywiście na mnie to dzieć śpi od razu jak tylko wezmę ją z powrotem z łóżeczka. Wtulona, na brzuszku - klata do klaty. Wiadomo, u mamy najlepiej, a że obok tatuś ze swoimi nieużytecznymi sutkami, pogrążony we śnie chrapie ( 😩😡) rozwaliwszy się na całym naszym łóżku.. to nic ☺️ te chwile z Marynią na fotelu są bezcenne 🤗 Jedynie później przez dzień chodzę jak zombie🧟

W Boże Ciało pierwszy raz zabraliśmy Marynię do kościoła. Miałam wrażenie, że ona wie gdzie jest i że jest we właściwym miejscu. Dziwne uczucie...
Była grzeczniutka. Do kazania tylko się rozglądała. Na kazaniu (nie było porywające) gadała sobie cichutko do gryzaczka, a później zasnęła.
Dzisiaj na mszy już nie spał, a gdzieś od połowy mszy marudzila, więc trzymałam ją na rękach. Ale nadal była super grzeczna ☺️

W przyszłą niedzielę mamy chrzest. Żałujemy trochę, że się zdecydowaliśmy, bo jakoś ta krzywa zarazy się nie wypłaszcza😩 Moi rodzice obskoczyli procesję w Boże Ciało, ale to pikuś, bo tata planuje zrobić w swojej szkole normalne rozdanie świadectw. Spęd dzieciaków, brawo! 😡 Przeraża mnie że moja rodzina uznała że epidemia minęła, że jest normalnie... Ale skoro partia mówi, że epidemia minęła, to trzeba tak żyć jakby minęła...
Pozostaje mi wierzyć, że Anioł Stróż będzie czuwał i nikt się nie zarazi...

Celem treningu. Wyjęłam swoje ulubione szpilki i założyłam je dziś na mszę. Nie miałam ich na nogach od roku! Hmmm, po mszy mam żywe rany do krwi na prawie wszystkich palcach, mega odciski😭😭😭 Moje kochane butyyyyyy😭 No ale przez ostatni rok moje nóżki miały na sobie sportowe buty lub sandałki, a tu takie zdziwienie...szpilki, ałć🤣🤣 Nie wiem jeszcze co ubiorę za tydzień 🤷‍♀️

19 czerwca 2020, 21:21

Zakup czegoś eleganckiego dedykowanego do kp, ale nie ciążowego (przy moim rozmiarze XS skutkuje to workiem pokutnym) graniczy z cudem. A w ogóle ceny takich ubrań z opcją kp...z kosmosu 😩
Mam z allegro sukienkę, ale daleka od moich ideałów.
Za to Marysia ma śliczną sukieneczkę chociaż trochę w niej ginie ta nasza Calineczka 🤭

Stresuję się bo nasze rodziny ostatni raz widziały się na naszym ślubie 8 lat temu, a to dwa różne światy w 99% Ten 1% wykorzystaliśmy z mężem tworząc udany związek no i Marysię 🤗😍

Stresuje mnie karmienie Marysi podczas chrzcin (cały dzień) bo nigdy nie wiem czy i kiedy włączy jej się potrzeba dłuższego jedzenia lub konieczność zaaplikowania Infantrini. Postaramy się jej dać go przed południem, ale próbuję to od poniedziałku przeprowadzić (dziś piątek) i jeszcze się nie złożyło, za to po południu świruje i zjada aż jej się uszy trzęsą 🙈 No ale w restauracji nie dam rady jej karmić łyżeczka, bo to skończy się brudną sukienką, a Infantrini się nie spiera. Może damy radę przetrwać bez dojadania☺️🤨
To już pojutrze 🙃

22 czerwca 2020, 15:50

I po chrzcinach ☺️
Nie mamy żadnego pozowanego zdjęcia jako rodzice z dzieckiem 😭 nie wiem jak to się stało 🤷‍♀️ Znaczy, wiem. Zamieszanie, w sumie wszyscy widzieli Marysię pierwszy raz, każdy coś chciał...a już my z mężem ciagle po innej stronie stronie stołu i tak dopiero po powrocie do domu cyknęłam Maryni fotkę w wózeczku, żeby mieć ją w całym stroju ale było ponuro przez pogodę i jakość średnia 😧 podczas chrztu był profesjonalny fotograf, więc z obrzędu na pewno zdjęcia mamy, ale tak jakoś łyso że nie mamy wspólnych z mężem - tylko takie łapane w locie, zdała i średniej jakości. Co zrobić.
To jedyny mankament...

Było super.
Marysia była super.
Cały czas grzeczna, nawet podczas polewania woda tylko patrzyła ciekawie na księdza. Inne dzieci (13 chrztów) płakały, ba, wyły, a ona uśmiechała się do fleszy. Gwiazda nam rośnie.

Nie udało nam się jej podać Infatrini rano, ale mimo to karmienie było w punkt. Przed wyjściem, na kazaniu oraz podczas obiadu. Drzemki też w normie.

Mała uśmiechała się cały czas do gości, którzy byli bardzo pod wrażeniem, że taka rezolutna i radosna. Przechodziła z rąk do rąk (Boże spraw by nikt nie był z nas zarażony!) i obdarowywała wszystkich uśmiechem. Ani na sekundę nie marudziła. Święte Dziecko mamy, a przynajmniej już poświęcone 🤗

Rodzinka też się spisała, chociaż... mimo że to drobiazgi, to cieszę się że nie mieszkam z rodzicami i że nie mają do nas za blisko, bo mam wrażenie że oni by nam całe życie umeblowali. Mało istotne rzeczy ale w razie co to szybko by przelały czarę.

Z restauracji też jesteśmy zadowoleni i na pewno tam będziemy robić inne imprezki. Byle się utrzymali do komunii 🤣

Goście pojechali po 17. Myślałam że Mała padnie spać. Gdzie tam! My wykończenia emocjami i sprzątaniem przez ostatnie dni, a córcię energia do godz. 21 rozpierała. Dziś o 6 rano pobudka. Takie uroki rodzicielstwa ☺️

Aha. W tym tygodniu przybrała tylko 40g.😧 Mam nadzieję że za tydzień okaże się że to wypadek przy pracy, bo jak nie, to masakra 😓

30 czerwca 2020, 20:18

Dziś minęła nam 6 mięsiecy razem ❤️
Dzień spędziłam sama z córeczką bo mąż musiał pojechać do pracy. Kupił jej wiatraczek na 6-ciomiesiączkę, jak on to nazywa🤣
(Pozostałe wiatraczki będą odstraszać gołębie, ale dwa będą tylko Marysine)

Podobno dzieci nie lubią leżeć na brzuszku, Marysia akurat w gondoli - na brzuchu... Co do wózka, to istotne jest by móc go prowadzić jedną ręką. Gdy Marysia zgłodnieje, albo chce spać (czyt. najpierw cyc) to zaczyna ją gondola parzyć i dzisiaj po niedługim czasie spacerowania musiałam ją wziąć na ręce (rękę) a wózek pchać jednocześnie 🤷‍♀️ wykonalne 💪 nie chciało mi się jeszcze wracać do domu, więc usiadłam na ławce na osiedlu i dałam cyca. Takie życie 🙈 zjadła, zasnęła i spacerowałyśmy dalej ☺️

Dzisiaj też kąpiel odbyła się na brzuszku. Tak żałuję tego czasu epidemii bo nasz dzieć ewidentnie lubi wodę.

A i Marysia zaczyna próbować siadać. Znaczy, na rekach/kolankach to tylko w pozycji siedzącej, chociaż sama się chwieje i zdecydowanie jeszcze nie jej czas na siedzenie. Oczywiście sami jej nie sadzamy ale ona wymusza. Kąpiel to armagedon. Albo na brzuchu albo na siedząco i przy okazji zawsze można "ugryźć" brzeg wanienki 🤣

Nowa umiejętność - najsmaczniejsze są stopki, więc Marysia leżąc na plecach (o ile jej się nie przypomni że trzeba się obrócić na brzuszek) to łapie się za stopki i je zjada ☺️

A i na przewijaku to z automatu na brzuszek więc przewinięcie jej i założenie pampersa... ekwilibrystyka wyższego stopnia 🙈🙈🙈

A teraz śpi mi na rękach i jest cudowna 🤗❤️

2 lipca 2020, 20:33

Dzisiaj byliśmy w oddziale rehabilitacji w "naszym" szpitalu. Pani fizjoterapeutka powiedziała że nie ma do Marysi żadnych zastrzeżeń. Jest super symetryczna i rozwija się pięknie. Wszystko ok. Za dwa tygodnie kolejne spotkanie, a później koniec...szkoda bo czułam się (za Marysię) zaopiekowana i pod kontrolą.

Jak tylko wsadziliśmy Marysię z fotelikiem do samochodu to wpadła w histerię. Ostatecznie zaparkowaliśmy w okolicy Centrum Kopernika i karmiłam ją na siedzeniu 🙈 biedactwo zmęczona, gorąco, nic dziwnego że się napiła i "padła". Przynajmniej później podróż do domu była spokojna ☺️

Ubieranie i przewijanie dziecka leżącego na brzuchu to wyzwanie hard lewel - staram się sprostać 🤣

4 lipca 2020, 15:58

@Moll nie strasz 🙈🤣 jeszcze przebieram Małą na przewijaku, ale chyba już niedługo, bo mi w końcu spadnie 🙄

Od wczoraj rozszerzamy dietę 💪💪 i to na razie brokułek hand made by mamusia (ostatnia w szeregu kucharek 🙉). Mąż mówi że obrzydliwe, ale jak dla mnie to brokuł jak brokuł, tylko w papce🙃 Marysia średnio zainteresowana. Może samą łyżeczką i miseczką z papką, ale na jedzenie się krzywi a wodę z doidy to tylko bulgocze sobie ale chyba nic nie pije. Mam nadzieję, że się rozkręci.
Pozycja też nie zachęca. Na kolanach u taty, jeszcze nie siedzi sama a główkę kieruje bardziej w dół niż w górę, a to nie ułatwia sprawy 🤷‍♀️
A i strasznie żałuję że przez to moje trafienie do szpitala na 3 trymestr, to nie byliśmy na kursie pierwszej pomocy. Co zrobię jak się Młoda zakrztusi. Znaczy, wiem że zakrztusić się może i powinna się sama uratować, a groźne jest zadławienie, ale tyle z teorii. Jak to rozróżnić, jak reagować. To jedyna rzecz która mnie przeraża z tym żywieniem. No dobra, nie jedyna - jeszcze pytanie czy królewna Marysieńka zechce jeść ☺️

7 lipca 2020, 15:41

#małżeństwopociąży

Koleżanka z pracy gdy zaszła w ciążę (przede mną of course) pytała wszystkich "dzieciatych" czy dziecko wiele zmienia, bo ona słyszała, że wiele...

Hmmm, nasze relacje nie uległy zmianie. Marysia nie wpłynęła na nasze uczucia, nie czujemy (ja nie czuję, mąż nie mówi) zazdrości, zaniedbania przez dziecko czy coś w tej deseń, ale...

Nasze pożycie leży i kwiczy😱 Przez prawie sześć lat celowaliśmy w owulację, romantyzm🙈żaden🙈 prawie, a przez ostatnie 6 miesięcy jest to ostatnia rzecz w moim grafiku na którą miałabym ochotę. No nie chu chu 😫 Ech hormony i wieczne niedospanie robi swoje. Wtyszło że 3-4 razy odkąd jest Marysia 😶 ale mąż cierpliwy i stara się ❤️ wczoraj mnie już stopił...
Ciepłe dni spędzamy (oprócz spacerów) na balkonie (zacieniony od południa do wieczora) siedząc, a raczej leżąc z Marysia na takim a'la materacu z wełny wielbłąda (nietrafiony prezent od babci namówionej przez sprzedaż pokazowa 🙈). Mąż zabrał wielbłąda z balkonu, położył w salonie i włączył kominek - nie, nie mamy😔 ale UPC ma taką aplikacje na tv że płonie kominek na ekranie. No fulll romantic❤️🤗🤣
Może powoli jednak wrócę do czerpania radości z "tego" życia też 😜

9 lipca 2020, 22:51

Dziś Marysia:
- dostała Bboxa, heh nawet nieźle jej poszło bo zdołała wciągnąć trochę wody i... wypluć. Na rezie jej woda nie smakuje 🙈 Gdy podaję jej przez Doidy Cup to robi z wody bąbelki w kubeczku, a co dostaje się do buzi to wypuszcza kątem ust 🙊🙈
- zjadła troszkę zblendowanej marchewki. Więcej niż mikro ilości brokuła przez poprzednie dni💪💪
- zaczęła próbować pełzać. Najpierw ogarnęła kręcenie się na brzuchu o 360st (coś a'la wskazówki zegara). A pod koniec dnia zaczęła podnosić pupcię, ale nie ogarnęła jeszcze przodu ciałka, więc z tyłu pcha nóżkami kuperek w górę, a głową ryje po powierzchni 🙊🙈 przy czym strasznie się flustrstruje i "miałczy"🤯 biedactwo 🤗
- pierwszy raz miała w ręce szyszkę na spacerze i koniecznie chciała ją zjeść 🤣

Na koniec dnia zasnęła grzecznie❤️😍 i już 2x się obudziła na cycowanie 😊🤗 Teraz idę spać ja i liczę na 2-3h snu 😴

14 lipca 2020, 22:03

Jutro moje 5 minut... wizyta w COI. Jestem przerażona, że usłyszę - odstawić kp, chemioterapia... i takie tam😱😶
Ale będę dzielna...

Marynia dziś była mega dzielna!
Poszłyśmy na pobranie krwi. Oczywiście moje dziecko, po mamusi pewnie, nie ma widocznych żył 😖 Pani pielęgniarka wkuła się i tak jakby wierciła igła w rączce Marysi szukając żyły....aż mnie ciarki przeszły, nie wiem co bym czuła gdyby mi coś takiego robiła (mimo że ja zwierzę szpitalne jestem i pobieranie krwi mi nie straszne) brrr....a moje dziecię - śmiało się do pani pielęgniarki 🙈🤣 Dopiero jak już krew poleciała i trochę długo to już trwało to zaczęła troszkę płakać i "gadać" po swojemu ale pani jej powiedziała, że może ją ochrzaniać bo i tak nie rozumie co Marysia "mówi" 🤷‍♀️🙈
Po pobraniu wyszlysmy i już żadnego płaczu nie było. Cudowne dziecko mam 😊

Marysia zaczyna pełzać powoli. Nieporadnie jeszcze ale coraz lepiej jej idzie. Dzisiaj na balkonie zaczęła "maszerować" w kierunku moich herbatników leżących na kocu🙈 a jak się zorientowałam i je zabrałam to się rozpłakała 🙊🤨 Znak, że zaczyna powoli być świadoma otaczającej rzeczywistości. A i zauważyłam że zaczyna też pokazywać/szukać cyca. Coraz więcej ogarnia 😊❤️

16 lipca 2020, 09:21

Wizyta w COI mnie zaskoczyła.
Myślałam, że mam wyznaczoną godzinę, wejdę i wyjdę, planowany pobyt 15min, no może 40 jak będzie opóźnienie, a tu...wyszło ponad 3h😶
Siadam przed czasem pod gabinetem, 3 pacjentów przede mną, myślę - luz, wieki to nie potrwa. Po chwili czekania wychodzi pani dr i na korytarzu pyta czy karmię -tak. No to tu mam skierowanie na badanie krwi i RTG klatki piersiowej, a po RTG mam odciągnąć pokarm, żeby dziecka tym nie karmić, a jak wykonam badania to mam wrócić pod gabinet...

Tak, badania mam wykonać TERAZ.
(Ale że co? Jak to odciągnąć pokarm? Czym? Ręcznie chyba? Pod szpitalem Marysia z mężem czekają...ile to potrwa, czym ja ją nakarmię?😱😱😱😭😭😭 Mamy ze sobą i słoiczek Gerber i Infantrini i bidon z wodą, ale przecież to tylko dodatki, ostateczność i mało prawdopodobne że coś z tego zje, tym bardziej że b.boxa na razie nie pije tylko wciąga wodę i ja od razu wypluwa🙈...)

Robię badanie krwi i lecę pod szpital nakarmić chociaż trochę Marysię. Coś tam zjadła, uff, lecę do pracowni RTG w międzyczasie pisze pytanie na niezawodnej grupie na FB co z tym karmieniem po RTG? Dziewczyny odpisują, że spoko, że mogę od razu po karmić. Ufff. Ostatecznie nie odciągam mleka po badaniu.

Wracam pod gabinet. Akurat wychodzi pielęgniarka, więc mówię, że już jestem a ona - ok ale my jeszcze nie mamy pani wyników, proszę czekać...zonk, ale jak to??? to ja teraz mam czekać na moje wyniki i dopiero będzie wizyta? Dzisiaj? No to czekam 🤷‍♀️ Na dole na szczęście mąż świetnie radzi sobie z Marysią. Wchodzą kolejni pacjenci, w końcu ja - wyniki krwi są b. dobre, RTG ok, założyli mi kartę DILO, na 27 lipca mam tomografię i od niej zależy co dalej robimy. Szykuje się wizytę w 2 połowie sierpnia (w środku naszego planowanego urlopu, może da się przesunąć wizytę na wrzesień, już tyle zwlekałam z tym chłoniakiem, że jeszcze chyba może poczekać🤭).
Po wizycie biegnę do Marysi, karmię ją (Marysia po karmieniu nie świeci, więc chyba jest ok. 😉🙃) w samochodzie (oczywiście Panek, bo przecież NAM auto nie jest potrzebne🙄) i startujemy do domu pełni obaw, bo dotychczas Marysia bez płaczu wytrzymywała max 20 min w foteliku, a tu godzina 16, szczyt, a nas czeka przeprawa przez Warszawę na drugi brzeg Wisły plus Vat😱 Dziecko niespodzianka - wyspana i najedzona przez 55 minut podróży śmiała się w głos do maskotek które wyciągnęłam z jej karuzeli z łóżka🤗🤣Podróż z dzieckiem marzenie😊

Aha, mąż mówił, że jak byłam w COI to Marysia była super grzeczna cały czas no i miała nawet 2 drzemki podczas których - chrapała...on to powiedział z uśmiechem, a wręcz dumą🙈🙈🙈...mina mu zrzedła, jak wytłumaczyłam 37 letniemu barankowi, że to znaczy że dziecko miało utrudnione oddychanie, pewnie jej głową zwisała, co wpływało na drożność dróg oddechowych. Mąż obiecał że już zapamięta że to nie takie dobre to chrapanie...🙈🙈🙈🙈

Na marginesie czasami przeraża mnie, że jak są "nowe" sytuacje (tj. z tym chrapaniem) z Marysią, to on nie potrafi wielu rzeczy przewidzieć, przyjmuje na klatę to co się dzieje, a później jak mnie już szlag trafia (no przecież to oczywiste że coś tam się robi, albo czegoś tam się nie robi, bo niebezpieczne, niezdrowe itp....) to on mówi, że nie wiedziała, bo jeszcze go taka sytuacja nie spotkała. No przecież takich niespotykanych sytuacji będzie pierdyliony przy dziecku i co? Każda tak będzie tłumaczył? A jak małej się coś stanie to powie, że to był jego pierwszy raz? Saper myli się raz, a przy dziecku nietrudno o takie saperskie sytuacje🤯😲🙄
No to się wyżaliłam przy okazji, ale muszę przyznać, że nieraz zdarza się też, że ja o czymś nie pomyślę, a mąż to zrobi, przewodzi, zaskoczy mnie pozytywnie. Na pewno jest najlepszym tatą❤️ dla Marysi, a że ja czasami mam dwoje dzieci na pokładzie....🤦🤷‍♀️

18 lipca 2020, 11:17

Wczoraj mieliśmy 1 kolizję, która spowodował mąż, a ja się dołożyłam - noooo wzbiliśmy się na wyżyny nieodpowiedzialności itp..🤬😡🤦

Mąż wziął Panka i jedzie z nami na rehabilitację. Zjeżdżamy z trasy szybkiego ruchu, zbliżamy się do świateł, mąż hamuje (tryb niedokonany!) - dzwoni telefon...
Moja 1 myśl (nie na głos) zjedź na pobocze
Moja 2 myśl (nie ma głos) dorzucę bo co załatwi bez komputera
Moja 3 myśl (na głos) odbiorę i dam na głośnik. Mąż -ok. Odbieram, włączam głośnik, nie słychać jednak...
Mąż się zdekoncentrował, a ja widzę rosnący tył samochodu przed nami i krzyczę - co Ty robisz??? Mąż hamuje gwałtownie i słychać BUM😖😖😖

W Polsce jest ok 300.000 nowych samochodów, na drogach, reszta to używane egzemplarze, a my akurat trafiliśmy
- kobietę w nowym samochodzie wartym ok 100tys. (O tyle istotne że szkoda tak malutka że podejrzewam że normalnie rozeszło by się po kościach, co najwyżej dostaliby od nas $ na usunięcie rysy, a tu buch , nówka z salonu - i ja jej bulwers rozumiem w pełni)
- jej pierwsza kolizja więc mega zestresowana i wrzeszcząca na nas (w 100% ją rozumiem, zachowywałabym się tak samo albo gorzej 🙈)
- z mężem adwokatem, który dojechał później na motorze i straszył nas pozwem za straty moralne🤦🙈🙈 Mąż mu też pojechał paroma "mądrymi" sentencjami jak to prawnik prawnikowi i chyba się zorientowali, że nas nie nastraszą, poza tym co i tak przeżywamy 🤷‍♀️

Efekt zdarzenia:
- "nasz" Panek bez szwanku żadnego (to było mega lekkie stuknięcie (uff, pierwszy raz się cieszę że nie nasze auto)
- ich samochód z minimalną rysą (nawet policja była lepiej do nas nastawiona niż do tej kobiety, bo do takiej głupoty wzywać służby 🙈🤦)
- 250zl mandat plus 6 pk (zasłużone 🤷‍♀️)
- nie dojechaliśmy na rehabilitację🤬😡
- mina policjanta jak zajrzał do nas przez okno gdy karmiłam Marysię piersią bezcenna🙈🤣

Dobrze że policja przyjechała w ciągu 10 min. i to tylko dlatego że kobieta zgłosiła, że w wypadku jest poszkodowane dziecko (nasze🤦🙈) Więc też policja była trochę na nią cięta bo na sygnale jechali do ... mini rysy🙈🙈🙈

Rozumiem tych "poszkodowanych" bo dla nas historia się kończy, a oni się będą bujać z firmą ubezpieczeniową i Pankiem 🤷‍♀️ chociaż na ich miejscu...no nie wiem czy bym zgłaszała likwidację szkody takiego rozmiaru. Więcej zachodu niż to warte, ale w sumie należy im się zwrot za lakier i robociznę🤷‍♀️

Mam mega wyrzuty sumienia za tą sytuację, idioci z nas, a na prawdę należymy do ostrożnych i odpowiedzialnych ludzi. I jeszcze taka głupota z Marysia w aucie 🤬🤬🤬

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2020, 20:25

24 lipca 2020, 17:27

#błogiepopołudnie
Akt 1
Mąż leży sobie na balkonie, obok niego leży Marysia odwrócona do niego plecami, a twarzą do mnie...ja też oczywiście leżę na tym balkonie odwrócona tyłem do bariery, a przodem do Marysi, bo Marysia przy okazji je cyca, więc szach mat - nie mogę się ruszyć❤️
Balkon ma jakieś 2m2🙈 ciasny, ale własny, a pogoda cudna🤗
Akt 2
Marysia zasnęła na tym balkonie, ja leżę obok niej, a mąż sprząta mieszkanie 😊

24 lipca 2020, 22:01

Akt 3
21:30
Marysia śpi 😴
Mąż: dlaczego nie idziesz spać? Jutro będziesz narzekać że niewyspana jesteś...
Ja: bo mam teraz 5 minut dla siebie, czyli na herbatkę i jogurt vege z chrupkami Tygryskami🙃
Mąż: a co czytasz na kom.?
Ja: sprawdzam co Marysia może zjeść żeby jej zatwardzenie ograniczyć no i ona te 💩💩💩 jakieś czarno-zielono-bordowo-brązowe robi 🤔
Mąż: kobieto! Wieczór piątkowy, a Ty zamiast chipsów, lodów (vege, no ba!), filmu, czy książki, że o sexie nie wspomnę... czytasz o kupkach i zatwierdzeniu?? Patrz, jaka matka polka się z Ciebie zrobiła 🤦
Ja: hmmm...🤭🤣
No więc idę spać. Na jakąś godzinkę 🙈

26 lipca 2020, 12:46

Skończyliśmy kompletować wyprawkę 🤦

Taaaak, w zasadzie drugą wyprawkę - wanienka że stelażem, łóżeczko (turystyczne), pieluszki tetrowe i muślinowe (moje ulubione 😍), pościel, mata piankowa, ręcznik kąpielowy z kapturkiem, środki higieniczne i pielęgnacyjne wszelkiej maści i wszytko co niezbędne...spasowaliśmy ostatecznie z wózkiem spacerowym i wyślemy swoje siedzisko spacerówki kurierem (stelaż i nosidełko jadą z nami) do moich rodziców 🙈

Wyszło ponad tysiąc złotych 😱 a jeszcze namawiam męża na nianię elektroniczną, bo wbrew wcześniejszym przewidywaniom, nawet na naszym M3 by się czasami przydała, a co tu mówić o piętrowym domu i ja chcę ją mięć 😊

Po roku chcę zobaczyć się z moją babcią i by Marysia poznała Marię 😉 bo nie wiadomo czy się epidemia znowu nie rozszaleje i ile babcia żyć będzie (oby ponad 100 lat!). Boję się epidemii i wzrostu zaskarżenia (i tego że jedziemy na Śląsk akurat), ale powyższe trochę mnie motywuje by w sierpniu zaryzykować podróż. Pendolino, bo ani męża za kierownicą nie widzę, ani Marysi w foteliku tak długo, ani siebie z choroba lokomocyjną w autach 🙈

Stąd konieczność drugiej wyprawki, by przygotować się na pobyt z Marysią tam na miejscu 🤷‍♀️ Wszystko na nasz koszt, przynajmniej na razie rodzice nic nie proponują, ale pewnie się trochę dorzucą na miejscu...🤨

Uwielbiam nasz wózek. Długo go wybierałam i po pół roku nie mam żadnych zastrzeżeń. Marysię gondola zaczęła parzyć, ale na szczęście pokochała spacerówkę 🤗 tyle że spacerówki są dla dzieci po 6 mc, ale nie dla niespełna 6kg maluszków 🙈 więc się nasz bobas trochę gubi w naszym Huskim 🙀
Stąd pomysł by zakupić spacerówkę odpowiednią dla takiego maluszka. Pojechaliśmy do pobliskiego sklepu z artykułami dziecięcymi i na szczęście trafiliśmy na fajnego sprzedawcę, który chciał nam pomóc i ostatecznie rozwiązał się nasz "problem" w ten sposób, że jest nierozwiązywalny🙈
Zrobiłam listę wózków polecanych na grupie hipotrofików i wsadziliśmy do nich Marysię, ale w każdym była ona mała i "wielki" wózek 🙄 Pan powiedział, że musimy przeczekać aż podrośnie, bo w każdym wózku będzie to samo i że lepiej zainwestować w porządną podróżną spacerówkę niż kupować wózek pierwszy lepszy na szybko na te dwa tygodnie. A że porządne spacerówki raczej przekraczają tysiaka, to tym bardziej wolę się zastanowić i wybrać coś na prawdę fajnego.

Okazało się że wysłanie siedziska to koszt 45zl w jedną stronę, więc tak rozwiążemy czasowo problem, a ja będę miała super wózek tam na miejscu, a nie pierwszy lepszy model 😊

Na razie jest plan, że jedziemy, ale te liczby zarażonych mnie przerażają trochę😱😱😱

29 lipca 2020, 09:50

Marysia ~5830g szczęścia zaczęła pełzać 👣na razie nieporadnie i czasami zapomina od czego ma lewą nogę i ja trochę ciągnie, ale robi nam się mobilne dziecko 😱😉
Trochę ma dziwny gust bo woli leżeć na podłodze niż na macie, no ale w sumie na macie już długo leżakuje, a panele to taka nowość dla niej i polizać czasami je trzeba 🤭😂
Wczoraj zrobiłam pierwszą w swoim życiu kaszę mannę🤭 Zmora mojego dzieciństwa 🙈 A tu okazało się że calkiem smaczna i bez grudek. Robię na wodzie, więc do smaku zblendowałam jabłko na parze i Marysi też smakowała 😊

W poniedziałek miałam TK całego organizmu w celu poszukiwania zmian nowotworowych...12 sierpnia mam dzwonić po wynik. Zobaczymy jak się mam mój chłoniak...coby nie było planuje wyjechać na urlop przed ewentualnym leczeniem...

Z mężem ostatnio nie najlepiej, znaczy inaczej i jednak widać, że dziecko zmienia relacje, przynajmniej nasze, a szkoda. Niby wszystko ok, rozmawiamy, chodzimy razem na spacery, ale jakoś nie ma w tym wszystko tylko nas. I nie jest to "wina" dziecka bo jakby się chciało to by się czas znalazł... nawet jak Marysia teraz śpi, to on przy kompie, ja jem śniadanie, on będzie jadł jak ja skończę🤷‍♀️
‹‹ 7 8 9 10 11
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego