Pamiętniki Niecierpliwa nadzieja - 6 lat oczekiwania - warto było
Dodaj do ulubionych
‹‹ 4 5 6 7 8

7 stycznia, 10:54

Dziś drugi dzień karmienia butelką. Mała wypiła ode mnie 10 z butli 10ml, ale położną chyba zirytowała moja nieporadność w tej materii i już sama nakarmiła Małą kolejnym 10 ml ale stwierdziła że 20 ml to jeszcze dla niej za dużo. W międzyczasie pytanie z jakiego tygodnia jest dziecko i od razu komentarz, że "no to powinna już umieć jeść" Nooooo!!! Mam ochotę krzyczeć, że ja to wiem przecież, że nie muszą mnie dobijać. Nawet w Necie nie mogę znaleźć informacji co robić jak dziecko nie umie ssać. Taaaa co do nieumiejętność obsługi cyca to jest sporo, ale żeby dziecko nie umiało ssać w ogóle???😰😰😰 No zero info o takich przypadkach. Co najwyżej wcześniaki i to do 32 tc bo dopiero wtedy wykształca się odruch ssania, a nie noworodek w sumie z 37 tc😔 Nie wiem co jest grane, co robić, jak pomocy Marysi i jak ją stąd wyciągnąć. Czuję się tak mega bezradna😰😰😰 Patrzę na nią i nie wiem nawet czy mnie słyszy. Raczej nie reaguje na głos, nie widzi za bardzo wztokiem i nie zawsze chwyta za palec, a jak już to tak delikatnie. Beznadziejna jestem bo tylko doszukuję się problemów.
Dobrze, że mąż ma inne spostrzeżenia i mówi, że jest dumny z naszej córeczki, że ładnie go łapie za palec, że mądrze jej z oczu patrzy itd.
6 lat starań nie wprowadziło mnie w taki stan jak teraz. Może to baby blues, może po prostu nas to przerasta.
Małej bardzo się ulewa i od wczoraj mamy do prania już 3 zestawy ubranek. Muszę jej kupić nowe bo nie wyrobimy w takim tempie z paniem. Poza tym chyba jednak lepiej jej w 50 niż 56.
Przebierałam dziś pierwszy raz w życiu dziecko, moje dziecko ❤️ a położna na mnie że za wolno i że wyziębi się u już ma chłodne stopki pewnie. No starałam się szybko i sprawnie ale to pierwszy raz a po drugie to wszędzie na filmikach pokazują że dziecko trzeba przebierać powoli by czuło się bezpiecznie. A ja to robię też w jej wózeczku które jest nisko i kręgosłup mnie boli (kit z tym) Malutka ma kabelki od mierzenia tętna przy nóżce, sondę w nosku, macha kończynami a body i pajaca milion napów, nie jest to dla mnie aż takie łatwe jak dla kobiet, które to robią non stop.

Nie mogę jej przytulić jak płaczę ani jak śpi, bo "się przyzwyczai i będzie płakać w nocy". Ku... to jak ja mamy nawiązać więź że swoim dzieckiem?😰😰😰

Dzisiaj mnie wypisują. Jestem przerażona jak to ogarniemy i jak mam zostawić Marysię tu samą na tyle godzin.

Boję się też relacji z mężem, bo ja jestem w rozsypce i tylko bym płakała, a on się denerwuje jak ja płaczę bo nie potrafi mnie pocieszyć i tak czasami wpadamy w błędne koło 😔

Dobrze że mam ten pamiętnik no nawet nie mam komu się wyżalić...

9 stycznia, 19:45

Cały kolejny dzień porażek z butelką. Panie/ciocie pozwalają mi próbować karmić butelką, ale kończy się tak samo 😔 tylko ta sonda i sonda😔 Dopiero na koniec dnia Marysia wypiła całe 20 ml ode mnie 😊 (jej porcja to 45ml) No może prawie, bo pewnie co nieco uciekło, ale jednak coś ruszyło 💪💪

10 doba. Za jednym razem odciągam 30ml z obu piersi łącznie. To jakieś 250 ml na dobę. Dramat 😰

Matka produkuje minimalne ilości jedzenia, a dziecko nie umie zjeść nawet tego... tośmy się dobrały 😧

Jak wychodzę ze szpitala to mam wrażenie jakby mi ktoś ją odbierał😰
Wiem, że są tu mamy od 3 miesiecy, ale dla mnie każdy dzień to wieczność. A w mieszkaniu puste łóżeczko, pusty wózek, wanienka, cały nasz dom czeka na Marysię... nawet choinka jeszcze czeka...

Nasza Calineczka ur. 2070g spadła do ok 1950g kilka dni po porodzie, a dziś w 10 dobie waży już 2130g - idzie jak burza ☺️

Kontakty z rodzicami ograniczam, znaczy z mamą, bo tata jest chyba śmiertelnie na mnie obrażony za ostatnia rozmowę sprzed paru dni jak ich zapytałam - gdzie byli wcześniej.
Po prostu jestem zmęczona i nie mam ochoty marnować energii nawet na zbędne gadanie.

25 stycznia, 19:12

O rany, zaglądam do pamiętników na OF, czasami na forum BBF, a zupełnie zapomniałam pisać tutaj 🙈
No, może nie tyle zapomniałam, co po prostu łatwiej czytać niż pisać gdy tytule się dzieje, ale wrócę do systematyczności bo już żałuję że prawie 2 tyg. z życia Marysi mi uciekły.

Od 17 stycznia jesteśmy w domku♥️♥️♥️
13 stycznia Malutka cały dzień piła całe porcję z butelki a dzień później p. dr zapowiedziała wolność 😊 Tak szybko się to zadziało, że aż się przestraszyłam - no jak to? Już to domu? Yyyy...może jeszcze weekend spędzimy bezpiecznie w szpitalu... Głupia matka 🤦
Na szczęście w dniu wyjścia udało nam się przystawić do piersi za pomocą cdl, ale pani orzekła, że Malutka za malutka i nie ma siły ciągnąć, w c mamy próbować raz dziennie ale jej nie przemęczać. (O cycu będzie jeszcze później)
Wyszliśmy do domu z wagą 2330💪💪
Stan ogólny całkiem zdrowy bobasek tylko musimy przybierać na wadze 😊

Pierwszy tydzień za nami ♥️
Marysia jest cudowna, głównie śpi, budzi się, w raczej my ją budzimy na jedzonko. Grzeczna, urocza, proporcjonalna i tak słodko się uśmiecha. Jest perfekcyjna🙈

Szkoła życia w szpitalu pozwoliła nam przełamać lody i chyba nieźle sobie radzimy z opieką i pielęgnacją 😉 (rodzice moi wpadli na 2 dni i nawet mama uznała, że dobrze nam idzie. Chociaż chwilę żałowałam że byli tak krótko, bo jednak widziałam doświadczenie mamy jak przebierała bobasa. No cóż, jest jak jest, uczymy się siebie, jest dobrze 🙂
Po kilku dniach nawet zrobiliśmy samo kąpiel i Marysia to polubiła, chociaż rodzice jeszcze trochę nieporadni 🙈

Wizyta położnej pierwsza za nami, wszystko ok i wizyta u lekarza poz też - średnio jestem zadowolona, postraszyli nas żółtaczką, ale na szczęście wszystko ok. Mamy skierowanie do neurologa, ortopedy i poradni rehabilitacyjnej, ale wszystko na razie tylko kontrolnie. Muszę się za to zabrać i nad poumawiać - pewnie skończy się na prywatnej wizycie.

Pisałyście o sposobach na laktację - w skrócie - cdl w szpitalu powiedziała, że jestem perfekcyjnie przygotowana i znam teorie... No, tylko że okazuje się że to za mało.

Piję Femaltiker, odciągam co 3h nawet w nocy, czasami co 2-2,5h.
Stosuję system 77-55-33 a nawet power pumping. I dupa. Z 7-5-3 czyli po pół godziny mam ok 30ml z obu piersi łącznie, a przy pp, czyli po godzinie ok. 50 ml. 😢😢 Staje na rzęsach, system się ale ani mililitra więcej nie osiągam od kilku dni, a Marysia je teraz ok 70ml na jeden posiłek, więc jeszcze trochę że mm będzie w 6/8 posiłków 😢😢

Plan dnia przeplata się - co 3h przewijanie i karmienie (ok. 1h zamieszania), co 3h laktator (ok 1h), w międzyczasie coś jem, pomiędzy tym na sen w nocy zostaje ok 1-1,5h i to nie zawsze, bo np Malutka ma czas czuwania, albo budzi się na wcześniejsze karmienie.
Jesteśmy zmęczeni, ale jeszcze trzyma nad adrenalina i jakos dajemy radę - ciekawe ile. Aha, mąż czasami też karmi i przewija, ale głównie gotuje, sprząta, pierze, prasuje, no dosłownie robi wszystko czego ja nie robię no i czuwa nad Malutką gdy ją padam snem twardym o różnych porach. Przeraża nas tylko, że już ŻADEN budzik nas nie budzi 🙈 dobrze że ja się budzie intuicyjnie, bo męża to chyba alarm nuklearny już nawet nie budzi.

Resztę napisze później, bo kończę ściąganie pokarmu. Oczywiście 50 ml po godzinie 😢😢😢😢





25 stycznia, 19:12

O rany, zaglądam do pamiętników na OF, czasami na forum BBF, a zupełnie zapomniałam pisać tutaj 🙈
No, może nie tyle zapomniałam, co po prostu łatwiej czytać niż pisać gdy tyle się dzieje, ale wrócę do systematyczności bo już żałuję że prawie 2 tyg. z życia Marysi mi uciekły.

Od 17 stycznia jesteśmy w domku♥️♥️♥️
13 stycznia Malutka cały dzień piła całe porcję z butelki a dzień później p. dr zapowiedziała wolność 😊 Tak szybko się to zadziało, że aż się przestraszyłam - no jak to? Już to domu? Yyyy...może jeszcze weekend spędzimy bezpiecznie w szpitalu... Głupia matka 🤦 na szczęście nikt nie podchwycił weekendu i e pt wieczorem pożegnaliśmy wszystkie położne i ciocie. Aż dziwnie było rozstać się ze szpitalem po 2 miesiącach. I pewnie dziwnie to zabrzmi, ale za jakieś 2 lata chętnie bym wróciła na patologię ciąży 🤦😜
Na szczęście w dniu wyjścia udało nam się przystawić pierwszy raz do piersi za pomocą cdl, ale pani orzekła, że Malutka za malutka i nie ma siły ciągnąć, więc mamy próbować raz dziennie aby jej nie przemęczać. (O cycu będzie jeszcze później a raczej jego braku).
Wyszliśmy do domu z wagą 2330💪💪
Stan ogólny - całkiem zdrowy bobasek tylko musimy przybierać na wadze 😊 Przybieramy obecnie ok. 36g na dobę ☺️

Pierwszy tydzień za nami ♥️
Marysia jest cudowna, głównie śpi, budzi się, a raczej my ją budzimy na jedzonko. Grzeczna, urocza, proporcjonalna i tak słodko się uśmiecha. Jest perfekcyjna😍

Szkoła życia w szpitalu pozwoliła nam przełamać lody i chyba nieźle sobie radzimy z opieką i pielęgnacją 😉 (rodzice moi wpadli na 2 dni i nawet mama uznała, że dobrze nam idzie. Chociaż chwilę żałowałam że byli tak krótko, bo jednak widziałam doświadczenie mamy jak przebierała bobasa). No cóż, jest jak jest, uczymy się siebie, jest dobrze 🙂
Po kilku dniach nawet zrobiliśmy pierwszą kąpiel i Marysia to polubiła, chociaż rodzice jeszcze trochę nieporadni 🙈

Wizyta położnej za nami, wszystko ok i wizyta u lekarza poz też - średnio jestem zadowolona, postraszyli nas żółtaczką, ale na szczęście wszystko ok. Mamy skierowanie do neurologa, ortopedy i poradni rehabilitacyjnej, ale wszystko na razie tylko kontrolnie. Muszę się za to zabrać i nas poumawiać - pewnie skończy się na prywatnej wizycie.

Pisałyście o sposobach na laktację - w skrócie - cdl w szpitalu powiedziała, że jestem perfekcyjnie przygotowana i znam teorie... No, tylko że okazuje się że to za mało.
Piję Femaltiker, odciągam co 3h nawet w nocy, czasami co 2-2,5h.
Stosuję system 77-55-33 a nawet power pumping. I dupa. Z 7-5-3 czyli po pół godziny mam ok 30ml z obu piersi łącznie, a przy pp, czyli po godzinie ok. 50 ml. 😢😢 Staje na rzęsach, staram się ale ani mililitra więcej nie osiągam od kilku dni, a Marysia je teraz ok 70ml na jeden posiłek, więc jeszcze trochę a mm będzie w 6/8 posiłków 😢😢

Plan dnia przeplata się - co 3h przewijanie i karmienie (ok. 1h zamieszania), co 3h laktator (ok 1h), w międzyczasie coś jem, pomiędzy tym na sen w nocy zostaje ok 1-1,5h i to nie zawsze, bo np Malutka ma czas czuwania, albo budzi się na wcześniejsze karmienie.
Jesteśmy zmęczeni, ale jeszcze trzyma nad adrenalina i jakos dajemy radę - ciekawe ile. Aha, mąż czasami też karmi i przewija, ale głównie gotuje, sprząta, pierze, prasuje, no dosłownie robi wszystko czego ja nie robię no i czuwa nad Malutką gdy ją padam snem twardym o różnych porach. Przeraża nas tylko, że już ŻADEN budzik nas nie budzi 🙈 dobrze że ja się budzie intuicyjnie, bo męża to chyba alarm nuklearny już nawet nie budzi.

Resztę napisze później, bo kończę ściąganie pokarmu. Oczywiście 50 ml po godzinie 😢😢😢😢





Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia, 21:15

27 stycznia, 19:57

Nie przesadziłam, że stek nuklearny męża mego nie obudzi 🙈 dziś ok. 13 położył się na godzinkę i wstał po trzech 🙈 nie on dzik go ani budzik, ani ja ani Marysia płacząca mu nad uchem. Ba, nawet że mną rozmawiał ale tego nie pamięta...bo przecież spał 🤣 Trochę mu zrobiłam focha, że mnie z dzieckiem samą zostawił, ale w sumie dobrze, że on się wyspał.

Chciałam umówić się do polecanej regionalnej cdl...po rozmowie tel. uzyskałam info, że robię już WSZYSTKO by poprawić laktację, że pani wątpi, by nam pomogła (przynajmniej nie naciąga na kasę), że mam nie przystawić na długo i za często dziecka do piersi bo tylko je męczę, że... przy takich działaniach to mam bardzo mało pokarmu...między wierszami - daj sobie babo spokój o przejdź na mm😢
No więc, nie umówiłam się na spotkanie, bo nie ma to sensu.
Mąż obliczył, że obecnie zapewniam swoim pokarmem 66% dziennego zapotrzebowania. Zdaje sobie sprawę, że jak wzrośnie dawka dzienna, to ten wkład mój będzie maleć drastycznie 😢

Najgorsze nie jest to że Marysia będzie jadła tylko mm, nie to, że pokarm mi się jeszcze nie pojawił s już znika.

Najgorsze, najbardziej bolesne, jest to, że moje dziecko nie lubi smoka, średnio akceptuje butelkę, ale nawet jak jej nie przystawiam to otwiera dziubek, odwraca główkę i szuka cyca. A jak się dorwie, to trzyma brodawkę nawet do godziny.
Moje dziecko wo co to pierś, ma instynkt jak ja obsługiwać, a ja jej to uniemożliwiam. To mnie najbardziej boli 😓😓😓

28 stycznia, 19:13

Macie rację, najważniejsze, że Marysia przybiera na wadze, że jest zdrowa, s jek odstawię kp to zyskam jakieś 8-9h na sen i kontakt bezpośredni z dzieckiem...będą plusy...
Ale jak widzę, gry Malutka jak charakterystycznie kręci gwałtownie główką otwartym dziubkiem ewidentnie szukając cyca to mi serce pęka, że będę musiała ją tego pozbawić 😢
Wczoraj po tej rozmowie z cdl rozryczałam się najbardziej od czasów jeszcze sprzed ciąży. Mąż mnie wziął na kolana, Marysię mi położył na moich kolanach i w takiej kanapkowej konfiguracji siedzieliśmy i mnie pocieszał. Męża mam wspaniałego ♥️

Dziś dałam Marysi jej porcję 70 mojego mleka, ale marudziła po zjedzeniu, więc dałam jeszcze świeżo odciągnięte (świeże jak od dojnej krowy 🙈🙈🙈) 20ml i dopiero usnęła. Jeśli jej porcję wzrosną szybko, to szybko kp będzie hobbystyczne🤷

Marysia nie spała od 2-4 w nocy, ja razem z nią. Tyle tylko że ja marząc o śnie, a córka - o poznawaniu świata 😊 Nad ranem ja padłam, mąż przejął wszystkie funkcje okołodzieciowe ♥️ a córcia - nadal była w fazie grzecznej aktywności. Sen nadrobiła koło południa 🤗

Jutro druga wizyta położnej i wyprawa do neurologa. Mam nadzieję że tylko pro forma.

EDIT:
Aha, wczoraj w ramach pocieszeńaz powiedział mi - zobacz jakie mamy dziś problemy (czyt. brak kp to w zasadzie żaden problem), a jakie mieliśmy rok temu...
Dokładnie rok temu 28. stycznia 2019 r. napisałam na OF o tym jak życie jest niesprawiedliwe, bo właśnie przeżywaliśmy utratę drugiej ciąży. Beta pojawiła się i zniknęła, jak jakiś durny żart od losu, bo przecież właśnie byliśmy załamani diagnozą, że u mnie na ciążę nie ma ŻADNYCH szans...
Dziś dokładnie po tamtych czarnych chwilach nasza Genetyczna Kompilacja, nasza Niespodzianka śpi sobie w kokonie (z mojej poduszki ciążowej) na kanapie, a my jemy orzeszki i chipsy oglądając tv...no dobra, głównie oglądając miny jakie strzela Marysia, bo są o wiele ciekawsze niż tv😍

Moje Drogie, nie poddawajcie się. Życie daje to czego pragniemy w najlepszym dla nas czasie. Ja mam wrażenie, że właśnie dopiero teraz jestem gotowa na macierzyństwo i jest cudownie mimo braku snu😊😉

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia, 19:56

7 lutego, 22:51

Ciągle brakuje mi czasu, by pisać na bieżąco. OF i BBF przeglądam na komórce, ale słabo się na niej pisze dłuższe wpisy, laptopa nie chce mi się uruchamiać, ale wydobyłam notebooka i teraz postaram się nadrobić i być na bieżąco.

Według położnej środowiskowej Marysia rozwija się bardzo ładnie. Zero odparzeń (chociaż ja sama mam zastrzeżenia co do fałdki na szyjce i w pachwinkach nóżek), przybiera prawidłowo 35-37 g/dobę, skóra ładna, nie ulewa, nie ma kolek, jedynie męczą ją gazy, ale nie płacze, a jedynie stęka i się pręży z tego powodu. No i co do zasady je bardzo ładnie, nie odmawia ani cyca, ani butelki... TYLKO/ ALE...

Marysia bardzo lubi mamlać cyca. Tak, "mamlać" to chyba dobre określenie, bo wyciąga każdorazowo z obu łącznie 10-30 ml :( maluteńko, a tak dzielnie pracuje operując swoim języczkiem i kocham patrzeć jak kręcąc główką w sposób bardzo profesjonalny otwiera dziubek i łapie brodawkę. Jedynie serce mi się łamie gdyż mam świadomość, że biedna się napracuje i niewiele uzyska. Nadal będzie głodna. Według płożnej i cdl ma za mało siły, ale może jeszcze tydzień, dwa i zaskoczy...

Byliśmy w poradni laktacyjnej w szpitalu na Karowej. Diagnoza - Malutka ma za mało siły, a do tego odniosłam wrażenie, że cdl nie była zachwycona, że na patologii noworodka tak późno dostawili mi ją do piersi (po 3 tyg.) i obawiam się, że to plus sam fakt karmienia sondą mogły spowodować nasze problemy. To wszystko wiem, ale poza tym poprawiłyśmy trochę technikę przystawiania i układu buźki - na razie nie widzę poprawy z tego powodu, no ale przynajmniej robimy wszystko co w naszej mocy...

... o tak, położna i cdl były, serio, pod wrażeniem moich starań i determinacji. Pełne podziwu, że mimo takiego startu Mała nadal je więcej mojego pokarmu niż mm. Podobno rzadko się zdarza by mama tak walczyła o kp i podobno udaje mi się (jeszcze) bo mam poukładane w głowie, a pokarm jest w głowie (jak to mówi moja mama, a ja się na nią za to wściekałam). Faaajnie, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że robię coś nadzwyczajnego. Cdl twierdziła też, że nie wie skąd, ale mam bardzo dobrą intuicję by wiedzieć jak dozować kp, kpi, mm. No i super, że zapisuję każdą godzinę podania jedzonka i jego ilość, ilość z laktatora i z kp.
Normalnie jestem super przygotowana i w ogólne, tylko... dzisiaj po praz pierwszy odkąd prowadzę statystki Marysia zjadła więcej mm niż mojego pokarmu (kp+kpi) :( więc obawiam się, że moje dobre chęci i samozaparcie nie wystarczą :( pokarmu mi nie przybywa, chyba wręcz odwrotnie, a przecież Malutka będzie jadła coraz więcej :(

Dzisiaj koleżanka, mama rocznego synka, napisała mi, że ona też walczyła z laktatorem co 3 godziny, bo mówiono jej, że się pokarm zwiększy, a tu d... i po 6 tyg, przeszła na mm. Mam wrażenie, że z tym kp, to tak trochę jak ze staraniami o dziecko. Nie mówi się o problemach, jedynie głośno jest o tym, że dziecko jest, że karmienie piersią jest, a co się za tym kryje, to już nikt nie wnika, zaś przejście na mm to z góry ocena, że matka wyrodna i leniwa.
Ale fakt - czuję, że przejście na mm pozwoli mi na więcej snu i zmniejszy stres i presję. Podobno ok 90% dzieci w Pl jest karmione piersią tylko do końca 1 miesiąca życia, więc w sumie i tak wychodzimy poza statystyki.

Czasami leżę na łóżku i ryczę, jakbym nadrabiała brak huśtawki nastroju w ciąży i połogu. Wiem, że przejście na wyłączne mm będzie dla mnie traumatyczne, ale już powoli się na to nastawiam, mam nadzieję, że dam radę to psychiczne udźwignąć... wszak miałam w ogóle nie karmić, więc ogólnie jest nieźle, by nie powiedzieć - jest dobrze! Na razie...

Właśnie siedzimy z mężem w salonie i oglądamy Aqumena. Marysia śpi w sypialni. Oczywiście mamy monitor oddechu (na nianię elektryczną jednak się nie zdecydowaliśmy, wszak mieszkanie ma tylko 65 m2) i zaglądamy do niej. To pierwszy mój/nasz film od początków listopada!

Inne tematy do opisania:
- jestem przewrażliwiona na punkcie córki i strofuję męża ponad miarę
- niedoskonała pielęgnacja
- historia mojej kuzynki
- chrzest Marysi a mój brat
- wizyta moich rodziców
- neurolog, ortopeda, szczepionki
‹‹ 4 5 6 7 8
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego

Projekt OvuFriend: "Opracowanie nowych w skali światowej rozwiązań w obszarze uczenia maszynowego wspierających w planowaniu rodziny i pokonywaniu problemu niepłodności" współfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Inteligentny Rozwój 2014-2020.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)