X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Pamiętnik starań Zosi
Dodaj do ulubionych
1 2
WSTĘP
Pamiętnik starań Zosi
O mnie: Plan był prosty: 1. skończyć szkołę, 2. znaleźć fajną, stabilną pracę, 3. zaręczyć się, 4. wyjść za mąż (i już nie wracać), 5. zbudować dom, 6. urodzić syna (chociaż córkę kochać będę równie mocno). Szło w miarę "gładko". Wzięłam kredyt na 30 lat. Mąż buduje dom. Kupiliśmy sobie psa, bo też był w planach. Budowa trwa. Pies coraz starszy. Ja też. W tym roku kończę 32 lata. Dziecka wciąż brakuje do szczęścia.
Czas starania się o dziecko: od sierpnia 2021, chociaż w sumie to nie wiem
Moja historia:
Moje emocje: Strach. Mąż mówi, że panikuję.

15 sierpnia, 08:46

Powoli zbliża się nasza pierwsza rocznica ślubu. Mówią, że ślub wiele zmienia. U nas nie zmienił. Już dawno traktowaliśmy siebie, jak rodzinę. Zmienił moje nazwisko. Może trochę nas do siebie jeszcze zbliżył, chociaż to ciężko stwierdzić, bo to bardzo subiektywne. Na pewno był momentem, kiedy daliśmy sobie zielone światło na dziecko. Lubię planować. Jednego tylko nie przewidziałam. Tego że to może nie być takie "hop siup". Boję się. Za chwilę będę miała 33 lata.

15 sierpnia, 11:41

Budujemy dom. Sami. Bez firmy budowlanej. Mój Mąż robi wszystko praktycznie sam. I wiecie, jaki jest mój problem? Nie potrafię Mu nie pomagać. Więc robię, co mogę na tej budowie. I tak mnie teraz naszło, czy tym sama sobie / nam nie szkodzę...

Dzisiaj, wiadomo, mam @, więc bezpiecznie, ale chyba od owulacji do @ będę musiała zacząć się bardziej oszczędzać. Może wówczas starania przyniosą efekt.

Bo poza tym - wzór na płodność. Nie pije. No może okazjonalnie. Nie palę. Jem może bez szału zdrowo, ale bywa gorzej i chwalą. Pracę mam biurową, szef trochę wkurza, ale w normie. Wyniki w normie. Więc co można zrobić jeszcze więcej?

17 sierpnia, 13:13

Dzisiaj zrobiłam sobie kontrolnie morfologię krwi. Dziwne, bo kilka parametrów jest jednak poza zakresem referencyjnym. W ubiegłym roku, bez suplementacji (biorę Miovelię) miałam lepsze wyniki...

Erytrocyty 3,83 mln/µl przy normie 3,93 - 5,22
PDW 9,40 fl przy normie 9,8 - 16,2
MPV 9,20 fl przy normie 9,4 - 12,5
P-LCR 18,20 % przy normie 19,1 - 46,6
Limfocyty 46,50 % przy normie 20 - 40

W piątek idę do mojej lekarz rodzinnej skonsultować, co to się może dziać... Anemia? Może to to cholerstwo przeszkadza nam w staraniach o Maluszka...

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia, 13:13

19 sierpnia, 10:21

No i po konsultacji. Wg lekarki wszystko jest OK, a obniżone wyniki wiążą się z infekcją oka, jaką ostatnio przechodziłam. Mam odpocząć, zrelaksować się i działać. Łatwo powiedzieć...

Poczytałam też tutaj od Was trochę i kupiłam dzisiaj olej z wiesiołka. Zobaczymy... Może coś pomoże...

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia, 10:24

23 sierpnia, 20:29

Urlop. W tym tygodniu z Mężem rzuciliśmy wszystko i wyjechaliśmy w góry. Wędrujemy, spacerujemy, zwiedzamy... Resetujemy się i nabieramy sił. 🧡 Absolutnie wyłączyłam tryb staraczki. Delektuję się nawet czeskim piwem z aromatem cannabis (czyli piwem konopnym). Co ma być to będzie.

28 sierpnia, 21:59

Nic mnie chyba tak nie denerwuje ostatnio, jak pytania o to, kiedy pojawi się Maleństwo. No działa to na mnie ostatnio, jak czerwona płachta na byka. W sobotę mieliśmy rodzinną imprezę. Założyłam luźniejszą sukienkę, bo taki miałam kaprys. Od razu pojawiły się pytania pt. Ooo luźniejsza sukienka, czyżby ciążowy brzuszek.... Jeszcze do niedawna odpowiadałam po prostu, że jeszcze nie... Ale od jakiegoś czasu no jakbym dostawała z każdym takim pytaniem prosto w twarz....

Jak sobie radzicie z takimi pytaniami? Wiadomo, że są ludzie, którzy wiedzą o naszych problemach... Ale nie z każdym chcę się dzielić całą historią...

30 sierpnia, 20:12

Szlag mnie zaraz trafi jasny!!

Wczoraj i dzisiaj mam najbardziej płodne dni w cyklu a mój Mąż wszedł w tryb "Zośka, daj spokój, za dużo mam na głowie" i nici z ❤️. No jakbym mogła to bym chłopem potrząsnęła teraz. Dosłownie. Nie dość, że urlop spędziliśmy w górach, więc ze szlaków wracaliśmy tak utyrani, że nie było siły na ❤️, później impreza rodzinna w weekend, dużo zamieszania i alko, więc też bez ❤️, to teraz, w najważniejszym momencie, On do mnie z takim tekstem...

No i się pokłóciliśmy. A w zasadzie weszliśmy w tryb "cichy". Także ten cykl możemy spisać na straty. Kolejny...

1 września, 09:55

A jednak było ❤️... I to przy takim ciągnięciu jajnika, że apka chyba pomyliła się co do owu... Także czekamy... Dzisiaj jeszcze może poprawimy... ❤️😈

Dzisiaj byłam też u ginekologa. Zrobiłam kontrolną cytologię i USG. Jajniki OK, macica OK. Taki komentarz lekarza. Trochę się wkurzyłam, bo nie dał mi żadnych dalszych wskazań, tylko kazał działać, ale cóż...

Miovelię łykam już drugi cykl, może coś pomoże...

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września, 10:46

6 września, 07:50

Ostatnie dni to sporo stresu na budowie. Znajomy, który jakiś czas nam pomagał na budowie, teraz wyskoczył z rachunkiem na kilka tysięcy złotych. Ot tak. Chociaż wcześniej, jak się go pytaliśmy, ile chce pieniędzy to wciąż się zarzekał, że nie ma o czym mówić, że chce pomóc, że jakby on był w potrzebie to również my byśmy mu pomogli. Ja rozumiem, że nikt nie chce pracować za darmo, ale kwota, którą rzucił... To już bym wolała dołożyć niewiele i wziąć do tej roboty normalnie firmę... Tylko wcześniej nie było mowy o pieniądzach, więc tak jakby nie mogliśmy podjąć decyzji... Ręce opadają...

Wczoraj też wróciłam do pracy po dwutygodniowym urlopie. Dobrze. Mam czym teraz zająć głowę. :)

Dzisiaj za to czuję się jakoś dziwnie. Od rana nie mogę się wyprostować. Tzn. mogę, ale nie do końca. Nie mogę się np. przeciągnąć, bo boli mnie podbrzusze. Chwilami też promieniuje aż do pachwiny to dziwne uczucie, chociaż tylko jak stoję. Jak siedzę jest OK. Dziwne to uczucie...

7 września, 11:55

Coś czego nie lubię to wizyty u dentysty. Nie boję się. Po prostu nie lubię. No to teraz musiałam iść. Na szczęście "do zrobienia" tylko dwa ząbki, obok siebie, więc udało się na jednej wizycie. Z minimalną dawką znieczulenia. Nie chciałam pełnej dawki, bo trochę się jednak bałam, że może ona wpłynąć na mój cykl lub ewentualnego Kropka, a obecnie mam 7 dpo, więc tak jakby taki moment, że ani wykluczyć ani potwierdzić ciąży nie mogę.

Co bardziej niepokojące - mam do wyrwania "ósemkę"... 😦Cudownie wprost! Także 19.10. rwiemy. Data też specjalnie wybrana tak, że teoretycznie będę pewna ciąży lub jej braku, bo bezpośrednio po spodziewanej 🐒.

A niektórzy mówią, że to takie proste zachodzenie w ciążę... A tu proszę... Nawet leczenie (chociaż w moim przypadku wyrywanie) zębów trzeba terminować pod "projekt dziecko".

8 września, 07:11

To nie będzie łatwy dzień. Przy mojej cudnej "ósemce" wdał się taki stan zapalny i tak mnie bolał od tego węzeł chłonny, że prawie nie spałam w nocy. Mam na to antybiotyk, ale nie chcę go brać dopóki z całą pewnością nie wykluczę ciąży.

Żeby tego było mało to rano wstałam z zaczerwienioną spojówką, jakby znowu się chciało wdać jakieś zapalenie. Założyłam soczewki do pracy, ale zaraz je chyba zdejmę, bo łzawi mi to oko strasznie.

Nie wiem, czy to wszystko nie będzie miało jakiegoś przełożenia na wyniki krwi, ale że jestem 8 dpo to wpadłam jeszcze na badanie progesteronu. Hmmm... Może wrzucę od razu bete...? Tylko czy to ma sens tak wcześnie? Jakbym miała wynik to wiedziałabym, co z tym antybiotykiem...

A jakby tego było mało dzisiaj mam ważne spotkanie z prezesem... Także... Trzymajcie kciuki, bo zapowiada się dzień pełen wrażeń.

Edit:
Właśnie odebrałam wynik progesteronu. Jest 14,60 ng/ml w 8dpo, więc chyba tutaj jest OK?
Beta, tak jak myślałam, <0,20 mIU/ml, także chyba zaraz polecę po ten antybiotyk...

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września, 10:00

9 września, 13:37

Poddałam się. Już nie mam nadziei na ten cykl. Z dwóch stron oberwałam - stan zapalny od wyrzynającej się "ósemki" i zapalenie spojówki tak się wczoraj rozkręciły, że nie miałam sił na nic. Wczorajsza kolacja i dzisiejsze moje śniadanie to musy dla dzieci. Tak spuchłam. Także antybiotyk poszedł w ruch. Oby szybko pomógł.

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września, 13:45

11 września, 20:07

Oj... To był ciężki weekend... Tak spuchłam od "ósemki", że nie mogłam jeść. Jak mnie bratowa zobaczyła to od razu: "Zośka, mąż Cię bije?"... 🤣 Tak byłam spuchnięta. A do tego zaczerwieniona od oka... Na szczęście antybiotyk już działa, dzisiaj już nawet udało mi się bułkę zjeść. Zapalenie spojówki też powoli odchodzi. Już tylko chwilowe światłowstręty zostały.

Za to w sobotę na budowie trochę zmarzłam i... 🥵🥶 Musiałam się ratować witaminkami i gorącą herbatą z cytryną i miodem. Mam nadzieję, że jakieś przeziębienie mnie nie rozłoży. Też ciołek ze mnie, jakoś nie połączyłam kropek, że przecież mogę mieć obniżoną odporność... 🙈

No, ale Mężowi trzeba pomóc na tej naszej wspólnej niedoli... Znaczy się budowie... I tak w sobotę pogonił mnie szybciej... Chyba już nie mógł na mnie patrzeć. 🤣 A dzisiaj się okazało, że w sumie to bym się przydała, bo nie miał kto belki przytrzymać... No, ale sobie poradził... Zuch! Za to dzisiaj miałam nie przyjeżdżać, ale okazało się, że potrzebne są narzędzia, które... Tak! Ja miałam w aucie! 🤣 Więc pojechałam "na chwilę", a zeszło się parę godzin. Tylko dzisiaj byłam już mądrzejsza i ubrałam się jak typowa cebulką. Za to Mąż chyba trochę przesadził (On jest nienormalny i mimo że już zimne noce, a u nas jeszcze brak ogrzewania to tam nocuje!) i jak tylko wróciliśmy zasnął jak dzieciak i śpi od 18...😴

15 września, 08:15

1 dc

U mnie 🐒 w nocy rozgościła się na dobre. W sumie na nic innego nie liczyłam, ale jakoś tak... Przykro od rana. Wynagradzam to sobie dzisiaj spóźnieniem do pracy i kawą z karmelem w McDonald's. Wolałabym lepszą, co prawda, ale u mnie w mieście tak rano napić się naprawdę dobrej kawy to graniczy z cudem.

Z plusów - skoro przyszła 🐒, to można pomyśleć o badaniach. W planach miałam: FSH, LH, estradiol, prolaktynę i testosteron. Dodatkowo TSH, FT3 i FT4. Oczywiście, na własną rękę, bo skierowania od gina nie dostałam, bo po co... Tylko jak podliczyłam koszt tego wszystkiego... Łącznie wyszło prawie 260 zł. 🤭 😯

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września, 08:30

18 września, 20:41

Dzisiaj z Mężem mamy pierwszą rocznicę ślubu. ❤️ Wybraliśmy się z tej okazji na randkę. Wyszykowaliśmy się odświętnie, pojechaliśmy za miasto na obiad, spacer nad jeziorem i pomoczyć dupska w jacuzzi (kto umie pływać to jeszcze popływał sobie w basenie 😋, oczywiście nie byłam to ja 🤣).

I tak mnie teraz naszło, że... To chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi. O miłość. Cieszenie się sobą. I chwytanie z życia pełnymi garściami tego, co najlepsze.

Na codzień nas, tak jak pewnie i nie jedną z Was, przytłaczają myśli o staraniu się, o braku dziecka, ale... To nie może zdominować całego naszego życia. Musimy robić, co w naszej mocy, leczyć się, suplementować, działać. Oczywiście. Tylko nie zapominajmy w tym wszystkim, że my same i nasze związki nie są tylko po to, żeby wykonać to jedno zadanie. Cieszmy się sobą. I korzystajmy z chwili.

https://youtu.be/2LgoBtENhy0

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września, 21:06

23 września, 12:58

Mamy za sobą poważną, ważną rozmowę z Mężem. Bo musicie wiedzieć, że mój Mąż to jest typ pod tytułem "co ma być to będzie", "Zosia, nie panikuj, będziemy mieć dziecko, jak przyjdzie czas" i "do lekarza pójdę po kartę zgonu". Ot, takie combo trafiło mi się do kochania, co poradzisz...🤣 No więc, mój Mąż twierdzi, że z tymi naszymi staraniami to ja trochę przesadzam i panikuję na zapas... Jemu łatwo powiedzieć, bo ma już nastoletnią córkę z poprzedniego związku.... Co w sumie nie zmienia faktu, że staramy się już od roku, a naszego wspólnego Maluszka jak nie było tak nie ma...

Wzięłam więc Chłopa na rozmowę (co w Jego przypadku też nie jest łatwe 🤪). Pogadaliśmy. I ustaliliśmy, że do końca roku staramy się jeszcze bez spiny (łatwo powiedzieć...). To, co wdrażamy dodatkowo to tylko suplementację dla Niego (kupiliśmy PrenaCare® START dla mężczyzn, a zastanawiam się, czy nie dorzucić mu jeszcze kwasów omega - przecież nie zaszkodzą, co nie?). No i łyka grzecznie, codziennie. Jak "nie pyknie" do końca roku to idzie na badania nasienia.

Żeby nie było, że tylko On łyka tabsy... To ja też piję Miovelię i do owulacji łykam olej z wiesiołka (chociaż nie wiem, czy go nie odstawię, bo mam wrażenie, że po samej Miovelii miałam więcej śluzu w dni płodne, ale czy to możliwe?). W tym czasie do końca roku chcę też się zebrać i porobić w końcu swoje hormony, bo w tym cyklu jakoś się w trakcie 🐒 nie zebrałam i nie zrobiłam w końcu. A trochę tego jest. FSH, LH, estradiol, prolaktyna i testosteron. Dodatkowo TSH, FT3 i FT4. Pierwsze muszą być 3-5 dc, ale TSH i FT to chyba zrobię wcześniej.

A teraz... Póki co... 9dc i oczekiwanie na owulację. Od weekendu regularne przytulanki w planach. 😈

24 września, 09:43

To nie będzie dobry dzień. Wstałam lewą nogą, już od samego otwarcia oczu jakaś drażliwa. No i już się pokłóciłam z Chłopem. Podarłam wręcz. Zostawiłam Go samego na budowie, bo inaczej byśmy sobie cały dzień do oczu skakali. Z piskiem opon wyjechałam. Wróciłam do mieszkania.

I teraz leżę i ryczę. 😭

Wiem, że Mu tam brakuje rąk do pomocy. Wiem. 😭 Dlatego najchętniej bym wróciła, ale za dużo słów padło, za dużo krzyków... 😭

Muszę pobyć sama. Ogarnąć się jakoś. Wypłakać.

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września, 09:44

26 września, 09:23

Dzisiaj, jadąc do pracy, RMF uraczyło mnie optymistycznie: https://www.youtube.com/watch?v=1D-H_7W6pZs, nastrajając pozytywnie na ten poniedziałek.

"Wiem, że jeszcze będzie pięknie
Przegonimy mrok
Przegonimy całe zło
Które w tym momencie
Chce nam zabrać szczęście
Uciszyć nam głos
My będziemy ponad to"

Po sobotnim zjeździe emocjonalnym, dzisiaj jestem "na górce". Musi być dobrze. Będzie dobrze. Jest dobrze?

Kurczę... Nie myślałam, że te nasze starania o Maluszka będą taką karuzelą nastrojów... Czasami ja sama ze sobą ledwo wytrzymuję, to co dopiero ten mój biedny Mąż...

I taka ciekawostka. Przeanalizowałam swoje zapisku (i z OVU i z poprzedniej aplikacji). Teoretycznie w czasie owulacji kobieta powinna być najbardziej pociągająca. Tak? Tak. No to u mnie jest tak, że jak tylko zaczynają się dni płodne to ja jestem najbardziej kłótliwa. I wtedy właśnie najwięcej się z moim Mężem kłócę. Zwłaszcza na początku dni statystycznie płodnych. O! Taka ciekawostka przyrodnicza.

27 września, 17:53

13 dc, wg OVU - owulka dzisiaj, wg mnie powinna być ok. 19 dc

Z ciekawości kupiłam w Rossmannie testy owulacyjne i chyba siknę sobie wieczorem, co tam się dzieje. Ciekawe, czy w ogóle będę umiała to odczytać.😉 Chociaż też musiałam zmienić termometr, bo mój siadł, więc może apka czyta trochę zakłamany wykres temperatury i stąd zwariowała...

(edit: Siknęłam i kreska kontrolna ledwo widoczna, więc chyba negatywny? 🤣 Czyli to apka wariuje, nie ja. Uff... )

17:50

... a ja zamiast gonić do Męża... Siedzę w biurze. Teoretycznie mogłabym już wyjść, bo zrobiłam plan na dzisiaj, ale... Jakoś tak nie spieszy mi się do domu... ☹️ Tutaj mam cele do zrealizowania. Coś jest do zrobienia, robię to, odhaczam, załatwione, sukces.

W domu... Czuję się... Nawet nie wiem jak... Jakbym chciała, a nie mogła... Wczoraj znowu się z Chłopem minęliśmy... Nie było ❤️. Ja już nie wiem, czy On nie chce dziecka, czy co... Przecież z powietrza w ciążę nie zajdę... Rozmawialiśmy... Niby wszystko OK, niby chce, łyka suple, umówiliśmy się na badania w styczniu... A jednak ❤️ jakoś nie wychodzi... Wczoraj mi zasnął... Pewnie mogłam Go obudzić, jak przyszłam do łóżka... Tylko... Nie chcę tak na siłę... Nie chcę ciągle ja nalegać, prosić się... A mam wrażenie, że tak właśnie jest, kiedy tylko zbliżają się dni płodne... Presja? Presja tak działa?

Wytrwałości, cierpliwości, błagam! Bo wykończy mnie nerwowo to oczekiwanie na Maluszka.

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września, 19:10

28 września, 07:20

Chyba jestem ostatnio przewrażliwiona. Serio. Wróciłam wczoraj do domu później niż zwykle (trochę dlatego, że serio miałam późno spotkanie, trochę dlatego, że specjalnie ten powrót przedłużałam), a Mąż milutki... Ohoho... 😉
1 2