X

Pobierz aplikację OvuFriend

Zwiększ szanse na ciążę!
pobierz mam już apkę [X]
Pamiętniki Pamiętnik starań Zosi
Dodaj do ulubionych
‹‹ 2 3 4 5 6 ››

23 grudnia 2022, 08:02

13 dc, gdzieś około owulacji
Moja temperatura jakaś dziwna w tym cyklu, bo bardzo niska, niższa niż do tej pory. Chyba żadnego dnia nie dobiła do książkowych 36,6 st. 🤣 Aczkolwiek mierzę ją też o godzinę wcześniej niż do tej pory, więc może dlatego. Nie wnikam. Przyjmuję. Jest, jak jest. Czuję się dobrze. No, może jestem bardziej zmęczona, bo w te ostatnie mrozy budowa dała nam w kość, a i w pracy przed końcem roku, jak zwykle, nawał roboty. Dzisiaj też pracuję, bo Asystentce dałam urlop.

Aplikacji przestaję wierzyć totalnie. Wczoraj owu miałam wyznaczoną na 25.12, kiedy rano ją włączyłam - owu była ustawiona na dzisiaj, wpisałam temperaturę i jest na 27.12. 🤣 Piszę o tym, bo może któraś z Was też jest na etapie "wierzenia aplikacji". To jednak tylko aplikacja, jakiś algorytm. Obserwuję siebie i ufam sobie.

***
Świąt w tym roku nie czuję w ogóle. W mieszkaniu nie mam nawet postawionej choinki, ba, nawet jakiejś miniaturki choinki nie mam. Nie zdążyłam też posprzątać. Nic. Totalny bałagan przedświąteczny. Zamierzam to tylko trochę ogarnąć, jak wrócę dzisiaj z pracy. I tak dzisiaj wyjeżdżamy do moich Rodziców i wracamy dopiero w drugi dzień Świąt popołudniu. Dzisiaj muszę też jechać jeszcze po ostatnie prezenty. Zawsze miałam to ogarnięte już na początku grudnia. Ten rok jest jakiś dziwny, taki nieświąteczny.

Ja chcę tylko jeden prezent na te Święta. Jeden jedyny. Skoro owu jest w tym świątecznym czasie, to niech się stanie bożonarodzeniowy cud poczęcia.😇

Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2022, 08:06

27 grudnia 2022, 08:41

17 dc, 1-2 dpo
Jakoś nie jestem usatysfakcjonowana naszymi staraniami w tym cyklu. Coś tam podziałaliśmy ❤️, ale jakoś tak wydaje mi się mało. Wiem, wiem... Wystarczy jeden wytrwały żołnierz. Święta u Rodziców jednak nie sprzyjały amorom, a jak wróciliśmy wczoraj to Mąż nie chciał. Zabolało, ale cóż... Przecież nic na siłę... Będzie, co ma być. Gdyby się udało to naprawdę byłby bożonarodzeniowy cud.

***
Po raz kolejny stwierdzam, że mam cudownych Rodziców! Wiem, że czekają na wnuki tak, jak my czekamy na Maleństwo. Jednak przy życzeniach nie zająknęli się o tym nawet słowem. Z kolei dalsza rodzina/znajomi - a i owszem. Czy zabolało? Tym razem nie. To jest po prostu fakt - nie mamy dzieci. A czy i kiedy będziemy mieli to już nie tak do końca od nas zależy...

***
W drugi dzień Świąt byliśmy u znajomych. Mają trójkę dzieciaków, z czego najstarszy jest "mój". Nie jest moim chrześniakiem, ale zawsze był ulubieńcem cioci, odkąd się pojawił na świecie. Kocham tego dzieciaka (tfu, jakiego dzieciaka? nastolatka już! toż On mnie wczoraj normalnie podnosił... 😯) jak swojego. Kiedyś usłyszałam (już nie pamiętam od kogo), że jak się kocha cudze dzieci, to będzie problem ze swoimi. No i masz...

28 grudnia 2022, 10:31

18 dc, 2-3 dpo
Bardzo chciałabym, aby wydarzył się ten bożonarodzeniowy cud. Pamiętam wróżbę, jaką dostałam z Tarota. "...karty wskazały, że bieżący rok będzie czasem, w którym uda się Pani zajść w ciążę, ale karty bardziej pokazują rok 2023 jako czas, w którym Pani dziecko przyjdzie na świat niż rok bieżący." Także ten... To jakby ostatnia szansa, żeby wróżba się spełniła. 😉 Nie żebym coś sugerowała (ale wróżba odnośnie finansów się sprawdziła)... My zrobiliśmy, co mogliśmy. Teraz czas na "Los".

29 grudnia 2022, 09:24

19 dc, 3-4 dpo
Od wczoraj boli mnie głowa strasznie. Tak, że zmiotło mnie wczoraj z planszy na 3 godziny po pracy. Wróciłam i musiałam się położyć. I, dosłownie, mnie odcięło. Niestety, sen nie zabrał bólu ze sobą. Dzisiaj nadal ćmi. Nie mogę powiedzieć, że to mnie dziwi. Niestety, miewam takie 2-3 dniowe ataki. Chociaż dawno nie było. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie ma to związku z tym, że w ostatnim czasie naprawdę uważałam na dietę i te wszystkie ograniczenia związane z insulinoopornością (której jeszcze nie potwierdziłam, ale wiem tutaj od Was, że przy moich wynikach jest możliwa), a przez Święta - wiadomo - dieta poszła w kąt. Wyczytałam w Internetach, że insulinooporność może wywoływać również bóle głowy i uczucie ciężkości w głowie, a to by się zgadzało.

Ach ta insulina...

***
Mamy umówione badanie nasienia na styczeń. ☄️ Można było umawiać szybciej, ale musiałam zgrać dużo terminów, bo:
1) chciałam mieć pewność, co wyjdzie z grudniowego cyklu (ja liczę, że upragnione ⏸️! i że będzie można odwołać badanie);
2) jak jednak nie wyjdą ⏸️, to nie chciałam marnować cyklu, więc okres abstynencji seksualnej przed badaniem nie mógł wypadać w owulację;
3) Mąż ma do załatwienia jedną sprawę rodzinną i kombinowaliśmy tak, żeby musiał wziąć tylko jeden dzień urlopu;
4) aha, no i ja musiałam móc wziąć wolne, bo Książę zażyczył sobie, żebym na te badania pojechała z Nim 🤣 (no, jak z dzieckiem...).
Udało się. Plan jest na 19.01.2023.
Kurczę, nie spytałam tylko, ile czeka się na wyniki...

***
Zaczęłam czytać książkę "Potęga podświadomości". To było moje postanowienie noworoczne na 2022 😯, więc tak próbuję je zrealizować na ostatnią chwilę. Pod wpływem tej książki... Kupiłam dzisiaj w Pepco maluteńkie skarpeteczki dla noworodka. 🧦 Jak zobaczę w końcu te upragnione ⏸️ to dam je Mężowi i będę obserwować reakcję. 😍

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2022, 11:48

30 grudnia 2022, 19:06

20 dc, 4-5 dpo
Złego samopoczucia ciąg dalszy. Dzisiaj głowa już tak nie boli, ale... Jak w południe zrobiło mi się słabo to myślałam, że zemdleję. Nie byłam w stanie sama wrócić autem z pracy. Poprosiłam Asystenkę o podwózkę i wyszłam wcześniej mimo nawału pracy. Musiałam się położyć. Jutro odrobię, trudno.

Ja wierzę, że to oznacza pierwsze objawy ciąży. Wierzę, że jestem w ciąży. Wierzę, że to nasz cud. Wierzę, że Kropek się instaluje. Wierzę w nasze szczęście.

W tym cyklu jestem dziwnie spokojna. Wierzę, że to dobry znak. Chociaż na test ciążowy jest jeszcze o wiele za wcześnie. A i jakoś nie mam tym razem takiego ciśnienia na sikanie na ten patyk...

Będzie dobrze!

31 grudnia 2022, 10:34

21 dc, 5-6 dpo
Temperatura dzisiaj bardzo ładnie podskoczyła. Dzisiaj też, póki co przynajmniej, czuję się dobrze. W nocy tylko strasznie, nie śmiejcie się, swędziały mnie kostki u nóg. Musiałam sobie normalnie położyć mokry, zimny ręcznik na nich, żeby zasnąć. 🤣

***
My Sylwestra i Nowy Rok spędzamy, jak zwykle, bardzo spokojnie. Przyjechaliśmy do moich Rodziców. Zamierzamy posiedzieć razem, wypić kieliszek czerwonego wina (w tym okresie po owu jeszcze mogę, a czuję, że to będą ostatnie lampki) i złożyć sobie życzenia o północy.

***
Przy okazji chciałabym życzyć Wam wszystkiego najlepszego na ten rok 2023. Aby każda z Was w ten nowy rok weszła z optymizmem i radością w sercu. Abyście nigdy nie traciły nadziei na lepsze jutro i wiary w to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Niech otaczają Was osoby, które będą dla Was motorem do działania, a nie kulą ściągającą w dół. No i - najważniejsze chyba - spełnienia marzenia o dzieciątku. 😘 Ja wierzę, wiem, że w tym roku 2023 zostaniemy mami! I tego Wam i sobie życzę najbardziej!

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2022, 10:35

1 stycznia, 12:52

To nie było dobre rozpoczęcie nowego roku. Zaczęło się bardzo stresująco, nerwowo i od niespokojnej nocy. Ale po kolei...

Z Mężem mamy psiaka - owczarka niemieckiego. Jest przy nas praktycznie cały czas, dla nas jest jak członek rodziny. Mieszka z nami na jednym pokoju, więc to też trochę generuje naszą relację i jego charakter. Jak możemy go zabrać, jak gdzieś wyjeżdżamy to tak robimy. Moi Rodzice też mają owczarka niemieckiego. Rok czy dwa starszego. Ich owczarek mieszka na podwórku. Na szczęście się polubiły, więc jak przyjeżdżamy do Rodziców nie ma problemu. Oba zostają na dworze i bawią się po swojemu. Nasz nie boi się sylwestrowych wystrzałów, o dziwo, Rodziców - niestety, tak.

No i związku tym, że jesteśmy generalnie rodziną psiarzy od dobrych kilku(nastu) lat nie uskuteczniamy sylwestrowych wystrzałów. Bo po co straszyć dodatkowo zwierzaki?

W zeszłym roku też spędzaliśmy Sylwestra u Rodziców, wyszliśmy o północy do psiaków, my wypiliśmy lampkę szampana, one poprzytulały się do nas i wszystko było dobrze.

Ale... W tym roku do moich Rodziców przyjechał również mój Brat z Narzeczoną. Kiedy weszłam do domu i zobaczyłam na stole fajerwerki już miałam złe przeczucia... To były cztery race. Na jednych było napisane, że są bezpieczne dla zwierząt, tylko dla jednych... Wiem, czyj był to pomysł. Mój Brat z nami nie strzelał. U Bratowej na fajerwerki wydaje się pieniądze w tysiącach złotych na Sylwestra.

Przyszła północ. Wyszliśmy na zewnątrz. Młodzi odpalili race. Nie kręci mnie to, serio. Wolałam obserwować, czy z psami wszystko dobrze. Bezpieczna poszła. Spoko. Przy kolejnej... Owczarek rodziców zapiszczał i uciekł za dom. Nasz skakał do nas. Wystrzelili cztery. Były zdecydowanie za blisko domu. Nawet dla mnie były głośne. Wtedy owczarek Rodziców rzucił się na naszego, zaczęły się gryźć. Wiecie jak wygląda szarpanina dwóch owczarków, z których jeden jest mega przestraszony? Mam nadzieję, że nie. Zdążyłam otworzyć drzwi i jeden umknął do domu. Odczekaliśmy chwilę. Spróbowaliśmy je wypuścić. Nie ma szans. Jest agresja. Gryzą się. Ewidentnie owczarek Rodziców przeżywa silny stres i reaguje instynktownie - agresją.

Szybka decyzja - trzeba je rozdzielić. Ale jak? Nasz jest "miastowy", teoretycznie da radę w domu. Tylko czy nie będzie chciał do tego drugiego na zewnątrz? No i on się nie boi. Lepiej byłoby Rodziców psa wziąć do domu, bo to dla niego ten wieczór jest straszny. Wpuściliśmy naszego. Uspokoił się niemal od razu. Przygotowałam Mu koc obok naszego łóżka. Zostałam z nim, a mój Mąż ogarnął drugiego. Wpuścił go chociaż do korytarza. Długo nie wracał, zanim udało Mu się uspokoić psiaka. Na szczęście żadnemu nic się nie stało. Rzuciły się na siebie, ale to był tylko stres, nie pogryzły się.

Poszliśmy spać po 1. Oczywiście, na czujce, gdyby coś się jednak wydarzylo. Na szczęście nasz owczarek jest przyzwyczajony spać w mieszkaniu, więc nie było problemów. Ale żeby nie było za kolorowo... O 5 nad ranem okazało się, że... Z nami w 8-metrowym pokoju śpi jeszcze... Kot! Kot chcący wyjść i przestraszony obecnością psa. Prawie godzinę zajęło mi wygonienie go spod łóżka.

Jak na dobre wstaliśmy około 8 widziałam po naszym owczarku, że płakał. Oczka miał normalnie zaropione i smutne. I niech mówią cokolwiek chcą, ja wiem, że był smutny.

Trochę się bałam rano spotkania psów, ale niepotrzebne. Gdy wyszłam z naszym psem, obwąchały się i wylizały. Przed chwilą wychodziłam na zewnątrz - leżały jeden na drugim, wtulone w siebie. Na szczęście nic się nie stało. Na szczęście skończyło się strachem i stresem.

Postanowiłam. Pierwszy i ostatni taki Sylwester. Nigdy więcej nie spędzę Sylwestra z Bratową. Zwłaszcza że... Można popełnić błąd. Ale należałoby wyciągnąć wnioski, coś zareagować. A kiedy my biegaliśmy między psami - mój Brat i Bratowa układali sobie puzzle, jak gdyby nigdy nic... Dzisiaj nawet nie spytali, czy wszystko jest OK. Kurtyna!

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia, 12:55

2 stycznia, 11:40

2022. Dziękuję, że byłeś. Dobrze, że już minąłeś.
Zastanawiałam się nad tym, jaki był dla mnie rok 2022.
Nie był najgorszy, choć nie spełnił największego marzenia.
Dostałam podwyżkę w pracy. Szef utwierdził mnie w przekonaniu, że jestem ważną osobą w firmie. Są plany na dalszy rozwój.
Z Mężem było kilka ostrych kłótni, ale w ogólnym rozrachunku zbliżyliśmy się do siebie jeszcze bardziej (to w ogóle możliwe?). Wróciliśmy do randkowania. Nawet w małżeństwie jest to jednak możliwe. 😉
Wciąż budujemy dom. Nie wprowadziliśmy się i jeszcze trochę brakuje.
Rata kredytu na budowę domu wzrosła nam... Dwukrotnie! 😲
Relacje z Córą Męża zaczynały być piękne i nagle w lipcu - trach. Padły na łeb na szyję. Młoda nie przyjechała od 5 miesięcy. Nie odzywa się. Widzę, ile Go ta cała sytuacja kosztuje. Ciągle uczę się i staram się Go wspierać. Nie decydować za Niego. To jest jednak Jego dziecko. Jego. Nie nasze.
Relacja między moim Mężem a Bratem znacznie się poprawiła.
Poznałam, na kogo mogę liczyć, nawet jak jest źle, a kto ma jedną jedyną radę "odpuśćcie, to i dziecko będzie". Poznałam, kto mnie faktycznie wspiera, a kto patrzy na mnie przez własny pryzmat.
Nieustannie uwielbiam naszego owczarka.

2023. Dobrze, że jesteś! Pokaż, na co dobrego się stać!
Czas na nowe 365 dni. To będzie rok zmian!
Wierzę, że to będzie rok narodzin naszego dziecka! Czuję to! Wiem.
Planuję wprowadzić się do nowego domu.
Planuję nadpłacić trochę kredyt, żeby rata tak nie bolała.
Chciałabym, aby Mąż trochę odpuścił z budową i miał też czas na swoje hobby (a jednocześnie chciałabym się wprowadzić, och, babie to nie dogodzisz... 😉).
Chciałabym znaleźć work-life balance.
Chciałabym wrócić do jogi - dla komfortu psychicznego i fizycznego.
Chciałabym nauczyć się bardziej odpuszczać i żyć w zgodzie ze sobą.
Chciałabym, aby między mną a Mężem wciąż był ten ogień, iskra, miłość, którą ostatnio udaje nam się utrzymywać ciągle płonącą. Nie chcę, aby zabijała nas codzienna rutyna.

TO BĘDZIE DOBRY ROK!

4 stycznia, 08:24

25 dc, 10-11 dpo
Od wczoraj mam jakiś dziwny, permanentny, ciągły skurcz lewej łydki. Złapał i nie puszcza. Myślę sobie: pewnie niedobór magnezu. Poszłam do apteki dzisiaj kupiłam MAGNE B6 czytam ulotkę i... "Jeśli pacjentka jest w ciąży lub karmi piersią, przypuszcza że może być w ciąży lub gdy planuje mieć dziecko, powinna poradzić się lekarza przed zastosowaniem tego leku." No i teraz głupia jestem... Czyli że magnez może zaszkodzić? No i nie wiem, czy wziąć ten magnez czy się wstrzymać, może samo przejdzie, tak jak samo przyszło...

Poza tym jestem spokojna. Jestem oazą spokoju w tym cyklu. Wiem, że będzie dobrze!

5 stycznia, 08:52

26 dc, 11-12 dpo
Skurcz w łydce dalej trzyma. Zaczęłam łykać ten magnez, ale wiadomo, że tak od razu nie puści. Próbowałam to rozmasować, rozgrzać pod prysznicem, schłodzić, ale nic... Jak bolała - tak boli. Huk wie od czego to. Ani nic nie ćwiczyłam, nie stanęłam krzywo, nie szarpnęłam... No nie wiem...

Temperatura nie rośnie jakoś spektakularnie, ale wciąż w górze. Nie biorę tego za jakiś wyznacznik - widziałam tu książkowe wykresy i nie było z tego ciąż, a widziałam też z pozoru beznadziejne, które zakończyły się ⏸️. Myślę sobie, że jak jutro rano nie spadnie to może jednak zatestuję - to będzie 12-13 dpo. Teraz długi weekend, planujemy z Mężem trochę podgonić pracę na budowie to tak może nawet wypadałoby, żeby wiedzieć, czy mam się jakoś oszczędzać czy niekoniecznie...

***
Jak już przy budowie jesteśmy - nie byliśmy już prawie dwa tygodnie. W weekend planujemy trochę nadgonić robotę. Może nawet uda nam się skończyć pierwszą warstwę wełny na poddaszu? Taki jest plan, żeby nawet rozpocząć kładzenie już drugiej warstwy. Jakby nam szło tak jak ostatnio to jest spora szansa na to. Wiadomo, we dwoje to zawsze różnie idzie - raz więcej zrobimy, raz mniej. Liczyliśmy na mojego Tatę do pomocy w sobotę, ale akurat nie może. Zostajemy więc na całe trzy dni sami na budowie. 💪💪Dzisiaj po pracy musimy tylko jechać i naciąć drzewa do kominka, żeby jutro, w Święto jednak, nie hałasować piłą.

***
Wczoraj wróciłam po pracy do domu i okazało się, że... Nasz pies postanowił rozpocząć remont w mieszkaniu. 😯 Z drzwi wejściowych zerwał całą tapicerkę od dołu do klamki. Zdziwiliśmy się, bo przez 2 lata nie miał takich "odpałów", nawet kapci nie gryzł za szczeniaka, a tu taka historia... Także dodatkowo, poza budową, czeka nas wymiana drzwi w mieszkaniu. Na szczęście psu nic się nie stało. Skaleczył sobie, co prawda, delikatnie łapkę, ale to tylko powierzchowne. Będzie żył. Od wczoraj ma ksywkę "tapicer". 🤣

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia, 08:59

8 stycznia, 18:40

29 dc, 14 dpo
Dzisiaj temperatura mocno spadła. Nie mniej mamy prawie 19-stą, a 🐒 dalej brak. Śluz kremowy, choć delikatnie momentami podbarwiony na brązowo. 🐒 więc pewnie gdzieś za rogiem. Oby się nie spieszyła za bardzo. Jeśli przyjdzie za wcześnie pokrzyżuje mi plany. Skoro więc chce jednak przyjść, proszę, niech przyjdzie jutro, a najlepiej we wtorek... 🙏

***
Weekend nie minął zbyt dobrze.

Okazało się, że jedno z naszych aut nie przeszło przeglądu technicznego. No cóż... Tak to jest, jak chce się jeździć staruszkami... Trzeba naprawić. To znaczy Mąż musi naprawić... Bo przecież na warsztat nie postawi... Sam musi... 🤷

Na budowie... Eh... Plan minimum zrobiliśmy, ale... Dzisiaj okazało się, że przecieka nam w jednym miejscu dach. Mamy co prawda w jednym miejscu zdjętą dachówkę, bo komin wyciągaliśmy na ostatnią chwilę przed zimą, ale i tak wkurzyło. Mam nadzieję, że jak położymy te kilka dachówek to problem zniknie. Dzisiaj było jednak za mokro na wchodzenie na dach... Ale to pikuś... Zaczęliśmy kłaść dzisiaj drugą warstwę wełny i okazało się, że... O 2 cm za nisko zamontowaliśmy grzybki do stelaży... Sit! Teraz musimy kombinować, jak tu zamontować
tę drugą warstwę, żeby przylegała do pierwszej... Bezpośrednio na stelaże nie położymy, bo te 2 cm, sznurek się zupełnie nie sprawdza, a przekręcać teraz wszystkie sufitowe grzybki nie bardzo nam się chce... Ehh... 🤬

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia, 18:47

9 stycznia, 09:36

1 dc, 19-sty cykl starań
...no i przyszła 🐒. W sumie już wczoraj się jej spodziewałam, po spadku temperatury... Dzisiaj jednak już jest. Także mój spokój jednak nie pomógł. Szkoda, bo to był dobry czas - taki, gdzie faktycznie mogłam sobie odpuścić na budowie. No nic... Jest, jak jest.

Plan na ten cykl? Jest! Tylko skąd brać na to wszystko pieniądze?
- 11.01 (3 dc) chciałam powtórzyć insulinę + TSH + FT3 + FT4 - 140 zł
- 19.01 Mąż ma badanie nasienia - 250 zł
- 24.01 umówiłam się na monitoring (chociaż teraz patrzę, że przestrzeliłam się z datą i to bardziej powinien być 20.01 - może jeszcze wpadnie taki termin u mojej gin to zmienię) - 200 zł
- muszę dokupić Nucleox dla Męża - 150 zł
Starania o dziecko nie są jednak tanie... Muszę przepatrzeć budżet, bo styczeń zawsze jest u nas ciężki finansowo... A to póki co to "nic wielkiego"... I oby "nic wielkiego ", żadna procedura medyczna nie była potrzebna. Oby lada moment pojawiły się te piękne, wyczekane ⏸️.

***
W sobotę rozmawiałam z Mężem:
Z: Kotek, a co jeśli jedynym wyjściem będzie in-vitro?
M: To zrobimy.
Z: Tak po prostu? 🥺
M: No tak. (po chwili) Ale Ty już, Zośka, nie planuj na zapas. Może nie będzie trzeba.
Kocham Go! ❤️

***
Jestem gotowa.

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia, 09:52

10 stycznia, 09:32

2 dc
Ta surowa marchewka 🥕 jednak jest cudowna! Kolejny cykl, w którym ledwo czuję ból miesiączkowy.
Ten cykl zaczął się też jakoś tak mało intensywnie. Dobrze, bo mam dużo pracy i w biurze i na budowie.

Wczoraj mnie olśniło, że monitoring mogłabym zrobić u gina na NFZ. Co prawda, nigdy tego u niego nie robiłam i po ostatniej wizycie nie jestem jakoś dobrze nastawiona, ale może mógłby podejrzeć coś jednak. Może też zerknąłby na wyniki nasienia, w końcu na ostatniej wizycie kazał przyjść dopiero z nimi. Pomyślę o tym jeszcze.

***
Wczoraj na budowie, jak zwykle, okazało się, że zmęczenie i zdenerwowanie nie są jednak dobrymi doradcami. Weekendowy problem z wełną rozwiązany. Praktycznie bezkosztowo. Znaleźliśmy też wczoraj patent, jak szybko kłaść tę drugą warstwę na suficie (w 1,5h położyliśmy cały sufit razem z zamocowaniem stelaży w naszej sypialni). Dzisiaj będziemy kombinowali skosy.

Trochę to męczące. W sensie te wyjazdy po pracy na budowę jeszcze. Wczoraj na przykład - wstałam przed 7, spacer z psem, później do pracy, wróciłam po 16, nawet nie zdążyłam nic zjeść i na budowę i wróciliśmy przed 21. No, ale nic to. Musimy trochę nadgonić. Odpocznę w piątek i sobotę, jak Mąż będzie robił samochód.

***
Biorę głęboki, świadomy oddech i jestem życzliwa dla siebie i swojego ciała.

11 stycznia, 08:44

3 dc
Jestem zmęczona. Przemęczona? Totalnie nie mam dzisiaj siły.
Dopadło mnie chyba jakieś przesilenie zimowe, bo naprawdę czuję się jak flak.
Miałam dzisiaj jechać powtórzyć insulinę i TSH plus zrobić FT3 i FT4 💉, ale... Zaspałam.
Nie mogłam zwlec się z łóżka.
Nawet myślałam, czy w nim nie zostać i nie pracować zdalnie, ale przy takim samopoczuciu to wiem, jakby się to skończyło. Przeleżałabym cały dzień, oglądając Tik-Tok-i zamiast pracować, a pracy mam sporo.
Także ostatkiem sił jednak się zwlekłam z tego łóżka i przyjechałam do biura. Kupiłam sobie Coca-Colę zimną na pobudzenie i próbuję działać.
Oby dziś i jutro. Piątek wolny, więc może trochę odżyję.

13 stycznia, 23:35

5 dc
Poszłam dzisiaj do fizjoterapeuty z tą moją łydką, bo nie dawała mi już spokoju. Zresztą Mąż i Asystentka trochę mnie nastraszyli przechodzoną chorobą czy zapaleniem jakimś. No i poszłam. Szczęście w nieszczęściu to najpewniej napięcie mięśniowe. Prawdopodobnie bardzo pechowy skurcz. Dostałam ćwiczenia, zakaz szpilek przynajmniej przez jakiś czas i nakaz obserwacji bez jakiegoś oszczędzania tej nogi, bo łydka ma zacząć normalnie pracować. Babeczka dodatkowo wymasowała mi tę łydkę porządnie (tak że w jednym momencie to normalnie myślałam, że mi łzy pójdą z bólu 😅) i mam się stawić za jakieś 2-3 tygodnie na kontrolę. Magnez nie zaszkodzi.

***
Poza tym przyjechaliśmy do moich Rodziców. Mąż grzebał od rana przy samochodzie, a ja odpoczywam. Cudowny dzień. Taki leniwy. 🙈 Zrobiłam dzisiaj totalnie nic. I wiecie co? Nie pamiętam, kiedy miałam taki dzień. Kiedykolwiek?

Wieczorem przyjechała moja K. z Mężem. Boże! Jak Ona pięknie wygląda w tej ciąży! 🤩 Tęskniłam za taką naszą relacją. Dzisiaj to już tak naprawdę cieszyłam się z Nią. Nawet jak tak siedziałyśmy razem i rozmawiałyśmy, a młody zacząć się wiercić, kazała mi dotknąć swojego brzucha. Cudowne uczucie! 🤩 Nasi Mężowi wypili sobie dzisiaj %. A kiedy mój odpadł i poszedł spać, a K. Mąż ciągle miał jeszcze ochotę, wzięłam likier i zaczęłam Mu towarzyszyć. I wtedy On: to Zosis, za Waszego dzidziulka teraz, oby się udało. 🥺 I wiecie co? Nie czułam złości. Poczułam... Że nie jesteśmy sami, że w gorszy dzień mamy na kogo liczyć, że nie muszę wszystkiego dusić w sobie, bo tak jak razem możemy się cieszyć, tak też razem możemy się smucić, a nawet walczyć. To się nazywa przyjaźń. 💚

***
Mam w sobie siłę, by dostać to, o czym marzę.

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia, 23:43

17 stycznia, 10:56

9 dc, owu powinna być w ciągu tygodnia
W czwartek Mąż ma badanie nasienia. Jakkolwiek to zabrzmi - trochę się boję. W sumie nawet nie wiem, czego dokładnie. Po prostu. Obiektywnie, wiem, że nie ma czego - jeżeli wyjdzie coś nie tak, jak powinno, to przynajmniej będziemy wiedzieli, na czym stoimy i co robić dalej. Po prostu... Czytałam tu, na OVU, wiele historii, gdzie facet dbał o siebie, trenował, jadł zdrowo, nie pił, nie palił i wyniki nie były wcale fajne. U nas jest z tym wszystkim katastrofa - piwko wjeżdża często za często, są papierosy (choć od roku przynajmniej "tylko" GLO), a ulubione jedzenie ma niewiele wspólnego ze zdrowym. Na szczęście grzecznie łyka Nucleox i kwasy omega, więc chociaż tutaj plus. Mam nadzieję, że jednak nie będzie najgorzej... 🙏Mój Mąż nie umie rozmawiać. Jeśli coś wyjdzie nie tak obawiam się... kryzysu chyba. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko było dobrze.🙏

18 stycznia, 16:06

10 dc
Dobrze, że jutro i w piątek wzięłam wolne. Jakiś taki 💩 dzień mam dzisiaj w pracy. Dwa dni wolne + weekend może pozwoli nabrać dystansu i wszystko sobie w głowie poukładać. Nie chodzi o to, że mam jakiś nawał pracy. Wręcz przeciwnie. Po grudniu i początku stycznia jest wręcz "HI LIFE". W dodatku szef zdjął ze mnie dzisiaj część obowiązków i przerzucił na asystentkę... I chyba to właśnie spowodowało, że czuję się tak jakoś 💩... Nie wiem, co o tym myśleć. Nie, żebym nie lubiła mieć czas na kawkę ☕w pracy, ale jednak...

Jutro rano badanie nasienia Męża. Dobrze, że umówiliśmy się od rana (mamy wizytę na 8:00). Zrobimy to badanie i "będzie z głowy". Stres jest. Z mojej strony na pewno. Z Męża? W sumie nie wiem. Wczoraj tylko mnie zapytał, na którą mamy tam być. Wieczorem spojrzał na piwko i mówi do mnie: "ta perełka się do mnie uśmiecha"... 🤣 To się tak będzie uśmiechała do czwartku co najmniej. I koniec tematu. Ciekawa jestem, co ten mój Chłop ma teraz w głowie, skoro ja się stresuję, ale nie ma szans, że jakkolwiek to z Niego wyciągnę. Zresztą nawet nie zamierzam próbować. Sam musi chcieć. Także czekamy do jutra. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło dobrze.🙏

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia, 16:07

19 stycznia, 20:39

Jesteśmy po badaniach nasienia. W związku z tym, że mieszkamy niedaleko Laboratorium, dostaliśmy zielone światło na dostarczenie nasienia z domu. Poranek był nerwowy, ale mam wrażenie, że raczej z mojej strony. Mąż spokojny, po prostu zrobił co do Niego należało. Cały On. ❤️ W Labo podjął nas sam kierownik. Wziął próbkę. Zadał kilka pytań. O czas oddania nasienia, ostatni stosunek, coś jeszcze, ale już nie pamiętam. Tyle. Na koniec tylko dodał, że próbka raczej skąpa, ale w granicy normy. Powodem mógł być, oczywiście, stres przed badaniem. Bo i mi się raczej wydawało, że zwykle więcej ze mnie wypływa tej dobroci. No i tutaj zobaczyliśmy różnicę w podejściu moim i Męża. Bo co ja zapamiętałam z ostatniej wypowiedzi? Mało spermy, znaczy mało plemników, hmm, coś by trzeba było z tym zrobić. A co mój Mąż? Jest w granicach normy, także spoko.

Wyniki mają być jutro wieczorem. Wszystko dostaniemy na e-maila. Także czekamy...

Poza tym...

11 dc
Zaczęłam coś dzisiaj plamić. Delikatnie, ale jednak w południe śluz był podbarwiony na beżowo, a teraz już ewidentnie ciemnoczerwona krew. Hmm... 🤔 Chyba deko za wcześnie na owulacyjne. Chociaż... Plamienie owulacyjne jest w trakcie, przed czy po owulacji? W sumie tego nie wiem. Chyba poprzytulam się dzisiaj do Męża na koniec dnia, tak na wszelki wypadek. 🤗 Należy nam się.

20 stycznia, 14:17

Mamy wyniki nasienia!

Ilość: 2,1 ml (norma: ≥ 1.5 ml)
Brak aglutynacji
Koncentracja: 16.562 mln/ml (norma: ≥ 15 mln/ml)
Całkowita ilość plemników: 34.781 mln/ml (norma: ≥ 39 mln/ml)
Żywotność: 60% / 20.868 mln (norma: ≥ 58% / 22.6 mln)
Ruchliwość:
- typ a - ruch postępowy szybki - 10%
- typ b - ruch postępowy wolny - 20%
- typ c - ruch niepostępowy - 30%
norma: Typ a + Typ b ≥ 32% lub Typ a + Typ b + Typ c ≥ 40%
Morfologia: 6% / 2.086 mln (norma: ≥ 4% / 1.6 mln) - WOW! ✅
Leukocyty: 2.815 mln/ml (norma: < 1.0 mln/ml) ❌

Uwagę zwraca skąpa ilość nasienia, ale spełniająca kryterium oceny objętości. Ta relatywnie niska objętość ejakulatu będzie wpływała na ocenę wartości liczbowych parametrów oceniających plemniki w całej objętości nasienia.

Chyba tylko ocena bezwzględna ilości plemników żywotnych w całej objętości nasienia jest za niska, ale na to może mieć wpływ generalnie mała ilość nasienia oddana do badania. WTF?!

Najbardziej niepokojące są chyba te leukocyty, które zdecydowanie są za wysoko. Może to sugerować obecność stanu zapalnego, który wpływa na jakość nasienia. Tylko, że Mąż się nie skarżył na nic w ostatnim czasie... Ciekawe.

We wtorek mam monit u ginekologa to skonsultuję te wyniki.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia, 16:58

21 stycznia, 18:42

Dawno się nie kłóciliśmy. No to dzisiaj poszły iskry na budowie. Dosłownie. Pierwsze ścięcie mieliśmy około południa. Jednak zacisnęłam zęby i poszłam sprzątać, bo takie miałam plany. Przyszedł po jakieś pół godzinie, przeprosił, pogadaliśmy, spoko. Drugie ścięcie przyszlo około 15. I tu już poszło "na noże". Poleciały piwko i glo przez okno, wiem, głupie to było z mojej strony, ale już słów na Niego nie miałam. Doszło do tego, że ten Dureń nie chciał wracać ze mną do domu. No dureń. Jest zima, a my na budowie nie mamy ogrzewania, poza kominkiem. 🤦 Psa bym nie zostawiła, co dopiero Męża. Wróciliśmy do domu, oczywiście obrażony, że Go nie zostawiłam. Poszedł spać. I wiecie co? Ja nawet nie wiem już o co się zaczęła ta kłótnia. 🤦 A wiem, że potrwa, oj, potrwa... Tak czuję w kościach... I nie, nie będzie seksów na zgodę. Nie tym razem...

Wzięłam gorący prysznic. Nalałam sobie czerwonego wina (a co! niech chociaż endo korzysta). Wyciągnęłam zbożowe krakersy. Zaraz włączę sobie jakiś film. Jak to nie pomoże, to mam jeszcze Kinder Bueno na dobicie. Szlag z tą dietą pod IO. Dzisiaj potrzebuję.

Głowa mnie od tego wszystkiego boli.

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia, 18:45

‹‹ 2 3 4 5 6 ››