Pamiętniki Pokój z widokiem na morze.
Dodaj do ulubionych
1 2 3 4 5

11 grudnia 2014, 06:55

GRUDZIEŃ...masakra jakaś! Jestem chora, na każdym froncie!

Ból gardła, zapalenie krtani...
Zapalenie pęcherza,
Katar też się przyplątał, a potem i kaszel,
a na końcu królowa grzybica!

matko bosko kochano, wszystkie kary na mnie ido!

13 grudnia 2014, 10:01

No to po wczorajszym spotkaniu z dziewczynami Sylwek ustalony...w tym roku idziemy na bal! Już się nie mogę doczekać...dawno nigdzie nie byłam naszą ekipą. Mój mąż z racji tego, że w Sylwestra pracuje do północy-dojdzie do nas po pracy. Wizja styczniowego poranka bez sprzątania i zmywania garów bardzo mi się podoba. A pierwszego dnia Świąt idziemy...na dyskotekę. Całe wieki nie bawiłam się na mieście...

W ciąży raczej nie jestem/będę. Nie czuję zupełnie nic. W jajnikach cisza, mam tylko lekko tkliwe sutki. Pęcherz już mi nie doskwiera, mam jeszcze lekki katar i kaszel, ale ogólnie jest ok. Pipka też zdrowa (chyba od pęcherza miałam mylne odczucie, że mi ją zainfekowało). Powoli wracam do równowagi. W poniedziałek rano zrobię progesteron i prolaktynę, akurat będzie 7dpo, więc pasuje. Po południu mam wizytę u ginekologa...zobaczymy co powie na temat moich wyników HSG, które zresztą sam przeprowadzał. Ciekawa też jestem jaki jest kolejny krok naszego leczenia. Trzeba zagęszczać ruchy, bo 19 stycznia stuknie mi 29lat-których w ogóle nie odczuwam :P

A na myśl o SYLWKU mam w sercu radość :D

(słodyczy nadal nie jem i nie piję alkoholu)

15 grudnia 2014, 19:55

Wizyta u Gina...kolejne 3 m-ce Inoflic/Inofem, potem stymulacja "prawdziwymi" lekami. Dzisiaj czuję się okropnie... nadal mam lekkie zapalenie pochwy (jednak), więc mam dalej brać gynoflor. Po powrocie od lekarza (po 15) spałam aż do 18. Jakikolwiek telefon, sms sprawaiał, że wpadałam w furię (dosłownie). Mąż aż się na mnie wkurzył, że od 2 dni chodzę jakaś pierdolnięta.

Zaraz znowu idę spać...na szczęście w weekend ogarnęłam obowiązki do pracy. Dobranoc.

16 grudnia 2014, 11:24

Kreacja na Sylwestra już kupiona...cieszę się jak dziecko na myśl o balu.

Wczoraj nie zrobiłam badań z krwi-leń mnie dopadł totalny i nie chciało mi się wcześniej z domu wychodzić. Na USG gin. powiedział, że moje macica na bank nie jest w tyłozgięciu (stąd znak zapytania w opisie badania HSG). Ogólnie powiedział, że się chyba jakoś wyciszyłam...a ja do niego powiedziałam, że się już pogodziłam z tym, że wyżej dupy nie podskoczę. Pożartowaliśmy sobie troszkę na temat pomocy w zaciążeniu itd.-czasami aż mi było niezręcznie :P

Dzisiaj długi dzień w pracy, aż do 17 - wywiadówka. Ostatnio dowiedziałam się, że moi byli uczniowie mają mnie za strasznie wymagającą n-lkę. Prawda, prawda... konsekwentna, wymagająca, ale zawsze sprawiedliwa. Idę do mojej "ukochanej" klasy 5B :(

18 grudnia 2014, 18:30

No, no ostatnio widywałam mało zielonych kropków na końcu wykresów, które podglądałam, a dzisiaj już dwa wyhaczyłam. Może to jakiś znak (znak, ze innym idzie lepiej ode mnie-fakt). Oby te moje ostatnie drzemki, humorki, pykające jajniki były objawem ciąży, a jeśli nie to mam w planach harde chlańsko na Sylwka.

Dzisiaj w szkole miałam odruch wymiotny...po dwóch godzinach w-f klas starszych smród był na tyle intensywny, że w drodze do pokoju ciągało mnie jak kota z kłaczkiem. No i jakoś miałam dzisiaj mało cierpliwości...bardzo.

Dawaj groszku, dawaj...

Boję się nawet jakiekolwiek objawy na wykresie zaznaczać, żeby potem sama z siebie się nie śmiać, że objawy były tylko w mej głowie - jak zwykle.

19 grudnia 2014, 20:20

11dpo

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/f86d760a4762.jpg

20 grudnia 2014, 15:28

Ciąża rozpoczęta 24 listopada 2014

Rano zrobiłam badanie krwi beta-HCG...wynik pozytywny (54). Najlepszy jaki dotychczas widziałam... w poprzednich ciążach w 6tc było znacznie mniej (zbadane już po zauważeniu plamień). Boję się...jestem pełna obaw.

Objawy:
bardzo dużo wodnistego śluzu,
ból piersi (gdzieniegdzie żyłki),
brak apetytu na jedzenie-jadłabym tylko rzeczy intensywnie smakujące,
biegunki,
bóle jajników (zazwyczaj lewego),
troszkę częściej odwiedzam łazienkę,
no i strach...strach o naszego groszka :(

Mąż dowiedział się wczoraj, wrócił późno w nocy z koncertu i czekały na niego małe skarpetki i test-bladzioch. Na jego twarzy pojawił się uśmiech...

Skarpetki dostałam od przyjaciółki (jest już w 6m-cu ciąży), to z nią spędziłam wczorajszy wieczór. Powiedział mi, że się modliła za mnie i za to bym zaszła w zdrową ciążę...chyba zadziałało?!

Mama sama się domyśliła po mojej głupiej minie i wcinaniu ogórów kiszonych. Podejrzewała już tydzień temu... wtedy to ja nawet bałam się marzyć. Ma kobieta tą intuicję :)


Zostań z nami.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2014, 20:13

Przejdź do pamiętnika ciążowego i czytaj kontynuację mojej historii
1 2 3 4 5
Fundusze Europejskie: Inteligentny Rozwój Narodowe Centrum Badań i Rozwoju Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego